Dodaj do ulubionych

O relokacji inaczej

23.07.06, 16:02
Wyszukujemy sobie wymarzone miejsce na swiecie, wygląda to wspaniale i
obiecująco...
I klops. Nie mamy szans na to by tam pojechać, bo nie mamy na bilet, musimy
zostać z rodziną, jestesmy na to już za starzy, itd. itp. Opuszczamy
bezradnie rączki.
Swoim klientom proponuje wowczas "amulet". Postarajcie się o coś, co pochodzi
z tego miejsca, książkę o tym miejscu, muzykę, cokolwiek. Nie jest to to
samo, co pojechać ale w trudnych chwilach ten "amulet" będzie nas tam
przenosić wirtualnie i wyzwalać odrobinę tamtejszej energii. A kto wie, moze
i pomoze nam znaleźć sposob by w tym wspaniałym miejscu się w końcu znaleźć?
Obserwuj wątek
    • czupakabra27 Re: O relokacji inaczej 23.07.06, 19:07
      dla mnie relokacja to optymistyczna strona astrologii. to bardzo bliskie mojemu
      sercu,a to co piszesz o amuletach jeszcze bardziej. amulet kierujący nasze
      myśli do miejsc które uważamy za szczególnie korzystne może mieć przecież każdy
      z nassmile
    • astrofru Re: O relokacji inaczej 23.07.06, 19:29
      Kiedy zmagałam się z decyzją o wyjeździe spotkałam Zośkę. Zośka, jak się
      przypadkowo okazało, dobra znajoma Potrka, ma bardzo podobne kółko do mojego -
      asc w tym samym miejscu, Jowisz w VII domu, mocno obsadzonego Strzelca, Księżyc
      tam gdzie mój.. takie tam.. Jak się patrzy na kółko to jest po prostu bardzo
      podobne i nasze podróżnicze wariactwo również jest identycznego kalibru.

      Zośka dała mi duże miedziane Słońce, cholera wie, skąd pochodziło. Powiedziała,
      ze to moja przepustka na drogę. I ja tego Słońca nie mogłam nosić, bo po prostu
      go nie czułam; nie podobało mi się i koniec. Ale zabrałam je ze sobą w drogę
      (jak amulet to amulet) i tutaj na skutek relokacji wylazł ze mnie ten Lwi
      pierwiastek tak mocno, że Słońce naturalnie zaczęło mi 'leżeć' i wydawać się
      najwłaściwszą ozdobą. Może więc nie tylko powinniśmy sobie szukać talizmanów z
      miejsc, do których chcemy jechać, ale też takich, których symbolika wyraża
      miejsce, w którym chcielibyśmy być wink
      • devine80 Re: O relokacji inaczej 24.07.06, 12:24
        No wlasnie... Nie wiem czemu, ale robiąc porządek nalazłam "przypadkiem" w
        szafce srebrne słoneczko z burztynem w środku, taki lańcuszek i teraz go sobie
        noszę...
        Nie myślalam o tym w ten sposób, dzięki FRU!
        Ja chce być LWIA!
        a.;

        • undyna Re: O relokacji inaczej 24.07.06, 18:51
          wcale nie jest dobrze mieć silnego Lwa, bo jak się taki Lew zdenerwuje, jak mu
          się nadepnie na to co lwie, jak zaryczy, to potem mu łyso, właśnie przed chwilą
          zrobiłam awanturę w hipermarkecie, fakt uzyskałam co moje, ale łyso mi wobec
          jednej takiej niewinnej co to się napatoczyła, haruje za marne grosze i nie ma
          wpływu na politykę sklepu, niecierpię hipermarketów, niestety wyjątkowo
          musiałam się tam wybrać, to nie jest miejsce dla osoby z silnie obsadzonym
          lwem, a wracając do Słoneczka-amuletu, bardzo mi się podobają, zawsze je
          oglądam, ale obawiam się je kupić, bo jeszcze mi się ta lwia natura wzmocni i
          będzie mi się wydawać niewiadomoco;P
          • queenmaya Re: O relokacji inaczej 25.07.06, 00:01
            Hehehe, Lew w hipermarkecie, ale się uśmiałam smile))))
            Dla Lwa to strasznie pospolite miejsce...
            • undyna Re: O relokacji inaczej 25.07.06, 08:00
              właśnie tak, są miejsca których szczególnie nie znoszę, zalicza się do nich
              właśnie hipermarket, ale i poczta, urzędy wszelkiej maści, chora jestem jak
              muszę tam iść, wołami mnie nie zaciągną do spółdzielni mieszkaniowej, na samą
              myśl jestem zdenerwowana na ciasnotę, oczekiwanie, tłoczenie się w tłumie
            • dori7 Re: O relokacji inaczej 25.07.06, 10:59
              To ja jestem zboczony Lew, bo prawie zawsze robie zakupy w hipermarkecie (tzn.
              oprocz warzyw, owocow, miesa i pieczywa, bo sa beznadziejnej jakosci). Mam za
              mocna obsade Panny i skreca mnie, gdy musze za make, kawe, plyn do naczyn czy
              proszek do prania zaplacic 30% wiecej w osiedlowym sklepiku. A w ogole uwazam,
              ze bycie Lwem jest niebywale meczace i absorbujace big_grin
              • neptus Re: O relokacji inaczej 25.07.06, 15:14
                Faktycznie zboczony Lew... Nienawidzą suermarketów! Kocham małe sklepiki, gdzie
                mnie znają, witaja przez cały sklep, podpowiedza, co dobre, a co było 3 dni
                temu swieze wink, czasem dadza coś na krechę, zapytaja, czemu tak dawno nie
                widzieli mojej corki itd. Mój Lew jest ksiezycowy i 4-domowy, na asc Bliźnieta
                i ja kocham miec wszystko na swoim podwórku. smile
                • dori7 Re: O relokacji inaczej 25.07.06, 22:15
                  neptus napisała:

                  > Faktycznie zboczony Lew...

                  Mialam nadzieje, ze ktos z uprzejmosci zaprzeczy big_grinDD

                  Zeby nie bylo, ze taki do szpiku kosci zepsuty Lew: mam zaprzyjazniona pania na
                  straganie, ktora na moj widok od razu mruczy: kilo czeresni (truskawek, gruszek
                  czy na co akurat jest sezon), maliny, a pomidorkow ile dzisiaj? I pania w
                  spozywczym, ktora w ciemno na moj widok wbija w kase chleb z dynia i baniaczek
                  mineralnej big_grin Ufff, mam nadzieje, ze sie nieco zrehabilitwoalam. Ale faktycznie
                  bycie Lwem z mocna Panna moze prowadzic na szczyty zboczenia big_grin
                  • makaryna Re: O relokacji inaczej 25.07.06, 23:22
                    A moj "Lew" w II domu najlepiej wogole by nie robil zakupow i zdal to uciazliwe
                    i nudne zajecie na kogos innego !!!! Albo zeby sklepow wogole nie bylo, a
                    potrzebne produkty zjawialy sie w lodowce w wyniku telepatii !!!
                    No coz, ale moj "Lew", to..... Uran smile)))
                    • neptus Re: O relokacji inaczej 26.07.06, 00:32
                      No tak, ja tez posyłałam po zakupy swojego skorpioniastego koziołka. Teraz
                      musze sama. I zawsze mi sie Jowisz wtrąci i kupie za duzo. sad
          • arcoiris1 Re: O relokacji inaczej 25.07.06, 00:26
            nienawidze hipermarketów, oprócz Piotra i Pawła (nie wiem czy to ogólnopolska
            sieć, na pewno poznańska)- sieci supermarketów
            "luksusowych"- czysto, pieknie, najbardziej udziwnione rzeczy tam znajdziesz.
            Drogo, ale jesli szukasz dajmy na to oryginlanego makaronu z wiochy Villagio
            Fantastico albo łososia z Anchorage to tam znajdziesz, albo ci sprowadza.

            A co Ty masz we Lwie Undyna? tez masz tam Słonce? Pytam, bo mamy ten sam
            Ascendent wink)

            pozdrawiam
            • undyna Re: O relokacji inaczej 25.07.06, 07:31
              jestem słonecznym Rakiem, ale w mam Marsa/Merkurego/Pallas w znaku Lwa, asc.
              mamy podobny ja jeszcze w końcówce Strzelca się zmieściłam.smile
      • arcoiris1 Re: O relokacji inaczej 24.07.06, 23:53
        Fru, a pamietasz moje wielkie, rzeżbione, włoskie Słonce na scianie o
        promieniach, które swieca sie na złoto jak pada na nie Słońce?
        Kocham ten mój słoneczny talizman.

        W samochodzie natomiast mam laleczkę bogini Yemaya, królowej mórz i oceanów w
        santerii, czyli afrokaraibskiej religii synkretycznej, powstałej z wymieszania
        katolicyzmu oraz wierzeń czarnych Yoruba. Dostałam ja w prezencie na Kubie - w
        miejscu gdzie na Descendencie mam Jowisza winkSłońce w 10 domu, Urana na
        Ascendencie a Saturna na MC. Jest to mój ukochany talizman, kóry mnie chroni
        lepiej niż Świety Krzysztof.


        Mieszkałam tez swego czasu w Niemczech. Trosze sie radiks przesunał, i Jowisz
        zaczął mi władac Asc z 3 domu- nic dodac nic ując, zwłaszcza ze 9 dom miałam
        tez zawalony więc kułam tam słowka niemieckie po nocach, chodziłam do szkoły,
        zdawałam egzaminy. Ale poniewaz siedział za blisko IC to bardzo tęskniłam. wink
        Absolutnie ksiązkowo zrealizowała mi sie tez regułka pod tutułem władca 2
        zrelokowanego domu, Saturn
    • makaryna Re: O relokacji inaczej 25.07.06, 23:37
      Zawsze mnie ciagnelo do Wenecji i czesto tam wracam.... Teraz zerknelam na
      mapke Europy na astro.com i odkrylam, ze jest to jedyne miejsce w Europie gdzie
      planety mi sie ustawiaja sensownie na osiach. "Skrzyzowanie" linii MC,IC i DC.
      czyli Wenus na MC, Pluton na IC, a Saturn na DC, a poniewaz z wyksztalcenia
      jestem historykiem sztuki, to jak znalazl, no chyba ze mi sie trafi
      jakis "antyk" na tym DC smile))))))
      Mowiac prawde na zachodnich krancach Slonce mam na MC, ale za to Uran na IC:
      ale co to za zycie nomada ?
      Ja i bez tego ciagle sie przeprowadzam, a z Uranem na IC to chyba musialabym
      kupic sobie "woz Drzymaly" smile
      • neptus Re: O relokacji inaczej 26.07.06, 00:35
        Wóż Drzymały to mnie by sie też podobał, chociaz na IC mam Plutona. smile))
        Ale ja Byk/Lew, czyli TU-man, jeszcze nigdy nie bylam za granicą, jakos sie nie
        składało. smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka