Być żołnierzem

02.01.12, 17:21
Niepokalanej.
www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/306
A teraz pytanie:
Co się dzieje w Waszych umysłach, kiedy czytacie takie teksty, jak te w zalinkowanym materiale. U mnie osobiście zaczyna szwankować logika we wszelkich możliwych obszarach. A u Was?

Kacperek
    • maria421 Re: Być żołnierzem 02.01.12, 17:54
      Mysle ze to wymaga bardzo glebokiej wiary, a ta jest konieczna do wydarzen przy ktorych tez zaczyna szwankowac logika we wszystkich mozliwych obszarach:

      ksadam.wordpress.com/2011/03/29/kolejne-cudowne-uzdrowienie-w-lourdes-zostalo-uznane-przez-kosciol/
      • ja.nusz Re: Być żołnierzem 02.01.12, 18:59
        Uważam, że głęboko wierzący katolik, nie potrzebuje takiego przeginania.
      • zawszekacperek Re: Być żołnierzem 02.01.12, 19:11
        Droga Mario (Boję się zwracać per Czcigodna, no bo wiesz:)),
        w moim zamyśle nie jest zainicjowanie wątku dla samego wątku, czyli udzielania się na forum, lecz s p r o w o k o w a n i e dyskusji na temat Tradycji w KK. Zainspirowały mnie do tego wypowiedzi (referaty) abpa Lefebvre. Tu bezpośredni link do nich:
        www.piusx.org.pl/kryzys/Kosciol_przesiakniety_modernizmem/
        Lektura miodzio. Polecam gorąco wszystkim. Zwłaszcza, że jest tam sporo dygresji do polskiego KK i jego hierarchów. Ciekawe jest też to, że abp L. ostro jedzie po Ratzingerze i niejednoznacznie po JP II. Ale trzeba przeczytać wszystkie teksty.

        Kacperek

        Moim przyjacielem Pan Chrabia jest!
        • maria421 Re: Być żołnierzem 02.01.12, 19:32
          Kacperku, prosiles o komentarz do jednego tekstu, wiec skomentowalam ten akurat jeden tekst.
          Teraz kazesz mi czytac cala tworczosc Lefebvra?

          O tradycji w KK powiem krotko- jak widze co sie dzieje w naszej parafii to tesknie czasem za msza swieta przedsoborowa taka, jaka ja pamietam z mego dziecinstwa.
          • ja.nusz Re: Być żołnierzem 02.01.12, 20:01
            Niektórzy księża pewnie też tęsknią za taką - pół mszy tyłem do wiernych - mogli stroić miny i nikt tego nie widział. Ja w tamtych czasach widziałem ich przez kilka lat zawsze od przodu.
            Jedno co na pewno było wtedy ładniejsze to ornaty - teraz noszą jakieś takie lejące się łachy.
            • zawszekacperek Re: Być żołnierzem 02.01.12, 20:14
              Ornaty ornatami.Tu chodzi o coś więcej. Lefebvre (o ile mu wierzyć. A moim zdaniem raczej nie łże.) zdradza w pewien sposób tajemnice kuchni watykańskiej. I to jest właśnie pikantne, bo pozostali /łe ?:) kuchciki milczą jak zaklęci.
              Dlatego tak polecałem lekturę.

              Kacperek
        • lepian4 Re: Być żołnierzem 03.01.12, 08:10
          Dlaczego czcigodny Kacperku pominales mormonow, Swiadkow Jehowy, zieloswiatkowcow i calej reszty? Ba, nawet na Haiti Matka Boska Czestochowska glosila polska mysl religijna No przynajmniej do mundialu w latach 70-tych, gdy nasza reprezentacja pokonala Haiti 7:0. No coz, murzynki zrozumialy, ze Matka Boska kocha tylko Polakow
          • zawszekacperek Re: Być żołnierzem 03.01.12, 10:06
            Nikogo nie pominąłem Czcigodny Lepianie z numerem seryjnym 4 moim zamiarem nie było i nie jest wywołanie burzy odnośnie kilu notek na stronie głównej linkowanego przeze mnie materiału lecz wywołanie r z e c z o w e j polemiki na temat Tradycji KK w ujęciu abpa Lefebvre'a. Zapoznaj się z linkowanym materiałem i wtedy możemy "poujadać".
            BTW. Dlaczego czepiasz się "murzynków z Haiti"? Haitanki są przeca ... cudne!

            Kacperek

            lepian4 napisał:

            > Dlaczego czcigodny Kacperku pominales mormonow, Swiadkow Jehowy, zieloswiatkowc
            > ow i calej reszty? Ba, nawet na Haiti Matka Boska Czestochowska glosila polska
            > mysl religijna No przynajmniej do mundialu w latach 70-tych, gdy nasza reprezen
            > tacja pokonala Haiti 7:0. No coz, murzynki zrozumialy, ze Matka Boska kocha tyl
            > ko Polakow
            • maria421 Re: Być żołnierzem 03.01.12, 10:10
              Kacperku, ja chetnie podyskutuje, ale przeciez nie na temat wszystkich artykulow naraz.
              • zawszekacperek Re: Być żołnierzem 03.01.12, 19:59
                Czcigodna Mario (a jednak:)),
                abp Lefebvre kontestuje (właściwie: kontestował) ekumenizm. Postrzega go jako bardzo poważny błąd doktrynalny KK - tym samym neguje pewien element Magisterium Kościoła. Idąc na skróty głosi, że KK w wyniku forsowania ekumenizmu zatraca swe jądro doktrynalne, czyli przesłanie w niezachwianą wiarę w Chrystusa Pana jako jedynego Zbawiciela. W związku z tym rodzi się pytanie o sens modłów ekumenicznych np. w Asyżu, skoro pozostałe religie(islam, judaizm, religie protestanckie) stoją dalej niewzruszenie na fundamentach swych doktryn i nie mają w ogóle zamiaru ustąpić - czytaj : modernizować swoich doktryn.
                Osobiście interpretuję głos lefebrystów jako wielkie larum w obronie fundamentów Tradycji KK. Od Vaticanum II dogmat o nieomylności papieża na skutek wprowadzenia kolegialności decyzyjnej w KK staje się prawdziwą kulą u nogi dla sprawującego ten dostojny urząd, bo musi liczyć się z opinią kongregacji, synodów i innych ciał opiniotwórczych. Kolegialność nie zawsze oznacza bowiem trafność w zakresie podejmowania decyzji.
                Teraz pytanie do Ciebie:Po czyjej stronie jest racja? Po stronie modernistów KK, czy po stronie konserwatystów? Jak w tej grze sił ma zachować się "maluczki" wierny KK?

                Kacperek
                • lepian4 Re: Być żołnierzem 03.01.12, 20:28
                  Co tam abp Lefebvre! Ktoz bedzie go pamietal za kilkanascie lat?

                  Wkleje specjalnie dla ciebie przyjemna lekture, ktora doglebniej analizuje twe skromne pytania na skroty.

                  Vor grauen Jahren lebt' ein Mann in Osten,
                  Der einen Ring von unschätzbarem Wert
                  Aus lieber Hand besaß. Der Stein war ein
                  Opal, der hundert schöne Farben spielte,
                  Und hatte die geheime Kraft, vor Gott
                  Und Menschen angenehm zu machen, wer
                  In dieser Zuversicht ihn trug. Was Wunder,
                  Daß ihn der Mann in Osten darum nie
                  Vom Finger ließ; und die Verfügung traf,
                  Auf ewig ihn bei seinem Hause zu
                  Erhalten? Nämlich so. Er ließ den Ring
                  Von seinen Söhnen dem geliebtesten;
                  Und setzte fest, daß dieser wiederum
                  Den Ring von seinen Söhnen dem vermache,
                  Der ihm der liebste sei; und stets der liebste,
                  Ohn' Ansehn der Geburt, in Kraft allein
                  Des Rings, das Haupt, der Fürst des Hauses werde.—
                  (...)
                  So kam nun dieser Ring, von Sohn zu Sohn,
                  Auf einen Vater endlich von drei Söhnen;
                  Die alle drei ihm gleich gehorsam waren,
                  Die alle drei er folglich gleich zu lieben
                  Sich nicht entbrechen konnte. Nur von Zeit
                  Zu Zeit schien ihm bald der, bald dieser, bald
                  Der dritte,—sowie jeder sich mit ihm
                  Allein befand, und sein ergießend Herz
                  Die andern zwei nicht teilten,—würdiger
                  Des Ringes; den er denn auch einem jeden
                  Die fromme Schwachheit hatte, zu versprechen.
                  Das ging nun so, solang es ging.—Allein
                  Es kam zum Sterben, und der gute Vater
                  Kömmt in Verlegenheit. Es schmerzt ihn, zwei
                  Von seinen Söhnen, die sich auf sein Wort
                  Verlassen, so zu kränken.—Was zu tun?—
                  Er sendet in geheim zu einem Künstler,
                  Bei dem er, nach dem Muster seines Ringes,
                  Zwei andere bestellt, und weder Kosten
                  Noch Mühe sparen heißt, sie jenem gleich,
                  Vollkommen gleich zu machen. Das gelingt
                  Dem Künstler. Da er ihm die Ringe bringt,
                  Kann selbst der Vater seinen Musterring
                  Nicht unterscheiden. Froh und freudig ruft
                  Er seine Söhne, jeden insbesondre;
                  Gibt jedem insbesondre seinen Segen,—
                  Und seinen Ring,—und stirbt.
                  (...)
                  Denn was noch folgt, versteht sich ja von selbst.—
                  Kaum war der Vater tot, so kömmt ein jeder
                  Mit seinem Ring, und jeder will der Fürst
                  Des Hauses sein. Man untersucht, man zankt,
                  Man klagt. Umsonst; der rechte Ring war nicht
                  Erweislich;—
                  (...)
                  Fast so unerweislich, als
                  Uns itzt—der rechte Glaube.
                  (...)
                  Nathan. Soll
                  Mich bloß entschuldigen, wenn ich die Ringe
                  Mir nicht getrau zu unterscheiden, die
                  Der Vater in der Absicht machen ließ,
                  Damit sie nicht zu unterscheiden wären.

                  Nathan der Weise

                  Amen.
                  • zawszekacperek Re: Być żołnierzem 03.01.12, 21:00
                    Nu, to żeś przykopał Kacperkowi Mistrzem Lessingiem drugiego imienia Ephraim, o ile dobrze pamiętam. Nu, aczkolwiek sam Mistrz nie był Starszym Bratem w Wierze, to jednak wielkim przyjacielem Starszych Braci był. Ale to na marginesie. Kacperek zrozumiał Twoją metafurę :), tylko że nie jest ona odpowiedzią na Kacperkowe wątpliwości.
                    Zadam Ci pytanie Drogi Lepianie (nu zobacz jaki on Kacperek jest poetyczny):
                    A kto za kilkadziesiąt lat będzie pamiętał kim był Chrystus, jeżeli depozytariusze wiary będą w takim tempie modernizować Tradycję, jak to czynią obecnie?

                    Kacperek
                    • maria421 Re: Być żołnierzem 03.01.12, 22:34
                      zawszekacperek napisał:

                      > A kto za kilkadziesiąt lat będzie pamiętał kim był Chrystus, jeżeli depozytariu
                      > sze wiary będą w takim tempie modernizować Tradycję, jak to czynią obecnie?

                      Zeby tylko Ewangelii nie modernizowali...
                      Moga msze sw, odprawiac po lacinie albo nie, przodem albo tylem do wiernych, niech tylko nie redukuja Ewangelii do jednego popkulturowego hasla "Jezus Cie kocha".
                      To jest oczywiscie prawda, ale pomijajac juz fakt ze kojarzy mi sie z "Guildo (Horn) hat euch lieb", to haslo jest przepustka do "robta co chceta", i tak bedzie wam wybaczone.
                      • zawszekacperek Re: Być żołnierzem 04.01.12, 10:44
                        I tu strzeliłaś w ... dziesiątkę. Proces modernizacji Ewangelii już się rozpoczął i ma się bardzo dobrze. Z jednej strony ma on charakter redukcjonistyczny (jak to słusznie zauważyłaś w swoim poście), z drugiej strony charakter wielotorowej interpretacji. Zwyczajny wierny w tym wszystkim zwyczajnie :) zaczyna się gubić.

                        Kacperek
                        • maria421 Re: Być żołnierzem 04.01.12, 11:00
                          zawszekacperek napisał:

                          > I tu strzeliłaś w ... dziesiątkę. Proces modernizacji Ewangelii już się rozpocz
                          > ął i ma się bardzo dobrze. Z jednej strony ma on charakter redukcjonistyczny (j
                          > ak to słusznie zauważyłaś w swoim poście), z drugiej strony charakter wielotoro
                          > wej interpretacji. Zwyczajny wierny w tym wszystkim zwyczajnie :) zaczyn
                          > a się gubić.
                          >
                          > Kacperek

                          Proces modernizacji Ewangelii zaczal sie tylko w niektorych europejskich kosciolach protestanckich ktore zrzeszaja, na szczescie , bardzo znikomy procent chrzescijan, a ktorym sie wydaje ze wszyscy inni powinni z nich brac przyklad.
                    • lepian4 Re: Być żołnierzem 04.01.12, 08:11
                      Kacperku, nie zadreczaj sie daremnie. Jezus bedzie znany, nawet jesli nie bedzie juz kultywowany. Jesli zechcesz, opowiem ci interesujace historie o Hypatii, madrej damie z Aleksandrii. A zyla w czasach, ze hoho
                      Tym wlasnie rozni sie czlowiek od zwierzecia, ze przekazuje pamiec o wybitnych postaciach. Starsi i Mlodsi Bracia w Wierze nie neguja tez bytu Crystusa, lecz jego misje zbawienia swiata.
                      Osobiscie uwazam, ze uieranie sie przy tradycji jest bledem. Kosciol powinien sie rozwijac, nie klepac na pamiec litanie. Tradycyjne elementy kultu religijnego skierowane byly do ludu niepismiennego. Wtedy wystarczalo padac na kolana, by w ten sposob lepiej pojac droge krzyzowa Chrytusa. Dzis to juz odrobine za malo, by zachecic mlodych do tradycyjnych rozwazan pasyjnych. W tym duchu wypadaloby przeanalizowac cala "tradycje". Paradoksalnie bronimy tak chetnie tradycji, ktorej czesto nawet nie rozumiemy. Po co jest wiec caly ten zamet?
                • maria421 Re: Być żołnierzem 03.01.12, 22:16
                  Nie myl ekumenizmu , czyli ruchu dotaczacego wylacznie chrzescijanstwa ,z dialogiem miedzyreligijnym i wspolnymi modlitwami roznych religii w Asyzu.

                  Ekumenizm laczy wszystkie koscioly chrzescijanskie jednym mianownikiem, czyli ta sama wiara w Boga w Trojcy Jedynego. Jestesmy najpierw chrzescijanami, a potem dopiero katolikami, protestantami, prawoslawnymi itp.
                  Dlatego ja calym sercem popieram ekumenizm, popieram laczenie sie chrzescijan i kosciolow chrzescijanskich.

                  Co do modlitw w Asyzu, no coz... nasz swieteg dobroci Papiez Jan Pawel II byl wielkim idealista i wierzyl ze kto sie razem modli ten ze soba nie walczy... Kardynal Ratzinger juz wtedy mial wielkie obawy ze te wspolne modlitwy moga byc zinterpretowane jako relatywizacja chrzescijanstwa.
                  Podzielam jego zdanie.


                  • zawszekacperek Re: Być żołnierzem 04.01.12, 09:15
                    Dear Maria,
                    odróżniam ekumenizm od dialogu międzyreligijnego. Zarówno jeden jak i drugi wywołuje we mnie sprzeczne uczucia. Istotą (jądrem) każdej wiary jest niezłomne przekonanie o jej jedynej prawdziwości. Dlatego eksponowanie możliwości pokojowej koegzystencji różnych wyznań wg mnie skazane jest z góry na niepowodzenie. Religia (wiara), jeżeli chce przetrwać musi być bezkompromisowa. Ekumenizm moim zdanie rozbije się na tej rafie. Unifikacja doktryny i praktyki nie jest w interesie żadnego wyznania chrześcijańskiego.
                    Natomiast dialog międzyreligijny tym bardziej nie ma szans na osiągnięcie konsensusu. I do tego chyba nie muszę Ciebie przekonywać. Dlatego podzielam w tej materii zdanie ś.p. abpa Lefebvre'a. Kardynał Ratzinger też nie jest bez winy. Kierując jedną z najważniejszych kongregacji też się przyczynił do rozmiękczenia doktryny. Zresztą Lefebvre Mu to zarzucił.

                    Kacperek
                    • maria421 Re: Być żołnierzem 04.01.12, 11:04
                      To zalezy , Kacperku, jak sie rozumie ekumenizm.
                      Ekumenizm powinien stawiac to co laczy chrzescijan ponad to, co ich dzieli, ale nie musi niwelowac roznic do tego stopnia zeby poszczegolne koscioly byly nierozpoznawalne.
                      • lepian4 Re: Być żołnierzem 04.01.12, 12:21
                        Dzieli tylko tradycja, obrzadki...
                        • a000000 Re: Być żołnierzem 04.01.12, 14:17
                          lepian4 napisał:

                          > Dzieli tylko tradycja, obrzadki...

                          a ostatnio nawet relatywne rozumienie Dekalogu.
                          Ciekawe, że kościoły mające sukcesję apostolską, czyli katolickie i prawosławne nie są tak wyrywne w relatywizacji Pisma, jak te, które tej sukcesji nie mają.
                • a000000 Re: Być żołnierzem 04.01.12, 14:13
                  zawszekacperek napisał:

                  > Czcigodna Mario

                  wprawdzie Marią nie jestem, ale co mi tam! staję w szranki.

                  Idąc na skróty głosi, że KK w wyniku forsowania ekumenizmu zatraca s
                  > we jądro doktrynalne, czyli przesłanie w niezachwianą wiarę w Chrystusa Pana ja
                  > ko jedynego Zbawiciela.

                  ja bym to ujęła zdecydowanie inaczej. A mianowicie Bractwo św Piusa X zarzuca Rzymowi, że
                  rozmawiając ekumenicznie z pozostałymi chrześcijanami (protestanci, prawosławni) rezygnuje z zasady że tylko w kościele katolickim jest pełnia zbawienia. Czyli z prymatu.
                  Chrześcijanie, drogi Kacperku, ze wszystkich możliwych denominacji uważają, że Chrystus jest jedynym Zbawicielem. Czyli ten aspekt wysokie rozmawiające ekumenicznie strony mają wspólny.

                  >rodzi się pytanie o sens modłów ekumenicznych np. w Asyżu, skoro pozostałe religie

                  w Asyżu było spotkanie międzyreligijne, nie ekumeniczne. Ekumenizm dotyczy wyłącznie chrześcijan.


                  stoją dalej niewzruszenie na fundamentach swych doktryn i nie mają w ogóle
                  > zamiaru ustąpić - czytaj : modernizować swoich doktryn.

                  oj tam, oj tam..... niektórzy protestanci zmodernizowali.... i to jak!!! wręcz zrelatywizowali Dekalog uznając że homoseksualiści nie grzeszą. Luter w grobie się przewraca!!!

                  > Osobiście interpretuję głos lefebrystów jako wielkie larum w obronie fundamentó
                  > w Tradycji KK.

                  zgadza się. Oni tkwią w kościele przedsoborowym, czyli absolutna konserwa.

                  >bo musi liczyć się z opinią kongregacji, synodów

                  wcale nie musi. MOŻE. Sądzę, że dobrze jest mieć doradców wielu. Przynajmniej papież podejmując decyzję JEDNOOSOBOWO!!!! ma przeświadczenie, że nie czyni błędu.
                  Bo trzeba Ci wiedzieć Kacperku, że wszelkie decyzje, nawet te podjęte przez jakąś kongregację, zawsze uwiarygadnia papież. Który wcale nie musi się zgodzić z doradcami, gdyż ma władzę absolutną i ostateczną na ziemi, na mocy słów Jezusa:

                  Ew. Mateusza
                  (19) I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.

                  Jednocześnie powyższe dając ogromną władzę, nakłada jeszcze większe brzemię odpowiedzialności.

                  Po czyjej stronie racja???? po stronie PAPIEŻA, kolejnej po Św Piotrze głowy kościoła.


                  --
                  Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
                  • ja.nusz Re: Być żołnierzem 04.01.12, 17:18
                    a000000 napisała:

                    oj tam, oj tam..... niektórzy protestanci zmodernizowali.... i to jak!!! wręcz zrelatywizowali Dekalog uznając że homoseksualiści nie grzeszą. Luter w grobie się przewraca!!!

                    To jak ktoś jest pedałem, to grzeszy bo nim jest? Czy grzeszy tylko wtedy jak nadstawia kuper?
                    I które przykazanie zostało niby zrelatywizowane?
                    • lepian4 Re: Być żołnierzem 05.01.12, 08:08
                      To ty nie znasz wlasnych Pism Swietych? W synagogach tez glosza o Sodomie i Gomorze, Onanie, oraz o ojcu pijaku, ktorego gwalcily nieprawnie corki... Zaprawde powiadam ci Starszy Bracie w Wierze, ze wszycy z nich zlamali Dekalog. No, uczynili to nieswiadomie, na dlugo przed otrzymaniem Dekalogu. Ale ty, lieber Eduard, nie masz juz zadnego alibi. Nawet alibi Hitlera ci juz w tym zagadnieniu nie pomoze
                  • zawszekacperek Re: Być żołnierzem 04.01.12, 17:54
                    Azerko, jak to dobrze, że nie jesteś lekarzem. Twoje proste recepty zwalają z nóg. Mam na myśli tę część Twojej glosy, która traktuje o roli papieża. Piastujący ten dostojny urząd jest zakładnikiem swoich współpracowników rozgrywających własne interesy, bądź interesy grup sterujących nimi. Tylko z zewnątrz wygląda tak, że ostatnie słowo należy do papieża. Prawda jest nieraz bardziej gorzka. Niech przykładem będzie los JP I. Skutecznie wyświetlił przekręty finansowe w Kurii Rzymskiej. Nieprawdaż? Albo milczenie JP II w kwestii skandali obyczajowych w KK? Dlatego jestem zdania, że kolegialność decyzyjna rozmontuje kiedyś w przyszłości system KK. Obecnie go mocno dereguluje. Co bystrzejsi teologowie i wierni dostrzegają to. Także Twoja wiara w ekumenizm jest moim zdaniem deczko naiwna. Ekumenizm jest bowiem koniem trojańskim, który zniszczy modernistyczny KK, gdyż o dziwo gros kościołów protestanckich jest na prawdę konserwatywna, chociaż pozornie by się wydawało, że są progresywne.

                    Kacperek
                    • maria421 Re: Być żołnierzem 04.01.12, 19:03
                      Kacperku, moglbys wyjasnic dlaczego tak myslisz ?:

                      "Ekumenizm jest bowiem koniem trojańskim, który zniszczy modernistyczny KK, gdyż o dziwo gros kościołów protestanckich jest na prawdę konserwatywna, chociaż pozornie by się wydawało, że są progresywne."
                      • zawszekacperek Re: Być żołnierzem 04.01.12, 19:58
                        Znasz przecież historię Kościoła. Schizmy, Reformacja, Kontrreformacja, Sekty (Tak w skrócie). Byty, które oderwały się od korzenia i na pniu pojawiły się jako nowe gałęzie nie wrócą do korzeni. Jest to niestety zjawisko nieodwracalne. Wręcz przeciwnie będą wysysać z korzeni coraz to więcej soków. Ekumenizm to gra pozorów. KK chce jawić się jako Goliat a kościoły protestanckie postrzega jako wątłego Dawida. Tylko, że ten wątły Dawid nie boi się Goliata. Duch ekumenizmu wyszedł z KK a nie z kościołów protestanckich. To KK rozpaczliwie szuka w obliczu zagrożenia zewnętrznego i wewnętrznego (ekspansja islamu) sprzymierzeńców a nie kościoły protestanckie. One nawet nie artykułują wyraźnie tego zagrożenia! Poza tym ekumenizm to jakby nie było ustępstwo doktrynalne ze strony KK. Zaczyna się od małych ustępstw a kończy się na.... No właśnie na czym?
                        Sytuacja jest podobna do sytuacji Rzeczpospolitej w momencie apogeum złotej wolności szlacheckiej. Był to taki moment w dziejach Rzeczpospolitej, że szlachta nawet nie zauważyła, że ta złota wolność zniknęła i szlag trafił Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Tak więc sądzę osobiście, że KK forsując ekumenizm, nie zauważy, że (on) zniknął.Nie tylko ekumenizm ale i... (resztę dopowiedz sobie sama).

                        Kacperek
                        maria421 napisała:

                        > Kacperku, moglbys wyjasnic dlaczego tak myslisz ?:
                        >
                        > "Ekumenizm jest bowiem koniem trojańskim, który zniszczy modernistyczny KK, gdy
                        > ż o dziwo gros kościołów protestanckich jest na prawdę konserwatywna, chociaż p
                        > ozornie by się wydawało, że są progresywne."
                        • maria421 Re: Być żołnierzem 04.01.12, 21:06
                          Kacperku, ekumenizm rozpoczal sie 50 lat temu kiedy jeszcze Europa nie byla zagrozona islamizacja i sam kosciol katolicki wowczas nie byl wewnetrznie zagrozony, natomiast istnialo zagrozenie dla kosciola w krajach komunistycznych i w ateizujacej sie Europie.

                          Niektore koscioly protestanckie (ale nie te w Europie) o wiele silniej artykuluja zagrozenie islamem niz kosciol katolicki. Pastor Terry Jones , autor ksiazki "Islam is of the Devil" i pomyslodawca "Miedzynarodowego Dnia Palenia Koranu" nie jest katolikiem przeciez .

                          Oczywiscie spotkanie papieza i patriarchy w Turcji bylo znaczacym sygnalem dla islamu, i ja osobiscie uwazam ze chrzescijanie, bedacy najbardziej przesladowana grupa religijna na swiecie powinni sie laczyc wspolnie w wlace przeciw najwiekszym przesladowcom czyli muzulmanom, ale to jest moja opinia a nie motywacje ruchu ekumenicznego.

                          Zauwaz tez ze problem ekumenizmu w podzielonych wyznaniowo Niemczech, ojczyznie Lutra, jest zupelnie inaczej widziany niz w krajach katolickich czy tez w USA gdzie naprawde nikomu do glowy nie przychodzi zeby robic problem z tego ze protestanci nie moga przystepowac do komunii. Ja mam za zle niemieckim protestantom, ze- zapomniawszy ze to oni sie odszczepili, wymagaja od kosciola katolickiego zeby byl tak "postepowy" jak oni. Mam tez za zle katolickim "reformatorom" jak Küng czy Drewermann ze mieli aspiracje byc nowymi Lutrami.
                          • ja.nusz Re: Być żołnierzem 04.01.12, 22:51
                            maria421 napisała:

                            > Niektore koscioly protestanckie (ale nie te w Europie) o wiele silniej artykulu
                            > ja zagrozenie islamem niz kosciol katolicki. Pastor Terry Jones , autor ksiazki
                            > "Islam is of the Devil" i pomyslodawca "Miedzynarodowego Dnia Palenia Koranu"
                            > nie jest katolikiem przeciez .

                            Jones nie jest wprawdzie katolikiem, ale jest za to niespełna rozumu.
                            • maria421 Re: Być żołnierzem 05.01.12, 09:42
                              ja.nusz napisał:

                              > Jones nie jest wprawdzie katolikiem, ale jest za to niespełna rozumu.

                              Jest niespelna rozumu bo prowokuje gniew muzulmanow?
                              • ja.nusz Re: Być żołnierzem 05.01.12, 09:50
                                Nie ma to nic wspólnego z gniewem muzułmanów czy kogokolwiek innego.
                                Ktoś, kto publicznie ogłasza i zamierza takie akcje przeprowadzić nie może być normalny. Toć to nazwyklejszy szowinizm - dokładnie taki sam jakim jest palenie biblii.
                                A do tego okazał się śmierdzącym tchórzem. Jak był tak mocno przekonany o słuszności swojej akcji, to dlaczego powinął kitę?
                                • maria421 Re: Być żołnierzem 05.01.12, 10:00
                                  ja.nusz napisał:

                                  > Nie ma to nic wspólnego z gniewem muzułmanów czy kogokolwiek innego.
                                  > Ktoś, kto publicznie ogłasza i zamierza takie akcje przeprowadzić nie może być
                                  > normalny. Toć to nazwyklejszy szowinizm - dokładnie taki sam jakim jest palenie
                                  > biblii.

                                  Ale Nergal , ktory co prawda nie pali Biblii tylka ja publicznie drze, nie jest nienormalny, nie jest szowinista i ma wielu wielbicieli....

                                  > A do tego okazał się śmierdzącym tchórzem. Jak był tak mocno przekonany o słusz
                                  > ności swojej akcji, to dlaczego powinął kitę?

                                  Moze dlatego ze jednak okazal sie odpowiedzialny i nie chcial narazac zycia chrzescijan w krajach muzulmanskich?

                                  • ja.nusz Re: Być żołnierzem 05.01.12, 10:13
                                    Nergal jest właśnie podobnym świrusem do Jonesa - i co z tego, że ma wielu wielbicieli? Jones ma ich też.
                                    A gdyby był w najmniejszym stopniu odpowiedzialny, to nie wpadałby na tego typu kretyńskie pomysły. Swir i basta.
                                    • maria421 Re: Być żołnierzem 05.01.12, 10:42
                                      ja.nusz napisał:

                                      > Nergal jest właśnie podobnym świrusem do Jonesa - i co z tego, że ma wielu wiel
                                      > bicieli? Jones ma ich też.
                                      > A gdyby był w najmniejszym stopniu odpowiedzialny, to nie wpadałby na tego typu
                                      > kretyńskie pomysły. Swir i basta.

                                      Roznica miedzy Nergalem a Jonesem jest taka, ze Jones ryzykowal wlasnym zyciem.

                                      Nie zapominajmy, ze w sprawie zapowiedzianego palenia Koranu interweniowal sam Obama. W sprawie palenia Biblii przez wojsko amerykanskie w Afhanistanie nie protestowal.

                                      articles.cnn.com/2009-05-20/world/us.military.bibles.burned_1_bibles-al-jazeera-english-military-personnel?_s=PM:WORLD
                                      • ja.nusz Re: Być żołnierzem 05.01.12, 11:38
                                        maria421 napisała:

                                        > Roznica miedzy Nergalem a Jonesem jest taka, ze Jones ryzykowal wlasnym zyciem.

                                        I dokładnie to jest niezbitym dowodem na to, że ten facet ma coś z głową.
                                        Co on niby chciał osiągnąć tą akcją? Udawał kozaka a wyszedł na idiotę i tchórza.



                                        • maria421 Re: Być żołnierzem 05.01.12, 11:57
                                          ja.nusz napisał:


                                          > I dokładnie to jest niezbitym dowodem na to, że ten facet ma coś z głową.
                                          > Co on niby chciał osiągnąć tą akcją? Udawał kozaka a wyszedł na idiotę i tchórz
                                          > a.

                                          To nie Jones ma "cos z glowa" tylko muzulmanie ktorzy morduja za profanacje Koranu maja cos z glowa.

                                          Akcja Jonesa byla prowokacja, dzieki takim prowokacjom ludzia zaczynaja dostrzegac problem i wyciagac wnioski.
                                          • ja.nusz Re: Być żołnierzem 05.01.12, 12:50
                                            Oczywiście, że muzułmanie mordujący za profanację Koranu są nienormalni (a właściwie to zwykli kryminaliści lub terroryści). To nie ma jednak żadnego związku z nienormalnością Jonesa - jedni i drug chorzy ludzie. A Jones w dodatku lelak bez jaj.
                                            • maria421 Re: Być żołnierzem 05.01.12, 13:09
                                              ja.nusz napisał:

                                              > Oczywiście, że muzułmanie mordujący za profanację Koranu są nienormalni (a właś
                                              > ciwie to zwykli kryminaliści lub terroryści). To nie ma jednak żadnego związku
                                              > z nienormalnością Jonesa - jedni i drug chorzy ludzie. A Jones w dodatku lelak
                                              > bez jaj.

                                              Wlasciwie to Jones spalil Koran, tylko ze nie w ogloszonym Miedzynarodowym Dniu Palenia Koranu zaplanowanym na 11 wrzesnia 2010, a w ubieglym roku, we wlasnym kosciele . Jones urzadzil proces przeciw Koranowi oskarzajac go o podniecanie do zbrodni przeciw ludzkosci, w tym procesie Koran zostal skazany na spalenie, wyrok wykonano :

                                              digitaljournal.com/article/304937
                                              Ciekawe czy ambasador Pakistanu w USA ktory protestowal przeciw tej akcji, protestowal tez przeciw paleniu kosciolow razem z Biblia i chrzescijanami w Pakistanie.
                                  • jureek Re: Być żołnierzem 05.01.12, 11:04
                                    maria421 napisała:

                                    > Ale Nergal , ktory co prawda nie pali Biblii tylka ja publicznie drze, nie jest
                                    > nienormalny, nie jest szowinista i ma wielu wielbicieli....

                                    Owszem, jest nienormalny.
                                    Jura
                                    • maria421 Re: Być żołnierzem 05.01.12, 11:32
                                      jureek napisał:


                                      > Owszem, jest nienormalny.


                                      Ech, to tylko niewinny "diabel jaselkowy" .....
            • lepian4 Re: Być żołnierzem 03.01.12, 11:07
              Zawsze Kacperku, poplniasz szalenie istotny blad: jesli kilku ekskomunikowanych odmiencow zaprzata twe mysli, to nalezy zajac sie cala reszta wywodzaca sie z tradycji KK. W przeciwnym razie moga poczuc sie dyskryminowani. Czasy sa ciezkie i wymagaja od nas wszystkich olbrzymiego wysilku. I prosze mi wiecej nie bagatelizowac haitanskiej Czarnej Madonny z Czestochowy. Tak zwyczajnie nie przystoi!
Pełna wersja