Dodaj do ulubionych

Po przejściach...

09.02.07, 18:18
Zawsze wydawało mi się, ze saturn urodzeniowo umiejscowiony w VII domu daje
największe przejścia w sprawach serca. Jestem właścicielką takowego i wiem,
co piszę... Mam po prostu pecha w miłości.
Jednak moje pytanie nie dotyczy saturna. Jeden z moich nowych znajomych,
mężczyzna "po przejściach"... ma w miarę blisko desendentu plutona (lew), a w
końcówce tego domu jowisza (panna). Twierdzi, że przeszedł straszne rzeczy w
miłości, rozpadło mu się małżeństwo, próbowano go zniszczyć materialnie itp.
Nie chce mi się wierzyć, że pluton przynosi aż tak patologiczne związki.
Wydaje mi się, że przesadza.
Czy pluton w VII domu jest trudniejszy od saturna?
Obserwuj wątek
    • neptus Re: Po przejściach... 09.02.07, 19:48
      Każda wolna planeta na descendencie moze dawać bardzo silne problemy w
      związkach. Nie jest to "wina" samej planety ale braku umiejetności włąściciela
      wykorzystania tej energii z pożytkiem dla siebie i innych. Większość ludzi nie
      potrafi wykorzystywać energii wolnych planet, a z nimi jest tak, że albo ty
      używasz swojego Plutona, albo inni używają go przeciw tobie. Podobnie jest ze
      wszystkimi planetami, nawet z Księzycem, ale im planeta ma wolniejszy okres
      obiegu, tym działanie jest silniejsze. Pluton w progresjach praktycznie nie
      zmienia położenia, w ciągu zycia człowieka wahania jego połozenia są tak
      niewielkie, ze zwykle niezauważalne. Energie planet transsaturnicznych są
      trudne do przyswojenia. Planeta ustawiona kątowo działa najsilniej. Na
      descendencie jej działanie przejawia się najwyraźniej w przestrzeni TY. Jeżeli
      człowiek ma dobrze zintegrowane energie plutoniczne, z Plutonem na desc może
      tworzyć związki bardzo silne, które igdy się nie znudzą, bo stale podlegają
      transformacji. Taki związek moze być rewelacyjny. Może ale zwykle nie jest, bo
      to energia bardzo trudna do zintegrowania. W rezultacie najczęściej sa to
      ludzie, któzy albo są bezwzgledni i okrutni dla innych ,albo są narażeni na
      rozmaite rodzaje przemocy ze strony ludzi, z którymi wchodzą związki, albo
      wybierają sobie partnerów, którzy opuszczą ich w dramatyczny sposób.
      Taki człowiek potrzebuje uświadomienia sobie potężnej mocy, jaką dysponuje i
      nauczenia się używania jej dla dobra swojego i innych. Może wtedy konoać rzeczy
      niezwykłych i mieć wspaniałe związki. Tego zwykle jednak trzeba się uczyć przez
      całe życie i nie jest to nauka lekka, łatwa i przyjemna.
      Czy to, co opowiada jest prawdziwe, czy tez tylko tak wygląda w jego relacji, o
      tym powie Ci dopiero cały horoskop. Może tak było, a może całkiem odwrotnie?
      Z Saturnem jest podobnie. Na "pecha" w związkach własciciel Saturna na desc
      zwykle bardzo solidnie i z ogromym poświęceniem (partnerów) pracuje.
      Przez związki mamy okazję najlepiej poznać siebie. To, co jest na desc, jest
      przede wszystkim w opozycji do asc czyli to jest nasze osobiste lustro.
      Kazdy układ horoskopu z kątowo ustawionym Plutonem jest trudny i nie brak w nim
      dramatów.
      • lis222 Re: Po przejściach... 03.03.07, 19:35
        Mam Plutona i Urana w Raku(na desc.),Plutona w Lwie w VII domu a Saturna w znaku
        Wagi(na pograniczu VIIIiIX domu).Przy tym Uran jest na samym descsendencie i ma
        same opozycje i kwadratury (między innymi do tego Saturna).Jestem od dwudziestu
        kilku lat w szczęśliwym związku małżeńskim z tym samym mężczyzną, który nie
        zostawił mnie samej w trudnych chwilach, gdy umierał nasz pierworodny syn a był
        mi podporą i pomocą. W początkach małżeństwa przeżywaliśmy liczne kryzysy,
        wyglądało na to ,że małżeństwo się rozpadnie, mój mąż nawet kilkakrotnie
        odchodził z domu. Ale straszne chwile, które przeżyliśmy wspólnie bardzo
        scementowały nasz związek i dziś mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że
        jesteśmy szczęśliwym i kochającym się małżeństwem. Jeśli idzie o mnie, to kocham
        męża o wiele bardziej, niż na początku małżeństwa. Wyszłam za mąż późno(po
        trzydziestce), bo wciąż nie mogłam znależć odpowiedniego mężczyzny. Wszystkie
        moje wcześniejsze związki rozpadały się, bo odbierałam je jako pewną formę
        zniewolenia. Za mego męża wyszłam niemalże przypadkowo. Bardziej była to z mojej
        strony przyjażń, niż miłość. Ale był on chyba jedynym mężczyzną, który nie
        usiłował mnie podporządkować i pozostawiał mi wiele swobody. To chyba
        najbardziej mnie do niego przekonało. Do dzisiaj nie usiłuje mi niczego
        narzucać. Zresztą wzajemnie szanujemy własną indywidualność i stramy się
        akceptować swoje wybory. Mój mąż ma koniunkcję Wenus i Księżyca w Raku na
        descendencie i dalej Plutona w koniunkcji z Jowiszem w Lwie (pod koniec VII
        domu).Obydwoje mamy luźną koniunkcję descendentów Raku (7 i 17 stopni).
    • princesswhitewolf Re: Co mnie nie zabije uczyni silniejszym.Saturn 10.02.07, 11:42

      Kochana, ale za to jaka szansa rozwoju daje taki Saturn! Zwaz ze jesli wczesniej
      objelismy lekcje jego to Saturn daje w pozniejszym wieku trwale rezultaty i
      osobniki z takim polozeniem Saturna maja wszelkie szanse na trwale i solidne
      zwiazki uczuciowo. Jestem wlascicielka Saturna i Wenusa kolo desc w 7 domu i
      przyznam ze z wiekiem sprawy zwiazkow nie sa tak problematyczne jak
      wczesniej.Kiedy wszystko przeminie dziadzius Saturn zapewnia trwalosc.

      O Saturnie w 7 bylo juz wczesniej. Pogrzeb w archiwum forum.

      Poza tym to trzeba sie przyjrzec tzw dynamice swojego horoskopu i jak dziala ow
      Saturn i ZOBACZYC TEZ CO SIEDZI W ZNAKU WAGI tudziez wladanie. I tak u mnie 7
      dom z Saturnem dziala mocno "zawodowo" tez i tranzyty do tego Saturna realizuja
      sie w zwiazku z praca.

      Poza tym, mam 2 kolezanki z Uranem w 7 domu i przyznam ze mialy gorsze
      doswiadczenia z facetami niz ja, same lazy i dziwaki im sie trafialy. Mam
      znajoma z Plutonem, Neptunem- tez niezbyt ciekawe losy uczuciowe. Zreszta juz
      nie wspomne o tym ze nawet Mars w 7 domu w nieharmonijnych aspektach do pewnych
      planet moze dac w kosc i bijatyki w domu gotowe.

      O co mi chodzi:
      Nie ma co biadolic na Saturna w 7 domu bo ludzie maja i z innymi planetami wcale
      nie lepiej.Takie czasy... i malo kto ma trwale i szczesliwe zwiazki niestety,
      wszystkie zwiazki prawie predzej czy pozniej przechodza transformacje raz
      gorsze raz renesans zwiazku nastepuje.
      • neptus Re: Co mnie nie zabije uczyni silniejszym.Saturn 10.02.07, 15:29
        princesswhitewolf napisała:

        > Pogrzeb w archiwum forum.

        Jakież to saturniczne! I pogrzeb i archiwum... smile)))

        A w ogóle to dobry tekst i tak właśnie jest. Mam 7 dom czysciutki i śliczny a
        związki... lepiej nie mówić, co przyciągam. suspicious Bardzo tam brakuje Saturna...

        Ale mimo wszystko nie zamienie swoich układow, bo dzieki nim naprawdę wiele
        mogłam i mogę zrobić, bo nigdy nie nazywam tego układu pechem. A związki?
        Jeszcze nie umieram, w końcu nauczę się przyciągać lepsze. wink Są postępy, choć
        do ideału wciąż daleko.

        Trudne układy są na to, żebyśmy czegoś w zyciu dokonali i żeby coś nas zmusiło
        do uczenia się siebie. I to jest fascynujące.

        Uran
        • neptus Re: Co mnie nie zabije uczyni silniejszym.Saturn 10.02.07, 15:37
          Zapisało się w trakcie pisania. Dziwne... No, ale lepsze to, niz gdyby, jak
          zwykle, znikło. smile

          Zaczęłam pisać:
          Uran na asc, Pluton na IC, Neptun w kwinkunkcie do Słońca,
          7 domem rządzi Jowisz na szczycie Palca Bożego z Uranem i Saturnem, rządzony
          przez Urana na asc. Saturn w układach dynamicznych z Księżycem, Wenus i
          Neptunem itd...
          Jest nad czym pracować. smile
        • princesswhitewolf Re: Co mnie nie zabije uczyni silniejszym.Saturn 10.02.07, 22:52
          princesswhitewolf napisała:
          >Pogrzeb w archiwum forum.

          neptus napisala:
          > Jakież to saturniczne! I pogrzeb i archiwum... smile)))

          buhahahaha pod tym kontem na to nie spojrzalam ha ha
          hmm ale po namysle stwierdzam grabarz to Pluton. Saturn staruch i suchotnik ale
          dlugowieczny i latwo sie nie da go dobic ha ha
          • vestalinka Re: Co mnie nie zabije uczyni silniejszym.Saturn 11.02.07, 13:39
            Zastanawiam się co jest silniejsze jesli chodzi o obsadę siódmego domu:Czy Mars
            który jest u mnie w ścisłej koniunkcji z osią DSC,czy Saturn który jest przy
            końcu siódmego domu? Ten dom mam bardzo duży,załapuje się na trzy znaki.
            Pecha w miłości mam ,nie da się zaprzeczyć,oczywiście staram się wyciągać
            wnioski z tych przejść itp.Władną DSC jest Księżyc posadowiony w Wadze,Mars jest
            z nim w kwadraturze,Saturn w sekstylu,(Jowisz dla osłody w trygonie z Księżycem)
            Chyba ciężki układ,prawda?
            • neptus Re: Co mnie nie zabije uczyni silniejszym.Saturn 12.02.07, 01:41
              Nie nazwałabym tego pechem. Raczej niewłaściwym podejściem do relacji. Ludzie z
              takimi układami tworzą satysfakcjonujące związki. Jeżeli sie o to starają.
      • mii.krogulska Re: Co mnie nie zabije uczyni silniejszym.Saturn 13.02.07, 23:58
        > Saturn daje w pozniejszym wieku trwale rezultaty i
        > osobniki z takim polozeniem Saturna maja wszelkie szanse na trwale i solidne
        > zwiazki uczuciowo. Jestem wlascicielka Saturna i Wenusa kolo desc w 7 domu i
        > przyznam ze z wiekiem sprawy zwiazkow nie sa tak problematyczne jak
        > wczesniej.

        Witam,
        lepiej być piękną i młodą, niż starą i mądrą. Co po mądrosci, jak zero sexu
        wtedy - jak mi wczoraj szczerze wyznała pewna 80-letnia dama.

        Pozdrawiam, Mii
        • neptus Re: Co mnie nie zabije uczyni silniejszym.Saturn 04.03.07, 01:29
          mii.krogulska napisała:

          > Witam,
          > lepiej być piękną i młodą, niż starą i mądrą. Co po mądrosci, jak zero sexu
          > wtedy - jak mi wczoraj szczerze wyznała pewna 80-letnia dama.

          Zaraz skrajności... wink Saturn nie odmawia seksu. Pewna sztywność po 80-tce jest
          nawet w tych sprawach bardzo cenioną cechą. suspicious

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka