07.09.05, 23:04
Czy wobecnych czasach wiano odgrywa dużą rolę?
Moim zdaniem nie mniejszą niż dawniej. Spotkałem dziś znajomego, utyskiwał na
przyszłych teściów, że mu dogryzają iż jest gołodupcem. Niestety mają rację.
Jego narzeczona dostała w spadku mieszkanie, za własne pieniądze je urządziła,
kupiła auto. On od zawsze dobrze zarabia, ale na nic sobie nie żałuje, a to
wakacje w tropiku, markowy garnitur za kilka tysięcy, obiadek w dobrej
restauracji. Mieszka z rodzicami, bo tak wygodnie, upiorą, nakarmią, utulą.
I teraz okazuje się, że on w ramach ustatkowania ożeni się z nią, wprowadzi do
jej mieszkania, będzie jeździł jej autem. Wcale się tym teściom nie dziwię, bo
przypomina mi się bajka z dzieciństwa o mrówce i ważce.
Obserwuj wątek
    • skiela1 Re: Wiano 08.09.05, 00:29
      Jezeli dwoje ludzi sie kocha to jest chyba najwazniejsze.
      To co kazda strona wnosi w posagu nie jest istotne.A fochy przyszlych tesciow
      tez nie sa na miejscu.
      • batafuko Re: Wiano 08.09.05, 00:36
        Właśnie te fochy są na miejscu.Ta dziewczyna była wychowywana przez
        rodziców.Współczuję kolesiowi , ale nie wiem, czy z drugiej strony nie jest
        wyrachowany. Wiadomo, ustawiona panna, kasa, wyjazdy w tropiki, itd.
        • sloggi Re: Wiano 08.09.05, 00:44
          Panna została wychowana w zupełnie inny sposób - twardo stoi na ziemi, umie
          inwestować i nie rozwala pięniędzy na same dyrdymały.
          • batafuko Re: Wiano 08.09.05, 00:52
            No dobrze. Potrafi inwestować.I co z tego?. No i oczywiście została wychowana w
            zupełnie w inny sposób.Twardo stoi na ziemi-nieprawda!.Gdyby stała twardo na
            ziemi, to by się nie związała z takim gościem. Jest tylko kobietą.Wszystko.
            • skiela1 Re: Wiano 08.09.05, 00:54
              To znaczy,ze miedzy nimi jest milosc a nie kasa.Gdyby jej zalezalo na kasie to
              by poszukala sobie kogos innego.
          • skiela1 Re: Wiano 08.09.05, 00:56
            sloggi napisał:

            > Panna została wychowana w zupełnie inny sposób - twardo stoi na ziemi, umie
            > inwestować i nie rozwala pięniędzy na same dyrdymały.
            Zwykle takie przeciwnosci sie dobieraja.
            Co jest lepsze?trudno powiedziec.On wie,ze zyje,zwiedza swiat, ma wspomnienia a
            ona .....pieniadze z rodzicamismile
            • batafuko Re: Wiano 08.09.05, 01:01
              Dla mnie jest to chory zwiazęk.
              • skiela1 Re: Wiano 08.09.05, 01:14
                batafuko napisała:

                > Dla mnie jest to chory zwiazęk.
                Dlaczego??
                • batafuko Re: Wiano 08.09.05, 01:20
                  Za dużo tutaj jest: "pieniądze", "inwestuje", "urządzone mieszkanie", dla mnie
                  to jest zwykła konsumpcja, tutaj nie ma miejsca na miłość.To mnie wygląda na
                  jakąś umowe między dwojgiem ludzi ,którzy cos tam posiadają.
                  • skiela1 Re: Wiano 08.09.05, 01:26
                    batafuko napisała:

                    To mnie wygląda na
                    > jakąś umowe między dwojgiem ludzi ,którzy cos tam posiadają.
                    Alez on nic nie posiada,wszystko przehulalsmile
                    • batafuko Re: Wiano 08.09.05, 01:31
                      Ma jakąś dobrą prace. No to jest gość. Ale nigdy nic nie wiadomo. Trzeba się
                      zabezpieczyć. Zaradna Panna to jest to!smile
                      • sloggi Re: Wiano 08.09.05, 16:39
                        Dziś ta pracę ma, jutro nie koniecznie.
                        • rene8 Re: Wiano 08.09.05, 16:49
                          sloggi napisał:

                          > Dziś ta pracę ma, jutro nie koniecznie.



                          A siła związku polega na "byciu na dobre i na złe".
                          a niestety utrata statusu do którego człowiek był przyzwyczjony powoduje
                          konflikty,brak poczucia stabilności.
                          Jeżeli podzielimy miłość i poczucie "dobrego bytu" moze się okazac,ze
                          się...podzielimy.
                          Nie chece mi się pisać TEGO przykładu,
                          Życzę im siły i wytwałości.
            • batafuko Re: Wiano 08.09.05, 01:09
              No i gdzie tu miejsce na miłość? Śmieję się smile
    • groha Re: Wiano 08.09.05, 01:25
      Pewnie wiano dla jednych odgrywa jakąś rolę, a dla innych znaczy tyle, co nic.
      Jedno jest pewne - obcym nic do tego. Małżeństwo, to wspólna decyzja dwojga
      ludzi. A inni niech sobie gadają, co chcą.
      • batafuko Re: Wiano 08.09.05, 01:35
        Może i tak. Ale jak rodzice mają takie dzieci, to muszą za nich chyba mocno
        mysleć.Dla Nich to tzw. wiano to chyba odgrywa jakąś rolę.
        • groha Re: Wiano 08.09.05, 02:04
          To nic dobrego, gdy rodzice chcą myśleć za dorosłe dzieci i narzucać im swój
          obraz świata. A tragiczne, gdy nie dostrzegają miłości, a widzą tylko
          pieniądze. Ciekawe, że w przeciwieństwie do rodziców, tej dziewczynie chyba nie
          przeszkadza różnica w stanie majątkowym przyszłego męża. I śmiem przypuszczać,
          że prędzej zerwie z rodzicami, niż z tym, jak oni go określają, gołodupcem.
          Sami będą sobie winni za taki stan rzeczy, niestety.
    • zettrzy Re: Wiano 08.09.05, 04:44
      nie bardzo rozumiem - wiano to chyba majetnosc pani mlodej, nie pana mlodego?
      czy pan mlody technicznie musial cos miec czy tylko musial byc zdolny do pracy?
      wiano sluzylo m.in. do tego zeby na wypadek rozwodu kobieta miala jakies
      zaplecze materialne - maz nie mial do niego prawa
      od czasu statutow kazimierzowskich, w Polsce przynajmniej, gdzie indziej zona
      tracila prawo do swojej wlasnosci skutkiem zamazpojscia
      • agnie_szka9 Re: Wiano 08.09.05, 09:06
        wszystko pięknie, ale jakoś nie wierzę w taką ogromną miłość do końca życia bez
        wypomnienia w pewnym momencie tego, dzięki komu itd... zwłaszcza jak rodzice
        będą się wtrącać.

        a wiano? myślę, że tradycja ta podtrzymywana jest jedynie na wsi.

        ludzie, którzy posiadają spore majątki przed ślubem i wnoszą je do małżeństwa
        spisują intercyzę, żeby się w pewien sposób zabezpieczyć przed ich utratą.
        • grudniowe.slonko Re: Wiano 08.09.05, 09:33
          Rodzice na to patrzą inaczej niż zakochani w sobie narzeczeni, którzy nie
          koniecznie do kresu swych dni będą się miłować, życie zbyt często weryfikuje
          nasze wybory. Dlatego nie dziwię się ich postawie poza tym ,że mogliby to mniej
          ostentacyjnie okazywać. Uczciwe jest w takich przypadkach spisanie intercyzy,
          wiem… to mało romantyczne podejście, ale małżeństwo to nie przelotne
          zauroczenie.
    • pam_pa_ram_pam Re: Wiano 08.09.05, 11:08
      Generalnie, jak ktoś jest takim typem człowieka, że co zarobi - to wyda, to
      lepiej byłoby dla tej dziewczyny, żeby się z nim nie wiązała. Bo za chwilę
      będzie tak samo traktował ją, jak swoich rodziców.
      • palker Re: Wiano 08.09.05, 11:48
        nierówny status majatkowy narzeczonych, stanowiacy tło prawdziwego uczucia,
        teoretycznie nie powinien mieć wpływu na jakość i trwałośc małżeństwa. Praktyka
        pokazuje co innego. Bo najlepiej, jak młodzi startują do wspólnego życia z tego
        samego poziomu i wspólnie się dorabiają.
        Jak man jest pieczeniarzem i wżenił się w majatek, to sprawa się rypnie
        wcześniej, czy później, tym bardziej, ze lady jest realistka a być moze,
        materialistka. Facet, aby rozwiać chmury musi niestey pokazać co potrafi i
        szybko zniwelować róznice a to oznacza rezygnacje z dotychczasowego podejsia do
        życia.
        • agnie_szka9 Re: Wiano 08.09.05, 11:52
          palker napisał:

          > Bo najlepiej, jak młodzi startują do wspólnego życia z tego
          >
          > samego poziomu i wspólnie się dorabiają.

          prawda. bo nic tak ludzi nie łączy jak wspólny kredyt na x latsmile)
          • palker Re: Wiano 08.09.05, 12:08
            smile)))
            • towita Re: Wiano 08.09.05, 13:30
              U nas było sprawiedliwie - małżonek miał mieszkanie a ja syna. Ogólnie przecież
              wiadomo, że "krowa z cielęciem droższa"smile
              A tak poważnie to nie majątek może tu być przeszkodą, ale styl bycia i życia.
              • rene8 Re: Wiano 08.09.05, 16:37
                Z doświadczenia wiem ( co nie oznacza reguły),ze taki związek moze mieć duży
                problem.
                oj uwieżcie,ze wiem.
                • skiela1 Re: Wiano 08.09.05, 16:58
                  Dlaczego?
                  Ja nie widze zadnego problemu.Jeden lubi wydawac a drugi inwestowac.Uzupelniac
                  sie bedasmile
                  • rene8 Re: Wiano 08.09.05, 17:01
                    To zróbmy ranking:
                    Kto chce wydawać,a kto chce zpierdzielać na wydatki drugiej połówki?smile)))
                    • chaynik Re: Wiano 08.09.05, 17:26
                      To jest jedna strona medalu. A jesli to on bylby bogaty a ona biedna ?
                      Czy tez byscie byli tacy krytyczni ?
                      Wedlug mnie ta sytuacja moze rodzic problemy ale nie musi. Dodac nalezy ze
                      zycie juz dawno ujelo to w postac intercyzy.
                    • skiela1 Re: Wiano 08.09.05, 17:41
                      rene8 napisała:

                      > To zróbmy ranking:
                      > Kto chce wydawać,a kto chce zpierdzielać na wydatki drugiej połówki?smile)))

                      Alez to nie jest tak.
                      Pracuje,zarabia,stac go na wszystko,jest samotny czyli zyje dla samego
                      siebie.Nie interesuja go inwestycje bo po pierwsze nie zna sie na tym a poza
                      tym nie ma tego az tyle zeby inwestowac.Poznaje dziewczyne,ktora ,przewaznie
                      dzieki rodzicom lepiej stoi finansowo.Pobieraja sie.I tu wszystko sie
                      zmienia.Czy myslisz,ze ten facet zamieni sie w pasozyta?Ja mysle ,ze
                      nie.Malzenstwo to przede wszystkim partnerstwo.
                      • rene8 Re: Wiano 08.09.05, 17:52
                        Nie czytaliście co pisałam od początku.
                        To właśnie partnerstwo.
                        Żeby to tylko zrozumieli.
                        A intercyza?
                        Nie wiem,nie miałam,ale jak się kochają to wymóg intercyzy też może zakłócić
                        spokój związkowi(zwłaszcza jeżeli rodzice tego chcą).
                        To oni muszą zadecydować o swoim zyciu i poniesć konsekwencje.
                        Ja nic nie neguję!
                        • chaladia Re: Wiano 08.09.05, 21:16
                          Ja myślę, że nie zrozumieliście problemu przedstawionego przez Sloggiego.
                          Dziewczyna jest z rodziny "tworzącej": jej rodzice coś-tam w swym życiu
                          zbudowali, odłożyli, ona tez widać, że stara się sobie stworzyć jakieś
                          dniazdko, a chłopak, choć podobno zarabia dobrze, jest "trutniem".
                          I ja temu związkowi źle wrożę, myślę, że lepiej by było, żeby wogóle do
                          mażeństwa nie doszło. Bo nietrudno przewidzieć, że w rok czy dwa chłopak dalej
                          nie będzie łożył na dom, a jak dziewczyna będzie chciała muieć dziecko i je
                          porządnie odchować (co oznacza 3 lata w domu bez pracy), to on też nie będzie
                          miał nastroju na finansowanie rodziny. Lepiej zonkę wywieźć z dzieckiem nad
                          polskie morze (bo dużo jodu), a samemu z kolegami (i koleżankami) np, do Sharm
                          al-Sheik ponurkować... Na koniec dojdzie do rozwodu i ten cwaniak weźmie połowę
                          majątku dziewczyny.

                          Oby jak najszybciej przejrzała na oczy!
                          • rene8 Re: Wiano 08.09.05, 21:28
                            A ja myślę Chaladia ,ze nas (mnie) nie czytasz.
                            Pisałam to co Ty.
                            Tylko prościej i dosadniej.
                          • skiela1 Re: Wiano 08.09.05, 21:32
                            To,ze nie ma glowy do interesow nie jest jego wina.Duzo ludzi nie ma.Co to
                            znaczy"dobrze zarabia"?Moze tylko tyle,zeby mu starczylo na swobodne zycie ale
                            nie tyle zeby inwestowac.Ma stracic na gieldzie?niech jedzie na egzotyczna
                            wycieczke,przynajmniej beda wspomnieniA i bedzie co opowiadac
                            dzieciakom.....jak to tatus mial dobrze zanim sie urodzilysmile)))
                            • chaladia Re: Wiano 08.09.05, 21:42
                              Skiela, tu nie o inwestowaniu na GPW chodzi.
                              Wycieczka do Kenii/Tanzanii to 10-15 tys zł. Za to można do tego mieszkania, co
                              je dziewczyna przed ślubem wykańcza kupić całe umeblowanie kuchni na ten
                              przykład.

