ritakavka
25.08.05, 00:41
Uciekając po swoich śladach usiłujesz wyprowadzić się z (o)błędu
za rączkę, pomału, aby przypadkiem nie wyjść z założenia, że to nie działa.
Aż dochodzisz w końcu do miejsca w którym, zarzuciwszy kwiatami w pośpiechu
odśpiewują ostatnią dla ciebie pieśń z trzema gongami w tle, chórzyści.
Pierwszy, drugi, trzeci gong - kurtyna w dół! Komedia finita!
Po czym wracają do domu napić się wódki, chórzyści.