echtom 09.07.09, 22:46 Nie dawałam już rady - obsikiwała i niszczyła wszystko, nie nadążałam ze sprzątaniem, praniem i wyrównywaniem strat. Jest na podwórzu, jutro mąż wywiezie ją do kociarni koło swego zakładu pracy. Mam nadzieję, że przeżyje. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
annb Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 09.07.09, 22:49 załoz ten watek na ematce tam na pewno inne gwiazdy poklepią cię po plecach i powiedza-tak, tak, tak trzeba a jak nie przezyje to co? pomyslisz o tym chociaz przez moment? Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 12:16 Mam nadzieję ze jesteś albo trollem albo po prostu idiotka której się nudzi iwymyśla takie posty. Jeśli nie - to mam ogromną prośbę - idź sobie babo z tego forum, bo mi się niedobrze robi jak cie czytam. Zrozumienia z naszej strony raczej tu nie znajdziesz. Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 09.07.09, 23:00 Na Twoje (nie)szczęście moja droga nie musze niczego zgłaszac i moge ci ulżyć w przebywaniu na tym forum także Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 09.07.09, 22:59 annb - widzisz... , biedulka nie mogła jej przetrzymać jeszcze jedna noc ... skoro maja zamiar wywieść rano do jakieś kociarni "koło zakładu pracy" tyle dni sie "męczyła" i tych paru godzin do rana kot nie może być w domu ... ciekawe... Śmierdzi mi to trollowaniem na kilometr, ale niech barba zadecyduje Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 09.07.09, 23:01 "wzruszyła" mnie też ta jej smutna minka przy temacie... Odpowiedz Link
annb Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 09.07.09, 23:13 byc moze pani z zerowym dorobkiem na kocim zakątku sie brzydko bawi Moze doszła do wniosku ze powq...wia włascicieli kotow bo w tv lecą same powtorki Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 09.07.09, 23:19 Oby.naprawde mam nadzieje ze to durny i mało śmieszny wygłup . i ze nie jest to prawdziwa historia. A prywatnie - za dużo w zyciu widziałam biednych porzuconych i skrzywdzonych kotów zeby mnie takie coś bawiło. Na takie "dowcipy" poczucia humoru nie mam i mieć nie będę. Na - o zgrozo- prawdziwa sytuację - nie jestem aż tak tolerancyjna żeby przejść do porządku dziennego. Odpowiedz Link
echtom Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 00:03 Sorry, pomyliłam fora. "Dorobek" mam na forum Zwierzęta. Po prostu usuńcie ten wątek. Przepraszam, że Was zdenerwowałam. PS. Na "koci zakątek" zostałam przyjęta 2 lata temu, ale tuż po tym miałam długą przerwę w korzystaniu z forum i nigdy tu nie pisałam. Odpowiedz Link
gacusia1 I lepiej,zebys wiecej nie pisala 10.07.09, 00:16 bo tu miejsc brak dla tych,co koty z domu wyrzucaja.Tu sie koty ratuje od takich jak ty! Odpowiedz Link
echtom Kot jest już w domu 10.07.09, 08:23 po południu zastanowimy się wspólnie, co zrobić, żeby uwzględnić prawo do życia wszystkich domowników. Założyłam ten wątek w desperacji, licząc na to, że ktoś podzieli się ze mną doświadczeniem albo coś doradzi, ale stać Was tylko na bluzgi. Życzę Wam, abyście nigdy nie stanęły w obliczu tragicznego wyboru, a mimo to potrafiły wykrzesać z siebie trochę empatii dla innych, którzy mieli mniej szczęścia. > Tu sie koty ratuje od takich jak ty! Gacusiu - tu masz link, jeśli Cię to interesuje: forum.gazeta.pl/forum/w,$f,$t,$a,$seot.html?f=128&w=51023555&a=51054570 Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Kot jest już w domu 10.07.09, 08:27 Nie prosiłas o radę, tylko poinformowałaś o wyrzuceniu kota z domu. Więc się nie dziw, że dostałaś opierdol jak stąd do Ameryki. Nie kręć. Mam nadzieję, że rzeczywiście poszłaś po rozum do głowy i zastanowicie się poważnie, jakie są inne rozwiązania. Myślałas o zabraniu kota do weterynarza? Żaden kot nie leje gdzie popadnie tak sam z siebie, najczęściej jest jakaś przyczyna. Być może zdrowotna. Odpowiedz Link
echtom Re: Kot jest już w domu 10.07.09, 08:53 > Żaden kot nie leje gdzie popadnie tak > sam z siebie, najczęściej jest jakaś przyczyna Konflikt z tym młodszym kocurem bez łapy. Kolejny tragiczny wybór - on panicznie boi się wyjść z domu, ona kilka lat swojego życia spędziła na wsi jako kot swobodnie biegający, więc uznaliśmy, że lepiej da sobie radę. Odpowiedz Link
gacusia1 Nie rozsmieszaj mnie 11.07.09, 03:43 Dajesz mi watek sprzed 3 lat o tym,jaka ty samarytanka jestes a wczoraj kota z domu wyrzucasz i piszesz"mam nadzieje,ze przezyje". Idz do diabla! Odpowiedz Link
mysiulek08 Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 00:45 A jakie znaczenie ma pomylka forum, skoro i tak z premedytacja skazujesz na smierc zwierzaka, ktory przez iles lat ci ufal? Chore dziecko tez odstawisz do "dzieciarni" z mysla, ze moze przezyje, a jak nie to mala strata? echhh, ludzie, ludzie Odpowiedz Link
nioma Re: Troll na Zakatku????? Jakim cudem? 09.07.09, 23:49 Głupie pindy wszedzie sie znajda Odpowiedz Link
macarthur Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 05:04 1.jakoś wcześniej nie pisałaś nic o problemach z kotem, więc nie wiemy czy robiłaś jakieś starania aby sobie z tym poradzić 2.czy próbowałaś kotu znaleźć inny dom lub oddać do schroniska lub innego ośrodka dla zwierząt ? 3.faktycznie ten twój "wyczyn" nawet pasuje do motta które ci przyświeca w sygnaturce Odpowiedz Link
biljana Paulina 10.07.09, 09:09 szkoda energii i zachodu na takie rozmowy. Nie mogłabyś skasować wypowiedzi tej dziuni? Bo aż mnie skręca. Odpowiedz Link
echtom Re: Paulina 10.07.09, 09:47 Nawet nie przeczytałaś moich ostatnich postów, a potwierdzasz, że Wasze forum to kółko wzajemnej adoracji zaślepionych, oderwanych od rzeczywistości fanatyczek. Odpowiedz Link
the_dzidka Biljano 10.07.09, 09:51 Echtom nieco się zmitygowała (patrz srodek wątku), może jednak warto coś jej doradzić? Odpowiedz Link
echtom Re: Biljano 10.07.09, 10:24 Dzięki za jedyny głos rozsądku w tym sabacie czarownic, ale już wiem, że tutaj żadnej rady nie dostanę. Odpowiedz Link
biljana Re: Biljano 10.07.09, 11:00 echtom napisała: > Dzięki za jedyny głos rozsądku w tym sabacie czarownic, ale już > wiem, że tutaj żadnej rady nie dostanę. po pierwsze daruj sobie argumenty ad personam, bo to nie to miejsce nie ten czas, po drugie o żadne rady nie prosiłaś. Z mojej strony EOT Odpowiedz Link
barba50 Dopiero teraz zobaczyłam wątek 10.07.09, 10:28 Odszukałam wpis w wątku "Skąd są wasze koty i echtom napisala (27.10.06) Ja mam same europejskie znajdy - wszystkie nieplanowane, bo kiedyś wolałam psy. Pufcia przyszła sama na szkolne boisko - miała 3 miesiące i jej mamę przejechał samochód. Wzięła ją siostrzenica palacza i zaniosła do kotłowni, a on przyniósł do nas, bo pomyślał, że dzieci będą chciały małego kotka. Rok później córka z koleżanką znalazły chorego kociaka wyrzuconego z samochodu. Zamierzałam go wyleczyć i wydać, ale gdy po miesiącu znalazł się poważny kandydat na właściciela, byłyśmy tak do Kamci przywiązane, że jest u nas do dziś. To miało być już pełne zakocenie i taki stan trwał przez sześć lat. Niestety, rok temu kolega męża przyniósł do nas dwumiesięcznego kocurka z przetrąconą łapą - nie udało się wydać Łapka w dobre ręce i został u nas. Mam nadzieję, że nic takiego mi się już nie przytrafi, bo trzy koty w mieszkaniu, nawet sporym, to jednak za dużo i one same nie czują się z tym komfortowo. Coś się musiało stać złego z czym Echtom nie potrafiła sobie poradzić. Domyślam się, że z jakiegoś powodu zaczęły psuć się relacje między kotami i jeden z nich zareagował tak jak napisała w pierwszym poście. Oczywiście Echtom powinna wcześniej zacząć szukać pomocy w rozwiązaniu problemu, a nie w desperacji zakładać wątek o tak drastycznym tytule. Czy coś jeszcze można zrobić? Pewnie tak. Tyle że wymagałoby to dużego zaangażowania (badania krwi i moczu - podstawa!, może feliway? może izolowanie kotów na jakiś czas - nie wiem, tak głośno myślę) Odpowiedz Link
barba50 Re: Dopiero teraz zobaczyłam wątek 10.07.09, 10:37 Hola, hola!!! tutaj piszeszDzięki za jedyny głos rozsądku w tym sabacie czarownic, ale już wiem, że tutaj żadnej rady nie dostanę. Tak ma wyglądać prośba o radę??? echtom napisała:Wyrzuciłam kota z domu Nie dawałam już rady - obsikiwała i niszczyła wszystko, nie nadążałam ze sprzątaniem, praniem i wyrównywaniem strat. Jest na podwórzu, jutro mąż wywiezie ją do kociarni koło swego zakładu pracy. Mam nadzieję, że przeżyje. Tyś nie prosiła! Tyś nas po prostu poinformowała o tym jak rozwiązałaś swój problem . Odpowiedz Link
echtom Re: Dopiero teraz zobaczyłam wątek 10.07.09, 10:47 > Tyś nie prosiła! Tyś nas po prostu poinformowała o tym jak rozwiązałaś swój problem . Normalny człowiek, widząc taki desperacki post na takim forum, zainteresowałby się, co się stało i jak można pomóc, zamiast od razu bluzgać. Odpowiedz Link
ashton Re: Dopiero teraz zobaczyłam wątek 10.07.09, 10:52 Hmmm, moim skromnym i wciąż jeszcze nie bardzo doświadczonym w kocich sprawach zdaniem desperacki tytuł to coś w stylu "kot zasikuje mi dom, nic nie skutkuje, co jeszcze można zrobić?"... Odpowiedz Link
barba50 Re: Dopiero teraz zobaczyłam wątek 10.07.09, 10:53 No to widzisz ja chyba nie jestem normalna Ale wiesz co - chyba mi z tym dobrze Odpowiedz Link
basset2 echtom... 10.07.09, 11:05 to weterynarz po uprzednich badaniach moczu i krwi zdiagnozował problemy urologiczne natury psychicznej? przeczytaj i nie działaj drastycznie web.archive.org/web/20060930081113/www.vetserwis.pl/kot_mocz.html wykaż trochę altruizmu i empatii względem Tej kotki Odpowiedz Link
echtom Re: Dopiero teraz zobaczyłam wątek 10.07.09, 10:42 > Coś się musiało stać złego z czym Echtom nie potrafiła sobie poradzić. Jednak źle oceniłam forum - są tutaj mądrzy, wrażliwi ludzie. Zrobię badania w najbliższych dniach. Feliwaya próbowałam - nie zadziałał. Staramy się izolować koty, ale jest to trudne przy naszym układzie mieszkania. Nie chciałabym też, żeby sikająca kotka była na całą dobę zamykana w łazience, by uniknąć dewastacji mieszkania oraz rzeczy naszych i gości. Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Dopiero teraz zobaczyłam wątek 10.07.09, 12:00 To może się zdecyduj - czy to forum to dla ciebie zaślepione kółko wzajemnej adoracji czy też wrażliwi i dobrzy ludzie. Bo na razie jak chorągiewka na wietrze się zachowujesz A Twoje działania (wyrzucenie kota w nocy z domu!!!) , zmienne nastroje, agresja i obrażanie , tudzież dziwne pretensje że twój "desperacki" post zdenerwował ludzi zamiast wywołać reakcję współczucia i przybiegnięcia z chusteczką do otarcia łez i pocieszenia ciebie (skąd taki pomysł ci się uroił w głowie?) - zaczynają mnie zastanawiać kto ma problemy natury psychologicznej - kot czy właściciel. I jeszcze jedno - proszę nie obrażać forumowiczów. Zapewniam cię że osobiście nie pozwolę ci na dalsze obrażanie Biljany - która jest od dawna na tym forum, pomogła w jego uratowaniu , a poza tym - co najważniejsze - pomaga zwierzetom (nie wywala ich na bruk njak smieci- tylko przygarnia pod swój dach )i ma na swoim koncie uratowanie paru kocich istnień, tudzież pomoc paru forumowiczom. Jeszcze raz ja obrazisz i naprawdę wyprosimy cię z naszego towarzystwa (trudno, jestem skłonna to zrobić nawet za cenę nazwania mnie "kółkiem wzajemnej adoracji" i "zaslepionym sabatem czarownic" ). Na szczęście forum prywatne daje taką możliwość - staramy się nigdy z tego nie korzystać bo ani ja ani barba nie czujemy się "właścicielkami" forum - ale są pewne granice których tolerowac nie bedziemy (bo min. dlatego forum ma administratora) - i tą granicą jest min. obrażanie innych forumowiczów Kociego Zakątka Odpowiedz Link
biljana Re: Biljano 10.07.09, 10:58 the_dzidka napisała: > Echtom nieco się zmitygowała (patrz srodek wątku), może jednak warto > coś jej doradzić? masz dobre serce dzidko ale ja uważam, że ten cały wątek to jeden wielki trollizm od początku do końca. Zwroty akcji i łzawe zakończenia (w przygotowaniu) też. Oczywiście to jest moje zdanie, którego nie muszą podzielać moderatorki. Odpowiedz Link
mrumru81 Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 10:12 Rozumiem, że masz problemy. To nie jest właściwe forum. Może napiszesz jutro ukatrupiłam kota... Jesteś w trudnej sytuacji, ale koty nie mają z tym nic wspólnego Odpowiedz Link
echtom Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 10:22 > Jesteś w trudnej sytuacji, > ale koty nie mają z tym nic wspólnego ??? Odpowiedz Link
kirke18 Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 11:33 Jest na podwórzu, jutro mąż wywiezie ją do kociarni koło swego zakładu pracy. Mam nadzieję, że przeżyje. Co Wy, dziewczyny, sie denerwujecie, czy mąż przeżyje? Nie powinien przeżyć, jeśli jest normalnym człowiekiem, wyrzucenia domownika, z którym mieszka od 3 lat, do kociarni, gdzie los jest zawsze tragiczny. Nie lubię czytać takich wątków (chodzi o autorów), bo zawsze podnosi mi się ciśnienie i mam ochotę bluznąć, ubić, i q.mać, źle życzę założycielom takich debilnych wątków. A poza tym tytuł zawiera błąd: Wyrzuciłam kota z domu Powinno być ))) A do autorki wątku: vide mój podpis- tak wyglądają koty, których się pozbyto, zamiast diagnozować,leczyć i być z nimi w zdrowiu i chorobie do końca swoich dni. Idź się produkować na e-mame, (brak)seks(u) w małżeństwie itp, czy gdzie tam, gdzie i tak pełno twoich postów. Odpowiedz Link
mrumru81 Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 11:44 Kirke, a może to prowokatorka. Takim się ciągle dobrze dzieje. Daj spokój, szkoda czasu Odpowiedz Link
echtom Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 11:50 > do kociarni, gdzie los jest > zawsze tragiczny. Może użyłam złego słowa - nie chodzi mi o schronisko. Koło zakładu pracy męża mieszka stadko zadbanych i dokarmianych kotów. Bierzemy pod uwagę to rozwiązanie tylko dlatego, że kotka ma doświadczenie w życiu poza domem, a tam jest bezpieczna okolica. Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 12:07 CytatJest na podwórzu, jutro mąż wywiezie ją do kociarni koło swego zakładu pracy. Mam nadzieję, że przeżyje. Co Wy, dziewczyny, sie denerwujecie, czy mąż przeżyje? Kirke - dzięki, jedyna rzecz jaka mnie w tym watku rozbawiła Do autorki watku - naprawdę uważasz ze jedynym wyjsciem z sytuacji jest schronisko/ kociarnia? A jesli tak - to jak wytłumaczysz wyrzucenie domowego kota na noc na ulicę? Nie mógł do rana przeczekać? Tak się zachowuje dorosły , myślący człowiek, opiekun ODPOWIEDZIALNY za swoje zwierze??? Jest to poza moim ogranianiem rzeczywistosci i tyle. Łzawe zastanawianie się "myslicie że przeżyje do rana???" mnie nie wzruszają a tylko wzbudzają odruch wymiotny. Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 11:50 O rany, nie mogę wprost uwierzyć, że mogłaś tak zrobić? Postąpiłaś głupio i niegodziwie, przykro mi ale nie znajdziesz u mnie zrozumienia - jak dziecko zaczęłoby Ci siusiać w domu to wyrzuciłabyś je z domu zamiast pojechać do lekarza? Przecież domowa kota nie przeżyje na dworzu... jeśli sika, jest chora, może to nerki, musisz ją gruntownie przebadać; może siusianie jest spowodowane jakimś stresem i musisz ją poobserwować, poczytać wypowiedzi behawiorystów... Gee, w głowie mi się nie mieści takie okrucieństwo, skazywać domownika na śmierć... Odpowiedz Link
echtom Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 11:59 Ja Tobie lepiej życzyłam w Twoim wątku - i nadal życzę. Cztery lata temu byłam w takiej sytuacji, jak Ty dzisiaj - chciałam ratować małego, w dodatku okaleczonego kotka i nie przeczuwałam, że skończy się to tak tragicznie. Nie życzę Ci, żebyś kiedykolwiek tak cierpiała, zmuszona wybierać między zwierzętami, które kochasz, i jeszcze musiała wysłuchać tylu okrutnych słów od pozbawionych wyobraźni ludzi. Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 12:12 Cytattylu okrutnych słów od pozbawionych > wyobraźni ludzi. Tak, ty zdecydowanie wykazałaś się wiekszą wyobraźnią - by nie rzec - "fantazją" w wywaleniu domowego kota na bruk. Cytatżebyś kiedykolwiek tak cierpiała ... Tak, z pewnościa bardzo cierpisz, dużo bardziej niz twój wywalony jak niepotrzebna rzecz - kot. Bardzo bardzo ci "współczuję". Biedactwo normalnie... Zeby było jasne - czasami faktycznie pewne rzeczy nas przerastają. Czasami chęć pomocy nie wystarczy by udzwignąć jej ciężar - zwł. w wypadku "trudnych" przypadków. Ale nikt nigdy nie przekona mnie - że wyjściem z sytuacji jest wyrzucenie kota z domu.... Odpowiedz Link
echtom Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 12:23 > Czasami chęć pomocy nie wystarczy by udzwignąć jej ciężar I co wtedy robisz? Odpowiedz Link
basset2 echtom... 10.07.09, 12:36 skup się! chcemy Ci pomóc i ile tej pomocy potrzebujesz nie odpowiedziałaś: to weterynarz po uprzednich badaniach moczu i krwi zdiagnozował problemy urologiczne natury psychicznej? czy kotka była kiedykolwiek badana? problem pojawił się po przybyciu kocurka? czy kotka jest kastratem? nie oczekuj aprobaty Kociego Zakątka Twojego postępowania bo jest to działanie okrutne po najnizszej linii oporu żeby móc pomóc trzeba chcieć Odpowiedz Link
echtom Re: echtom... 10.07.09, 12:52 Nie miała takich badań - weterynarz zalecił Feliway podczas wizyty, przy której mnie nie było - sądzę, że na podstawie wywiadu. Tak, wiem, trzeba zrobić. Problem pojawił się po przybyciu kocurka - trudno mi odtworzyć początek, ale chyba wtedy, gdy kocurek zaczął dorastać. Kotka jest kastratem. Odpowiedz Link
basset2 Re: echtom... 10.07.09, 14:01 echtom napisała: > Nie miała takich badań - weterynarz zalecił Feliway podczas wizyty, > przy której mnie nie było - sądzę, że na podstawie wywiadu. weterynarz robi w pierwszej kolejności badanie palpacyjne,wywiad z opiekunem, w tym przypadku(objaw urologiczny) zleca badanie przynajmniej moczu (+krew) weterynaż traktuje swój zawód ekonomicznie i od razu sprzedaje feliway-a podstawą są badania, kot b.często unika kuwety gdy go boli i taką wiedzę ma weterynarz a nie weterynaż > Tak, wiem, trzeba zrobić. > Problem pojawił się po przybyciu kocurka - trudno mi odtworzyć > początek, ale chyba wtedy, gdy kocurek zaczął dorastać. koniecznie, prawdopobnie okaże się że kotka jest chora a okres dojrzewania kocurka był zbiegiem okoliczności bądź mądrzejsza o ta wiedzę: web.archive.org/web/20060930081113/www.vetserwis.pl/kot_mocz.html by móc pomóc swojej kotce Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 13:08 CytatI co wtedy robisz? Szukam pomocy - w róznej formie (pomoc w uzyskaniu opieki wet, wsparcia, zdarzyło się raz że i finansowego) i u róznych osób/organizacji , na forach/ portalach poswieconych np. kotom , wsród znajomych etc. W skrajnym wypadku - szukałabym kotu nowego domu u kogoś kto by z takim przypadkiem sobie poradził NA PEWNO NIE WYRZUCAM KOTA NA ULICĘ! I nie produkuje po tym postów o tym jak bardzo po wywaleniu kota - "cierpię" ! Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 12:17 Alez bylam i bywam w takiej sytuacji! moj starszy kocurek czasem ma okresy kiedy załatwia się poza kuwetą, i robi to wyłącznie demonstracyjnie, w okresach stresu się to wzmaga, choć to kastrat, ma silną potrzebę demonstracji - czuję że teraz po pojawieniu się małego problem się nasili... tez mam dość mycia odkażania podłóg, mój piękny dębowy parkiet w paru miejscach jest już do wymiany, ale przecież nigdy z tego powodu nie wyrzuciłabym Reksia... on jest dla mnie jak dziecko. Dlaczego nie spróbujesz rozwiązać jakoś tego problemu z pomocą lekarza, forumowiczów - dużo tu ludzi ma doświadczenia behawiorystami, sporo osób miało problemy z załatwianiem się poza kuwetą o podłożu psychologicznym i mogą podzielić się doświadczeniem. Mnie samej dużo pomogło czytanie wypowiedzi innych kociarzy, pomogło mi to zrozumieć zachowanie mojego Reksia... Wyrzucenie kota to dla mnie niewyobrażalne, sorry, są inne rozwiązania, jeśli nie chcesz się zajmować swoim to poszukaj mu choć nowego domu z ogrodem. A może uśpij, jeśli pozwoli Ci sumienie, w sumie wyrzucenie domowego kota to pewna śmierć, wcześniej czy później. Odpowiedz Link
frotka23 Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 12:06 Powiedz mi tylko po co założyłaś ten wątek? Czego oczekiwałaś?Bo nie rozumiem... Odpowiedz Link
echtom Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 13:37 Jak odebrałabyś wątek: "Oddałam mamę chorą na Alzheimera do domu opieki, bo przestałam dawać sobie radę" ? Odpowiedz Link
gosiownik Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 13:42 A Ty jak odebralabys watek "Wyrzucilam mamę chorą na Alzheimera na podworze, bo przestałam dawać sobie radę. Maz rano zawiezie ja do przytulku dla bezdomnych" ? Czujesz roznice? Odpowiedz Link
r.kruger Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 13:48 Jako czarownica bez miotły w dodatku zaślepiona (sama nie wiem czym) stwierdzam że...wali prowokacją na milę, chcęć zwrócenia na siebie uwagi w taki sposób wywołuje we mnie mdłości. Rozwiązania problemu nie zaczyna się od końca. Odpowiedz Link
ashton Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 13:56 Mam miotłę na głowie i czarnego kota. I jestem brzydka jak wiedźma, że o wredocie nie wspomnę. A może damy podtytuł forum "sabat czarownic"? Teraz chcesz kota badać? A sprawdziłaś czy ona w ogóle jeszcze jest na tym podwórzu? Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 14:12 No własnie - biedna, cierpiaca za miliony i napadana przez nas i atakowana bez powodu autorka wątku - nawet nie napisała czy kocina rano siedziała na tym podwórku.... Odpowiedz Link
basset2 dziewczyny... 10.07.09, 14:20 to co zrobiła echtom jest naganne ale mozna to odkęcić Re: Kot jest już w domu odpowiedz jest w temacie autorki wątku Odpowiedz Link
mrumru81 Re: dziewczyny... 10.07.09, 14:28 Może zakończmy już ten wątek. Ktoś tu robi z nas balooooooona Odpowiedz Link
kirke18 Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 14:30 Re: Kot jest już w domu echtom 10.07.09, 08:53 Paulinko, przeoczyłaś tytuł odpowiedzi. A propos, też miałam kotkę Marcelinę, która nie zaakceptowała mojego nowego mężczyzny- lała nam do butów, na pozostawione ciuchy itd., drapała podłogi, ściany, meble. Kompletnie zasikiwała nam łóżko- dwie kołdry poszły, pomimo, że pilnowaliśmy, aby jej do sypialni nie wpuszczać. Gryzła mojego chłopa w d.pę, drapała do krwi itd. Była fizycznie zdrowa. Nawet nie pomyślałam, żeby ją komuś oddać, o innych (głupszych) rozwiązaniach nawet nie miałam przebłysku (ach! ze świetnie radzące sobie na podwórku koty, dokarmiane, sypiające w domkach, wysterylizowane- no, q.wa jakoś ich nie widziałam). Dożyła w naszym domu do chwili śmierci z powodu odnowionego nowotwora i przerzutów. Nie, no nie mogę nic więcej napisać, bo mnie admin wyprosi za %$#%^& Prośba: napisz w końcu co porządnego zrobiłaś dla tej kotki? No, tylko nie zakup Feliwaya! Bo to już było. Odpowiedz Link
ashton Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 14:38 To ja przeoczyłam, przepraszam. Pewnie nikt z nas nie jest święcie cierpliwy i czasem "kotecek" zalazł za skórę tak że można było kota dostać, ale aż tak radykalne kroki... Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 19:35 Ja tez nie zauważyłam, przepraszam. Dobre i to ze kotu sie nic nie stało Odpowiedz Link
madziulec 4 lata temu.... 10.07.09, 19:51 Z mojego domu dosc gwaltownie znikl jeden czlowiek. Kota zaczela sikac. Byla wielak moja depresja, do tego zmeczenie, nie wspominajac o tym, ze dzien w dzien musialam prac kanape i czestolozko,a czasem obie rzeczy. Smierdzialo. Dlaczego nei wpadlam na to, by zamykac drzwi do sypialni? Dlaczego eni wpadlam na to, by na kanape klasc gumowane przescieradlo??? Do dzis nei wiem... Zmeczona nocami pralam, rano wysychalo, bo bylo cieplo, po czym kot znow szczal. Wiecorem wszystko sie powtarzalo, a ja placzac ledwo zywa zaciagalam czesc kanapy do lazienki i znow pralam... Nie wpadlam nigdy na pomysl, by kota oddac. Po mniej wiecej miesiacu uspokoila sie i przestala za tamtym czlowiekiem tesknic. Nie byl wart jej uczucia Odpowiedz Link
annb biedna 10.07.09, 14:59 skrzywdzona echtom Otoz wyobraz sobie ze mialam te nieprzyjemnosc wracac do zalanego mieszkania i rece mi opadaly i siadlam i zaczelam szukac przyczyn google/miau/vetopedia Teraz kot jest regularnie badany(mocz plus krew) przetestowalismy feliwaya a teraz kot jest na kroplach bacha i wiesz co? alleluja przestal lac sika jesli juz to do kontenera (oprocz kuwety) no niesamowite Wiec proponuje Ci zmienic weterynarza bo twoj widac ma w doopie co sie z kotem stanie i szukac przyczyn Koty nie są złośliwymi istotami-w odroznieniu od ludzi Odpowiedz Link
macarthur Re: biedna 10.07.09, 16:36 przeczytałem 2 razy cały wątek i sądzę że zbyt wiele słów krytyki tutaj padło,widać że dziewczyna nie jest pozbawiona serca a po prostu nie radzi sobie z kotem ( którego notabene przygarnęła z ulicy - jest to istotny fakt który przemawia na jej korzyść i zapewne każda ława przysięgłych uwzględniłaby go przed wydaniem wyroku - bo 1. nabycie kota nie było rzeczą planowaną 2.wszystkie koty w jej domu są w pewnym sensie dziełem przypadku, mimo to miały opiekę i schronienie 3.koty nie byłe wzięte dla kaprysu i z tego powodu wyrzucone Poza tym jej działanie nie było jakoś skrajnie bezmyślne jakby to sugerował niefortunny tytuł wątku który wygląda drastycznie i bezmyślnie, i rzeczywiście pierwsza reakcja jest taka jak napisała Paulina " powoduje odruch wymiotny" bo kot co prawda został wyrzucony ale w miejscu gdzie jak się autorce (słusznie bądź nie) wydaje kot ma szansę przeżycia, trzeba też uwzględnić porę roku, koty przy takiej pogodzie na wolności spokojnie sobie w mieście radzą poza tym jest to miejsce skąd kota można z powrotem zabrać nie został wywieziony z premedytacją do lasu i pozostawiony w pudle, skąd nie ma powrotu, poza tym jeśli się wczytać wiele rzeczy przemawia na korzyść oskarżonej ja chciałbym się zabawić w adwokata i uwzględniając okoliczności poprosić "ławę przysięgłych" o możliwie łagodny wymiar kary może o wpłacenie 200 zł na konto azylu w Konstancinie i nie robienia nic więcej a kotami bez porozumienia z Kocim Zakątkiem Odpowiedz Link
echtom Do Macarthur 18.07.09, 13:26 > ja chciałbym się zabawić w adwokata i uwzględniając okoliczności > poprosić "ławę przysięgłych" o możliwie łagodny wymiar kary > może o wpłacenie 200 zł na konto azylu w Konstancinie i nie robienia > nic więcej a kotami bez porozumienia z Kocim Zakątkiem Jestem ogromnie wdzięczna adwokatowi, że wziął moją sprawę, i nie żąda wygórowanego honorarium Ponieważ ława przysięgłych jeszcze nie odpowiedziała, chciałabym jako klientka trochę ponegocjować wymiar kary: 1. Czy dałoby się ją nieco przesunąć, bo w ostatnim tygodniu wydałam porównywalną kwotę na badanie i leczenie kotki, 2. Czy mogę zamiast na azyl w Konstancinie dać pieniądze lub ich ekwiwalent w naturze (karma) dla miejscowego azylu w Gdańsku-Kokoszkach, dorzucając do tego wolontariat mojej najmłodszej córki, względnie zaadoptować wirtualnie kota z lubelskiej fundacji z wątku obecnego na forum? W kwestii ostatniej, tzn. robienia czegoś z kotami, podporządkuję się oczywiście zaleceniom ekspertów z Kociego Zakątka. Pozdrawiam Ewa Odpowiedz Link
macarthur Re: Do Macarthur 18.07.09, 19:23 wykładnia prawa według mojej wiedzy jest taka że po rozpatrzeniu "skargi kasacyjnej" sąd może uchylić wydany wyrok w części lub całości natomiast prywatnie uważam że poniesione koszty w związku ze sprawą jak również sytuację personalną oskarżonego należy uwzględnić w zasądzonej karze i w tej sytuacji odstąpić od egzekwowania dalszej części kary Odpowiedz Link
kotapsota Re: biedna 10.07.09, 16:50 Mam nadzieję,że autorka wątku miała bardzo zły dzień, nagromadziło się dużo frustracji, nerwów itd. I wybuchła tym postem będąc w rozpaczy, gniewie, ..... Przecież my, kobiety często tak emocjonalnie reagujemy-taka nasza natura. Miałam taki sam problem 2 lata temu, ale szukałam przyczyny i teraz wiem, że była to reakcja na przygarnięcie trzeciego kotka ze schroniska. Siusianie (i nie tylko)było wszędzie. Jak tylko się budziłam, to szukałam miejsca, gdzie będę musiała sprzątać (dywan,łózko, podłoga-tylko nie kuweta), w nocy śniły mi się wieeeelkieee kocie kupencje...Weterynarz w ogóle nie okazał zainteresowania problemem. Tu na forum znalazłam rozwiązanie-stres, reakcja na trzeciego kotka. Trzeci kotek znalazł więc nowy domek i sytuacja się poprawiła. W tym roku przygarnęłam maluszka znalezionego na ulicy-i z nów to samo. Nowy domek się znalazł. I byc może byłby taki dzień, że już bym nie wytrzymała chwilowo (bo nałozyłyby sie kłopoty różne-w pracy, w domu itd...) i "odreagowałabym" napisaniem takiego postu tylko po to, aby ktoś pomógł, zwrócił uwagę, coś doradził.... I mam nadzieje,że to tak było i dziewczyna tak naprawdę nie chce kotka oddać, tylko już nie wie, co robić z tym wszystkim... Pozdrawiam i życzę spokojnego rozważenia problemów Joanna Odpowiedz Link
echtom Re: biedna 10.07.09, 17:41 > Mam nadzieję,że autorka wątku miała bardzo zły dzień, nagromadziło się dużo frustracji, nerwów itd. I wybuchła tym postem będąc w rozpaczy, gniewie Dokładnie tak było - skumulowany stres i przemęczenie. Mam w domu pod opieką 7 osób na 2,3 i 4 łapach i nie zawsze udaje mi się pogodzić ich potrzeby i oczekiwania. Do tego przy takim zagęszczeniu dochodzą konflikty na różnych liniach, z którymi i tak wszyscy przychodzą do mnie plus nawał terminowych prac zleconych, z którymi ledwo się wyrabiam. Od połowy lipca powinno być trochę spokojniej. > Pozdrawiam i życzę spokojnego rozważenia problemów Kotka na razie odsypia nocną przygodę pod moim biurkiem, z weterynarzem umówiłam się na jutro rano, żeby dzisiaj dodatkowo jej nie stresować. Zacznę od badań - jeśli się okaże, że jest zdrowa, i przyczyną jej zachowania jest jednak kocur, będę miała jeszcze większy problem, ale jakieś rozwiązanie (nie drastyczne) musi się znaleźć. Też pozdrawiam Odpowiedz Link
annb Re: biedna 10.07.09, 19:06 No nareszcie jakiej konstruktywne podejscie do problemu. Nie jestem zwolennikiem trzymania kotow na sile w domach serio serio Nie uważam że dwór/pole to samo zło(przy założeniu regularnej opieki i odleglosci znacznej od glownych drog plus obowiazkowa kastracja). Ale jesli przyczyna tkwi w problemach nerkowych to wyrzucenie na wolnosc jest lekko niefajne . Odpowiedz Link
wladziac Re: biedna 10.07.09, 19:25 domowych problemów i frustracji nie wylewa się na niczemu niewinne zwierzę,jeżeli to stres z powodu innego kota to bardzo mocny i wtedy poszukaj kocurkowi innego domu a w między czasie spróbuj dopieszczać koteczkę i daj jej odczuć że jest dla Ciebie najważniejsza,głaskanie czy jakieś smakołyki poprostu to co sprawia jej największą przyjemność a nie ma tego na codzień,szkoda że koty nie potrafią mówić tylko muszą swoje problemy oznajmiać w taki sposób a nie każdy człowiek potrafi je odczytać Odpowiedz Link
echtom Re: biedna 10.07.09, 20:04 i wtedy > poszukaj kocurkowi innego domu Tyle, że kocurek jest z nami już prawie 4 lata - też domownik. Odpowiedz Link
wladziac Re: biedna 10.07.09, 20:56 kocurek jest z Wami 4 lata to już długo,a od kiedy są problemy z kotką?od samego początku i trwają do dzisiaj? Odpowiedz Link
echtom Re: biedna 10.07.09, 21:11 Trochę później i początkowo były sporadyczne. Nasiliły się w ostatnim czasie. Nie wiem, czy może na to wpływać wiek kotki (11 lat). Przestudiowałam podrzucony mi w wątku link i pomyślałam o cukrzycy (wielomocz), ale teraz wczytałam się w inne objawy i mi nie pasują. Odpowiedz Link
wladziac Re: biedna 10.07.09, 21:36 co do diagnozy zdrowotnej to najlepiej jednak zrobić badania krwi i moczu szczególnie i na początek,a powiedz mi czy kocurek np mógł przestraszyć kotkę załatwiającą się w kuwecie i jak wygląda stosunek kocura do kotki zaczepia ją?mam zbieraninę różnych kotów i różnie między nimi bywa może coś mi się nasunie na myśl i da porównać sytuacyjnie Odpowiedz Link
echtom Re: biedna 10.07.09, 21:45 Tak, gdy kocurek podrósł, zaczął ją zaczepiać. Ona bardzo tego nie lubiła, teraz profilaktycznie warczy na niego, gdy zbliża się na odległość 2-3 metrów, choć zaczepia ją znacznie rzadziej. Myślałam nawet, że ona nie chce załatwiać się do kuwety, bo tam zostaje jego zapach. Mam 3 kuwety w domu, ale koty nie zawsze korzystają z tej samej. Odpowiedz Link
wladziac Re: biedna 10.07.09, 22:22 mam zwariowanego kocura co mnie nie przeszkadza ale swoim wścibstwem i chęciami do zabaw powiązanych z podgryzaniem straszy swoim zachowaniem koteczki a szczególnie jedną,kiedy słyszy że ona jest w kuwecie i drapie przed załatwieniem sie to zaraz tam biegnie i biedna ucieka z kuwety i musi np sikać w jakimś kątku żeby ją nie dopadł,jak jestem w domu to oczywiście natychmiast reaguję i gonie kocura ,moje kotki są bardzo wrażliwe i takie powiedziałabym delikatne w zachowaniu ,nigdy się ze sobą nie biją i unikają wszelkich zaczepek,są dość strachliwe a kocur jest bezstresowy i wszelkie moje przeganiania traktuje jak zabawę, coś mi to wygląda u Ciebie podobnie że kotka z jakiejś przyczyny ma uraz do kocura i ich relacje się pogorszyły,może dałoby się to sprawdzić poprzez jakąś izolację ich od siebie i obserwację zachowania kotki bez towarzystwa Odpowiedz Link
echtom Re: biedna 10.07.09, 22:46 > może dałoby się to sprawdzić poprzez jakąś > izolację ich od siebie i Właśnie staram się teraz bardziej je od siebie izolować, chociaż to trudne, bo w mieszkaniu jest dużo ludzi, ciągle ktoś chodzi i otwiera drzwi, a kot tylko czatuje na taką okazję. Widzę, że kotka po nocnej wycieczce jakaś osowiała i dużo śpi, co upewnia mnie, że przeniesienie jej w planowane miejsce nie jest najlepszym pomysłem. Pewnie u nas zostanie, będę tylko musiała lepiej jej pilnować i ograniczyć dostęp do miejsc, w których wyrządza największe szkody. Odpowiedz Link
wladziac Re: biedna 10.07.09, 22:56 odnoszę wrażenie że z wiekiem kotki są bardziej podatne na stres i jeżeli u Ciebie dodatkowo jest więcej ludzi,mało spokojnego miejsca to może ją wszystko bardziej drażnić,otwórz jej jakąś szafkę połóż coś ulubionego do spania,może się jej spodoba Odpowiedz Link
zwiatrem Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 22:10 to znaczy sie, chyba moglas przed tym wyrzuceniem kotki, poszukac jej nowego domu, ze zwyczajnej moralnej checi oddania kocie przyslugi, ale ze tego nie zrobilas to pewnie byl jakis powod? A rozmawialas z kotka? Odpowiedz Link
echtom Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 10.07.09, 22:38 > ale ze tego nie zrobilas to pewnie byl jakis powod? Uważam, że nie fair byłoby podrzucać komuś kota z takim uciążliwym defektem. Odpowiedz Link
0ffka Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 11.07.09, 00:53 Dziwne że poszłaś z kotem do weterynarza. Prawdopodobnie ma chore nerki. Myślenie i empatia nie bolą... Odpowiedz Link
basset2 Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 11.07.09, 10:31 wg mnie przy braku podstawowych badań moczu i krwi u 11 letniej kotki, rozważania behawioralne na ten moment sa czystą spekulacją Odpowiedz Link
echtom Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 11.07.09, 10:49 Miała już badanie krwi, teraz spróbuję złapać mocz do badania. Odpowiedz Link
r.kruger mam hipotezę 11.07.09, 11:04 kotka sterylizowana ? tak chyba wyczytałam i wiek się zrobił raczej słuszny... Otóż moja 14letnia suczka zaczęła posikiwać w domu, najpierw po kilka kropel, sporadycznie pod siebie...coraz częściej i bardziej irytująco. Poszłam do weterynarza - pani doktor wyjaśniła nam że ponieważ sucz po wycięciu macicy etc. to ilość hormonów spadła, wiek dołożył swoje i zwieracze źle działają! Mocz był zdrowy - z zwieracze luźne. Dostaliśmy krople i kilka czopków dla suczki. Kłopot szybko się skończył. Może i twoja kotka z racji wieku zapadła na coś podobnego? przecież i ludzkim samicom się zdarza na starość. Odpowiedz Link
echtom Re: mam hipotezę 11.07.09, 11:13 Możliwe, weterynarz też mówił, że to może być nietrzymanie moczu dość częste u starszych sterylizowanych kotek. Odpowiedz Link
echtom PS 11.07.09, 11:16 Uświadomiłam sobie wczoraj, że mam problem z postrzeganiem swojej kotki jako "seniorki". Na oko nieźle wygląda, ma ładne futerko, jest sprawna, biega, skacze i jakoś trudno mi skojarzyć, że ma już 11 lat. Cóż, trzeba będzie przestawić myślenie. Odpowiedz Link
gacusia1 R.kruger...ale dowalilas 11.07.09, 15:10 "Ludzkim samicom"....a ja bylam pewna,ze one nazywa sie KOBIETAMI i powiem Ci,ze MEZCZYZNOMna starosc tez sie czesto zdarza sikac i nie tylko,pod siebie. Odpowiedz Link
0ffka Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 11.07.09, 18:36 Echtom trzymam kciuki za trafną diagnozę tego siusiania i udane leczenie. Wiem co przeżywasz. Miałam kiedyś podobną sytuacje, kiedy kot mi siusiał na łózko (( Odpowiedz Link
echtom Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 11.07.09, 20:44 W poniedziałek będę miała wyniki badania krwi - może w międzyczasie uda mi się to drugie złapać Kota już doszła do siebie po tamtej nocce, ale chyba jeszcze mi nie wybaczyła dzisiejszej akcji u weterynarza. Odpowiedz Link
macarthur Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 11.07.09, 21:01 Cytat "Ludzkim samicom"....a ja bylam pewna,ze one nazywa sie KOBIETAMI i powiem Ci,ze MEZCZYZNOMna starosc tez sie czesto zdarza sikac i nie tylko,pod siebie. sądzę że biologia kotów i ludzi ma wiele wspólnego, jeśli chodzi o ludzi jest wiele wątków na ten temat na forum zdrowie i myślę że nie ma sensu robić temu konkurencji gacusiu uważam że r.kruger użyła w żartobliwej formie ogólnej nazwy gatunku ludzkiego i nie ma w tym nic niestosownego Odpowiedz Link
echtom Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 11.07.09, 21:10 Jak by nie patrzeć, należymy do ssaków naczelnych Odpowiedz Link
basset2 echtom... 13.07.09, 11:10 jak wyniki badań z krwi? udało się złapać mocz do badania? Jeśli nie, to wet powinien umieć go "wycisnąć" z koteczki Odpowiedz Link
echtom Re: echtom... 13.07.09, 16:50 Moczu niestety nie udało mi się złapać, wet też nie "wycisnął", bo była dopiero co wysikana. Nie tracę jednak nadziei, że się uda, a wet po drugiej stronie ulicy, to od razu mu podrzucę. Mam wynik badania krwi - kreatynina i mocznik w normie, za to podwyższone leukocyty i wysokie OB, co wskazuje na stan zapalny, prawdopodobnie pęcherza. Kota bierze na razie serię zastrzyków przeciwzapalnych, jak nie podziała, będziemy szukać dalej. Odpowiedz Link
0ffka Re: echtom... 14.07.09, 13:43 Echtom może spróbuj ze specjalnym żwirkiem do łapania moczu, np: animalia.pl/produkt,13832,41,Catrine_%C5%BBwirek_do_pobierania_moczu.html Odpowiedz Link
echtom Re: echtom... 14.07.09, 16:09 Dzięki za link, sprawdzę w moim pet shopie albo jutro u weta. Odpowiedz Link
wladziac Re: Wyrzuciłam kota z domu :( 11.07.09, 11:29 nie tak całkiem spekulacją bo jeżeli kotka jest chora [co mam nadzieję szybko się wyjaśni] to tymbardziej potrzebuje spokoju i może się tak złożyć że jej zachowanie jest świadectwem na dwa czynniki które jej dokuczają :choroba i stres a to już trochę za dużo szczególnie dla kotki w jej wieku Odpowiedz Link
kirke18 Echtom 14.07.09, 21:13 A może źle to wyszło, może dasz radę. Trzymam za Ciebie kciuki. Odpowiedz Link
macarthur Re: Echtom 14.07.09, 23:40 może postawić kuwetę bez żwirku,ale nie ma pewności czy kot do niej nasika Odpowiedz Link
zwiatrem Re: Echtom 15.07.09, 11:03 albo niewysikana kote zaniesc za ulice na pobranie moczu, i wyniki szybko i bez wydatku na zwirek i bez szukania kto i gdzie zwirek taki ma Odpowiedz Link
echtom Re: Echtom 15.07.09, 11:32 Ba, ale jak poznać, że niewysikana? Pół dnia jestem w pracy, w domu kilka kotów i kuwet, więc trudno się połapać, który gdzie nasikał. Musiałabym zamknąć kota z kuwetą w klatce na cały dzień Odpowiedz Link
zwiatrem Re: Echtom 15.07.09, 12:21 zrozumialam ze do pustej kuwety nie sikala, wiec stad moja ocena ze jest napelniona i kuwete ma na wlasnosc; ale czekaj, jak kuweta wspolna to jak jej mocz odseparujesz w zwirku do "lapania" moczu? Odpowiedz Link
echtom Re: Echtom 15.07.09, 13:48 Wychodzi na to, że w weekend będę się musiała zamknąć z kotą i kuwetą w pokoju i pilnować Odpowiedz Link
salimis Re: Echtom 15.07.09, 12:24 echtom dobry weterynarz wyciśnie z kota mocz.Miałam okazję być przy czymś takim.Oczywiscie kotu się to nie podobało ale cel został osiągnięty.Świeżutkie siuśki szły od razu do badania. Fakt faktem ze były potrzebne trzy osoby,jedna trzymała kota,wetka miętoliła pęcherz,zaś trzecia osoba podstawiała od razu pojemniczek aby nie uronić ani kropli. Odpowiedz Link
basset2 Re: Echtom 15.07.09, 12:50 skoro weta masz blisko, to kotkę "pod pachę" i wet sprawdzi palpacyjnie czy pęcherz jest pełny jak pełny to niech "wyciśnie" jeśli nie, "poluj" na jej pełny pęcherz a nerki jej macał czy nie są powiekszone? nie ma torbieli? z badania krwi wyszło że jest stan zapalny czyli objaw procesu chorobowego u zwierzaka, ale nadal przyczyna nie jest znana równie dobrze 11 letnia kotka może mieć chore nerki kryształki w moczu, struwity itp itd W końcu na pewno uda Ci się "upolować" za nim zdąży opróżnić pęcherz powodzenia Odpowiedz Link
echtom Zwycięstwo! Kot "wyciśnięty" 15.07.09, 17:48 Sprawna akcja u weta i poszło Jutro po południu odbieram wyniki. Odpowiedz Link
wladziac Re: Zwycięstwo! Kot "wyciśnięty" 15.07.09, 18:41 ogromnie się cieszę i mam nadzieję na szybkie wyjaśnienie się co kotce jest tak aby skończyła się Wasza męczarnia,trzymam kciuki za koteczka Odpowiedz Link
salimis Re: Zwycięstwo! Kot "wyciśnięty" 15.07.09, 19:03 echtom ja tak pobieżnie przeleciałam ten wątek ze nawet nie zauwazyłam że już wcześniej była podjęta próba wyciśnięcia.No ale grunt że tym razem się udało.Trzymam kciuki za dobre wyniki,jeśli będą dobre to trzeba będzie szukać innej przyczyny problemu.Może behawiorysta ?.Nic innego nie przychodzi mi do głowy. Odpowiedz Link
echtom Re: Zwycięstwo! Kot "wyciśnięty" 16.07.09, 20:18 Średnie te wyniki, na razie kota będzie przeleczona antybiotykami. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Zwycięstwo! Kot "wyciśnięty" 16.07.09, 21:10 Echtom, jak ja się cieszę! I nie tylko z powodu kota, ale że jakoś się cały ten okropny problem forumowy ułagodził Odpowiedz Link
macarthur Re: Zwycięstwo! Kot "wyciśnięty" 17.07.09, 19:11 jestem przekonany że sytuacja wyjdzie na prostą Odpowiedz Link
echtom Re: Zwycięstwo! Kot "wyciśnięty" 18.07.09, 13:02 Za wcześnie, by odtrąbić zwycięstwo, ale przed chwilą "przyłapałam" kotę siusiającą do kuwety. Normalnie oddech wstrzymałam, żeby jej nie spłoszyć Pewnie to niewychowawcze, ale dałam jej wzmocnienie pozytywne w postaci kawałka mięska. Może nowy żwirek jej się spodobał, bo kupiłam eksperymentalnie u weta. Jeszcze wczoraj rano siknęła w miejscu niedozwolonym. Odpowiedz Link
wladziac Re: Zwycięstwo! Kot "wyciśnięty" 18.07.09, 18:56 bardzo dobrze zrobiłaś nagradzając kotkę bo może będzie sobie kojarzyć to że zrobiła siku we właściwym miejscu,mam nadzieję że już będzie tylko lepiej, Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: Zwycięstwo! Kot "wyciśnięty" 19.07.09, 15:54 Ufff... nie czytałam wcześniej tego wątku, bo tytuł mnie od razu zmroził i przeraził. A teraz sytuacja opanowana. Właściwie działania podjęte (i o to chodzi, o to chodzi, żeby działać w celu zdiagnozowania przyczyn sikania), podoba mi się nawet ta zmiana żwirku (bardzo możliwe, że przy chorobie pęcherza - to bolesne przy siusianiu, ten nowy żwirek wydał się atrakcyjny, miękki pod łapkami). Możliwe, że kotka, która niegdyś była przecież podwórkowa, po prostu ma wrażliwy pęcherz. Ludziom też się przytrafia, ale przy leczeniu mija choć czasem leczenie dłuuuugo trwa i bywa to choroba nawrotowa Odpowiedz Link