skiela1
14.01.13, 21:59
Opowieść o tym jak przez lata poszukiwano a potem zgładzono Osamę Bin Ladena, uznanego za wroga numer jeden Ameryki przywódcę terrorystycznej organizacji Al-Kaida,
Ogląda się go żmudnie, chwilami w zmęczeniu, a jednocześnie z przekonaniem, że została przygotowana z największą dbałością o szczegóły i bez ustępstw na rzecz komercyjnego Hollywoodu. To kawał rzetelnego kina.
Chwilami ta rzetelność staje się jednak zwodnicza, bo sugeruje, że oglądamy dokument. Że to już nie fabuła, tylko zapis faktów. Może tak, a może nie – nie mamy możliwości, żeby to sprawdzić.
. W każdym razie Barrack Obama zapewnia naród amerykański, że Stany Zjednoczone nie stosują wobec więźniów tortur. Kłopot w tym, że oglądamy owo przemówienie razem z bohaterami filmu na ekranie telewizora stojącego w miejscu, gdzie owe tortury się odbywają…
(...)
Ja też nie byłem zachwycony, gdy w pewnym momencie na ekranie pojawia się napis: Tajne więzienie CIA, Gdańsk, Polska . Nie wiem, czy to prawda albo raczej ILE W TYM PRAWDY, ale faktem jest, że w kontekście tortur nie pojawia się żaden inny kraj (poza Pakistanem, gdzie prowadzone jest główne śledztwo i gdzie ostatecznie udaje się znaleźć i zabić Bin Ladena).
news.n7w.com/2011/09/30/seven-get-down-and-dirty-for-fundy/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=seven-get-down-and-dirty-for-fundy