Dodaj do ulubionych

w autobusie

10.12.03, 13:27
tło sytuacjyjne jest takie:
przód autobusu, podwójne miejsce, z zewnątrz siedzi "Pani". Wszystkie miejsca
zajęte oprócz jednego wolnego obok Pani, od okna. Dwoje ludzi stoi na koncu
autobusu. Zmeczona, z bolącą głową chcę usiąść obok Pani. Mowie "Przepraszam,
czy mozna?" wskazując miejsce. Pani na to oburzona: "A dokąd Pani jedzie?" .
Ja zbita z tropu, odpowiadam wpół przytomnie "Jakto gdzie jadę?". Ona: "Bo
nie wiem, czy się przesunąć... " i na koniec miło się uśmiecha i zamiera bez
ruchu. Ja machnęłam ręką, nie będe sie kłócić. Tylko oczy wytrzeszczyłam i
tak postałam sobie te 40 min w korku. Wokół wszyscy siedzą, jedno wolne
miejsce tuż obok mnie, łzy z bólu w oczach, a ona "nie wie, czy ma się
przesunąć..." Boże, widzisz i nie grzmisz.
Obserwuj wątek
    • alka_xx Re: w autobusie 10.12.03, 14:14
      Spokojnie, po co zaraz grzmiec!!!?
      Bo ja Ciebie nie rozumiem...Skoro jest wolne miejsce to po prostu na nim siadam!
      Po co w takiej sytuacji prowadzic zbedna wymiane słów! Wystarczylo rzucic
      grzeczne przepraszam i przepchac sie pod okno!!?
      Zapytana w ten sposób Pani poczula w sobie moc decydowania!
      Niestety, sama sobie bylas winna!

      a_xx
    • p-iotr Re: w autobusie 10.12.03, 15:47
      No i dobrze sie zapytala.

      Jezeli jechalabys blizej to przesunelaby sie pod okno, zostawiajac Ci wolne
      miejsce z brzega, a jesli jechalabys dalej, to wpuscilaby Cie pod okno, zeby
      potem nie bylo przepychania przy wysiadaniu. Trzeba bylo odpowiedziec i sprawa
      bylaby zalatwiona - czyli obie siedzialybyscie.(Jezu, stac 40 minut gdy wolne
      miejsce? To trzeba miec samozaparcie...)

      Przepraszam ze generalizuje, ale czesto wlasnie Kobiety maja tendencje do
      nadinterpretacji wypowiedzi. Ktos pyta "ktora godzina", a ja mysle "oho - na
      pewno chce mi ukrasc zegarek".

      Proste rozwiazania, moi drodzy!
      pzdr

      • jottka Re: w autobusie 10.12.03, 18:13
        > Przepraszam ze generalizuje, ale czesto wlasnie mężczyźni maja tendencje do
        > nadinterpretacji wypowiedzi.

        wartość powyższej konkluzji identyczna, co u przedmówcy


        a wracając do merita, ta siedząca jednak uprzejma nie była. pominąwszy już źle
        sformułowane i przez to niegrzeczne pytanie, to i tak powinna była - zwłaszcza
        widząc osłupiałe spojrzenie pytającej - zareagować, tj. do któregokolwiek z
        miejsc dostęp uczynić.

        a niebieskiegokota nie ma się co czepiać, że sama sobie winna, bo wyraźnie
        opisała, że była chora. ból nie tylko na refleks i jasność myślenia wpływa,
        powoduje również, że człowiek tylko spokoju pragnie i uwinięcia-się-gdzieś-w-
        kącie. i często woli zrezygnować z wszelkiego działania, bo nie ma na nie siły.
        • p-iotr Re: w autobusie 10.12.03, 18:44
          jottka napisała:

          > wartość powyższej konkluzji identyczna, co u przedmówcy

          Pisalem o tym co wiem z wlasnego doswiadczenia. Przepraszam jezeli kogos
          urazilem.

          pzdr
          • jottka Re: w autobusie 10.12.03, 19:05
            nie uraziłeś, tylko wygłaszasz sądy bez pokrycia, nie jesteś w stanie dowieść
            swej tezy smile


            'generalizując' jak powyżej, wygłaszasz twierdzenie, które ma jakoby dotyczyć
            wszystkich kobiet. nawet jeśli wszystkie znane ci kobiety (a nie wiemy, ile ich
            jest - dwie? dwadzieścia? dwieście? dwadzieścia tysięcy?) je spełniają, to
            jeszcze nie jest podstawa do wygłaszania jakiegokolwiek uogólnienia. nieznany
            materiał badawczy, nieznana metoda badania, znany za to stereotyp, który
            faktycznie może być krzywdzący (tak mogła to odebrać np. niebieskikot).

            i dlatego napisałam takie samo zdanie jak twoje, tylko ze zmienionym jednym
            słowem - ma dokładnie taką samą wartość poznawczą.
            • p-iotr Re: w autobusie 11.12.03, 10:14
              jottka napisała:

              > nie uraziłeś, tylko wygłaszasz sądy bez pokrycia, nie jesteś w stanie dowieść
              > swej tezy smile

              No dobra - widze, ze chcesz troche rozruszac zasiedziale forum.. wink Proszsz..

              > 'generalizując' jak powyżej, wygłaszasz twierdzenie, które ma jakoby dotyczyć
              > wszystkich kobiet.

              Nie powiedzialem ze "wszystkie". Powiedzialem "czesto". Oparlem to na swoim
              doswiadczeniu, co juz wczesniej napisalem.

              >nawet jeśli wszystkie znane ci kobiety (a nie wiemy, ile ich
              > jest - dwie? dwadzieścia? dwieście? dwadzieścia tysięcy?) je spełniają, to
              > jeszcze nie jest podstawa do wygłaszania jakiegokolwiek uogólnienia.

              W matematyce wyrazenie "prawie wszystkie elementy zbioru" oznacza "wszystkie, z
              wylaczeniem skonczonej ich liczby".
              Czyli majac zbior 100 pileczek mozemy powiedziec ze "prawie wszystkie sa
              czerwone" wiedzac ze sa czerwone z wyjatkiem dwoch, dwudziestu albo nawet
              dziewiecdziesieciu.
              W naszym przypadku majac do czynienia ze zbiorem 20mln kobiet w Polsce i nawet
              wiedzac ze 19,999,980 nie nadinterpretuje wypowiedzi, ciagle moge
              (matematycznie poprawnie) powiedziec: "prawie wszystkie nadinterpretuja".

              [Ale tak nie powiedzialem, jakby sie kto pytal]

              > znany za to stereotyp, który
              > faktycznie może być krzywdzący

              Teraz wrzucam kij w mrowisko: Ciekawe skad sie wzial ten stereotyp?

              > napisalam takie samo zdanie jak twoje, tylko ze zmienionym jednym
              > słowem - ma dokładnie taką samą wartość poznawczą.

              Nieprawda, bo za moim stwierdzeniem stoi wspomniany wczesniej stereotyp...

              smile


              pzdr
              • loel Re: w autobusie 10.03.04, 23:25
                > W matematyce wyrazenie "prawie wszystkie elementy zbioru"
                >oznacza "wszystkie, z wylaczeniem skonczonej ich liczby".
                > Czyli majac zbior 100 pileczek mozemy powiedziec ze
                >"prawie wszystkie sa czerwone" wiedzac ze sa czerwone
                >z wyjatkiem dwoch, dwudziestu albo nawet dziewiecdziesieciu.

                To dotyczy raczej zbiorów z nieskończona liczba elementów.
                Mówienie "prawie wszystkie", gdy mamy na myśli 2 elementy ze 100, jest bez
                sensu.
        • alka_xx Re: w autobusie 10.12.03, 21:03
          niebiedkiegokota wcale sie nie czepiam, tylko napisalam ze nie rozumiem takiego
          postepowania, bo jesli z bólem "dowlokła sie" do tego miejsca, to nie patrzac
          na nic powinna usiasc a nie w dyskusje sie wdawac, wlasnie dlatego, ze byla
          chora i jasnośc umyslu zatracila!
          Powinna kobiete staranowac i udac sie na te 40 min. w niebyt! I nie przekonuj
          mnie, ze nie mam racji!


          jottka napisała:

          > a niebieskiegokota nie ma się co czepiać, że sama sobie winna, bo wyraźnie
          > opisała, że była chora. ból nie tylko na refleks i jasność myślenia wpływa,
          > powoduje również, że człowiek tylko spokoju pragnie i uwinięcia-się-gdzieś-w-
          > kącie. i często woli zrezygnować z wszelkiego działania, bo nie ma na nie
          siły.
      • fion_a Re: w autobusie 10.12.03, 21:07
        Musze sie z Toba zgodzicsmilePytanie pani wydaje mi sie całkiem logiczne.
        a z tym zegarkiem, to akurat miałam odwrotna sytuacje,niestetysad(

        Pozdrawiamsmile)
      • quba Re: w autobusie 11.12.03, 12:48



        Ktos pyta "ktora godzina", a ja mysle "oho - na
        > pewno chce mi ukrasc zegarek".
        >

        Piotrusiu, kiedy dostalam pierwsZy w życiu zegarek, to mój Tatus mnie
        przestrzegł, zębym nigdy nie mówiła obcym, która godzina, bo mi ukradna zegarek.
        No skąd wiedziałeś?
        pozdrówka !
        quba
        • p-iotr Re: w autobusie 11.12.03, 16:32
          Cholera.. wychodzi na to ze mezczyzni tez nadinterpretuja...
          A niech to! A taka fajna teoria byla..

          wink

          pzdr
    • true_gentleman po ryju pizdę walić 10.12.03, 18:37
    • lahliq Re: w autobusie 11.12.03, 13:46
      To jest to co mnie często denerwuje: siadanie na miejscu z brzegu, tarasując
      swoją osobą dostęp do wolnego przy oknie. Jeśli ktoś uważa, że zaraz wysiada i
      dlatego sobie siada tak na brzegu, to niehc po pristu nie siada skoro ma tak
      krótka drogę do przebycia.
      Ja z tym walczę w spoób mało kulturalny, ale trudno. Mówię przepraszam i
      wpycham się ile mogąc trącając taką osobę (chyba, że grzecznie ustępuje, ale
      ludzie zazwyczaj są oburzeni, ze ktoś przy nich siada, chcieliby miec dwa
      miejsca dla siebie). Jeśli ktos się oburza, to mówię, że trzeba było usiąść pod
      oknem. I tyle.
      Jeszcze lepsze są osoby, które na tym miejscu pod oknem kładą swoje siaty.
      Wtedy gdy są problemy wystarczy zapytać, czy ponadwymiarowy bagaż jest opłacony.
      • sunday Re: w autobusie 12.12.03, 18:09
        > To jest to co mnie często denerwuje: siadanie na miejscu z brzegu,
        > tarasując swoją osobą dostęp do wolnego przy oknie. Jeśli ktoś
        > uważa, że zaraz wysiada i dlatego sobie siada tak na brzegu, to
        > niehc po pristu nie siada skoro ma tak krótka drogę do przebycia.
        > Ja z tym walczę w spoób mało kulturalny, ale trudno. Mówię przepraszam
        > i wpycham się ile mogąc trącając taką osobę (chyba, że grzecznie
        > ustępuje, ale ludzie zazwyczaj są oburzeni, ze ktoś przy nich siada,
        > chcieliby miec dwa miejsca dla siebie).

        Nie rozumiem: ktos ma wolne miejsce obok siebie, Ty mowisz przepraszam i on
        nawet nie drgnie? Trudno mi to sobie wyobrazic... a moze jestem naiwny? smile

        Luki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka