Dodaj do ulubionych

nie lubię niektórych potraw

14.04.09, 16:30
oto mój problem. W dzieciństwie byłam niejadkiem teraz też nie lubię
wszystkiego. Mam problem jeżdżąc do rodziny męża. Fakt już się
przyzwyczaili ale nadal jest namawianie mnie na flaki-"czyściutkie,
naprawdę umyte". na rodzynki w babce "przecież były myte", na
śledziki, na galarety "tylko z cielęcinki, tylko z nóżek" i tysiące
innych potraw. Do tego tysiące pytań? "dlaczego nie jesz jaj z
majonezem?", "dlaczego nie nałozyłaś sobie kurczaka faszerowanego?,
dlaczego i dlaczego...
Męczy mnie mówienie, że po prostu tego nie jem i coś sobie znajdę
innego-przecież z głodu nie umrę. Po co się męczą aby mnie namówić,
przecież ja tego i tak nie ruszę. Jeśli czegoś nie lubię to nie jest
kwestia, że to jest czyste czy nie bo nie należę do osób szczególnie
na to zwracających uwagę... Szczeólnie babcie mojego męza są
nieznośne w tych namowach a ich potrawy świateczne są często złożone
z potraw których nie lubię.
Zawsze ładnie dziękuję albo odmawiam, czasem mąż potajemnie zje coś
mojego tależa jak już zostanie nałożone bez mojej wiedzy. Niestety
dochodzi do tego, że odechciewa mi się tych odwiedzin u babć, cioć
itd. Co robić??? To starsi ludzie i chyba do nich nie trafia.
A ja nie zamierzam jeść czegoś na co nie mam ochotę.
Do tego te kolosalne ilości jedzenia co oni zjadają. Oczywiście
wszyscy grubi, bardzo grubi...ciągle mi gadają, że nic nie jem,
dlaczego tak mało, żebym spróbowała to czy tamto ale ja nie mam 3
żołądków. Czasem już po prostu nie dam rady. Ile można jeść.
Jak ładnie odmówić i aby więcej mnie nie namawiali?
Naprawdę mnie to stresuje...chciałabym aby zostawili mnie w spokoju.
Wiem, że chcą być gościnni ale to nabiera formę absurdu. Co robić???
Ja się nie zmnienię...nie zacznę jeśc czegoś co mi nie pasuje. Nie
zmieszczę ilości co oni... A zresztą nie chcę mieć miążdzycy,
nadciśnienia, otyłości, choroby wieńcowej, zawałów serca i
podwyższonego poziomu cukru jak oni... śmieszne a ich motto
rodzinne "że wszyscy są zdrowi" - jeśli zawał jest oznaką zdrowia???
i ciśnienie 180/110?

czekam na rady...

niestety czasem musimy ich odwiedzać... jesteśmy pół roku
małżeństwem ale jeżdzę do nich od 6 lat i ciągle to samo i zmian nie
widzę....
Obserwuj wątek
    • a.nancy Re: nie lubię niektórych potraw 14.04.09, 17:31
      > "dlaczego nie nałozyłaś sobie kurczaka faszerowanego?,

      "dziękuję bardzo, ale chyba wezmę sobie dokładkę tej przepysznej sałatki,
      naprawdę nie mogę się jej oprzeć..."
      • malenstwo123 Re: nie lubię niektórych potraw 14.04.09, 18:14
        dziękuję za radę ale nie jest to skuteczne...wg nich wszystkiego
        należy spróbować i nie kawałek tylko najlepiej cały talerz.
        Oni uwielbiają jeść i mnie nie rozumieją. Nawet jak coś mi smakuje
        to nie mogę zjeść tego wystarczająco dużo by oni byli zadowoleni.

        a jeśli chodzi o sałatki to ich praktycznie nie ma tzn. wszystko to
        mięso, ryba a jeśli chodzi o "surówkę" to jest to np. ogórek
        konserwowy ze słoika ewentualnie pomidor z cebulką.
        Gdybym była wegetarianką nic nie mogłabym jeść. A mięso pieczone to
        wg nich najlepszy boczek bo schab jest za chudy i za suchy smile

        Trudny orzech do zgryzienia
        • mujer_delvis Re: nie lubię niektórych potraw 14.04.09, 18:46
          Ja mówie ze mam na to alergię (lub na to cos co jest składnikiem
          potrawy) i zazwyczaj działa. Jestem wegetaranką i wiele osób tego
          nie rozumie wiec mówie po prostu o alergii, teraz ludzie maja
          alegrie na różne cuda, wiec uchodzi.
          • malenstwo123 Re: nie lubię niektórych potraw 14.04.09, 20:13
            nie w przypadku rodzinki. Tłumaczenie, że grzybów nie jem bo mam
            uraz jak się kiedyś zatrułam i wymiotowałam dalej niż widziałam też
            nie skutkuje i na siłe próbują wcisnąc mi zupę grzybową albo sos
            • a.nancy Re: nie lubię niektórych potraw 14.04.09, 21:09
              malenstwo123 napisała:

              > Tłumaczenie, że grzybów nie jem bo mam
              > uraz jak się kiedyś zatrułam i wymiotowałam dalej niż widziałam

              ...nie ma za wiele wspólnego z sv
              • malenstwo123 Re: nie lubię niektórych potraw 14.04.09, 21:46
                to odnosiło się do poprzedniego wątku o alergii. Nie mam alergii
                pokarmowej i nie mam zwyczaju kłamać ale jeśli chodzi o grzyby tak
                właśnie było, że kiedyś strasznie się zatrułam po zjedzeniu grzybów,
                o których nie wiedziałam. Były w potrawie a dokładnie w kotletach
                mielonych. Zatruło się kilka osób nie tylko ja. Dobrze, że nie był
                to sromotnikowy muchomor tylko jakiś inny po prostu trujący grzyb.
                Teraz nie tknę nawet pieczarek. Powiedziałam im o tym ale i tak nie
                skutkuje.
                Moje pytanie jest w pierwszym głównym wątku. Chodzi mi przede
                wszystkim jak mogę się grzecznie bronić aby nikogo nie urazić a
                jednocześnie osiągnąć swój cel-nie być 1000 razy pdczas posiłku
                zmuszana do jedzenia czegoś na co nie mam ochoty a to jest chyba
                zgodne z sv.

                Dlatego proszę o czytanie od początku a nie od końca...

                Tu chodzi o starsze osoby jak pisałam tzn babcie, ciocie, teściową,
                teścia, wujka itd. Wiem, że to oni zachowują się natarczywie w swej
                przesadnej gościnności ale nie umiem sobie z nimi poradziać a nie
                skutkuje zwykłe "nie dziękuję" w ich przypadku. Nie chcę nikogo
                urazić.
                • bezia80 Re: nie lubię niektórych potraw 08.05.09, 17:23
                  Moze poczekaj, az Ci ponakładają na talerz tych wszystkich "dobroci", a potem
                  spokojnie poproś o drugi- czysty talerz, i nałóż sobie , co tam zechceszsmileraz
                  powinno wystarczyć.
    • kol.3 Re: nie lubię niektórych potraw 14.04.09, 22:04
      Taka już uroda tych babć i cioć, że lubią aby rodzinka miała dobry
      apetyt. Swoją drogą lista potraw, których nie jesz nie jest krótka i
      możesz wprawić niejedną gospodynię w kompleksy.
      Gospodyni nie powinna namolnie namawiać, ale Ty jako gość bardzo
      mało co jedzący powinnaś opracować jakąś specjalną technikę
      niejedzenia.
    • nm.buba011 Re: nie lubię niektórych potraw 14.04.09, 22:30

      malenstwo123 napisała:

      > oto mój problem.
      > (...)
      > czekam na rady...
      >
      > (...)
      > jeżdzę do nich od 6 lat i ciągle to samo i zmian nie
      > widzę....

      - Twój problem to zbyt obszerne tłumaczenie(oczywiście nie czytałem).
      Mówimy krótko... nie.

      Można natomiast się porozwodzić na temat, jak bardzo przekładasz
      miłą rozmowę nad... jedzenie.

      pouczająca dygresja,

      w PRL odmawiano paszportu,
      krótkim - ważne względy społeczno-rodzinne.
      Każdy rozumiał i nie nalegał.
      • malenstwo123 Re: nie lubię niektórych potraw 15.04.09, 00:23
        bardzo bym chciała aby "nie dziękuję" wystarczyło... już stresuję
        się przed następnymi świętami. A tłumaczyć się nie lubię ale problem
        w tym, że ciągle jest to powracające pytanie "dlaczego". Czasami
        sama nie znam odpowiedzi.

        Nie lubię jak ktoś próbuje uszczęśliwiać mnie na siłę.

        Byłoby po problemie jakby pozwolili mi wybrać sobie coś co lubię i
        zajęli się innym tematem rozmowy niż jedzenie (tak,tak to ich
        ulubiony temat-także porównywanie co i kiedy wyszło lepsze lub
        gorsze i wspólne próbowanie dzieł kulinarnych) Ale to jest chyba
        silniejsze od nich. Oni lubią wszystkiego dużo. Zdecydowanie oni
        mają problem bo cała rodzinka jest otyła, mój mąż jak z nimi
        mieszkał też był bardzo gruby. Na szczęście uciekł na studia do
        innego miasta i sam schudł 20 kg teraz się cieszy, że ja go nie
        tuczę. Oni mają problem z jedzeniem chyba większy niż ja z tym swoim
        niejedzeniem niektórych produktów. Po zakupy jeżdżą do Makro kupują
        wszystko w mega opakowaniach lub ilościach no i oczywiście to
        zjadają. Kupują dużo a potem krzyczą, że trzeba jeść bo termin
        ważności się kończy.

        Niestety najlepszym rozwiązaniem byłoby powiedzenie im, żeby
        zostawili mnie w spokoju i spojrzeli na siebie bo są grubi i mają
        powązne problemy z układem krążenia i zaraz osierocą swoje dzieci.
        Ale dla nich jedzenie jest najważniejszą rzeczą na świecie, z której
        nie zrezygnują i wszystko inne jest winne, że mają złe wyniki.
        Lepiej łyknąc tabletki na zgagę niż mniej zjeść. Niestety nie mogę
        im tego powiedzieć mimo, że taka jest prawda. Próbuję czasem im
        powiedzieć, żeby zadbali o siebie, żeby porozmawiali z lekarzem
        itd...

        Nie wprawiam raczej nikogo w kompleksy bo potrawy są ogólnie bardzo
        dobre (te co jadam są super). Nie chcę by ktoś mi dogadzał czy
        gotował coś innego. Zawsze jest tyle jedzenia, że nikt głodny nie
        wyjdzie. Chcę mieć prawo wyboru do tego co jem i ile jem. Nie wiem
        tylko co zrobić by to słowo "nie dziękuję" dotarło. Aż taka chuda
        nie jestem, że muszą mnie dożywiać na siłę. Jeden kawałek ciasta mi
        wystarcza nie muszę zjeść od razu pół wielkanocnej babki, 4 kawałków
        sernika i 5 kawałków makowca a potem jeszcze pół litra lodów... Ich
        świeta to tylko jedzenie, po śniadaniu jest deser a po deserze są
        rozstawiane talerze na obiad...i tak do kolacji i kolejnego deseru
        plus przekąski między jeśli jest jakieś "między" smile

        Chciałabym powiedzieć im na tyle dosadnie aby zrozumieli ale aby
        nikogo nie urazić. Czuję się po prostu zmęczona szczególnie, że
        właśnie wróciliśmy od nich po świętach...

        Proszę o rady, dzięki.
        • a.nancy Re: nie lubię niektórych potraw 15.04.09, 00:51
          > Proszę o rady, dzięki.

          kilka otrzymalas. sa sytuacje, z ktorych wybrnac sie nie da, byc moze ta wlasnie
          do nich nalezy. jesli chcesz rady zgodnej z sv, obawiam sie, ze poza "nie,
          dziekuje" wiele pomyslow nie ma.

          btw caly szczegolowy opis (otylosc, tematy rozmow przy stole, ilosc zakupow)
          jest zbedny i moze sugerowac, ze szukasz okazji do wyzalenia sie, a nie rady.
          jak wiele osob na tym forum, a jednak to OT.
          • malenstwo123 Re: nie lubię niektórych potraw 15.04.09, 14:47
            mój opis miał za zadanie pokazanie, że jest to sytuacja trudna.
            Gdyby była prosta dawno bym sobie z nią poradziła i nie prosiłabym o
            pomoc inncy.
            Żal???-myślę, że większość osób by go odczuwało będąc na moim
            miejscu ale ja bym to nazwała raczej zmęczeniem i bezradnością.
        • paero123 Re: nie lubię niektórych potraw 15.04.09, 14:42
          W przyszłym roku zakasać rękawy i przygotować święta u siebie, przygotowując
          potrawy, które będziesz jadła / lubisz. Zaproś rodzinę i miej nadzieję, ze
          będzie im smakować
        • mampy-tanie Re: nie lubię niektórych potraw 26.06.09, 21:50
          Maleństwo, a może zwrot "dlaczego nie zjesz kurczaczka" nie jest pytaniem, a propozycją? Np. w USA normalnym jest pytanie: why don't you read this book, i znaczy ni mniej ni więcej a "może przeczytałabyś tę książkę" i zwykłe no, thank you wystarczy za odpowiedź smile
          • mocpytan Re: nie lubię niektórych potraw 27.06.09, 22:42
            i ja mam dokładnie ten sam problem ze swoją teściową.
            są rzeczy których dosłownie nie trawię, pierwsze wizyty wyglądały tak, ze to
            ona, jako gospodyni nakłada wszystkim odpowiednie [czytaj ogromniaste] porcje
            jedzenia na talerze.
            ja pochodzę z domu, gdzie wszystko wysstawia się na półmiskach i każdy bierze
            TO, co chce i ILE chce.
            szokiem były te pierwsze talerze dla mnie, gdzie zobaczyłam pół kg ziemniaków i
            reszty jedzenia powodujące dosłownie talerz kopiasty przede mną.
            dodatkowo u mnie w domu zawsze jadło się jedynie jedno danie a nie dwa, u
            teściowej jest zawsze zupa, drugie, sałatki, wino, deser, kawa, deser itp. mowy
            nie ma żeby skończyć na jednym kawałku ciasta.

            taktyka tłumaczenia się dlaczego nie jem nie działała i powodowała właśnie
            bezsensowne dyskusje i przekonywania.
            stanęło na tym, że jak już teściowa biadoli przez pół godziny, że nic nie
            zjadłam w mojej obronie staje mąż i kategorycznie mówi, żeby mama dała spokój.
            po kilku takich obiadkach ja przejęłam inicjatywę i stanowczo mówię: "nie,
            dziękuję", nie wdając się absolutnie w żadne dyskusje lub zmieniając temat -
            może być na kulinarny - 'mamo jak zrobiłaś takiego kurczaka, mi nigdy taki nie
            wychodzi!', 'mamo czy dasz mi przepis, mój mąż tak uwielbia twoje x a ja nie
            potrafię tak przyrządzić', 'słyszeliście o tym, że.... - dowolne fakty z tv,
            życia kulturalnego, polityki, cokolwiek'
            bardzo lubię sałatki, i często mówię 'mamo, gdzie ty kupujesz takie dobre pomidory?'

            moja rada: absolutnie się nie tłumaczyć. stanowczo odmawiać, nie wdając się w
            temacie w dyskusje, chwalić to, co nam naprawdę smakuje i brać dokładkę. a
            przede wszystkim.... OLAĆ, naprawdę, nie starać się być miłym za wszelką cenę,
            bo w tym przypadku to nie ma sensu.

            moja teściowa już wie, że ja nie cierpię koperku na ziemniakach ani w zupie i mi
            go nie dodaje. a jak nakłada te swoje gigantyczne porcje na talerze w kuchni to
            idę do niej pod pretekstem pomocy i sama sobie nakładam tyle, ile chcę.
            lub jeśli ona nakłada i przesadza mówię: 'o to będzie dla Roberta [mojego męża]
            on tak lubi Twoje żeberka, ale ja jednak po proszę bez.

            przede wszystkim nie przejmuj się tak bardzo.

            acha, i niezależnie od tego ile zjesz i czego zawsze mów i podkreślaj: 'mamo,
            jak zawsze tak się najadłam, że się nie mogę ruszyć'. 'pyszne było' 'nigdy mamie
            nie dorównam w tych obiadkach', 'świetne ciasto' itp, itd.

            powodzenia.
    • soffia75 Re: nie lubię niektórych potraw 15.04.09, 16:32
      Pozwolę sobie na małą dygresję - podobną historię z punktu widzenia drugiej
      strony, czyli "częstujących". wink Oczywiście nie chodzi mi o to, żeby coś Ci
      zarzucać, bo jak najbardziej rozumiem Twoje stanowisko.
      Otóż mam w rodzinie kuzynkę, która wielu potraw nie lubi, a do tego jest
      wegetarianką. Mamy też w rodzinie kilku mężczyzn słusznego wzrostu, pracujących
      fizycznie - i o słusznych potrzebach żywieniowych, bo nasi panowie, aby się
      najeść, muszą dostać konkretnego "schabowego i kapustę". Problem pojawia się,
      gdy te osoby spotykają się przy stole - jak ich nakarmić, żeby wszyscy byli
      zadowoleni? Panów jest więcej, więc siłą rzeczy menu trzeba dopasować przede
      wszystkim do nich; a co z kuzynką? Przygotowanie dla niej alternatywnego menu
      odpada mimo najlepszych chęci, "zestaw podstawowy" zajmuje wystarczająco dużo
      czasu. Staram się zrobić więcej surówek, sałatek, żeby miała z czego wybierać...
      jednak, kiedy widzę, jak nakłada sobie na talerz malutką porcję, którą ledwie
      skubie, zapewniając, że jest OK, że jej smakuje i się najadła, zastanawiam się,
      czy aby na pewno wszystko gra. W takich razach nie mogę się pozbyć obaw, czy nie
      robi dobrej miny do złej gry, czy na pewno nie wychodzi ode mnie głodna i czy ja
      nie wychodzę tym samym na kiepską gospodynię. Nie chcę jej przesadnie wypytywać
      o to, wiem, że temat drażni ją tak samo jak Ciebie.
      I tak to wygląda od drugiej strony... stołu. wink
      • baba67 Re: nie lubię niektórych potraw 15.04.09, 18:54
        Nie mozesz zapytac tej wegeterianki co chetnie by zjadla i zrobic jakas potrawe
        specjalnie dla niej? Plus surowka?

        Niestety dla zalozycielki watku mam tylko takie pocieszenie, ze za 10 lat nie
        bedzie miala takiego problemu-mlodsze pokolenie goszczacych mozna sobie
        wychowac, starsze coraz starsze i coraz grubsze naturalna koleja rzeczy
        przeniosa sie na inny swiat i a zyjacym nie bedzie sie chcialo tak latac i szykowac.
        Mozna tez sfingowac afere z klopotami zoLADKOWYMI(badania specjaliscie, prawie
        szpital, restrykcyjna dieta).Noaledotego potrzeba zdolnosci aktorskich biedactwa
        i jej meza, nie wiem czy podolaja, choc pewnie sa lepsi od Mroczkow smile
    • sebekbiker Re: nie lubię niektórych potraw 16.04.09, 09:55
      malenstwo123 to widzę że mamy ten sam problem. Też sporo potraw nie lubię i zawsze białej gorączki dostaję jak u kogoś muszę coś jeść - zwłaszcza jak jest to u takich namolnych ludzi, którzy nie rozumieją że coś może nie smakować i jednym z ich ulubionych zajęć przy stole jest patrzeć komuś w talerz co kto ma nałożone.
      Ale widzę że Ty to w ogóle masz nieciekawą sytuację - żeby oni przez 6 lat nie nauczyli się Twojego podejścia do jedzenia to jest straszne.
      A rada to albo dzielnie namolność znosić, albo po prostu szczerze im powiedzieć o wszystkim, o tym że bardzo źle się czujesz w takich sytuacjach i liczyć że to do nich w końcu dotrze.
    • mallard Pytanie pomocnicze 16.04.09, 10:01
      Skąd pochodzi rodzina męża?
    • croyance Re: nie lubię niektórych potraw 16.04.09, 12:26
      To, ze rodzina meza jest gruba i ma wysoki poziom cukru jest tu
      kompletnie nieistotne i nie rozumiem, po co podalas taka informacje.
      Problem polega na tym, ze czujesz sie zmuszana do jedzenia, a Twoje
      odmowy sa nierespektowane, a nie na tym, czy robia to osoby z
      wysokim cukrem, czy Cindy Crawford.

      Swoja droga, radzilabym pojsc na kompromis i czasem jednak cos
      zjesc. Takie wybrzydzajace osoby, ktorym wszystko nie smakuje i nie
      wiadomo, co wlasciwie im podac, sa trudnymi goscmi.
      • malenstwo123 Re: nie lubię niektórych potraw 16.04.09, 20:15
        widac, jednak nie ma nic poza "nie dziękuję" i cierpliwego znoszenia
        i czekania końca uczty.

        Jednak nie potrafię zjeść tych rzeczy. Wiem, że są ludzie, którzy
        nawet jak im coś nie smakuje potrafią to zjeść. Ja się im dziwię oni
        mi bo siebie nie rozumiemy. Tacy już jesteśmy.

        Nie wymagam od gospodarzy by mi coś gotowali innego chciałabym tylko
        bezstresowo przetrwać tych kila dni w roku i móc porozmawiać o innch
        ciekawszych rzeczach niż jedzenie.

        Na szczęście nie muszę ich gościć u siebie, bo u mnie pewnie by
        umarli z głodu smile Wtedy oni by pisali o mnie na forum smile hehe (punkt
        widzenia zależy od punktu siedzenia)

        Nie powiedziałam, że mi wszystko nie smakuje, zawsze znajdę sobie
        coś co mam ochotę zjeść i jestem przejedzona. Tylko nie mam ochoty
        jeść wszystkiego co jest na stole i się z tego tłumaczyć bo jest to
        dla mnie krępujące. Nie byłoby problemu ja bym zjadła co chcę i nie
        byłoby wybrzydzania. Dla mnie to jest najlepsze rozwiązanie. Każdy
        powinien zająć się swoim talerzem smile



        • wielkie.nieba Re: nie lubię niektórych potraw 17.04.09, 01:14
          Najlepiej załatwić sprawe jakimś czerstwym żarcikiem i dodać, że od zawsze byłaś niejadek (tu pare anegdot, jak to się ktoś kiedyś obraził za Twoje umiarkowanie w jedzeniu i piciu itp).
          I dużo zagadywać, dobra gadka szmatka skutecznie odwraca uwagę gospodyni od zawartości talerza.
    • gazetowy.mail Re: nie lubię niektórych potraw 17.04.09, 11:12
      Znam ten problem i współczuje.
      Do tego dochodzi jeszcze problem namawiania do alkoholu. Mogę wypić
      ale to ja decyduję ile i czy mam chęć wracać do domu na czworaka.

      Przez lata opanowalam takie metody:

      Gdy leją wódkę do kieliszka, a ja nie mam chęci pić, przelewam ją
      do szklanki z sokiem i mówię że wolę drinka. Wiadomo że drinka mozna
      sączyć wolniej. Co jakis czas gdy coś jeszcze w szklance mam proszę
      głośno o dolanie soku do drinka mówiąc że wódkę juz mam i chcę tylko
      sok. Każdy widzi że piję ale nikt nie wie że to juz prawie sam sok.
      Skutkuje to bardziej niż mówienie że nie piję albo oscentacyjnie
      odwracanie kieliszka do góry dnem.

      Jedzenie proponuje nakładać samemu to co sie lubi i w małych
      ilościach. Dzięki temu gdy masz chęć na dwie łyżki sałatki zjadasz
      jedną łyżkę a drugą traktujesz jako dokładke i gospodyni się cieszy
      że poprosiłaś o jeszcze. Ponadto często siedzę, jem powoli, gdy
      towarzystwo zje i chcą dokładać "bo sałatka taka pyszna" to mówię że
      zaraz sobie nałoże jak tylko skończę. Oni pochłonięci żarciem
      drugiej porcji nie zauważaja że nie dokładam sobie. I pamiętaj żebyś
      nigdy nie miała pustego talerza. Zawsze "właśnie jem". Nie można
      nałozyć plasterka ciasta zjeść i powiedzieć że juz sie nie chce.
      Trzeba go nałozyć, widelczykiem podziabać, kawałek zjeść i powoli
      dziubiąc czekać. Gdy chcą dokładać powiedzieć, że zaraz sama sobie
      nałożę jak tylko zjem to co mam na talerzu
    • secret007 Re: nie lubię niektórych potraw 18.05.09, 09:22
      Nie jesteś samawink

      Ja również nie jadam niektórych powszechnie lubianych rzeczy.

      Dodatkowo, przez kilka lat byłam wegetarianką, więc wtedy każde
      spotkanie rodzinne było polem walki. I to nie ja walczyłam, lecz ze
      mną toczono boje. Wiele starszych osób nie rozumie, że nie jadasz
      niektórych rzeczy, a pomimo tego jesteś zdrowa, wyglądasz normalnie.
      Załamują ręcę i biadolą "co Ty teraz będziesz jadła, może się jednak
      namyślisz na kurczaczka, lub szyneczkę"... Ja wtedy zawsze
      mówiłam "dziękuję, proszę sobie nie robić kłopotu, ja będę się
      częstowała innymi daniami ze stołu, poradzę sobie".
      Raczej nigdy nie kończyło to nagabywania, ale trzeba być miłym lecz
      stanowczm (chociaż nie jest łatwo, wiem, kiedyś na grillu
      poczęstowano mnie pyszną sałatką owocową, na szczęscie pokrojoną na
      duże kawałki, więc łatwo było mi zjeść owoce, rodzynki, zostawiając
      na talerzu stertę wędzonej szynki, ku dużemu zaskoczeniu gospodarzy,
      ktrzy chcieli mnie oszukać jak dzieckowink)

      Ale po jakimś czasie ludzie się przyzwyczaili. Oczywiście
      proponowano mięsko, ale potem dogadzano bezmięsnymi potrawami, żebym
      jednak się najadła.

      WAŻNE:
      ja cały czas podkreślałam, że nie chcę robić kłopotu, nie oczekuję,
      żeby szykowano jakieś specjalne dania dla mnie. Ja dużo nie jem i
      dla mnie wystarczy jak zjem zwykły polski obiad, ale bez kotleta, za
      to będę się częstować sałatką lub deserem.

      Obecnie nie jestem wegetariankąsad

      Ale wciąż są rzeczy których nie jem: np. sałatki warzywnej z
      zielonym groszkiem. Wiec znów, jak jem taka sałatkę, to na talerzu
      zostaje starannie odseparowany zielony groszek. Po jakimś czasie
      moja ciocia i babcia robiły specjalna wersję sałatki dla mnie - małą
      miseczkę bez zielonego groszku, co w sumie nie wymaga dużego
      kłopotu, po prostu trzeba pamiętać, żeby groszek dodać na końcu,
      pomijając jedna porcję. A potem i gościom jest bardzo miło, i
      gospodarze są zadowoleni.

      Ja też jak coś szykuję w domu to proponuję wszystko, ale respektuję
      czyjąś odmowę. Ostatnio jak szykowałam sałatkę już w czasie
      obecności gości, koleżanka w kuchni widząc jak dodaję jajko
      poprosiła, żebym ominęła jej porcję. Spoko.

      Więc może w tym jest metoda jakaś.
      Jeśli bedziesz znów gościem, może sprobowałabyś się właczyć w
      przygotowania. Wtedy będziesz miała szansę zaproponować swoje
      rozwiązania, lub wpłynąć na modyfikację jakiejś porcji przeznaczonej
      dla Ciebie. Ja czasem pomagam gospodyni podawać obiad w kuchni, więc
      wtedy zawsze można się "rozpłakać", że Ty prosisz malutko, lub
      zamiast tego wzmiesz sobie coś innegowink
      Zaleta też jest taka, że jest szansa odwrócenia uwagi od Twojego
      talerza i uniknięcia spirali dyskusji przy stole.

      Ehh, różnych metod się używałocrying
      Ale na pewno nie radzę krytykowąc sposobu odżywiania gospodarzy,
      Powodzenia
      • ibelin26 Re: nie lubię niektórych potraw 20.05.09, 11:49
        Mam podobny problem.

        Po prostu mało jem, a każde przejedzenie odchorowuję. Po którychś
        świętach mąż wiózł mnie do szpitala. I teraz jak ktoś mnie namolnie
        namawia do jedzenia, a moje odmowy grzeczne nie skutkują wkracza mąż
        z tekstem „dajcie jej spokój bo ZNOWU będę musiał wieźć ją do
        szpitala”. Skutkuje
      • anthonka Re: nie lubię niektórych potraw 20.05.09, 15:28
        Ja mam podobnie. Jestem wegetarianką, do tego dochodzą alergie pokarmowe, a na
        dodatek "od zawsze" byłam niejadkiem i tak mi zostało do dziś. Każde
        przejedzenie albo jedzenie zbyt tłuste po prostu odchorowuję. Aby uniknąć
        nagabywania, dokładek na siłę i jednocześnie nie sprawić przykrości gospodarzom,
        nakładam sobie na początek niewielką porcję, tak żeby potem zmieścić jeszcze
        małą dokładkę - koniecznie z komplementem dla gospodyni, która potrawę
        przygotowała. Ewentualnie "aktywnie grzebię w talerzu" - czyli sprawiam
        wrażenie, że zjadłam więcej niż w rzeczywistości.
        Też zawsze podkreślam, żeby nie robić wokół mnie żadnego zamieszania - w razie
        czego po prostu zjadam ziemniaki i surówkę. Wolę nawet, żeby nie przygotowywano
        dla mnie oddzielnych dań, bo to się potem różnie kończy. Kiedyś pewna starsza
        krewna na obiad rodzinny przygotowała specjalnie dla mnie fasolkę w sosie
        pomidorowym, ale z dodatkiem boczku "tak na smaczek". Ja fasolki nie ruszyłam,
        krewna była urażona i ogólnie wyszło bardzo niezręcznie.
        Niestety musisz się nastawić na to, że nie wszyscy zrozumieją Twój sposób
        odżywiania. Bądź w takich sytuacjach stanowcza, ale każdą odmowę okraszaj
        uśmiechem. Najgorsze, co możesz zrobić, to siedzieć przy stole z miną cierpiętnicy.

        • konfiturka89 Re: nie lubię niektórych potraw 14.06.09, 09:29
          Ja też mam taki problem, chociaż w sumie dla mnie to nie problem. wink Jeżeli ktoś
          nie rozumie, że ja czegoś nie lubię i nie będę tego jadła, to on ma problem, a
          nie ja.
          Jestem wegetarianką. Do tego zdrowo się odżywiam i np. kluski nie przejdą mi
          przez gardło. Sałatki i surówki jem tylko własnoręcznie przyrządzone przeze
          mnie. Ciast kupionych w cukierni lub przyrządzonych przez kogoś też nie jem, bo
          nie przyłożę ręki do niehumanitarnego traktowania kur. A domyślam się, że
          znajomi/rodzina do ciast używa najtańszych jajek z supermarketu, gdzie kury są
          naprawdę nieludzko traktowane w tych klatkach sad )
          Przez pierwsze kilka prób namawiania odpowiadam grzecznie: Nie, dziękuję. Potem:
          Yyyy, przecież powiedziałam już, że dziękuję (do tego dodaję zdziwioną minę).
          A kiedy ktoś zaczyna gadkę: Dziecko, to co ty jesz... Wymieniam kilka potraw, a
          potem dodaję, że nie rozumiem o co w ogóle chodzi, bo myślałam, że ludzie mają
          swoje problemy, a jeśli nie mają, to świat dostarcza dosyć powodów do zmartwień.

          • remez2 Re: nie lubię niektórych potraw 14.06.09, 13:52
            konfiturka89 napisała:


            > Ciast kupionych w cukierni lub przyrządzonych przez kogoś też nie jem, bo
            > nie przyłożę ręki do niehumanitarnego traktowania kur. A domyślam się, że
            > znajomi/rodzina do ciast używa najtańszych jajek z supermarketu, gdzie kury są
            > naprawdę nieludzko traktowane w tych klatkach sad )
            Dla pełnego obrazu należy dodać, że:
            gdyby jajko miało inną formę
            życie kury byłoby potworne.
    • bezrobotna1984 Re: nie lubię niektórych potraw 14.06.09, 19:58
      No cóż, będąc "w gościach" trudno im odmawiać. Oni zastawionym stołem pokazują
      swoją gościnność i chcą Cię podjąć jak najlepiej. Nawet jeśli zaznaczasz
      (delikatnie i grzecznie), że za czymś nie przepadasz/nie możesz jeść, to nadal
      nalegają byś jadła - cóż, taki urok naszych babć, cioć itp.
      Ja na Twoim miejscu brałabym malutkie porcyjki i jadła je wolno, żeby jak
      najdłużej coś zostawało na talerzu.
      Ale swoją drogą, może powinnaś popróbować tych rzeczy! Też należałam do takiego
      typu ludzi: "na pewno mi to nie posmakuje", ale czasem gdy czegoś skosztowałam,
      to na stałe wpisałam to do mojego menu! Warto poeksperymentować!
      • ibelin26 Re: nie lubię niektórych potraw 17.06.09, 11:06
        Otóż ja pewnych potraw nie będę próbować np. zimnych nóżek,
        zwłaszcza tłustych. Sam widok potrawy działa zniechęcająco. Golonki
        też nie, bo tłusta i cierpię potem na niestrawność.
        Po prostu nie zjem czegoś co "źle" wygląda lub / i pachnie.

        Są potrawy których nie zjem w pewnych okolicznościach np. gorący
        rosół w upalny dzień. Za rosołem nie przepadam, ale jak już jest to
        go zjem, ale na nie przy 30-sto stopnowym upale.
        Nie zjem również pewnych potraw w wykonaniu pewnych osób np.
        ociekającej majonezem sałaki warzywnej (w wykonaniu pewnej cioci)
        chociaż generalnie sałatkę lubię.

        Problem w tym, że niektórzy nie rozumieją grzecznego "nie,
        dziekuję". W zasadzie zawsze na stole znajdują sie potrawy które
        zjem z chęcią. Nie widzę wiec problemu, bo nie obrażam gospodarzy
        siedząc z pustym talerzem. To oni tworzą problem za punkt honoru
        stawiając sobie zmuszenie mnie do zjedzenia np. "zimnych nóżek, bo
        taki pyszne" mimo, że zjadłam kilka innych potraw.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka