zastanawia mnie fenomen "znajomość języków obcych - pożądana"
szukacie pracy, wysyłacie cv, trzeba się "pochwalić językami"
i co ??
okazuje się, że po przejściu przez sitko rekrutacji Wasza umiejętność
przydaje się ... psu na budę lub - w najlepszym wypadku - do rozgryzienia
instrukcji obsługi jakiegoś urządzenia (w przypadku gdy pismo obrazkowe nie
do końca tłumaczy jak to bydlę się używa)
ciekawa jestem ilu z Was naprawdę używa "języka" w pracy
ponieważ zaczęłam - używam w mowie i piśmie swojego podstawowego (muszę się
dogadać z dostawcą), rozumieniu drugiego (żeby szef nie mógł mnie zrobić "w
żabę" "tłumacząc" przychodzący tekst)
a z trzecim (podstawy) czekam, nie wychylam się