Dodaj do ulubionych

Ale cicho...

02.05.07, 16:57
Tym razem, w zasadzie nigdzie nie wyjechałem na długi weekend, byłem jeden
dzień w Krakowie, na osiedlu cisza jak makiem zasiał...smile oczywiście przeciwko
przyjezdnym nic nie mam, uważam, że Warszawa, tak jak każde inne miasto
powinno być otwarte dla wszystkich, którzy chcą tu mieszkać i pracować,
przyjezdni wiele dobrego wnoszą smile,aha nie chcę wszczynać dyskusji na w/w temat...

Pzdr,
Fuzzy smile
Obserwuj wątek
    • kbsk Re: Ale cicho... 02.05.07, 19:40
      Rzecz jest prosta. Mianowicie nasi Przyjaciele wywodzący się ze wsi i małych
      miasteczek wrócili na 9 dni do korzeni. Od 7 maja znowu będą
      WielkoWarszawiakami wink
      • volta2 Re: Ale cicho... 02.05.07, 23:52
        Co wy tacy pewni, że ludzie z kabat do korzeni powrócili?
        My tam w kazimierzu dolnym cały dzień spędziliśmy, i cały dzień na wyprawie
        piaseczyńską kolejką, a jakoś nic nas z tymi rejonami nie łączy, żadne tam
        korzenie...
        dowartościować ktoś się potrzebuje?
        ja nie wyjechałam i nie uważam, że na kabatach pusto jest, z tego co widzę to i
        w garażu tak dużo miejsc nie jest wolnych, i w oknach się świeci, a ci co wiem,
        że wyjechali, to raczej daleko, do grecji, tunezji, hiszpanii - skąd założenie,
        że to ich korzenie?
        • fuzzy7 Re: Ale cicho... 03.05.07, 00:33
          Nie chciałem wywołać dyskusji, w mojej najbliższej okolicy Moczydło - Zachód
          właśnie jest tak jak pisałem wcześniej, teraz jest ciemno w oknach, pewnie
          napiszesz, że śpią smile, wiem, że wielu Warszawiaków wyjechało, także za granicę,
          wiem, że wielu powróciło do korzeni, wielu pojechało w Polskę bez żadnych
          związków z rejonami w których obecnie przebywają, sam byłem w Krakowie, a tam
          nie mam korzeni... nikt, przynajmniej ja nie potrzebuje się tu dowartościować,
          ot miałem takie obserwacje... Nie rozumiem więc napastliwego tonu Twojej
          wypowiedzi...

          Pzdr,
          Fuzzy smile
          • kbsk Re: Ale cicho... 03.05.07, 13:02
            Witam ponownie,

            ton mojej wypowiedzi nie był napastliwy, było to zwykłe stwierdzenie faktu.
            Jeśli ktoś się poczuł napastowany to jest to jego własna interpretacja.

            Co do kierunku wyjazdów to dziwnym trafem z okazji wszelkiego rodzaju świąt
            blokują się trasy wylotowe z Warszawy .... zapewne z powodu masowych wyjazdów
            do Hiszpanii, Włoch, Grecji a może i na Kubę wink. Zaś najbardziej oblegane rejsy
            lotnicze to Londyn Luton i Dublin .....winkwinkwink
            • fuzzy7 Re: Ale cicho... 03.05.07, 14:56
              kbsk napisał:

              > Witam ponownie,
              >
              > ton mojej wypowiedzi nie był napastliwy, było to zwykłe stwierdzenie faktu.
              > Jeśli ktoś się poczuł napastowany to jest to jego własna interpretacja.
              >
              > Co do kierunku wyjazdów to dziwnym trafem z okazji wszelkiego rodzaju świąt
              > blokują się trasy wylotowe z Warszawy .... zapewne z powodu masowych wyjazdów
              > do Hiszpanii, Włoch, Grecji a może i na Kubę wink. Zaś najbardziej oblegane rejsy
              >
              > lotnicze to Londyn Luton i Dublin .....winkwinkwink

              Witam,

              Z tego wiosek, że wielu z nas Polaków ma swoje "korzenie" in THE UK, well OKAY,
              hehehehehehehe.... I nikt nikogo tu nie obraża, czy napastuje, bo nie o to
              chodzi..., idę do kościoła na 15 pm, bo dziś mamy święto smile

              Regards,
              Fuzzy smile

            • anthonka Re: Ale cicho... 04.05.07, 08:45
              A po co ten sarkazm kbsk?
              Część przyjezdnych zapewne wyjechała do domów, a cała ludzi rozjechała się w
              różne części kraju (i świata) na odpoczynek, co jest raczej naturalne, zważywszy
              ilość wolnych dni.
              Taka refleksja OT - wczoraj w rozmowie na temat jednego bardzo malowniczego
              miejsca w Polsce, jako jedną z jego zalet mój rozmówca wymienił to, że nie
              dotarli tam jeszcze warszawiacy. Przykre to, że zapracowaliśmy sobie na opinię
              szarańczy...
              • fuzzy7 Re: Ale cicho... 04.05.07, 12:09
                Nie goń kbsk, ludzie są różni i też miał rację tak pisząc..., niektórzy
                przyjezdni "bardzo pracują" na taką opinię jaką mamy, ale wielu z nich jest w
                porządku, tak jak w życiu, ludzie są różni i uogólniać tematu nie warto smile
                Pozdrowienia,
                Fuzzy smile
                • kbsk Re: Ale cicho... 04.05.07, 17:45
                  Fuzzy, thanx for support wink Dotknąłeś sedna sprawy...W czasie 4 lat mojego
                  mieszkania na Kabatach (Wańkowicza) imprezy do 4 nad ranem nie odbywają się
                  tylko w weekend majowy i święta Bożego Narodzenia. Jakimś szczególnym trafem
                  brakuje wtedy pod moim "apartementowcem" samochodów z rejestracją FSL, LBL,
                  BIA ...

                  Trudno jest cenić ludzi, którzy zachowują się jak bydło w miejscu swojego
                  (nowego) zamieszkania i jak "wielkopaństwo" poza nim...

                  Pozdrawiam,
                  • maxilla1 Re: Ale cicho... 04.05.07, 18:19
                    Strasznie denerwują mnie podziały na "rdzennych" warszawiakow i przyjezdnych.
                    Ciekawe kim według Ciebie ja jestem? Gdzie mnie zakwalifikujesz?
                    Moja Babcia była warszawianką od kilku pokoleń. Tuz po wojnie po skończeniu
                    medycyny otrzymała nakaz pracy ( tak, n a k a z tak kiedyś było, Babcia miała
                    wyjatkowo podłe pochodzenie społeczne jak na owe czasy) do małego miasteczka na
                    wschodzie Polski.
                    Mój Dziadek także warszawiak od urodzenia, "zaliczył " Oświęcim. Do zburzonej
                    stolicy nie wrócił, studiował w Łodzi. Stamtąd także dostał nakaz pracy do
                    szpitala w tym samym co Babcia miasteczku na wschodniej rubiezy.
                    Moja Mama urodziła się w miejscowości zabitej dechami. Mieszkała z rodzicami
                    praktycznie na wsi, w "lekarzówce" . Na studia przyjechała do Warszawy. Zreszta
                    na stare śmieci przeniosła się cała rodzina.
                    Na studiach Mama poznała Tatę. Tata urodził się w Wielkiej Brytanii. Tam los
                    rzucił moich drugich Dziadków - Babcia ujrzała światło dzienne w Warszawie,
                    Dziadek w Milanówku.
                    Po ślubie Rodzice zamieszkali w Warszawie, ale wkrótce Rodzice wyjechali na
                    placówke do Bardzo Dalekiego Kraju. Tam urodziłam się, tam chodziłam do
                    przedszkola, potem szkoły.
                    Od 22 lat mieszkam w Warszawie. Dziadkowie - już bardzo niemłodzi- mają domek w
                    willowej dzielnicy miasta, Rodzice mieszkają w Wilanowie, ja na Kabatach.
                    Tylko w aktach urodzenia Dziadków widnieje Warszawa. Ani Rodzice, ani brat ani
                    ja nie jesteśmy warszawiakami z urodzenia. A jednak jesteśmy w jakiś sposób
                    związani z tym miastem.
                    Ponawiam więc pytanie - do jakiej kategorii zaliczą nas "typowi warszawiacy"?
                    Łączę ukłony.
                    • kbsk Re: Ale cicho... 05.05.07, 00:28
                      Sądząc po długości Twojego opisu chciałaś coś udowodnić i włożyłaś w to sporo
                      pracy. Przesyłam swoje głebokie uszanowanie. Tylko widzisz, z Twoim przypadkiem
                      jest troszkę tak jak z paradą równości ... szum medialny skupia się na 3%
                      populacji pomijając pozostałe 97%.

                      A bolesna prawda jest taka, że po 45 do Warszawy wraz z rozbudową
                      komunistycznego aparatu i "cudem" gospodarczym ciągnęła brać wiejsko-
                      małomiasteczkowa. To Ci ludzie zasiedlali kamienice i wille na Starym
                      Mokotowie, Zoliborzu, Ochocie i Wilanowie, często kosztem ich prawowitych
                      właścicieli /casus Jaruzelskiego, rodziny Przedpelskich i ich willi na ulicy
                      Ikara 5/. Teraz ich dzieci i wnukowie przenoszą się m.in. na Kabaty. Niestety
                      lata lecą a braki w kindersztubie zarówno rodziców jak ich potomków zostają. A
                      tak na marginesie część z tych Państwa ma śliczną przeszłość w UB, SB, służbach
                      wojskowych i różnego rodzaju "placówkach-przykrywkach".

                      Osobna kwestia to "nowyje warszawskije", którzy przyjechali tu wyłącznie w
                      celach ekonomicznych. Mam nieprzyjemność pracować z kilkoma takimi osobnikami i
                      zapewniam ze lepiej nie wchodzić im w drogę - szybko można zostać utrąconym ich
                      determinacją osiągnięcia celu.

                      Generalnie więc migracje ludności to fajna sprawa pod warunkiem że przybysze
                      nie działają w nowym miejscu destrukcyjnie a jedyna chwila spokoju ma miejsce
                      wtedy, gdy opuszczają oni swoje "apartamęty".

                      Na koniec proponuję mały test. Proszę zatrzymać 100 przypadkowych "Kabaciaków"
                      i zapytać co wydarzyło się podczas II WŚ na ul Rybałtów (pomijam fakt, że 50%
                      mieszkańców Kabat nie wie gdzie ta ulica się znajduje). Po podsumowaniu wyników
                      możemy wrócić do dyskusji...
                      • maxilla1 Re: Ale cicho... 06.05.07, 21:34
                        1. Post może przydługi, ale chciałam opisać konkretną sytuację. Na moje pytanie
                        nie dostałam jednak odpowiedzi - do kogo mnie zaliczacie?
                        2. II Wojna Swiatowa spowodowała, że wielu rdzennych warszawiaków zginęła, nie
                        ulega też wątpliwości, że Warszawa po 1945 roku była jedna wielką stertą
                        cegieł. Kto więc miał ją odbudować? Krasnoludki? Profesorowie ( ci zresztą też
                        odgruzowywali).
                        3. Gdzieś ci ludzie pochodzący ze wsi i małych miasteczek, o których z taką
                        pogardą piszesz, musieli mieszkać. No chyba, że jesteś zdania, że ocalełe
                        kamienice są tylko dla warszawiaków ( tu mam brzydkie skojarzenia).
                        4. Dzieci i wnuki ludzi, którzy po wojnie przyjechali do Warszawy mają i
                        warszawskie meldunki, i warszawska rejestrację i miejsce urodzenia w stolicy.
                        5. Co są winne dzieci i wnuki pracowników SB, UB czy służb wojskowych. Czy
                        stosujesz odpowiedzialność zbiorową całych rodzin ( tu też mam az nadto
                        brzydkie skojarzenia). Nie mówiąc już o tym, że rodziców raczej się nie wybiera.
                        6. Destrukcyjne działania może podejmować każdy bez względu na miejsce
                        urodzenia. Sprawą odpowiednich służb jest przywołanie niesubordynowanych do
                        porządku.
                        7. Dość długo mieszkałam i nadal często odwiedzam Bardzo Daleki Kraj.Warszawa w
                        porównaniu z jego stolicą jest mała zapyziała wioską, a Polska krajem
                        porównywalnym z Trzecim Światem. Tam jednak nigdy nie odczułam podziału na nas
                        i was.
                        8. O czym ma świadczyć znajomość faktu co w czasie II Wojny Światowej zdarzyło
                        się na ulicy Rybałtów? Chyba tylko o tym, że ktoś jest zainteresowany historią.
                        Mnie do głowy przychodzi tylko to, że w tej okolicy deszyfranci zajmowali się
                        Enigmą, ale może było coś zgoła innego. Histria nie jest moim konikiem, zawód
                        mam całkiem inny . O czym ma świadczyć wiedza, gdzie jest owa ulica? Chyba
                        tylko o tym, że ktoś często chodzi na spacery.
                        Pozdrawiam.
                • anthonka Re: Ale cicho... 05.05.07, 09:24
                  Nie gonię kbsk, bo generalnie to się z nim zgadzam smile.
                  Chodziło mi tylko o to, że niestety do stolicy zawsze ciągnąć będzie masa
                  różnych ludzi - i tych wartościowych i tych "wielkich warszawiaków" i nie
                  będziemy mieć na to wielkiego wpływu.
        • chiara76 Re: Ale cicho... 03.05.07, 11:22
          a u nas zostało bardzo wiele osób...aż się zdziwiłam, bo zawsze sobie gdzieś
          wyjeżdżamy na taki megadługi weekend, ale w tym roku nie i oto zdziwienie.
          Szkoda tylko, że tak wiele lokalnych sklepów się pozamykało, sądząc po ilości
          osób, które zostały, spokojnie mogły się otworzyć...
          • fuzzy7 Re: Ale cicho... 03.05.07, 17:50
            chiara76 napisała:

            > a u nas zostało bardzo wiele osób...aż się zdziwiłam, bo zawsze sobie gdzieś
            > wyjeżdżamy na taki megadługi weekend, ale w tym roku nie i oto zdziwienie.
            > Szkoda tylko, że tak wiele lokalnych sklepów się pozamykało, sądząc po ilości
            > osób, które zostały, spokojnie mogły się otworzyć...
            A w naszym sklepie "MAXIMUS" Pan sprzedawca narzekał dziś na brak ruchu,
            pieczywa brak( dobrze, że zamroziłem kiedyś!), asortyment jakiś słaby i w ogóle
            bardzo cicho i spokojniesmile
            Pozdrawiam,
            Fuzzy smile
        • fuzzy7 Re: Ale cicho... 03.05.07, 17:38
          Pracuję z ludźmi, którzy pochodzą spoza Warszawy, szczególnie jedna OSOBA (z
          tych spoza Warszawy) mi się bardzo podoba, Pani Kierownik, jest bardzo fajna,
          ładna i mądra...

          Pozdrawiam,
          Fuzzy smile
          • barbaram1 Re: Ale cicho... 09.05.07, 21:15
            Czy mozna prosic o uchylenie rabka tajemnicy i napisanie co tak istotnego
            wydarzylo sie 60 lat temu na Rybaltow. Akurat wiem, gdzie to jest!
            Umierająca z niecierpliwości nie-Warszawianka (majaca jednak od kilku lat
            samochód na warszawskich numerach - dla niepoznaki!!!)
              • kbsk Re: Ale cicho... 10.05.07, 22:48
                He he, nie wiedziałem że takie kompendium "historii" Kabat istnieje ...
                objętośc w sam raz dla warszawskich nuworyszy. Może po przeczytaniu błysną u
                siebie "we wiosce/na mieście" swoją "kabackowością"

                Co do wydarzeń z ulicy Rybałtów i w samym lesie kabackim to istnieją dużo
                szersze źródła historyczne, a niektóre osoby miały okazję dowiedzieć sie o
                kabackich egzekucjach (szczególnie tej w Boże Ciało 1942) od swojej własnej
                rodziny bo dotyczyły one całkiem bliskich tejże rodzinie osób. Stad mimo 60 lat
                grupka osób pamięta o tamtych zdarzeniach.

                Nietrudno za to zrozumieć wiejskich i miałomiasteczkowych WykształWsiuchów,
                których przodkowie trzymali w czasie II WŚ za świnki Apfelbauma w komórce, że o
                tamtych czasach już zapomneli. Wszak kasa się juz skończyła...

                A co do rejestracji samochodowych to napiszę tak: zachowanie niektórych person
                wysiadających latem we Władku z "lymuzyn" na WN-kach w 100% dowodzi starodawnej
                prawdy: Cham chamem na wieki wieków. Amen!
                • kbsk Re: Ale cicho... 10.05.07, 23:05
                  Aha, zapomniałbym ... aby nie zapadać w zdradliwe wiry historii II WŚ kolejny
                  quiz dla świeżo upieczonych WykształWsiuchów z Kabatów...

                  1) Gdzie na Kabatach znajduje się Aleja kasztanowa?
                  2) Czy rosnące przy niej dęby /wink/ sadził osobiście tow. Gomółka vel Gnom?

                  Odpowiedzi prosze przesyłać na maila...nagrodą obiekty porządania większości
                  Kabaciaków - ursynowskie "blachy" do traktora dziadka i złoty sedes
                  villeroy&boch
                • maxilla1 Re: Ale cicho... 11.05.07, 09:40
                  Gdzie jest aleja Kasztanowa - wiem ( między KEN a Rosoła przy kortach
                  tenisowych), ale to świadczy tylko i wyłącznie o tym, że tam bywam - chodzę na
                  tenisa i spaceruję. O niczym więcej. O debach nie mam pojęcia, bo mnie to nie
                  interesuje.
                  Śmieszy mnie, bardziej niż irytuje, takie podejście do ludzi.
                  Ilu rdzennych mieszkańców Warszawy nie przezyło wojny? Bardzo wielu, w związku
                  z tym nie ma ich potomków.
                  Ilu - nie wróciło do Polski? Więcej niż Ci sie wydaje.
                  Ilu - z róznych przyczyn dziejowych - los rzucił w inne rejony kraju? Choćby
                  moja babcia, która została wysłanna jako lekarz daleko pod wschodnią granicę (
                  tak wysyłano tam dzieci pochodzące z Warszawy a tu dostawały pracę dzieci ze
                  wsi i małych miasteczek - takie były czasy).
                  Pamiętaj, że ludzie migrują, przemieszczają się, i......nie jest w tym nic
                  nagannego.
                  Podobnie jak nie widzę niczego złego w tym, że 99% mieszkańców Kabat nie wie co
                  zdarzyło się na ulicy Rybałtów ponad pół wieku temu.Jednego interesuje
                  historia, innego nie.
                  Pogardzasz mieszkańcami wsi zapominając, ze tu, gdzie obecnie mieszkamy nie tak
                  dawno była zdeklarowana wieś i kartofliska.
                  Warszawa została odbudowana, dziś mieszka w niej nieco ponad milion osób. Są to
                  potomkowie tych którymi pogardzasz, bo gdyby liczyć tylko na warszawiaków- tych
                  z dziada-pradziada, Warszawa byłaby własnie niewielkim miasteczkiem.
                  Wulgaryzujesz i uproszczasz problem przechowywania Żydów. Tak się złozyło, że
                  jestem zaprzyjaźniona z potomkami wielkiego filantropa, urodzonego przed wojną
                  w Warszawie, a ocalałego własnie dzieki tym, których raczysz
                  nazwać "małomiasteczkowymi wykształciuchami". Ów człowiek mieszka w Bardzo
                  Dalekim Kraju, czasem przyjeżdża do Polski i nie dzieli mieszkańców Warszawy na
                  rdzennych i przyjezdnych. Być może dlatego, że duzo widział i przeżył.
                  • joan122 Re: Ale cicho... 11.05.07, 11:17
                    A ja sie naraze, i stwierdze, ze jest wiele prawdy w wypowiedziach kbsk i
                    podobaja mi sie te wypowiedzi, ale moze dlatego, ze jestem jedna z niewielu
                    rdzennych mieszkanek warszawywink.
                    W mojej poprzedniej firmie na 27 osob, bylam jedyna osoba z warszawy, ta
                    najbardziej uczynna i pomocna i nie donoszaca na kolegow, wolalabym zrezygnowac
                    z czegos dla siebie, w przeciwienstwie do "moich kolegow" idacych po trupach do
                    celu.
                    Nie mam pedu, aby ciagle wiecej i wiecej, tak jak wielu przyjezdnych.
                    • maxilla1 Re: Ale cicho... 11.05.07, 11:36
                      Przeczytaj mój pierwszy post. Bardzo jestem ciekawa do którego wora mnie
                      wrzucisz? Wsiochów ( moja mama urodziła się w bardzo małym miasteczku ),
                      rdzennych warszawiaków ( moja Babcia i Dziadek są warszawiakami od bardzo wielu
                      pokoleń), czy może innego ( urodziłam sie i wiele lat spędziłam w Bardzo
                      Dalekim Kraju)?
                      Jak segregujesz ludzi? Według miejsca urodzenia? Życzliwości? Rejestracji
                      samochodu?
                      I jeszcze jedno - spotkałam w Polsce róznych ludzi - fajnych warszawiaków,
                      krakusów, ludzi z prowincji, warszawiaków napływowych, poznaniaków. I całkiem
                      niefajnych. Bez wzgledu na to jakie są ich korzenie.
                      Odpowiedz, prosze, w jakim według Ciepie, jestem worku????
                        • maxilla1 Re: Ale cicho... 11.05.07, 12:53
                          Wiesz, nie zabolało, najwyżej zdziwiło i rozśmieszyło. Bawi mnie wszelkiego
                          rodzaju segregacja ma białych i Murzynów ( moją najbliższą przyjaciółką była
                          Murzynka córka doskonałego lekarza); urodzonych w Warszawie i napływowych (
                          osobiście nie interesuje mnie miejsce urodzenia),pochodzenie społeczne,
                          narodowiść ( przeraża mnie nienawiść do Żydów, z wieloma bardzo się
                          przyjaźnię), stosunek do religii ( jak ktoś nie chodzi do kościoła to jest co
                          najmniej podejrzany) czy preferencje seksualne.
                          No, ale może dlatego, że mam róznych przyjaciół na całym świecie i nieco inne
                          wartości oceniania ludzi. Pozdrawiam.
                    • effa.d Re: Ale cicho... 11.05.07, 17:36
                      Można podzielać poglądy kbsk, ale raczej nie powinnen się podobać ton jego
                      wypowiedzi.
                      Obrażaniem i wulgarno-chamskim tonem nie daje on zbyt dobrego świadectwa
                      Warszawiakom. (tym rdzennym oczywiście, innych wszak wg jego nomenklatury nie
                      ma. są tylko Wykształciuchy, czy coś tam z wioską było....)
                      ech..
                • rubeus Re: Ale cicho... 14.05.07, 13:43
                  kochaniutki - może i są inne, bardziej obszerne PISANE źródła
                  dot. egzekucji przy ul. Rybałtów i w Lasie Kabackim, jak i zapewne
                  różne inne materiały dot. wcześniejszych dziejów terenu Kabat i Moczydła,
                  ale notka na mojej stronie to nie opracowanie naukowe, więc nie
                  widziałem potrzeby robienia dogłębnej kwerendy w róźnych opracowaniach,
                  publikacjach i dok. archiwalnych. A i tak, trochę się naszperałem
                  aby informacje, które widzisz skompilować.
                  Ps. Piszesz, że od 4 lat obserwujesz to forum i pierwszy raz, widzisz na
                  oczy moje zapiski - to chyba baaaaaaaaaaaardzo pobierznie je przeglądasz,
                  bo notka ma ze 2 latka.
    • fuzzy7 Nie chciałem... 11.05.07, 14:54
      wywołać dyskusji w takim tonie..., kbsk chodziło raczej o zachowanie ludzi i to
      głównie piętnował, a że połączył to z pochodzeniem, bo pewnie widzi, kogo to
      dotyczy w jego najbliższej okolicy..., jest to jego indywidualny odbiór. Życie
      nie jest jednak czarno - białe, ludzie są różni, znam wielu bardzo fajnych i
      mądrych ludzi spoza Warszawy, także ze wsi, a z Warszawy sukin.... i na
      odwrót... taki podział na tych z Warszawy i ty tych z spoza Warszawy jest
      jednak chybiony, chodzi jak pisałem wcześniej o pewne cechy charakteru,
      zachowania a nie miejsce urodzenia czy o pochodzenia, itp... , a dyskusja
      poszła w niezamierzonym przeze mnie kierunku... ech... sad

      Pozdrawiam
      Fuzzy
      • barbaram1 Re: Nie chciałem... 11.05.07, 19:14
        Dzieki za info, co dziło sie na Rybałtów. No teraz wreszcie błysne na moim
        mieście! Juz nie moge sie doczekać. No i nie bedzie juz tak głupio, gdybym nagle
        została zatrzymana na Kabatach w ramach wyboru próby 100 Kabaciarzy.
        No cóż kbsk moi dziadkowie oprócz trzymania świnek (choc nie jestem 100% pewna,
        czy rzeczywiscie takowe wtedy były) uratowali dwojkę rodzeństa Niemców. Pod
        koniec wojny niemiecka rodzina, która od lat mieszkala w Polsce została przez
        Polaków ograbiona i poturbowana. Zwykli ludzie, ot los chciał, że byli Niemcami
        na polskiej ziemi. Rodzice i dziadkowie zostali wywiezieni do obozów w Rosji,
        skad nigdy nie wrócili, dzieci zostały pobite, a dziewczynka 12-letnia była
        przez wiele tygodni gwałcona. Zrobiło się zal dzieci moim dziadkom i podstepnie
        dzieci przewieźli do kryjówki. Ukrywali dzieci przez prawie 2 lata. Może nie
        bylo to tak niebezpieczne jak ukrywanie Zydów, ale zawsze. Dla moich dziadków po
        prostu liczył się czlowiek, a nie jego pochodzenie. Szkoda, że 60 lat po wojnie,
        we wspolnej Europie ludzie oceniają ludzi po tablicach rejestracyjnych i
        miejscu urodzenia. Czy na prawde jest sie mniejszym chamem, jeśli 60 lat temu w
        Boze Ciało zabili czlonka rodziny? To jedyny wyznacznik? Czy brak odpowiedzi na
        super pytania kbsk świadczy o braku kultury, inteligencji i czymś tam jeszcze?
        • polkagris Re: Nie chciałem... 11.05.07, 22:09
          Polska to szczęśliwy kraj... Do rangi największego problemu urasta fakt czy
          ktoś się urodził w Warszawie, czy tylko tu mieszka...
          Ludzie są ludzmi - każdy zna warszawiaków fajnych i beznadziejnych...
          Widać jak wiele osób ma kompleksy...
          Na marginesie - nie tylko Warszawa walczyła z okupantem - cały kraj walczył...
          A moim prywatnym zdaniem Powstanie nie jest powodem do dumy tylko do zadumy...
        • kbsk Re: Nie chciałem... 12.05.07, 02:03
          barbaram1 ...nie denerwuj się tak jak w poście proszę. Twoja odpowiedz na
          pytania quizu przesłana na maila nie jest poprawna - aleja kasztanowa nie jest w
          tym miejscu gdzie cytuję "psy wykasztaniają się na Srabatach". Wiem że po cichu
          liczyłaś na "blachy" do traktora do kompletu wiec dostaniesz je jako nagrodę
          pocieszenia pocztą (czekam na dokładny adres babci i dziadka z Wielkiej
          Bździny). Złoty sedes z inkrustacja Twojego nicka na klapie czeka do osobistego
          odboru

          Zasyłam braterskie uściski /choć to tak jak mezalians wink/
    • nauboczu Re: Ale cicho... 11.05.07, 21:57
      Jestem z Zambrowa ..... Mieszkam na Rybałtów... od roku. Co za historia ... Nie
      wiedziałam o tym, wzruszyłam się. Mieszkałam przez pół życia przy cmentarzu
      żydowskim, popularnie zwanym Żytki, gdzie zjeżdżałam z gorki na sankach ....
      Dopiero po latach dowiedziałam się, że Zambrów był 89 % żydowskim miasteczkiem
      przed wojną. Moi rodzice przyjechali tam do pracy. Do WIELKICH ZAKLADÓW ....
      Po maturze mieszkałam na Chełmskiej, potem przez dwa lata w Katowicach i dalej W
      Maidstone,w Anglii, żeby stwierdzić, że wracam do Polski i zostałam w Warszawie.
      Co to znaczy Warszawiak ? Dla mnie ? Mój mężczyzna od 8 lat, moja przyjaciółka
      od 10 lat, moi bardzo bliscy i zyczliwi znajomi od kolejnych 10 lat. Znam więcej
      osób tzw: "rodowitych Warszawiaków" niż przyjezdnych, a może inaczej: te osoby
      są moimi bliskimi osobami. Nigdy nie usłyszałam tego typu dyskusji o
      przyjezdnych. pewnie znam innych Warszawiaków. Maxilla 1 była/żyła w wielu
      miejscach i jak widzę ważna dla Ciebie jest Twoja historia, która zreszta jest
      fascynująca !i pewnie dlatego rozumie, że ludzie powinni się przemieszczać: aby
      sie czegoś nauczyć, nie być Warszawiakiem, poznać inne kultury/ludzi ... i nie
      dziwić się że ludzie wyjeżdżają na długi weekend. Pozdrawiam,
      • pianissima Re: Ale cicho... 12.05.07, 12:50
        Kbak, masz jakis problem i to duzy.

        Jak do tej pory, nie robilam dochodzenia kto na jakich numerach jezdzi i
        dlaczego wyjezdza na weekend. Jakos nie miałam takiej potrzeby. Zapewne jak
        kazda rodowita warszawianka powinnam to sprawdzac??? Co ciekawe, na moim
        osiedlu bloku jest cicho. Mamy tylko jedno halasliwe stadlo (jeszcze chyba nie
        rodzine), paradoksalnie.... mowiace z wyraznym warszawskim akcentem. Stadlo to
        co jaks czas zatruwa zycie wszystkim. Gdyby sie wyprowadzilo, byloby idealnie.
        Czy na tej podstawie mam sobie wyrobic opinie, ze ludzie mowiacy z warszawskim
        akcentem, to chamy??? Idac twoim tropem myslenia: tak.

        Poza tym, bardzo bawia mnie, powracajace raz po raz, watki pt. "jak cicho w
        Warszawie, wyszyscy wyjechali na swoja wies" (temat szegolnie ulubiony na forum
        Warszawa, powtarzany przy okazji kazdych swiat i dlugich weekendow, itp).
        Wyglada na to, ze niektorzy bywalcy forum (nie majacy chyba innych rozrywek
        poza froum) nie wiedza, ze w takich okresach cicho robi sie w Paryzu, Madrycie,
        na niemieckiej wsi i w prowincjonalnm miescie na opolszczyznie. Z czego wynika
        niezbicie, ze cala Europa wyjechala... na swoja wies (tylko na wsi tez jest
        cicho! i tam tez nie widac ludzi!). Glosno jest przede wszystkim w kurortach.

        Warszawa nie jest wiec zadnym wyjatkiem. Wyjatkiem jest wtedy centrum Paryza
        czy Rzymu, najezdzane przez turystow, ale dzielnice mieszkaniowe tam takze
        wygladaja na wymarle. Niestety, warszawska Starowka jest wtedy senna, nawet w
        zestawieniu z Krakowem czy Wroclawiem.

        I druga sprawa poruszona w tym watku: cecha duzych aglomeracji jest naplywowa
        ludnosc. Jesli jej nie ma, miasto pozostaje prowincjonalne. Dopoki ludzie tu
        przyjezdzaja, kondycja miasta jest dobra i aglomeracja sie rozwija. Jesi ten
        proces sie zatrzyma, ludzie zaczna sie wyprowadzac, miasto zrobi sie zapyziale
        a z czasem podupadnie. Takich upadlych miast, majacych czasy swietnosci za
        soba, jest w Europie wiele.

        Rozbawila mnie tez propozycja, zeby odpytac tubylcow, co bylo przy Rybaltow.
        Rozbawila, bo mam znajomego, warszawiaka z dziada pradzida, ktory nigdy nie
        byl... na Zamku Krolewskim. Uwierzycie??? Ciekawe, jak by wypadl z pytania, o
        to gdzie na Mokotowie, a tam mieszka, zachowaly sie np. rysunki Polski
        Walczacej, albo w ktorej kamienicy (przetrwala wojne) ukrywal sie Szpilman.
        Jakos brak mi bezczelnosci, zeby go z tego odpytywac.

        Uwazam, ze drwiny, takze z przyjezdnych lub mniejwiedzacych, wynikaja z
        kompleksow i niskiego poczucia wartosci u drwiacych. Ludzie na poziomie nie
        pozwalaja sobie na takie zachowania.
        • kbsk Re: Ale głośno 12.05.07, 13:58
          Miła Pianissimo ... powielasz pewne proste schematy wieć prosze bądz tak
          łaskawa i sprecyzuj. Piszesz o kompleksach...napisz o co dokładnie Ci chodzi.
          Jakie kompleksy mają ludzie nazywający sprawę po imieniu, czym sie objawia
          nasze poczucie niskiej wartości?. Bo wiesz, ten Twój arguement brzmi w ten
          sposób jak powiedzenie komuś ze jest łysy w rozmowie o poziomie rozwoju
          gospodarczego.

          Argument historii wraca też jak bumerang. Pasuje tu cytat pewnego Wielkiego
          Polaka (którego znaczna część Rodaków uważa za swój autorytet dzięki jego
          postawie i nie chodzi tu o gen. Jaruzelskiego):

          "Naród bez dziejów, bez historii, bez przeszłości, stanie się wkrótce narodem
          bez ziemi, narodem bezdomnym, bez przyszłości. Naród, który nie wierzy w
          wielkość, i nie chce ludzi wielkich - kończy się ! Wśród przemian, które
          zachodzą, w których niestety gubimy właściwą miarę i ocenę rzeczy, spraw i
          ludzi, tak łatwo można zatracić wrażliwość na człowieka, który przybity ludzką
          rzeczywistością materialną, zatracił właściwie swą godność!"

          Śmieszy mnie to, że tak wiele wykształconych osób mieszkających w Warszawie
          wstydzi się swojej kiepskiej znajomości języków, chociażby angielskiego (i
          przez to nie rozmawia nawet z Francuzami kaleczącymi ten język) a hołduje swoją
          nieznajomość historii Polski. W dobie powszechnego dostępu do Internetu
          (przyjmniej na Kabatach) takie podejście to czysta ignorancja, która odróżnia
          te osoby od wielu mieszkańców Paryża, Berlina, Londynu czy Pragi

          I rzecz trzecia. Jadąc do Krakowa, Mediolanu czy Białogardu zachowuje sie tam
          jak gość. Staram się poznać mieszkających tam ludzi, ich zwyczaje i losy. Nie
          narzucam swoich zachowań i zachowuję elementarne zasady kultury. Tego
          wszystiego brakuje znacznej cześci przyjazdnych do Warszawy. Trudno wiec,
          żebyśmy my którzy mieszkamy tu troszkę dłużej siedzieli sobie cicho. Trudno też
          abyśmy zapomnieli że część z naszych rodzin straciła dorobek swojego zycia
          przez szalejącą 50 lat dzicz, która tymczasem wykształciła swoje dziatki na
          prawników, ekonomistów i dziennikarzy. Ci ludzie, którzy domagają się teraz
          szacunku i godności, powinni najpierw spytać z jakim szacunkiem i godnością ich
          dziadkowie i rodzice postępowali względem nas. My pamiętamy i zawsze bedziemy
          wskazywać nektórym osobom ich mejsce
      • maxilla1 Re: Ale cicho... 12.05.07, 14:12
        Urodziłam się rzeczywiście niedaleko Korei, z tym, że nie Północnej a
        Południowej. Miejsce, w którym ujrzałam światło dzienne leży bliżej Seulu niż
        Phenianu i nazywa się Fukuoka. Jesli nie wiesz gdzie to jest podpowiem, że po
        niespełna pół roku rodzice przeprowadzili się do Tokio, a ja dopiero w 4 roku
        życia wyjechałam po raz pierwszy za granicę. Później mieszkałam w Czarnej
        Afryce, Szwajcarii , potem znowu Japonii. Sporo też jeżdziłam po świecie czasem
        budząc zdziwienie z powodu koloru skóry, jednak nigdzie nie spotkałam się z
        brakiem tolerancji.
        Rocznika statystycznego nie mam zamiaru czytać - znam bardziej fascynującą
        lekturę!!!!!
        W dalszym ciągu obstaję przy swoim - masz kompleksy, a do tego cierpisz na dość
        ciężką chorobę, niestety częstą przypadłość Polaków, jest to nienawiść, zawiść,
        zacietrzewienie, brak tolerancji.
        • chiara76 Maxillo1;) 12.05.07, 14:21
          jakbyś kiedyś chciała zajrzeć na moje forum o Japonii, to zapraszam Cię (link w
          mojej sygnaturce).
          Przepraszam, że tutaj, ale jak zobaczyłam Tokio, to od razu mi się skojarzyło.
          Pozdrawiam Cię Maxillo.
        • kbsk Re: Ale cicho... 12.05.07, 15:18
          Hejki Maxilla1 "W dalszym ciągu obstaję przy swoim - masz kompleksy, a do tego
          cierpisz na dość ciężką chorobę, niestety częstą przypadłość Polaków, jest to
          nienawiść, zawiść, zacietrzewienie, brak tolerancji"

          Ponawiam pytanie. Na czym polegają moje kompleksy.

          Co do fragmentu "nienawiść, zawiść, zacietrzewienie, brak tolerancji" to też
          proszę o uświadomienie... bo jak widzisz na własnym przykladzie staram sie nie
          odnosić ad personam ale do określonego zjawiska socjologicznego.

          Zastanwiam się za to jak nazywa się perwersyjna jednostka chorobowa polegająca
          na calkowitej amnezji historycznej i wylizywaniu odbytu każdego
          przedstawiciela "I świata", nieważne kim jest i co o nas myśli.
          • fuzzy7 Re: Ale cicho... 12.05.07, 15:44
            Nawet nie mam czasu czytać Waszych postów, kurcze, ale wywołałem dyskusje, ale
            dzięki temu forum Kabaty - Moczydło nie jest martwe...smile
            Może mieszkańcy Kabat i Moczydła zabiorą głos w innych sprawach bardziej
            konkretnych, tych które trzeba rozwiązać, może to forum czytają radni naszej
            dzielnicy...
            A ja nie byłem nigdy na wyścigach konnych na Torze Służewieckim, a... tylko raz
            na imprezie integracyjnej jednej państwowej, dużej jednoosobowej spółki skarbu
            państwa, w której już nie pracuję od kilku lat, a na Starym Mieście chyba z rok,
            albo dalej, nie ma na to czasu ..., nie chcę się tu chwalić, gdzie byłem i co
            wiem a bo i po co, chyba żeby szczerze i uczciwie wymienić poglądy i doświadczenia!

            Pozdrawiam,
            Fuzzy smile
            • joan122 Re: Ale cicho... 12.05.07, 21:25
              A ja mam nowych sasiadow, niestety kolejni naplywowi. O 7:30 w sobote kosza
              trawnik pod moim i nie tylko oknem, "dzien dobry" nigdy nie powiedza, a na
              moje "dzien dobry" slysze jakby burkniecie. Acha i parkuja samochod, zahaczajac
              tak o ok 50 cm o moje miejsce postojowe, a na uprzejme prosby nie reaguja,
              czyt. nic sie nie zmienia.
              Wiem, wiem, zawsze moge kupic dom, wtedy nie bede miala przynajmniej tak
              bliskich sasiadow, ale na to raczej nie bedzie mnie stac.
              • polkagris Re: Ale cicho... 12.05.07, 23:20
                Tak, tak, tylko warszawiacy przed wojną byli inteligentni, pracowici i byli
                100% patriotami, reszta mieszkańców tego kraju to chamstwo pospolite zawsze
                było i jest... Piłsudski co prawda porównywał Polskę do obwarzanka, ale on
                przecież warszawiakiem nie był...
                Nie rozumiem ludzi, którzy uważają, że ktoś jest lepszy a ktoś gorszy bo jest z
                lubelskiego, Niemiec czy Francji.
                Lubisz się powoływać na historię, ale z Twoich wypowiedzi widać, że niewiele z
                niej rozumiesz, a szkoda.
                • kbsk Re: Ale cicho... 13.05.07, 00:33
                  Polkagris, rozwiń proszę rzucony temat: "A moim prywatnym zdaniem Powstanie nie
                  jest powodem do dumy tylko do zadumy..."

                  Ja sobie tak myślę, że jako jedyna stolica w Europie pod okupacją
                  niemiecko-sowiecką potrafilismy postawić się przeważającym siłom obu wrogów. A
                  samo Powstanie, choć nieudane, dało inspiracje dla kolejnych pokoleń Polaków.
                  Podobne zdanie ma chociażby Norman Davies (zerknij do książki "Powstanie '44")

                  Twój wywód zatrzymał się za to, zdaje się, na propagandzie rokossowskiego i
                  moczara. Jeśli tak ma wyglądać wg Ciebie właściwe zrozumienie historii to nie
                  dziwię się ze nie nadążasz za moim tokiem myślenia.

                  A w sprawie obwarzanków, to rozumiem że tak jak Ziuk urodziłaś/łeś się pod
                  Wilnem i znasz gościnność Wileńszczyzny i byłych Kresów. Jeśli nie to nie wiem
                  czy wiesz ale tez zaliczasz wg Marszałka się do dziury w centrum.
                    • kbsk Re: Ale cicho... 13.05.07, 12:39
                      Rzeczywiście rozwinięcie godne eksperta historii II WŚ.

                      Jak opowiadała mi moja babka najbardziej z upadku Powstania cieszyli się
                      szmalcownicy i szabrownicy, którzy do października 44 byli karani przez AK karą
                      śmierci. Garstka Warszawiaków, która przeżyła miała i ma jednoznaczną opinię
                      szczególnie jeśli rozważa się Powstanie w szerszym kontekście Akcji "Burza"
                      Podobną opinię mamy też na temat Powstania w getcie, które z perspektywy
                      militarnej nie miało szans od pierwszego dnia, a jego sensu nie kwestionuje
                      żaden poważny ekspert na całym świecie

                      W każdym razie "historia est magistra vitae" pod warunkiem że się ją analizuje
                      samodzielnie i opiera na materiałach źródłowych a nie na "historical fiction"
                      radzieckich gienierałów
                      • polkagris Re: Ale cicho... 13.05.07, 16:00
                        Political fiction to domena polskich przywódców - znając efekty Akcji Burza
                        przywódcy polskiego państwa podziemnego wiedzieli jak Stalin zareaguje na
                        Powstanie. Tylko ktoś totalnie krótkowzroczny mógł pomyśleć, że "wywołamy
                        Powstanie jak Sowieci będą u bram Warszawy, wyprzemy Niemców przy wsparciu
                        Rosjan, przywitamy Armię Czerwoną jako gospodarze tej ziemi, a Stalin powie z
                        szacunkiem: Nu Paliaki, gieroje, dam wam wolny kraj, a co!" Powstanie to był
                        prezent, o jakim Stalin nie mógł sobie marzyć - krew za zamordowanie miasta
                        została na rękach nazistów, którzy go po prostu wyręczyli, bo oczywiste jest to
                        co Stalin zrobiłby z podziemiem w Warszawie. Drugim wygranym dzięki Powstaniu
                        byli Niemcy - dzięki decyzji Stalina o wstrzymaniu działań na froncie wschodnim
                        na pół roku Sowieci doszli tylko do Łaby. Bez Powstania mieli szansę na dojście
                        do Renu, a może nawet Paryża. Chyba każdy może sobie wyobrazić czym by się to
                        skończyło...
                        Polskie władze zawsze lubiły wierzyć, a nie myśleć - podobnie w 1939r. - Hitler
                        kanałami dyplomatycznymi złożył nam naprawdę umiarkowaną propozycję - nawet
                        bardzo umiarkowaną bo Hitler chciał żeby Polska ją przyjęła, bo wojna z Polską
                        była mu nie na rękę (Gdańsk i tak nie był polski, sojusz z Niemcami byłby dla
                        nas korzystny a eksterytorialna autostrada nie była aż tak dużym ustępstwem).
                        Polska oczywiście odrzuciła propozycję, bo wolała wierzyć w obietnice bez
                        pokrycia Brytyjczyków i Francuzów, którzy zaoferowali je cynicznie, bo
                        wiedzieli że nie są w stanie ich zrealizować, a ich jedynym celem było
                        skierowanie wojsk niemieckich na Polskę i odwleczenie wojny na froncie
                        zachodnim... Polska przedwojenna miała niezły wywiad wojskowy i polskie władze
                        bardzo dobrze znały siłę militarną Francji i Wlk. Brytanii. Ale my jesteśmy
                        ekspertami od cudów i martyrologii nieprawdaż?
                        Powstanie w Getcie to zupełnie inna historia...
                        A na marginesie – okupacja i walka z okupantem/ami nie ograniczała się do
                        Warszawy, no ale o tym, widać, babcia Ci nie opowiedziała.
                        • fuzzy7 Re: Ale cicho... 13.05.07, 16:33
                          Uwielbiam swoją Panią Kierownik i nie ważne jest to, ze pochodzi spoza Warszawy,
                          powtórzę jest mądra, ładna, bardzo fajna (same przymioty ech...), a więc nie ma
                          znaczenia miejsce urodzenia, tylko to, czy jest się wartościowym człowiekiem.
                          A Powstanie Warszawskie? Uważam, że należy szanować i czcić jego Bohaterów, a
                          nie zastanawiać się czy było potrzebne czy nie, bo było lub naiwne czy nie mnie
                          takie rozważania mocno denerwują.
                          Pozdrawiam,
                          Fuzzy
              • maxilla1 Re: Ale cicho... 13.05.07, 20:42
                Mam sąsiadów - róznych. Jedni są gburowaci, inni sympatyczni. Na moim piętrze
                mieszka rodzina, która chułubi się, ze od pokoleń mieszkała na Woli ( więc
                chyba w Warszawie). I owi ludzie: nie zamykają drzwi tylko trzaskają, czekają
                az pierwsza im się ukłonię ( i robię to, bo korona mi z głowy nie spadnie),
                wystawiają na klatkę schodową co się da, awanturują się ze spółdzielnią.
          • maxilla1 Re: Ale cicho... 13.05.07, 20:38
            1. Twoje kompleksy polegają między innymi na tym, że za wszelką cenę chcesz
            udowodnić innym, że jesteś lepszy. Szufladkujesz ludzi według miejsca urodzenia
            czy pochodzenia. A to jest i niemądre i infantylne, żeby nie rzec prymitywne.
            Ludzie są mądrzy lub głupi , kulturani lub prymitywni bez względu na to, gdzie
            się urodzili. I dziwi mnie, że człowiek, który twierdzi, że jest pracownikiem
            naukowym jednej z najlepszych uczelni w Polsce może tak mysleć.
            Nie mam amnezji historycznej. Przyznaję, że nie jestem specem historii Polski,
            nie mam wykształcenia humanistycznego, ale wiem, że nic nie jest jednoznacznie
            czarne i białe. Są rózne odcienie i kolorów i szarości. Powstanie Warszawskie
            także nie było do końca takie jak usiłujesz tu przedstawić. Zginęło, zupełnie
            niepotrzebnie, bardzo wielu wartościowych ludzi. Gros nie wróciło do Warszawy.
            Mieszkając w kilku krajach po pół roku nie uważałam się tam za gościa. Co
            więcej - nikt nie trtował mnie jak osoby obcej. Czy gospodarzem danego
            kraju/miasta jest tylko ktoś kto się tam urodził? czy też ktoś kto mieszka od
            miesiąca? a może jedynie osoba, która potrafi udowodnić, że własnie tam
            urodzili się jej wszyscy przodkowie?
            Powtarzam - na przestrzeni lat ludzie się przemieszczają, migrują - z róznych
            przyczyn. I miejsce urodzenia nie jest istotne. Mozna być chamem mając
            warszawskich przodków od króla Sasa, i człowiekiem kulturalnym w pierwszym
            pokoleniu warszawiaków.
            • kbsk Re: Ale głośno 13.05.07, 22:47
              Maxillo, 50 lat Bieruty, Gomółki i prostaki na niższym szczeblu próbowały
              ludziom z wielopokoleniowych rodzin warszawskich wmówić, że powinni mieć
              kompleksy z racji tego kim są, co robią i mówią. Majątki naszych Rodzin w
              znacznej mierze poodbierano, w dostępie do nauki na wyższych uczelniach byliśmy
              ostatni w kolejności (może ktoś jeszcze pamięta system punktów za chamstwo).
              Jesteśmy więc odporni na tego rodzaju propagandę i pseudo psychoanalizę

              Być może Ty prowadzisz z innymi ludźmi polemiki wyłącznie w celu wykazania
              swojej wyższości i stąd Twoje twierdzenia. Ja mam cel trochę inny: sprawić by
              część "gości", często "wykształconych", po prostu się ucywilizowała. Jak osoby
              te działają w praktyce widzę zarówno tu na Kabatach (imprezy do białego rana,
              "odpalanie" zwierząt pod oknem) jak i w pracy (intrygi, donoszenie do
              szefostwa). Za swoje postępowanie odpowiedzialne są one same i same też sobie
              wystawiają opinię i się szufladkują...

              Największym błędem części naszych Współmieszkańców jest pogląd, że można stać
              się "miastowym" kupując mieszkanie w "dobrej dzielnicy" zapominając o brakach w
              kindersztubie. W związku z zachowaniem tych osób mam pewną propozycję. W
              okolicach Puelli proponuje urządzić Dom Nowego Warszawiaka-Kabaciaka
              organizujący obowiązkowe (dla niektórych) kursy obejmujące naukę wybranych
              subtelności:

              > kończenia imprez przed 22
              > oddawania moczu w miejscach do tego przewidzianych
              > wkładania smieci do smietnika a nie przed jego drzwiami
              > organizowania grilla na polance w lesie kabackim a nie na balkonie
              > zbierania "hocków-klocków" po swoich pupilach i wyprowadzania ich na smyczy
              > jazdy rowerem w miejscach do tego wyznaczonych
              > zwyczajowego mówienia sobie "dzień dobry" na klatce

              Sądząc po tempie postępów moich Sąsiadów kursy muszą być co najmniej roczne.
              Jako bonus można przewidzieć na koniec trening jedzenia bezy nożem i widelcem i
              udział w jednym z programów tvn stajl wink
              • maxilla1 Re: Ale głośno 14.05.07, 08:10
                Jeśli masz na myśli Władysława GomUłkę, to chyba przez "u", natomiast Mikołaj
                Gomółka żył dość dawno temu, był muzykiem i chyba miał niewielki wpływ na to co
                działo się w Polsce w połowie XX wieku. To tak na marginesie.
                Stwierdzenie "prostaki na niższym szczeblu" właściwie Cię dyskredytuje. Nie
                wolno, zwłaszcza człowiekowi, ktory uważa sie za kulturalnego, mówic tak o
                kimkolwiek. Bez względu na to czy urodził się w Warszawie, Paryżu czy na
                głebokiej wsi!!!!
                I, bardzo Cię proszę, nie zmieniaj faktów dotyczących przyjęć na uczelnie.
                Owszem były punkty za pochodzenie ( robotnicze i chłopskie - może
                nie "chamstwo"), ale jesli ktoś zdał wystarczająco dobrze egzamin wstępny, to
                bez problemu był przyjety na studia.Moja Mama nie miała, jako córka lekarzy,
                zadnych punktów preferencyjnych i za pierwszym razem dostala się na oblężoną w
                owym czasie medycynę.
                W latach pięćdziesiątych były nakazy pracy. Moja Babcia, jako młody lekarz
                o "złym" pochodzeniu ( jest córką lekarzy) dostała własnie taki nakaz pracy w
                maleńkim miasteczku. Klęła, ale korona z głowy jej nie spadła( albo nosi ja
                wystarczająco mocno, albo jej nie ma). W wyniszczonym wojną kraju wszędzie
                potrzebni byli lekarze. Pewnie, że rozsądniej było wysłać tam kogoś, kto
                stamtąd pochodzi, ale było jak było. Babcia i zrobiła specjalizację, i
                dojeżdżała do kliniki, i zrobiła doktorat.
                A ludzie, którym kurs z cywilizacji dobrze by zrobił - pod tym się podpisuję,
                nie muszą mieć wiejskich korzeni. Moga reprezentować "warszawskie smietankie
                towarzyskie" ( to z Tuwima).
    • nauboczu Re: Ale cicho... 13.05.07, 19:51
      A mnie rodzice i dziadkowie uczyli, że liczą się ludzie, miejsce gdzie jesteś,
      dzięki ludziom bedzie cudowne. odkąd odwiedzam forum Kabaty, mam co do tego
      wątpliwości. Mam tez pytanie : skąd ci rdzenni Warszawiacy na Kabatach ?
      Finalnie była/jest to wiocha. Dlaczego nie mieszkaja w kamienicach w Centrum, na
      Ochocie, Mokotowie. Ich korzenie powinny ich tam zostawić lub nie pozwolić
      wyprowadzic się " na wioskę". Skąd ta migracja 20 km od Centrum ? Gdybym była
      rodowitą Warszawianką, za nic nie przeprowadziłabym sie na wieś smile
        • bea116 Re: Ale głośno 13.05.07, 22:45
          A to mnie kbsk powaliłeś, że dzieci malutkie masz... ton i styl twoich wypowiedzi to mi raczej pasuje do będącego w jesieni życia lokalnego nacjonalisty, nie mówiąc już o człowieku tzw. wykształconym.
          Zresztą jakby ci tu powiedzieć, nie dla każdego pasją jest historia... ja np. wolę biologię... A jeśli chodzi o gloryfikowanie tzw. rdzennych warszawiaków (co w twoich postach prawie o szlachectwo trąca)to miałam takiego jednego za sąsiada i powiem ci, że odetchnęłam pełną piersią dopiero jak się wyprowadziłsmile)
          • kbsk Re: Ale głośno 13.05.07, 22:54
            Oho, widzę pojawiła sie kolejna standardowa "merytoryczna" odpowiedź. Bea, skoro
            Cię powaliłem (choć mam wątpliwości, bo zdaje mi się ze leżałaś już na długo
            przed moim postem) to lepiej już tak pozostań - będzie to adekwatne do sposobu
            Twojej percepcji świata
            • pianissima Re: Ale głośno 13.05.07, 23:44
              Specem od niemerytorycznych wypowiedzi jestes ty sam. Na konkrety odpowiadasz
              haslem typu: "czy mozesz uscislic" lub dluuuuugim postem na poboczny temat lub
              tez stosowaniem metody "zdartej plyty".

              Ogromna szkoda, ze nie zauwazasz, ze NIE CHCESZ ZAUWAZYC, iz wszyscy probuja ci
              przekazac jeden prosty komunikat: dzielenie ludzi wg miejsca
              pochodzenia/znajomosci historii/rodzicow/narodowosc/itp. kryteriow jest po
              prostu krzywdzace dla wielu osob.

              ---
              PS. W pelni podzielam opinie wyrazone przez Bee i Maxille. W dodatku tez bylam
              przekonana, ze mam do czynienia ze starszym panem.
              • kbsk Re: Ale głośno 14.05.07, 00:12
                Pianissimo, nie zamierzam schodzić do poziomu niektórych Szanownych
                Odpowiadających i na przykład zaproponować Ci zamiast dyskusję ze mną, coś w
                czym się świetnie sprawdzasz - wypatrywaniem pitaszków wink.

                Mam nadzieję że ZECHCESZ zrozumieć, że niektóre osoby swoim zachowaniem same
                określają swoje miejsce. Jeśli boli Cię ta oczywista prawda to zadbaj aby te
                osoby zmieniły swoje postępowanie.

                Na koniec postu piszesz "W dodatku tez byłam przekonana, ze mam do czynienia ze
                starszym panem". Czyli ktoś kto zna podstawy historii to starszy
                gość-nacjonalista...Myślałem że tak "otwarta" osoba jak Ty nie zdobędzie się na
                tego rodzaju szufladkowanie. A może jeśli to Ty szufladkujesz to wszystko jest ok??
                • maxilla1 Re: Ale głośno 14.05.07, 08:26
                  Powtarzam, podobnie jak kilka innych osób - dzielenie ludzi pod względem:
                  - miejsca urodzenia;
                  - pochodzenia społecznego;
                  - zawodu rodziców;
                  - znajomości historii;
                  jest głupie i do niczego nie prowadzi. Ludzie wywodzą się z róznych środowisk i
                  nie jest niczym nagannym, że chcą je zmienić.To, że ktos urodził się na wsi nie
                  oznacza, że ma tam całe zycie mieszkać. To, że ktoś ma ojca murarza nie jest
                  tożsame z tym, że nie może skończyć studiów i zostać profesorem. Ba, jeden z
                  moich znajomych jest wybitnym laryngologiem o wiejskim pochodzeniu. Nie ma
                  kompleksów, nie wstydzi się. Ma światowe nazwisko, nieźle zna angielski i
                  francuski. I niewątpliwie było mu ciężej dojść do tego co osiągnął niż komus z
                  rodziny inteligenckiej. Okazał sie jednak i zdolny i pracowity i wytrwały. Ja
                  chylę przed nim czoło .
                  Powtarzam po raz kolejny- ktoś kto coś sobą reprezentuje nie okazuje
                  lekceważenia innym tylko i wyłącznie dlatego, że nie urodzili sie w Warszawie
                  lub rodzice mieli podstawowe wykształcenie. Określenie "punkty za chamstwo"
                  wystawia świadectwo osobie, która używa takich określeń.
                  Myślę, że jest Ci źle w zyciu i dlatego tak poniewierasz innymi.
                  • bea116 Re: Ale głośno 14.05.07, 10:35
                    ja myślę, że dyskusja z kbsk w tym momencie zaczyna być już pozbawioną głębszego sensu, niestety... a może to troll? 4 lata czyta kabackie forum i dopiero teraz pierwszy post? no jakoś nie wierzę...poza tym ten styl wypowiedzi... coś mi tu zgrzyta
                      • rubeus Re: Ale głośno 14.05.07, 13:47
                        kbsk - bądź łaskaw przestać obrażać ludzi.
                        Nie jest ważne, kto gdzie się urodził - ważne co sobą reprezentuje.
                        Przejedź się kiedyś na starą Pragę. Spory odsetek osób tam mieszkających,
                        to tak, gloryfikowani przez Ciebie, 'rodowici' Warszawiacy z dziada pradziada.
                        Może tam Ci będzie lepiej.
                        • kbsk Re: Ale głośno 14.05.07, 14:07
                          Szefie,
                          widzę ze zostałeś zaalarmowany przez gwardię smile Jeśli już tak dzielnie tniesz
                          posty to usun proszę Cię z łaski swojej i ten:

                          "ja myślę, że dyskusja z kbsk w tym momencie zaczyna być już pozbawioną
                          głębszego sensu, niestety... a może to troll? 4 lata czyta
                          kabackie forum i dopiero teraz pierwszy post? no jakoś nie wierzę...poza tym
                          ten styl wypowiedzi... coś mi tu zgrzyta"

                          Chyba że wg Ciebie jest ok??

                          A jeśli przyjdzie Ci do głowy ban konta i ip to pamiętaj że istnieje dhcp i
                          anonymous proxy
                          Pozdrawiam Cię serdecznie
                          • rubeus Re: Ale głośno 14.05.07, 18:22
                            kochanieńki - primo, nikt mnie nie alarmował, ino doszedłem do
                            wniosku, że kapkę przesadzasz w dawaniu upustu swojej niechęci
                            do przyjezdnych - bo z obowiązku od czasu do czasu zaglądałemm
                            do tego wątku, mimo, iż tego typu dysputy omijam zazwyczaj
                            szerokim łukiem.
                            secundo - po co banować - wystarczy, że dodam Cię do listy
                            ignorowanych i nie będę musiał Ciebie czytać (co i innym radzę).
                            • kbsk Re: Ale głośno 14.05.07, 22:32
                              1) Lubię Cię Rubi, trzymałem za Ciebie kciuki kiedy szukałeś laski. Poza tym z
                              tego co pamiętam byłeś fanem rpg a to troszkę moje klimaty. Doceniam tez Twoja
                              pracę organiczną dla Kabat, nie jestem pewien czy kiedyś nie wpadałeś do mojej
                              spółdzielni w celach wywiadowczych smile

                              Co do Starej Pragi to mam nadzieje ze nie skroili Cię na Różycu że masz takie
                              wrażenia. Przed 89 kroili tam głownie dekli którzy przyjeżdżali kupować tureckie
                              futra ale może potem coś się zmieniło. Poza tym jak napisały dzielne boty to
                              wstyd szufladkować ludzi a Ty właśnie to zrobiłeś. W kwestii poznawania
                              Prawobrzeżnej Warszawy proponuję Ci rozpocząć od Golędzinowa smile

                              Trzymaj się stary i powodzenia
                        • bea116 Re: Ale głośno 14.05.07, 16:20
                          Dla mnie rubeus możesz wycinać, co mi tam, jak kbsk traumę ma mieć z tego powoduwink... rozumiem, że elokwentną odpowiedź mi przysłał, no nie zdążyłam przeczytać, ale po losie postu sądząc, to chyba dobrze się złożyłosmile Pogoda ładna, słoneczko świeci, może majowa burza przyjdzie, kłócić się nie będęsmile
                          P.S. Do kbsk - nie znam rubeusa, tylko z postów na forum i nawet chyba z nim nie miałam okazji rozmawiać..
    • maxilla1 Re: Ale cicho... 14.05.07, 15:38
      Zastanawiam się czemu mają służyć wywody kbsk? Wiadomo, że większość ludzi
      rozsądnych nie grilluje na balkonie, nie wystawia śmieci na klatkę schodową,
      nie hałasuje. I pocodzenie społeczne ani miejsce urodzenia nijak nie ma się do
      niekulturalnego zachowania. Jednak kbsk wie swoje i w sposób niegrzeczny obraża
      ludzi.
      Myślę, że nie warto wdawać się z nim w dyskusję. Dla niego warszawiak jest
      cacy, każdy inny- be. A do tego argumentacja, która wystawia mu opinię.
      Najgorszą.
      Pozdrawiam serdecznie wszystkich miłych sąsiadów. Maxilla1
    • biljana Re: Ale cicho... 14.05.07, 22:36
      a ja bym chciala sie dowiedziec, kiedy mozna uwazac sie za rowodita
      warszawianke? Ile pokolen wstecz trzeba sobie przodkow zbadac? Trzy ? Cztery? A
      jak sie jakis przodek "niewarszawiak" trafi, to co ? Wyprowadzac sie ? Czy moze
      sobie jakas opaske na rekaw zalozyc?
      • paulina.galli Re: Ale cicho... 14.05.07, 22:49
        smile
        Od strony ojca jestem "rodowita" - co najmniej 5 pokoleń "warszawiaków" smile
        od strony mamy - wrocławianka smile (i wrocławianka sie czuje bo we Wrocławiu sie
        urodziłam )

        A na długi weekend wyjechałam do przyjaciółki do Miedzyrzecza (lubuskie) smilesmilesmile
        no to mnie nie było i nie robiłąm tłoku na KEN-ie smilesmile
          • maxilla1 Re: Ale cicho... 15.05.07, 08:16
            Jeśli już zaczynamy posługiwać się językiem anatomicznym, to pulsować mogą
            tętnice. ( dla jasności dodam, że tętnice to nieco inne naczynia krwionośne i
            nie stosuje się określenia "tętnice" wymiennie z "żyłami"). Ponadto żaden ze
            zwieraczy występujący w organizmie człowieka nie "trzeszczy".
            Choć na jeden temat wypowiadaj się ściśle. Może nie znam historii kabat, za to
            anatomię bardzo dobrze Mój nick jest zresztą także anatomiczny.
            • kbsk Re: Ale głośno 15.05.07, 10:41
              Maxillo1, szczęka mi opadła jak rozszyfrowałem Twój nick, taki jest fajny. Mi
              co prawda bardziej pasuje słówko "tumor", ale cóż, nie jesteśmy idealni, nawet
              w adekwatności nicków.

              Ale ja nie o tym. Jesteś niezrównaana ... nawet jeśli już inni przastaną nas
              czytać my będziemy dyskutować dalej... Czytasz moje posty co do joty, przejęłas
              nawet rolę korektora (wyborny wykład o Gomółce - oczywiście przyznaję się do
              błędu i kajam na jedym kolanie). Moze będę Ci przesyłał swoje wykłady do
              korekty bo mam słabość do nazwisk, szczególnie komunistycznych aparatczyków.
              Daj sygnał na priva.

              W sprawie zył i zwieraczy to był to taki poetycki opis stanu niektórych osób
              które nie traktują wypowiedzi tutaj jako pewnego rodzaju relaksu - wpisz sobie
              w googla dwia terminy "pulsujące tętnice" i "pulsujące zyły" i porównaj liczbę
              wystąpień smile.

              Nie ma powodu by brać do siebie moje stwierdzenia, bo starałem sie nie pisać w
              sposób personalny. Potem pojawiły się ataki botów ale to juz inna sprawa i mam
              nadzieję, że Rubi po wprowadzeniu takich cyferek autoryzacyjnych sprawę ukróci.
              Powtarzam wieć to co napisałem w 1 czy 3 poście: jeśli ktoś czuje się obrażony
              to jest to jego własna interpretacja. Jeśli jakiś osiedlowy establishment się
              ruszył to świetnie bo od zycia w gnuśności pojawiają się dysfunkcje niektórych
              organów smile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka