Neptun właśnie zbliżył się na odległość 1 stopnia do mojego Marsa, który w
dodatku znajduje się na rączce wiadra i w życiodajnym, 5 domu.
Jestem teraz totalna dętka. Po prostu kapeć. Nic mi się nie chce, nie magę
zabrać się do żadnej pracy, po świętach się przeziębiłam i nie mogę dojść do
siebie. Siedzę sobie i czekam. Na co? Nie wiem...
Jeśli macie takie doświadczenie za sobą, napiszcie jak było. Mam nadzieję, że
jeszcze jesteście wśród żywych