                              My (tzn. moja Małżonka i niżej podpisany) jeszcze przed ślubem zainwestowaliśmy
                              w Grabinę. To było coś koło 80.000 USD w 1992/3 roku. Oczywiście 90% z tego to
                              były moje środki z Sudanu i Egiptu, ale Małżonka też coś tam miała, a poza tym
                              obojje zarabialiśmy wówczas niemal po równo i oboje łożyliśmy na budowę naszego
                              gniazdka tyle, ile kto mógł. I uszę przyznać, że przez te 13 lat naszego
                              związku o różne rzeczy się kłóciliśmy, ale jakoś szczęśliwqie nigdy o
                              pieniądze.
                              • skiela1 Re: Wiano 08.09.05, 23:02
                                Czyli jestes najlepszym przykladem,ze moze byc normalnie mimo,ze jedna strona
                                wnosi duzo a druga prawie nic.Tak wiec sa duze szanse,ze znajomym Sloggiego tez
                                sie w zyciu powiedzie.To tylko od nich zalezy jak im sie w zyciu dalej ulozy.
                                • chaladia Re: Wiano 10.09.05, 18:23
                                  Wciąż się nie rozumiemy.
                                  To nie różnica zaplecz finansowych partnerów stanowi problem. Problemem jest
                                  podejście do pieniedzy i dóbr materialnych tych partnerów. My oboje budowaliśmy
                                  nasz dom (w przenosni i w realu) żeby móc mieć dziecko i wychować je we w miarę
                                  ludzkich warunkach. Co nam się jak na razie całkiem nieźle udaje.
                                  Tymczasem w przypadku opisanym przez Sloggiego chłopak nawet mając pieniądze
                                  wydaje je jak pijany marynarz swoją "lafę", a dziewczyna sama tworzy "gniazdo".
                                  Ergo, oboje mają kompletnie różne podejście do spraw materialnych w życiu. I
                                  nic dobrego z tego nie wyniknie.
                                  • skiela1 Re: Wiano 10.09.05, 19:13
                                    W przypadku znajomych Sloggiego wlasnie ta roznica zaplecza finansowego stanowi
                                    problem.Czy nazywaliby go inaczej "golodupcem"?
                                    Poza tym to jest narzeczenstwo czyli jeszcze wolne ptaki.Ten facet moze z
                                    pieniedzmi robic co mu sie podoba.Kto wie?po slubie ...przypuszczam...beda inne
                                    prioritety.
                                    • chaladia Re: Wiano 10.09.05, 20:59
                                      Ludzie oceniają bliźnich z reguły po tym, jak oni wyglądają w ich oczach.
                                      Dla rodziców dziewczyny on jest "gołodupcem", bo nie ma dóbr trwałych, które
                                      mógłby wnieść w związek małżeński - mieszkania, mebli, samochodu, antyków,
                                      kapitału.
                                      Natomiast on ma "potencjał" jak pisze Sloggi, bo skoro wydaje i to sporo na
                                      potrzeby bieżące, to znaczy że mógłby mieć i opisane dobra trwałe ale mus ię
                                      nie chce, bo i po co, skoro znalazł sobie frajerkę, która mu to wszystko
                                      zapewni, a jak nie ona to jej rodzice...
    • wiedz-ma Re: Wiano 08.09.05, 22:28
      hm, a ja znam takie małżeństwo, gdzie w sensie finansowym zawdzięczają wszystko
      żoni i jej rodzinie, facet nie maił nic, jak się żenił i wszyscy (na czele ze
      mną) wyrażali podobne obawy i poglądy jak na tym forum, a po paru latach
      okazuje się, że to małżeństwo mimo wszystko bardzo dobrze funkcjonuje, a mąż ma
      duży wkład w utrzymanie domu (może mniej finansowy, a więcej jest to wkład
      pracy, ale to też przecież sie liczy)
      a co do przykładowej dla tego wątku pary, to tak sobie myslę, że ktoś, kto dużo
      świata zobaczył i sporo przeżył może dużo do związku wnieść w sensie
      emocjonalnym i intelektualnym - pomyślcie: dzieci będą miały fajnego,
      interesującego tatę, który opowie im trochę o świecie, a nie tylko o forsie,
      forsie, forsie
      • towita Re: Wiano 09.09.05, 10:02
        No tak, ale jeżeli żonka tego nie doceni, bo dla niej ważniejsza od super
        wycieczki będzie wymiana mebli w kuchni albo kupno nowego samochodu?
        Bardziej niepokoi mnie różnica osobowiści i chyba potrzeb tych dwoje niż
        majątku. Jeżeli jednak naprawdę się kochają to może zamiast ze sobą walczyć
        będą się uczyć od siebie nawzajem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka