Forum Sport Tenis
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Droga do nieśmiertelności

    IP: *.dynamic.chello.pl 31.07.16, 11:38
    Każdy Szlem, każda Olimpiada bywa drogą do nieśmiertelności, czasem też dla tych, którzy wcale nie myślą w tych kategoriach, albo nawet nie mają odwagi o tym pomarzyć.
    Oczywistością jest, że dla każdego startującego już sama ranga światowej i niepowtarzalnej imprezy stanowi wyzwanie, tyle, że dla każdego inne. Dla większości, czy bardzo wielu jest to marzenie życia, które spełnia się tylko niewielu, chociaż dla wielu, już sam udział jest sukcesem, którego miarę wyznaczył Pierre de Coubertin.
    Zdarzają się wyjątki, dla których Olimpiada znaczy tyle, co każdy inny turniej. Tak uważa i tak publicznie wypowiedziała się polska tenisistka po Olimpiadzie w Londynie, piastując zaszczytną funkcję Chorążego narodowej ekipy i gdzie jako JEDYNA spośród dziesiątek tysięcy zawodników startujących w konkurencjach sportowych, wystąpiła w nie sportowym stroju, do tego demonstrując pogardę dla barw narodowych. Gdyby ktoś miał wątpliwości, to wyszła na kort w szafirowej wieśniackiej kiecce z różową kokardą i różowym napisem POLAND.
    Wstydliwe wyjątki to tylko przypadki, gorzej jak niechlubne systemy wypaczające ducha sportu powtarzają się, to zbrodnia na szlachetnej materii sportu. Oby nie powtórzyły się również w tragicznej historii.
    Dla wielu sportowców, jeśli nie większości start na Olimpiadzie, czy w Szlemie stanowi sens życia, są w stanie poświęcić wiele, ponieść mnóstwo wyrzeczeń, przejść najbardziej wyboistą drogę, jedni dla szansy samego udziału, inni szansy odniesienia życiowego sukcesu, jeszcze inni osiągnięcia nieśmiertelności, zapisania się po wieczne czasy w historii światowego sportu.
    Niewątpliwie ambicje Federera /który nie weźmie tym razem udziału w IO/ sięgają nieśmiertelności, która długimi laty zdawała się być nie zagrożona.
    Wydawało się, że tylko Rafa jest w stanie pobić Jego koronny rekord WS i zepchnąć z światowego tronu. Jednak w tenisie, podobnie jak na świecie, dużo się zmienia i na ten czas nie Nadal stanowi to zagrożenie, które nadal jest realne, dręcząc nie tylko samego zainteresowanego, ale też rzesze fanów wyrosłych na sukcesach swojego Idola.
    Jest świadomość, że jeśli ten rekord zostanie pobity przez Nole, co jest bardzo realne, wszystkie pozostałe rekordy Feda nie będą miały istotnego znaczenia, bo to nie On wyznaczy historię. O to miejsce w historii walczy teraz Djokovic, z dużym prawdopodobieństwem, że się uda i zostanie królem Szlemów.
    Rafa swoją nieśmiertelność już osiągnął, pozostanie Królem Ziemi, na którą wkroczył jako nastoletni Młody Bóg i tego nikt w przewidywalnej przyszłości mu nie odbierze.
    Pytanie, co w takim przypadku pozostanie Federerowi ?
    Brutalna odpowiedź na taką okoliczność brzmi, ulokować swoje ambicje w dzieciach, na nie scedować drogę zwieńczoną sukcesem nieśmiertelności nazwiska Federerów.

    Można by wiele pisać o różnym podejściu do sportu, sukcesów i ludzi, szczególnie w kontekście zbliżającej się Olimpiady, która jest dużą wartością naszych czasów, naszej cywilizacji zmagającej się obecnie z różnymi zagrożeniami, nie tylko zewnętrznymi, bo groźniejsze być może są te, wyrosłe z jej wnętrza, uderzające w wartości stanowiące fundament i serce naszego świata.
    Te proste prawdy odnoszące się do życia i ludzi, w prostych słowach przypomina Papież Franciszek w czasie ŚDM, kiedy mówi o miłosierdziu, wielkości i małości, pokorze, sprzedawaniu dymu, kanapowym szczęściu, odwadze, butach, burzeniu murów, otwarciu drzwi, serc, pozostawieniu swojego śladu w budowie lepszego świata.
    To droga do nieśmiertelności, możliwa dla każdego.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Luka Re: Droga do nieśmiertelności IP: *.dynamic.chello.pl 02.08.16, 16:43
        W Rio nie będą przyznawane punkty ATP i WTA. Wielu komentatorów ocenia to negatywnie, sądząc, że taka decyzja wpłynie na absencję i motywację czołowych tenisistów, oraz obniży prestiż tej dyscypliny w IO.
        Zaprzeczają temu fakty i rzeczywiste powody wycofania się kilku zawodników, w tym dwójki Championów, Azarenki w ciąży i Federera, który ogłosił rezygnację ze wszystkich startów do końca roku.
        Trochę dziwne, że ci wszyscy sceptycy tak nisko ważą morale sportowców, sprowadzając domniemane motywacje czołowych zawodników do korzyści punktowych, czy materialnych, nadto adresując akurat nie do wyjątków, które faktycznie się takimi kierują i dają temu wyraz, tylko ogólnie do najlepszych, a nuż da się do kogoś przykleić.

        Nie mam wątpliwości, że gdyby postawić wielu tenisistów przed wyborem co wolałbyś wygrać: szlema, czy złoto IO, byliby tacy, może nawet wielu, którzy wybrali by szlema.
        To jest zrozumiałe, że ktoś chce osiągnąć największy z możliwych sukcesów w najtrudniejszym wyzwaniu w swoim zawodzie, który na swój sposób pokochał, poświęcił mu ważną część życia i chce zapisać się w jego historii. Tylko to wcale nie musi znaczyć, ze medal IO ma dla nich mniejszą wartość, bo ma wartość inną, różną i w żaden sposób nieporównywalną.
        W IO startuje się w najlepszym wypadku tylko kilka razy w życiu, po ślubowaniu, pod flagą swego kraju, flagą olimpijską, dla kraju i dla siebie. To wiedzą i czują sportowcy, oczywiście sportowcy w pełnym tego słowa znaczeniu, nie tylko z racji uprawiania zawodu, czy nazwy.
        Prawdą jest tez, że nie wszyscy w równym stopniu identyfikują się ze swoim krajem, są gotowi przedłożyć gotowość w starcie olimpijskim nad indywidualne priorytety, to nie tyczy prawdziwych sportowców, tym bardziej Wielkich Mistrzów. Oni znają wagę i wartość olimpijskiego medalu, którego nie da się porównywać z jakimiś punktami, czy pieniędzmi. Medal IO jest bezcenny.
        • andy_lt Re: Absencja coraz większai 02.08.16, 19:33
          Lista nieobecnych wciąż się wydłuża. W sobotę wycofali się najbardziej utytułowani debliści świata - bracia Bob i Mike Bryanowie - oraz 24. w rankingu ATP Alexander Zverev, w poniedziałek Dominika Cibulková (WTA 11). Wcześniej zrezygnowali m.in.: Roger Federer (ATP 3), Milos Raonic (ATP 7), Tomas Berdych (ATP 8), Dominic Thiem (ATP 10), Simona Halep (WTA 5) i Wiktoria Azarenka (WTA 7

          Z ostatniej chwili:

          www.sport.pl/rio2016/1,130063,20491554,rio-2016-wawrinka-z-powodu-kontuzji-wycofal-sie-z-igrzysk.html
          Jak tak dalej pójdzie to może jeszcze ktos z Polaków się załapie.
          Na Us Open wszyscy bedą zdrowi jak "byki" a Ci którzy przeżyją ukąszenia komarów
          zapewnią sobie historyczna niesmiertelnosć.
          • Gość: Luka Re: Do odważnych świat należy IP: *.dynamic.chello.pl 02.08.16, 21:37
            Dokładnie wiadomo z jakich powodów wycofali się ci zawodnicy, bo je podali.
            Zrozumiałe, że zdrowie starają się chronić nade wszystko. Teraz już nie tylko wirus Zica, ale cała tablica Mendelejewa znajdująca się w wodach i bakterie odporne na wszystkie znane w świecie szczepionki, stanowią duże ryzyko i poważne zagrożenie zdrowia, które jest wartością największą, a dla sportowców dodatkowo szczególną.
            Tym bardziej trzeba docenić wszystkich odważnych, gotowych ryzykować w tych warunkach własnym zdrowiem. Dla niektórych może to być jedyna i niepowtarzalna szansa, dla jednych na udział, dla innych na medal. Młodzi jak Thiem i Zwerew będą mieli jeszcze kilka, Raonic też, Bryanowie medal olimpijski już mają bo zdobyli w Londynie, Cibulkowa jest kontuzjowana, Wawrinka zupełnie bez formy, ale medal za debel ma, Berdych bez szans na podium, a Federer na pewno na US Open nie będzie zdrowy jak „byk” i tam nie wystąpi.
            Wystąpią wszyscy mający realne, mało realne, czy tylko iluzoryczne szanse na medal, bo pragnienie osiągnięcia nieśmiertelności, albo tylko uczestnictwo w tej drodze, jest dla nich wartością, dla której są gotowi zaryzykować nawet własne zdrowie.
      • Gość: Luka Re: Po sławę, chwałę i pieniądze dla PZT IP: *.dynamic.chello.pl 06.08.16, 18:16
        Bardzo nieciekawie zaprezentowała się polska ekipa na ceremonii otwarcia.
        Gdyby nie orzełek na damskich żakiecikach kroju z początku lat sześćdziesiątych i marynarkach panów kolorystyką zbliżonych do mundurów Milicji Obywatelskiej, Reprezentacji Biało – Czerwonych nie rozpoznał by nikt. Strój pań uzupełniały długie spódnice w rozmyte niebiesko różowe plamy. Wizualnie obraz sprawiał wrażenie orszaku zmierzającego na procesję pod przydrożną kapliczkę Świętej Panienki w Pcimiu Dolnym.
        Reprezentacja Uchodźców przy naszej, to Paryż przy Młocinach. Ktoś za te kompromitujące projekty wziął kasę i ktoś je zatwierdził. Pozostaje nadzieja, ze na arenach sportowych, zarówno sportowo jak i wizualnie nasza Kadra zaprezentuje się dużo ciekawiej.
        Polska pierwszy raz w historii IO nie miała żadnego pomysłu na narodowe stroje reprezentacyjne i ta żenująca demonstracja absmaku nie wynika z idei oszczędnego państwa, tylko jest odzwierciedleniem poziomu intelektualnego i estetycznego aktualnych decydentów.

        Brazylia pierwszy raz organizuje IO i jakiś pomysł na ceremonię otwarcia miała. Nie był wypasiony, ale całkiem nieźle wymyślony, trafiony i będzie zapamiętany.
        Dla nas najbardziej będą się liczyć i zostaną zapamiętane medale, chociaż dla każdego inaczej. Na ten przykład PZT liczy na medale, dlatego że jak mówi vice prezes Jerzy Hertel za medale Związek dostanie pieniądze z Ministerstwa Sportu i Turystyki.
        Za czasów ciężkiej komuny Jan Białostocki wydał tak cenioną po dziś dzień książkę Pt. „Sztuka cenniejsza niż złoto” i za czasów również ciężkiej komuny cała Polska była dumna, nie tylko gdy furorę strojami narodowymi na ceremoniach otwarcia robili Polacy, ale gdy walczyli i zdobywali medale, nie licząc na żadne pieniądze, ani profity.
        Bo Oni walczyli dla Polski, taką jaka była, walczyli dla nas, dla radości Polaków, dla sławy i chwały i nawet wtedy, żadni prezesi medali na pieniądze nie przeliczali.
      • Gość: Luka Re: Droga godna politowania IP: *.dynamic.chello.pl 07.08.16, 13:04
        Od kilku dni pożałowania godne pismaki i pseudo redaktorzy sportowi nieustająco epatują informacjami o koszmarnej drodze polskiej tenisistki na Olimpiadę w Rio.
        Wczoraj po przegranym starcie już w pierwszej rundzie z 64 w rankingu Chinką, nasza czołowa polska tenisistka z zadziwiającą skrupulatnością skupiła uwagę dziennikarzy na szczegółach swojej podróży z Montrealu do Rio przez Europę, doszukując się usprawiedliwienia dla kolejnego żenującego występu w trzeciej kolejnej Olimpiadzie.
        Skoro tyle już mowy i gadania warto przyjrzeć się faktom.
        Radwańska zakończyła swój udział na turnieju w Montrealu już w trzeciej rundzie 28 lipca, czyli dziewięć dni przed planowanym występem na IO, podobnie jak Kvitowa, Switolina, Vinci, Wenus, Bouchard, które podobnie jak sześć innych, które awansowały dalej i grały w Montrealu dłużej, jak Konta, Pawluczenkowa, Kuzniecowa, Key`s, Kerber i Kasatkina, nie miały podobnych problemów, a jeśli nawet dotknęły ich jakieś uciążliwości, to nie zaważyły na formie, pomyślnym starcie i z pewnością nie posłużą za przyczynę, czy przykrywkę po przegranym meczu.
        Wszystkie te wygłaszane wszem i wobec opowieści dziwnej treści o zmorach, które przyczyniły się do porażki polskiej tenisistki, są dziecinnie naiwne i żenujące, a droga usprawiedliwiania, tyle godna politowania, co wiara w cudowne odrodzenie ducha sportu i idei Olimpizmu naszej pańci.
        Można jeszcze spojrzeć na to w innych kategoriach. Jeśli było, jak było, takie były zrządzenia losu, to może los tak chciał. Może zadziałało przeznaczenie, które nie widziało, albo nie chciało widzieć w RIO Ciało, które z braku ducha, na to nie zasługiwało. Nemezis !
      • Gość: Wybitny Ekspert Re: Droga do nieśmiertelności IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.08.16, 21:11

        najważniejszy w każdej dyscyplinie jest medal z igrzysk dlatego Gonzalez ma wszystkie medale i Massu ma złote. a Radwańska ani jeden.
      • Gość: Luka Re: Droga do nieśmiertelności IP: *.dynamic.chello.pl 13.08.16, 12:52
        Złoto Olimpijskie to sukces światowy, który zostaje na zawsze wpisany w historię Olimpiad, dla kraju i Sportowca.
        O złoto na Olimpiadzie walczy się inaczej, tam nie wystarcza własna energia, potrzebna jest jeszcze siła woli, męstwa, patriotyzmu, to ona pozwala przenosić góry, pokonywać teoretycznie lepszych, wznosić się w sytuacjach beznadziejnych , przekraczać własne możliwości i wygrywać siłą marzeń.
        Tak wczoraj walczył i wygrał złoto w deblu Rafa z Lopezem, tak walczyli wszyscy inni ćwierćfinaliści, półfinalistki, bo mieli świadomość, że już walczą o medale olimpijskie.
        Tak zresztą na każdej Olimpiadzie wygrywa wielu wcale nie faworytów i dlatego te starty są tak niesamowicie zaciekłe, pasjonujące i fascynujące.
        Jak nieporównywalnie blado przy tym ćwierćfinale wyglądały ćwiartki szlemów nie tylko ostatnich kilku lat, a grane są cztery w jednym roku i aż szesnaście między kolejną Olimpiadą.
        Start Olimpijski ma zupełnie inny wymiar, wyzwala nieporównywalne z wszystkimi innymi startami pragnienia i emocje, czego nie zawsze jest w stanie pojąć niejeden kibic tenisa, którego świat ogranicza się do branży zawodowego tenisa i zamyka na szlemach.
        Sukces szlemowy, to najwyższy wyczyn zawodowy, a sukces olimpijski nobilituje wyczyn zawodowy w wymiarze sportowym i epokowym. Dlatego tak ceniony jest właśnie przez wielkich i prawdziwych sportowców, okupiony wielkim wysiłkiem, czasem trudnymi wyborami, osobistymi dramatami, niekiedy łzami, które bywa, że przechodzą do historii.
        Drugi raz, chociaż w zupełnie innym kontekście, łzy wpisały się w historię tenisa i nie były to łzy szczęścia. Nowak Djokovic, dla wielu jedyny pewny faworyt każdego turnieju, drugi raz, na kolejnej Olimpiadzie przegrał z Del Potro i dla niego ta przegrana była klęską.
        Twardziel nad twardziele, jakich w sporcie niewiele, mentalna skała, opuszczał kort nie mogąc powstrzymać łez, które wcale nie były wyrazem słabości, tylko żalu z niemocy dania ukochanej Serbiji tego, co czuł, ze jest winien. Tylko On jeden wie, ile ten medal dla niego i nie tylko dla niego znaczył, jak bardzo pragnął, chciał, wiedział że może i musi dla swojego kraju to złoto zdobyć. To miał być Jego wkład i znak chwały pozostawiony w historii.
        Dla Niego ta przegrana była bardzo dotkliwą porażką, chociaż to tylko przegrana, po walce w której nic więcej nie mógł zrobić, przegrana z godnością pieczętującą wielkość Mistrza.
        Szczerze i od serca pogratulował rywalowi, i to było żywe świadectwo jeszcze żywej idei Olimpizmu, a w całej wymowie dogłębnie przejmującego epilogu, również wielkiego patriotyzmu.

        Na ten moment nie wiemy, kto w tenisie zdobędzie olimpijskie złoto, ale wiemy, że Andzelika Kerber ma już medal zapewniony i będzie walczyć o trzeci w tym sezonie sukces.
        Pewnie dramatyczny będzie półfinał Rafy z Del Potro, serce jest po równo dla obu Panów po przejściach. Del Potro gra przepiękny tenis, nawet gdyby był 250 w rankingu, Jego grę zawsze doskonale się ogląda, a wygrana z Wielkim Faworytem w wielkim stylu już zasługuje na medal.
        Rafa po trzech miesiącach niebytu przyjechał tu walczyć o medale, jedno złoto już ma i zrobi wszystko, żeby zdobyć drugie.
        Do tego tanga mamy czworga, a medale trzy i na pewno będą to medale bardzo mocno zasłużone, chociaż już szkoda tego Czwartego, który na podium nie stanie.

        • andy_lt Re: Droga do nieśmiertelności 13.08.16, 20:09
          Gość portalu: Luka napisał(a):

          > Złoto Olimpijskie to sukces światowy, który zostaje na zawsze wpisany w histori
          > ę Olimpiad, dla kraju i Sportowca.
          > O złoto na Olimpiadzie walczy się inaczej, tam nie wystarcza własna energia, po
          > trzebna jest jeszcze siła woli, męstwa, patriotyzmu, to ona pozwala przenosić g
          > óry, pokonywać teoretycznie lepszych, wznosić się w sytuacjach beznadziejnych ,
          > przekraczać własne możliwości i wygrywać siłą marzeń.

          Tak,niewątpliwie przykład tego dał tu mistrz olimpijski z 2012 r. Adrian Zieliński.
          Czy ten jego sukces też zapisze się na trwałe w historii Olimpiad.
          Swoją drogą warto przyjrzeć się baczniej takim mistrzom olimpijskim nie pomijając
          tenisa.
          Patrzyłem na twarz Portorykanki Moniki Puig w meczu z Petrą Kwitową i jej cera
          automatycznie skojarzyła mi się z twarzami braci Zielińskich.
          Może się mylę,a może nie?
          Za wysoko ta panna nagle wyskoczyła.
          Może sie mylę,a może nie?








          • Gość: Luka Re: Droga do nieśmiertelności IP: *.dynamic.chello.pl 14.08.16, 17:10
            Przypadek Zielińskich wcale nie jest taki jednoznacznie oczywisty.
            Jestem skłonny dać wiarę logice zawartej w słowach Adriana, który powiedział cyt. „ Ja tu przyjechałem walczyć o medal, na to pracowałem sporo lat i trzeba być skończonym kretynem, albo idiotą, żeby coś niedozwolonego brać i samemu się skreślać. Braliśmy z bratem tylko podstawowe suplementy, dozwolone i używane przez wszystkich.”.
            Słuchałem również wypowiedzi gościa, który zajmuje się m.in. badaniami odżywek dla sportowców. Powiedział, ze przebadali podstawowe, ogólnie dostępne i powszechnie stosowane odżywki i okazało się, że 40% zbadanych odżywek zawierało niedozwolone środki. Uważam, że to jest dopiero draństwo i skandal na potęgę, bo na to co producent po cichu doda, klient nie ma wpływu, zwykły śmiertelnik się cieszy, ze pomaga, a taki Olimpijczyk ma dożywotnio przechlapane.

            Złoty medal Puig, który już zapewnił jej nieśmiertelność, jest tylko potwierdzeniem tego, o czym pisałem wyżej. To wyjątkowo silna mentalnie i fizycznie dziewczyna, góralski charakter, odwaga i upór. Nie podejrzewałem, ze jest aż tak mocno wierząca.
            Utkwiło mi w pamięci jej skupienie na ławce, po przegranym pierwszym secie z Kwitową.
            Siedziała niemal nieruchomo, rozpaczliwie i intensywnie szukając w myślach przyczyny i tego, co musi zmienić w swojej grze. Do momentu wywołania czasu przez sędziego, ani na moment jej wzrok, ani myśl nie zmieniły punktu odniesienia, jakby nic poza jej myślami w tym czasie nie istniało. Niczym automat sięgnęła po napój, łyknęła i jak automat odstawiła.
            Ona z tych dziewięćdziesięciu sekund, ani jednej nie straciła. Takiego natężenia i siły koncentracji skumulowanych w takim czasie nie widziałem nigdy wcześniej.
            Młoda rzuciła w tym turnieju na szalę wszystko na co ciężko zapracowała, co Bozia podarowała i co wymodliła.
            Z Kwitową to preludium, szału nie było, ale w finale super koncert zagrała.
            Zagrały zresztą świetnie obie, podobnie jak w drugim półfinale Panowie.

            Ach! Co to był za mecz ! Zawsze twierdziłem, ze udział Rafy w walkach o trofea jest gwarancją najwyższej jakości i największych emocji, ale udział Rafy i Portka w walce o srebro i złoto, to jak powrót do źródeł, zamierzchłej epoki wielkiej i pięknej rywalizacji Mistrzów.
            • andy_lt Re: Droga do nieśmiertelności 14.08.16, 18:08
              Gość portalu: Luka napisał(a):

              > Słuchałem również wypowiedzi gościa, który zajmuje się m.in. badaniami odżywek
              > dla sportowców. Powiedział, ze przebadali podstawowe, ogólnie dostępne i powsze
              > chnie stosowane odżywki i okazało się, że 40% zbadanych odżywek zawierało nied
              > ozwolone środki. Uważam, że to jest dopiero draństwo i skandal na potęgę, bo na
              > to co producent po cichu doda, klient nie ma wpływu, zwykły śmiertelnik się ci
              > eszy, ze pomaga, a taki Olimpijczyk ma dożywotnio przechlapane.

              Brrr.- aż mnie ciarki przeszły po plecach.Człowieku,czy Ty sugerujesz,że duży procent
              naszej reprezentacji może być na dopingu?
              Dla mnie dziwne jest podejscie komisjii antydopingowej i zarządu olimpijskiego,którzy
              bez wyników przeprowadzonych wczesniejszych testów,powołują zawodników do
              reprezentacji i gdyby nie wpadka Tomasza Zielińskiego w Rio,wszystko przebiegłoby
              pod przykrywką w/w zarządów.










              • Gość: Luka Re: Droga do nieśmiertelności IP: *.dynamic.chello.pl 14.08.16, 22:06
                Niczego nie sugeruję, piszę dokładnie to, co na antenie TVP w Olimpijskim Studiu mówił zaproszony na okoliczność gorącego tematu, specjalista zajmujący się tymi badaniami.
                A teraz ostatni akord tenisowych zmagań, Wielki finał o złoto olimpijskie.
                Vamos Argentyna!
      • Gość: Luka Re: Piękny tenis błyszczał w Rio IP: *.dynamic.chello.pl 17.08.16, 13:22
        Droga po Olimpijskie laury ma osobliwą specyfikę, jest bardzo oporna, żmudna i nieprzewidywalna. W żadnym pojedynku nie ma lekko, łatwo i przyjemnie, tu każdy rywal gra o coś więcej niż własne konto, miejsce w rankingu, czy tytuł, które można poprawić w każdym następnym turnieju i kolejnym roku.
        Tu poprawki nie będzie i dlatego tu każda piłka, każdy gem ciężko waży i każdy set ma swoją trudną historię. Jak trudną, doświadczyli i wiedzą wszyscy walczący o upragniony Krążek, a domyślać się mogą obserwatorzy tej fantastycznej rywalizacji.

        W tym Turnieju każdy jeden mecz nie tylko singlowy, ale również deble i mixt, miały swoisty ciężar gatunkowy, mający odzwierciedlenie w licznych równowagach, przewagach, bp.
        Od 1/8 każdy pojedynek zasługiwał na wyłączność oglądalności, w tej fazie niemożliwej do spełnienia z racji równolegle rozgrywanych meczy, a w ćwierć i półfinałach, zbytych, lub okrojonych przez rodzimą telewizję, nieudolnie realizującą relacje z IO.
        Apogeum rywalizacji i emocji dostarczyły te ostatnie pojedynki, decydujące o zdobyciu i kolorze medali. Mecz Nadala z Del Potro, Portorykanki Puig z Kerber i finał Argentyńczyka z obrońcą tytułu zapiszą się trwale i w historii i pamięci. To były delicje, sól i wisienka na torcie olimpijskiej rywalizacji.
        Jeśli ktoś sądził, że absencja kilku tenisistów, dokonana z wyboru na rzecz innych priorytetów zaważy niekorzystnie na poziomie i prestiżu tenisa w IO, to był w grubym błędzie, było wprost przeciwnie. Walczyli Ci, dla których olimpijski medal symbolizuje wartość bezcenną, niemierzalną żadnymi innymi, nawet bardzo wymiernymi korzyściami.
        Jeśli Pan Stopa i wszyscy inni znawcy sądzą, że przywrócenie punktacji do rankingów za sukcesy olimpijskie zwiększy motywacje Berdycha, Raonica, Kyrgiosa, Zwerewa i tym samym podniesie prestiż tenisa na Olimpiadzie, to uważam wprost przeciwnie.
        Droga olimpijska, to nie jest droga otwarta dla każdego zawodnika, tylko dla tych sportowców, których stać na coś więcej, gotowi są, chcą, lub czują że mogą coś swojego, indywidualnego do tego sportu wnieść, sprawdzić się, osiągnąć coś niezwykle ważnego, wielkiego, nie tylko dla siebie i zapisać się w annałach światowego sportu. Gotowi są też odnaleźć się i sprostać warunkom i olimpijskim zasadom.
        Sport olimpijski to nie jest droga dla ciułaczy, celebrytów, czy pseudo gwiazd, zorientowanych na konkretne korzyści, profity i luksusy. Tacy nie będą czuć się dobrze w olimpijskiej rodzinie, to nie ich świat, nie czują tego świata w którym króluje sportowy duch, atmosfera bratania, świętuje się sukcesy, dzieli troski i radości. Nawykli do luksusów i otaczającego blichtru, po co się mają męczyć, narzekać na niewygody, wzdychać i tęsknić za limuzyną z szoferem, który przywróci im należne poczucie wartości. Niech zwolnią miejsca i dadzą szanse tym, którzy o tym marzą, pragną, chcą tam walczyć, jak Puig i wielu innych.
        Wielcy mistrzowie i sportowcy bez nadzwyczajnego powodu nie zrezygnują z walki o medale olimpijskie, bo w tych medalach jest cząstka wielkiej idei i cząstka ich miłości do tego sportu, bez której nie byliby Wielkimi.
        Tenis na nieobecności pragmatyków nic nie straci, a dużo zyska, bo zyska naturalny blask i piękno jakim błyszczał w Rio.
        • Gość: Wybitny Ekspert Re: Piękny tenis błyszczał w Rio IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.08.16, 14:19

          nie wiem co Ty tam pierdzielisz przez te przestronne akapity ale podsumowanie Olimpiady mam:
          Olimpiada w wydaniu kobiecym była turniejem prestiżowym, natomiast w przypadku turnieju mężczyzn była to wiocha. zawodnik który wraca po kontuzji zrobił srebro, drugiemu na brąz koks tylko zadziałał. wygrał wiochmen który gra w tenisa jak Radwańska. kiedyś Olimpiada była prestiżowa u panów, ale w tym roku wszystko się odwróciło i jest tylko prestiżowa u pań.

          • Gość: Luka Re: Piękny tenis błyszczał w Rio IP: *.dynamic.chello.pl 17.08.16, 21:32
            Od pierdzielenia, to są specjaliści i niedorobieni komentatorzy TVP Sport.
            Piszę o jedynej w swoim rodzaju specyfice turnieju olimpijskiego, którego nadzwyczajność i piękno generuje duch, a nie rankingi i szkieletów ludy, nawet jak taki szkielet waży 120 kg.
            Murray nie gra jak Radwańska, której daleko jest nie tylko do poziomu mistrzowskiego, ale do poziomu wielu tenisistek spoza pięćdziesiątki rankingu.
            Olimpiada była, jest i będzie prestiżowa, bo to jest największe Święto Sportu na świecie.
            Nie zmienią tego żadne dziamolenia malkontentów, machinacje z punktami ATP, WTA, bo duch bywa silniejszy niż ciało i to on generuje piękno każdego sportu, a w szczególności sportu olimpijskiego.
        • Gość: Luka Re: Piękny tenis błyszczał w Rio IP: *.dynamic.chello.pl 20.08.16, 14:10
          W nieustającym oczekiwaniu na worek medali, przywołam fundamentalny i zdawałoby się oczywisty argument przemawiający za słusznością nie wliczania punktacji za medale IO do rankingów tenisa zawodowego, szkoda tylko że kompletnie nieuwzględniany, zagubiony w dyskursie publicznym, nawet przez osoby zdawałoby się głęboko zorientowane w materii tematu.
          Igrzyska Olimpijskie od zarania hołdują czystości idei sportowej rywalizacji, której przyświeca sacrum. Są już z założenia innym w swej filozofii Turniejem, diametralnie różnym od tych, cyklu zawodowego, w których udział bywa dla części zawodników obligatoryjny, a wyniki mają wpływ na miejsce w rankingu, profity finansowe, ogólnie generują pozycję zawodową.
          Od narodzin idei Olimpizmu i przez długie lata świętość czystości sportowej rywalizacji nieskażonej profanum była chroniona, do czasu kiedy postępujące uzawodowienie wielu dyscyplin sportowych, z klucza eliminujące udział w IO, stanęło w otwartej sprzeczności z dorobkiem i wartościami zachodniej cywilizacji /równość, tolerancja, nietolerancja dyskryminacji/. Nadto w demoludach coraz częściej i na potęgę fikcyjnie zatrudniano sportowców amatorów, a zawodowcy domagali się wyrównania szans startu o olimpijskie laury. Szlak przetarli koszykarze amerykańscy, potem już poleciało…
          Aktualnie do programu IO wrócił po 112 latach również golf, tyle, ze włodarzom zawiadującym rankingiem światowym, szczęśliwie nie przyszło do głowy zasilanie owego rankingu punktami za sukcesy IO, tak jak w swoim czasie uczyniono w tenisie.
          Idea Olimpizmu ostała się w przesłaniu szlachetnej rywalizacji, wyrażonym w przyjętym ślubowaniu, a gwarantem szlachetnych intencji udziału w tej rywalizacji jest właśnie tylko jedna symboliczna nagroda, medal olimpijski.
          Przyznawanie z klucza medalistom IO innych niż symboliczne korzyści jest zaprzeczeniem, wręcz jawnym wypaczeniem tej idei i bardzo dobrze się stało, że ten epizod z uprzywilejowaniem wybranej dyscypliny zakończył żywot.
          Udział w Igrzyskach nie jest obowiązkiem, tylko wyróżnieniem i zaszczytem, a tenis na Olimpiadzie nigdy nie był i nie będzie żadnym piątym szlemem, czy turniejem jak każdy inny, bo żadne inne turnieje nie mają szansy konkurować z wymiarem duchowym, ani rangą ogólnoświatową olimpijskiego sportu.
          Wyrodny niekiedy duch naszych czasów, miejscami zabija i tłumi wiele wartości.
          Idea olimpijska w tym trudnym świecie jest ostatnim bastionem, sztandarem i świadectwem wartości humanizmu. To one wyzwalają gotowość doskonalenia, tworzenia dobra, piękna, osiągnięcia szczęścia pojedynczego człowieka i we wspólnocie, nie tylko na Olimpiadzie.
          • Gość: Wybitny Ekspert Re: Piękny tenis błyszczał w Rio IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.08.16, 17:37

            o jakichś duperelach gadasz zamiast zwrócić uwagę że przegrała Radwańska. i nikt na forum już się znowu nie udziela. a gdzie jest radość z tego zdarzenia?

            idea olimpizmu szczególnie jest aktualna kiedy organizują Olimpiadę Chiny i Rosja, a rekordy biją zawodnicy na dopingach. w tenisie doping nie jest tak istotny bo i tak można dostrzec kto czym wygrywa i kto większy potencjał ma. a w takim kolarstwie czy bieganiu czy wyciskaniu liczy się jednowymiarowa rywalizacja i trzeba własny rekord śrubować. Olimpiada ma dla zawodników rzeczywiście ten wymiar patriotyczny i tu się gra dla kraju w tenisa. ale jak widać większość wcale dla kraju nie gra. dlatego tak śmieszni są ci kibole z flagami na występach Radwańskiej, Federera, czy Djokovica podczas gdy ci mają zupełnie gdzieś granie na kraj. to jakiś jednostronny układ ale kibolom się nadal podoba, bo jak wielokrotnie wspomniałem kibol to nie fan zawodnika ale śmieszek szukający utożsamienia

            • Gość: Luka Re: Piękny tenis błyszczał w Rio IP: *.dynamic.chello.pl 20.08.16, 19:08
              Przy Święcie Olimpijskim nie mam ochoty zajmować się tym, co się kibolom podoba, przebrzydłą grą Radwańskiej, czy czterema z flagą co popiskiwali na jej meczu.
              Pańcia powinna mieć dożywotni zakaz reprezentowania Polski na Igrzyskach. póki co, siły wyższe załatwiają to bardzo skutecznie i Bogu dzięki.
              Nie wiem gdzie Federer ma dla kraju granie, ale nie posądzaj Nole, On miłość do swojej Serbiji ma wypisaną na czole, prawie tak, jak Ty do Riosa i Gonzaleza.
              • Gość: Wybitny Ekspert Re: Piękny tenis błyszczał w Rio IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.08.16, 21:09

                Nole przecież odpadł w pierwszej rundzie i nigdy nic na olimpiadzie nie osiągnął. on gra dla kraju jeśli kraj może utożsamić z sobą. Nole - wizytówka Serbii to tak. ale na Olimpiadzie widać mu się to jakoś nie komponuje. może za dużą konkurencję czuje.

                do Riosa i Gonzaleza nie czuję żadnej miłości bo w przeciwieństwie do fanów Radwańskiej nie jestem dewiantem. po prostu obiektywnie rzecz biorąc z jakiej strony by nie patrzeć byli to najlepsi tenisiści w historii tenisa w ogóle, a Gonzalez do tego również w swoich czasach. dodam że Massu też był jednym z najlepszych tenisistów chociaż grał dobrze tylko przez jakieś sezony 2.

                • Gość: Luka Re: Niezbadane są wyroki i tajemnice Bogów. IP: *.dynamic.chello.pl 20.08.16, 23:24

                  Fakt, że Nole dwa razy z tym samym zawodnikiem stracił szanse na olimpijski medal, może coś znaczyć, choćby to, że nie jest wybrańcem Bogów.
                  To właśnie Olimp był siedzibą Bogów, którzy z tego miejsca mieli kierować ludzkimi losami.
                  W tej mitologii jest pewien mistycyzm, powiązany z szlachetnością idei olimpijskiej, oraz pewną tajemnicą dziwnych rozstrzygnięć, o których pisze Karol Stopa, których co rusz jesteśmy naocznymi świadkami.

                  Być może jakiejś szlachetności zabrakło Serbowi, być może to właśnie jego rywala upodobali sobie Bogowie, a wyroki boskie, są jak wiadomo nie zbadane, ale też nie przypadkowe.
                  Może też droga do nieśmiertelności wymaga pewnej pokory i nadzwyczajnej siły nie tylko woli, ale siły ducha, zasługującej na miłość Bogów i nieśmiertelność.
                  A miłość też nie jedno ma imię.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka