za Waszymi radami i z Waszymi życzeniami i... zostałam przyjęta!!! Teraz
czeka mnie 2 lata ...(nie, nie! nie w kiciu!

), ale na studiach
podyplomowych! Dzięki za dobre słowa! Mam nadzieję, że to zmieni moje życie
zawodowe całkowicie.
Czy robicie zawodowo to, co Was kręci, czaruje każdego dnia? Do tej pory nie
nie znalazłam takiego miejsca dla siebie. No, może tylko to, co robię
społecznie, dodatkowo (w pewnym zakresie). Ale to, co przynosi mi kasę na
życie, nie daje mi poczucia sensu, satysfakcji, wręcz stanowi hamulec
rozwojowy w moim życiu. I jak z tego wybrnąć? Ciągle szukam drogi dla siebie.
Ale nawet wczoraj po raz pierwszy pomyliłam drogę jadąc na uczelnię, w której
studiowałam 5 lat... Zły znak? Czy wyobrażenie mojej szamotaniny wewnętrznej?
A może naprawdę to już kres moich możliwości i nie ma po co szukać, bo i tak
się nie znajdzie?