Dodaj do ulubionych

Polska "pomysłowość" - Dobromir

27.04.04, 00:14
Opisałem poniższa historie na jednym z forow motoryzacyjnych, ale zasune
kopie jeszcze tutaj "ku pokrzepieniu serc" ;-)
Myslalem ze glupota i bezczelnosc juz mnie nie zadzwia, a jednak... ;-)
Historie ta uslyszalem w pewnym serwisie opon podczas dokonywania wywazania
kol. Podczas oczekiwania przeze mnie podjechal jakis klient maluchem z
przebita opona. Jeden z czeladnikow rozebral kolo, wyjal detke, napompowal -
detka przybrala ksztalt niczym barbapapa - łata na lacie i guzy. Z kantorka
wyjrzal szef zakladu i "przeczesal" klienta: "panie... pare zloty detka, a
pan takie dziadostwo..." Klient zczerwienial i wyraznie zbity z tropu opuscil
glowe. Szefowi widocznie zrobilo sie go troche zal, bo machnal reka i rzekl:
"to jeszcze nic, tydzien temu przyjechal facet maluchem kupionym na gieldzie
mowiac zeby mu naprawic kolo, bo ma "lekkiego kapcia". "Lekki kapec".
Rozebralismy i sie okazalo, ze nie bylo detki, a opona byla wypchana szmatami
i jakimis galganami - wszystko dokladnie upchane. Po wywaleniu tego badziewia
widac bylo druty, dlatego handlujacy nie zalozyl detki..."
Pomyslowosc ludzka nie zna granic ...
Obserwuj wątek
    • hiubi Re: Polska "pomysłowość" - Dobromir 28.04.04, 08:40
      wiadomo - Polak potrafi
    • roman_j Pokrywa studzienki "rozpacz złomiarza" :-)) 29.04.04, 15:32
      Tym razem o pomysłowości w sensie zdecydowanie pozytywnym. Nie wiem tylko, czy
      jest to pomysłowość polska, a w Polsce (a konkretnie w Płocku) zanotowana. Jak
      wiecie ostatnio ceny złomu idą w górę, w związku z czym zanotowano zwiększony
      popyt na wszelkie elementy metalowe. Łupem złomiarzy padają m.in. włazy do
      studzienek. Są one łakomym kąskiem, bo choć nie są zbyt duże, to swoje ważą.
      Jak dotąd jedynym pomysłem na ich zabezpieczenie przed kradzieżą, było
      przyspawanie ich do kołnierza włazu do studni. Pomysł może skuteczny, ale
      mający poważne skutki uboczne. Żeby zajrzeć do tak zabezpieczonej studzienki,
      trzeba ten właz odspawać. Zyskując więc na bezpieczeństwie traci się na czasie
      i naraża się również na pewne koszty. Wydawało się jednak, że nie ma lepszego
      wyjścia. A jednak jest, o czym przekonałem się dziś. Idąc ulicą Chopina
      zauważyłem, że na jezdni wymieniane są właśnie włazy do studzienek. Przyjrzałem
      się im bliżej, bo wyglądały jakoś inaczej. Okazało się, że te włazy mają
      pokrywy... zamocowane na zawiasie! Zawias jest solidny i tak wykonany, że nie
      wystaje ponad powierzchnię pokrywy. Dzięki niemu pokrywę można otwierać bez
      jakichś szczególnych zabiegów, a jednocześnie nie można jej zabrać
      (przynajmniej bez zniszczenia zawiasu, co wymaga jednak sporego wysiłku i
      raczej nie zda się zrobić bez odpowiedniego sprzętu). Bardzo mi się podoba to
      rozwiązanie, bo jest proste, a jednocześnie rozwiązuje poważny problem. To jest
      dla mnie pozytywny przykład pomysłowości. Nie wiem, czy polskiej, ale mam
      nadzieję, że tak.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka