Dodaj do ulubionych

Nici, sznurki a gołębie

04.09.08, 08:34
Ostatnio w czasie spacerów z córką co raz częściej widzę gołębie bez
palców, ze zdeformowanymi łapkami i aczasem wręcz bez łapek,
przyczyną tego stanu są sznueki i nici, które wyrzucamy do śmieci,
gołębie jako wszyskożerne grzebią w tych śmieciach i zaplątują się
w nie. Najczęściej próby oswobodzenia kończą się na zaciśnięciu
sznurka/nitki na łapce zwierzaka co sprawia mu olbrzymie cierpienie
a w konsekwencji obumarcie części łapki.
I tu mój apel, w przypadku wyrzucania tego typu odpadów tnijmy je na
mniejsze kawałki, myślę że nie jest to zbyt uciążliwe, a biednym
gołębiom oszczędzi cierpienia a czasem nawet uratuje życie.
Bardzo proszę w imieniu swoim i gołębi.
P.S. dzieci w przedszkulu do którego chodzi moja córka są już
edukowane w tym kierunku.
Obserwuj wątek
            • zwierz.alpuhary Re: Nici, sznurki a gołębie 04.09.08, 12:41
              przecież ludzie od zawsze wyrzucali takie rzeczy, a gołębiom nic od tego nie było. Skoro teraz pojawia się taki problem, to znaczy, że cos sie zmieniło w ich środowisku. Ludzie nie zaczęli przecież nagle masowo wyrzucać sznurków czy nici. Może tak naprawdę chodzi o jakieś strzępki reklamówek, które te gołębie rozrywają? Bo wiem, że reklamówki moga rzeczywiście zaszkodzić ptakom, ale sznurki?
            • swistak133 Re: Nici, sznurki a gołębie 04.09.08, 12:40
              Najlepiej napisać coś głupiego, a potem tego bronić nic nie wnoszącymi postami w rodzaju powyższego. Z powodu, jak widać znacznych, ograniczeń intelektualnych, nie potrafisz logicznie dyskutować, więc bierzesz się za przedrzeźnianie - żenujące. Ty masz córkę? Bo "dyskutując" z tobą ma się wrażenie kontaktu z pięciolatkiem. Pisz sobie dalej o świstakach, gołębiach, głąbach i innych zwierzątkach. Pozdrawiam. Świstak. 133.
              • kachad Re: Nici, sznurki a gołębie 04.09.08, 15:43
                Zastanawia mnie jedno, jeżeli uważasz że piszę głupoty bez sensu i
                ty nie zamierzasz się tymi "głupotami" zajmować, to po co zabierasz
                głos w temacie zupełnie cię nie interesującym?
                U nas tak już jest że każdy kto okaże minimum empatii i współczucia
                jest traktowany jak niegroźny wariat, po którym można jeździć jak po
                łysej kobyle.
                Nie interesuje cię los gołębi to po co się wcinasz w temat?
                Ja zwróciłam uwagę na problem dla mnie i nie tylko dla mnie ważny i
                nie zamierzam "logicznie" dyskutować z człowiekem, którego nie
                uważam za partnera do rozmowy. Żenujący jesteś ty i nie zamierzam
                dalej odpowiadać na hamskie zaczepki, w których jak, widzę się
                specjalizujesz.


                • swistak133 Re: Nici, sznurki a gołębie 04.09.08, 18:58
                  Nikt po Tobie nie jeździ jak po łysej kobyle. wfe416n już Ci wszystko wyjaśnił. Przeczytaj wątek - to tobie puściły nerwy i zaczęłaś tak mieszać, że już nie wiadomo czy chodzi o głąby, czy gołębie.
          • anula813 Re: Nici, sznurki a gołębie 07.09.08, 20:51
            Nie, przykładem tego są twoje posty!
            Można nie lubić gołębi ok.
            Ale zwierzę jest żywą, czującą istotą. Posiada układ nerwowy = odczuwa ból.
            Robienie sobie z tego jaj, czy negowanie tego jest dla mnie przykładem duchowego
            prostactwa.
    • wfe416n Re: Nici, sznurki a gołębie 04.09.08, 14:16
      kachad napisała:


      > I tu mój apel, w przypadku wyrzucania tego typu odpadów tnijmy je na
      > mniejsze kawałki, myślę że nie jest to zbyt uciążliwe, a biednym
      > gołębiom oszczędzi cierpienia a czasem nawet uratuje życie.

      to o czym piszesz nie wynika z "grzebania" przez gołębie w śmietnikach ( to nie ich stołówka ). Problemem są druty, sznurki, żyłki i inne cuda zakładane przez ludzi na parapetach, balkonach, dachch, kratkach wentylacyjnych itp. to znaczy tam gdzie gołębie lubią gniazdować ale ludzie nie lubią po nich sprzątać lub słuchać "gruchania" w szybach wentylacyjnych.
      • uasiczka Re: Nici, sznurki a gołębie 04.09.08, 19:56
        no właśnie.
        jak się pozbyć tego dziadostwa?
        mieszkam na ostatnim piętrze i jakiaś parka się uparła rozmnażać na
        parapecie.
        nienawidze tego: hałasu i brudu. brzydzę się ich strasznie i nie
        wiem co robić.

        na razie przywiązałam do balkonu torebki, żeby ptaki wystraszyć ale
        już się przyzwyczaiły.

        czy ktoś ma na nie sposób?
        • zerozeroseven Re: Nici, sznurki a gołębie 04.09.08, 23:31
          > jak się pozbyć tego dziadostwa?
          > mieszkam na ostatnim piętrze i jakiaś parka się uparła rozmnażać
          na
          > parapecie.
          > nienawidze tego: hałasu i brudu. brzydzę się ich strasznie i nie
          > wiem co robić.

          Co za pro ekologiczne nastawienie i miłość do przyrody. Jestem pod
          wrażeniem. Pomyśleć, że są idioci co się łańcuchami przypinają do
          drzew, żeby się jeszcze więcej tego i owego dziadostwa mnożyło w
          okolicy.
            • zerozeroseven Re: Nici, sznurki a gołębie 05.09.08, 06:43
              Bo już nie za bardzo jest się do czego przypinać.
              Przypinają się natomiast poza miastem, zupełnie zresztą
              niepotrzebnie, bo potem namnoża się w okolicy pełno tego dziadostwa
              obrzydliwego. Włazi toto następnie do miasta jak nie przymierzając
              łoś w Ursusie, sra na parapetach, nie przestrzega przepisów
              drogowych, śmierdzi i roznosi choróbska. Fuj. Odstrzelić to w
              cholerę albo łby poucinać.
              • kachad Re: Nici, sznurki a gołębie 05.09.08, 09:20
                Hm, uważasz że zwierzęta śmierdzą i roznoszą choroby, poniekąd masz
                rację, choć nikt nie każe nam się przytulać i dotykać dziko żyjących
                zwierząt. A co powiesz na stado meneli urzędujących stale w parku
                Potulickich, śpią na ławkach (w nocy też), chlają wińska, śmierdzą
                zaczepiają przechodniów. Może im też trzeba by było łby poucinać?
                Przecież śmierdzą, srają w parku, i jak by się bardziej zbliżyć,
                pewnie też można by nie jedną chorobę złapać?
                • sqz Re: Nici, sznurki a gołębie 05.09.08, 09:49
                  Bardzo fajne porównanie i nie sposób się z nim nie zgodzić.Ani do
                  dziko żyjących zwierząt ani do meneli sie nie zbliżam żeby się
                  czymś nie zarazić, aczkolwiek bardziej obawiałbym się meneli :P
                • zerozeroseven Re: Nici, sznurki a gołębie 05.09.08, 11:02
                  W nerwach nie zauważyłaś sarkazmu w mojej wypowiedzi.
                  Przeczytaj proszę komplet wpisów.

                  Co do meneli urzedujących w parku to wkrótce jest Sprzątanie Świata.
                  Może i ich obejmie, chociaż nie jestem pewien czy Starostwo
                  dostarczy odpowiednich narzędzi (oprócz rękawiczek). Wiec trzeba
                  będzie gołymi rękami... ;D
                • tzyrkiel Re: Nici, sznurki a gołębie 05.09.08, 11:40
                  kachad napisała:

                  > Hm, uważasz że zwierzęta śmierdzą i roznoszą choroby, poniekąd masz
                  > rację, choć nikt nie każe nam się przytulać i dotykać dziko żyjących
                  > zwierząt.

                  Oczywiście i dlatego hodujemy sobie w domach domowe. Np. psy, koty itp. Ale za
                  dachowymi obs...cami nie przepadamy.

                  A co powiesz na stado meneli urzędujących stale w parku
                  > Potulickich, śpią na ławkach (w nocy też), chlają wińska, śmierdzą
                  > zaczepiają przechodniów.

                  Na nich mozna wezwac Policje, Straz Miejska. Od tego w koncu sa. Do brudnych
                  golebi nie przyjada, niestety.
                  • sqz Re: Nici, sznurki a gołębie 05.09.08, 12:12
                    tzyrkiel napisał:
                    > Na nich mozna wezwac Policje, Straz Miejska. Od tego w koncu sa.
                    Do brudnych golebi nie przyjada, niestety.

                    Nie ?? Myślałem że przyjada i odstrzelą te wstrętne ptaszyska. Nie
                    rozumiem problemu, przeważnie dzikie zwierzęta do domów nam sie nie
                    pchają więc można ich unikać, nie dopuścić do założenia gtniazda też
                    można obywając się bez zabijania i kaleczenia zwierząt. Co do srania
                    powiem tak; dopóki przyjaciele zwierząt domowych nie zaczną sprzątać
                    po swoich przyjaciołach( nie moich bo ja psów nie lubię) to ja nie
                    moge mieć pretensji do dzikich zwierząt gdzie srają gdzie popadnie.
                    Skoro nawet ludzie ponoć cywilizowani inteligentni nie potrafią
                    zrozumieć że gó.. ich przyjaciela może komuś przeszkadzać to co się
                    dziwić dzikusom ;P
        • orchidka77 balkon a gołębie... 08.09.08, 12:03
          Najprostszym i jednocześnie przyjaznym środowisku sposobem jest założenie siatki.
          Ja kupiłam przezroczysta żyłkową siatkę. Jest bardzo prosta w montażu i jednocześnie niewidoczna.

          Moim zamierzenie była ochrona kotów przed wypadnięciem z balkonu, ale oczywiście jednocześnie zagradza ona drogę na balkon gołębiom.
          Sąsiedzi potwierdzili, że jest estetyczna i jednocześnie prawie niewidoczna (niektórzy nawet wzięli przykład:))

          Kupiłam taką siatkę (w zestawie jest wszystko co potrzebne do montażu)
          animalia.pl/produkt,8101,Trixie_Siatka_ochronna_do_okien___balkonów.html
          Warto sprawdzić czy na Allegro nie jest taniej (choć punkt odbioru Animalii jest w centrum Pruszkowa i wtedy koszt transportu odpada).
          • swistak133 Re: balkon a gołębie... 08.09.08, 12:14
            > Najprostszym i jednocześnie przyjaznym środowisku sposobem jest >założenie siatki.

            "Padłe gołębie w gdańskich zabytkach - ciąg dalszy

            W środowej "Gazecie" pisaliśmy o gołębiach, które zdychają w siatkach rozwieszanych na gdańskich zabytkach. W ten sposób administratorzy budowli chcą je ochronić przed szkodliwym działaniem ptasich odchodów niszczących elewacje. Siatki mają utrudnić ptakom siadanie, ale gołębie często się w nie zaplątują i dogorywają, nad głowami ludzi. Ostatnio ptasie truchło wisiało kilka tygodni na oknie Ratusza Głównego Miasta, a pracownicy muzeum zdjęli je dopiero po interwencji Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, które zaalarmowała "Gazeta"..."

            Źródło: GW
            • swistak133 Re: balkon a gołębie... 08.09.08, 12:17
              Choć może to kwestia dobrania wielkości oczek w siatce. Jest to pewne rozwiązanie, choć nie każdy ma ochotę oddzielać się od świata siatką, która tak całkiem niewidoczna przecież nie jest.
              • orchidka77 Re: balkon a gołębie... 08.09.08, 14:19
                Wilkość oczek raczej nie ma znaczenia, bo te na zabytkach sa podobnej wielkości.
                Podejrzewam, że kluczowa kwestia to sposób założenia siatki. Na balkonie jest ona rozpinana na płaskiej powierzchni, a na zabytkach, wystające płaskorzeżby i rzeźby sa nią nierówno otulane.
                U mnie na płaskiej powierzchni nie ma opcji by sie ptak zaplątał.

                Co do "oddzielania się od świata siatką"... nie rozumiem tego demonizowania?
                Może dlatego, że nie miałam tego dylematu:) Kładąc na szali zdrowie/życie mojego kota-kamikadze i estetykę - założenie siatki było dla mnie oczywiste. A potem wyszło dodatkowo, że siatki nie widać nawet z kanapy w salonie, która jest 2m od balkonu:)

                Generalnie bardziej od siatki czy gołębi przeszkadzają mi zbiórki wrzeszczących nastolatków pod blokiem:/
                • swistak133 Re: balkon a gołębie... 09.09.08, 07:28
                  > orchidka77 napisała:
                  > Podejrzewam, że kluczowa kwestia to sposób założenia siatki. Na
                  > balkonie jest o
                  > na rozpinana na płaskiej powierzchni,

                  Może by tak zebrać w jednym miejscu (np. na końcu wątku) propozycje humanitarnego radzenia sobie z gołębiami za którymi, tak jak i ja, wiele osób nie przepada i których nie chcemy mieć na balkonach, parapetach i w kominach. Może być również link. Wtedy będzie można zakończyć temat zanim ktoś znowu wpadnie w histerię.
    • tzyrkiel Re: Nici, sznurki a gołębie 05.09.08, 11:30
      Juz pedze, trzymajcie mnie tak sie wyrywam. Kolejny irracjonalny pomysl.
      Edukujesz swoje dzieci, Twoje prawo.
      Moze jeszcze kosci mamy wyrzucac do smieci tylko sproszkowane, bo dziko zyjace
      zwierzeta moglyby sie nimi udlawic ?
      "Uwolnic slonia ! Zoo to faszyzm !!"
      • zerozeroseven Re: Nici, sznurki a gołębie 05.09.08, 13:49
        Twój stosunek do zwierząt jest miarą twojego człowieczeństwa,
        bęcwale.

        W głowie sie nie mieści, że można się tak pogardliwie odnosić do
        żywych stworzeń, które nas
        otaczają: "dziadostwo", "obrzydzenie", "dachowe obsrańce".

        Wstyd i zgroza. :/
        • swistak133 Re: Nici, sznurki a gołębie 05.09.08, 14:08
          > Twój stosunek do zwierząt jest miarą twojego człowieczeństwa, bęcwale

          Twój stosunek do ludzi o odmiennych poglądach jest miarą TWOJEGO człowieczeństwa. Nie mówiąc już o kulturze.

          "Bałwan", "bęcwał" - czy Wy, obrońcy gołębi, nie umiecie kulturalnie trzech zdań sklecić? A potem się oburzacie gdy ktoś wam konkretnie odpowie na takie zaczepki.
          • kachad Re: Nici, sznurki a gołębie 05.09.08, 14:35
            >Twój stosunek do ludzi o odmiennych poglądach jest miarą TWOJEGO
            człowieczeństwa. Nie mówiąc już o kulturze.<

            Napadanie na ludzi o odmiennych poglądach jest twoją domeną, przyp:

            >I co jeszcze? Może w ogóle nie wyrzucajmy śmieci, bo jakiś gołąb
            się czymś zatruje, bądź w coś zaplącze. Jak nie sznurek, to coś
            innego.<

            ponawiam pytanie: po co zabierasz
            głos w temacie zupełnie cię nie interesującym?




            • zibi-pruszkow Re: Nici, sznurki a gołębie 05.09.08, 14:44
              witaszka, dawno mnie tu nie bylo, a tu taki ciekawy temat o glabach,
              becwalach i innych dziwolagach.

              darujcie sobie swoje miarki na czlowieczenstwo, prawda, przynmniej w
              stosunku do facetow, jest taka, ze jak mu kobieta nie da, to na caly
              sie wkur..., no ale to jego problem, bo moze sobie kobiete zmienic,
              a kobieta ... coz jak ma okres, jest nie do zniesienia. i moze to
              wlasnie powyzsze, spowodowalo taki, a nie inny, kierunek dyskusji.
              co ksianka mamy okres? a moze nasz miejscowy Bond z wlasna zona zyje
              jak pies z kotem??

              co do golabkow, coz, przykra sprawa, ale co my mozemy??? zasieldamy
              coraz to nowe, dziewicze tereny, jak na przyklad pola parzniewskie,
              tam swego czasu zyly zwierzatka, teraz ich juz nie ma, lub jest
              coraz mniej, a golabki jak tam fruwaly, tak daklej fruwaja, a ze
              czasami musza gdzies przycupnac, a pomyslowi ludzie zakladaja rozne
              druty-odstraszacze, to i one sie kalecza i cierpia, coz cena
              cywilizacji.
              • kachad Re: Nici, sznurki a gołębie 05.09.08, 15:36
                O proszę jakie zainteresowanie, fizjologią kobiet....
                a gdyby nawet, to widzę, że nauczony przykrymi doświadczeniami z
                kobietami (bo to zapewne złe kobiety były...) nie dostrzegasz
                różnicy między kobietą z charakterem, a rozlazłą krową co to każde
                życiowe niepowodzenie tłumaczy okresem.... no cóż widać źle trafiałeś
                Pzd
            • swistak133 Re: Nici, sznurki a gołębie 05.09.08, 15:14
              > Napadanie na ludzi o odmiennych poglądach jest twoją domeną, przyp:

              > >I co jeszcze? Może w ogóle nie wyrzucajmy śmieci, bo jakiś gołąb
              > się czymś zatruje, bądź w coś zaplącze. Jak nie sznurek, to coś
              > innego.

              Jeśli nawet taki komentarz traktujesz jako napaść, to cóż - brak mi słów do dalszej dyskusji z Tobą.

              > ponawiam pytanie: po co zabierasz
              > głos w temacie zupełnie cię nie interesującym?

              Primo: Temat mnie jednak interesuje.
              Secundo: Bo mogę.

              Pozdrawiam i odmeldowuję się na weekend. Kachad - teraz już nikt nie będzie tu na ciebie "napadał", "jeździł jak po łysej kobyle", ani nic z tych rzeczy.

              Idę wyrzucić do śmieci trochę sznurka.
                    • metron1 Re: Nici, sznurki a gołębie 05.09.08, 22:37
                      Robi się agresywniej bo jakieś nawiedzone dziewczę próbuje na siłę udowodnic
                      swoje racje.
                      Jakoś nie widziałem gołębi grzebiących w śmieciach ani tony sznurków w które
                      zaplątują się te gołębie
                      Ale jak widać ona wie lepiej
                      • kachad Re: Nici, sznurki a gołębie 06.09.08, 08:44
                        > Robi się agresywniej bo jakieś nawiedzone dziewczę próbuje na siłę
                        udowodnic
                        > swoje racje.
                        > Jakoś nie widziałem gołębi grzebiących w śmieciach ani tony
                        sznurków w które
                        > zaplątują się te gołębie

                        Po pierwsze, tzw. "agresję" wywołują posty takich jak ty (nawiedzone
                        dziewczę itp),
                        po drugie, jeżeli nie sznurki powodują amputację kończyn to choć raz
                        popoatrz sobie na te gołębie zanim coś napiszesz, a zobaczysz
                        kawałki powrastanych nici, sznurków w kikuty łap.

                        Ja przedstawiłam swoje racje i bronie ich, bo mam prawo i ochotę a
                        jak się komuś nie podoba niech sobie wywala co chce. Nie chce mi się
                        już odpowiadać na hamskie zaczepki tych, co to, po rozpoczęciu
                        weekendu odrzucili łopaty zasiedli do kompów i po kopaniu rowów
                        pozują na inteligentów.
                        AMEN

                        • metron1 Re: Nici, sznurki a gołębie 06.09.08, 20:51
                          Wolę przebywać w towarzystwie człowieka który kopie rowy niż
                          absolwentek Wyższej Szkoły Gotowania Na Parze i innych tego
                          typu "uczelni". Te dopiero pozują na inteligentki,ale w główce
                          pusto że aż strach.
                            • wfe416n Re: Nici, sznurki a gołębie 06.09.08, 22:37
                              Po lekturze wątku widzę że mamy na forum:
                              1. lubiących, kochających gołębie ( i nne ptactwo )
                              2. tolerujących ich obecność
                              3. wrogów gołębi i innych ptaszków
                              może zostaniemy przy tym podziale, po co sobie ubliżać i na siłę szukać wrogów?
                              • metron1 Re: Nici, sznurki a gołębie 06.09.08, 22:56
                                wfe416n napisał:

                                > Po lekturze wątku widzę że mamy na forum:
                                > 1. lubiących, kochających gołębie ( i nne ptactwo )
                                > 2. tolerujących ich obecność
                                > 3. wrogów gołębi i innych ptaszków
                                > może zostaniemy przy tym podziale, po co sobie ubliżać i na siłę
                                szukać wrogów?
                                >



                                Polecam zapoznanie się z tym linkiem. Niestety gołębie przenoszą
                                całą masę chorób które są grożne także dla ludzi. "Nadopiekuńczośc"
                                w stosunku do tych ptaków spowoduje ich niekontrolowany rozwój
                                zwłaszcza w centrach miast. Oprócz widoków czysto estetycznych czyli
                                zabrudzone odchodami chodniki dochodzi możliwosć przeniesienai dla
                                ludzi wielu chorób
                                Selekcja naturlana w tym przypadku jest najlepsza

                                ptaksystem.pl/choroby.php
                                • kachad Re: Nici, sznurki a gołębie 07.09.08, 07:39
                                  >Selekcja naturlana w tym przypadku jest najlepsza<

                                  Zgadzam się z tobą (wyjątkowo), ale ty chyba nie rozumiesz tego
                                  słowa, selekcja naturalna jak sama nazwa wskazuje, jest selekcją
                                  naturalną. Przyczyny śmierci i okaleczania zwierząt, o których ja
                                  piszę nie są naturalne ale spowodowane przez człowieka. Ani
                                  humanitarne gdyż wiążą się z wielkim cierpieniem ptaków i jakie by
                                  one nie były, żadne zwierzęta nie zasługują na takie cierpienie.

                                  Przy okazji do wędkarzy, żyłki proszę po sobie zbierać. (ciekawe kto
                                  teraz się wk...wi).
                                  • metron1 Re: Nici, sznurki a gołębie 07.09.08, 13:29
                                    W naturalnym środowisku selekcja naturalna będzie się odbywać poprzez
                                    drapieżniki, choroby i inne czynniki natury. Teraz zastanów się co zagraża
                                    gołębiom w miescie, praktycznie nic, prawie zero drapieżników przez co gołębie
                                    mnożą się na potęgę. Legną się w zagrzybionych gniazdach, są masowo atakowane
                                    przez kleszcze roznoszą choroby także na ludzi
                                    Zamiast edukować dziecko w przedszkolu o żyłkach które gilotynują gołębiom łapki
                                    pomyśl o swoim dziecku. Kontakt młodego organizmu z
                                    niewykształconym w pełni systemem obronnym w kontakcie z chorym gołębiem może
                                    skończyć się dla takiego malucha tragicznie, czego oczywiscie Ci nie życzę ale
                                    zagrożenie jest realne
                                    Może tak chciała natura regulując populację gołębia w miescie. Humanitaryzm ma
                                    tu niewiele do powiedzenia gdy zagrożone jest zdrowie człowieka
                                  • sqz Re: Nici, sznurki a gołębie 08.09.08, 12:53
                                    kachad napisała:
                                    Przy okazji do wędkarzy, żyłki proszę po sobie zbierać.

                                    Zapewniam Cię, że wędkarze zabierają swoje śmieci ze sobą gdy
                                    schodzą z łowiska. I to jest taka mała różnica między wędkarzem a
                                    mięsiarzem, który przychodzi nad wodę tylko i wyłącznie po mięso nie
                                    interesując sie tym co go otacza.
                              • kachad Re: Nici, sznurki a gołębie 07.09.08, 08:04
                                Po lekturze wątku widzę że mamy na forum:
                                1. lubiących, kochających gołębie ( i nne ptactwo )
                                2. tolerujących ich obecność
                                3. wrogów gołębi i innych ptaszków
                                może zostaniemy przy tym podziale, po co sobie ubliżać i na siłę
                                szukać wrogów?

                                Niestety ja tu widzę inny podział:
                                - na tych co lubią zwierzęta i nie mogą patrzeć na ich cierpienie
                                - na tych co maja to w nos, a piszą po to by pisać bez względu na
                                temat...
                            • metron1 Re: Nici, sznurki a gołębie 06.09.08, 22:44
                              Nawet w największym akcie desperacji nie wybrałbym marketingu i
                              zarządzania, zwłaszcza po masowym wysypie absolwentów z którymi za
                              bardzo nie ma co robić. Następne pudło, od bardzo dawna sam zarabiam
                              na swoje utrzymanie i nie wyciągam ręki do nikogo. To tyle w tym
                              temacie
          • anula813 Re: Nici, sznurki a gołębie 07.09.08, 21:00
            Najlepiej zabetonować wszystko.
            I wtedy będzie fajnie!
            Nie będzie rosła żadna obślizgła trawa, nie przeleci żaden przeklęty ptak, nie
            zgnije pod balkonem żaden liść.
            I będzie fajnie - będziemy mogli wyrzucać śmieci wszędzie (po co wozić do lasu,
            można sobie pod nogi rzucać!), chlać na ławeczkach, drzeć się i kląć. Super będzie.
      • uasiczka gwoli wyjasnienia 08.09.08, 08:50
        nie jestm wrogiem zwierząt i ptaków i nie mam zamiaru ani ochoty
        ich tępić i urywac łbów.

        po prostu się ich brzydzę jak nie wiem co (zarazków szczególnie,
        przecież wiadomo, że gołębie to "szczury wśród ptaków" jesli chodzi
        o zarazki) i nie mam ochoty gościć ich na parapecie ani balkonie i
        mam do tego prawo czy to się komuś podoba czy nie.
      • zerozeroseven Re: Nici, sznurki a gołębie 08.09.08, 11:08
        Jeśli już o dokarmianiu mowa to dla dobra zwierząt nie powinniśmy
        ich dokarmiać. Dokarmianie to domena myśliwych, którzy robią to
        wyłącznie po to, aby utuczonego osobnika zabić dla przyjemności,
        albo też ludzi, którzy to co ich otacza traktują jak menażerię,
        która wyrwała się z zoo, gdzie, jak uważają, jest jej właściwe
        miejsce.

        Jednak zasadnicza kwestia nie leży w dokarmianiu, a w zwykłym
        stosunku człowieka do zwierząt. Dziwią mnie osobniki podkreślające
        swoje obrzydzenie do zwierząt z powodu „zarazków”. Ludzie roznoszą
        bakterii i wirusów dużo więcej i dużo groźniejszych. Czy to jest
        wystarczający powód do manifestowania swojego obrzydzenia do ludzi?
        Dla niektórych pewnie tak. Nie chciałoby się mieć przecież w bloku
        nosiciela HIV, prawda?

        Człowiek w swoim szaleństwie dąży do zastąpienia środowiska
        naturalnego sztucznym, podporządkowanym wyłącznie jego potrzebom.
        Oznacza to odebranie prawa do życia wszystkim stworzeniom, które w
        jakikolwiek sposób stoją na drodze tej ewolucji. Dlatego szanujmy
        wszystkie zwierzęta, nawet gołębie, póki jeszcze są i dopóki się da.
        Zróbmy to po prostu w imię humanistycznej solidarności. Tak jak
        starszy brat otacza opieką swoje słabsze rodzeństwo. Istnieje milion
        sposobów na to aby żyć w zgodzie z naturą, w poszanowaniu środowiska
        naturalnego. Niestety wymaga to kosztów i wyrzeczeń, na które będąc
        z natury leniwymi i egoistycznymi rzadko się decydujemy. Dużo
        łatwiej po prostu powiedzieć: „zabierzcie ode mnie to dziadostwo!”,
        co tak naprawdę najczęściej oznacza dla dzikiego zwierzęcia wyrok
        śmierci, a każda taka śmierć obciąża sumienia nas, ludzi...
        • zibi-pruszkow Re: Nici, sznurki a gołębie 08.09.08, 13:35
          mam prosbe do adminow o sprawdzenie czy posty zamieszczane przez
          osobnika 007 pochodza z tego samego kompa, podejrzewam ze w pracy ma
          on troszke mniej egoistyczne podejscie do swiata niz w domu, lub
          odwrotnie. jezeli jednak wszystkie jego posty pochodza z tego samego
          kompa, to - jak dla mnie, osoby niewtajemniczonej w zalazki
          medycyny - sa to objawy choroby psychicznej, gdyz w powyzszym poscie
          bredzi cos o solidarnosci, otaczaniu opieka etc, etc a w innych
          postach nie pozwoli slabszej i biedniejszej czesci spoleczenstwa na
          darmowy dostep do internetu. ja rozumiem, ze humanitaryzm ma malo
          wspolnego z jego podatkami, jednak jak dla mnie to jest w tym pewna
          ironia.
          • zerozeroseven Re: Nici, sznurki a gołębie 08.09.08, 14:20
            Ha, ha, ha. Aleś mnie rozbawił :)

            Wczytaj się uważniej w to co piszę, a przekonasz się, że jak
            najbardziej jestem za solidarnością społeczną, tylko w innym wydaniu
            niż to miało miejsce za komuny, której jesteś jak mi się wydaje
            gorącym zwolennikiem.
            Mówiąc innymi słowy zdecydowanie bliżej mi do akcji Owsiaka, niż
            państwowego rozdzielnictwa, do którego jak najbardziej "darmowy"
            internet się zalicza.
      • zibi-pruszkow Re: post ten sam... 08.09.08, 13:41
        przeczytalem i ... kolko gospodyn wiejskich w nowym wydaniu, czyli
        kury domowe, niekochane przez mezow, zaniedbujace wlasne dzieci,
        ewentualnie zaniedbane singielki, ktorym sie musi cholernie
        nudzic ... kocham je tak samo jak ekologow, czyli uwazam, ze swiat
        bez nich bylby piekniejszy.

        ej, a czemu wlasnie golebie, przeciez po miejscie paleta sie tyle
        bezpanskich psow i kotow, a ostatnio smigajac rowerkiem po lesie w
        okolicy magdalenki natrafilem na sarne, moze sarna sie zaopiekujemy,
        to dopiero byloby wyzwanie.
        • kachad Re: post ten sam... 08.09.08, 14:22
          Myślę że chciałbyś być tak kochany jak mnie kocha mąż, a co chodzi o
          zaniedbywanie dzieci to chyba są to twoje przykre wspomnienia z
          dzieciństwa, no ale cóż może po prostu jesteś głuchy na argumenty
          innych.....
          no może i jestem kurą domową po 10 godzinach pracy zawodowej, ale
          mam piękne i lśniące czystością mieszkanie, którego mogłoby mi
          pozazdrościć wielu samotnych, zgorzkniałych... i tu się nie wyrażę
          (netykieta)z pruszkowskich blokowisk, obsranych przez "moje
          ukochane" gołębie, jakoś na mój cudowny, kwitnący, ogromny balkon
          nie srają, widać znają się na rzeczy, wiedzą że na te małe,
          śmierdzące można.........
          • zibi-pruszkow Re: post ten sam... 08.09.08, 15:02
            chyba sie poplacze ze wzruszenia ... przykre jest tylko to ze nie
            masz dystansu do tego co czytasz i wszystko - po raz kolejny -
            bierzesz do siebie. co do moich bliskich i dziecinstwa to nie mam
            najmniejszej checi niczego Tobie udowadniac, gdyz nie mieszam spraw
            prywatnych z wypowiedziami na forum, po raz kolejny dalas upust
            swojej frustracji.
                        • kachad Re: post ten sam... 09.09.08, 12:53
                          cieszę sie bardzo, że jestem wyjatkiem pośród kobiet uważanych przez
                          takich jak ty za cudowne........

                          widać niektórzy mężczyźni braki w fizjonomi muszą kompensować
                          hamskimi komentarzami.......
                          • swistak133 Re: post ten sam... 09.09.08, 13:13
                            kachad napisała:
                            > nie zamierzam dalej odpowiadać na hamskie zaczepki

                            > Nie chce mi się już odpowiadać na hamskie zaczepki

                            > kompensować hamskimi komentarzami.......

                            so.pwn.pl/lista.php?co=chamski
                              • swistak133 Re: post ten sam... 09.09.08, 14:19
                                > dumny jesteś, co?
                                Niby z czego - znajomość zasad ortografii z poziomu szkoły podstawowej nie jest chyba dla nikogo powodem do dumy. Ja też robię wiele błędów w tym co piszę, ale nie reaguję, jak ty, zgryźliwością gdy ktoś mi na nie zwróci uwagę.

                                Raz za razem piszesz "hamski, hamskie, hamskimi", ale masz pretensje, że ktoś śmiał zwrócić ci uwagę. Teraz przynajmniej wiesz jak się to słowo pisze. Przyda Ci się, bo widać, że lubisz rzucać tym określeniem na lewo i prawo.

                                Skończmy wątek gołębiarski, bo robi się coraz bardziej zenująco.
                                • zibi-pruszkow Re: post ten sam... 09.09.08, 15:14
                                  sfrustrowana kobieta, niekochana zona, matka samotnie wychowujaca
                                  dzieci, bo maz tyra na jej utrzymanie ... z tymi okresleniami
                                  kojarzy mi sie autorka wiekszosci postow w tym watku, osoba
                                  niepotrafiaca skonstruowac sensownego zdania, prowadzic
                                  konstruktywnej wymiany pogladow, za to rzuacajaca inwektywami,
                                  nieznajaca podstawowych zasad ortografii, szukajaca kwitow
                                  uczelnianych na innych uzytkownikow forum, przykry jest fakt, ze
                                  jest to mieszkanka naszego kochanego miasta.
                          • zibi-pruszkow Re: post ten sam... 09.09.08, 15:24
                            ciesz sie dalej, bo jestes wyjatkowo negatywnym wyjatkiem,
                            zakompleksiona babka przy 30-ce ...

                            po primo uno, niczego sobie nie kompensuje, a juz napewno nie w
                            chamski sposob, po secundo - o jakich brakach mowisz, bo zawsze
                            slysze o moich slicznych niebieskich oczkach, slodkich ustach,
                            zgrabnym nosku i wielu, wielu innych ... chyba w tym miejscu
                            pomylilas mnie z tym nieszczesnikiem, ktory w przyplywie chwili
                            slabosci pojal ciebie za zone, jeszcze raz najserdeczniejsze wyrazy
                            wspolczucia ... miec zone, ktora publicznie robi z siebie
                            posmiewisko, naprawde bardzo podbudowujesz swego meza.
        • orchidka77 Re: post ten sam... 08.09.08, 14:24
          Jak przygarniesz sarenkę i się z nią zaprzyjaźnisz to się wpraszam na wizytę - porobimy zdjęcia, wyślemy do gazet!
          Może przebijesz nawet takie newsy:): www.efakt.pl/wydarzenia/artykul.asp?artykul=35971
          • zibi-pruszkow Re: post ten sam... 08.09.08, 15:05
            dzieki Orchidka za poprawe humoru, milo wiedziec ze sa na tym forum
            osoby majace dystans do tego co czytaja ... a sarenke tylko raz
            widzialem, a dosc czesto w tamtych rejonach smigam rowerkiem, wiec
            nikle szanse na ponowny kontakt wzrokowy, ze o przygarnianiu nie
            wspomne.
            • pruszkowianka.0 Re: post ten sam... 09.09.08, 21:38
              witam. Bardzo ciekawa dyskusja tylko pytanie dokąd ona prowadzi. Nie
              wnosi w świat nic nowego jedynie ubliżanie damsko męskie. Osoby
              odpowiedzialne za sznurki i żyłki siedzą właśnie nad stawem i łowią
              rybki. Gołębie są i będą a wy tego nie zmienicie. Negatyw gołębi
              jest taki że jest pełno odchodów pozytyw - dzieci uwielbiają je
              karmić.
              • zibi-pruszkow Re: post ten sam... 09.09.08, 21:57
                widzisz, sednem dyskusji jest udowodnienie wyzszosci swiat
                Wielkiejnocy nad Bożym Narodzeniem ... dobrze ze napisalas damsko-
                meskiej, nie mam powodu sie obraza, kobiety zawsze zaczynaja, a jak
                koncza to pokazuje zycie, samo zycie ...
                • leo48 Re: post ten sam... 09.09.08, 22:28
                  Zibi, ta kawalerska zatwardziałdziałość, żeby nie rzec obstrukcja,
                  nie jest wyłącznie Twoim odkryciem i przypadłością. Zostało to już
                  wielokrotnie opisane w literaturze ( że przytoczę tylko "Klub
                  kawalerów" Micnała Bałuckiego, "Damy i huzary" Fredry czy "Ożenek"
                  Gogola ). W końcu w znaczącej większości i tak kapitulujemy i
                  wpadamy w te okowy.

                  Jedyna pociecha w tym, że najgorsze jest tylko te pierwsze 30 lat.
                  Potem da się jakoś wytrzymać. Człek do wszystkiego przywyknie.
                  • zibi-pruszkow Re: post ten sam... 09.09.08, 22:33
                    no to mnie bardzo podbudowales, 30 lat piekla na wlasne zyczenie ...
                    kiedys ktos mi powiedzial, ze milosc jest gorsza niz biegunka, bo tu
                    posiedzisz na sedesie, posmierdzi, poboli i przestanie, a milosc nie
                    konczy sie nigdy, a nie oszukujmy sie, czasami potrafi zabolec.
                  • pruszkowianka.0 Re: post ten sam... 09.09.08, 22:38
                    mie chcę być zarozumiała ale kobiety zawsze kończą ....dyskusję z
                    klasą. Aby pogodzić spory mam propozycję: postawić w parku tabliczkę
                    informująca sposób niszcenia żyłek i sznurków a z drugiej strony
                    poprostu nie mieć balkonu lub mieszkać w warszawie. Myśle że dobry
                    kompromis

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka