martinimartini
27.06.06, 19:09
z tego co widzę często się tu ludzie w GALu umawiają. już dosyć dawno temu
miałam spytać (ale śmiałości brakło) czy to taka normalna knajpa gdzie
obsługa/włściciele frontem do klienta, czy tam jakies magiczne zaklęcie
trzeba wypowiedzieć, żeby się zainteresowali?
mniej więcej rok temu chcieliśmy z mężem coś skonsumować w okolicach
fontanny. akurat tam było pusto. udało nam się nawet coś zamówić. po czym w
ciągu 40 min naszej bytności tam pojawił się tylko pan, który rozkręcił TV z
jakąś dudniącą muzyką na max. poproszony o ściszenie (była z nami dwójka
małych dzieci) powiedział, ze musi nastroić sprzęt przed imprezą. poza nim
nie pojawił się pies z kulawą nogą, nawet nie było kogo spytać co z naszym
zamówieniem. zwykłej herbaty się nie doczekaliśmy. wyszliśmy głodni i
wsciekli, bo mogliśmy w tym czasie wstąpić gdziekolwiek indziej.
potraktowano nas 'wyjątkowo', czy teraz taka moda w lokalach i tylko ja nie
nadążam? jakoś straciłam ochotę na ponowną wizytę (no i niestety od tamtej
pory znajomym odradzam).
gośka