Wszysko wg reguł.
Było: Neptun w op. do Księzyca, Jowisz w op. do Słońca - odchudzanie było
neptunicznym cierpiętnictwem z dość ciężko wypracowanym nieznacznym skutkiem,
a każdy dzień folgi cofał miesiąc wyrzeczeń do tyłu.
Saturn wszedł do 4 domu... chudnę w oczach niczego się nie wyrzekając, im
wiecej jem, tym lepiej to spalam.

)) Zapewne pomaga też Mars, wytapiając ze
mnie sadełko na ogólnodostepnym grillu, który Lew księzycowy znosi znakomicie
(wreszcie ciepło!).
Jowisz z Neptunem jeszcze wrocą, tym razem przy Saturnie w 4 domu... jakie
będą skutki, praktyka pokaże. Jak dotąd, Saturn w 1 lub 4 domu jeszcze mnie
nie zawiódł, zawsze zabiera ze sobą sporo kilogramów.