Dodaj do ulubionych

Kocie łowy

29.08.05, 10:40
Mam 1,5 kotkę. Mieszkam na wysokim parterze, więc od kilku miesięcy kotka
jest wypuszczana na dwór.
Widzę, że jest wtedy spokojniejsza, szczęśliwsza itp. Jednak od kilkunastu
dni, prawie codziennie przynosi mi do domu "niespodziankę" - myszkę, ptaszka
czy nietoperza.
Dotąd kładła mi to przy łóżku, przy mojej głowie. Obrzydliwość. Dzisiaj w
nocy miałam wrażenie, że coś je, a rano leżał tam tylko ... odgryziony
szczuży czy mysi ogonek.
Czy to dla niej (i dla nas jest niebezpieczne). Wpadam w lekką panikę i
jestem bliska zamykaniu jej w domu.
Obserwuj wątek
    • corrina_f1 Re: Kocie łowy 29.08.05, 14:18
      Moim zdaniem nie zapanujesz nad tym. Łowy leżą w naturze kociej, czego
      najlepszym dowodem są moje łobuzy, które, choć nie wychodzą z domu, to od
      początku lata coś znoszą z balkonu, najpierw były to chrabąszcze, potem tony
      koników polnych, ciem itp. Absolutne szaleństwo, kiedy w domu pojawi się
      mucha ! Biada jej, bo na ogół nie przeżyje nawet 5 minut wink (więc problem much
      mamy generalnie z głowy)
      A kwestia znoszenia to inna bajka. Twoja kicia, podobnie jak moje, znosi
      wszytko co upoluje pod Twoje stopy po to, żeby Ci się pochwalić, jaka jest
      dzielna ! To są kocie trofea, kot oczekuje, że będziesz z niego za to dumna smile

      Jeśli Twój kocica jest zaszczepiona, nie odbieraj jej tej radości jaką jest
      możliwość pobuszowania w terenie. (jeśli nie jest, to szybciutko to zrób).Mój
      poprzedni św.p. Fifutek wychodził na dwór przez kilkanaście lat i wiem, ile
      radości i życia mu to dawało. Umówmy się, że koty generalnie nie są stworzone
      do tego, żeby siedzieć w 4 ścianach. Ja na początku miałam obawy, żeby moje
      urwisy wypuszczać na balkon. Ale odkąd go poznały, nie widzą dla siebie innego
      miejsca (choć krew mi się gotuje w żyłach, kiedy czasem widzę, co one tam na
      tym balkonie wyprawiają !! łażą po barierce, wychodzą za barierkę, ciśnienie
      mam wtedy takie, że zawał murowany). Mimo wszytko, choć wiem, że byłyby
      zachwycone, ich już nie chcę przyzwyczajać do wychodzenia (mieszkamy na 3
      piętrze). Ale jeśli Twoja kicia ma taką możliwość, nie pozbawiaj jej takiej
      radochy. No a trofea, hmmm, musisz się "nauczyć z tym żyć" wink

      pzdr
      Kasia
    • lidia1001 Re: Kocie łowy 30.08.05, 11:03
      Zgadzam się z Coriną- koteczka znosi Ci trofea, które są jej "wkładem" do
      wspólnego gospodarstwa. Nie można jej za to karcić, bo wtedy myśli, ze
      przyniosła coś niedobrego i idzie na kolejne polowanie. Trzeba chwalić i
      udawać, ze jest się bardzo zadowolonym z jej "wkładu". Moze wtedy nie będzie
      się to zdarzało tak często.
      pozdrawiam
      • wiesia.and.company Re: Kocie łowy 30.08.05, 11:13
        Trudno, będzie Ci ofiarowywała, to co jej się uda upolować. To jest jej dowód
        miłości. Tylko niebezpieczne jest, że zjada łup. Instynkt łowiecki jest
        niezniszczalny, natomiast nie powinna być głodna, żeby nie zjadała gryzoni
        (mogą być otrute trutką i dlatego łatwiejsze do upolowania). Zostawiaj jej
        na noc chrupki lub coś w misce, niech to zje a potem poluje, ale nie zjada.
        Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka