Dodaj do ulubionych

Saturn w synastrii

29.11.05, 19:10
Ciekawa jestem jakie są wasze spostrzeżenia na temat aspektów Saturna do świateł przede wszystkim. Przeanalizowałam kilka kółek ze swoim urodzeniowym i widzę, że tam gdzie jest Saturn aktywny tworzy się znajomość trudna do rozerwania, często dotyczy to układów romantycznych - tym trudniej. "Działają" nawet związki na odległość, ciągłe powroty, jakaś dziwna więź powstaje. Koniunkcje to prawie odejść nie można. Czy ktoś ma podobne doświadczenia??
Obserwuj wątek
    • sarna34 Re: Saturn w synastrii 29.11.05, 19:16
      Bardzo źle wspominam kwadraturę męskiego saturna do mojego księżyca... po dwóch
      latach szarpaniny, znajomość zakończylam kilka miesięcy temu i nic nie
      zapowiada powrotu... Unikam miejsce, gdzie mogę się na niego natknąć. Jeszcze
      ból we mnie nie ustal.
      • cont66 Re: Saturn w synastrii 29.11.05, 19:21
        Kwadratura jest bolesna, ale może to Spotkanie nie było bez celowe. Koniunkcje chyba inaczej działają, a trygony??
        p.s. ja też myślałam, że koniec zażyłości, nie chce już powrotu ale jest bardzo ciepła znajomość
        • sarna34 Re: Saturn w synastrii 29.11.05, 19:27
          Spotkalam bardzo interesującego faceta, ale niestety znów jest paskudny aspekt
          jego saturna do mojego księżyca... choć tym razem opozycja - zasięg 5 stopni.
          Nauczona zlym wcześniejszym doświadczeniem - boję się nawet o nim myśleć, a co
          dopiero marzyć. Chyba nawet nie będę próbować zbliżyć się.
      • zeta23 Re: Saturn w synastrii 29.11.05, 19:22
        No dobrze..ale czy są aspekty, które by neutralizowały takie nieharmonijne
        aspekty slonca/ksiezyca z saturnem? Czy saturn zawsze jest zwyciężcą?
        • neptus Re: Saturn w synastrii 29.11.05, 19:37
          Z mojej obserwacji wynika, że związki "saturniczne" są zwykle trudne ale bardzo
          trwałe. Nawet, jezeli wszystko jest zle, trudnoi sie rozstac, a jesli dochodzi
          do zerwania, to jest ono tez takie ciezkie, wymeczone.
          Tam, gdzie sa liczne polaczenia przez Saturna, to wszystko idzie pod gorke. Nie
          sa to z pewnoscia miłe uklady dla mlodych ludzi. Do Saturna trzeba dojrzec,
          nauczyc sie z nim zyc. Takie zwiazki moga duzo dac ale one sa bardzo
          wymagajace, obie strony musza wykazywac duzo dobrej woli i checi pokonania
          oporow. To jest "dla koneserow", wymaga wzajemnie ogromnej tolerancji i
          zrozumienia, a przede wszystkim rozumienia i checi pokonania wlasnych blokad,
          projekcji, nieufnosci Jesli to sie udaje, zwiazek moze byc bardzo gleboki.
          • mrgodot Re: Saturn w synastrii 29.11.05, 20:53
            W sumie nic dodać nic ująć.
            Pasowałoby do wątku o Saturnie i Księżycu (niedawno się przewinął) ale i tu
            będzie na miejscu. mam za sobą 10 lat z facetem, którego Saturn był w bardzo
            dokładnej koniunkcji z moim Księżycem (no i w Rybach niestety). Mój Księzyc
            natalnie nie jest zbyt harmonijnie aspektowany bo w kwadracie do stellium
            (Jowisz, mars, Neptun) w Strzelcu, ale jednocześnie mój Księzyc był w trygonie
            do jego Księżyca (Skorpion). Mój Saturn z kolei tworzył opozycję do jego
            Słońca, Wenus i Merkurego - trochę luźniejszą ale jednak. I to naprawdę była
            wielka szarpanina, ale dopiero po kilk latach. Najpierw wszystko w miarę OK,
            pełne zrozumienie, przywiązanie. Potem zawsze były jakieś trudności z zewnątrz
            i coś co przypominało wzajemne ranienie się - chyba bardziej z jego strony bo
            to jego Saturn siedział na moim Księżycu. Zerwałam ten związek ale z
            perspektywy czasu mogę powiedzieć jedno - tak naprawdę nigdy nie rozstaliśmy
            się bo żadne z nas nie potrafi powiedziec tego ostatecznego "nie". Widujemy się
            rzadko, ja nie inicjuję spotkań, ale kiedy już odbiorę telefon to jakoś nie
            potrafię nie spotkać się z nim chociaż na chwilę. I kiedy nie wspominamy
            wszystkiego co było złe, to naprawdę rozmawiamy ze sobą jak dwójka świetnych
            przyjaciół. I wiem, że cokolwiek powiem, on i tak zatrzyma to wszystko dla
            siebie - w tym sensie mam 100% zaufania. Zresztą vive versa. Tylko ten żal, ból
            czy złość prędzej czy później daje o sobie znać.
            Potem poznałam innego mężczyznę i oprócz układów stricte uranicznych, jest u
            nas duzo powiązań saturnicznych. Jego Saturn i węzeł północny w ścisłej
            koniunkcji z moim stellium i w kwadracie do Księżyca - praktycznie "powtórka z
            rozrywki". Tym razem chyba nie zaryzykuję, bo takie układy sa dla mnie zbyt
            trudne. Ale jakoś nie potrafię przejść obojętnie - jego koniunkcja Wenus-Pluton
            znajduje się dokładnie na moim Asc i Węźle Południowym w opozycji do mojego
            Księżyca. Ten związek to taka fascynacja (Uran) połączona z emocjonalnym
            chłodem - każde z nas boi się zrobić krok do przodu aby nie pozwolić się
            zranić. On zresztą ma Saturna (końcówka Skorpiona)) w kwadraturze do swojej
            natalnej koniunkcji Wenus/Pluton (Lew), czyli jednocześnie w kwadraturze do
            mojego Księżyca (Ryby). Podsumowując -podwójny nelson Księżyc-Saturn i do tego
            podwójny nelson Uran-Słońce.
            I nie wiem czy wiek partnerów odgrywa tu jakąkolwiek rolę. Nie jestem
            nastolatką, a i obydwaj ci mężczyźni są starsi ode mnie. Trudno to wytrzymać.
            Fatum chyba jakieś nade mną wisi z tym Saturnem.
            • neptus Re: Saturn w synastrii 01.12.05, 17:41
              mrgodot napisała:

              > I nie wiem czy wiek partnerów odgrywa tu jakąkolwiek rolę. Nie jestem
              > nastolatką, a i obydwaj ci mężczyźni są starsi ode mnie. Trudno to wytrzymać.
              > Fatum chyba jakieś nade mną wisi z tym Saturnem.

              Uklad Saturn/Ksiezyc jest w relacji szczegolnie trudny. I dobrze, ze znalazl
              sie w osobnym watku.
              Przyciagasz to, co masz w sobie, zwykle to, co jest Twoim problemem. Przyjrzyj
              sie, jak te planety pracuja u Ciebie. Poki ich nie przetrawisz w swoim zyciu,
              bedziesz przyciagac ludzi, ktorzy beda Ci o nich przypominac.
              Mysle, ze przed zakonczeniem I cyklu Saturna, prawie nikt nie jest przygotowany
              do utworzenia satysfakcjonujacej relacji w saturnicznym zwiazku. Ale ludzie sa
              uparci...
              • anulenka7 Re: Saturn w synastrii 18.07.06, 18:29
                A ile lat trwa cykl Saturna i po ilu cyklach mozna odczuc satysfakcję z
                saturnicznych związkow?
          • aarvedui Re: Saturn w synastrii 30.11.05, 10:35
            neptus napisała:

            > Z mojej obserwacji wynika, że związki "saturniczne" są zwykle trudne ale bardzo
            >
            > trwałe. Nawet, jezeli wszystko jest zle, trudnoi sie rozstac, a jesli dochodzi
            > do zerwania, to jest ono tez takie ciezkie, wymeczone.


            trudno też jest się zejść ze sobą wink
            na to też chyba trzeba czasu.
            co do samych aspektów to ich odbiór nie moze byc tak jednoznacznie negatywny.
            jesli kultywuje się w związku pozytywne cechy saturniczne - to raczej wychodzi
            to na dobre smile
            jesli w perspektywie (świadomie) zależy ludziom na trwałosci związku,to będą
            odbierać to mniej negatywnie,ale jeśli podchodzą do tego luźno - to można się
            faktycznie przejechać.

            takie moje przemyślenia (trochę osobisto-życzeniowe ;P)
            • mb1mb Re: Saturn w synastrii 30.11.05, 16:08
              związek bez aspektów z Saturnem to związek, którego w ogóle się nie czuje i nie
              pamięta smile (nawet taki aarvedui zwrócił moją uwagę i proszę, kwadrat Saturna do
              mojego Słońca ...lol)
    • yoanna_yo Re: Saturn w synastrii 29.11.05, 22:17
      Witam . Od pewnego czasu dręczy mnie pewna zagadka , jedna znajomość nie daje
      mi spokoju . Poznałam przez int, meżczyznę, rozmawialiśmy może przez 2
      tygodnie, czasami. dialog był trudny , niemalże non stop kłótnia, gdzie on
      czarne tam ja białe i na odwrót . Od tego czasu mija właśnie rok i pozostajemy
      w stałym kontakcie telefonicznym. ciągle się siedząc jakby na wulkanie .
      wszystko mnie denerwuje w jego sposobie bycia, podejściu do życia i kobiet ,
      poglądach , a mimo to .... właśnie mimo to nie potrafię powiedziec spadaj raz
      na zawsze. Ilekroć już to skończe gdy zadzwoni na nowo podejmuję dialog .
      Dziwię sie tez jemu czego szuka , mieszkamy 3000 km od siebie, nidgy sie nie
      zobaczymy a mimo to ...
      NIe mam godziny urodzenia , ale poczatek listy aspektów w porównawczym wygląda
      dosc ciekawie :
      Ja - On :
      Sun sqr Moon
      Saturn sqr Sun
      Sun sqr Saturn
      Mars opp Moon
      Sun sqr Mars
      Moon sqr Neptun
      wszystkie te aspekty sa jednostopniowe
      teraz rozumiem skąd szarpanina, fundamentalne sprzeczności a mimo to .. dziwna
      więź .

      • neptus Re: Saturn w synastrii 30.11.05, 02:22
        W synastrii to nie sa sprzecznosci. Aspekty dynamiczne podsycaja zwiazek,
        sprawiaja, ze on nie jest nudny, nieco soli i pieprzu jest w tej potrawie
        niezbedne. A tu Slonce/Ksiezyc, Mars/Ksiezyc Slonce/Mars, Ksiezyc/Neptun -
        super. Do tego podwojny klincz Slonce-Saturn - niezbyt wygodnie ze soba ale
        wszystko trwa i trwa. Piekny przyklad.
        • andgie Re: Saturn w synastrii 30.11.05, 11:32
          W poprzednim zwiazku mialam podwojny nelson Ksiezycow i Saturnow, sekstyle.W
          ogole porownawczy mielismy przyzwoity. Dlaczego sie rozstalismy? No coz, chyba
          kazda dziewczyna po pieciu latach chodzenia chcialaby pojsc dalej(slub, wspolne
          mieszkanie, dziecko?). On nie chcial, nie odczuwal potrzeby, "moment byl
          niewlasciwy", w sumie to nie wiem. A tu trzydziestka na karku. Odpowiedzi mozna
          szukac w jego indywidualnym horoskopie, takie niezbyt to... Ja jednak czasem
          wciaz o nim mysle...Ale z gorycza.
          Z obecnym partnerem tez mam podwojny nelson, tym razem trygony Saturn-Wenus
          plus luzna kwadratura Jego Saturna do mojego Slonca. Jestesmy ze soba okolo
          roku, zlecialo niewiadomo kiedy. Tu nie ma tej pasji i "motylkow w brzuchu" jak
          wczesniej. Ale NIKT nie dawal takiego poczucia bezpieczenstwa, stabilnosci,
          poczucia, ze jestem dla Niego wazna.
          • cont66 Re: Saturn w synastrii 30.11.05, 12:32
            Dziękuje za wpisy, rzeczywiście nie da się obojętnie przejść koło siebie mając mocny zestaw Saturna. I chyba tak naprawdę tylko takie związki głęboko poruszają i dają szanse rozwój, ale jaki ból i trudność w porozumieniu, żeby dotrzeć to trwałości i poczucia bezpieczeństwa. Pozdrawiam usidlona Saturnem
        • yoanna_yo Re: Saturn w synastrii 30.11.05, 13:04
          No tak Neptus, widzisz, taki ze mnie astrolog smile)
          Po prostu czuję jak mi krew się gotuje jak rozmawiam z tym facetem smile)
          Zaraz w.wym. aspektami lokuje się
          Mars sex Sun - pół stopnia
          Mars con Saturn - dokładnie co do zera
          Nie ma zlituj wink
          • czupakabra27 Re: Saturn w synastrii 30.11.05, 16:51
            z własnego doświadczenia - ścisły trygon jego Saturna, z moją Wenus. coś co jest
            nie do rozerwania, nawet mimo podejmowanych prób i zapierania sie nogami w
            glebę. związek głęboko transformujacy - szczególnie dla faceta. układ
            wyzwalający z egozimu, uczący troski o drugiego człowieka, ocieplający się i
            umacniający się z upływem czasu. w moim związku wszystko toczy się na odwrót.
            nigdy nie chciałabym, żeby było teraz tak, jak na poczatku - a wielu zwiazkach
            partnerzy o tym właśnie marzą.
            Dla tych co nie chcą tylko miło, łatwo i przyjemnie polecamsmile
    • sarna34 Re: Saturn w synastrii 30.11.05, 21:46
      A jak dziala kwadrat kobiecego marsa do męskiego saturna. Gdzieś czytalam, że
      to bardzo zly aspekt.
      • aarvedui Re: Saturn w synastrii 30.11.05, 23:31
        erotycznie.
        interpretacja Liz Greene jest bardzo trafna.
        ja jeszcze mialem z jedną eks kwadrat mojego marsa do jej ukladu saturn
        konjunkcja mars - to juz w ogole masa napiecia i "walki" w zwiazku.niekoniecznie
        otwartej ale zawsze...
        seksualnie,ale i nieprzyjemnie
        • neptus Re: Saturn w synastrii 01.12.05, 02:40
          Ano wlasnie - Liz Greene doskonale opisala takze i aspekty synastryczne Saturna
          i warto ja czytac w nieskonczonosc.
          • astrofru Re: Saturn w synastrii 01.12.05, 12:49
            Liz Green opisała świetnie.

            Miałam bardzo intensywny emocjonalnie związek, w kórym poza ścisłą koninkcją
            Słońc (w które uderzał kwadratem jego Pluton) i ścisłą opozycją Słońce-Księżyc
            była koniunkcja jego Wenus z moim Marsem. Niestety, on miał tą Wenus w
            koniunkcji z Saturnem, czyli de facto Saturn uderzył w mego Marsa. Nigdy się
            tyle nie naszarpałam i nie nacierpiałam. Związek sam w sobie trwał cztery
            miesiące, szarpanina kilka lat.

            W innym związku miałam Saturna na Merkurym Pana Partnera. Kiedy już wszystko
            się zaczęło sypać, oświeciło mnie, że kompletnie moi brak komunikacji,
            niezbędnej do rozwoju tego związku.

            Obecnie przechodzę przez coś, co ma podwojny nelson Saturna do ascendentów
            (trygon, sekstyl). I jest bezpieczeństwo i konsekwencja.
            • zeta23 Re: Saturn w synastrii 01.12.05, 14:40
              Zgadzam się ,że saturn w synastrii jest dla partnerów dojrzałych, gotowych iść
              na ustępstwa w związku. Saturn nie lubi "młodych".
              Saturn moze nam pomóc zrozumiec co jest w naszym związku "nie tak", jeśli
              dostatecznie głęboko wnikniemy w relacje, bo energi naszej psychiki nie mozemy
              pokonać, bez wniknięcia w przyczynę "problemu".
              Przede wszystkim musimy zrozumiec dlacego tak sie dzieje i co naprawde chce nam
              powiedziec nasza podświadomość.Najprościej można powiedzieć, ze saturn wskazuje
              nam co w nas jest niedojrzałe, wymagające pracy, gdy potrafimy to rozpoznać, to
              pozwoli nam to zrozumieć i zaakceptować, a to już jest krok ku pełnemu
              rozwojowi świadomej osobowości naszego człowieczeństwa.
              • czupakabra27 Re: Saturn w synastrii 01.12.05, 16:20
                zgadzam się w całej rozciągłoścismile
            • neptus Re: Saturn w synastrii 01.12.05, 17:29
              astrofru napisała:

              > Obecnie przechodzę przez coś, co ma podwojny nelson Saturna do ascendentów
              > (trygon, sekstyl). I jest bezpieczeństwo i konsekwencja.

              Wlasnie testuje takie podwojne nelsony: wzajemne kwadraty do ascendentow , a do
              Slonc trygon i opozycja. W ogole to Saturna jest wszedzie gesto w tej relacji,
              do tego oboje z luznymi aspektami dynamicznymi Ksiezyc/Saturn. Efekt po 10
              miesiacach: przeszkod mnostwo, troche nieufnosci ale sama relacja wspaniala
              mimo calkowitego braku aspektow Swiatel. Tylko, ze to juz u obojga koncowka
              drugiego kolka Saturna.

              • sarna34 Re: Saturn w synastrii 01.12.05, 17:43
                Znam przypadek, gdy męska wenus leży w ścislej koniunkcji do kobiecego
                ascendentu, jednak w jego natalu do tej wenus w kwadracie jest saturn, więc i
                do jej ascendentu.
                W męskim horoskopie wenus pokazuje ideal kobiety, więc skoro trafia tam
                ascendent kobiety, to ona będzie się jemu bardzo podobać... zastanawia mnie ten
                saturn. CZy jego kwadratura będzie odsuwać tego mężczyznę od tej kobiety, a
                może będzie się pal jej pokazać swoje zainteresowanie, a ona będzie się go
                wogóle bać. Proszę o jakąś podpowiedź!
                • sarna34 Re: Saturn w synastrii 01.12.05, 17:44
                  sorry - mialo być "bal"
                  • yoanix Re: Saturn w synastrii 01.12.05, 18:41
                    Ja mam saturna w koniunkcji ze słońcem mojego ojca, to pewnie dlatego tak
                    ciężko było sie nam zawsze dogadać. Choc z biegiem lat jakos to lepiej
                    wychodzi. Ale pomimo ze już mam po 30-dziestce to i tak on wciąż ingeruje w
                    moje zycie.
                    • chochol3 Re: Saturn w synastrii na IC 02.12.05, 00:26
                      czy to też odczuwa się mocno (negatywnie)?

                      ja miałem Saturna na IC mojego ojca, ale chyba nam to nie przeszkadzało, a w
                      innego rodzaju związkach?
                • mrgodot Re: Saturn w synastrii 03.12.05, 17:55
                  sarna34 napisała:

                  > Znam przypadek, gdy męska wenus leży w ścislej koniunkcji do kobiecego
                  > ascendentu, jednak w jego natalu do tej wenus w kwadracie jest saturn, więc i
                  > do jej ascendentu.
                  > W męskim horoskopie wenus pokazuje ideal kobiety, więc skoro trafia tam
                  > ascendent kobiety, to ona będzie się jemu bardzo podobać... zastanawia mnie
                  ten
                  >
                  > saturn. CZy jego kwadratura będzie odsuwać tego mężczyznę od tej kobiety, a
                  > może będzie się pal jej pokazać swoje zainteresowanie, a ona będzie się go
                  > wogóle bać. Proszę o jakąś podpowiedź!

                  To mniej więcej dokładnie taka sytuacja jaką opisałam powyżej. Mężczyzna ma
                  koniunkcję Wenus Pluton na moim ascendencie. W kwadracie do tego układu (Wenus-
                  Pluton i mój Asc)jest Saturn (jego oczywiście). I ja to dokładnie tak odbieram -
                  on chyba się mnie boi, albo boi się pokazać co czuje. A ja się go boję w ogóle,
                  bo wydaje mi się, że jest taki zimny i nieprzystępny. Być może to kwestia
                  wieku, bo on jest sporo starszy chociaż mi to w ogóle nie przeszkadza. Wobec
                  wszystkich innych osób, w tym w moim wieku, zachowuje się bardzo otwarcie, jest
                  niezwykle kontaktowy. Kiedy zaczyna rozmawiać ze mną - to może moje wrażenie -
                  ale odczuwam jakis rodzaj oczekiwania, niepewności, obawy. Być może on się boi,
                  że ja nie potraktuję go poważnie, a ja boję się tego samego tylko z zupełnie
                  innych powodów.
                  A propos, zaliczyłam już pierwszy cykl Saturna. Teraz oczekuję na pierwszy
                  kwadrat drugiego cyklu.
                  • sarna34 Re: Saturn w synastrii 03.12.05, 18:45
                    mrgodot napisała:

                    > To mniej więcej dokładnie taka sytuacja jaką opisałam powyżej. Mężczyzna ma
                    > koniunkcję Wenus Pluton na moim ascendencie. W kwadracie do tego układu
                    (Wenus-
                    > Pluton i mój Asc)jest Saturn (jego oczywiście). I ja to dokładnie tak
                    odbieram
                    > -
                    > on chyba się mnie boi, albo boi się pokazać co czuje. A ja się go boję w
                    ogóle,
                    >
                    > bo wydaje mi się, że jest taki zimny i nieprzystępny. Być może to kwestia
                    > wieku, bo on jest sporo starszy chociaż mi to w ogóle nie przeszkadza. Wobec
                    > wszystkich innych osób, w tym w moim wieku, zachowuje się bardzo otwarcie,
                    jest
                    >
                    > niezwykle kontaktowy. Kiedy zaczyna rozmawiać ze mną - to może moje wrażenie -

                    > ale odczuwam jakis rodzaj oczekiwania, niepewności, obawy. Być może on się
                    boi,
                    >
                    > że ja nie potraktuję go poważnie, a ja boję się tego samego tylko z zupełnie
                    > innych powodów.
                    > A propos, zaliczyłam już pierwszy cykl Saturna. Teraz oczekuję na pierwszy
                    > kwadrat drugiego cyklu.

                    Rzeczywiście podobnie... chociaż Twój facet ma na Twoim ascendencie jeszcze
                    plutona, a pluton kojarzy mi się ze strachem i erotyzmem.

                    W moim przypadku też jest strach. Powiem tak, ze facet bardzo mocno dziala na
                    mnie... podoba mi się bardzo silnie, ale my mamy podwójny nelson: jego mars
                    tworzy ścily trygon z moim uranem, a mój mars sekstyl z jego uranem... Czuję,
                    że podobam mu się i chyba bardzo mocno... ale, ten saturn w kwadracie do mojego
                    ascendentu, choć jego wenus tak pięknie się na niego naklada. Niestety nie
                    pytalam się go godzinę... glupio mi bylo. Mam problem z jego księżycem - na
                    dwoje babka wróżyla: jeśli ma go w wodniku, to jest w koniunkcji z moim
                    saturnem i trygonie do mojego księżyca, a le może go też mieć w pierwszych
                    stopniach ryb i wtedy tworzylby opozycję z moim uranem. Bardziej pasuje mi
                    jednak ten wodnik... bo stawiam się jeśli chodzi o jego osobę.
                    Mam do niego pewien dystans... chodzi o nim fama, żew bardzo zalicza kobiety,
                    choć na 100% nie nie mogę tego potwierdzieć, może być tak, że więcej opowiada o
                    seksie niż robi... jednak ta opinia odstrasza mie... nie mam ochoty być
                    potraktowana jak zdobycz na jedną noc.
                    Na ostatnim spotkaniu, prawdopodobnie sobie coś obiecywal jeśli chodzi o moją
                    osobę... wkrzylo mnie jego zachowanie, tgo oglądanie się za wszystkimi
                    kobietami i komentowanie ich urody ( zalety), kiedy ja najwyżej zauważalam krój
                    spódnicy. Wiecznie gdzieś biegal za kobietami i nie tylko, zostawiając mnie
                    samą. Znalazlam sobie inne towarzystwo, które przebijalo jego walory. Od tego
                    momentu stracil humer i przestal się do mnie odzywać, choć caly czas śledzil
                    każdy mój ruch czy uśmiech. Siedzial nadęty i zly. W końcu pytam się, o co mu
                    chodzi... coś tam glupiego wymyślil na poczekaniu.
                    Przy następnej okazji, po ponownym zapytaniu się, wygarnąl mi wszystko... na
                    koniec sugerując mi, ze następnym razem, skoro mi tak zależy (?????)..... nie
                    będziemy się rozstawać. Odpowiedzialam mu, ze to chyba jemu bardziej zależy niż
                    mi. Tu zadzialal mój saturn.

                    • neptus Re: Saturn w synastrii 03.12.05, 21:56
                      Ano własnie - przy połączeniach Saturnowych takie przepychanki, przerzucanie
                      odpowiedzialności na drugą stronę sa typowe. Takie, co on/ona sobie moze myslec.
              • astrofru Re: Saturn w synastrii 02.12.05, 11:48
                W tej mojej relacji obydwa Księżyce są w Koziorożcu smile Jego Słońce jest w
                Baranie na IC, czyli ma wpisaną w siebie podwójną kwadraturę (Baran -
                Koziorożec i symboliczną Baran-Rak), ja mam Słońce w Raku w opozycji do
                Księżyca.

                Kwadratury są cięższe niż mój trygon i sekstyl, na pewno trudniej na takim
                nelsonie..
                • astrofru i jeszcze słowo.. 02.12.05, 11:49
                  .. że ten powyższy post do Neptusa. Oj, bałaganię, bałaganię...
                • neptus Re: Saturn w synastrii 02.12.05, 12:34
                  Jeśli obydwa Księżyce są w tym samym znaku, to znaczy, że czujecie podobnie i
                  podobnie te uczucia wyrażacie (albo nie wyrażacie). Duże podobieństwo, teraz
                  tylko do tego potrzeba układów Mars/Wenus, i jakies kwadraturki, zeby nie bylo
                  nudno.
                  • astrofru do neptusa :) 02.12.05, 14:46
                    Mars - Wenus właśnie średnio, jeden ledwo-trygon, ale za to inne podwójne
                    nelsony, w tym Mars-Księżyc, Wenus-Jowisz, Księżyc-Uran, wszystkie harmonijne
                    plus Księżyc-Pluton (tutaj kwadraturka właśnie, he, he). Jego stellum w moim
                    domu V, moje w jego ósmym a w wektorze Słońce, Mars i Merkury w VII domu.. no
                    i nie wiem, nie wiem.. he he...

                    ale chyba zeszłam z nadrzędnego tematu..
                    • neptus Re: do neptusa :) 02.12.05, 21:28
                      astrofru napisała:

                      > ale chyba zeszłam z nadrzędnego tematu..

                      ...bo tak to jest z astrologią - wszystko ze wszystkim sie zazębia i przeplata.
                      Jak w zyciu.
                      A w zyciu najczęściej rozbijamy sie o drobiazgi - por. sygnaturka.

                      Zapowiada sie nieźle. smile
    • arcoiris1 Re: Saturn w synastrii 02.12.05, 16:12
      dobra, a co powiecie na kwadrat Saturn (K) - Wenus (M) i opozycje, o prawda 9
      st Saturn (M) -Księzyc (K)? Odpuścic, sobie, co? Chociaz reszta niesamowita!
      Ale jest jeszcze podwojny nieciekawy nelson Mars-Neptun (kwadrat i opozycja)-
      teraz to chyba nogi za pas?
      • pani.jazz Re: Saturn w synastrii 21.04.06, 10:06
        arcoiris1 napisała:

        > dobra, a co powiecie na kwadrat Saturn (K) - Wenus (M) i opozycje, o prawda 9
        > st Saturn (M) -Księzyc (K)? Odpuścic, sobie, co? Chociaz reszta niesamowita!
        > Ale jest jeszcze podwojny nieciekawy nelson Mars-Neptun (kwadrat i opozycja)-
        > teraz to chyba nogi za pas?

        Eeetam, zaraz uciekac. Z cukru nie jestes, wiec sie nie rozpuscisz, z plastiku tez nie, wiec sie nie ugniesz. Jak z postawa "teraz to chyba nogi za pas" mozna podchodzic do czegokolwiek? A o swoje powalczyc to nielaska? Za latwo byc nie moze, bo nudno, przeciez wiesz na pewno.

        U nas jest opozycja Saturn/Wenus i Saturn/Ksiezyc, gdzies tam opozycja Neptun/Mars, podwojny nelson, jesli brac pod uwage taki sam bikwintyl od drugiej osoby i - co? Jest ciekawie, zwyczajnie, bezpiecznie, bez motyli w brzuchu, ale stabilnie. Ten Saturn-opozycjonista wink jest naszym rusztowaniem, bo daje tez kilka calkiem przyjemnych trygonow. Ja tam Saturna lubie, ale mu tego nie powiem, bo siedzi w moim III domu wink. Wiec cicho.

        Pozdrawiam,
        pani.jazz
    • edytak3000 Re: Saturn w synastrii 20.04.06, 21:43
      Witam! Czy ktos wie jak sie ma Saturn do wezlow ksiezycowych w synastrii?
      Czytalam ze to nienajlepiej wrozy (?)

      Nie wiem jak rozgryzc nastepujacy uklad:
      Ja - On
      Saturn (X dom,Panna)- opozycja - Wezel Polnocny (I dom, Ryby)na moim IC (wpada
      do mojego IV domu)
      Moj Wezel Polnocny (X dom, Panna) - zerowa koniunkcja z jego Plutonem (VII dom)

      Pozdrawiamsmile
      • aarvedui Re: Saturn w synastrii 20.04.06, 22:45
        wyjete z konteksty ma sie tak jak relacje dosc sporych grup spolecznych tongue_out

        węzły i saturn nie przemieszczaja sie tak hop-siup.
        wazna jest domifikacja,podkreślenie w indywidualnych radiksach znaczenia saturna
        i węzłów,wieksze konfiguracje z planetami osobistymi,osiami..

        jeśli synastryczny aspekt nie jest zaznaczony jakos innymi aspektami to mozna na
        jego temat jedynie teoretyzować.
        piszesz o opozycji saturna do węzła północengo.
        saturn jest tu w aspekcie koniunkcji z węzłem południowym.
        oba obiekty maja podobna symbolikę.saturn - poczucie bezpieczenstwa/zagrozenia i
        wykształcone mechanizmy obronne/struktura i szkielet.
        węzeł południowy - przeszłe działania i postawy stosowane instynktownie z powodu
        ich głębokiego zakorzenienia i poczucia bezpieczenstwa.

        saturn opozycyjny do węzła północnego moze uświadamiać i strukturyzować
        działania w dziedzinie węzła północnego - dziedzinę którą powinno się orzwijać
        zeby zwalczyć złe strony nawyków węzła południowego.

        osobiście oceniałbym aspekt jako niełatwy,lecz korzystny
        • edytak3000 Re: Saturn w synastrii 21.04.06, 13:19
          Dziekuje Aarvedui!

          Poprosze jeszcze o skomentowanie jednego aspektu "wyrwanego z kontekstu" smile

          Jego Saturn w koniunkcji ze Sloncem na moim Descendencie w Byku (koniunkcja
          wpada do mojego VI domu).
          Slyszalam ze Slonce na Descendencie to korzystny aspekt w synastrii - jak to
          Slonce moze dzialac w koniunkcji Saturnem? Jak zinterpretowac opozycje tych
          dwoch planet do mojego Ascendentu w Skorpionie?

          Pozdrawiam!
    • bawolek Re: Saturn w synastrii 21.04.06, 10:14
      A jesłi w synastrii jedyne powiązania saturna to aspekty harmonijne z MC
      (wzajemne) to można liczyć tylko na kontakty zawodowe?
    • ofiara-saturna Re: Saturn w synastrii 21.04.06, 16:24
      Dorzucę jeszcze swoje trzy grosze, a raczej kamyczki do ogródka mojego starego
      nieprzyjaciela Saturna smile Jeden przykład: Saturn mężczyzny w opozycji do mojego
      Księżyca (i Neptuna przy okazji, bo razem sobie siedzą), 10 lat związku, który
      dzięki innym aspektom bywał cudowny, ale przez tego Saturna (i jeszcze
      kwadraturę Marsa) był też strasznie ciężki, zakończył się rozwodem. Następny:
      Saturn mężczyzny na moim ASC (w moim 1 domu)- jak się przyczepił, tak nie
      puszczał, chociaż się szarpałam i szarpałam, przez trzy lata, bo strasznie mnie
      ten jego Saturn przygnębiał.
      Już nigdy więcej żadnych Saturnów podejrzanych w synastrii nie zdzierżę, albo
      ma siedzieć ładnie w jakichś trygonach czy sekstylach nieszkodliwych, albo w
      ogóle niech się nie miesza. Ale to tylko takie moje fobie, niech się czasem
      ktoś nie sugeruje, ja mam na pieńku z moim natalnym Saturnem wystarczająco,
      więc w synastrii mnie dobija.
      • bawolek Re: Saturn w synastrii 21.04.06, 17:24
        Ale podobno bez aspektów saturna trudno o trwałość realcji!
        Tak żle i tak niedobrze...

        Mam taka relację, w ktrej partnerzy mają dośc ciekawe wspólne aspekty ale
        jeżeli chodzi o saturna w synastrii to występuje tu tylko podwójny nelson
        harmonijnych aspektów saturn MC. Zastanawia mnie czy to wystarczy by utrwalić
        związek na paszczyźnie osobistej czy raczej na dłuższą mete bedą wchodzić w grę
        jedynie jakieś powiązania zawodowe. Jak myslicie?
      • am98 Re: Saturn w synastrii 21.04.06, 18:14
        ofiara-saturna napisała:

        > Już nigdy więcej żadnych Saturnów podejrzanych w synastrii nie zdzierżę, albo
        > ma siedzieć ładnie w jakichś trygonach czy sekstylach nieszkodliwych, albo w
        > ogóle niech się nie miesza. Ale to tylko takie moje fobie, niech się czasem
        > ktoś nie sugeruje, ja mam na pieńku z moim natalnym Saturnem wystarczająco,
        > więc w synastrii mnie dobija.

        Czy mogłabyś zdradzić gdzie jest ten Twój Saturn?
        • ofiara-saturna Re: Saturn w synastrii 21.04.06, 22:21
          Wszędzie, wszędzie go widzę, łobuza! wink Siedzi sobie w 1 stopniu, 18 minut
          Raka, prawie dokładnie naprzeciw mojego Słońca w 0 stopni 46 minut Koziorożca,
          i rzuca potężny czarny cień na cały mój radix... Normalnie go widzę, nie muszę
          nawet zamykać oczu, żeby sobie wyobrazić - przygarbiony staruch w łachmanach, z
          kosą opartą o ramię. Tak, wiem, zdradziłam właśnie niniejszym swoją dokładną
          datę urodzenia smile
          • lwi2 Re: Saturn kwadrat Saturn 18.05.06, 16:41
            W relacji pracownik - pracodawca pojawił się taki układ. Nie sposób go było nie
            zauważyć, po objawach, brak porozumienia, utknięcie w miejscu już na starcie.
            Kwadratura w tym samym stopniu, a na dokładkę są to pierwsze stopnie znaków
            kardynalnych.
            Czy jest na to jakaś rada, żeby "przepracować" taki układ?
            Piłeczka jest po stronie pracownika, bo on wie, że jest taka kwadratura,
            pracodawca nie ma o tym oczywiście pojęcia. Pracownikowi na współpracy z tym
            konkretnym pracodawcą bardzo zależy. Co należy robić? Miał ktoś coś podobnego?
            I wyszedł z tego cało?
            Lwi
            • pani.jazz Re: Saturn kwadrat Saturn 18.05.06, 17:23
              Nie samym Saturnem czlowiek zyje... Ale jakie znaki i jakie domy? I jakie inne podlaczenia pod te Saturny w natalach? No i, przede wszystkim, co to za praca, jaki uklad? Czy pracownik bezustannie widzi sie z szefem i ciagle jest na widelcu?

              Skoro mowisz, ze pracownikowi zalezy, to znaczy, ze bedzie dzialal koziorozcowo-saturnicznie - chocby wbrew sobie - byle tylko wyszlo tak, jak on chce. No, chyba, ze az tak mu nie zalezy wink. Relacje pracownik/pracodawca sa zazwyczaj takie, ze to pracownik musi sie ulozyc i nagimnastykowac, zeby pracodawca byl zadowolony. Jesli wiec pracownik ma dobrze zaznaczona Panne, ew. Wage, to juz bedzie mial latwiej smile. Pamietac trzeba, ze stosunki maja byc profesjonalne, a nie prywatne, wiec w najgorszym przypadku mozna sobie darowac radosne spojrzenia na dzien dobry i propozycje wspolnej kawy, i po prostu rozsadnie, na chlodno pracowac. Byle sie nie zafiksowac na tym Saturnie i nie narobic "przez niego" glupot. Wazne, ze jest swiadomosc i chec przepracowania trudnego aspektu. To juz polowa sukcesu.
              Ale to tak tylko sobie gdybam, bo nic blizszego nie wiem o tej relacji. Napisz cos, to sie pomysli.

              pozdrawiam,
              pani.jazz
              • lwi2 Re: Saturn kwadrat Saturn 19.05.06, 07:23
                W przypadku który podałam kwadrat Saturnów jest bardzo ścisły, szef z Wagi,
                pracownik z Koziorożca (12 dom, asc., u pracodawcy nie wiadomo). Najpierw
                myślałam, że kwadraturę należy "przepracować", ale teraz się zastanawiam, czy
                nie lepiej zrobi pracownik jak tę część pracy, która wiąże się ze ścisłymi
                kontaktami z szefem po prostu sobie odpuści, w celu ocalenia reszty (praca z
                dala od szefa). Bo czy z takiej kwadratury może wyjść coś dobrego?
                Pozdrawiam
                Lwi
                • aarvedui Re: Saturn kwadrat Saturn 19.05.06, 07:49
                  a to dwa saturny są?
                  wydaje mi sie ze trzeba spojrzec na synastrie całosciowo wink

                  moze jest cos co moze pomóc w przepracowaniu...np zaangazowane planety osobiste.
                  moze harmonia słonc...albo wenus..albo cokolwiek.
                  glupio tak wieszac wszystko na biednym saturnie ;]

                  z dwoma saturnami to chyba bedzie tak ze obu bedzie trudno z czegos zrezygnowac.
                  zrezygnowac z tej skorupki budowanej przez lata..wink
                  jeden saturn moze ulec w imie sprawy ale bedzie mu z tym dosc ciezko..

                  moze lepiej wplesc inne watki synastryczne w relację i na nich oswoic saturny?wink
                  • lwi2 Re: Saturn kwadrat Saturn 20.05.06, 22:50
                    Saturn kwadrat Saturn został rozpisany jako:
                    Mars-Saturn-Saturn
                    Po prostu w miejsce kwadratu wstawiony został jego planetarny odpowiednik -
                    Mars.
                    Ta manipulacja dała "wzór" na przepracowanie trudnej kwadratury:
                    coś mocno saturnowego (dwa Saturny) pchać razem do przodu.
                    Co ciekawe, a nawet bardzo śmieszne (relacja pracownika) właśnie doszło do
                    spotkania pracownika z pracodawcą i wspólnej pracy nad "pchaniem Saturna do
                    przodu". Eksperyment się powiódł, wspólna praca nad "saturnowym" zagadnieniem
                    zakończyła się sukcesem, ku obopólnemu zadowoleniu.
                    O czym niniejszym donosi
                    Lwi
                    (chyba jest tam koniunkcja Słońca i Księżyca)
                    • aarvedui Re: Saturn kwadrat Saturn 21.05.06, 04:57
                      lwi2 napisała:

                      > (chyba jest tam koniunkcja Słońca i Księżyca)


                      chyba????

                      to jak to sie zaberac za synastrie na podstawie...nie wiem...roku i miesiaca
                      urodzenia? wink
          • kasia-asia1 Re: Saturn w synastrii 18.05.06, 17:57
            ofiara-saturna napisała:

            > Wszędzie, wszędzie go widzę, łobuza! wink Siedzi sobie w 1 stopniu, 18 minut
            > Raka, prawie dokładnie naprzeciw mojego Słońca w 0 stopni 46 minut
            Koziorożca,
            > i rzuca potężny czarny cień na cały mój radix... Normalnie go widzę, nie
            muszę
            > nawet zamykać oczu, żeby sobie wyobrazić - przygarbiony staruch w łachmanach,
            z
            > > kosą opartą o ramię.

            Co Ty masz taką Saturnofobię? Może dlatego,że jak dla Saturna to Ty za młoda
            jeszcze jesteś? Nie martw się, zestarzejesz się. Byle panicznie nie chwytając
            się młodości, bo wtedy od Saturna dostaniesz baty.
            SATRUN IS COOL.(nie wiem czy to po angielsku, ale miało byc młodzieżowo)big_grinDDDD.
    • kasia-asia1 Re: Saturn w synastrii 18.05.06, 17:49
      Oj działa ten Saturn w synastrii, działa przede wszystkim. Na księzycu swoim
      nie znoszę cudzego Saturna , ale na węzłach księzyca może być. Ostatnio olśnił
      mnie pewien pan, 40 chłopa na sali i on jeden mnie olśnił szczególnie. Oprócz
      ścisłych trygonów z Uranem i Jowiszem, apetycznego,ścisłego kwadratu z PLutonem
      i innych, podejrzewanych aspektów z descendtami(bo tajnymi ścieżkami wydębiłam
      jego datę urodzenia), przede wszystkim koniunkcja jego Saturna z moim pd
      węzłem, który u mnie w luźnej koniunkcji ze słońcem. Co czuć od razu, to ten
      szczególny rozdzaj przywiązania(węzły księżyca też się dokładają) , jakbyśmy
      się znali od stu lat. Nawet nie musimy się poznawać, my do siebie wracamy.
      Kwadraty do mojego słońca też wyczuwam, następuje porozumienie, człowiek jakby
      był dla siebie tylko. No cóż z panem widziałam się przez 2 godziny w dość
      oficjalnej sytuacji, nawet nie jesteśmy po imieniu,ale zastanawiam się czy się
      jeszcze spotkamy??? Zbyt niezwykłe było to olśnienie, przynajmniej dla mnie.
    • bawolek Re: Saturn w synastrii 18.05.06, 23:48
      Ale podobno bez aspektów saturna trudno o trwałość realcji!
      Tak żle i tak niedobrze...

      Mam taka relację, w której partnerzy mają dośc ciekawe wspólne aspekty ale
      jeżeli chodzi o saturna w synastrii to występuje tu tylko podwójny nelson
      harmonijnych aspektów saturn MC. Zastanawia mnie czy to wystarczy by utrwalić
      związek na paszczyźnie osobistej czy raczej na dłuższą metę bedą wchodzić w grę
      jedynie jakieś powiązania zawodowe. Jak myslicie?


      • ascella11 Re: Saturn w synastrii 23.05.06, 08:29
        osobicie przeżywam !! taki związek
        on - ja
        słońce kon. saturn
        wenus kon. saturn
        saturn tryg. wenus

        nie jest łatwo , żeby nie powiedzieć jest bardzo trudo. Związek jest na granicy
        wytrzymałości emocjonalnej , czasam mam wrażenie że więcej nie zniosę bycia
        razem bo związek jest bardzo wymagającey .Są rozstania i są powroty- zawsze tak
        samo mocne i tak samo chciane. Takie połączenie wymaga wiele tolerancji ,
        ciepła i bardzo dojrzałej miłości. Wydaje mi się że racją jest , że saturn
        wymaga od obojga partnerów dojrzałości emocjonalnej i tak myslę , że gdyby
        przypadkiem taki związem miał miejsce 10 lat temu nie byłabym w stanie go uznać
        lub bardziej trafnie posłałabym faceta do wszystkich "czortów".
        Pozdrawiam
    • arcoiris1 Re: Saturn w synastrii 29.05.06, 16:14
      Zastanawialo mnie dlaczego tak nie moge znieśż mojej przyszłej bratowej. No i
      voila- jej Saturn w scisłej, parominutowej koniunkcji z moja kon
      Księzyc/Pluton, przy czym z Księzycem orba tej koniunkcji jest
      kilkunastominutowa. Moj Saturn zreszta do jej Plutona robi kwadrat. Dużo mamy
      takich niefajnych podwójnych nelsonów. Plus opozycja Marsów, dokładna, co do
      stopnia, jej Mars siedzi mi zatem rowniez na Wezle Pln, a jej Wezeł z kolei
      dokładnie na moim Sloncu. Co ciekawe, z radiksie ma podobnie jak ja kon
      Księzyca z Plutonem i Lilith, parominutowa ta koniunkcja, a piec stopni bliżej
      jest Slonce. Brrrrr.... Brrrrr.....
    • anulenka7 Re: Saturn w synastrii 18.07.06, 17:55
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11132&w=45340718&v=2&s=0
      Podłączę się z moimi rozważaniami pod ten wątek i przy okazji go odświeżę, zeby
      się nie zarchiwizował. Mam dokadnie takie odczycia jak Cont66. Czuję dziwną
      więź (nawet na odległość), b. trudną do zerwania. Coś mnie ewidentnie do ludzi
      z którymi mam aspekty Saturn-planeta osobista ciągnie niczym magnes choć wiem,
      że łatwo dogadać się nie będzie - może to dlatego, że lubię wyzwania?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka