marta_i_koty
23.02.06, 01:39
"Dzis, zostałam poproszona o pomoc - myślalam ze to zwykle zawiezienie puszek,
czy worka jedzenia dla zwierzakow, ale to co zobaczyłam i usłyszałam zwaliło
mnie z nóg!!!! Pani mieszka w okolicach osiedla Wilga. Warszawa przy Wale
Miedzeszyńskim, jest stara, chora, obecnie ma podbite oko - spuchnięte, gule
na całym ciele, ostatnio po raz enty zostala pobita przez "ludzi" ktorym nie
podoba sie ze Ona karmi koty, psy, gołębie i wszystko co potrzebuje pomocy.
Pojechałam do niej - zabrałam worki psiego jedzenia, puszki kociego, baniaki z
woda, worki z suchym i pojechałyśmy do lasu Olszynka Grochowska, od przystanku
do miejsca gdzie karmi psy - jechałam i nie wierzyłam ze Ona tam z wózkiem na
piechote, sama, czesto wieczorem, W tym wlasnie lesie kiedys zostala
napadnięta i wywieziona za Otwock - przywiązali ja do drzewa i zostawili -
miała przy sobie nożyk, młoteczek i sama sie rozwiązala i uratowała. Takich
przypadkow było kilkanascie, pokazywała mi dokumenty z sądu, policji, i inne -
komendant jej pomagał, teraz następny wysyła czasem policje jak coś sie
dzieje. Ogólnie prawo nie pomagało, bo to psiara i kociara wiec pewnie
wariatka i nie normalna. W lesie zostawiłyśmy dwa worki karmy, sa tam podobno
psy, nie wiem ile 6, lub 8 ??? Jest podobno Colie - coś ma z łapa, inne tez sa
w kiepskim stanie. Potem pojechalyśmy do innych psów - Grochów, dzialka,
ogrodzona, Owczarek Niemiecki i czarny duzy pies - ktoś tam przychodzi ale
daje raz w tygodniu suchy chleb i to wszystko, Ona je karmi. Byl tam jeszcze
jeden pies ale juz nie żyje - udusil sie na obroży czy lańcuchu. I poza tym
koty. Ta kobieta, sama z wózkiem chodzi od 10 tej do nocy - po 11 dzielincach,
ma z tego co liczy ponad 150 ulic, gdzie karmi koty. Ja bylam z nia w kilku
miejscach, teraz zostala na Targowej i poszła swoja trasą, z puszkami, suchym
i woda. To co opowiadała, zwaliło mnie z nóg - pobicia, obelgi, groźby utraty
życia, w domu tez nie ma kolorowo (obok niej żyje tyran), Ona jest bardzo
chora, teraz zawiozłam jej od Pani Uli z Fundacji reklamówke jedzenia, bo Ona
jak wiekszość takich osób oszczedza na sobie. Ostatnio wzięła kredyt, bo ktoś
jej pomagal i jezdził z Nia, ale musiała dawac na paliwo, wiec wzięła kredyt i
dawała, ale pienuadze sie szybko skończyły i znów jest sama.
ONA PLAKAŁA MI CAŁA DROGE ZE MA JUŻ DOŚĆ, ZE NIE DAJE RADY, ZE JEST SAMA NA
TYM ŚWIECIE, ŻE NIE CHCE JUŻ ŻYC BO SIE BOI ZE NIE DA RADY I NIE WIE JAK MA
POWIEDZIEC TYM ZWIERZĘTOM ZE JEJ JUŻ NIE BEDZIE
Pozyczyła pieniądze od kogoś, aby zaplacic Mi za paliwo, i jeszcze sie ze mną
kłóciła ze musze wziąć (oczywiście nie wzięłam) Zostawia sobie puszki i worki
z suchym, w zaprzyjaznionym sklepie na Pradze - i nastepnego dnia sobie
odbiera zeby miec na nastepny kurs, kupuje łapówki aby jej pomagali
(czekoladki, delicje) dla kogoś kto ma 500 zł, kredyt, i sam utrzymuje tyle
zwierzaków kazda 1 zł to MAJATEK. Pomagaja jej jakies dwie rodziny, Fundacja,
i ktoś jeszcze, nie chce nikogo pominąć, ale to jest kropla w OCEANIE!!!
Ona plakała i chciała klękać w podziekowaniu ze ją za darmo woziłam, i ze jej
pomoglam to nosic - ONA to wszystko robi sama!!! A mi rece do ziemi wisiały bo
to cholernie ciężkie. Nie wiem co z tymi psami zrobic??? zaraz bede na dogo
pisac. A co z kotami??? Bylam w budynku do rozbiurki - ile bedzie stal nie
wiem, obok inny dom gdzie sie zakrada bo puszczaja na nią psa.Wiem ze pisze
chaotycznie, ale nie jestem w stanie poskładac tego wszystkiego. CO ROBIC???
ONA NIE MOŻE ZOSTAC Z TYM SAMA!!!!
To co napisałam to jest wycinek z tego co pamiętam co mi mowiła, przez ŁZY , i
rozpacz.
Stara kobieta - w domu bita i maltretowana, sama, mówi mi żeby miala wnuczke,
lub kogoś, ale nie ma nikogo. Mam tylko te koty, psy, i inne zwierzeta, ale
juz nie daje rady. Bandziory chceili ją utopic w kanałku, sprawa była gdzies
ale nie udało sie czegos tam załatwic.... nie chce pisac oskarżeń bo nie widze
wyrokow przed soba. Jak ja teraz zostawiałam z tymi pakunkami, to serce mi
pękało - Mówi: to Ja sobie tu załatwie ta okolice i w nocy wróce, dziekuje Ci
dziecko za pomoc i wciska mi pożyczone pieniądze A Sama zjadła rano jakąś
kanapczyne z czarnym salcesonem czy coś!!! Komus zanosi czekolade zeby
otworzyl jej piwnice, zbiera zwłoki kotów, bo jakieś szkła wysypali, na
terenie nauki jazdy znalazła zwłoki podobno 7 kotów, gdzieś indziej zamknęli
okienka a koty w środku. Nie jestem w stanie opisac tego wszystkiego, ONA cała
droge PŁAKAŁA i opowiadała.
Ja nie wiem jak to ogarnąć
Narazie głowa mi pęka od tego co zobaczyłam i usłyszałam."
Ja się poryczałam i zamierzam pomóc... Znam osobę, która to napisała i wiem,
że to nie ściema... Może ktoś z Was też zareaguje?