Dodaj do ulubionych

Antyhumanistyczna prowokacja

04.04.05, 17:05
Tytuł odnosi się oczywiście do konfliktu, który rysuje się między astrologami
klasycznymi i humanistycznymi. Niewiedzących informuję, że różnicę między nimi
można alegorycznie przedstawić jako pytania, które przedstawiciele tych dwóch
nurtów zadają. Otóż klasycy będą starali się dać odpowiedź na pytania „co?”
oraz „kiedy?”, a humaniści na pytanie „dlaczego?” oraz „jaki jest tego sens”.
Ale do rzeczy...

Prosiłbym tutaj o wpisanie się tylko tych osób, które przez ostatnich kilka
dni nie sprawdzały tego, co dzieje się w horoskopie Papieża.

No, humaniści, czekam na Wasze świadectwo!

Pozdro
Panto

PS. Ja sprawdzałem, wertowałem go w te i we w te...
Obserwuj wątek
    • romy_sznajder Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 17:33
      ja. i nie zamierzam jakiś czas.
      podobnie z wszystkimi "niedawno" zmarłymi.
      i nie wiem, czy bardziej z szacunku, czy nieco wyolbrzymianego mentalnego BHP.
    • pjopaw Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 18:20
      Nie sprawdzałem i nie zamierzam. Wydaje mi się to niesmaczne.
      Pozdrowienia
    • cytryna76 Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 18:43
      Zacznijmy od tego, że tak naprawdę nie wiadomo, która wersja horoskopu jest
      prawdziwa (widziałam już 3)
      Przynaję, nieśmiało spoglądałam na wersję - tę, która moim zdaniem jest
      najbardziej prawdopodobna. Spogladałam, by dostrzec, że nie działo się tam nic
      godnego uwagi i dojść do wniosku, że astrologia humanistyczna mimo wszystko
      górą.
      • potrek Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 19:28
        cytryna76 napisała- Spogladałam, by dostrzec, że nie działo się tam nic
        > godnego uwagi i dojść do wniosku, że astrologia humanistyczna mimo wszystko
        > górą.

        Ja mam jego radix na 10. I niewiem jakiego używasz programu ale mój pokazwał
        usciślającą się kwadrature Saturna do natalnego Marsa + Jowisza na Ic. Jak te
        tylko aspekty nie były godne uwagi . No cóż pomysle inna szkoła i ksiażki które
        czytałaś. Tam prawie cały radix miał nieharmonijne aspekty. W soboote gdy
        została podana nie prawdziwa informacja o jego śmierci samych pół i pótora
        kwadrarur tranzytowych było 12 nie wspominając o wiekszch nieharmonijnych
        aspektach ! Tam cytryno było czerwono na kółku wewnętrznym. Więc nie wiem czy
        ściemniasz czy chcesz polemiki którą uwazam nie na miejscu i nie na ten czas sad
        Pozdrawiam potrek . Też z podejściem humanistycznym
      • panto Re: Jak na górze, tak na dole - do cytryny 04.04.05, 23:13
        cytryna76 napisała:
        > Zacznijmy od tego, że tak naprawdę nie wiadomo,
        > która wersja horoskopu jest prawdziwa.

        To pułapka! Tzn. ten sposób myślenia jest pułapką, w którą są w stanie wpadać
        umysły nawet największych astrologów. Chodzi o bardzo prosty mechanizm uciekania
        od odpowiedzialności związanej z wydaniem werdyktu; chodzi o jakiś lęk, który u
        astrologów przed wydawaniem werdyktów daje się zaobserwować. Z tym, co tutaj
        piszę możesz się nie zgadzać, ale ja wiem jedno, że postępując tak dalej możesz
        dojść do miejsca, z którego już żadnego werdyktu nie wydasz, bo zawsze Twój
        umysł będzie się wzbraniał, bo zawsze Twój umysł będzie w stanie stwierdzić, że
        godzina, z którą pracujesz, jest godziną niepewną. Przecież to taka częsta u
        astrologów wymówka. Zrób z tym, co tu mówię, co zechcesz. Ja na to zwracam
        szczególną uwagę i takie podejście postanowiłem ze swego umysłu wyrugować.
        Myślę, że to bardzo konkretna wskazówka praktyczna. (Przepraszam za mentorstwo,
        ale takie mam teraz tranzyty.)


        > Przynaję, nieśmiało spoglądałam na wersję
        > - tę, która moim zdaniem jest najbardziej prawdopodobna.

        Powiedz mi, tylko powiedz proszę szczerze, dlaczego to zrobiłaś? Co chciałaś
        przez to osiągnąć? Tzn. nie chcę, byś mi powiedziała, że chciałaś coś
        przewidzieć. Nie, nie, chodzi mi o mechanizm psychologiczny. Nie walczę i nie
        zastawiam sideł. Najzwyczajniej w świecie jestem ciekaw. Szukam cząstki Ciebie
        we mnie. [Gdybym powiedział na odwrót zdawać by się to mogło perwersją wink ]


        > astrologia humanistyczna mimo wszystko górą.

        Jak na górze, tak na dole...

        Pozdro
        Panto
        • queenmaya Re: Jak na górze, tak na dole - do cytryny i panto 05.04.05, 00:31
          > > Zacznijmy od tego, że tak naprawdę nie wiadomo,
          > > która wersja horoskopu jest prawdziwa.
          >
          > To pułapka! Tzn. ten sposób myślenia jest pułapką, w którą są w stanie wpadać
          > umysły nawet największych astrologów. Chodzi o bardzo prosty mechanizm uciekani
          > a
          > od odpowiedzialności związanej z wydaniem werdyktu; chodzi o jakiś lęk, który u
          > astrologów przed wydawaniem werdyktów daje się zaobserwować.

          Jak można wyciągać jakiekolwiek wnioski, szczególnie ostateczne i nieodwołalne,
          nie wiedząc nawet, czy badany horoskop jest prawdziwy czy fikcyjny.
          Jeśli ktokolwiek odczuwa lęk przed wydaniem werdyktu w tej sytuacji, to jest to
          lęk chwalebny, świadczący o odpowiedzialności i przezorności.


          > piszę możesz się nie zgadzać, ale ja wiem jedno, że postępując tak dalej możesz
          > dojść do miejsca, z którego już żadnego werdyktu nie wydasz

          Ja zupełnie świadomie powstrzymuję się przed wydawaniem jakichkolwiek werdyktów.
          Nie jestem prorokiem, Bogiem, ani osobą wszechwiedzącą i nie mam prawa
          programować człowieka, szczególnie w sensie negatywnym (np. strasząc go jakimiś
          katastrofami czy nieszczęściami).
          Jeśli widzę w horoskopie coś, co mnie niepokoi i podejrzewam, że może to się
          jakoś źle rozwiązać rozmawiam z tą osobą, ale nie wmawiając jej niczego, lecz
          starając się wysondować jaki jest stan jej ducha i umysłu i czy przypadkiem nie
          jest skłonna do jakiejś zgubnej desperacji. Po czym uświadamiam jej z jakiego
          rodzaju energiami ma do czynienia w tym czasie i ostrzegam, że jeśli nie zrobi
          porządku ze swoją psyche, może sama ściągnąć na siebie jakieś kłopoty.
          Zastanawiamy się też wspólnie, jak skanalizować te energie, żeby nie tylko nie
          zaszkodziły, ale przyniosły jakąś naukę.
          Odzew od ludzi jest taki, że faktycznie zaczynają podchodzić do pewnych spraw
          bardziej świadomie i odpowiedzialnie.
          Moim zdaniem można...
        • cytryna76 Re: Do Panto 05.04.05, 17:13
          Przyznam, ze nie rozumiem pytania - co jest niby pułapką? Skoro nikt nie może z
          całą pewnoscią powiedzieć, która godzina jest prawidłowa, chyba nic dziwnego,
          że mam wątpliwości. Nie mam na przykład w odniesieniu do do mojego horoskopu
          czy horoskopu mojej siostry gdyż jestem pewna prawdziwosci podanej godziny
          urodzenia, a więc wpadniecie w pułapkę, o której piszesz, raczej mi nie grozi.

          A tak na marginesie uważam, że posiadanie wątpliwosci to cecha
          zdroworozsądkowego myślenia, nawet w astrologii.

          Dlaczego zajrzałam ? MYślę, że z tych samych pobudek, dla których wszyscy inni
          to zrobili.
          • panto Re: O pułapce niepewności - do Cytryny 06.04.05, 20:44
            cytryna76 napisała:
            > Przyznam, ze nie rozumiem pytania - co jest niby pułapką? Skoro nikt nie
            > może z całą pewnoscią powiedzieć, która godzina jest prawidłowa, chyba
            > nic dziwnego, że mam wątpliwości. Nie mam na przykład w odniesieniu do do
            > mojego horoskopu czy horoskopu mojej siostry gdyż jestem pewna prawdziwosci
            > podanej godziny urodzenia, a więc wpadniecie w pułapkę, o której piszesz,
            > raczej mi nie grozi.

            Grozi, grozi, bo godzina urodzenia Twoja i Twojej siostry przecież również jest
            niepewna. W tym, co napisałem zwracam uwagę na pewien mechanizm psychologiczny,
            na który spośród osób zajmujących się sztukami dywinacyjnymi szczególnie mocno
            podatne są osoby, które zajmują się astrologią. Chodzi mi o uciekanie od wydania
            werdyktu i tłumaczenie się tym, że godzina urodzenia jest godziną niepewną, a
            przecież każda godzina jest godziną niepewną, więc zawsze możemy uciekać od
            wydania werdyktu. Ja na czymś takim kilka razy się łapałem. Dodam tutaj, że o
            niebezpieczeństwie wpadnięcia w taką pułapkę słyszałem od pewnego poważanego
            polskiego astrologa. Więc to nie jest tak, że ja to sobie wymyśliłem, tylko
            najzwyczajniej w świecie powtarzam.

            Pozdro
            Panto
            • queenmaya Re: O pułapce niepewności - do Cytryny 06.04.05, 21:02
              > wydania werdyktu. Ja na czymś takim kilka razy się łapałem. Dodam tutaj, że o
              > niebezpieczeństwie wpadnięcia w taką pułapkę słyszałem od pewnego poważanego
              > polskiego astrologa. Więc to nie jest tak, że ja to sobie wymyśliłem, tylko
              > najzwyczajniej w świecie powtarzam.

              Panto, już tu była mowa o "poważanych". Astrologii nie wykłada się na
              uniwersytecie ani na politechnice, więc nie ma tu żadnego sposobu w pełni
              obiektywnego zweryfikowania "naukowych" kwalifikacji astrologa. Żaden z nich nie
              ma tytułu magistra ani niczego, co można by uznać bez wątpliwości za świadectwo
              jego nieomylności. Nie każdy ma dość rozumu, żeby odróżnić człowieka godnego
              szacunku od samozwańczego guru. Dlatego lepiej jest wszystko osobiście
              sprawdzać, badać i nikomu nie wierzyć na słowo.
              Jeśli wielki i szanowany powołuje się na przykład horoskopu Kuby Rozpruwacza, a
              my wiemy z historii, że nie wiadomo kto to był, to chyba robi sobie jakieś żarty.
              Przykłady można mnożyć, ale wielbicielom talentu i sławy Mistrza to wcale nie
              przeszkadza.
              • panto Re: O pułapce niepewności - do Queenmaya 06.04.05, 21:21
                queenmaya napisała:
                > Nie każdy ma dość rozumu, żeby odróżnić człowieka godnego
                > szacunku od samozwańczego guru. Dlatego lepiej jest wszystko osobiście
                > sprawdzać, badać i nikomu nie wierzyć na słowo.

                Pani Mario, przecież za to pierwsze cytowane zdanie mógłbym się na Panią
                obrazić, bo to, co Pani napisała, może przecież sugerować, że mam śliczną
                sukienkę w kwiatki i lubię latać za samozwańczymi guru, bo Ci mnie na
                przesilenie wiosenne raz na jakiś czas mogą "bzyknąć". No proszę. Pani Mario,
                proszę...

                Zresztą skoro Chrystus mnie ciągle gani, że jego ran pragnę ciągle dotykać, to
                myślę, że Pani troski, bym wszystko sprawdzał osobiście i nikomu nie wierzył na
                słowo, są już zbędne.

                Pozdro
                Panto
                • queenmaya Re: O pułapce niepewności - do Queenmaya 06.04.05, 21:33
                  > Zresztą skoro Chrystus mnie ciągle gani, że jego ran pragnę ciągle dotykać, to
                  > myślę, że Pani troski, bym wszystko sprawdzał osobiście i nikomu nie wierzył na
                  > słowo, są już zbędne.

                  Panto, na Boga, przecież astrologia nie może być przedmiotem wiary, bo nie jest
                  religią. Jest to "wiedza", a tę można (i należy) weryfikować.
                  Zresztą nawet jeśli chodzi o Jezusa, to nauka potwierdziła Jego historyczność,
                  więc jest to kwestia wiedzy, a nie tylko wiary. Szczerze mówiąc, gdyby nie
                  zasługi nauki na tym polu, nie wiem, czy zaliczałabym się do osób wierzących w
                  tę postać. Zostałam wychowana przez sceptyka-racjonalistę i mam takie umysłowe
                  skrzywienie.
                  • panto Re: O pułapce niepewności - do Queenmaya 06.04.05, 21:49
                    Tym, co Pani tutaj pisze, wsadza Pani w moje usta coś, czego nie powiedziałem, a
                    to przecie takie niehigieniczne wink

                    Z tym Chrystusem, to chciałem tylko powiedzieć, że na imię mam Tomasz, o którym
                    Jan Ewangelista napisał:

                    Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy
                    przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on
                    rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca
                    mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę.

                    Tak więc proszę się nie martwić o mój naukowy sceptycyzm, gdyż mam go chyba aż
                    za wiele. Czy nie dostrzega Pani jak nim wszystkich forumowiczów od jakiegoś
                    czasu równo obdzielam?

                    Pozdro
                    Panto
    • anahella Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 19:14
      Ja nie sprawdzilam.
      Pierwsze kolko obejrzalam zaraz po jego smierci - zrobilam horoskop chwili.
      Szczerze mowiac bardziej interesowalo mnie przy jakich tranzytach odchodzi
      wielki czlowiek niz jak to wygladalo nalozone na jego horoskop.
      • potrek Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 19:32
        anahella napisała:

        Szczerze mowiac bardziej interesowalo mnie przy jakich tranzytach odchodzi
        > wielki czlowiek niz jak to wygladalo nalozone na jego horoskop.

        Odchodzi się anahello na harminjnych i takie zrobił Ksieżyc sad
        Pogrążony w smutku potrek sad
        • anahella Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 19:43
          potrek napisał:

          > Odchodzi się anahello na harminjnych i takie zrobił Ksieżyc sad

          Ojciec Swiety dla mnie byl ostatnim apostolem ery Ryb. Na moment smierci Neptun
          byl na IC, a wiec Jan Pawel II wrocil do domu. - dla mnie ta symbolika jest
          piekna.
      • luciferes Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 20:49
        Mnie się wydaje Anahello, że w tej chwili , kiedy On odchodził, odchodziło też
        bardzo dużo innych osób i horoskop "chwili" jest pewnym nieporozumieniem.
        Lepsze jest nałożenie tej chwili na konkretny horoskop i porównanie tego. I nie
        widzę w tym nic niewłaściwego, choćby dlatego, że stosunek do papieża każdy ma
        gdzieś w swoim sercu i
        • luciferes Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 20:54
          wywaliło mi...
          ...i wie czy Go szanował czy nie. Oczywiście, godzina urodzenia jest nieznana,
          ale wczoraj w telewizji bodajże trzykrotnie powiedziano,że to 17.15.Ja tego
          akurat nie słyszałem, powiedział mi o tym mój kumpel, który wie, że temat mnie
          interesuje. Ale to może być tylko legenda, bo wersji jest kilka, w tym 3 podane
          przez samego papieża.
          • anahella Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 20:57
            Ok, zgadza sie, ale w ramach stawiania swieczki Bogu i ogarka diablowi zanim
            zabiore sie za tranzyt lubie popatrzec na chwile.

            Zreszta - niewykluczone ze w sobote o 21.37 w Rzymie odeszlo kilka innych osob,
            ale nie wiemy czy byly wielkie czy nie.
            • luciferes Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 21:32
              Miałem na myśli nie tylko Rzym, ale cały świat, a inna sprawa, że większego od
              Jana Pawła nie było smile
              Czytam wypowiedzi forumowiczów i dochodzę do wniosku, że większość porównuje
              tylko z jedną wersją horoskopu, przyjmując za pewnik, że jest prawidłowy. To
              nie ma się co dziwić, że nic im się nie zgadza.
              • anahella Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 21:36
                luciferes napisał:

                > To
                > nie ma się co dziwić, że nic im się nie zgadza.

                Ja nie napisalam, ze mi sie nie zgadza. Nie szukam smierci w horoskpie - szukam
                zrozumienia, ale z tym - jak wiadomo - ciezkowink

                W sobote w nocy poprosilam Neptusa o date - wybralam sobie wersje Weresa z
                Jowiszem i Neptunem na Ascendencie. Popatrzylam i stwierdzilam ze nie chce tego
                ogladac. Przyznam, ze wole patrzec na tranzyt i progresje Watykanu.
                • luciferes Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 21:48
                  A ja nie napisałem o Tobie, tylko ogólnie. I ja też nie szukam śmierci w
                  horoskopie jako takiej, ale szukam korelacji, usiłuję dostrzec i zrozumieć co
                  ją może sygnifikować, tzn. umiejscowić w czasie. A jakie godziny miałaś do
                  wyboru? skąd pochodziły, kto je ustalał?
                  • anahella Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 22:24
                    luciferes napisał:

                    > szukam korelacji, usiłuję dostrzec i zrozumieć co
                    > ją może sygnifikować, tzn. umiejscowić w czasie.

                    No wiec ja wlasnie tego nie robie. Jezeli zobacze korelacje w horoskopach ludzi
                    zmarlych, to co bedzie gdy zobacze to w swoim? Mysle, ze krok przed wielka
                    transformacja bede jej swiadoma. Teraz zatruloby mi to umysl.

                    > A jakie godziny miałaś do
                    > wyboru? skąd pochodziły, kto je ustalał?

                    Neptus ma 3 - poprosilam o Weresowa. To jest 10:20
                    Na forum "Rozwoj duchowy" prowadzilam zazarta dyskusje o tym, ze nie mozna
                    przeskoczyc wlasnego kolka. A teraz sobie pomyslalam: skoro tyle madrych glow
                    spiera sie o rektyfikacje, to moze Papiezowi sie udalo?
                    • luciferes Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 22:58
                      Czyli rzecz w tym , jak kto podchodzi do zagadnienia śmierci, i odwiecznego
                      pytania : co potem?
                      "Neptus ma 3" - ale jakie, i skąd? Dla mnie to istotne, bo jak pisałem - papież
                      mówił trzykrotnie o własnej godzinie urodzenia, za każdym razem inaczej, dwa
                      razy w Polsce i raz w telewizji, a więc już bardzo publicznie. Dlatego ciekawią
                      mnie inne źródła i to, co wymyśliły "mądre głowy".
                      Wydaje mi się, że on właśnie "przeskoczył" własny horoskop, i w pewnym momencie
                      przestaje to być istotne o której godzinie przyjął oddech.
                      Bo horoskop ten - widziany jako horoskop zwykłego człowieka - porywający wcale
                      nie jest, a i aspekty nie są za ciekawe. I wiele osób na świecie urodziło się w
                      tym czasie, ale tylko on jeden podniósł energię tych potencjałów planetarnych
                      na taki nieprawdopodobny poziom. Można to określić: "przepracował" go po
                      mistrzowsku i chociaż przyświecała Mu Spica - jak i innym - to właśnie On jeden
                      potrafił tak wspaniale ją wyrazić.
                      I tak sobie myślę jak ogromnie trudno będzie Jego następcy...
                      • dafne04 Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 23:45
                        Tak, mam podobne zdanie. Nie patrzyłam w horoskop Papieża ostatnimi czasy i nie
                        interesowały mnie próby rektyfikowania, ponieważ uważam podobnie,
                        że "przekroczył" swój horoskop i nawet na moment śmierci patrzyłabym tylko na
                        trygony - spokój, dopełnienie, triumf Wiary i Miłości. Bardzo złym aspektom i
                        tak poddałoby się tylko ciało.
                        • all2 Re: Antyhumanistyczna prowokacja 05.04.05, 00:06
                          Myślę, że nie ma potrzeby mówić o przekraczaniu horoskopu. Wystarczy dobrze
                          wykorzystać to, co w nim jest. A w każdym horoskopie jest o wiele więcej, niż
                          udaje nam się zrealizować.
                          Horoskop opisuje zakręty na drodze, ale nie określa z góry, jak daleko możemy
                          nią dojść.
                          A pewnym ograniczeniom materii podlegamy wszyscy.
                          Nie uważam, by próby rektyfikacji były brakiem szacunku dla JPII. Próba
                          dokładniejszego opisu narzędzi, jakie były mu dane, czy drogi, jaką musiał
                          przejść, w żaden sposób nie może umniejszyć wartości tego, co swoim życiem
                          osiągnął. A nawet przeciwnie.
                          • dafne04 Re: Antyhumanistyczna prowokacja 05.04.05, 00:27
                            Witaj all2. Mówię o sytuacji, gdy apekty nie działają - zdarza się tak w
                            przypadku niektórych horoskopów.

                            "Myślę, że nie ma potrzeby mówić o przekraczaniu horoskopu. Wystarczy dobrze
                            wykorzystać to, co w nim jest." Abstrahując od osoby Papieża, co łatwiej
                            wykorzystać - wielki trygon, czy liczne kwadratury? Nie każdemu jest dane
                            pozytywnie wykorzystać te ostatnie. "Nie uważam, by próby rektyfikacji były
                            brakiem szacunku dla JPII." I ja tak nie uważam, przedstawiłam tylko swoje
                            stanowisko. Pozdrawiam.
                            • all2 Re: Antyhumanistyczna prowokacja 05.04.05, 00:44
                              Nie pisałam, Dafne, w polemice wobec Ciebie smile - to była taka refleksja na tle
                              całego wątku.
                              Co do trygonów i kwadratur - szczerze, nie wiem. To prawda, że nie każdemu
                              udaje się pozytywnie wykorzystać kwadratury, ale widuje się też mnóstwo
                              pięknych trygonów leżących odłogiem. Brak motywacji może być równie wielką
                              przeszkodą jak brak talentu do czegoś. Te proporcje - 5% talentu i 95% ciężkiej
                              pracy - często się niestety potwierdzają.
                              Również pozdrawiam - właścicielka 9 trygonów wink
                          • luciferes Re: Antyhumanistyczna prowokacja 05.04.05, 00:53
                            Myślę, że jest taka potrzeba, zwłaszcza dlatego, że bardzo niewielu jest
                            takich, którzym się to udało, poza tym "przekroczenie" horoskopu, to w moim
                            pojęciu nie to samo co "dobre wykorzystanie tego co w nim jest" , chociaż na
                            poziomie fizycznym - tak, ale na poziomie ducha - ukazanie przykładem, że
                            możliwym jest podniesienie i przetransformowanie energii Kundalini od Podstawy
                            do Korony, czyli po prostu uzyskanie wolności i niezależności wewnętrznej, albo
                            inaczej: uświadomienie sobie, dostrzeżenie w sobie pierwiastka boskiego i
                            uzyskanie wglądu w naturę rzeczy.
                            • all2 Re: Antyhumanistyczna prowokacja 05.04.05, 01:16
                              Tak, zgoda. Chyba to kwestia terminologii. To, o czym mówisz, ja określam
                              jako "poziom realizacji horoskopu".
                              W końcu wszyscy mamy w horoskopach te same planety i te same znaki zodiaku -
                              różnego kształtu bramy, za którymi zaczyna się wspólna dla nas wszystkich
                              przestrzeń pierwotnej energii.
                              W bramie można utknąć albo przez nią przejść; ale fakt przejścia nie zmienia
                              kształtu bramy. Dlatego w moim pojęciu "wyjście poza własny horoskop" mało, że
                              niemożliwe, to w dodatku nie jest do niczego potrzebne. Tak naprawdę poza
                              horoskop wychodzimy w chwili śmierci, a dopóki istniejemy w formie fizycznej,
                              podlegamy jego ograniczeniom, takim czy innym. Zyjemy w obrębie własnego
                              horoskopu.
                • all2 Wersje ascendentu 04.04.05, 22:28
                  Na stronie Astrodatabank znajduje się zestawienie używanych na świecie godzin
                  urodzenia Jana Pawła II wraz ze źródłami informacji:

                  www.astrodatabank.com/NM/PopeJohnPaul.htm
                  Jak widać, wersja między 17.00 a 18.00 to informacje z pierwszej ręki i
                  Astrodatabank ustawił swój horoskop na 17.30.

                  Wersja z Jowiszem i Neptunem na Asc, jak już ktoś wspomniał, jest autorstwa
                  Leszka Weresa.
                  • luciferes Re: Wersje ascendentu 04.04.05, 23:21
                    Czytałem to już dawno, choć widzę, że pojawiło się coś nowego. Przyznam, że
                    skłaniałem się ku wersji: 17 - 18, choć zanim ją usłyszałem/przeczytałem
                    oparłem sie na informacjach zawartych - bodajże w "Astrologu" Zawadzkiego. Ale
                    ponieważ jest tyle wersji, zarówno samego papieża jak i astrologów, to zaczynam
                    rozumieć, dlaczego właśnie nam, Polakom, polecił zapamiętać jedną z tych godzin.
                    Ale to nie jest - przynajmniej dla mnie - stosowny czas na roztrząsanie tego
                    akurat zagadnienia.
                  • lwi2 Re: Wersje ascendentu 04.04.05, 23:37
                    Mnie najbardziej przekonuje wersja Ascendentu w Skorpionie, z koniunkcją
                    Jowisza i Neptuna w 9 domu blisko MC, a przy relokacji na Rzym już prawie na
                    samym MC ale jeszcze w 9 domu.
                    Taki horoskop przy relokacji na Rzym ciut się zmienia, wokół Ascendentu robi
                    się paralela zodiakalna Marsa i Węzła Północnego, czyli jakby ten
                    Mars "schodzi" na Ascendent. Księżyc jest wtedy na granicy domu 7 i 8, a Pluton
                    na granicy domów 8 i 9.
                    Aspekty trygonów i sekstyli w obu miejscach ładnie obejmują osie i różne czułe
                    miejsca horoskopu. Dużą rolę odgrywają w tym horoskopie aspekty kwintylowe,
                    może są nawet kluczem do jego zrozumienia. Wyświetlałam też oś Wertexu.
                    To jedna z możliwych wersji, wiem, ale mnie przekonuje najbardziej.
                    Pozdrawiam.
                    Lwi
                • panto Re: Watykan 04.04.05, 23:21
                  anahella napisała:
                  Przyznam, ze wole patrzec na tranzyt i progresje Watykanu.

                  Dla tych, co nie czytali:
                  www.astrolabium.pl/index.php?option=com_simpleboard&Itemid=63&func=view&id=1493&catid=3

                  Pozdro
                  Panto
                  • dafne04 Re: Watykan 05.04.05, 00:02
                    Panto,jesteś niekonsekwentny. Raz powiadasz, że sama tylko astrologia ze swoimi
                    regułkami niczemu nie służy, innym razem szukasz z niesamowitą dociekliwością -
                    tylko czego??? kamienia filozoficznego dla astrologów??? , czy może jednak
                    chcesz udowodnić, ze nic nie działa?? Prawdę mówiąc zirytował mnie trochę Twój
                    (własnie Twój, nikogo innego)post na ten temat - czy jeszcze nie za wcześnie??
                    • panto Re: Heretyk do heretyków [!!!] 05.04.05, 00:47
                      dafne04 napisała:
                      > Prawdę mówiąc zirytował mnie trochę Twój
                      > (własnie Twój, nikogo innego)post na ten temat
                      > - czy jeszcze nie za wcześnie??

                      Wiem o czym mówisz, gdyż sam czuję, jak niesmaczna jest ta obrzydliwa ciekawość,
                      która nas [!] wszystkich do astrologii przygnała. Brzydzę się nią, czuję się nią
                      upodlony, wiem również, że za tę ciekawość najprawdopodobniej przyjdzie znaleźć
                      mi się w piekle!

                      Bo cóż mi więcej w takiej chwili pozostało?! Albo paść na kolana i się nawrócić,
                      ale wtedy będę zmuszony odrzucić astrologię; albo wejść w nią jeszcze głębiej i
                      w imię Jego obnażyć tej niecnej wszetecznicy wszelkie zależności! Wybrałem to
                      drugie: wchodzę tutaj i pokazuję Wam - a przede wszystkim sobie - do czego
                      uprawianie astrologii doprowadza. Gdyby mą pasją była modlitwa, czy śpiewanie w
                      chórze, to modliłbym się za Niego, lub śpiewał bym dla Niego Psalmy. Ale mą
                      pasją jest astrologia, która przez Jego Katechizm została odrzucona.

                      Wiesz co widzę? Widzę, że wszyscy tu obecni jesteśmy z boku! Że każdy, kto tu
                      zagląda i kreśli horoskopy, jest poza Kościołem! To nie był nasz Papież, gdyż
                      zdecydowaliśmy się zejść z Jego drogi, która przez Katechizm podpisany Jego
                      dłonią została nakreślona. Boli co? Mam tego świadomość, że boli. Mnie bardzo boli…

                      Może więc, skoro nasza pasja taka jest niesmaczna, odrzucić astrologię?

                      Pozdo
                      Panto
                      • dafne04 Re: Heretyk do heretyków [!!!] 05.04.05, 01:48
                        Muszę poszukać, który to z aspektów Twojego horoskopu odpowiada za Twoją
                        swoistą światopoglądową apodyktyczność. I cóż, że niektórzy z nas są (zgodnie z
                        doktrynami) poza Kościołem? Jak to się ma do odpowiedzi w sondzie "Czy wierzysz
                        w Boga?" na "Astrolabium"? Każdy inaczej to pojmuje, jak pisałam w poście. tych
                        smych problemow dotyczyła dyskusja o prognozowaniu śmierci. Problem w tym, że
                        bardzo potrzebujesz zinstytucjonalizowania Twojej Wiary i przynależności do
                        wspólnoty, a jak wiesz każdą wspólnota rządzi się surowymi regułami - zresztą,
                        Ci którzy do niej przynależą też nie są bez skazy. Jan Paweł II może nie był
                        dla niektórych w twoim rozumieniu "heretyków" Papieżem, lecz zapewne Mędrcem,
                        autorytetem moralnym i Świętym Człowiekiem , więc pozwól, że nie czują się
                        odtrąceni. Pozdrawiam i ponownie polecam "Przekroczyć próg nadzieji".
                        • panto Re: do Dafne 05.04.05, 02:18
                          dafne04 napisała:
                          > Problem w tym, że bardzo potrzebujesz zinstytucjonalizowania
                          > Twojej Wiary i przynależności do wspólnoty [...]

                          Ups...

                          Pozdro
                          Panto
                      • luciferes Re: Heretyk do heretyków [!!!] 06.04.05, 00:48
                        Panto, zadaj sobie siana, a będziesz wyluzowany. smile
                        Nie jestem katolikiem, ale to jest mój papież. Nie mów za nas - mów za siebie.
                        Mnie nie boli, choćby dlatego, że On w zatwierdzonym przez siebie katechiźmie
                        tak mówi o tym, czym jest wiara: "Wiara to jest odpowiedź dana Panu Bogu przez
                        człowieka". Mnie to w zupełności wystarczy, a innym widać nie.
                      • janina62 Re: Heretyk do heretyków [!!!] 13.04.05, 12:37
                        jeśli to nie był nasz człowiek to prosze o interpretację Urana w tym horoskopie-
                        Urana uznanego za planetę wszystkich astro-fanów
                        wiele było znaków i słów, wskazujących na umiłowanie wiedzy astro- w szerokim
                        pojęciu przez Karola Wojtyłę
                        różnica polega tylko na tym- a ma charakter zasadniczy- że KW nie zarabiał na
                        tej wiedzy...jako człowiek wielkiego formatu przyglądał się z wielka pokorą i
                        uznaniem dla dzieł boskich jakimi sa Wszechświat i jego doskonała konstrukcja
                        w historii ludzkości było i jest wielu ludzi "podgladających rzeczywistość"
                        na co oficjalna doktryna nigdy nie da akceptacji.................
                        • luciferes Re: Heretyk do heretyków [!!!] 13.04.05, 23:30
                          To nie jest kwestia tylko Urana w tym horoskopie, w końcu taki układ miało
                          wiele osób. Ale nareszcie znalazł się ktoś, kto wie, że ezoteryka Wojtyle obca
                          nie była. Nie tylko astrologia, on wiedział o wiele więcej. Napisałem już
                          wcześniej jaka jest definicja wiary w katechiźmie, jeśli kto nie pamięta to
                          przypomnę:" Wiara to jest odpowiedź dana Panu Bogu przez człowieka" Takie słowa
                          mógł wypowiedzieć tylko czowiek o głębokiej Wiedzy, mistyk. On przecież był
                          mistrzem słowa i przekazywania informacji w zakamuflowanej formie, jeśli - z
                          różnych względów nie mógł inaczej. Ale bardzo wielu "astrologów" widzi Go
                          tylko przez stanowisko (karierę), które osiągnął i ustawia Mu koniecznie
                          Jowisza i Neptuna na ASC lub Mc, bo jakże może być inaczej! Oczywiście,
                          progresje, tranzyty świetnie do tego pasują...tyle, że pasują także w innych
                          układach horoskopowych, zależy co kto chce widzieć w "swojej" wersji. Nie ma co
                          się dziwić adeptom, młodym, oni dopiero się uczą, astrologami będą albo i nie,
                          ale im "wolno", bo g...wiedzą. Ale jeśli czołowi polscy astrolodzy (i nie tylko
                          polscy), ludzie dysponujący ogromem wiadomości tak bardzo różnią się w swojej
                          rektyfikacji, to ja się pytam dlaczego mają o sobie takie wygórowane mniemanie,
                          dlaczego uważają się za "najlepszych", skoro nie potrafią jednomyślnie i
                          niezależnie od siebie ustalić tej godziny? I oczywiście wersja każdego z nich
                          jest jedynie słuszna.
                          A teraz też nikt nie kwapi się aby "trafić" wybór i chodzić potem w blasku
                          chwały...
                          Jakos tak mnie dziś nagrało...
                          Bo sam g... wiem
                          I chciałbym wiedzieć więcej...
                          • potrek Re: Heretyk do heretyków [!!!] 14.04.05, 19:32
                            luciferes napisał: - dlaczego uważają się za "najlepszych", skoro nie potrafią
                            jednomyślnie i
                            > niezależnie od siebie ustalić tej godziny? I oczywiście wersja każdego z nich
                            > jest jedynie słuszna.
                            > A teraz też nikt nie kwapi się aby "trafić" wybór i chodzić potem w blasku
                            > chwały...
                            > Jakos tak mnie dziś nagrało...
                            > Bo sam g... wiem
                            > I chciałbym wiedzieć więcej...

                            Odpowiedż luciferes jest w Adrianie L.Zawadzkiego. Jak przeczytasz całą serie (
                            3 tomy )będziesz rozumiał dlaczego tak wiele jest radixów Papierza i wszystkie
                            one są dobre i działają. Ale ja za ciebie tego nie przeczytam sad Nie powód to
                            do tego by tych znanych starać się poniżać. Każda wiedza kosztuje i nie każdy
                            chce się nią dzielić za friko sad.Leon Zawadżki ma radixów Papierza 4 i
                            wszystkie one uważa za ważne nie uważjąc jednocześnie że w nich ten z Jowiszem
                            i Neptunem na Osiach za najwarzniejsze.
                            Pozdrawiam potrek
                            • luciferes Re: Heretyk do Potrka 15.04.05, 00:37
                              To nie jest odpowiedź na pytanie. Ariadny 3 tomy przeczytałem. Już dawno.
                              Radix papieża jest jeden, i tylko jeden działał, tylko dla Niego, tylko Jemu
                              jedynie właściwy, podobnie jak radix każdego z paru miliardów ludzi na tej
                              planecie jest jeden jedyny tylko dla swego "właściciela".
                              Tak wiele jest horoskopów i każdy działa...
                              ...tak można wytłumaczyć, że się czegoś nie wie. Ale nie każdego stać na to,
                              aby się do tej niewiedzy przyznać. Ani do popełnionego błędu.
                              Leona Zawadzkiego cenię, uważam, że dużo wie, podobnie L.Weresa, ale nie są oni
                              dla mnie autorytetami. Prawdę mówiąc nikt nie jest dla mnie autorytetem, choć
                              szanuję wiedzę wielu. Do wszystkiego dochodzę sam, chociaż obserwuję co kto ma
                              do powiedzenia na dany temat i albo się z tym zgadzam, albo nie. Zespół
                              informacji opiera się na wierze, tzn większości informacji nie możemy
                              zweryfikować i zakładamy, że ten kto je głosi mówi prawdę i\albo wie co mówi,
                              bo jest: starszy, uczony, doświadczony, praktyk, utytułowany, autorytet,
                              etc.etc. i w związku z tym przyjmujemy je tak jak usłyszymy. W dodatku uważamy,
                              że są to nasze poglądy, bo się z nimi jakby utożsamiamy, przyjmując je za
                              pewnik. Jestem skłonny przyjąć,że jest tak jak mówi fizyk o czarnej dziurze
                              albo moja babcia o sposobach łatania kalesonów. O obu nie mam pojęcia i tak
                              długo jak sam tego się nie nauczę(zrozumiem sam) tak długo wierzę im. Tylko
                              wierzę, bo nie wiem jak to naprawdę wygląda. Z chwilą gdy to poznam - mogę
                              powiedzieć WIEM. Dlatego wywód p. Zawadzkiego mnie nie przekona, bo moje
                              doświadczenie jest inne niż jego i ja nie przyjmuję jego punktu widzenia , bo w
                              tym temacie (horoskopu papieża) mam swój, własny, doświadczony i przemyślany.
                              Mogę się mylić, owszem, ale to jest już MÓJ pogląd.
                              Każdy interpretuje horoskop (i nie tylko horoskop) na swój sposób, według tego
                              jak widzi lub jak chce widzieć drugiego człowieka, ale i też przez pryzmat
                              własnego horoskopu.
                              "Każda wiedza kosztuje i nie każdy chce się nią dzielić za friko" - tak właśnie
                              to wygląda, lecz nie mówimy tutaj o dzieleniu się tą wiedzą, tylko
                              o "typowaniu" kto następny i nie wymagamy, aby ktoś uzasadniał swój typ. Nie
                              sądzę aby obaj panowie - i inne sławy też - wypowiadali się na naszym forum, bo
                              nie stanowimy dla nich odpowiednich rozmówców. Nie muszą się wypowiadać
                              nigdzie, ale rzecz w tym , że niektórzy po zaistniałym już fakcie szczycą się
                              tym ,że oni to przewidzieli...
                              To ja też tak mogę, i wszyscy możemy.
                              "Leon Zawadzki ma radiksów papieża 4 (tylko?!)smile i wszystkie one uważa za ważne"
                              W jakim sensie? urodzeniowym? o ile wiem papież nie posiadał klonów...
                              Ja spośród wielu "wybrałem" 2, i ciagle waham się który jest właściwy. Może
                              żaden. Ale jeden z 360 możliwych układów na ten dzień musi być właśnie tym
                              Jego smile
                              I tą bardzo optymistyczną perspektywą kończę przytruwanie.
                              • queenmaya Re: Heretyk do Potrka 15.04.05, 17:02
                                > Leona Zawadzkiego cenię, uważam, że dużo wie, podobnie L.Weresa, ale nie są oni
                                > dla mnie autorytetami. Prawdę mówiąc nikt nie jest dla mnie autorytetem, choć
                                > szanuję wiedzę wielu. Do wszystkiego dochodzę sam, chociaż obserwuję co kto ma
                                > do powiedzenia na dany temat i albo się z tym zgadzam, albo nie. Zespół
                                > informacji opiera się na wierze, tzn większości informacji nie możemy
                                > zweryfikować i zakładamy, że ten kto je głosi mówi prawdę i\albo wie co mówi,
                                > bo jest: starszy, uczony, doświadczony, praktyk, utytułowany, autorytet,
                                > etc.etc. i w związku z tym przyjmujemy je tak jak usłyszymy. W dodatku uważamy,
                                > że są to nasze poglądy, bo się z nimi jakby utożsamiamy, przyjmując je za
                                > pewnik. Jestem skłonny przyjąć,że jest tak jak mówi fizyk o czarnej dziurze
                                > albo moja babcia o sposobach łatania kalesonów. O obu nie mam pojęcia i tak
                                > długo jak sam tego się nie nauczę(zrozumiem sam) tak długo wierzę im. Tylko
                                > wierzę, bo nie wiem jak to naprawdę wygląda. Z chwilą gdy to poznam - mogę
                                > powiedzieć WIEM.

                                Oto przemówił skorpioniasty...
                                Leszek Szuman (też Skorpion) mówił, że Skorpion nie wierzy nikomu i niczemu.
                                I bardzo dobrze, bo ktoś w końcu musi potrząsnąć bezkrytycznymi wyznawcami i
                                zmusić ich do własnych poszukiwań.
                                Nikt, nawet szanowany praktyk nie może wiedzieć WSZYSTKIEGO O WSZYSTKIM. Na
                                przykład nie może śledzić losów swoich klientów przez 30 lat, bo to jest po
                                prostu niemożliwe. Może śledzić los kilku czy kilkunastu osób, a i to jest
                                wątpliwe, ponieważ ludzie wokół nas stale się zmieniają. Jedni umierają, inni
                                się przeprowadzają, a jeszcze inni mają nas dość nie chcą się z nami więcej
                                kolegować. Dlatego nie jesteśmy w stanie wszystkiego osobiście zweryfikować.
                                Oprócz tego czytając książki czy uczestnicząc w kursach powinniśmy zdawać sobie
                                sprawę z istnienia ortodoksji w różnych szkołach astrologii i z tego, co z tego
                                wynika. Ta ortodoksja łatwo przechodzi z mistrza na jego uczniów.
                                Jeśli ktoś uczył się tylko u jednego mistrza i nosa z jego szkoły nie wystawił
                                na zewnątrz (a wielu jest takich) to bardzo łatwo może stworzyć sobie jego kult,
                                a nawet stać się jego fanatycznym wyznawcą. Jeśli do tego ten mistrz ma silne
                                negatywnie lwiaste zapędy, to sam stworzy własny kult i zamieni swoich uczniów w
                                czlonków sekty, w której stanie się nieomylnym guru.
                                Większość ludzi niestety ma skłonność do wierności swojej religii, do czczenia
                                guru, do podążania za autorytetami itp., więc bezkrytycznie łykają słowa mistrza
                                jak prawdy objawione.
                                A potem patrzą w horoskop i zamiast widzieć w nim człowieka, widzą dogmaty i
                                żelazne zasady intepretacyjne, zapominając, że WH ma prawo realizować swoje
                                życie niekoniecznie tak, jak przewiduje to ortodoksyjny podręcznik.
                                Horoskop jest zapisem potencjałów i hipotetycznych możliwości. Wcale nie trzeba
                                od razu wykraczać poza swój horoskop, żeby się rozwijać. Wystarczy osiągnąć
                                szczyty w tym, co jest nam dane i już tutaj astrolog trzymający się sztywnych
                                regułek może się przewrócić. I potem może być tak, że WH twierdzi coś tam, a
                                astrolog zarzuca mu zakłamanie, wierząc w to, że on, astrolg, jest nieomylny i
                                wie wszystko.
                                Właśnie dlatego Jan Paweł II jest jeden, chociaż na pewno nie on jeden miał taki
                                horoskop.
                                Naprawdę, z horoskopu nie da się odczytać wszystkiego i żaden astrolog nie jest
                                nieomylny.
    • queenmaya Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 20:37
      Ja też nie sprawdzałam, bo:
      a) nie wiem który horoskop jest właściwy (podobno żaden, bo godzina urodzenia
      jest absolutnie nieznana, więc to tylko spekulacje);
      b) też uważam, że to niesmaczne i że nie wypada grzebać w sprawach tak intymnych
      c) czuję niechęć do prorokowania i przewidywania dowolnych zdarzeń, a śmierci w
      szczególności

      Wolę zastanawiać się "dlaczego" niż "co i kiedy"
      • panto Re: do Queenmaya [na marginesie] 04.04.05, 23:49
        Pani Mario

        Dużo ostatnio rozmyślam o Pani antydeterminizmie i jego zastosowaniu w
        astrologii. Informuję, że natchnęła mnie Pani i doprowadziła do miejsca, w
        którym do swych rozważań wprowadziłem następujący podział:

        1) antydeterminizm metodologiczny - czyli nie wieszcz ciemno astrologu, bo jak
        się pomylisz, a nawet jak się nie pomylisz, to tym ciemnym wieszczeniem możesz
        przynieść więcej szkody niż pożytku;

        2) andyterminizm metafizyczny - czyli w rzeczywistości społecznej nie ma czegoś
        takiego jak determinizm; inaczej mówiąc: człowiek nie jest wogóle zdeterminowany.

        Przysłuchując się Pani argumentacji dotrzegam, że większość argumentów, które
        Pani używa są związane z tą pierwszą formą antydeterminizmu, choć proszę mnie
        poprawić, gdybym się mylił... Myślę, że jak się spotkamy na astro-pogawędki, to
        będę chciał dokonać owego zasadniczego rozróżnienia...

        Kolejny raz na marginesie, lecz mimo wszystko dla Pani bardzo Ciepło smile
        rzekłbym, ze nawet gorąco wink

        Pozdo
        Panto

        PS. I ciągle mi jeszcze po głowie chodzi taka myśl i o Pani wrażenia na jej
        temat będę chciał się wywiedzieć: Czy to nie zastanawiające, że twórca polskiej
        astrologii humanistycznej przewidział zamach na WTC?
        • all2 Re: do Queenmaya [na marginesie] 05.04.05, 01:01
          panto napisał:

          Czy to nie zastanawiające, że twórca polskiej
          > astrologii humanistycznej przewidział zamach na WTC?

          Myślę, że właśnie dlatego Leszek Weres kładzie tak wielki nacisk na to, by
          odróżniać astrologię od wróżenia i jasnowidzenia.
          • panto Re: do Queenmaya [na marginesie] 05.04.05, 01:46
            > panto napisał:
            > Czy to nie zastanawiające, że twórca polskiej
            > astrologii humanistycznej przewidział zamach na WTC?

            all2 napisała:
            > Myślę, że właśnie dlatego Leszek Weres kładzie tak wielki
            > nacisk na to, by odróżniać astrologię od wróżenia i jasnowidzenia.

            W kontekście Twojej odpowiedzi pragnę zwrócić uwagę na dwie rzeczy:

            1. Jakoś własnie tędy ostatnio idą moje poszukiwania astrologiczne. Tylko że ja
            to widzę - czyli po prostu nazywam - tak, że istnieją trzy astrologie: gazetowa,
            regułkowa i wieszcza. Podział ten wynika nie z zastosowania kryterium
            filozoficznego (determinizm, czy antydeterminizm) do uprawiania astrologi, tylko
            z podejścia związanego z możliwością - jak ja to nazywam - "niezłych strzałów",
            czyli inaczej mówiąc z możliwością dokładnej predykcji astrologicznej. O, tak to
            mniej więcej widzę. Oczywiście "astrologia regułkowa" nie jest w stanie dobrze
            strzelać i właśnie tej astrologii najbliżej jest do astrologii humanistycznej.

            2. Z artykułów, które pojawiły się w gazecie wnioskuję, że Pan Leszek Weres ten
            zamach przewidział nie jako wróż, czy jasnowidz - a chyba to swoją wypowiedzią
            sugerujesz - tylko jako astrolog. Zobacz:

            www.weres.pl/artykul.htm
            - Nie jestem medium - mówi - to wiedza na temat rytmu kosmosu.
            (Trzecia kolumna nad oświadczeniem.)

            albo

            www.weres.pl/images/terror/chwila/chwila.htm
            - Ale skąd pan wiedział? – powtórzyłam pytanie. – Czy jest pan medium?
            - Nie, nie jestem medium – powiedział doktor. – To wiedza na temat rytmu kosmosu.
            (Przedostatnia kolumna na dole)


            A tak swoją drogą drodzy humaniści wiem, że to jest argument trochę poniżej
            pasa, za co Was serdecznie przepraszam smile

            Pozdro
            Panto
            • all2 Re: do Queenmaya [na marginesie] 07.04.05, 02:42
              panto napisał:

              > 1. Jakoś własnie tędy ostatnio idą moje poszukiwania astrologiczne. Tylko że
              ja
              > to widzę - czyli po prostu nazywam - tak, że istnieją trzy astrologie:
              gazetowa
              > ,
              > regułkowa i wieszcza. Podział ten wynika nie z zastosowania kryterium
              > filozoficznego (determinizm, czy antydeterminizm) do uprawiania astrologi,
              tylk
              > o
              > z podejścia związanego z możliwością - jak ja to nazywam - "niezłych
              strzałów",
              > czyli inaczej mówiąc z możliwością dokładnej predykcji astrologicznej. O, tak
              t
              > o
              > mniej więcej widzę. Oczywiście "astrologia regułkowa" nie jest w stanie dobrze
              > strzelać i właśnie tej astrologii najbliżej jest do astrologii humanistycznej.

              tak
              choć termin "regułkowa" może być tu trochę mylący, ale nie spierając się o
              słowa, masz rację
              do takich "niezłych strzałów" trzeba albo potwornej mocy przerobowej procesora,
              albo ociupiny intuicji - czegoś, co już wykracza poza zwykłą syntezę informacji

              > 2. Z artykułów, które pojawiły się w gazecie wnioskuję, że Pan Leszek Weres
              ten
              > zamach przewidział nie jako wróż, czy jasnowidz - a chyba to swoją wypowiedzią
              > sugerujesz - tylko jako astrolog.

              OK. Nie mam podstaw, by to podważać.

              > A tak swoją drogą drodzy humaniści wiem, że to jest argument trochę poniżej
              > pasa, za co Was serdecznie przepraszam smile

              Był smile
              Hipokryzyjne przeprosiny przyjęte wink

              a.

              > Pozdro
              > Panto
        • queenmaya Re: do Panto [na marginesie] 05.04.05, 01:24
          Prawdopodobnie róznice między nami polegają na zupełnie odmiennym pojmowaniu świata.
          Ja idę jasno określoną drogą, którą (co odkryłam niedawno i z niemałym
          zdumieniem) wytycza mi Uran - nie uznaję żadnych autorytetów, żadnych
          kompromisów i żadnych ograniczeń.
          Nie wyznaję żadnej religii, ale też żadnej nie odrzucam - są one dla mnie
          inspiracją do własnych poszukiwań.
          Najważniejszym moim odkryciem, dokonanym już w dzieciństwie, była doktryna
          reinkarnacji i wynikające z niej prawo karmy.
          Pewne rzeczy są nam pisane za sprawą naszej karmy. I ta karma jest zapisana w
          naszym horoskopie.
          Karma to nie jest to samo, co determinizm. Nad karmą powinno się świadomie
          pracować, a horoskop jest w tym niezwykle pomocny.
          Mój ulubiony mistyk, Paramahansa Yogananda powiedział takie słowa:
          "Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim
          ogniu mądrości...
          Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na
          cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on
          dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę)".
          Sprawdziłam to w praktycznym działaniu. Osoby, które są w stanie to pojąć bardzo
          szybko się uczą, jak kierować swoimi horoskopowymi energiami, żeby żyć twórczo i
          nie potykać się na przeszkodach, na których dawniej stale się przewracały.
          DETERMINIZM DOTYCZY TYLKO LUDZI NIEPRZEBUDZONYCH. Oni śpią i śnią koszmarny sen,
          to lunatycy, którzy nie wiedzą, co robią.
          Dzięki temu, że mam taką stronę jaką mam, przyciągam odpowiednich ludzi. Do mnie
          lunatycy nie przychodzą, bo oni nie rozumieją, o czym ja piszę. Lunatycy
          przysyłają mi listy z dobrymi radami, że powinnam poczytać katechizm i nawrócić
          się. Problem tylko w tym, że ja się już zupełnie "odwróciłam" i jestem dla
          kościoła stracona.
          Istnieje też coś takiego jak karma narodowa. Z tą jest większy ambaras, ponieważ
          na nią pojedyncza osoba (nawet prezydent) nie ma większego wpływu. A co dopiero,
          jeśli prezydentem jest taki osobnik jak ten, który panuje teraz w Białym Domu.
          To się musiało źle skończyć.
          A to, że "twórca polskiej astrologii humanistycznej przewidział zamach na WTC"
          było dla mnie potwierdzeniem jego klasy. Nawet Amerykanie nie umieli właściwie
          wykombinować horoskopu własnego kraju, co widać na ich najsłynniejszych stronach
          astrologicznych, gdzie jest wiele różnych wersji tego horoskopu, ale żadna nie
          jest właściwa.
          > 1) antydeterminizm metodologiczny - czyli nie wieszcz ciemno astrologu, bo jak
          > się pomylisz, a nawet jak się nie pomylisz, to tym ciemnym wieszczeniem możesz
          > przynieść więcej szkody niż pożytku;

          te słowa do mnie przemawiają... Zresztą coś o tym mam na stronie startowej, hehe
          • panto Re: do Queenmaya [na marginesie] 06.04.05, 21:34
            queenmaya napisała:
            > Sprawdziłam to w praktycznym działaniu. Osoby, które są w stanie
            > to pojąć bardzo szybko się uczą, jak kierować swoimi horoskopowymi
            > energiami, żeby żyć twórczo i nie potykać się na przeszkodach,
            > na których dawniej stale się przewracały. DETERMINIZM DOTYCZY TYLKO
            > LUDZI NIEPRZEBUDZONYCH. Oni śpią i śnią koszmarny sen, to lunatycy,
            > którzy nie wiedzą, co robią. Dzięki temu, że mam taką stronę jaką mam,
            > przyciągam odpowiednich ludzi. Do mnie lunatycy nie przychodzą, bo oni
            > nie rozumieją, o czym ja piszę.

            Po przeczytaniu tego fragmentu tylko jedno pytanie ciśnie mi się na usta: Któż z
            nas tutaj obecnych nie zechciałby być przewodnikiem mędrców i ludzi
            przebudzonych, bądź tych, którzy wielkimi krokami zbliżają się do stanu
            oświecenia, które jest dla nich tuż za rogiem?

            Przyznaję się szczerze, że nie uwierzę, póki nie zobaczę...
            ...jak lunatyka Pani uzdrawia.

            Pozdro
            Panto

            PS. Przebudzony sam dla siebie jest lekarstwem; ja lunatyków chcę uzdrawiać!
            • queenmaya Re: do Queenmaya [na marginesie] 07.04.05, 01:29

              > PS. Przebudzony sam dla siebie jest lekarstwem; ja lunatyków chcę uzdrawiać!

              Niewierny Tomasz, a wierzy w cuda hihi tongue_out
              To zapewne w ramach pokuty karmicznej i nadziei na zbawienie w nagrodę za
              (próżny) wysiłek.
    • lwi2 Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 20:57
      Nie sprawdzałam co dzieje się w horoskopie Papieża.
      Ale zajmowałam się ustalaniem Ascendentu szukając odpowiedzi na pytania: "kto"
      (to jest) oraz "jaki jest tego sens".
      Zajmowanie się tym w taki szczególny czas nie uważam za nieetyczne.
      A teraz zamierzam przeczytać co napisał, bo nawet jak coś czytałam to bez
      takiego zrozumienia jakie może moim zdaniem dać właśnie właściwy horoskop.
      Pozdrawiam
      Lwi
      • luciferes Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 21:14
        a właściwie spieranie się która astrologia jest górą prowadzi do zatracenia
        sensu astrologii jako takiej. Przecież humaniści mówią o przyczynach, które
        tkwią w człowieku, a klasycy o konkretach w życiu fizycznym, (które to zjawiska
        fizyczne właśnie mają swe źródło w uwarunkowniach psychofizycznych Włh.)Tyle,
        że o wiele łatwiej omówić jest czyjś potencjał niż przewidzieć, jak się on
        przejawi w materii. Ktoś tu już pisał o tym, że astrologia jest JEDNA i że to
        jest In i Yang, czy to tak trudno dostrzec?
        • anahella Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 21:37
          luciferes napisał:

          > astrologia jest JEDNA i że to
          > jest In i Yang, czy to tak trudno dostrzec?

          Nietrudno, ale podyskutowac wartowink
          Jestes tu nowy, wiec powiem Ci na ucho plotke: Pantomass lubi prowokowacsmile
          • luciferes Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 21:57
            aha, to dałem się podpuścić smile
            A nowy... no, czynny nowy, bo do tej pory poczytywałem sobie, a teraz piszę. Bo
            nie lubię się spierać, a astrologię postrzegam jako jedność. A sporo już osób
            cietrzewiło się przez to rozdzielanie, no to raz do roku - pomyślałem - i
            Luciferowi wolno smile
            • anahella Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 22:19
              luciferes napisał:

              > A nowy... no, czynny nowy, bo do tej pory poczytywałem sobie,

              Chetnie poczytamy i Ciebie.
    • all2 Re: Antyhumanistyczna prowokacja 04.04.05, 22:44
      panto napisał:

      > Tytuł odnosi się oczywiście do konfliktu, który rysuje się między astrologami
      > klasycznymi i humanistycznymi.

      Panto, a jeśli można spytać, do którego nurtu Ty sam siebie aktualnie
      zaliczasz? smile
      • panto Re: Antyhumanistyczna prowokacja 05.04.05, 00:16
        Obecnie najbliżej mi do katolickich apologetyków...

        Ale tak na serio.

        Wiesz, skłamałbym, gdybym powiedział, że nie chcę wiedzieć, czy moja siostra w
        tym roku wyjdzie za mąż i ile będzie miała dzieci; skłamałbym, gdybym
        powiedział, ze nie chcę wiedzieć, czy mój ojciec spokojnie doczeka swej
        starości; skłamałbym, gdybym powiedział, że nie chcę wiedzieć, czy Michał wróci
        do Sylwii; skłamałbym, gdybym powiedział, że nie chcę wiedzieć, czy Małgorzata w
        końcu wyjedzie za granicę; skłamałbym, gdybym powiedział, że nie chciałbym tak
        dla fanu Jarkowi powiedzieć, kiedy ma zagrać, by ten mógł wygrać w totka;
        skłamałbym, gdybym powiedział, że nie chciałbym wiedzieć, kiedy wreszcie (i czy
        w ogóle) się ożenię; skłamałbym gdybym powiedział, że nie chcę wiedzieć, kiedy
        Kasia przestanie być dziewicą…

        Więc Twoim zdaniem: do której z tych grup taki ktoś jak ja się pisze?
        • all2 Re: Antyhumanistyczna prowokacja 05.04.05, 00:28
          smile
          Powiem tak:
          między "chcieć" a "móc" stoi jeszcze Saturn.
          Determinista powie: aż Saturn.
          Humanista powie: tylko Saturn.
          Więc? smile
          • potrek Re: Antyhumanistyczna prowokacja 05.04.05, 00:42
            all2 napisała:
            Determinista powie: aż Saturn
            Humanista powie: tylko Saturn

            Zgodze się z toba ale kalsyk jak i humanista nie może patrzeć na tranzytową
            kwadrature Saturna do natalnego Marsa nie patrząc na wiek-Saturn właściciela
            radixu bo z pewnością ten tranzyt bedzie dużo trudniejszy dla osoby mającej 85
            lat niż dla osoby która tych lat ma 21.
            Cóż dużo mówić Saturn to czas a także starośc plus strażnik progu do lepszego
            świata w który wierze.
            Pozdrawiam potrek
            • all2 Re: Antyhumanistyczna prowokacja 05.04.05, 00:52
              Oczywiście, że tak.
              Bo wszyscy podlegamy Saturnowi smile
              pozdrawiam
          • panto Re: Prowokacja [Saturn] 05.04.05, 01:16
            all2 napisała:
            > smile
            > Powiem tak:
            > między "chcieć" a "móc" stoi jeszcze Saturn.
            > Determinista powie: aż Saturn.
            > Humanista powie: tylko Saturn.
            > Więc? smile

            smile Tak, to głęboki wgląd w naturę tej różnicy.

            Myślę, że to zależy dla kogo. Mało tego, myślę, że to zależy od Twojego i mojego
            horoskopu. Ale w ramach tej zabawy słowami zacytuję Ci coś, co kiedyś napisałem
            swemu klientowi, dla którego to był "aż Saturn":

            Mars to chuć, pragnienie, chęć działania i parcie;
            Saturn ma pierścienie, usiadł na biedym Marsie.
            Więc Mars czegoś pragnął, chciał, jąkał i zawodził;
            a wielki, twardy Saturn go nie oswobodził.
            Było wręcz przeciwnie: on trzymał, dręczył, dusił
            i w maluczkim Marsiątku wolę walki zdusił.
            Skaleczył sobie główkę, bolało okropnie;
            wręcz czasem przez myśl przeszło, że se żyły potnie.
            Lizał rany rok jakiś, tak były głębokie,
            dopiero czas zalizał, spojrzał świeżym okiem...

            Wybacz mi ********, za literackie wtręty,
            lecz Mars mój jest taki – lubi słów zakręty.
            Te litery i zdania; zabawy słowami.
            Pragnąłbym by to wszystko, było między nami.
            I jakby nie dość było, że Słońce już wzeszło
            to do tego wszystkiego Światło we mnie weszło!
            I zamiast Ci powróżyć ja Ci teraz wieszcze!
            I zamiast się powstrzymać dusza mówi jeszcze!

            wink

            Pozdro
            Panto
            • all2 Re: Prowokacja [Saturn] 05.04.05, 01:31
              smile
              Marnujesz się, Panie To.
              Po co Ci ta cała filozofia?
              Przecież to proteza dla tych, co nie umieją wierszyków pisać wink
          • queenmaya Re: Antyhumanistyczna prowokacja 05.04.05, 01:30
            > Determinista powie: aż Saturn.
            > Humanista powie: tylko Saturn.

            Klasyczny powie: "Saturn, planeta złoczynna"
            Humanistyczny powie: "Saturn, nie ma nic lepszego w horoskopie niż nasz stary,
            poczciwy nauczyciel Saturn"...
        • queenmaya Re: Antyhumanistyczna prowokacja 05.04.05, 00:46
          Oto ja, wielki astrolog, co to patrzy w gwiazdy i wszystko o was wie, baranki
          boże...
          Ja nie jestem ciekawa tych wszystkich rzeczy. Prawdę mówiąc mam je w nosie. To
          nie moja broszka kto z kim i co z tego wyniknie. Życie nauczyło mnie nie wtrącać
          się w cudze sprawy i nie zajmować się życiem innych ludzi. Marzenia o
          uszczęśliwieniu lub uratowaniu ludzkości też są formą pychy.
          Kiedyś też myślałam, że dzięki astrologii będę o, jaka wielka i wspaniała i
          wszyscy będą mnie podziwiali.
          Ale nauczyłam się pokory.
          • potrek Re: Antyhumanistyczna prowokacja 05.04.05, 01:01
            queenmaya napisała-
            Oto ja, wielki astrolog, co to patrzy w gwiazdy i wszystko o was wie, baranki
            > boże...
            Droga queenmaya ja jestem fryzjerem nie astrologiem i porad życiowych nie
            daje smile ale jeżeli mam okazje zobaczyć czyjeś kółko w tranzycie w ważnych
            momentach jego życia to z tej okazji korzystam bo przy okazji uważam że coś
            mogę się w trakcie takiej analizy nauczyć. Ponieważ jestem samoukiem
            astrologicznym to Guru nie mam który by chciał mi swą wiedze przekazać lub się
            nią podzielić. Wątpie że za rok wpadłbym na pomysł sprawdzania tranzytów. Wole
            się uczyć na bierząco.
            Pozdrawiam potrek fryzjer spewnością jeszcze nie Astrolog smile
          • luciferes Re: Antyhumanistyczna prowokacja 05.04.05, 18:38
            Królowo iluzji smile
            Każdy sądzi według siebie, choć zgadzam się z Tobą, że w WIĘKSZOŚCI wypadków
            marzenia o uszczęśliwianiu czy ratowaniu ludzkośći mogą być przejawem
            pychy.Albo niskiego poczucia własnej wartości. Ale nie muszą. Bywa, że nie są i
            wtedy można to określić: czysta, boska energia Neptuna i wywyższonej Wenus.
            Ja nie marzę o działalności na rzecz ludzi, mnie pcha wola poznania: dlaczego i
            jak to działa. Nie wiem , czy kiedykolwiek tego się dowiem. Na tej drodze
            spotykam ludzi, którzy - gdy dowiadują się o mojej pasji - usiłują z niej w
            jakiś sposób skorzystać, oczekują porady. A najczęściej rozwiązania ich
            problemu, czego rzecz jasna zrobić i nie mogę i nie chcę (nawet gdybym mógł).
            Tym niemniej, gdy widzę, że możemy razem rozważyć pewne aspekty danej sytuacji
            i człowiek jest otwarty na zmiany w sobie, gdy zdaje się rozumieć mechanizm
            przyczyn - wtedy sobie rozmawiamy. I nic więcej. I jakoś nigdy nie przyszło mi
            do łba, że mogę dzięki astrologii być wielki i wspaniały. A im bardziej
            zagłębiałem się w te tajniki, tym bardziej widziałem swoją małość i niewiedzę.
            Nie znaczy to oczywiście, że jestem święty, o co to to nie! ale astrologia (i
            nie tylko) jest moim narzędziem do poznawania siebie, do szlifowania
            charakteru, bo po prostu łatwiej mi w ten właśnie sposób poznawać swoje
            niedoskonałości i ich PRZYCZYNY oraz KONSEKWENCJE. I myślę, że papież, który
            horoskop miał nie za łatwy, za pomocą innej "techniki", czyli swej wiary -
            czynił podobnie ze swymi wadami. Jest to oczywiście wielkie uproszczenie, ale
            chyba rozumiesz, co chcę przez to wyrazić.
            Pozdrawiam - Luciferes.
            • queenmaya Re: Antyhumanistyczna prowokacja 05.04.05, 19:11
              Heh, tak sobie tu czasem coś piszę... Czasem jest to świadoma prowokacja, a
              czasem samo wychodzi.
              W każdym razie już drugi raz przychodzi mi na myśl znane przysłowie: "uderz w
              stół, a nożyce się odezwą".
              Nie chciałam być złośliwa, broń Boże, ale jestem Skorpionicą i tak już mam sad
              Oscar Wilde powiedział fajnie: "każda generalizacja jest zła, ta też". Zgadzam
              się. Prawdę mówiąc sama nie wiem, co mnie pchnęło w ramiona astrologii, chyba
              bylo tak dużo różnych motywacji, że już sama się w tym pogubiłam.
              W każdym razie najważniejsze jest to, że nauczyłam się w końcu odróżniać
              pomagactwo od pomagania. I od tego rozpoczęła się moja metamorfoza.
              A co do tej wywyższonej Wenus, to co ma zrobić osobnik, który ma asc. w Wadze i
              u niego to, co się gdzieś wywyższa, to zaraz gdzie indziej mu upada?
              • luciferes Re: Antyhumanistyczna prowokacja 05.04.05, 23:07
                He he, jedynie co mogę podpowiedzieć odnośnie tego czegoś upadłego: niech to
                podniesie! Nie jesteś zielona i doskonale wiesz, że wypowiadanie się o
                czymkolwiek jak się nie widzi całości horoskopu jest bezsensowne. No, ale
                poważnie: to co napisałem o wywyższonej Wenus tyczyło w tym wypadku jej aspektu
                czystej, bezinteresownej miłości, nieoczekiwania czegoś w zamian.To nie jest
                łatwe i zresztą niewielu osiąga ten poziom, a ja za cholercię do tych świętych
                nie należę. Mnie w objęcia astrologii pchnęło coś , czego nie ma: czyli
                przypadek, chociaż interesowało to mnie od zawsze. I tak już zostało.
                Piszesz o pewnym osobniku, któremu to, co gdzieś się wywyższa to zaraz gdzieś
                indziej upada. A dużo tego? Bo ja spotkałem się z takim przypadkiem, tylko dwie
                planety są "normalnie" postawione. Może to ten sam?
                Co do znaku, no cóż, trafił swój na swego, ale ponieważ jesteś damą, to ja
                postaram sie być dżentelmenem (a nuż mi się uda) i nie być Skorpionem Złośliwym.
                • queenmaya Re: Antyhumanistyczna prowokacja 06.04.05, 00:02
                  > Piszesz o pewnym osobniku, któremu to, co gdzieś się wywyższa to zaraz gdzieś
                  > indziej upada. A dużo tego? Bo ja spotkałem się z takim przypadkiem, tylko dwie
                  > planety są "normalnie" postawione. Może to ten sam?

                  Ten osobnik to ja - mam asc. na samym początku Wagi, czyli mój horoskop jest
                  odwrócony do góry nogami. Z tego wynika oczywista sprawa, że jeśli mam Jowisza w
                  Raku, czyli wywyższonego, to jednocześnie on jest w 10 domu, czyli w upadku. I
                  tak jest z każdą planetą - jeśli jest we władztwie w domu, to jest na wygnaniu w
                  znaku. Znaczy się - w moim horoskopie nic nie jest "normalnie postawione".
                  Tak czy inaczej to jest normalne, dobre czy złe, co sami za normalne, dobre czy
                  złe uznamy.
                  Ja jestem humanistyczna i nie przejmuję się regułkami takimi jak to, że coś jest
                  we władztwie, a coś innego na wygnaniu, bo ja nie wróżę i nie przepowiadam
                  niczego. Ja tylko uświadamiam. A co człowiek z tym zrobi, to jego sprawa.
                  Skoro wbrew tradycyjnym podręcznikom astrologii nie jestem psychopatycznym
                  mordercą (stellium w Skorpionie bez władcy), to czym mam się przejmować? Że
                  jakiś wielki guru coś napisał, co nie działa? Jego problem...
                  • luciferes Re: Antyhumanistyczna prowokacja 06.04.05, 01:22
                    Regułki są dla myślących i nie są czymś, czego trzeba sztywno się trzymać. Ale
                    jest pewien poziom wiadomości, który stanowi wyjściową, myślę tu o podstawowych
                    zasadach energii planet i znaków, których nie da się przeskoczyć. A wywyższenie
                    upadek itd. także są jak najbardziej dla humanistów, choćby dlatego, że
                    astrologia jest jedna i umiejętność mądrego stosowania starożytnych regułek
                    nikomu ujmy nie przynosi. Dla mnie upadek jest informacją, że osobnikowi jest
                    bardzo trudno wyrazić w pozytywny sposób energię planety i że skłania się on
                    raczej ku jej negatywom. I należy zwrócić na nią szczególną uwagę, bo to z jej
                    energią przyjdzie się zmierzyć, to ona może najwięcej bruździć Włh. I nie musi
                    to mieć nic wspólnego z wrózeniem, po prostu jest informacją, o stanie psychiki
                    i reakcjach człowieka, z ktorych wynikają jakieś konkretne zachowania,
                    zdarzenia i ponosi się ich konsekwencje. Guru pisał, że przeważnie, ale
                    niekoniecznie zawsze, poza tym zwracał uwagę, że wszystko zależy od całości
                    horoskopu, a nie od oderwanych składników. Dlatego myślę,że to co napisali
                    doświadczeni jest przeznaczone dla myślących, a nie dla bezmyślnych zrzynaczy,
                    ale też nic nie zastąpi własnych obserwacji i doświadczenia, o czym boleśnie
                    przekonują się ci, którzy korzystają bezkrytycznie z przemyśleń innych.
                    Ale nie podpuszczaj mnie, bo wiem, żeś doświadczona niewiasta i rozum własny
                    posiadasz i w dodatku z niego korzystasz.
                    • queenmaya Re: Antyhumanistyczna prowokacja 06.04.05, 11:32
                      > nikomu ujmy nie przynosi. Dla mnie upadek jest informacją, że osobnikowi jest
                      > bardzo trudno wyrazić w pozytywny sposób energię planety i że skłania się on
                      > raczej ku jej negatywom. I należy zwrócić na nią szczególną uwagę, bo to z jej
                      > energią przyjdzie się zmierzyć, to ona może najwięcej bruździć Włh. I nie musi
                      > to mieć nic wspólnego z wrózeniem, po prostu jest informacją, o stanie psychiki
                      >
                      > i reakcjach człowieka, z ktorych wynikają jakieś konkretne zachowania,
                      > zdarzenia i ponosi się ich konsekwencje.

                      I tu jest pies pogrzebany...
                      Astrologia deterministyczna, nastawiona na przewidywanie zdarzeń, powie w tym
                      przypadku o złym charakterze, niecnych motywacjach i o czekających go złych
                      zdarzeniach, na które dany osobnik nie ma żadnego realnego wpływu. Wynik:
                      zdołowanie klienta, który poczuje się uwięziony przez złe gwiazdy i własny
                      paskudny charakter, z którym w dodatku nic się zrobić nie da. Co pozostaje?
                      Chyba się tylko powiesić, bo skoro nic się z tym nie da zrobić, to nie ma
                      wyjścia. No, można jeszcze kroczyć ścieżką zła, bo tak jest zapisane w gwiazdach.
                      Humanistyczny powie: popatrz człowieku, ja pokazuję ci to, z czego być może nie
                      zdajesz sobie sprawy. To nie złośliwy los sprzysiągł się przeciw tobie, to nie
                      sam Bóg robi ci na złość, bo cię nie ukochał. Gwiazdy nie mają nad tobą żadnej
                      władzy, one tylko pokazują, jak aparat pomiarowy, o co chodzi w twoim życiu. To
                      ty sam jesteś przyczyną własnych problemów i masz moc zmieniania tego, jeśli
                      tylko zechcesz przyjąć prawdę do wiadomości, a potem zmierzyć się z nią odważnie
                      i w pełni świadomie.
                      Porada nie polega na wmawianiu człowiekowi, że jest zły, brudny i pozbawiony
                      mocy, lecz na uświadamianiu mu jego własnej roli w tym, co dzieje się z nim i
                      wokół niego. Nie polega też na dawaniu mu na tacy gotowej recepty, krok po kroku
                      jak postępować, żeby oszukać zły los.
                      Te wszystkie upadki i wygnania to są te rzeczy, które wymagają uświadomienia.
                      Kiedy czlowiek zrozumie, dlaczego reaguje tak, jak reaguje, być może zdecyduje
                      się na psychoterapię lub zacznie medytować lub zrobi cokolwiek, co wpłynie na
                      jego umysł. A przede wszystkim zacznie obserwować siebie i zauważy, w jaki
                      sposób sam prowokuje ludzi i przyciąga zdarzenia.
                      I o to chodzi.
                      Z niejednego pieca chleb jadłam i niejednego astrologa obserwowałam w akcji.
                      Czasem naprawdę włosy na głowie stawały z przerażenia, gdy wielki i sławny
                      (zwróć uwagę na tę sławę, to robi na ludziach wrażenie: to jest KTOŚ, to jest
                      autorytet!) napędzał klientowi stracha. Kiedy mówił: "no, spróbuj się temu
                      przeciwstawić, haha, i tak ci się nie uda"!
                      Czasem przychodzą do mnie ludzie, którzy mają za sobą kontakt z takim właśnie
                      sławnym astrologiem, tarocistą czy innym specem od grzebania w ludzkim losie.
                      Skutkiem takiej porady niejednokrotnie są ciężkie, graniczące z paranoją lęki.
                      A astrologia jest przecież jedna, regułki są jak najbardziej prawdziwe, godne
                      zaufania i sprawdzone przez wieki stosowania.
                      • luciferes Re: Antyhumanistyczna prowokacja 06.04.05, 20:21
                        Czyli jesteśmy u źródła. Pozostaje tylko kwestia do wyjaśnienia kogo uważamy za
                        astrologa - bo moim zdaniem astrologami zwą się świeżo upieczeni adepci róznych
                        kursów czy warsztatów, nie posiadający żadnego doświadczenia - ani
                        astrologicznego, ani życiowego. Dużo tego się powylęgało i zwą siebie górnie
                        ASTROLOGAMI. A z drugiej strony znany, sławny, dysponujący sporą
                        ilością "trafien" niekoniecznie jest jednocześnie dobrym psychologiem, tzn.
                        osobą, która nie straszy, a wyjaśnia, która jest przyjazna klientowi. Bywa, że
                        z różnych powodów wali mu już na dekiel i nie dość że żąda astronomicznych sum
                        za swe usługi, to jeszcze mówi rzeczy, o których żaden prawdziwy astrolog mówić
                        nie powinien. Był tu taki wątek o śmierci, zdaje się że pewien prof.(...)?
                        powiedział - zakodował coś takiego swemu rozmówcy...
                        Ale to nie astrolog determinista mówi o złym charakterze i niecnych motywach,
                        bo takich określeń może użyć każdy, humanista też, tylko rzecz w tym, że
                        determinista powie - nie masz na to żadnego wpływu, nic z tym nie da się
                        zrobić, taki jesteś i już i ponosisz tego skutki. To właśnie moim zdaniem jest
                        determinizm. A ludzki astrolog powie: to właśnie jest przyczyną twoich potknięć
                        ale to ty masz moc to zmienić, bo siła jest w tobie.
                        I dlatego uważam, że papież miał moc to zmienić - i zmienił - bo jego horoskop,
                        bez względu na godzinę urodzenia - wcale taki świetlany nie jest.
                        Chyba zaloguję się na Twojej stronie...
                        • queenmaya Re: Antyhumanistyczna prowokacja 06.04.05, 20:49
                          Ja uważam, że nie ma świetlanych horoskopów.
                          Sam horoskop niewiele mówi. To, jak zostaną zrealizowane zawarte w nim
                          potencjały zależy od właściciela tego horoskopu, a nie od horoskopu jako takiego.
                          Moim zdaniem "zły", "porażony" czy jakiś tam taki "nieświetlany" horoskop jest
                          najlepszą motywacją do pracy.
                          Horoskop harmonijny nie boli, więc sobie możemy smacznie spać. Taki horoskop
                          może mieć osoba, która się napracowała w poprzednim zyciu i teraz ma wakacje od
                          karmy - palmy, ciepłe morze, pełne konto w banku... dolce vita.
                          Osoba, która ma misję musi mieć motywację do pracy, taki bat, który będzie ją
                          smagał i zmuszał do rozwoju.
                          Najskuteczniejszy jest nieharmonijny Pluton (pięknie pisała o tym all, ech, jak
                          zwykle się wzruszyłam)... powtórzę nieudolnie: Pluton to moc. Albo jej używasz
                          pozytywnie i jesteś silny, albo przed nim uciekasz i wtedy obrywasz. Nie masz
                          innego wyjścia - musisz coś z tym zrobić.
                          Ja tyle razy oberwałam tym Plutonem (no bo przecież mam asc. w Wadze, więc
                          jestem taka śliczna i idylliczna, gdzież ja bym śmiała być silna i władcza), że
                          w końcu musiałam go zrozumieć. (Ta Waga pozwala mi z wdziękiem powiedzieć
                          klientowi prawdę bez obawy, że dostanę w dziub). Kwadratura z Saturnem pozwoliła
                          mi zagłębić się we własne lęki, dzięki czemu zrozumiałam, czego ludzie się boją,
                          gdy ktoś grzebie w ich horoskopie.
                          A że Pluton to i mroczna karma, więc wiem, z czym walczę. I nie są to wiatraki,
                          bynajmniej. Czarni magowie, zejdźcie mi z drogi uncertain
                          A co do małolatów bez doświadczenia życiowego i innych "fachowców" po kursie
                          astrologii w weekend, to się z tobą w pełni zgadzam. Ale jeśli czyjaś karma
                          wymaga, żeby do takiego trafił, to trafi. Inni trafią tam, gdzie otrzymają pomoc.
                          No to niech moc będzie z tobą smile
                          • luciferes Re: Antyhumanistyczna prowokacja 07.04.05, 00:02
                            Sam horoskop niewiele mówi...
                            No bo mówić nie umiesmile
                            Ale informuje, czy Włh jest w stanie zrealizować te potencjały czy nie. To
                            znaczy zawsze jest w stanie, bo tak czy inaczej je realizuje, a chodzi mi o to,
                            że można odczytać na jakim poziomie ów Włh się znajduje i jak jego życie w
                            związku z tym się toczyć może.
                            Pluton to moc - tak, i można zobaczyć jak tej mocy się używa. Pluton to także
                            zasoby ukryte - to trzeba wydobyć. Ale Plutonem tak naprawdę nie da się
                            kierować, można go tylko zrozumieć. Z mojego doświadczenia wynika, że lekcje
                            plutoniczne są jednymi z najcięższych i najtrudniej go i zrozumieć i przyjąć.
                            Zazwyczaj dzieje się to "poza świadomością", a mówienie o tym że
                            ktoś "przepracował" swego Plutona świadczy o tym, że jest to osoba nie wiedząca
                            o czym mówi.Zwłaszcza osoba młoda.
                            Jestem "Skorpionem ze Skorpiona", Pluton wespół z Marsem władają moim
                            horoskopem i temat "Pluton" obcy mi nie jest.
                            Dla mnie Pluton jest symbolem wzoru, który musi ulec zmianie, bez względu na
                            ból, który temu towarzyszy. To są głęboko ukryte problemy, to są te cechy
                            natury ludzkiej, które drzemią gdzieś w podświadomości, choć nie zawsze muszą
                            być mroczne. Nie przypadkiem został on patronem transformacji i głębokich
                            przemian wewnętrznych, które - gdy nie są przyjmowane i zrozumiane przez Włh-
                            dadzą mu solidnie popalić.
                            Niesie on kardynalne zmiany - przemianę lub zniszczenie, albo się wyjdzie z tej
                            próby albo się złamie przez własny los. I jeżeli jest gdzieś przy Plutonie
                            miejsce na odrobinę wolnej woli, to właśnie tutaj, poprzez śmierć
                            dotychczasowej postawy wobec jakiegoś zagadnienia i odrodzenie się w nowej.
                            Nieudolne to porównanie. Ale tak właśnie go odczuwam. Moc jest ze mną, ale żeby
                            to sobie uświadomić musiałem przejść dłuuugą drogę.
                            To zaś że każdy trafi na tego, na kogo ma trafić jest dla mnie od dawna jasne.
                            Podobnie rzecz się ma ze źródłami informacji, jeżeli tylko naprawdę chcesz
                            wiedzieć, ona sie pojawi, wcześniej czy później we właściwym czasie. A jeśli
                            sie nie pojawi - to znaczy że jestem nieprzygotowany. To akurat wiem z
                            autopsji, bo jako zwierz niecierpliwy zawsze chciałem wszystko szybko wiedzieć
                            i diabli mnie brali, że nie mogłem dotrzeć do tak pożądanych przeze mnie
                            informacji. Ale zauważyłem ,że to co jest mi potrzebne pojawia sie zawsze w
                            odpowiednim dla mnie momencie, choć niekoniecznie w tym w którym ja chciałem.
                            Dziś już wiem, że wszystko ma swój czas, i wiem, że to co dla mnie jest
                            korzystne - przyjdzie, jakby sterowane przez kogos mądrzejszego niż ja.
                            Ale to temat na inną bajkę, no i z antyhumanistycznej prowokacji Panto
                            zrobiliśmy sobie pogaduchy nieco odbiegające od tematu wątku...smile
                            • queenmaya Re: Antyhumanistyczna prowokacja 07.04.05, 01:36
                              > Sam horoskop niewiele mówi...
                              > No bo mówić nie umiesmile
                              > Ale informuje, czy Włh jest w stanie zrealizować te potencjały czy nie. To
                              > znaczy zawsze jest w stanie, bo tak czy inaczej je realizuje, a chodzi mi o to,
                              > że można odczytać na jakim poziomie ów Włh się znajduje i jak jego życie w
                              > związku z tym się toczyć może.

                              Bardzo bym chciała, żeby odczytanie poziomu, na którym WH się znajduje było
                              możliwe dzięki badaniu horoskopu, ale moim zdaniem nie jest.
                              Jest wiele teorii na ten temat, ale żadna nie jest przekonująca.
                              Tak naprawdę nikt nie jest w stanie odróżnić horoskopu psa od horoskopu
                              człowieka. Jeśli ktoś umie, to proszę się zgłosić, a poddam go stosownemu
                              egzaminowi - moja koleżanka prowadzi hodowlę psów wystawowych, więc każdy z nich
                              ma piękny rodowód z datą i godziną urodzenia. Dam dwa horoskopy do porównania i
                              zobaczymy co z tego wyniknie smile
                              • all2 Re: Antyhumanistyczna prowokacja 07.04.05, 02:17
                                Horoskop jest w końcu zapisem chwili - jakości chwili.
                                W tej samej chwili może się urodzić człowiek, i pies, i mrówka, i samochód może
                                zejść z taśmy montażowej... w każdej chwili powstaje cała masa różnych rzeczy.
                                Dlatego jestem tego zdania co Maria. W każdym razie ja też z samego obrazka
                                poziomu rozwoju człowieka nie umiem odczytać. To co widać to potencjał - wiele
                                już widziałam fantastycznych potencjałów w horoskopach, realizowanych na bardzo
                                niskim poziomie skali.
                                Bez kontaktu - jakiegokolwiek kontaktu - z człowiekiem, ani rusz. Można tylko
                                przypuszczać.
                                • anahella Re: Antyhumanistyczna prowokacja 07.04.05, 08:11
                                  all2 napisała:

                                  > To co widać to potencjał - wiele
                                  > już widziałam fantastycznych potencjałów w horoskopach, realizowanych na
                                  bardzo
                                  >
                                  > niskim poziomie skali.

                                  Ot, taki Ted Kaczynski, zwany przez amerykanska prase Unabomberem. Przeszedl
                                  dziwna droge, od wykladowcy akademickiego do skrytobojcy.
                              • potrek Re: Antyhumanistyczna prowokacja 07.04.05, 08:00
                                queenmaya napisała:

                                Tak naprawdę nikt nie jest w stanie odróżnić horoskopu psa od horoskopu
                                > człowieka. Jeśli ktoś umie, to proszę się zgłosić, a poddam go stosownemu
                                > egzaminowi -

                                To było super.Uśmiałem się tak że mnie brzuch rozbolał. Co do teori Lucifera
                                odnośnie Plutona to spotkałem kilku Astologów z Plutonem na Asc lub asc w
                                Skorpionie i wszyscy oni mieli ja to nazwe jakiegoś bzika na punkcie plutona i
                                jego tranzytów. Plutonem mozna straszyć w zamglony sposób 12 domowo- i to ich
                                problem. Ale ja bym nie chciał być ich klijetem.Troche na Astrologi już się
                                znam i mnie tacy osobnicy nie zastraszą. Dzięki Bogu smilesmilesmile

                                Dalej queenmaya napisała: Bardzo bym chciała, żeby odczytanie poziomu, na
                                którym WH się znajduje było
                                > możliwe dzięki badaniu horoskopu, ale moim zdaniem nie jest.

                                Też z tym się zgadzam- bo częściej Astrologowi to na kólku się sprawdzi jak mu
                                się klijęt przedstawi że on Profesor.
                                Rozmawiałem we wtorek z asystentem Weresa i mimo że wiedział jaki mam zawód
                                patrząc na kółko i górującego Jowisz powiedział że to wskażnik profesury.Razem
                                się z tego wskażnika uśmialiśmy. Profesorem dla fryzjerów może i jestem ale
                                nijak ma się to do Dyplomu Profesorskiego jakiejkolwiek uczelni.
                                Pozdrawiam potrek

                                • antares22 Re: Antyhumanistyczna prowokacja 08.04.05, 21:34
                                  A czy aby na pewno chodzi tu o poziom wykształcenia , stanowisko, tytuł i inne
                                  tego typu pierdóły, czy może o poziom rozumienia i zrozumienia istoty rzeczy,
                                  czyli o zdolność lub niezdolność do tego właśnie "przebudzenia"? Może ktoś się
                                  wreszcie obudzi i zechce zauważyć, że np. górujący Jowisz nie musi
                                  być "wskaźnikiem profesury" i stołka, tylko właśnie zdolności do postrzegania i
                                  rozumienia rzeczy, takimi jakie one są? Do bardzo szerokiego światopogąldu, a
                                  może i wglądu, albo do tzw. humanitaryzmu, czyli Bardzo Dobrej Współczującej
                                  Wszystkim duszyczki, całym sercem oddanej sprawie , której służy? A dom 10 z
                                  czym wam się kojarzy? z karierą (zawodową)jako celem? czy np. z tym co Włh.
                                  może sprawić największą satysfakcję życiową w poczuciu dobrze wykonanego
                                  obowiązku i solidnej pracy? Przy czym jedno z drugim wcale kłócić się nie musi
                                  i wtedy mamy polityka z prawdziwego zdarzenia, albo gospodynię domową ale nie
                                  kurę, tylko prawdziwą panią domu, solidną i trzymającą w garści dom cały?
                                  Ja nie jestem wszystkowiedzącym specem od astrologii, ale staram się ją
                                  postrzegać wielopoziomowo i jak przystało na fana(tyka) wierzę, że kiedyś tam
                                  dorównam tym, których dziś podziwiam za ich wiedzę (niezależnie od tego, co
                                  myślę o nich jako bliźnich).
                                  • queenmaya Re: Antyhumanistyczna prowokacja 08.04.05, 21:56
                                    Poziomu rozwoju człowieka nie mierzy się stanowiskami ani tytułami naukowymi,
                                    lecz oceniając jego świadomość duchową i to, jak radzi sobie z rozwiązywaniem
                                    rebusa, zapisanego w jego horoskopie.
                                    Ktos na poziomie jamochłona na pewno bedzie żył jak jamochłon, reagując na
                                    pełnie Księżyca i zmiany pór roku. Przy każdym trudnym tranzycie Saturna z całą
                                    pewnością zrobi sobie krzywdę i oskarży okoliczności zewnętrzne o to, co mu się
                                    stało. Ktoś bardziej rozwinięty przyłoży się solidnie do zrozumienia praw
                                    karmicznych i zastosuje tę wiedzę w praktyce.
                                    O ile wiem stare dusze nie pchają się na wysokie stołki ani do polityki. One
                                    wolą wieś i życie ogrodnika sadzącego róże. To może być również gospodyni
                                    domowa, która zdrowo żywi swoją rodzinę, a po pracy w kuchni studiuje pilnie
                                    astrologię lub inną "wiedzę tajemną", uważając, że praca zawodowa i udział w
                                    wyscigu szczurów bardzo by jej przeszkadzały w rozwoju duchowym.
                                • luciferes Re: Do Potrka :) 08.04.05, 21:59
                                  A właściwie wypraszam sobie sugerowanie, że jako Skorpion i jako zajmujący się
                                  astrologią mam bzika na punkcie miłościwego i najłaskawiej panującego mi pana i
                                  władcy Plutona smile
                                  Jeśli odebrałeś mój post jako zastraszanie, to chyba czegoś nie pojąłeś z jego
                                  symboliki. Pluton jest trudny, bywa ciężki, ale dzięki niemu rodzi się diament
                                  i dzięki niemu można ten diament wydobyć z mrocznych podziemi i podziwiać jego
                                  szlachetne piękno w pełnym świetle Słońca (o ile ma się odpowiednie znajomości
                                  z własnym Słoneczkiem w horoskopie natalnym). Czy tak jest jaśniej? smile
                                  Pozdrawiam - Luciferes
                              • luciferes Re: Antyhumanistyczna prowokacja 07.04.05, 14:19
                                Jeśli ktoś przedstawi mi horoskop psa, a ja o tym nie wiem, to i tak nie
                                zmienia istoty rzeczy, bo omawiam pewien potencjał jakiegoś horoskopu, myśląc
                                że to ludzki, i traktuję go jako ludzki. Ktoś i tak urodził się w tym czasie i
                                nieświadomie mówię właśnie o tym. Jeśli zas wiedziałbym że to horoskop psa,
                                potraktowałbym go pod względem temperamentu, usposobienia, podatności na
                                tresurę i paru innych rzeczy. I zresztą robię tak ze swoimi psami.
                                Co zaś do poziomu człowieka - no cóż wszystko przed Tobą, astrologii człowiek
                                uczy się do końca życia - ja także nie jestem alfą i omegą, ale choćby na swoim
                                przykładzie widzę jak działa Jowisz (i kiedy, bo wiek sygnifikowany przez
                                planetę też jest ważny)jak działa Saturn, Uran, Mars, Słońce... a i Pluton
                                także. One wszystkie w miom horoskopie są ze sobą powiązane.
                                Pisałem już, że wszystko przychodzi w czasie do tego odpowiednim, bez względu
                                na chciejstwo Włh. Dla mnie największy skok "przewidziany" był ok.
                                czterdziestki, a apogeum - osiągnięcie wiedzy (nie wiadomości) jeszcze przede
                                mną - to ok. pięćdziesiątki. Co nie oznacza, że potem już nic, i że będę
                                wszechwiedzący. To tylko osiągnięcie wiedzy na największym możliwym DLA MNIE
                                poziomie.
                                Poza tym, tematem nie było odróżnienie horoskopu zwierzęcia od horoskopu
                                człowieka, tylko odczytanie potencjałów horoskopowych jako takich i w związku z
                                tym, jeśli wiem do jakiego stworzenia należy horoskop podchodzę do tego pod
                                odpowiednim kątem. Podobnie rzecz się ma z roślinami. Robiłem doświadczenia i
                                siałem je, pielęgnowałem zgodnie i niezgodnie z rytmami Księżyca i mogę
                                stwierdzić, że to działa. To są moje własne doświadczenia, a nie tylko teoria,
                                od której rzecz jasna zaczynałem. I chyba nie chcesz twierdzić, że te same
                                energie, które działają na człowieka nie działają na inne stwory?? Inna jest
                                częstotliwość wibracji każdego stworzenia, ale Wenus nie zmieni swoich zasad i
                                nasz pies - Skorpion - a jakże! mający Wenus w Wadze został obdarzony chytro
                                łagodnie - dyplomatycznym charakterem, i w dodatku b. pięknymi, długimi rzęsami
                                i pieknym, błyszczącym futrem, pozawijanym tu i ówdzie.Kocha także towarzystwo
                                i jest otwarty na wszelkie kontakty. Nie lubi błotka i kałuż- omija je jak
                                tylko może, inne zas moje zwierzaki nie zwracają na to uwagi. O człowieku można
                                by powiedzieć , że jest estetą i dyplomatą, a jak powiedzieć to o psie?
                                Jeśli zaś ktoś chce robić sobie jaja i sprawdzać astrologa i astrologię, to
                                świadczy tylko o tym, że o astrologii pojęcia nie ma żadnego, gdyż nie wie
                                nawet , że to , co omawiam - świadomie wprowadzony w błąd i w mniemaniu że to
                                ludzki horoskop - jest naprawdę czyimś horoskopem i czyimiś potencjałami.
                                Pomijam fakt, że rozmawiam rzadko, bo akurat nie nawracanie bliźnich mi w
                                głowie.
                                • potrek Re: Antyhumanistyczna prowokacja 07.04.05, 18:12
                                  luciferes napisał-ale choćby na swoim
                                  >
                                  > przykładzie widzę jak działa Jowisz (i kiedy, bo wiek sygnifikowany przez
                                  > planetę też jest ważny)jak działa Saturn, Uran, Mars, Słońce... a i Pluton
                                  > także. One wszystkie w miom horoskopie są ze sobą powiązane.
                                  >
                                  O tym pisała K.Konaszewska-Rymarkiewicz w swojej trylogi

                                  dalej luciferes napisał: Pisałem już, że wszystko przychodzi w czasie do tego
                                  odpowiednim .
                                  o tym pisał Salomon w Księdze Kaznodziei - Marność nad Marnościami smile

                                  Ale robołem wiele kółek ale zwirzęciu jeszcze nigdy i powiem szczerze że mi
                                  zaimponowałeś.I rzeczywiście jestem wstanie ci uwierzyć że jak piszesz - Inna
                                  jest
                                  > częstotliwość wibracji każdego stworzenia, ale Wenus nie zmieni swoich zasad
                                  i
                                  > nasz pies - Skorpion - a jakże! mający Wenus w Wadze został obdarzony chytro
                                  > łagodnie - dyplomatycznym charakterem, i w dodatku b. pięknymi, długimi
                                  rzęsami
                                  >
                                  > i pieknym, błyszczącym futrem, pozawijanym tu i ówdzie.Kocha także
                                  towarzystwo
                                  >
                                  > i jest otwarty na wszelkie kontakty. Nie lubi błotka i kałuż- omija je jak
                                  > tylko może, inne zas moje zwierzaki nie zwracają na to uwagi. O człowieku
                                  można
                                  >
                                  > by powiedzieć , że jest estetą i dyplomatą, a jak powiedzieć to o psie?
                                  Tu bym się z tobą zgodził.
                                  Szczerze zaskoczony potreksmile
                                  • luciferes Re: Do Potrka - Luciferes 07.04.05, 20:26
                                    No tak - znów ktoś przede mną smile
                                    Ale nie od Konaszewskiej pochodzą moje wiadomości odnośnie wieku działania
                                    planet, tylko z wykładów podstaw astrologii w warszawskim Collegium
                                    Psychotronicznym.
                                    Stary i Nowy Testament łykałem w ramach zalecanych lektur, ale - wybacz- jakoś
                                    nie pamiętam, że to słowa Salomona. Cóż, wynika z tego, że moje doświadczenie
                                    potwierdza starożytne mądroścismile
                                    I czym ci zaimponowałem? Tym, że robiłem psu horoskop? To naturalne, a wiem, że
                                    są ludzie ZAWODOWO tym się zajmujący i biorą za to ciężką kasę. Nawet w naszym
                                    kraju.
                                    Nie chciałbym, abyś mi uwierzył w to co opisałem, o wiele lepiej byłoby gdybyś
                                    to sam sprawdził, wtedy dopiero możesz stwierdzić, czy coś działa czy nie.
                                    Jeśli Królowa Iluzji ma dokładne namiary na te psy - poproś aby Ci udostępniła
                                    i sam spróbuj coś wywnioskować. W sumie jest to najprostsza astrologia, jakby
                                    wzorcowe zachowania, czy "archetypowe". Od siebie podpowiem, że jak ma się
                                    dokładne namiary psiska, to dobrze jest także popatrzeć na planety ciężkie w
                                    domach o ile mają znaczące aspekty z osobowymi i na obsadzenie kątów. Aha - to
                                    samo z roślinami, jak mi Uran stanął na ASC czy MC siewu,to wyrósł mi dziwoląg,
                                    mający zamiast okrągłego kształtu i niewielkich rozmiarów kształt dzwonu i
                                    rozmiary daleko odbiegające od oczekiwanych. Wyrósł za to pierwszy a dojrzał
                                    ostatni i w dodatku w domu. Miała to być dynia miniaturowa ozdobna, i ozdobna
                                    jak najbardziej jest, tyle że nie tego się spodziewaliśmy.
                                    Mnie najciężej idzie astrologia medyczna, bo tu nie wystarczy sama tylko
                                    astrologia - jak mi się wydawało na początku - ale potrzeban jest solidna
                                    porcja wiedzy medycznej, że o psychologii już nie wspomnę. Ale dużo nauczyłem
                                    się z przykładu naszej suni(na poziomie fizycznym), która przez prawie 3 lata
                                    walczyła z bardzo złośliwym rakiem i miałem możność obserwować, jak to działa.
                                    • potrek Re: Potrek- do Luciferes 07.04.05, 21:34
                                      luciferes napisał- Mnie najciężej idzie astrologia medyczna, bo tu nie
                                      wystarczy sama tylko
                                      > astrologia - jak mi się wydawało na początku - ale potrzeban jest solidna
                                      > porcja wiedzy medycznej, że o psychologii już nie wspomnę.

                                      Astologia Medyczna jest przezemnie troche poznana z dwu pozycji w jezyku
                                      polskim. Pierwsza pozycja to Astrologia medyczna autorstwa K.Konaszewska-
                                      Rymarkiewicz i uważam że jest to pozycja b.dobra.Osobiście niektóre z chorób
                                      potwierdziły się w kółkach mojej bliskiej rodzinny opisanych w/w pozycji.
                                      Drugą pozycje z xerowałem sobie od Jarosława Gronerta a jest autorstwa Jeanne
                                      Avery pt: Astrologia i Twoje Zdrowie. Jest ta druga pozycja bardziej
                                      humanistyczna co nie szkodzi jej b.dobremu poziomowi.
                                      Co do Marności nad Marnościami Kaznodzieji Salomonowi to przypisuje się jemu
                                      autorstwo a nie jest to pewnik o czym piszą w każdym wydaniu Pisma Świętego.
                                      Pozdrawiam potrek smile
                                      • luciferes Re: Potrek- do Luciferes 07.04.05, 22:35
                                        A ja do Konaszewskiej podchodzę jak pies do jeża, ale tutaj jestem mile
                                        zaskoczony - ten tomik jest po prostu dobry. Ale mówi tylko o
                                        stronie "klasycznej" zagadnienia, czyli o przejawieniu się choroby na planie
                                        fizycznym, nie mówi zaś o stronie "humanistycznej" czyli psychicznych
                                        przyczynach powstawania tych chorób. A to była podstawa na wykładach z
                                        astrologii medycznej, z której to podstawy wypływała cała reszta. Zastanawiałem
                                        się, czy nie nabyć Avery (była na Allegro), ale z tego co napisałeś wnioskuję,
                                        że traktuje ona właśnie o psychosomatyce, czy tak?
                                        Pozdrawiam - Luciferes.
                                        • potrek Re: Potrek- do Luciferes 07.04.05, 22:57
                                          Tak opisuje także kanalizowanie energi planet na planie zewnetrznym jak i
                                          wewnetrznym . Gorąco polecam bo bardzo dobrze się ją ( Aver ) czyta .
                                          Oczywiście za rozsądną cennę.
                                          Pozdrawiam potrek
                            • all2 Re: Antyhumanistyczna prowokacja 07.04.05, 02:26
                              luciferes napisał:

                              Pluton to także
                              > zasoby ukryte - to trzeba wydobyć.

                              Tak, to bardzo ważne przypomnienie. Dlatego on tak głęboko kopie. To, co trzeba
                              wydobyć, może być na początku zupełnie niewidoczne. Może się wydawać, że tego
                              nie ma. Zdarzają się silnie plutonowe horoskopy z właścicielami którzy pozornie
                              zupełnie do nich nie pasują - Pluton na asc na przykład, a osoba nadmiernie
                              ustępliwa, ma problemy z asertywnością, niepewna siebie. W każdym razie sama
                              siebie tak odbiera. Tacy przeeważnie odbierają Plutona z zewnątrz, czują się
                              gnębieni i bezradni. Do czasu pierwszego czy kolejnego kryzysu.

                              Ale Plutonem tak naprawdę nie da się
                              > kierować, można go tylko zrozumieć.

                              Kierować Plutonem się nie da, ale da się kierować sobą w obliczu Plutona, i to
                              już zasadniczo zmienia jakość doświadczeń. A to zależy od Saturna.
                              • queenmaya Re: Antyhumanistyczna prowokacja 07.04.05, 14:06
                                all2 napisała:
                                > Zdarzają się silnie plutonowe horoskopy z właścicielami którzy pozornie
                                > zupełnie do nich nie pasują - Pluton na asc na przykład, a osoba nadmiernie
                                > ustępliwa, ma problemy z asertywnością, niepewna siebie. W każdym razie sama
                                > siebie tak odbiera.

                                Pluton przeraża i paraliżuje. Najbardziej przeraża samego WH, który czuje, że
                                jest jakiś inny i że nie pasuje do reszty układanki. On chce być miły i zupełnie
                                normalny, taki sam jak cała reszta ludzkości, mówi coś o przysłowiowej d.
                                Maryni, a ludzie reagują na to jakoś dziwnie. Zapada cisza, nerwowe gesty i
                                spojrzenia, biedny Plutonik nie wie, co jest grane, bo co jak co, ale nastrój
                                innych wyczuwa całym sobą. Po czym się dowiaduje czegoś w tym stylu: "wiesz, ty
                                to jak coś powiesz, to jakby obuchem w łeb". A on chciał tylko wyrazić opinię o
                                pogodzie... i to tej zeszłego lata.
                                Człowiek czuje swoją straszliwą moc, ale nie wie, jak ją zneutralizować.
                                Być może powinien zająć się jakąś potężną pracą związaną ze zmienianiem świata,
                                problem tylko w tym, żeby wybrał właściwie, bo jeśli pusci parę nie w ten
                                gwizdek co należy, to rozwali pół planety.
                                Ten brak asertywności bierze się z tego, że Pluton to ciężka karma. Osoby z
                                silnym Plutonem (szczególnie jeśli ten Pluton ma powiązania z Księżycem lub 4
                                domem) najczęściej mają za sobą naprawdę ciężkie doświadczenia dzieciństwa. W
                                końcu Księżyc, ale i w pewnym sensie Pluton również, są sygnifikatorem matki.
                                Doświadczenie intensywnego, plutonicznego treningu od pierwszych chwil życia nie
                                jest doświadczeniem dla mięczaków.
                              • antares22 Re: Antyhumanistyczna prowokacja 08.04.05, 20:56
                                Nie. Sobą także nie da się kierować w obliczu Plutona, i to nie dlatego, że on
                                jest "ciężki, straszny, mroczny", tylko dlatego, że jest mi.in symbolem
                                głębokich, podświadomych instynktów, z którymi ogromna większość ludzi nie daje
                                sobie rady ani o tym nie wie, że te instynkty mają swoje źródło w plutonowej
                                symbolice, więc jak może nimi świadomie kierować. Są natomiast tacy , którzy
                                rozpoznawszy plutonowe motywacje i działania mogą sobą pokierować w odpowiedni
                                sposób,choć doświadczenia Plutona z reguły do najbardziej przyjemnych nie
                                należą. Dlatego Luciferes napisał, że Plutona można tylko zrozumieć.Zresztą
                                jego działanie jest wolne, czasem zmiany są na zewnątrz niezauważalne choć on
                                tkwi tam gdzieś w środku i rozpala się. A jeśli komuś wydaje się śmieszne
                                określenie, że coś musi umrzeć, żeby coś innego się narodziło,i jest to istotą
                                przemiany - transformacji, to nieco za mało wiedzą o plutonowych energiach.( to
                                nie do Ciebie, All, tam wyżej jest coś o straszeniu, mrokach itp.) Myślę, że
                                opisana przez Ciebie gnębienie bezradność bierze się z tego, że Pluton,
                                symbolizujący potężną moc, działa w obie strony, (jak i inne planety) i albo
                                związany jest z mocą (wpływem,potężnym wpływem,a także przemocą) które ktoś
                                wywiera na innych, albo ten ktoś ulega ulega czyimś wpływom \przemocy i jest
                                wobec nich bezsilny( w jakiś sposób gnębiony).
      • potrek Re: Antyhumanistyczna prowokacja 05.04.05, 00:18
        Bez względu na to o której godzinie urodził się Papierz zaczoł się tranzyt
        Saturna do jego natalnego Marsa . I mozna sobie tu dużo gdybać i gadać ale
        takowy tranzyt ani witalnności ani energi życiowej czy to w astologi Kalsycznej
        czy Humanistycznej nie daje sad Bez względu na to w jakim domu natalnym Mars się
        by znalazł i o której godzinie się Papierz urodził.
        potrek sadsadsad
        • all2 Re: Antyhumanistyczna prowokacja 05.04.05, 00:32
          To samo dotyczy Marsa do Neptuna.
        • luciferes Re: Antyhumanistyczna prowokacja 05.04.05, 00:32
          I owszem, ale taki tranzyt nie był pierwszym, choć zważywszy na wiek, trzeba
          się było liczyć, że ostatni; ale żeby cokolwiek wywnioskować o chwili odejścia -
          to ten jeden tranzyt to nieco za mało.Zresztą żadne progresje czy dyrekcje same
          w sobie niczego nie "powodują", rusza je dopiero tranzyt, a bardzo istotny w
          tym wszystkim jest ruch Księżyca.
    • jerry.uk Re: Antyhumanistyczna prowokacja 05.04.05, 17:49
      ja nie sprawdzalem, przyznam. mialem wazniejsze rzeczy do zrobienia.
      czy moglbys powiedziec o co konkretnie pytasz? czy chodzi tylko o sprawdzenie
      kto sprawdzal a kto nie sprawdzal horoskopu papieza?
      • astrofru Re: Antyhumanistyczna prowokacja 07.04.05, 15:49
        i ja też nie sprawdzałam tongue_out
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka