dzwonnik
17.07.03, 08:34
Kolejny watek z cyklu "co gryzie Dzwonnika" :-)))
Byc moze z czasem watek nabierze rozmachu (albo i nie - sadzac po
dotychczasowych tego typu) i bedzie zataczal coraz szersze kregi
argumentow... ale ja chcialbym zaczac od przedstawienia pewnej hipotezy.
Oczywiscie czesci z Was wyda sie to pewnie strasznie banalne, ale coz...
Postawilem sobie teze, ze podroze w czasie beda kiedys mozliwe (moze za 100,
moze za 1000, moze za 100000000 lat...). Zaznaczam jednak, ze mam tu na mysli
podrozowanie w czasie w taki sposob, jaki sobie wyobrazamy ogladajac
amerykanskie filmy :-)
Otoz - jesli bedzie kiedykolwiek mozliwe, to znaczy, ze jest mozliwe takze i
teraz, mimo, ze technika jeszcze na to nie pozwala (?).
Jak to sprawdzic? Wystarczy nadac wiadomosc o przekonywujacej tresci do tych,
ktorzy beda kiedys decydowac o tych sprawach. Moze jakas "kopula czasu",
ktora bylaby wrecz dostarczona w odpowiednie rece w odpowiednim czasie??
Kopula taka musialaby byc jakims niezwyklym dzielem, aby przetrzymac probe
czasu, etc. i zeby byla godna takiej reklamy, by legenda o niej nie umarla...
Wtedy juz bedzie z gorki. Za 10000 lat naukowcy odkrywaja sposob na podroze w
czasie... poniewaz slyszeli o "kapsule czasu" w ktorej jest umieszczone pismo
wlasnie do nich, to juz pewnie dawno ją maja), cofaja sie w czasie o 10000
lat do chwili obecnej i docieraja do autora tekstu... Pozniej przekazuja mu
czesc technologii... albo i nie! :-) bo moze to zaklocic kontinuum
czasoprzestrzeni... Bla bla bla...