moooni Aeon Flux 16.05.06, 00:40 Przyszłość. Choroba. Zagłada. Naukowcy. Tajemnice. Zemsta. Misja. Agenci. Zaskoczenie. Charlize Theron. Polecam. Odpowiedz Link
roman_j "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" 03.10.06, 08:37 Ten film nie jest fajny. Przynajmniej mnie nie przypadł do gustu. Po obejrzeniu "Dnia świra" liczyłem, że kolejny film Koterskiego będzie równie udany. I może na jakiejś płaszczyźnie jest taki, ale nie jest to płaszczyzna, po której ja się poruszam. Według mnie ten film powinno się oglądać za karę. Powinien być obowiązkowo wyświetlany alkoholikom na początku terapii, choć nie wiem, czy wytrzymają na nim do końca bez pół litra. Pierwsza część filmu (większa część), to studium rozwoju alkoholizmu. Brak akcji, tylko pijany bohater w coraz to nowych epizodach. Męka. Przynajmniej dla mnie. Potem nie lepiej, choć film się nieco ożywia. Najbardziej się ubawiłem, kiedy zobaczyłem, w jakim towarzystwie popija Adaś Miauczyński. Jego koledzy-pijaczki to kwiat polskiej medycyny filmowej z serialu "Na dobre i na złe": dr Burski, dr Pawica (ten ma dobre nazwisko) i prof. Starzyński. Jak zobaczyłem tę doborową obsadę żłopiącą piwsko, to się ubawiłem. Ten jeden jedyny raz. Poza tym porażka. A syn Koterskiego w jednej z ról, to już porażka na całej linii. On jest może zabawny przez 5 minut, ale oglądany przez cały film jest po prostu żałosny. Zdecydowanie nie polecam. Odpowiedz Link
ernest_pinch Re: "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" 03.10.06, 19:46 W kwestii technicznej. Obejrzałeś w kinie? ;-) Odpowiedz Link
roman_j Re: "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" 03.10.06, 20:21 Tak. W kinie "Lwów" (przed 1989 r. nazywało się "Przodownik") we Wrocławiu. :-)) Odpowiedz Link
hiubi Re: "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" 04.11.06, 14:50 No to mnie dobiliście... film lezy u mnie w kolejce i jakoś nie mogłem się za neigo zabrac... teraz to już w ogóle chyba go na spód kolejki włożę :-) Odpowiedz Link
roman_j Re: "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" 04.11.06, 16:34 Nie trać nadziei. Może Tobie się ten film akurat sposoba. W końcu każdy z nas ma własny gust. :-)) Odpowiedz Link
roman_j "Jak to się robi" 01.12.06, 23:20 Zabierałem się do napisania tej recenzji, jak pies do jeża. Nie wiedziałem, co napisać i nadal nie do końca wiem. O czym jest ten film, tego pisać nie będę, bo możecie sobie sprawdzić sami. A co do moich wrażeń, to ... mam problem z ich zwerbalizowaniem, bo wciąż ewoluują. :-)) Spróbuję więc inaczej. Napiszę o skojarzeniu gastronomicznym, jakie przyszło mi do głowy po obejrzeniu tego filmu. Nie wiem, czy wiecie, jaka substancja jest cichym bohaterem przemysłu spożywczego? To glutaminian sodu, czyli tak zwany wzmacniacz smaku. To taki cudowny związek, który sprawia, że nawet zupka chińska z torebki smakuje nam nie gorzej niż wykwintne danie z restauracji. Glutaminian sodu, mimo że jego nadmierne spożycie prowadzi do jaskry, jest podstawą wszystkich "Veget", "Kucharków" i innych tego typu przypraw, po które tak chętnie sięgają gospodynie domowe. Wiadomo, że dzięki dodaniu tego związku chemicznego danie nie zyskuje nic na jakości, ale zyskuje na smaku. Glutaminian sodu działa na nasze zmysły. Podobnie jak Piotr Tymochowicz, który jest tym dla polityki, czym glutaminian sodu dla przemysłu spożywczego. On nie robi z polityków ludzi lepszych niż są, ale uczy ich tak działać na nasze zmysły, żebyśmy to, co do nas mówią, łykali, oblizywali się i prosili o jeszcze. Ale to działa tylko dlatego, że nie zastanawiamy się nad sensem tego, co słyszymy od polityków, tak samo jak nie zastanawiamy się nad wartością odżywczą zupki chińskiej, bo najważniejsze jest to, że nam smakuje. Optymistyczna konkluzja jest taka, że w większości przypadków wystarczy włączyć rozum, posłuchać, co mówią politycy i czar Tymochowicza przestanie na nas działać. Pesymistyczna zaś jest taka, że wciąż większości z nas nie chce się włączyć rozumu. Po obejrzeniu tego filmu łatwo dojść do wniosku, że jednak warto. :-)) Odpowiedz Link
roman_j "Ryś" 13.02.07, 18:11 Co prawda tytuł tego wątku zawiera przymiotnik "fajny", ale postanowiłem ten tytuł uznać za przenośnię, bo film, o którym napiszę, nie jest fajny. Moim zdaniem szkoda czasu, a czasu potrzeba na niego dużo, bo jest niemiłosiernie długi. Jest co prawda kilka fajnych gagów, jest w kilku miejscach puszczone do widza oczko, ale sam film się nie broni. Nie polecam. Nawet przez sentyment do "Misia" nie warto tego dzieła oglądać. :-)) Odpowiedz Link
maciek.zwany.jajem Re: "Ryś" 13.02.07, 20:20 Masz rację, przeszło 140 minut to za długo. Odpowiedz Link
roman_j "Pachnidło" 13.02.07, 18:20 Ten film mogę polecić. Mnie się spodobał. Może nie jest to historia wyszukana, jeśli chodzi o zawiłości scenariusza i przebieg akcji, ale za to jest bardzo pięknie opowiedziana. Jest to ekranizacja książki i choć książki nie czytałem, myślę, że jakkolwiek nie byłaby napisana, przyjemność z jej lektury nie dorówna przyjemności oglądania filmu. Obraz i dźwięk (szkoda, że do tego jeszcze nie zapach) są mocną stroną tego filmu. Scenariusz nie, ale nie obniża bynajmniej jego wartości. Mając świadomość, że jest to w pewnym sensie bajka (co podkreśla narracja zdecydowanie dominująca w tym filmie nad dialogami), można skupić się na wspomnianych wcześniej obrazach i dźwiękach. Polecam. :-)) Odpowiedz Link
podly.krzys Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 02.03.07, 00:04 Dosłownie fajny i dosłownie wczoraj. Jeden z tych filmów, w których nic się nie dzieje a tak trzyma w napięciu, że aż strach. Acha... jeszcze tytuł: "Shooting Dogs". Ciekawe czy ktoś wie o czym jest ten film. Google zabronione !!! ;-) Odpowiedz Link
roman_j Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 02.03.07, 07:15 Pojęcia nie mam, co to za film. Mam nadzieję, że dowiem się tego w tym wątku, skoro z Google nie można skorzystać. :-)) Odpowiedz Link
podly.krzys Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 02.03.07, 21:45 Skoro nalegasz ;-) O masakrze w Rwandzie. W zasadzie o ludobójstwie chociaż ONZ ciągle nie chce używać tego słowa. Rok 1994. Rwanda. Kigali. W 100 dni ginie 800 000 do 1 000 000 ludzi plemienia Tutsi. Wszystko za sprawą konkurencji czyli plemienia Hutu. A w ogóle to rzecz dzieje się w szkole, która równocześnie jest bazą sił ONZ. Straszne się robi gdy oddział ONZ dostaje rozkaz wyjazdu, a w szkole chroni się 2500 Tutsi. Cała szkoła jest otoczona przez Hutu uzbrojonych przeważnie w maczety. A z resztą sami obejrzyjcie. Chociaż uprzedzam.. film jest okrutny. Odpowiedz Link
ernest_pinch Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 07.03.07, 21:14 Od czasu obejrzenia egzekucji Amerykanina w Iraku czuje wstret do narzedzi tnacych. Ale moze czas sie przelamac... Odpowiedz Link
roman_j Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 07.03.07, 21:36 Skoro film jest okrutny, to raczej go nie obejrzę. Rzeź zawsze wygląda tak samo bez względu na to, na tle jakich dekoracji się odbywa i kto gra rolę kata, a kto ofiary. Odpowiedz Link
podly.krzys Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 10.03.07, 21:56 Cały atut tego filmu to brak RZEZI w sensie wizyjnym. Oczywiście krew się leje ale jest to 1% krwi z filmów ze Schwarzenegerem albo Stallone'm. Chodzi bardziej o psychologię ludobójstwa. A może bardziej socjologię?! Nie wiem. W każdym razie nerwy trzeba mieć mocne chociaź krwi w tym filmie widziałem mniej niż przy ostatnim pobieraniu krwi mojej córki ;-) Odpowiedz Link
roman_j Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 11.03.07, 00:11 podly.krzys napisał: > Cały atut tego filmu to brak RZEZI w sensie wizyjnym. To całkowicie zmienia postać rzeczy. :-)) > Chodzi bardziej o psychologię ludobójstwa. A może bardziej socjologię?! Nie > wiem. W każdym razie nerwy trzeba mieć mocne chociaź krwi w tym filmie > widziałem mniej niż przy ostatnim pobieraniu krwi mojej córki ;-) To jest sztuka. Nakręcić film o rzezi nie pokazując krwi. Jak mi się uda gdzieś go dostać, to obejrzę. :-)) Odpowiedz Link
ernest_pinch Polska Kronika Filmowa WFDF 10.03.07, 00:42 Pamietacie kroniki przed seansem w kinie? Obejrzalem godzinke takich kronik z lat 50-60. Piekna sprawa. np. jak Amerykanie zrzucili stonke..., plany budowy metra do roku 1965 w W-wie...etc etc... I ten efekt dydaktyczny... Romek cos dla Ciebie, pod budowlancow: JESTEM OSŁEM CO SIĘ ZOWIE, PIJĘ WÓDKĘ NA BUDOWIE. :D Odpowiedz Link
roman_j Re: Polska Kronika Filmowa WFDF 10.03.07, 08:24 ernest_pinch napisał: > I ten efekt dydaktyczny... Romek cos dla Ciebie, pod budowlancow: > JESTEM OSŁEM CO SIĘ ZOWIE, PIJĘ WÓDKĘ NA BUDOWIE. :D Tego nie znałem. Za to znam inne hasło: "Po szklanie i na rusztowanie". Jak widać, dydaktyka poniosła na tym polu klęskę. ;-)) Odpowiedz Link
podly.krzys Re: Polska Kronika Filmowa WFDF 10.03.07, 22:01 "Ceny się nie zmienią tylko wódka zdrożeje. To dobrze. Mój mąż będzie mniej pił." "Milicja Obywatelska złożyła w Legionowie przedświąteczną wizytę bimbrownikom." "W tej chwili polska waluta jest powiązana z najsilniejszą walutą świata, walutą pokoju jaką jest rubel." ;-) Odpowiedz Link
roman_j "Bezmiar sprawiedliwości" 11.03.07, 20:47 Miałem ten film na czwórkę z minusem. Zakładałem bowiem, że jest to debiut. Ale w międzyczasie doczytałem, że scenarzysta nie jest bynajmniej żółtodziobem i terminował m.in. u Andrzeja Wajdy. Potem jeszcze przeczytałem jeszcze pochwalną recenzję, z którą się całkowicie nie zgadzam i stwierdzam, że film jest na trzy z plusem. Ten typ kina określa mianem dramatu sądowego. I niestety film powiela schematy specyficzne dla swojego gatunku m.in. występuje tam w roli jedynej sprawiedliwej ławniczka grana przez Ewę Błaszczyk. Jednak tutaj nie ma wiele do powiedzenia i ta rola jest chyba tylko ukłonem w stronę kanonu tego gatunku. W filmie niepotrzebnie powielane są stereotypy: a to psychiatra, który sam zachowuje się jakby nie wszystko z nim było w porządku, a to zły gliniarz (koniecznie z blizną na twarzy), a to arcybiskup organizujący wystawne przyjęcie, którego nie powstydziłby się rekin finansjery, itp., itd. Wygląda na to, że scenarzysta chciał przy okazji temu i owemu przypiąć łatkę. Jedyne, co się w tym filmie broni, to gra aktorów. Gdyby nie Jan Frycz i Jan Englert, to można by sobie ten film z czystym sumieniem darować. Młody bohater filmu, Łukasz, w ogóle mnie mnie nie przekonuje. I nie wiem, czy to bardziej wina jego warsztatu, reżysera, czy scenariusza. Na szczęście jest jeszcze Wrocław. Miło popatrzeć choćby na to miasto. :-)) Odpowiedz Link
podly.krzys Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 28.03.07, 00:45 Nawet nie wczoraj tylko dzisiaj ;-) "Hotel Rwanda". Kolejny film o masakrze w Rwandzie w '94. Chociaż może nie powinienem polecać bo jest naprawdę okrutny. Mimo, że krwi widuję więcej w lusterku co rano jak się golę. Odpowiedz Link
gazelka74 Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 04.04.07, 13:02 Khm... z przyczyn obiektywnych kino w Płocku zeszło do podziemi. Ostatnio obejrzałam sobie "Job czyli ostatnia szara komórka" Genialne polecam. Akcja właściwie żadna, za to mnóstwo gagów i kawałów z sieci. Można się dostresować, w sam raz na mało ambitne kino przedświąteczne. Odpowiedz Link
roman_j Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 01.11.07, 11:20 Co prawda w Płocku chwilowo nie ma kina, choć ostatnio reaktywowano coś na kształt kina, to może jednak nasi forumowicze oglądają jednak jakies filmy? :-)) Nie mogę odżałować, że nam z forum zniknęła Santia, która była wielbicielką kina i z którą swego czasu wybraliśmy się na kilka seansów. Gdyby wciąż z nami tutaj była, myślę, że napisałaby od czasu do czasu w tym wątku kilka słów. :-)) Odpowiedz Link
moooni Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 04.11.07, 12:29 roman_j napisał: > Co prawda w Płocku chwilowo nie ma kina, choć ostatnio reaktywowano coś na > kształt kina, to może jednak nasi forumowicze oglądają jednak jakies filmy? :-) Jestem na etapie Reksia. Dostałam 2 płyty dvd i nie oglądam nic innego :) > Nie mogę odżałować, że nam z forum zniknęła Santia, O tak, ja też tęsknię za Anią... M. Odpowiedz Link
roman_j Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 04.11.07, 13:36 moooni napisała: > Jestem na etapie Reksia. Dostałam 2 płyty dvd i nie oglądam nic > innego :) A masz może ten odcinek, w którym Reksio oprowadza po muzeum psich bud, czy jakoś tak? Pamiętam, że z dzieciństwa ten odcinek najbardziej utkwił mi w pamięci i zawsze, kiedy nadawali tę bajkę, to miałem nadzieje, że zobaczę ten właśnie odcinek. :-)) Odpowiedz Link
moooni Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 04.11.07, 13:54 roman_j napisał: > moooni napisała: > > > Jestem na etapie Reksia. Dostałam 2 płyty dvd i nie oglądam nic > > innego :) > > A masz może ten odcinek, w którym Reksio oprowadza po muzeum psich bud, czy > jakoś tak? Pamiętam, że z dzieciństwa ten odcinek najbardziej utkwił mi w > pamięci i zawsze, kiedy nadawali tę bajkę, to miałem nadzieje, że zobaczę ten > właśnie odcinek. :-)) > www.kreskowki24.net/category/reksio/ Tutaj patrzyłes? M. Odpowiedz Link
ziomal1981 Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 08.11.07, 19:17 Ja od roku żyję czesiem z "włatców móch", polecam tv4 niedziela godz 20, (wersja lajt). Wszystkie odcinki można oglądnąć na milanos.pl jeszcze raz gorąco polecam. Odpowiedz Link
roman_j Ile waży koń trojański? 27.12.08, 20:17 Kino nam reaktywowano, więc ja reaktywuję ten wątek. Mam nadzieję, że trochę częściej będzie uzupełniany. :-)) Film tytułowy mnie nieco rozczarował, choć jak oglądam niektóre polskie produkcje, to myślę, że mogło być dużo gorzej. Rozczarował mnie, bo miałem zbyt wygórowane wymagania. Podobnie było już na "Vincim" i szkoda, że nie zapamiętałem tamtej lekcji. Film jest z gatunku "komedia romantyczna", ale więcej w nim romantyzmu niż komedii. Jest niemal typowym przedstawicielem swojego gatunku, choć ma pewne akcenty specyficzne dla polskiego kina. A może raczej dla Machulskiego. Jak się pójdzie na ten film bez jakichkolwiek oczekiwań, to powinien wyjść zadowolony. W kilku momentach się ubawiłem, w dwóch czy trzech skrzywiłem, a generalnie nie żałuję. Ale jeśli liczycie na film w rodzaju "Seksmisji", "Vabanku" czy "Kingsajzu" ewentualnie na humor w stylu Barei, to muszę pozbawić Was złudzeń. Nic z tego. Przeniesienie akcji do czasów PRL-u można było zdecydowanie lepiej wyzyskać. To jest potencjał humorystyczny, który nie został wykorzystany. Może dlatego, że PRL był w tym filmie głównie w tle, a jego absurdy tylko wspominane półgębkiem. Może to, co widać, śmieszy tych, którzy urodzili się po 1989 roku, ale dla mnie to była norma. Wychodząc z kina zastanawiałem się, dlaczego śmieszyły mnie filmy Barei. I chyba znam odpowiedź. Bareja absurdy PRL-u przerysowywał. Czasem nawet do poziomu absurdu. Tą drogą próbował pójść Stanisław Tym w "Rysiu" próbując przerysować rzeczywistość po 1989 roku, ale ten dla odmiany przesadził i zrobił karykaturę chwilami zupełnie niezrozumiałą. Ale to już temat na inną recenzję. :-)) Odpowiedz Link
roman_j "Walkiria" 27.02.09, 09:46 Byłem wczoraj na "Walkirii". I mogę polecić. Kawałek dobrego historycznego kina. Ponieważ jest to film oparty na faktach, więc dla mnie miał przede wszystkim walor poznawczy. Dlatego oglądałem go nie zwracając większej uwagi na to, na co zwykle zwraca się uwagę przy ocenie filmu: grę aktorów, scenografię, reżyserię, muzykę, itp. Chociaż jedna rzecz przykuła moją uwagę. Była to rola Hitlera, który w każdej scenie, gdzie się pojawia, robi wrażenie człowieka zupełnie pozbawionego wyrazu. Nie wiem, co miała na celu taka akurat kreacja, ale dla mnie była mało wiarygodna. Poza tym film robi pozytywne wrażenie. Prawie nie ma w nim niedomówień, które czasami się w filmach pojawiają: są sceny rozstrzeliwań, scena wieszania na strunach od fortepianu (tak stracono wielu spiskowców). Robi to wrażenie. Byłem na seansie przedpołudniowym ze szkołami i w czasie tych scen na sali panowała cisza, jak makiem zasiał. Podsumowując, polecam. :-)) Odpowiedz Link
roman_j Siedem dusz 15.03.09, 10:30 Już w czasie seansu zacząłem się zastanawiać, co napisać o tym filmie. To pośrednio wskazuje, że w pewnym momencie mnie nieco znudził. Zamierzałem tutaj trochę powybrzydzać na ten film. Ale po obejrzeniu go do końca, zmieniłem zdanie. Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego, musicie sami iść i zobaczyć. Gdybym o tym napisał, nie byłoby tego efektu. Nie wiem, czy napisać, że go polecam. Zamiast tego napiszę więc, że zapada w pamięć. Zwłaszcza, jeśli człowiek nie przechodzi do porządku dziennego nad tym, co zobaczył (nie wiem, czy to bardziej wada, czy zaleta). :-)) Odpowiedz Link
ernest_pinch Re: Siedem dusz 15.03.09, 11:58 Czy zapada w pamiec na tej zasadzie, na jakiej zapada wypracowanie napisane na temat "Moja wizyta u kolegi", gdy tresc wypracowania brzmi: Kolegi nie było w domu? ;-) Odpowiedz Link
roman_j Re: Siedem dusz 15.03.09, 19:21 Zapada w pamięć jak wypadek, w którym zabiło się najbliższą osobę. Odpowiedz Link
ernest_pinch General Nil 19.04.09, 08:52 Jak dla mnie bardzo interesujacy film. Zdecydowanie bardziej wyzej oceniam go od "Katynia". Polecam. Odpowiedz Link
roman_j Re: General Nil 19.04.09, 20:23 Interesujący? To może się wybiorę, bo dotąd jakoś mnie nie ciągnęło. Na "Katyniu" też nie byłem, więc nie będę miał ewentualnie porównania. :-)) Odpowiedz Link
ernest_pinch Re: General Nil 20.04.09, 00:39 Na sali nie bylo duzo osob. A film interesujacy - mozna pomyslec nad niedawna historia, postawami ludzi i tym jak system totalitarny miazdzy ludzkie zycie. Odnosnie filmu "Katyn" - ja bylem nim rozczarowany. Z tego typu filmem problem jest taki, ze na jakims forum koles wyrazil negatywna opinie o filmie to spotkal sie z wrogimi reakcjami. Ludzie niestety czesto nie potrafia oddzielic, ze produkt filmowy o tej nazwie to nie wydarzenie sprzed lat, a ocena filmu to nie stosunek do tego wydarzenia. A i jeszcze jedno - nikt nie żarł popcornu! Trafili mi sie swietni wspologladacze! :)) Odpowiedz Link
roman_j Wino truskawkowe 28.07.09, 19:22 Ten film ma chyba działać na emocje, ale na moje nie zadziałał. Wybrałem się na niego po zachęcającej recenzji w lokalnym dodatku Wyborczej i choć może nie żałuję, to oczekiwałem czegoś więcej. Film jest zbliżony stylem do filmów Jana Jakuba Kolskiego, ale w mojej ocenie im nie dorównuje (inna sprawa, czy dorównywać miał). Akcja, choć toczy według jakiegoś schematu, to jest pełna niedomówień. Właściwie można napisać, że sam film składa się głównie z niedomówień. Postaci są ledwie naszkicowane, wiemy o nich niewiele więcej niż to, czego dowiadujemy się z przebiegu akcji. Ale może taki był zamysł autora scenariusza. Skutek jednak jest taki, że wychodząc z kina szybko się o tym filmie zapomina. Z uwag pozamerytorycznych mam taką, że głównego bohatera gra aktor, którego usta przypominają cipkę. To mi trochę z początku przeszkadzało w odbiorze, ale po jakimś czasie przestało. ;-)) Odpowiedz Link
roman_j Życie na podsłuchu 05.09.09, 19:30 Film ma banalną fabułę. W moim odczuciu nawet nieco banalną i przewidywalną. Motyw nawrócenia głównego bohatera przez sztukę, który podobno był najważniejszym przesłaniem filmu, jest dla mnie nieprzekonujący. Jednak mimo tych zarzutów film zrobił na mnie duże wrażenie. Oglądając ten film potraktowałem fabułę, prawdopodobnie wbrew intencjom twórców, jako element drugorzędny, jako nośnik. Śledziłem rozwój akcji bez wielkiego zainteresowania, bo siłą tego filmu są pojedyncze sceny, kapitalnie napisane i świetnie zagrane. Przede wszystkim przez odtwórcę głównej roli kapitana Gerda Wieslera - Ulricha Mühe. Za jego grę i za scenariusz należy się temu filmowi najwyższa ocena. Nie będę się wdawał w szczegóły, to trzeba samemu zobaczyć. Film nie ma szczęśliwego zakończenia, co nadaje mu w moich oczach dodatkowy walor. Chociaż wydźwięk ostatnich scen jest ostrożnie optymistyczny. Życie natomiast dopisało ciąg dalszy zdecydowanie mniej szczęśliwy. Urlich Mühe zmarł nieco ponad rok po niemieckiej premierze filmu w wieku 54 lat na raka żołądka. Żałuję, że nie obejrzę już żadnego filmu z jego udziałem, choć z drugiej strony nie wiem, czy w jakiejś innej roli zrobiłby na mnie takie wrażenie. Na pewno jego kreacja w "Życiu na podsłuchu" zapadnie mi w pamięć. Odpowiedz Link
roman_j Avatar 27.12.09, 19:30 Wybrałem się dziś na trójwymiarową wersję tego filmu, żeby zobaczyć, czym się różni kino 3D od tradycyjnego. Nie chciałem go testować na filmach animowanych dla dzieci, więc poszedłem na Avatar. Pomijając aspekt złudzenia trzeciego wymiaru sam film jest w gruncie rzeczy bajką ze szczęśliwym zakończeniem i wyraźnym smrodkiem dydaktyczno-moralizatorskim. Daje się też wyraźnie poczuć "ekologiczne" skrzywienie tej historii. Jak w większości amerykańskich filmów postaci są płaskie (choć widziane w trójwymiarze) i stereotypowe. Źli są źli, dobrzy są dobrzy, a bohater z początku nie wie, jaki jest, ale to się zmienia we właściwym (załóżmy) kierunku. Trzeba jednak napisać, że jest to bajka zrobiona z rozmachem. I potrafi wciągnąć. Pomimo tego, że trwa prawie 3 godziny, ja nie nudziłem się na niej ani przez chwilę. Dlatego jeśli macie około trzech godzin czasu do zagospodarowania i nie przeszkadzają Wam wymienione przeze mnie powyżej słabe strony filmu (dodam, są one charakterystyczne dla wszystkich filmów tego typu) to wybierzcie się na "Avatar". Myślę, że nie będziecie żałować. A nawet jeśli tak, to napiszcie, dlaczego. Od tego jest ten wątek. :-)) Odpowiedz Link
krzysiek_33 Re: Avatar 16.02.10, 11:20 Roman, idź na wersję IMAX - po prostu nie można tego nie zrobić :) Jak Cię nie powali, to zwracam za bilet! Krzysiek Odpowiedz Link
roman_j Re: Avatar 16.02.10, 16:16 A czym się ta wersja IMAX różni od tego, co widziałem? :-)) Odpowiedz Link
krzysiek_33 Re: Avatar 17.02.10, 07:51 Wiesz co, ja nie znam się na tej całej technice, ale ekran imax ma 18m wysokości i jest półokrągły. Daje to wrażenie, że akcja filmu dzieje się wokół Ciebie. Osobiście miałem zupełnie prawdziwy lęk wysokości w przypadku scen bardziej "przestrzennych". Warto to przeżyć. Krzysiek. Odpowiedz Link
roman_j Re: Avatar 17.02.10, 13:12 A to chyba rzeczywiście warto się wybrać. Zachęciłeś mnie. :-)) Odpowiedz Link