swek1
17.10.03, 17:45
Były u mnie dzisiaj dwie Panie ze „Stowarzyszenia Dać Nadzieję”. Zbierały
pieniążki dla chorego dziecka na operację. Oczywiście jako ofiarodawca
poprosiłem o dokumenty upoważniające do zbierania datków. Chciałem wziąć do
ręki, ale pani mi odmówiła i poprosiła abym się zbliżył do niej i sobie
poczytał. Tak, więc zrobiłem i poczułem prawdopodobnie zapach alkoholu lub
perfum o podobnym zapachu. Powiedziałem, że nie dam pieniędzy tylko
poprosiłem o nr. konta, na które mogę wpłacić pieniążki. Pani powiedziała, że
nie ma numeru konta, ale może sprzedać mi cegiełkę (malowanka dla dziecka 8
kartek za 2,80zł szt.). Kupiłem 2 szt. Okazało się, że na tej cegiełce jest
kwit wpłaty z numerem konta. Wniosek nasuwa mi się taki, że ludzie, którzy
chodzą po domach i zbierają na jakiś szczytny cel powinni rzetelnie rozliczać
się ze swoich zbiórek, np. dać darczyńcy dublowany kwit z wpłaconą kwotą by
ten mógł np. zadzwonić do fundacji i sprawdzić czy pieniążki dotarły. Nie
chcę przez to powiedzieć, że ludzie są nieuczciwi, ale ludzie dający w dobrej
wieże powinni mieć jakąś kontrole nad tym, co ofiarują innym. Co Wy o tym
myślicie? Pozdrawiam