01.05.16, 11:10
O tym jak poprzedni ustrój wyprał ludziom mózgi możemy się przekonać dość często, ale szczególnie 1 maja. Historia Święta Ludzi Pracy jest długa i krwawa, i piękna. W Warszawie najbardziej krwawy był 1 maja 1905, gdy carscy żandarmi rozpędzili pochód pierwszomajowy na placu Grzybowskim. Byli zabici, wielu osadzono w Cytadeli, a potem zostali wysłani koleją na Syberię, tam najczęściej umierali z głodu i przepracowania w łagrach. 1 maja powinniśmy świętować to co przez dziesięciolecia wywalczyli proletariusze i sufrażystki, prawo do urlopu, prawo do wolnych stowarzyszeń, zakaz pracy dzieci, przywileje socjalne, określony czas pracy i wiele innych. To święto każdego pracującego człowieka, które zawłaszczyli sobie komuniści, a który to stan utkwił ludziom tak głęboko w głowach, że ślepo to powielają. W tej głupocie jedyne to pozostało to radocha z dnia wolnego od pracy - czyli święto negujemy, ale pobyczyć się dobra rzecz? Trochę żenujące.
Obserwuj wątek
    • 1zorro-bis Re: 1 maja 02.05.16, 19:01
      a z tego co sobie przypominam to to Swieto ustanowiono po jakichs protestach robotnikow w Chicago w XIX wieku.....
      Ale moze sie myle...smirk
    • ewa9717 Re: 1 maja 02.05.16, 19:12
      A i z tym dniem wolnym od pracy to za komuny kiepsko było. W pipidówku odwaliło się pochód i przynajmniej od południa wole. W czasach licealnych już gorzej, bo trza było do samego powiatu dojechać, z liceumem się przejść (i dobrze się zawinąć, zeby jakiej flagi, szczególnie czerwonej, człowiekowi nie wcisnęli, no i już 14,30 pociąg do domu, czyli jak zwyczajny dzień szkolny. Całe szczęście, ze od początku studiów miałam z tym spokój.
      Ale w dużych miastach? Mama opowiadała, jak to w latach pięćdziesiątych w Katowicach było: raniuśko zbiórka w zakładach pracy (dojazd kiepski, bo autobusy i tramwaje kursowały światecznie, czyli z rzadka), na miejscu jakiś wiecyk czy inne pokrzykiwanie, potem kolumną marsz na jakąś boczną ulicę w pobliżu trybuny, tam długie czekanie, znów marsz, żeby poparadować przed trybuną, a jak już człowiekowi nogi w dudę wchodziły, nareszcie miał wolne, tylko nie bardzo miał siłę i ochotę się tym cieszyć wink I późnawy popołudniem już się po tym wolnym dniu wróciło do domu wink
      Jak dziś słyszę róznych idiotów mówiących o radosnych pochodach, to mną trzęsie.
      • skiela1 Re: 1 maja 02.05.16, 19:41
        "Jak dziś słyszę róznych idiotów mówiących o radosnych pochodach, to mną trzęsie."

        Ja milo wspominam jak bylam w liceum.Pozniej to nie wiem.....
        To fakt,ze zbiorka przed szkola byla dosc wczesnie,proba generalna jakiejs piesni ,ale w sumie to mielismy ubaw.Wszyscy mielismy zolte kapelusze z krepiny i tak sobie w nich maszerowalismy smile
        Trzeba bylo dojsc do trybuny a pozniej po malutku kazdy sie odlaczal i do parku na lody.Nie bylo to jakos tragicznewink
        • loczek62 Re: 1 maja 04.05.16, 13:25
          Najbardziej utkwił mi w pamięci 1 maj 1982. Zostaliśmy zaszantażowani, że jak ktoś nie pójdzie to nie zostanie wpuszczony na maturę. Byliśmy wszyscy. Kolega miał "rozmowę" z SBekami za opornik w klapie munduru. Takie to były czasy...
          • skiela1 Re: 1 maja 04.05.16, 14:57
            Kilka lat i juz inne czasy...albo inne doswiadczenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka