Dodaj do ulubionych

Fajny film wczoraj widziałem... :-))

    • moooni Aeon Flux 16.05.06, 00:40
      Przyszłość. Choroba. Zagłada. Naukowcy. Tajemnice. Zemsta. Misja. Agenci.
      Zaskoczenie. Charlize Theron. Polecam.
    • roman_j "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" 03.10.06, 08:37
      Ten film nie jest fajny. Przynajmniej mnie nie przypadł do gustu. Po obejrzeniu
      "Dnia świra" liczyłem, że kolejny film Koterskiego będzie równie udany. I może
      na jakiejś płaszczyźnie jest taki, ale nie jest to płaszczyzna, po której ja się
      poruszam. Według mnie ten film powinno się oglądać za karę. Powinien być
      obowiązkowo wyświetlany alkoholikom na początku terapii, choć nie wiem, czy
      wytrzymają na nim do końca bez pół litra.
      Pierwsza część filmu (większa część), to studium rozwoju alkoholizmu. Brak
      akcji, tylko pijany bohater w coraz to nowych epizodach. Męka. Przynajmniej dla
      mnie. Potem nie lepiej, choć film się nieco ożywia. Najbardziej się ubawiłem,
      kiedy zobaczyłem, w jakim towarzystwie popija Adaś Miauczyński. Jego
      koledzy-pijaczki to kwiat polskiej medycyny filmowej z serialu "Na dobre i na
      złe": dr Burski, dr Pawica (ten ma dobre nazwisko) i prof. Starzyński. Jak
      zobaczyłem tę doborową obsadę żłopiącą piwsko, to się ubawiłem. Ten jeden jedyny
      raz. Poza tym porażka. A syn Koterskiego w jednej z ról, to już porażka na całej
      linii. On jest może zabawny przez 5 minut, ale oglądany przez cały film jest po
      prostu żałosny. Zdecydowanie nie polecam.
      • ernest_pinch Re: "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" 03.10.06, 19:46
        W kwestii technicznej. Obejrzałeś w kinie? ;-)
        • roman_j Re: "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" 03.10.06, 20:21
          Tak. W kinie "Lwów" (przed 1989 r. nazywało się "Przodownik") we Wrocławiu. :-))
          • hiubi Re: "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" 04.11.06, 14:50
            No to mnie dobiliście... film lezy u mnie w kolejce i jakoś nie mogłem się za neigo zabrac... teraz to już w ogóle chyba go na spód kolejki włożę :-)
            • roman_j Re: "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" 04.11.06, 16:34
              Nie trać nadziei. Może Tobie się ten film akurat sposoba. W końcu każdy z nas ma
              własny gust. :-))
    • roman_j "Jak to się robi" 01.12.06, 23:20
      Zabierałem się do napisania tej recenzji, jak pies do jeża. Nie wiedziałem, co
      napisać i nadal nie do końca wiem. O czym jest ten film, tego pisać nie będę, bo
      możecie sobie sprawdzić sami. A co do moich wrażeń, to ... mam problem z ich
      zwerbalizowaniem, bo wciąż ewoluują. :-))
      Spróbuję więc inaczej. Napiszę o skojarzeniu gastronomicznym, jakie przyszło mi
      do głowy po obejrzeniu tego filmu. Nie wiem, czy wiecie, jaka substancja jest
      cichym bohaterem przemysłu spożywczego? To glutaminian sodu, czyli tak zwany
      wzmacniacz smaku. To taki cudowny związek, który sprawia, że nawet zupka chińska
      z torebki smakuje nam nie gorzej niż wykwintne danie z restauracji. Glutaminian
      sodu, mimo że jego nadmierne spożycie prowadzi do jaskry, jest podstawą
      wszystkich "Veget", "Kucharków" i innych tego typu przypraw, po które tak
      chętnie sięgają gospodynie domowe. Wiadomo, że dzięki dodaniu tego związku
      chemicznego danie nie zyskuje nic na jakości, ale zyskuje na smaku. Glutaminian
      sodu działa na nasze zmysły. Podobnie jak Piotr Tymochowicz, który jest tym dla
      polityki, czym glutaminian sodu dla przemysłu spożywczego. On nie robi z
      polityków ludzi lepszych niż są, ale uczy ich tak działać na nasze zmysły,
      żebyśmy to, co do nas mówią, łykali, oblizywali się i prosili o jeszcze. Ale to
      działa tylko dlatego, że nie zastanawiamy się nad sensem tego, co słyszymy od
      polityków, tak samo jak nie zastanawiamy się nad wartością odżywczą zupki
      chińskiej, bo najważniejsze jest to, że nam smakuje. Optymistyczna konkluzja
      jest taka, że w większości przypadków wystarczy włączyć rozum, posłuchać, co
      mówią politycy i czar Tymochowicza przestanie na nas działać. Pesymistyczna zaś
      jest taka, że wciąż większości z nas nie chce się włączyć rozumu. Po obejrzeniu
      tego filmu łatwo dojść do wniosku, że jednak warto. :-))
    • roman_j "Ryś" 13.02.07, 18:11
      Co prawda tytuł tego wątku zawiera przymiotnik "fajny", ale postanowiłem ten
      tytuł uznać za przenośnię, bo film, o którym napiszę, nie jest fajny. Moim
      zdaniem szkoda czasu, a czasu potrzeba na niego dużo, bo jest niemiłosiernie
      długi. Jest co prawda kilka fajnych gagów, jest w kilku miejscach puszczone do
      widza oczko, ale sam film się nie broni. Nie polecam. Nawet przez sentyment do
      "Misia" nie warto tego dzieła oglądać. :-))
      • maciek.zwany.jajem Re: "Ryś" 13.02.07, 20:20
        Masz rację, przeszło 140 minut to za długo.
    • roman_j "Pachnidło" 13.02.07, 18:20
      Ten film mogę polecić. Mnie się spodobał. Może nie jest to historia wyszukana,
      jeśli chodzi o zawiłości scenariusza i przebieg akcji, ale za to jest bardzo
      pięknie opowiedziana. Jest to ekranizacja książki i choć książki nie czytałem,
      myślę, że jakkolwiek nie byłaby napisana, przyjemność z jej lektury nie dorówna
      przyjemności oglądania filmu. Obraz i dźwięk (szkoda, że do tego jeszcze nie
      zapach) są mocną stroną tego filmu. Scenariusz nie, ale nie obniża bynajmniej
      jego wartości. Mając świadomość, że jest to w pewnym sensie bajka (co podkreśla
      narracja zdecydowanie dominująca w tym filmie nad dialogami), można skupić się
      na wspomnianych wcześniej obrazach i dźwiękach. Polecam. :-))
    • podly.krzys Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 02.03.07, 00:04
      Dosłownie fajny i dosłownie wczoraj.
      Jeden z tych filmów, w których nic się nie dzieje a tak trzyma w napięciu, że aż strach. Acha... jeszcze tytuł: "Shooting Dogs". Ciekawe czy ktoś wie o czym jest ten film. Google zabronione !!! ;-)
      • roman_j Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 02.03.07, 07:15
        Pojęcia nie mam, co to za film. Mam nadzieję, że dowiem się tego w tym wątku,
        skoro z Google nie można skorzystać. :-))
        • podly.krzys Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 02.03.07, 21:45
          Skoro nalegasz ;-)
          O masakrze w Rwandzie. W zasadzie o ludobójstwie chociaż ONZ ciągle nie chce używać tego słowa.
          Rok 1994. Rwanda. Kigali. W 100 dni ginie 800 000 do 1 000 000 ludzi plemienia Tutsi. Wszystko za sprawą konkurencji czyli plemienia Hutu.
          A w ogóle to rzecz dzieje się w szkole, która równocześnie jest bazą sił ONZ.
          Straszne się robi gdy oddział ONZ dostaje rozkaz wyjazdu, a w szkole chroni się 2500 Tutsi. Cała szkoła jest otoczona przez Hutu uzbrojonych przeważnie w maczety.
          A z resztą sami obejrzyjcie. Chociaż uprzedzam.. film jest okrutny.
          • ernest_pinch Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 07.03.07, 21:14
            Od czasu obejrzenia egzekucji Amerykanina w Iraku czuje wstret do narzedzi
            tnacych. Ale moze czas sie przelamac...
          • roman_j Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 07.03.07, 21:36
            Skoro film jest okrutny, to raczej go nie obejrzę. Rzeź zawsze wygląda tak samo
            bez względu na to, na tle jakich dekoracji się odbywa i kto gra rolę kata, a kto
            ofiary.
            • podly.krzys Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 10.03.07, 21:56
              Cały atut tego filmu to brak RZEZI w sensie wizyjnym.
              Oczywiście krew się leje ale jest to 1% krwi z filmów ze Schwarzenegerem albo Stallone'm.
              Chodzi bardziej o psychologię ludobójstwa. A może bardziej socjologię?! Nie wiem. W każdym razie nerwy trzeba mieć mocne chociaź krwi w tym filmie widziałem mniej niż przy ostatnim pobieraniu krwi mojej córki ;-)
              • roman_j Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 11.03.07, 00:11
                podly.krzys napisał:

                > Cały atut tego filmu to brak RZEZI w sensie wizyjnym.

                To całkowicie zmienia postać rzeczy. :-))

                > Chodzi bardziej o psychologię ludobójstwa. A może bardziej socjologię?! Nie
                > wiem. W każdym razie nerwy trzeba mieć mocne chociaź krwi w tym filmie
                > widziałem mniej niż przy ostatnim pobieraniu krwi mojej córki ;-)

                To jest sztuka. Nakręcić film o rzezi nie pokazując krwi. Jak mi się uda gdzieś
                go dostać, to obejrzę. :-))
    • ernest_pinch Polska Kronika Filmowa WFDF 10.03.07, 00:42
      Pamietacie kroniki przed seansem w kinie? Obejrzalem godzinke takich kronik z
      lat 50-60. Piekna sprawa. np. jak Amerykanie zrzucili stonke..., plany budowy
      metra do roku 1965 w W-wie...etc etc...
      I ten efekt dydaktyczny... Romek cos dla Ciebie, pod budowlancow:
      JESTEM OSŁEM CO SIĘ ZOWIE, PIJĘ WÓDKĘ NA BUDOWIE. :D
      • roman_j Re: Polska Kronika Filmowa WFDF 10.03.07, 08:24
        ernest_pinch napisał:

        > I ten efekt dydaktyczny... Romek cos dla Ciebie, pod budowlancow:
        > JESTEM OSŁEM CO SIĘ ZOWIE, PIJĘ WÓDKĘ NA BUDOWIE. :D

        Tego nie znałem. Za to znam inne hasło: "Po szklanie i na rusztowanie". Jak
        widać, dydaktyka poniosła na tym polu klęskę. ;-))
        • podly.krzys Re: Polska Kronika Filmowa WFDF 10.03.07, 22:01
          "Ceny się nie zmienią tylko wódka zdrożeje.
          To dobrze. Mój mąż będzie mniej pił."
          "Milicja Obywatelska złożyła w Legionowie
          przedświąteczną wizytę bimbrownikom."
          "W tej chwili polska waluta jest powiązana
          z najsilniejszą walutą świata, walutą pokoju
          jaką jest rubel."
          ;-)
    • roman_j "Bezmiar sprawiedliwości" 11.03.07, 20:47
      Miałem ten film na czwórkę z minusem. Zakładałem bowiem, że jest to debiut. Ale
      w międzyczasie doczytałem, że scenarzysta nie jest bynajmniej żółtodziobem i
      terminował m.in. u Andrzeja Wajdy. Potem jeszcze przeczytałem jeszcze pochwalną
      recenzję, z którą się całkowicie nie zgadzam i stwierdzam, że film jest na trzy
      z plusem. Ten typ kina określa mianem dramatu sądowego. I niestety film powiela
      schematy specyficzne dla swojego gatunku m.in. występuje tam w roli jedynej
      sprawiedliwej ławniczka grana przez Ewę Błaszczyk. Jednak tutaj nie ma wiele do
      powiedzenia i ta rola jest chyba tylko ukłonem w stronę kanonu tego gatunku. W
      filmie niepotrzebnie powielane są stereotypy: a to psychiatra, który sam
      zachowuje się jakby nie wszystko z nim było w porządku, a to zły gliniarz
      (koniecznie z blizną na twarzy), a to arcybiskup organizujący wystawne
      przyjęcie, którego nie powstydziłby się rekin finansjery, itp., itd. Wygląda na
      to, że scenarzysta chciał przy okazji temu i owemu przypiąć łatkę. Jedyne, co
      się w tym filmie broni, to gra aktorów. Gdyby nie Jan Frycz i Jan Englert, to
      można by sobie ten film z czystym sumieniem darować. Młody bohater filmu,
      Łukasz, w ogóle mnie mnie nie przekonuje. I nie wiem, czy to bardziej wina jego
      warsztatu, reżysera, czy scenariusza. Na szczęście jest jeszcze Wrocław. Miło
      popatrzeć choćby na to miasto. :-))
    • podly.krzys Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 28.03.07, 00:45
      Nawet nie wczoraj tylko dzisiaj ;-)
      "Hotel Rwanda". Kolejny film o masakrze w Rwandzie w '94.
      Chociaż może nie powinienem polecać bo jest naprawdę okrutny.
      Mimo, że krwi widuję więcej w lusterku co rano jak się golę.
    • gazelka74 Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 04.04.07, 13:02
      Khm... z przyczyn obiektywnych kino w Płocku zeszło do podziemi.
      Ostatnio obejrzałam sobie
      "Job czyli ostatnia szara komórka"

      Genialne polecam.
      Akcja właściwie żadna, za to mnóstwo gagów i kawałów z sieci.
      Można się dostresować, w sam raz na mało ambitne kino przedświąteczne.
    • roman_j Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 01.11.07, 11:20
      Co prawda w Płocku chwilowo nie ma kina, choć ostatnio reaktywowano coś na
      kształt kina, to może jednak nasi forumowicze oglądają jednak jakies filmy? :-))
      Nie mogę odżałować, że nam z forum zniknęła Santia, która była wielbicielką kina
      i z którą swego czasu wybraliśmy się na kilka seansów. Gdyby wciąż z nami tutaj
      była, myślę, że napisałaby od czasu do czasu w tym wątku kilka słów. :-))
      • moooni Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 04.11.07, 12:29
        roman_j napisał:

        > Co prawda w Płocku chwilowo nie ma kina, choć ostatnio
        reaktywowano coś na
        > kształt kina, to może jednak nasi forumowicze oglądają jednak
        jakies filmy? :-)
        Jestem na etapie Reksia. Dostałam 2 płyty dvd i nie oglądam nic
        innego :)

        > Nie mogę odżałować, że nam z forum zniknęła Santia,
        O tak, ja też tęsknię za Anią...

        M.
        • roman_j Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 04.11.07, 13:36
          moooni napisała:

          > Jestem na etapie Reksia. Dostałam 2 płyty dvd i nie oglądam nic
          > innego :)

          A masz może ten odcinek, w którym Reksio oprowadza po muzeum psich bud, czy
          jakoś tak? Pamiętam, że z dzieciństwa ten odcinek najbardziej utkwił mi w
          pamięci i zawsze, kiedy nadawali tę bajkę, to miałem nadzieje, że zobaczę ten
          właśnie odcinek. :-))
          • moooni Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 04.11.07, 13:54
            roman_j napisał:

            > moooni napisała:
            >
            > > Jestem na etapie Reksia. Dostałam 2 płyty dvd i nie oglądam nic
            > > innego :)
            >
            > A masz może ten odcinek, w którym Reksio oprowadza po muzeum psich
            bud, czy
            > jakoś tak? Pamiętam, że z dzieciństwa ten odcinek najbardziej
            utkwił mi w
            > pamięci i zawsze, kiedy nadawali tę bajkę, to miałem nadzieje, że
            zobaczę ten
            > właśnie odcinek. :-))
            >

            www.kreskowki24.net/category/reksio/
            Tutaj patrzyłes?

            M.
            • ziomal1981 Re: Fajny film wczoraj widziałem... :-)) 08.11.07, 19:17
              Ja od roku żyję czesiem z "włatców móch", polecam tv4 niedziela godz
              20, (wersja lajt). Wszystkie odcinki można oglądnąć na milanos.pl
              jeszcze raz gorąco polecam.
    • roman_j Ile waży koń trojański? 27.12.08, 20:17
      Kino nam reaktywowano, więc ja reaktywuję ten wątek. Mam nadzieję, że trochę
      częściej będzie uzupełniany. :-))
      Film tytułowy mnie nieco rozczarował, choć jak oglądam niektóre polskie
      produkcje, to myślę, że mogło być dużo gorzej. Rozczarował mnie, bo miałem zbyt
      wygórowane wymagania. Podobnie było już na "Vincim" i szkoda, że nie
      zapamiętałem tamtej lekcji.
      Film jest z gatunku "komedia romantyczna", ale więcej w nim romantyzmu niż
      komedii. Jest niemal typowym przedstawicielem swojego gatunku, choć ma pewne
      akcenty specyficzne dla polskiego kina. A może raczej dla Machulskiego. Jak się
      pójdzie na ten film bez jakichkolwiek oczekiwań, to powinien wyjść zadowolony. W
      kilku momentach się ubawiłem, w dwóch czy trzech skrzywiłem, a generalnie nie
      żałuję. Ale jeśli liczycie na film w rodzaju "Seksmisji", "Vabanku" czy
      "Kingsajzu" ewentualnie na humor w stylu Barei, to muszę pozbawić Was złudzeń.
      Nic z tego.
      Przeniesienie akcji do czasów PRL-u można było zdecydowanie lepiej wyzyskać. To
      jest potencjał humorystyczny, który nie został wykorzystany. Może dlatego, że
      PRL był w tym filmie głównie w tle, a jego absurdy tylko wspominane półgębkiem.
      Może to, co widać, śmieszy tych, którzy urodzili się po 1989 roku, ale dla mnie
      to była norma. Wychodząc z kina zastanawiałem się, dlaczego śmieszyły mnie filmy
      Barei. I chyba znam odpowiedź. Bareja absurdy PRL-u przerysowywał. Czasem nawet
      do poziomu absurdu. Tą drogą próbował pójść Stanisław Tym w "Rysiu" próbując
      przerysować rzeczywistość po 1989 roku, ale ten dla odmiany przesadził i zrobił
      karykaturę chwilami zupełnie niezrozumiałą. Ale to już temat na inną recenzję. :-))
    • roman_j "Walkiria" 27.02.09, 09:46
      Byłem wczoraj na "Walkirii". I mogę polecić. Kawałek dobrego historycznego kina.
      Ponieważ jest to film oparty na faktach, więc dla mnie miał przede wszystkim
      walor poznawczy. Dlatego oglądałem go nie zwracając większej uwagi na to, na co
      zwykle zwraca się uwagę przy ocenie filmu: grę aktorów, scenografię, reżyserię,
      muzykę, itp. Chociaż jedna rzecz przykuła moją uwagę. Była to rola Hitlera,
      który w każdej scenie, gdzie się pojawia, robi wrażenie człowieka zupełnie
      pozbawionego wyrazu. Nie wiem, co miała na celu taka akurat kreacja, ale dla
      mnie była mało wiarygodna. Poza tym film robi pozytywne wrażenie. Prawie nie ma
      w nim niedomówień, które czasami się w filmach pojawiają: są sceny
      rozstrzeliwań, scena wieszania na strunach od fortepianu (tak stracono wielu
      spiskowców). Robi to wrażenie. Byłem na seansie przedpołudniowym ze szkołami i w
      czasie tych scen na sali panowała cisza, jak makiem zasiał.
      Podsumowując, polecam. :-))
    • roman_j Siedem dusz 15.03.09, 10:30
      Już w czasie seansu zacząłem się zastanawiać, co napisać o tym filmie. To
      pośrednio wskazuje, że w pewnym momencie mnie nieco znudził. Zamierzałem tutaj
      trochę powybrzydzać na ten film. Ale po obejrzeniu go do końca, zmieniłem
      zdanie. Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego, musicie sami iść i zobaczyć. Gdybym o
      tym napisał, nie byłoby tego efektu.
      Nie wiem, czy napisać, że go polecam. Zamiast tego napiszę więc, że zapada w
      pamięć. Zwłaszcza, jeśli człowiek nie przechodzi do porządku dziennego nad tym,
      co zobaczył (nie wiem, czy to bardziej wada, czy zaleta). :-))
      • ernest_pinch Re: Siedem dusz 15.03.09, 11:58
        Czy zapada w pamiec na tej zasadzie, na jakiej zapada wypracowanie napisane na temat "Moja wizyta u kolegi", gdy tresc wypracowania brzmi: Kolegi nie było w domu? ;-)
        • roman_j Re: Siedem dusz 15.03.09, 19:21
          Zapada w pamięć jak wypadek, w którym zabiło się najbliższą osobę.
    • ernest_pinch General Nil 19.04.09, 08:52
      Jak dla mnie bardzo interesujacy film. Zdecydowanie bardziej wyzej oceniam go od "Katynia". Polecam.
      • roman_j Re: General Nil 19.04.09, 20:23
        Interesujący? To może się wybiorę, bo dotąd jakoś mnie nie ciągnęło. Na
        "Katyniu" też nie byłem, więc nie będę miał ewentualnie porównania. :-))
        • ernest_pinch Re: General Nil 20.04.09, 00:39
          Na sali nie bylo duzo osob. A film interesujacy - mozna pomyslec nad niedawna historia, postawami ludzi i tym jak system totalitarny miazdzy ludzkie zycie.
          Odnosnie filmu "Katyn" - ja bylem nim rozczarowany. Z tego typu filmem problem jest taki, ze na jakims forum koles wyrazil negatywna opinie o filmie to spotkal sie z wrogimi reakcjami. Ludzie niestety czesto nie potrafia oddzielic, ze produkt filmowy o tej nazwie to nie wydarzenie sprzed lat, a ocena filmu to nie stosunek do tego wydarzenia.
          A i jeszcze jedno - nikt nie żarł popcornu! Trafili mi sie swietni wspologladacze! :))
    • roman_j Wino truskawkowe 28.07.09, 19:22
      Ten film ma chyba działać na emocje, ale na moje nie zadziałał. Wybrałem się na
      niego po zachęcającej recenzji w lokalnym dodatku Wyborczej i choć może nie
      żałuję, to oczekiwałem czegoś więcej.
      Film jest zbliżony stylem do filmów Jana Jakuba Kolskiego, ale w mojej ocenie im
      nie dorównuje (inna sprawa, czy dorównywać miał). Akcja, choć toczy według
      jakiegoś schematu, to jest pełna niedomówień. Właściwie można napisać, że sam
      film składa się głównie z niedomówień. Postaci są ledwie naszkicowane, wiemy o
      nich niewiele więcej niż to, czego dowiadujemy się z przebiegu akcji. Ale może
      taki był zamysł autora scenariusza. Skutek jednak jest taki, że wychodząc z kina
      szybko się o tym filmie zapomina.
      Z uwag pozamerytorycznych mam taką, że głównego bohatera gra aktor, którego usta
      przypominają cipkę. To mi trochę z początku przeszkadzało w odbiorze, ale po
      jakimś czasie przestało. ;-))
    • roman_j Życie na podsłuchu 05.09.09, 19:30
      Film ma banalną fabułę. W moim odczuciu nawet nieco banalną i przewidywalną.
      Motyw nawrócenia głównego bohatera przez sztukę, który podobno był
      najważniejszym przesłaniem filmu, jest dla mnie nieprzekonujący. Jednak mimo
      tych zarzutów film zrobił na mnie duże wrażenie. Oglądając ten film
      potraktowałem fabułę, prawdopodobnie wbrew intencjom twórców, jako element
      drugorzędny, jako nośnik. Śledziłem rozwój akcji bez wielkiego zainteresowania,
      bo siłą tego filmu są pojedyncze sceny, kapitalnie napisane i świetnie zagrane.
      Przede wszystkim przez odtwórcę głównej roli kapitana Gerda Wieslera - Ulricha
      Mühe. Za jego grę i za scenariusz należy się temu filmowi najwyższa ocena. Nie
      będę się wdawał w szczegóły, to trzeba samemu zobaczyć.
      Film nie ma szczęśliwego zakończenia, co nadaje mu w moich oczach dodatkowy
      walor. Chociaż wydźwięk ostatnich scen jest ostrożnie optymistyczny. Życie
      natomiast dopisało ciąg dalszy zdecydowanie mniej szczęśliwy. Urlich Mühe zmarł
      nieco ponad rok po niemieckiej premierze filmu w wieku 54 lat na raka żołądka.
      Żałuję, że nie obejrzę już żadnego filmu z jego udziałem, choć z drugiej strony
      nie wiem, czy w jakiejś innej roli zrobiłby na mnie takie wrażenie. Na pewno
      jego kreacja w "Życiu na podsłuchu" zapadnie mi w pamięć.
    • roman_j Avatar 27.12.09, 19:30
      Wybrałem się dziś na trójwymiarową wersję tego filmu, żeby zobaczyć, czym się
      różni kino 3D od tradycyjnego. Nie chciałem go testować na filmach animowanych
      dla dzieci, więc poszedłem na Avatar.
      Pomijając aspekt złudzenia trzeciego wymiaru sam film jest w gruncie rzeczy
      bajką ze szczęśliwym zakończeniem i wyraźnym smrodkiem
      dydaktyczno-moralizatorskim. Daje się też wyraźnie poczuć "ekologiczne"
      skrzywienie tej historii. Jak w większości amerykańskich filmów postaci są
      płaskie (choć widziane w trójwymiarze) i stereotypowe. Źli są źli, dobrzy są
      dobrzy, a bohater z początku nie wie, jaki jest, ale to się zmienia we właściwym
      (załóżmy) kierunku.
      Trzeba jednak napisać, że jest to bajka zrobiona z rozmachem. I potrafi
      wciągnąć. Pomimo tego, że trwa prawie 3 godziny, ja nie nudziłem się na niej ani
      przez chwilę. Dlatego jeśli macie około trzech godzin czasu do zagospodarowania
      i nie przeszkadzają Wam wymienione przeze mnie powyżej słabe strony filmu
      (dodam, są one charakterystyczne dla wszystkich filmów tego typu) to wybierzcie
      się na "Avatar". Myślę, że nie będziecie żałować. A nawet jeśli tak, to
      napiszcie, dlaczego. Od tego jest ten wątek. :-))
      • krzysiek_33 Re: Avatar 16.02.10, 11:20
        Roman, idź na wersję IMAX - po prostu nie można tego nie zrobić :) Jak Cię nie
        powali, to zwracam za bilet!

        Krzysiek
        • roman_j Re: Avatar 16.02.10, 16:16
          A czym się ta wersja IMAX różni od tego, co widziałem? :-))
          • krzysiek_33 Re: Avatar 17.02.10, 07:51
            Wiesz co, ja nie znam się na tej całej technice, ale ekran imax ma 18m wysokości
            i jest półokrągły. Daje to wrażenie, że akcja filmu dzieje się wokół Ciebie.
            Osobiście miałem zupełnie prawdziwy lęk wysokości w przypadku scen bardziej
            "przestrzennych". Warto to przeżyć.
            Krzysiek.
            • roman_j Re: Avatar 17.02.10, 13:12
              A to chyba rzeczywiście warto się wybrać. Zachęciłeś mnie. :-))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka