pinch 07.05.03, 10:50 Wyszedłem na chwile z pokoju zostawiając otwarte okno. Wracam i zastaję "gościa". Nie widać go początkowo, lecz słychać. Niestety... to wielkie, grube muszysko, jeszcze trochę otępiałe... bleeee. ;) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
roman_j Re: One już są ... 07.05.03, 11:59 pinch napisał: > Wyszedłem na chwile z pokoju zostawiając otwarte okno. > Wracam i zastaję "gościa". Nie widać go początkowo, > lecz słychać. Niestety... to wielkie, grube muszysko, > jeszcze trochę otępiałe... bleeee. ;) To nie gość. To raczej niechciany domownik lub lokator. ;-)) Odpowiedz Link
pinch Re: One już są ... 08.05.03, 23:50 roman_j napisał: > To nie gość. To raczej niechciany domownik lub lokator. ;-)) Gość, gość... ;) Domownik żaden, bo bez prawa meldunku, a lokator też nie bo nie płaci doli. Czuje wstręt do takich much, odkąd koleś z ławki jeszcze w szkole średniej trafił taką linijką. Bleee... ;) Odpowiedz Link
mika_p Re: One już są ... 09.05.03, 00:15 Ja wczoraj miałam w kuchni osę, takoż brzęczącą. A w zeszłym roku...: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10031&w=5094760&a=5125204 Odpowiedz Link
pinch Re: One już są ... 09.05.03, 08:54 mika_p napisała: > A w zeszłym roku...: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10031&w=5094760&a=5125204 Ciekawa historia :) (Samemu nie byłem jeszcze wzywany przez zone do czego wiekszego od pająka) ;) Odpowiedz Link
pinch Re: One już są ... 12.05.03, 23:28 pinch napisał: > (Samemu nie byłem jeszcze wzywany przez zone do czegos wiekszego od pająka) ;) Zapomniałem. Kiedys wpasował sie po daszku do pokoju olbrzymi świersz - mutant. To był widok...ale udało mi się go tego... ekhe... spławić. Szkoda ze go nie zlapalem...w zime jezdzilbym saniami w niego. ;) Odpowiedz Link
roman_j Świerszcz mutant w akcji :-)) 13.05.03, 11:28 pinch napisał: > Zapomniałem. Kiedys wpasował sie po daszku do pokoju olbrzymi świersz - > mutant. To był widok...ale udało mi się go tego... ekhe... spławić. > Szkoda ze go nie zlapalem...w zime jezdzilbym saniami w niego. ;) To mi przypomina pewną sytuację z dzieciństwa. Pojechałem kiedyś z rodzicami w niedzielę na działkę. Spędziliśmy tam cały dzień, ale spóźniliśmy się na jeden autobus i wiadomo było, że nie obejrzę juz tego dnia bajki. Miała to być "Pszczółka Maja". Kiedy sie o tym dowiedziałem, strasznie się rozryczałem. I wtedy na krzaku czarnej porzeczki zauważyłem wielkiego świerszcza, konika polnego, czy coś w tym guście. Miał z 5 cm albo lepiej. Zobaczył go tez mój ojciec i bardzo sprytnie wykorzystał tą sytuację. Powiedział mi bowiem, że to Filip (bohater wieczorynki) odwiedził mnie na działce, skoro ja nie mogłem go dziś zobaczyć w telewizji. Wiedziałem, że ojciec mnie nabiera, ale jakoś odeszła mi ochota do płaczu i nawet trochę poweselałem. Odpowiedz Link
pinch ropucha 14.05.03, 22:40 Innym tego typu napotkanym okazem (podczas spaceru) byla olbrzymia, wstretna, obleśna ropucha. Nie pomogly nawet "przyjacielskie" poszturchiwania kijkiem by ustąpila drogi. Siedziała nadąsana i już. To musiał być zdesperowany zaczarowany królewicz... ;) Odpowiedz Link