sloggi
26.10.05, 16:59
Ona ma swoje seriale, przy których inne twoje propozycje spędzenia wolnego
czasu przegrywają. Ty masz swoje filmy akcji, których ona nie chce z tobą oglądać.
Jej zamiłowanie do miłosnych przygód na szklanym ekranie, rozciągających się
na kilkaset odcinków, czasami doprowadza cię do szału. Gdy nadchodzi godzina,
o której twoja kobieta zasiada przed telewizorem i daje ci wyraźnie do
zrozumienia, że teraz nie powinieneś jej zawracać głowy, kusi cię, by zabrać
jej pilota. Nie możesz powstrzymać się od złośliwych docinków w rodzaju: "Jak
ty możesz patrzeć na takie...", "Przecież to oglądają tylko...". Ona naprawdę
przeżywa te serialowe romanse, nie może się doczekać kolejnych odcinków,
wyczytuje w gazecie z programem, co stanie się w przyszłym tygodniu, a ty
zastanawiasz się już nad tym, czy nie pozbyć się jakoś telewizora.
A gdy o tej samej godzinie na jednym kanale jest TEN serial, a na drugim -
mecz? O kłótnię wtedy nietrudno. Jeśli znowu przegrywasz z doktorem Burskim z
"Na dobre i na złe" albo z Kamilem z "M jak miłość", następnym razem umawiasz
się na oglądanie meczu w pubie przy piwie. A że wracasz wtedy późno i nieco
chwiejnym krokiem? Sama sobie jest winna...
Ale gdy na ekranie pojawia się Obcy, Terminator, Predator, Bruce Willis bijący
wszystkich w mordę albo Chuck Norris zabijający kopnięciem w kostkę, telewizor
należy już tylko do ciebie. Ona ewentualnie na chwilę spojrzy na Stevena
Seagala. Dopóki nie skręci komuś karku. Seriale wojenne też ją jakoś
zniechęcają. Mówi, ze nie może się połapać w tej całej strategii, nie wie, kto
atakuje, a kto się broni. Pyta, czy ten przystojny generał na końcu ginie, a
gdy przytakujesz, od razu ma dość tej "masakry". I co to w ogóle za wojna?
Czasami da się namówić na jakiś horror, ale i tak zwykle kończy go oglądać
schowana pod kołdrą.
Pewnie nieraz słyszysz, że chyba z tobą jest coś nie tak, skoro lubisz patrzeć
na jakichś zwyrodnialców pławiących się we krwi. No i jeszcze ta durna piłka!
Czy można co tydzień patrzeć na to samo? I co to jest ten spalony? No tak.
Jest przecież Beckham... Ale tylko w reklamie!
O ile nie stać was na dwa (trzy, cztery... - dzieci też mogą zechcieć oglądać
co innego) telewizory, a na ekranie jeszcze nie pojawiają się znaczki "tylko
dla kobiet" lub "tylko dla mężczyzn", musicie wypracować jakiś kompromis.
Niech ona przeżywa sobie te swoje seriale, a ty emocjonuj się filmową
przemocą. To przecież też "Samo życie"...
(INTERIA.PL)