sigma26
06.04.11, 17:04
Witam Was wszystkich,
Postanowiłam napisać w związku z moja wizytą u astrologa i refleksją na temat tego, co i w jaki sposób usłyszałam.Trafiłam do niego z polecenia koleżanki, zle sie działo u mnie w firmie, moja sytuacja była zagrozona, chcialam o to zapytać.
Pan sie jednak bardziej skupil na mojej przyszlosci na najblizsze lata i uslyszalam kilka rzeczy, których wolalabym nie wiedziec. Najblizsze lata kiepskie, piekielne trudne decyzje do podjęcia, problemy rodzinne, problemy osobiste, jesli poznam w tym czasie faceta to go pogonie w 2015 a jesli jakims cudem nie, to wezme z nim w 2017 rozwód (zapamietałam, że tranzyt urana do natalnej wenus, poczytałam w necie znaczenie, dobiło mnie to jeszcze bardziej). Do tego czasu moge byc w ciązy i nie daj Boże, bo źle to widzi. W wieku 37 przejde przekwit, potem marne szanse na dziecko. Nerwice, kłopoty mentalne, depresje, doły.
Powiem tak, prace straciłam co juz mnie dołuje w tym momencie, natomiast jeszcze bardziej dobija mnie wizja mojej przyszlosci. Jakby mi ktos podciął skrzydła.
Nawet jezeli bedzie zle-a wiadomo ze raz jest lepiej, raz gorzej-to lepiej by mi sie zylo w niswiadomosci. Jesli kogos poznam, wejde w związku to bede caly czas miala w glowie rozwód w 2017.
Sa ludzie mniej poddatnina takie rzeczy ale sa tez bardziej, zastanawia mnie w tym momencie brak odpowiedzialnosci tego człowieka, za to co i jak mówi. Walnąl mi tekstem niczym pięścią między oczy. Nie chodzi o to, zeby mówić same dobre rzeczy, ale jak przekazywac złe, żeby nikomu nie zaszkodzić.
Pozdrawiam.