Dodaj do ulubionych

Dziennikarstwo w dobie Web 2.0

10.03.07, 12:23
Internet nowej generacji (w sensie zasad funkcjonowania, a nie technologii)
sprawia, że każdy człowiek mający dostęp do Sieci może być twórcą, a nie
jedynie biernym odbiorcą treści wytworzonych przez innych. To nasuwa pytanie,
czy wciąż potrzebni są nam np. dziennikarze, a jeśli tak, to jaką powinni
pełnić rolę w sytuacji, kiedy na terytorium mediów wchodzą fora, serwisy
blogowe, video, itp.? Ja najpierw znalazłem tę odpowiedź, zanim pytanie to
stało się dla mnie na tyle interesujące, żeby je sformułować i zadać. Ale
skoro już znalazłem jedną z możliwych odpowiedzi, a zakładam, że nie jedyną,
to postanowiłem również zadać pytanie, w nadziei, że pojawią się inne ciekawe
odpowiedzi. Ta odpowiedź, która ja znalazłem, sprowadza się do tego, że w
zalewie szumu medialnego, który będzie narastał, wraz ze wzrostem liczby
producentów informacji, potrzebni będą ludzie dokonujący analizy i selekcji
tego, co istotne. Z taką "teorią ewolucji" zawodu dziennikarza się spotkałem i
taka odpowiedź wydaje mi się dość trafna. Kiedyś dziennikarz był kimś w
rodzaju pośrednika w obrocie informacją. Zdobywał ją, a potem sprzedawał.
Teraz zaś, zgodnie z tym, co napisałem wyżej, coraz częściej jest to
informacyjny broker, który wyławia z morza informacji te wiadomości, które są
niosą ze sobą istotne treści. A co Wy o tym sądzicie? :-))
Obserwuj wątek
    • mortuus Re: Dziennikarstwo w dobie Web 2.0 10.03.07, 21:44
      Uważam, że Twój tok myślenia jest całkiem słuszny. Web 2.0 będzie miał wpływ na
      dziennikarstwo. Nie będzie to jednak rewolucja, ale ewolucja.

      To, że każdy MOŻE produkować treść, nie oznacza, że KAŻDY potrafi. Na całym
      świecie powstają miliony blogów o niczym. Z błędami ortograficznymi i koślawą
      składnią. Ich autorzy nie mają do przekazania absolutnie NIC, z powodu pustki w
      ich głowach ;) Jednocześnie rekordy popularności biją blogi prowadzone przez
      publicystów i znanych dziennikarzy.

      Sortowanie informacji i filtrowanie jest bardzo ważnym i odpowiedzialnym
      zajęciem. W redakcjach jest taka hierarchia: młodzi piszą, a starsi (rangą, ale
      też i wiekiem) ustalają co będzie newsem głównym, a co zasługuje tylko na małą
      rameczkę. We wszelkich dyskusjach na temat obiektywizmu dziennikarskiego
      podkreśla się, że sam sposób ułożenia informacji jest już jakimś wartościowaniem.

      Reasumując: póki co nie boję się bezrobocia ;)
      • roman_j Re: Dziennikarstwo w dobie Web 2.0 11.03.07, 00:00
        mortuus napisał:

        > To, że każdy MOŻE produkować treść, nie oznacza, że KAŻDY potrafi.

        Ale z tego, że nie każdy potrafi, nie wynika, że ci, co nie potrafią, świadomi
        tego nie tworzą. :-))

        > Jednocześnie rekordy popularności biją blogi prowadzone przez publicystów i
        > znanych dziennikarzy.

        Nie widziałem tego typu rankingów, więc trudno mi się do tej opinii odnieść, ale
        wśród moich ulubionych blogów jest tylko jeden prowadzony przez dziennikarza i
        to na dodatek jeszcze studiującego. ;-D

        > We wszelkich dyskusjach na temat obiektywizmu dziennikarskiego podkreśla się,
        > że sam sposób ułożenia informacji jest już jakimś wartościowaniem.

        Prawda. Kiedyś w "Polityce" było porównanie programów informacyjnych nadawanych
        przez różne stacje telewizyjne. Porównywano głównie: co się pojawiło na antenie,
        w jakiej kolejności i jak obszerny był materiał. Publiczna TV nie wypadła zbyt
        dobrze w tym zestawieniu. :-))

        > Reasumując: póki co nie boję się bezrobocia ;)

        Takiego wariantu to ja w ogóle nie przewidywałem. :-))
    • podly.krzys Re: Dziennikarstwo w dobie Web 2.0 10.03.07, 22:28
      > Teraz zaś, zgodnie z tym, co napisałem wyżej, coraz częściej jest to
      > informacyjny broker, który wyławia z morza informacji te wiadomości, które są
      > niosą ze sobą istotne treści. A co Wy o tym sądzicie? :-))

      Zazwyczaj te "istotne" treści stają się niczym w rękach dziennikarzy.
      Dziennikarz chce się sprzedać i to jest jego główne zadanie. Być może czasem mają jakieś wątpliwości natury etycznej ale ... chyba na krótko.
      Z drugiej strony poznanie wszystkiego co jest w eterze jest niemożliwe.
      Zatem wniosek: dać sobie spokój z wiadomościami o charakterze ogólnym, na które i tak się nie ma wpływu.
      O dłuższego czasu to stosuję: ŻADNYCH WIADOMOŚCI, ŻADNYCH FAKTÓW, ŻADNYCH NEWSÓW. I szlag mnie trafia jak jadąc samochodem, o pełnej godzinie nie mogę znależć stacji radiowej gdzie nie byłoby wiadomości.
      Na obiekcje w stylu: "Trzeba wiedzieć co się na świecie dzieje!" odpowiadam: "A po co?". I tu pojawia się odpowieć: "Żeby wiedzieć", albo " Nojak to?!"
      Ano tak to....
      • roman_j Re: Dziennikarstwo w dobie Web 2.0 11.03.07, 00:14
        Trzeba po prostu wyłączać radio o pełnej godzinie. :-))
        Ja też mam takie okresy, kiedy mam przesyt wiadomości. Radio już odruchowo
        wyłączam, jak słyszę jakiegoś polityka. Szczególnie z tych, co teraz rządzą.
        Bardzo miło wspominam wakacje, kiedy na dwa tygodnie odrywam się od spraw
        bieżących. Nie kupuję gazet, nie słucham radia, nie oglądam TV. Chciałbym tak
        dłużej, ale musiałbym w tym celu wyrzucić komputer lub odłączyć Internet. Ale
        nie mogę, bo już dałem się złapać w Sieć. :-))
        • podly.krzys Re: Dziennikarstwo w dobie Web 2.0 12.03.07, 23:21
          To co robisz to nic innego jak wakacje.
          Ja mówię o stylu życia.
          Nie chcę wiedzieć ile razy dziennie idzie do klozetu papież.
          Nie chcę wiedzieć o co potknął sie "przygłup" (jeden albo drugi, nie pamiętam)!
          Nie chcę wiedzieć ile lat w więzieniu spędzi dureń co znalazł Talibów w Klewkach!
          Nie chcę wiedzieć czy Lepper poparzył się w solarium czy nie!
          Nie chcę wiedzieć ilu posłów zechlało się i rzygało na trawnik przed Sejmem!
          Nie chcę wiedzieć ....
          Nie chcę ....
          • roman_j Re: Dziennikarstwo w dobie Web 2.0 12.03.07, 23:32
            podly.krzys napisał:

            > Nie chcę ....

            I słusznie. Do życia ta wiedza zwykle nie jest potrzebna. Można się tylko co
            najwyżej w czasem w towarzystwie dziwnie się poczuć, jak się inni zaczną dziwić,
            że się nie jest na bieżąco. Zwłaszcza, jeśli aktualności są ważnym tematem
            rozmów. Ale w takiej sytuacji zawsze można po prostu zmienić towarzystwo. :-))
            • podly.krzys Re: Dziennikarstwo w dobie Web 2.0 13.03.07, 10:32
              Najdziwniejsze jest to, że w 90% przypadków
              dane "towarzystwo" jest dumne, że może Cię poinformawać
              o wydarzeniu. Wtedy to są dane z "pierwszej ręki" ;-)
              • ernest_pinch Re: Dziennikarstwo w dobie Web 2.0 13.03.07, 10:47
                podly.krzys napisał:

                > Wtedy to są dane z "pierwszej ręki" ;-)

                I podawane w odpowiedni sposób.
                kobieta1: a wiecie, ze Kowalski kupil sobie nowy garnitur?
                kobieta2: no co ty!, powaznie?
                kobieta1: tak!, bo w tym co mial, od slubu, to mu sie podszewka podarla...
                ;)
    • mika_p Re: Dziennikarstwo w dobie Web 2.0 11.03.07, 22:32
      Wiesz co.
      Tak sobie myślę, ze szum medialny to nic nowego - a czy wyławiane informacje
      niosą coś istotnego, to czas pokaże. Zresztą, to, co dla jednych jest istotną
      informacją, dla innych jest szumem. Ale to uboczna kwestia.
      Ważniejsza kwestia to kwestia wiarygodności źródła. Pojedynczy bloger musi
      długo pracować na swoją markę - początkujący dziennikarz dostaje wiarygodność
      marki pisma, dla którego pisze. Komentarz można przeczytać wszedzie, ale wiedze
      o wydarzeniu chętniej wyniesiesz z warygodnego, markowego źródła, niż z
      anonimowego bloga.
      No i trzecia sprawa - na internecie świat się nie kończy.

      A, jeszcze mi się skojarzyło jedno. Z literatury, ale podejrzewam, ze opisuje
      fakty.
      W którejś ksiązce Toma Clancy'ego jest taka scena, w której technik obrabia
      jakieś zdjęcia satelitarne czy inną kliszę, wkłada do pudeleczka i oddaje tam
      gdzie trzeba. Nawet wydaje mu się ciekawe to co zobaczył na zdjęciach, ale
      przyglądanie się temu nie należy do jego obowiązków. Ma wewnętrzne przekonanie,
      że ktoś inny popatrzy. No a trzecioosobowy wszechwiedzący narrator informuje
      czytalenika, że tak nie jest, pudełeczko trafi do archiwum bez analizy, bo nie
      ma dość analityków. Jakoś tak wyszło, że agencja postawiła na zbieranie
      informacji, ale zlekceważyła analizę tego, co dostaje.
      • roman_j Re: Dziennikarstwo w dobie Web 2.0 12.03.07, 08:09
        mika_p napisała:

        > Tak sobie myślę, ze szum medialny to nic nowego - a czy wyławiane informacje
        > niosą coś istotnego, to czas pokaże. Zresztą, to, co dla jednych jest istotną
        > informacją, dla innych jest szumem.

        Prawda. Jedni czytają "Politykę", a inni "Życie na gorąco" i, nikomu nic nie
        ujmując, zainteresowania czytelników tych dwóch tytułów raczej się nie
        pokrywają. :-))


        > Ale to uboczna kwestia. Ważniejsza kwestia to kwestia wiarygodności źródła.
        > Pojedynczy bloger musi długo pracować na swoją markę - początkujący
        > dziennikarz dostaje wiarygodność marki pisma, dla którego pisze. Komentarz
        > można przeczytać wszedzie, ale wiedze o wydarzeniu chętniej wyniesiesz z
        > warygodnego, markowego źródła, niż z anonimowego bloga.

        W tej chwili pewnie tak jest, jak piszesz, ale blogi zaskakująco szybko zyskały
        wiarygodność. Może jeszcze nie w Polsce, ale na przykład w USA, gdzie to właśnie
        blogerzy wyciągnęli na światło dziennie kilka "afer". Szczegółów nie pamiętam,
        ale w jednej chodziło chyba o rozpowszechnianie kłamstw kampanii wyborczej. :-))

        > No i trzecia sprawa - na internecie świat się nie kończy.

        Jeszcze nie, ale technologia się rozwija... ;-))

        > A, jeszcze mi się skojarzyło jedno. Z literatury, ale podejrzewam, ze opisuje
        > fakty. W którejś ksiązce Toma Clancy'ego jest taka scena, w której technik
        > obrabia jakieś zdjęcia satelitarne czy inną kliszę, wkłada do pudeleczka i
        > oddaje tam gdzie trzeba. Nawet wydaje mu się ciekawe to co zobaczył na
        > zdjęciach, ale przyglądanie się temu nie należy do jego obowiązków. Ma
        > wewnętrzne przekonanie, że ktoś inny popatrzy. No a trzecioosobowy
        > wszechwiedzący narrator informuje czytalenika, że tak nie jest, pudełeczko
        > trafi do archiwum bez analizy, bo nie ma dość analityków. Jakoś tak wyszło, że
        > agencja postawiła na zbieranie informacji, ale zlekceważyła analizę tego, co
        > dostaje.

        Tak to chyba niestety czasem wygląda. Przynajmniej po zamachach po 11 września
        pojawiły się sugestie, że można było tym zamachom zapobiec, o ile rzetelnie
        przeanalizowano by dane wywiadowcze. Dlatego m.in. w USA pracuje się nad
        oprogramowaniem, które będzie wyręczać analityków lub przynajmniej wykonywać za
        nich gros pracy analizując wszystkie spływające dane analizując je we wzajemnych
        kontekstach. :-))
        • mortuus Re: Dziennikarstwo w dobie Web 2.0 13.03.07, 22:31
          W ogóle kwestia wiarygodności w sieci to jest temat dobrą pracę magisterską ;)
          Roman opisuje przypadki, gdzie blogerzy wyciągnęli na wierzch jakieś afery.
          Okazali się wiarygodni i podejrzewam, że temat podjęły tradycyjne media. Jest
          jednak spora grupa prowokatorów piszących dyrdymały, z których nikt nie wynika.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka