sloggi
24.03.05, 02:26
Ojciec Tadeusz Rydzyk "uderzeniem w Radio Maryja" nazwał głośną w mediach
sprawę Jana Kobylańskiego, ale nie chce jej komentować. Milionera z Urugwaju,
uważanego za sponsora radia, oskarżono o współpracę z hitlerowcami i sowieckim
wywiadem.
"Najnowszy ten atak na pana Kobylańskiego, to nie jest na pana Kobylańskiego,
tylko to jest uderzenie w Radio. Może wrócimy kiedyś do tego. Ja nie chcę w
tej chwili się wypowiadać. Na człowieka, który ma wielkie zasługi uderzają,
kłamią na niego" - powiedział o. Rydzyk w nocy ze środy na czwartek na antenie
swego radia.
Dyrektor Radia Maryja podkreślił, że do kłamstw w gazetach nie ustosunkowuje
się, gdyż "z kłamcą się dialogu nie prowadzi".
"Widzę ten atak na Radio Maryja, widzę, że jest to atak na naród, który zaczął
mówić (...) Jeszcze możemy mówić w Radiu, jeszcze możemy mówić. Wykorzystajmy
to, nie wiadomo jak długo to będzie, bo widzę siły bardzo poważne. To nie
jakieś jednostki, jednostki są najwyżej wykorzystywane" - mówił.
W ostatnich dniach w mediach opublikowano materiały, z których ma wynikać, że
Kobylański w czasie okupacji dorobił się majątku wydając Niemcom ukrywających
się Żydów. Po wojnie władze Paragwaju, gdzie zamieszkał, miały otrzymać z
Austrii ostrzeżenia, że jest on agentem sowieckim wywiadu.
Instytut Pamięci Narodowej odnalazł dokumenty, których zaginięcie prokuratura
uznała za powód do umorzenia w 1955 r. postępowania w sprawie Janusza (dzisiaj
używa imienia Jan) Kobylańskiego. Wskazują one, że Kobylański denuncjował
Żydów i mogą być podstawą wniosku o ekstradycję polonijnego biznesmena z Urugwaju.
/onet/