08.04.03, 22:47
ostatnio napisalam artykul do gazetki szkolnej- cenzura go zmienila i
przytaczam go tutaj w postaci leserowskiej. napisalam potem drugą część, tej
juz cenzura w ogole nie dopuscila do druku... cenzor = opiekun z grona
pedagogicznego a wiec cz 1 :
Spona w naszej szkole!
Mając świadomość tego, że wybraliśmy II LO w A. jako etap naszej kariery
życiowej, wiemy, że powinniśmy się uczyć. Jednak wyjazd na weekend,
spotkanie ze znajomymi, dyskoteka, czy jakieś inne z wielu zdarzeń losowych
wydaje się być ważniejsze od nauki. Co wtedy? W sumie nikt nie ma ochoty na
słabą ocenę, w wymówki typu: „nie jestem przygotowany, bo byłam u lekarza w
Białymstoku i wróciłam późnym wieczorem”, nie zdają egzaminu. Owszem,
czasami nauczyciel może je zaakceptować, w końcu to jest też człowiek. Ale
czy o to chodzi?
Weźmy sobie nie istniejącą w naszej szkole klasę, dajmy na to, III F.
Przyjmijmy, że klasa liczy 25 uczniów. Krzysiek miał w sobotę osiemnastkę,
przyszła cała klasa. To miał być wyjątkowy wieczór, więc przygotowania
zaczęły się już w piątek po południu. Koledzy pomagali w przenoszeniu
stołów, dziewczyny przygotowywały salę. Imprezka się udała i trwała do 8
rano. Niedzielę wszyscy spędzili na odsypianiu.. Oczywiście trzeba było po
tym wszystkim posprzątać. Aby nie zostawić Krzyśka samego z tym bałaganem,
wszyscy umówili się, że wieczorem przyjdą i pomogą. Nadchodzi
poniedziałek... Trzeba zrobić coś, żeby przetrwać dzień, bez jedynki.
Rozumiemy nauczycieli, że nie zwolnią z odpytywania całej klasy, bo
musieliby to robić przy okazji każdej osiemnastki, czyli 25 razy w roku. Po
odjęciu 9 tygodni wakacji, tygodnia świąt Bożego Narodzenia, 2 tygodni
ferii, 2 długich weekendów, Świąt Wielkanocnych i paru dni wolnych od nauki
zostaje od 35 do 38 tygodni rzeczywistej nauki. Znając mentalność uczniów
imprezki takie organizowane byłyby właśnie w czasie tej „prawdziwej” nauki.
Zatem dzieląc 38 przez 25 otrzymujemy, że co 1,52 tygodnia nie bylibyśmy
pytani, a to byłoby chyba rzeczywiście przesadą. Zatem może teraz rozumiemy,
że nawet nie ma mowy, aby próbować usprawiedliwiać całą klasę.
Całe szczęście istnieją jeszcze inne metody wymigania się od odpytywania,
czy ciężkiej pracy...
Pierwszą lekcją III F jest w-f. Pani K.jest osobą otwartą na sztukę, więc
dziewczyny przynoszą jakieś rysunki, robią małe przedstawienie, że wstydzą
się ich pokazać, potem „wstydliwie” otwierają teczki z rysunkami i lekcja z
głowy...
Oczywiście najlepszą metodą w szkole jest zagadanie. No, ale jest to dość
trudne na lekcji w-f. Z pewnością przyda się na następnej lekcji, jaką jest
geografia. Na lekcje pani F.najlepiej jest przynieść zdjęcia. Jako, że jest
to trzecia klasa, zatem znajdą się jakieś zdjęcia z połowinek, czy jakichś
wycieczek szkolnych. Można też porozmawiać o nietypowych zagadnieniach
społecznych.
Matematyka... tutaj sprawa jest dość trudna, jako, że nasze nauczycielki
matematyki, to umysły ścisłe- trudno jest je odwieść od przyjętego toku
lekcji, a co za tym idzie0 odpytywania. Jednak i one mają słabe punkty...
Obie panie; S.i B.; mają nietypowe zdolności organizacyjne. P. B. dodatkowo
lubi skoki narciarskie, zatem pół roku planowania wycieczki „na Małysza”, a
następne pół roku, to wspominanie chwil tam przeżytych... Ciekawym pomysłem
może okazać się również przyniesienie nietypowych zagadek i łamigłówek,
których rozwiązanie zawsze okazuje się banalne. Wprowadzi to obie panie w
dobry humor, z powodu szybkiego rozwiązania zagadki, albo da im zajęcie na
resztę lekcji.
W historii szkoły pamiętam zdarzenie, przekazane mi przez starsze roczniki,
w którym udało się komuś „wygrać” z p. P. Dwie uczennice przyniosły na jkego
lekcję mnóstwo przyborów do rysowania; mazaki, kredki, farbki, blok,
wycinanki, klej, nożyczki.... Zastawiły tym całą ławkę. Gdy do sali wszedł
p. Prokop; powiedziały do niego: „ Czemu pan taki nieprzygotowany, my się
przygotowałyśmy? Wychodzimy!” O ile ta legenda nie była przekręcona parę
razy, to dziewczyny osiągnęły swoje- mogły opuścić zajęcia, mając wstawioną
obecność.
P. M. nie wystarczy zagadnąć o jakieś głupie zagadnienie z Unii
Europejskiej. Należałoby raczej wyrazić chęć wzięcia udziału w jakimś
programie, przedstawić poczynione kroki. Można też zapytać, w jaki sposób to
robić i zachęcić ją do zrobienia tego wspólnie na forum szkoły- kilka klas
nie miałoby przez tydzień lekcji, bo, jak p. M. się do czegoś zabierze, musi
to być zorganizowane z wielką pompą.
Z p. O. można porozmawiać na temat ciekawostek historycznych. Właściwie, to
wystarczy odpowiednio go zagadnąć i opowie całkiem niezłą historię. To chyba
jest jego sposób na to, aby zachęcić uczniów do nauki, bo ta może okazać się
ciekawa.
Świetnym sposobem na brak lekcji chemii jest przyniesienie czasopism o
modzie i urodzie, typu „Shape”, „Elle”, „Cosmpolitan”, ewentualnie katalogi
ubrań i kosmetyków. Gazety pochłoną panią G., a my mamy parę chwil wolnych.
Dobrym pomysłem jest również zgłoszenie się do przygotowywania jakiejś
uroczystości, czy święta, a próby odbywałyby się podczas lekcji...
Mam nadzieję, że te rady się nie przydadzą, bo jak to mówią wszyscy nasi
kochani nauczyciele: „na maturze i egzaminach nie będzie wymówki, że tego na
lekcji nie było”!
Życzę owocnej pracy i powodzenia, wielu imprez i wyrozumiałośći zarówno
wśród nauczycieli i uczniów.



a teraz cz. 2 :
Spona cz. II
W poprzednim artykule zapowiadaliśmy sondę dotyczącą waszych sposobów na
nauczycieli II LO. Dziś przedstawiamy jej wyniki. Ruszamy!
Najwięcej osób wypowiadało się na temat p. St. Jednogłośnie stwierdziliście,
że jest bardzo otwarta; przeważnie sama zaczyna (a wy wtedy „ciągniecie za
język”) rozmowę na temat rodziny, doświadczeń życiowych i religii.
Na drugim miejscu (różnicą jednego głosu) pojawiła się p. G. 81 % wypowiedzi
mówiło, że najchętniej rozmawia o kosmetykach, modzie, dietach, oraz
potwierdziło tezę z poprzedniego artykułu (o gazetach). Wg innych takim
tematem może być ulubiony dział p. G.- chemia kwantowa. Inny bazowali na
cechach charakteru nauczycielki, dokładnie mówiąc wyrozumiałości- wierzą, że
znajdzie ona pół godziny czasu wolnego dla klasy, jeżeli ta pragnie się
uczyć do trudnego sprawdzianu, który ma się odbyć jeszcze tego dnia.
Ciekawym sposobem jest ściema, że dzwoni do pani telefon w sekretariacie.
Jeżeli już wyjdzie, to do końca lekcji nie wróci.
P. B. jest łatwa do zagadania wtedy i tylko wtedy ( (=) ), gdy jest w dobrym
humorze. 40 % wypowiedzi potwierdza, że można organizować i wspominać z nią
wycieczki. Drugie tyle mówi, że niezawodnym sposobem jest posadzenie
klasowych „przystojniaczków” na pierwszej ławce. (Nie pytajcie mnie, czemu
ma to służyć-ten artykuł jest jedynie podsumowaniem waszych opinii!). Dodam,
że niektórzy proponowali używanie „głupich podtekstów. Potem sama się
zachęci, ok. 15- 20 min.” Kilka osób podało jednak inne metody: można kupić
śliwki w czekoladzie, albo Cosmo z gadżetem, albo „obsypać komplementami
jednocześnie uświadamiając, jaka jest dzisiaj zmęczona i sugerować pójście
do domu”.
Na równi z p. B. w czołówce stoi również p. K.(religia). Tutaj
stwierdziliście, że rozmowa, a właściwie pytanie o wyrażenie swojej opinii,
(co, jak piszecie, zajmuje całą lekcję) na tematy: problemów społecznych,
wiary, nałogów, tabu (typu sekty, stygmaty, inne religie), aborcji,
eutanazji, współczesnej młodzieży, niedzielnych zakupów w hipermarkecie,
reality show, Radia Maryja.
Teraz ratunek dla klas pierwszych, które w ankietach proszą o podpowiedź,
jak uratować się przed pogromem p. Ka.! Można przynieść film o tematyce
związanej z lekcją (dotychczas wypróbowano komunizm i stalinizm), można
wybrać się na wycieczkę
Obserwuj wątek
    • kubajek Re: ocencie! 09.04.03, 14:21
      Nie jestem dziennikarzem więc tylko jako zwykły czytacz:
      przeczytałem całość (2 części!) z przyjemnością,
      choć zwykle nie doczytuję do końca postów
      nie mieszczących się na jednym ekranie.
      Gdybym miał scharakteryzować całość jednym słowem
      użył bym słowa "lekkość".
      Czuję lekkość myśli i słowa.
      Będą, tfu, co ja piszę?
      SĄ z Ciebie ludzie :)
      ps
      a tej cenzurze to o co chodziło?
    • praski Re: ocencie! 09.04.03, 14:24
      Przeczytałem tylko 1. atykuł.
      Pomysł dobry, chęci pewnie też, a to najważniejsze. Teraz musisz podszkolić
      warsztat dziennikarski. Tu niestety jest jeszcze troche do zrobienia. Musisz
      pamiętać, że tekst nie może być długi bo dzisiaj nikt nie ma czasu na czytanie.
      Zważywszy, iż miało to się ukazać w gazetce szkolnej, gdzie młodzi nie lubią
      treści pisanych należało go znacznie skrócić. Dodać ciekawy rysunek, to także
      jest ważne.
      Pamiętaj, że dialogu nie zapisuje się w cudzysłowie, tylko od myślnika, np. -
      pan nie jest przygotowany na zajęcia- powiedziała uczennica, po czym wyszła z
      sali.
      W felietonach, a wydaje mi się, że ten temat powinien być ukazany w tym gat.,
      istotny jest język. Musi on być trochę ironiczny, lekki, literacki. Życzenie
      powodzenia w art. też nie było dobrym pomysłem. Ja natomiast życzyć Ci tego
      mogę, co niniejszym czynię
    • cybercore Re: ocencie! 09.04.03, 22:27
      Przedpostowicze cie pochwalili, ja wypowiem sie krytycznie.
      Po pierwsze robienie cos do gazetki "pod opieka" jest nienajlepszym pomyslem,
      jezeli czujesz chec pisania, po prostu zaloz swoja. I wtedy ominie cie problem
      "cenzury", ja w twoim wieku np. wydawalem wlasnym sumptem zina.

      Jezeli chodzi o teksty to sam pomysl jest fajny, nawet bardzo. Jednak
      realizacja niezbyt. Piszesz, ze to wersja "leserowska" (leserska?), cos nie za
      bardzo czuje tu owe "leserstwo". Bardziej bylbym sklonny twierdzic, ze to text
      juz po "cenzurze".
      Wybacz, ale tez chodzilem na osiemnastki i to jak wygladaly nijak ma sie do
      twojego ugrzecznionego opisu. Motyw z liczeniem dni "szkolnych" jest juz dosyc
      oklepany.
      Niestety caly tekst dosyc mocno wpisuje sie w stylistyke szkolnych gazetek,
      gdzie niby mlodziez pisze dla mlodziezy ale jakos nie daje sie tego czytac.
      Jeszcze odnosnie drugiej czesci mam zastrzezenia do podawanej stylistyki,
      przede wszystkim nie napisalas ile osob wzielo udzial w ankiecie (sondzie? - to
      rowniez nie jest jasne). Nie podoba mi sie takze (nad)uzywanie okreslenia
      "artykul" w stosunku do wlasnego tekstu.
      Mowiac krotko, zmarnowalas swietny temat na felieton.

      ps. owszem dialogi podaje sie w myslnikach, jednak przytaczane wypowiedzi, tak
      jak te w tekscie chyba lepiej wygladaja w cudzyslowach.


      .......
      cybercore.republika.pl
      • trycjusz Re: ocencie! 10.04.03, 11:58
        dzięki za krytyke- szczerze mówiąc była ona budująca! Masz rację- teraz zdalam
        sobie z tego sprawe- teks nie byl adresowany bezpośrednio do młodzieży- byl
        pisany z przeswiadczeniem, ze beda go czytac rowniez nauczyciele. leserski w
        moim podaniu znaczy cienki, bo prezpuszczony przez sito cenzury. masz racje-
        wlasna gazetka to swietny pomysl. moje osiemnastki rowniez wygladaly inaczej-
        ale to wlasnie da sie zaobserwowac w gazetkach szkolnych- i chyba jest to
        tajemniczą siłą, która kieruje "redaktorem" podczas pisania publikacji do tego
        typu czasopisma- kreuje się idealny świat- młodzież jest grzeczna, a jeżeli
        porusza się problemy typu narkotyki- to nigdy nie dotyczy bezpośrednio tej
        szkoły. Nie ma konkretnych faktów! Mi się to też nie podoba... Jak zrobie
        wlasny e-zine- zamieszcze adres na forum- moze teksty beda lepsze
        pzdr. trycjusz
        • qczi Re: ocencie! 10.04.03, 12:23
          ogolnie dalo sie to czytac, tylko szkoda ze nie bylo bardziej jajcarskie
          no ale zajebioza byla koncowka 2 czesci, zwlaszcza to o cosmopolitan i sliwkach
          w czekoladzie.
          krocej, krocej krocej i wychwyc te najzabawniejsze momenty
          i nie dawaj belfrom do czytania, zwlaszcza tym babkom co robia za swiete i nie
          umieja sie smiac same z siebie

          tez jestem nauczycielem i mialam raz taka grupe (ucze doroslych) ze mi babki co
          zajecia przynosily wielki termos z kawa i wszystkich (grupa 8-osobowa)
          czestowaly kawka i ciachami na przerwie (mnie tez ofkors)
          przynosili tez czekoladki cukierki wafelki pierniczki i inne precjoza
          pyyyycha ;))))
          co nie zmienia faktu, ze zadnego gadania zamiast zajec nie bylo
          w ogole nauczyciele nie powinni zabraniac jedzenia w czasie lekcji ani picia
          u mnie mozna nawet komore odebrac
          ale podejrzewam, ze gowniazeria (licealisci i gimnazjalisci - bez obrazy)
          ciagle by sygnaly sobie puszczali
          to na tyle
        • cybercore Re: ocencie! 10.04.03, 12:27
          bardzo zgrabnie to ujelas. Zjawisko ktore opisalas dotyczy nie tylko gazetek
          szkolnych, wlasciwie kazde pisemko (ale takze np. stacja radiowa) mniej lub
          bardziej wyraznie utrzymana jest w jakiejs konwencji w ktora mniej lub
          bardziej swiadomie dopasowuja sie piszacy. Rowniez "niezalezne" pisemka nie sa
          od tego wolne, tak samo jest w e-zinami (dosyc wyraznie widac to na
          przykladzie noname)

          tak btw:
          leser (niem. Lässiger, dial. Lässer) pot. człowiek uchylający się od nauki,
          pracy; leń.

          a jezeli chodzi o robienie e-zina
          zapraszam do CyberCore
          cybercore.republika.pl
    • tawananna Re: ocencie! 12.04.03, 23:48
      Tekst podoba mi się, choć nie napisałabym czegoś takiego do gazetki szkolnej.
      Jeśli są to prawdziwe zachowania nauczycieli (mnie trudno to oceniać, ale
      zgaduję, że uczniom te inicjały coś mówią), publikacja takiego tekstu
      najzwyczajniej w świecie nie jest w interesie samych uczniów - bo jeśli
      nauczyciele to przeczytają (a z moich doświadczeń wiem, że często są
      najwierniejszymi czytelnikami gazetki), będą bardziej się pilnować i
      żadne "spony" już tu nie pomogą.

      A korzystając z okazji chciałam zapytać, co sądzicie o moim tekście, notabene
      również napisanym na potrzeby gazetki szkolnej :).

      "Egipskie ciemności"

      "Ciemno wszędzie, głucho wszędzie." Nie bój się! Szkoła podejmuje
      akcję oswajania uczniów z ciemnością.
      Od dziś światła na korytarzach nie ma. Znakomicie! Uczniowie uczą się
      oszczędności. Jednocześnie będą lepiej widzieć w ciemności (zanim stracą
      wzrok, ale do tego czasu zdążą zwalić to na służbę zdrowia). Poza tym szkolne
      ciemności dają nam niepowtarzalną okazję do zagrania w nocne podchody w
      dzień... nie od dziś przecież wiadomo, że nie ma lepszej szkoły przetrwania
      niż... szkoła. W ciągu lekcji także można oszczędzać. Uczniowie kochają zabawę
      w "tropicieli ściąg", a w ciemnościach nie widać podejrzanych ruchów. Ponadto
      rozgrzana żarówka mogłaby zacząć płonąć i spaść na głowę któregoś z uczniów.
      Nie ma takiego prawda fizyki? Spokojnie, jeśli coś jeszcze nie istnieje to
      znaczy, że pani Krystyna Ł. wkrótce to wymyśli.
      Siedzimy więc na tych ciemnych korytarzach, próbując dostrzec rzędy
      liter w zeszycie, że nie wspomnę o ich rozszyfrowaniu. Niedługo niektórzy
      bardziej przedsiębiorczy zaczną rozprowadzać latarki i baterie...
      Życie jest piękne! Szkoła jest piękna! Zwłaszcza, gdy w ciemnościach
      nie widać odpadającej farby i zniszczonej podłogi. A jeśli za parę lat
      będziecie mieli tak z 10 dioptrii, pamiętajcie – to ta cholerna służba zdrowia.
      • cybercore Re: ocencie! 13.04.03, 01:48
        ogolnie mi sie podoba. Musze przyznac, ze na koncu sie smialem :)

        chcialbylm jednak zwocic uwage na kilka spraw:
        1. Nie widze zwiazku przyczynowo-skutkowego miedzy jakoscia wzroku, a sluzba
        zdrowia. Po za tym we fragmencie "zanim stracą wzrok, ale do tego czasu zdążą
        zwalić to na służbę zdrowia" z kontekstu wynika, ze to "zdaza zwalic"
        uczniowie - a chyba nie o to chodzilo.
        Wpisujac sie w poetyke moze lepiej by bylo zwalic klopoty wzrokowe na
        np. "ciagle sleczenie przed komputeremi", w puencie mozna by z koleii nawiazac
        do oszczednosci - co jak rozumiem bylo powodem ciemnosci - np. poprzez
        przeciwstawienie zlego wzroku nowemu biurku dyrektora.

        2. nie za bardzo pasuje mi konstrukcja "że nie wspomnę o...", moze lepiej
        byloby "nie mowiac o..."

        3. troche jak na moj gust za duzo tu wielokropkow. Mysle, ze mozna by
        zrezygnowac z wielokropka nawet w zdaniu: "nie ma lepszej szkoły przetrwania
        niż... szkoła". Wydaje mi sie, ze stosowanie wielokropka przy
        takim "zaskakiwaniu" czytelnika jest naduzywane. Jezeli uda sie go "zaskoczyc"
        to uda sie to bez wielokropka i takie oznajmianie "uwaga teraz bedzie
        zaskoczenie" (zwlaszcza gdy zaskoczenia nie ma) jest zbedne. A sam pomysl na
        zestawienie "szkola przetrawania - szkola" bardzo mi sie podoba.





        jezeli juz bawimy sie w ocenianie roznych tekstow pozwole sobie przedstawic
        takie swoje male cos:


        $więta

        Korek na światłach, a potem pozbawiony jakichkolwiek zasad rajd wąskimi
        uliczkami. Stanąć jak najbliżej. Upolować koszyk. Obrotowe drzwi powoli
        wciągają do środka. Gdzieś pomiędzy zdejmujemy czapki, odrzucamy kaptury. Jak
        przed wejściem do kościoła. Jasno, ciepło i przytulnie. Na zewnątrz mroźny
        wiatr bezsilnie szarpie wielkimi płachtami reklamowych banerów.

        Kilka kroków pasażem. Oczy powoli przyzwyczajają się do orgii świateł, mózg
        nawet nie stara się rejestrować nawału komunikatów. Teraz, tutaj, taniej.
        Okazja, obniżka, oferta. Polecamy, promocja, prezenty. Dźwięki kolędy i
        nieustanny gwar gdzieś w tle.

        Amok. trans. Ekstaza. Ktoś niemalże biegnie z wózkiem rzucając na boki
        rozbiegane spojrzenia. Piwo, podpaski, pudełka czekoladek, pomarańcze,
        polędwica, puszka kukurydzy. Do kasy. Nie lepiej tam, tam mniej ludzi. Pani w
        wełnianej czapce próbuje sprzedać bony. Tak, zaraz wychodzimy, mówi pan z
        komórką przy uchu. Przerażliwie płacze czyjeś dziecko. Ktoś tuli w ramionach
        mikrofalówkę, ktoś zgrzewkę ze świąteczną Coca-Colą. Emerytka po dłuższym
        namyśle dorzuca do prawie że pustego koszyka dwa snickersy, Dla wnuków.
        Sprawiedliwie.

        Wesołych świąt. Ręce sprawnie wystukują kolejne kwoty. Szare ze zmęczonia
        twarze. Mikołajowe czapeczki. Premia dla kierownika marketingu.

        Wesołych świąt!



        • qczi Re: ocencie! 13.04.03, 13:07
          cyber - text swieta - wypasione, doskonale oddaje klimatyke marketu
          az przy 'promocja, przecena' poczulam znajome pikniecie adrenaliny w okolicach
          zoladka... serduszka...
          sory za nadmiar wielokropkow ;P
        • tawananna Re: ocencie! 13.04.03, 14:13
          Dziękuję za ogólną ocenę i cieszę się, że tekst wywołał śmiech, bo między
          innymi o to tutaj mi chodziło :).

          Tak, to oszczędność była powodem wyłączenia świateł. Co gorsza oszczędność
          nadal trwa :(.

          Jeśli chodzi o punkt 1, może rzeczywiście związek był zbyt niejasny. Miałam na
          myśli sytuację w służbie zdrowia, dzięki której prędzej można stracić wzrok
          niż dobić się do okulisty ;). Tamto zdanie "zdążą zwalić" miało odnosić się do
          uczniów, choć teraz dochodzę do wniosku, że nie było to tak do końca logiczne.
          Z drugiej strony to zdanie wpisuje się w rzekomo wspaniałe nastroje
          zachwyconych uczniów, opisane w tym akapicie.

          Punkt 2 - zgadzam się, tak chyba brzmi lepiej.

          Punkt 3 - znów zgadzam się, wielokropek sprawia, że brzmi to nieco sztucznie i
          powoduje odwrotny do zamierzonego efekt - zmniejsza zaskoczenie. Pozostałe
          wielokropki można by równie dobrze zastąpić kropkami. Chyba nawet wyszłoby to
          tym zdaniom na dobre :). Wydaje mi się, że wtedy hmm... tak jakby wrażenie
          byłoby silniejsze, bo zdanie jest napisane jakby z większym przekonaniem, nie
          pozostawia marginesu wątpliwości. Chyba bzdury piszę ;).


          Jeśli chodzi o tekst "Święta", spodobał mi się, zachęca do refleksji,
          przemyśleń, natomiast nie próbuje ich narzucać czytelnikowi. Zrezygnowałabym z
          podwójnego stwierdzenia "Wesołych świąt!" (wolałabym chyba zostawić je za
          pierwszym razem). Taka puenta nie jest według mnie potrzebna, jej funkcję
          świetnie pełni zdanie o premii dla kierownika. I we fragmencie "Nie lepiej
          tam, tam mniej ludzi" użyłabym przecinka po "nie".


          Pozdrowienia!

    • trycjusz Re: ocencie! 01.05.03, 20:48
      teraz przerzucilam sie na wiersze... zamiescilam jeden na forum ksiazki- i
      bardzo nie przypadl do gustu czytajacym, ponieważ napisalam ze jest on
      wynikiem sprzeczki z chlopakiem- coz nic nie poradze, ze bardzo przezywam
      momeny wazne w moim zyciu, gdyz dodam byla to nasza pierwsza sprzeczka- od
      kiedy sie znamy- ok 7 lat.Czy moglibyscie czytac go glosno- uzylam w nich
      zabiegow jezykowych, ktore wtedy sie poteguja... wiersz brzmi nastapujaco:

      Do M*** (Szelest morski)

      przykro... trocchę przykro
      szepczą twoje słowa
      starają się dotrzeć
      lecz szum je zagłusza

      szum fal Morza goryczy.

      W duszy sztorm
      statek skrzypi, szuka schronienia
      przedzierając się przez tłamszące fale...
      coś...

      krzyczę milczerniem
      czekam krzykiem
      szumię czekaniem
      i cisza...

      Cisza napięta
      Cisza szumiąca
      Groźna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka