Znów pewnie mi się oberwie, że "nienawidzę" kościoła. Od razu zaznaczam, że do kościoła, do wiary nie mam totalnie nic. Jeśli do kogoś mam coś to do kleru i na pewno nie jest to uczucie "nienawiści"
Wczoraj wracając z basenu miałem problem z dojechaniem do domu. Okazało się, że policja zablokowała drogę dojazdową do naszego osiedla ponieważ miała odbyć się tam parada kościelna z okazji Bożego Ciała. Nadłożyłem 3,5km i dojechałem w końcu do domu z innej strony. Natomiast blokada całkowicie uniemożliwiała dojazd do sąsiedniego osiedla, co prawda niewielkie, kilka wieżowców i kilka mniejszych bloków oraz trochę domków jednorodzinnych. Ale jednak ci ludzie przez jakiś czas ani nie mogli dojechać do swoich domów ani z nich wyjechać.
Tak sobie myślę, że kiedyś procesje w dniu Bożego Ciała miały wymiar ogólnospołeczny, narodowościowy, wolnościowy. Były tak naprawdę jedynymi legalnymi, do tego masowymi manifestacjami przeciwko władzy komunistycznej. Kościół był na cenzurowanym i wokół krzyża gromadziła się wolnościowa opozycja. Ale przecież komuna się skończyła 20 lat temu, doskonale widać to też i po coraz mizerniejszych procesjach.
Jaki sens mają te pochody dzisiaj? Kler oczywiście pomstuje jak to teraz z każdej strony jest kościół atakowany ale tak naprawdę to najbardziej kościół niszczy obecnie właśnie kler. Nie ma wroga przeciwko któremu pokazywał się podczas przemarszów w dniu Bożego Ciała siłę narodu, nie ma tego ducha jednoczącego naród wokół krzyża. Procesje nie trwają jak kiedyś 5 godzin a zaledwie 2. Nie przychodzą na nie tłumy a garstki w porównaniu z tym co w poprzednim systemie. Głównie ludzie starsi i dziewczynki w białych sukienkach sypiące kwiatki. Pytanie czy ci ludzie wiedza co to za święto i jaki jest jego sens? Obawiam się, że przychodzą w dużej mierze bezwiednie, z przyzwyczajenia.
Spotkałem się z głosami, iż należałoby to święto zlikwidować. Pytanie w jakiej formie? Tzn zlikwidować dzień wolny… hehe nie ma szans aby odebrać narodowi kolejnego długiego weekendu. Do kościoła garstka będzie chodziła ale wolnego w święta kościelne będzie broniła co najmniej połowa narodu. Trzech Króli jakoś większość ma w poważaniu, a wolne jest ustawowo od niedawna bo niby takie ważne święto kościelne. Księża sami z siebie nie zlikwidują święta bo umniejszyliby tym swoją ważność. Zresztą opcja likwidacji dnia wolnego zaraz zostałaby okrzyknięta zamach na kościół, wolność religijną itp. Jednak zmniejszenie pompy, ograniczenie tego przemarszu jedynie do spaceru wokół kościoła i jakiejś centralnej, jednej procesji w centrum miasta przyjdzie pewnie z czasem, jak nie będzie miał kto za bardzo robić stacji przy każdej parafii i nieść ciężkiego ekwipunku ponieważ zostaną sami starsi ludzie.
Wracając do mojego wkurzenia w związku z barykadą drogi dojazdowej do osiedla. Kurcze jakoś wszystkie przemarsze w Krakowie odbywają się w obrębie Starego Miasta gdzie i tak ruch kołowy jest ograniczony. Wiem, że żaden proboszcz nie będzie się chciał łatwo zgodzić aby zmniejszyć mu procesję albo odebrać mu ją robiąc jedną wielką na Starym Mieście. Ale skoro w ten dzień mamy tyle procesji to nie mogłoby jednak miasto zadbać o dobro mieszkańców osiedli z których są tylko jedne drogi wyjazdowe? Wydawać zgody tylko na takie trasy przemarszu, które mają odbyć się tylko na tych fragmentach ulic blisko kościoła których zamknięcie nie zamknie możliwości wyjazdu mieszkańcom z ich domów, osiedli.
Ja co prawda nadrobiłem spory kawałek ale udało mi się do domu wrócić. Mieszkańcy sąsiedniego osiedla już nie mieli takiej możliwości.