Dodaj do ulubionych

Kot po szczepieniu traci rownowage

03.07.06, 12:26
w czwartek szczepilam moja bestir Vel-o-vax IV. Dwa dni byl osowialy...tylko
spal, troche zjadl i umyl sie. Potem odzyskal sily. Dzisiaj juz 3 razy
zdarzylo mu sie stracic rownowage. Czy sa powody do niepokoju, co o tym
sadzicie doswiadczeni opiekunowie???
Obserwuj wątek
    • pixie65 Re: Kot po szczepieniu traci rownowage 03.07.06, 12:28
      Zapytaj może na weterynarii...To kot niewychodzący? A ten Fel-o-vax IV to z
      białaczką???
      • mirmunn Re: Kot po szczepieniu traci rownowage 03.07.06, 12:46
        Mojemu kociejowi po podaniu kompleksowej szczepionki ()m.in. na białaczkę)
        zesztywniały tylne łapy, na szczeście to ustapiło. dodatkowo przez dobę był
        bardzo słaby - musiałam go karmic i poic - nie był w stanie sięgnąć do miski.
        Lepiej poradź się weta!!!!!
        • marta.kunc Re: Kot po szczepieniu traci rownowage 03.07.06, 13:11
          tak tak do veta!!!
          moj kociej po tej szczepionce mial przejscie przez 2 tygodnie.
      • bellisea Re: Kot po szczepieniu traci rownowage 03.07.06, 14:40
        Fel-O-Vax IV jest takze przeciwko kociej bialaczce. Kot jest niewychodzacy. Na
        weterynarii napisalam posta w tym samym czasie co na nasze forum. Na razie bez
        odzewu, wiadomo jeden z wetow jest na urlopie.

        Cholerka nie wiedzialam, ze koty moga tak zle znosic szczepienie. I pomyslec,
        ze wet chcial razem z podaniem szczepionki odrobaczac bestie. Na szczescie
        nauczona doswiadczeniem innych opiekunow z forum poslalam go do diabla......
        • mirmunn Re: Kot po szczepieniu traci rownowage 03.07.06, 19:29
          Mojemu kotu wet podał równocześnie szczepionki na wściekliznę i tę kompleksową -
          sytuacja potem była przez dobę fatalna, bałam się , że będzie po Maksiu. Po
          prostu paraliż łapek i leciał przez ręce - półprzytomny. Teraz już wiem, ze
          miedzy szczepieniami minimum 3 tyg. odstepu i żadnych innych zabiegów
          towarzyszących!!! A wtedy to było pierwsze szczepienie i po prostu nie
          wiedziałam, że tak nie wolno i się nie sprzeciwiłam wetowi.
          To był Fel-O- Vax-Lv-K IV i Rabisin.
          a tak w ogóle teraz wiem, ze niewychodzące mozna szczepić co około 2 2,5 roku-
          żeby nie przekroczyło 3 lat , a wścieklizny w ogóle nie trzeba im dawac. Wolę
          jak najrzadziej narażać Maksika, bo wetka moja nowa (oczywiście niezwłocznie
          zmieniłam lekarza) tak mi radziła w wypadku tak silnych kompleksowych
          szczepionek.
          • pixie65 Re: Kot po szczepieniu traci rownowage 03.07.06, 22:28
            Bardzo proszę, tylko się nie denerwujcie, ale wytłumaczcie PO CO szczepić
            dorosłego (?) niewychodzącego kota..?
            • bellisea Po co szczepic......bo 03.07.06, 23:28
              wet mi powiedzial, ze nawet jak bestia jest kotem niewychodzacym to moge na
              podeszwach butow przywlec jakies swinstwo i zarazic nim mojego futrzaka. Druga
              sprawa jest, ze jako kociak przeszedl obowiazkowe szczepienia i nastal czas
              zaaplikowania dawki przypominajacej.

              • mirmunn Re: Po co szczepic......bo 04.07.06, 06:16
                Niewychodzące szcepi sie rzadziej, jak pisałam, ale trzeba. Chodzi o katar i
                tyfus koci (chyba mi sie nie pomyliłosmile - zarazki mozna przynieść "na butach"
                lub np. stykając sie z dziczkami.Szczepionki na te choroby nie są oddzielnie
                (pytałam weta),interesujac się słabsza, pojedynczą szczepionką, żeby znowu nie
                było takiej silnej reakcji. Wetka mówiła, że samodzielnych nie ma, tylko
                wspólnie z innymi np. na białaczkę i jeszcze tam inne choroby. I szczepionkę na
                białaczkę trzeba też co kilka lat stosować jako "dawkę przypominającą".
                Jeśli ktoś sprostuje, to z przyjemnością odstąpie od szczepieńsmile, bo bardzo sie
                boję o Maksia, tym bardziej, ze ta historia z jego reakcją zdarzyła mi się w
                nocy z soboty na niedzielę (szczepiłam w sobotę do południa) i nie mogłam się
                dodzwonić do zadnego lekarza - mimo że dzwoniłam na dyżury. Horror!!! Teraz mam
                wetkę kilka domów dalej , ale i tak umówię sie w dniu jej nocnego dyżuru , zeby
                mieć pomoc od razu , odpukać..!!!
                • pixie65 Re: Po co szczepic......bo 04.07.06, 09:46
                  Słuchajcie, nie chcę siać zamętu, tylko "drążę" temat, bo wiem, że czasem
                  szczepienie może zrobić więcej szkody niż pożytku. I nie jest to tylko moja
                  osobista "fanaberia", dręczę swoją wetkę różnymi pytaniami i różne ciekawe
                  rzeczy udaje mi się wydobyć, poza tym jest internet i różne książki, więc:

                  mirmunn napisała:

                  - zarazki mozna przynieść "na butach"
                  > lub np. stykając sie z dziczkami.

                  TEORETYCZNIE można...ale samo "stykanie się z dziczkami" nie grozi raczej
                  konsekwencjami. Gdyby tak było, miałabym: epidemię KK, plagę pcheł, wszy,
                  świerzbowca o innych pasożytach nie wspominając. A nie mam...Z wirusami poza
                  tym jest tak, że liczy się nie tylko "jakość" ale też "ilość". Dlatego np.
                  trudno złapać HIV przez podanie ręki, czy nawet ślinę- tam jest go za mało do
                  zakażenia.

                  Szczepionki na te choroby nie są oddzielnie
                  > (pytałam weta),interesujac się słabsza, pojedynczą szczepionką, żeby znowu
                  nie było takiej silnej reakcji. Wetka mówiła, że samodzielnych nie ma, tylko
                  > wspólnie z innymi np. na białaczkę i jeszcze tam inne choroby.

                  Tu się BARDZO upierać nie będę, chociaż wydaje mi się, że pojedyncze jednak są.
                  NA PEWNO jest szczepionka BEZ białaczki. Kiedyś obcy wet chciał zaszczepić
                  mojego Mietka właśnie Fel-o vax'em IV...Kot jest wychodzący i mógł miec
                  kontakt, albo byc potencjalnie zagrożony kontaktem. Kiedy zaczęłąm drążyć
                  (przed szczepieniem TRZEBA zrobić testy, które są mało wiarygodne bo nie
                  stwierdzają wirusa tylko obecność przeciwciał, i trzeba je powtarzać, a są
                  kosztowne), wet się...wycofał.Żeby doszło do zakażenia ten kontakt musiałby być
                  bardzo intensywny, długotrwały. Takie historie zdarzają się w kiepskich
                  hodowlach, schroniskach, jednym słowem tam gdzie kotów jest dużo a warunki
                  sanitarne pozostawiają wiele do życzenia. Dobrze utrzymany kot w domu moim
                  zdaniem ma na tyle silny własny układ immunologiczny, że poradzi sobie sam. Po
                  co "poprawiać naturę na siłe" i prowokować organizm do wysiłku w sposób
                  sztuczny wprowadzając wirusy? Od kilku lat codziennie jeżdżę autobusem, w
                  sezonie grypowym też, a ciągle słyszę o zagrożeniu i szczepieniach
                  p.grypie...Nie zachorowałam mimo sygnałow o "epidemiach" a narażam się przecież
                  codziennie. Gdybym siedziała w domu to ryzyka nie byłoby w ogóle, prawda?
                  Nie chcę nikomu narzucać swojego punktu widzenia ale z własnego doświadczenia
                  wiem jak szczepionka może narobić "zamieszania" w kocim organiźmie, bo ja też
                  szczepiłam. Ostatni raz pięć lat temu i więcej nie będzie.
    • claire_de_lune Re: Kot po szczepieniu traci rownowage 04.07.06, 09:58
      a moja pani weterynarz stanowczo odradzala szczepienia. Powiedziala, ze to nie
      ma zupelnie sensu w przypadku kotow niewychodzacych, wlasnie ze wzgledu na
      skutki uboczne. Mam wrazenie, ze weci dzialaja na rzecz producentow szczepionek
      a nie kotow.
      • mirmunn nie upieram się, szykam informacji 04.07.06, 18:37
        Jak pisałam, chętnie sie przychylę do nieszczepienia, bo wolałabym nie narażać
        kota na takie przejścia (i siebie tez). Jeśli macie dokadne informacje, chętnie
        skorzystam . Do planowanego szczepienia jest trochę czasu, więc czekam na rady.
        Nie ma oddzielnych szczepionek(słowa weta) tzn osobna na katar, osobna na
        tyfus. Są bez białaczki, ale też b. silne i na kilka chorób. To, co pisałam, są
        to informacje uzyskane od lekarza, a nie mój punkt widzenia, chętnie to
        zweryfikuję na korzyśc kota oczywiściesmile))). zadna przyjemnośc patrzeć jak sie
        męczy po szczepieniu i martwić, co z nim będziesad((
        • misia007 Re: nie upieram się, szykam informacji 04.07.06, 19:10
          Na poczatku mojego życia z kotami, byłam głupia i słuchałam ślepo weta.Kazali
          szczepić szczepiłam.Sensacji żadnych nie było ale zaczęłam wątpic czy słusznie
          postępuję, przy Rysiu(juz za TM).Na grzbiecie zrobil mu się tłuszczak, który
          powoli ale róśł.WEt stwierdził, ze to po szczepieniu, inny, ze poco szczepiłam
          jak kot nie wychodzi.Zgłupiałam, to mozna nie szczepić.Gdy znależliśmy Czarka z
          katarem kocim i wyciągnęliśmy go z niego( 3miesiace to trwało}wet stara śpiewka
          szczepimy.Traf chcial, ze zanim do tego doszło w TOKu usłyszałam audycje
          drSumińskiej akurat na ten temat.Otóz dowiedziałam się, że po szczepieniu katar
          moze wrócic , i to w jeszcze cięższej formie.MOżecie sobie wyobrazic co
          powiedziałam wetowi i jak głośno.Od tego czasu nie szczepię.Zreszta po tym co
          czytam na forum jak ciężko koty to przechodzą, nawet bez tych doświadczeń, juz
          bym tego nie zrobiła.Pozdrawiam z moją trójką.
          • mirmunn dzięki za info, ja też wątpię w słuszność szczepio 04.07.06, 19:27
            nek dla niewychodzących. dobrze posłuchać doświadczonych. A weci swoją drogą -
            narażać dla kilkudziesięciu złotych zwierzaka i wlasciciela na takie problemy i
            cierpienie... ech. To z czystym sumieniem wolę wydać u weta na co innego: kupić
            Maxonowi podwójny worek superkarmy niż narażać na paraliż ponownie!!!!!! a
            forsa i tak do weta pójdzie. Nie rozumiem ich momentami...
            • pixie65 Re: dzięki za info, ja też wątpię w słuszność szc 04.07.06, 21:45
              Ja tu bardzo skrótowo przytoczyłam historię o próbie zaszczepienia mojemu kotu
              białaczki...Różnica w cenie szczepionki "z" i "bez" była jakieś 15
              złotych...Tyle wet chciał na mnie zarobić, o Kocie nie myśląc w ogóle...Moja
              wetka jest już przyzwyczajona, że drążę i czasem się nie zgadzam, ale też sama
              radzi mi, żeby w różnych sytuacjach nie przesadzać...Myślałam, że wywołam tu
              burzę i święte oburzenie, a okazuje się, że nie ja jedna mam wątpliwości. To
              znaczy, ja wątpliwości nie mam co jest dla moich kotów dobre, a co
              nie...smile))Pozdrawiam przeciwników szczepień!Naprawdę wystarczy trochę poszukać,
              żeby dowiedzieć się o skutkach ubocznych i powikłaniach poszczepiennych, a mało
              który wet mówi o tym od razu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka