Dodaj do ulubionych

Warszafka ...

07.11.05, 22:18
Słowo Warszafka zwykle wywołuje grymas trwogi na twarzach mieszkańców
przeróżnych kurortów, na przykład babuleniek sprzedających oscypki na
Krupówkach: ”Teraz Warszafka ma ferie, dopiero się będzie działo!”

więcej ----> www.kafeteria.pl/namarginesie/obiekt.php?id_t=163
Obserwuj wątek
    • aankaa Re: Warszafka ... 07.11.05, 22:26
      a "babuleńki" zacierają ręcę (łapy ?), że (wreszcie) sprzedadzą
      serki/inne "skarby kultury okolicy"

      i ciekawe skąd ten grymas
      • very_famous Re: Warszafka ... 07.11.05, 22:31
        Sprzedadzą i to o wiele drożej.
    • sloggi Re: Warszafka ... 07.11.05, 22:32
      Mylone jest określenie Warszafki z Warszawiakami. Warszafka to ludzie, którzy
      przyjechali do stolicy i chcą nadrobić braki w warszawskości.
      • magoo_king Re: Warszafka ... 07.11.05, 22:35
        czyli drugs, sex and .... clubbing ??
        • aankaa Re: Warszafka ... 07.11.05, 22:43
          mam sąsiada - młody szczur, pojawia się w poniedziałek wieczorem, "trwa" do
          piątkowego poranka

          garnitur, wyprasowane koszule, zapach unoszący się na klatce

          jak znika w piątek rano, pojawia się w poniedziałek późnym popołudniem -
          ale "Warszawiak"
          • sloggi Re: Warszafka ... 07.11.05, 22:46
            Nawet nie wiesz jak pyszny może być jedzony przez 4 dni chleb chrupki - nie
            czerstwieje, a serki topione też bywają na promocji tongue_out
        • sloggi Re: Warszafka ... 07.11.05, 22:45
          magoo_king napisał:

          > czyli drugs, sex and .... clubbing ??

          Chyba fantazja Cię poniosła tongue_out
          • magoo_king Re: Warszafka ... 07.11.05, 22:48
            fantazję to ja mam , jak każdy warsiawiak. ale jak poczytałem te komentarze pod
            art. który wkleiłem to ja już sam nie wiem. Warszawiak ze mnie czy
            tylko "warszafce" ten przydomek służy ?
            • sloggi Re: Warszafka ... 07.11.05, 22:55
              Ty jesteś warszawiak ja też, a że są warszawianie - im też wolno żyć smile
      • candycandy Re: warszafka vel warsiafka 09.11.05, 19:20
        to nie przyjezdni (podstawowy blad - sic!), to określenie warszawskich (przez
        zasiedzenie, nie koniecznie dzieki urodzeniu w tym miescie i\plus dlugiej linii
        zyjacych i nie w tym miescie przodkowsmile snobow, to tzw. miejska smietanka
        towarzyska, ktorej imponuje mamona, ktora blyszczy blichtrem, i ktora marzy o
        rozkladowce i elaboracie na swoj temat w gali czy innym poczytnym, lakierowanym
        glamour-czasopiśmie.
        śmiem podejrzewać, ba!, nawet jestem tego pewna, że każde miasto i wieś ma
        swoją, rodzimą wariafkę - oczywiście każde na miarę swych możliwościwink))


        sloggi napisał:

        > Mylone jest określenie Warszafki z Warszawiakami. Warszafka to ludzie, którzy
        > przyjechali do stolicy i chcą nadrobić braki w warszawskości.
    • warszawianka_jedna Re: Warszafka ... 08.11.05, 10:55
      takie dokuczanie warszawiakom uważam za wyraz kompleksów. Nikt nas nie lubi ale
      chętnie by się zamienił. Najczęściej to właśnie "nowi warszawiacy" siedzą w
      knajpach i klubach, żeby być trendy, nam to raczej wisi, wolimy spotykać się w
      domach.
      Niechęć wywołują ciągłe oskarżenia, że całe państwo utrzymuje Warszawę, podczas
      gdy to właśnie my płacimy największe podatki, które potem idą w Polskę.
      Warszawa ciągle jest narażona na różne ataki niezadowolonych górników czy
      innych gróp zawodowych, którzy przyjeżdzają protestować niezadowoleni z rządów.
      Wtedy całe miasto jest sparaliżowane, często są poważne zniszczenia, bo
      warszawiakom nareszcie można dokopać. Czy macie to w Łodzi, Krakowie czy
      Poznaniu?
      Ja nie mam zamiaru ciągle udowadniać że "nie jestem wielbłądem", jeśli ktoś w
      Polsce powie mi, że z zasady nie lubi warszawiaków, to ma kompleksy większe od
      własnej stodoły.
      • tomek854 Re: Warszafka ... 08.11.05, 20:30
        > takie dokuczanie warszawiakom uważam za wyraz kompleksów. Nikt nas nie lubi ale
        >
        > chętnie by się zamienił

        Broń mnie panie Boże!!!

        Zamienić się? Na to miasto brzydkie, zatłoczone, pełne karierowiczów z prowincji, manifestacji i imprez paraliżujących cały system komunikacyjny? A w życiu tongue_out

        > Niechęć wywołują ciągłe oskarżenia, że całe państwo utrzymuje Warszawę, podczas
        > gdy to właśnie my płacimy największe podatki, które potem idą w Polskę.

        Taaaa, to widać szczególnie we Wrocławiu, który sparaliżowany komunikacyjnie czekał ileś tam lat na most, bo stolica przecież belkowym się brzydzi i musi mieć wantowy, ileś razy droższy.

        Wkładasz kij w mrowisko, nie chce mi się dyskutować, bo takich dyskusji było już tysiące, ale z tymi podatkami to nie do końca prawda. Może w porównaniu z takimi na przykład Siedlcami to się sprawdza, ale już w takich miastach jak moje - niekoniecznie. Wyobraź sobie, że wielki biznes nie idzie tylko do stolicy. Zobacz np. ile macie w wawie samochodów na wrocławskich blachach - to nie wrocławiaki stęsknione stolicy i zazdrośnie obserwujące je z zakompleksioną miną - to autka w leasingu smile

        > Warszawa ciągle jest narażona na różne ataki niezadowolonych górników czy
        > innych gróp zawodowych, którzy przyjeżdzają protestować niezadowoleni z rządów.

        No, tego to faktycznie nie zazdroszczę. Mamy to i we Wrocławiu, choć oczywiście na mniejszą skalę (że wsponę rolnikow z targpiastu okupujących UM, czy Zagórnego ze świnią w Urzędzie Wojewódzkim).

        > Ja nie mam zamiaru ciągle udowadniać że "nie jestem wielbłądem", jeśli ktoś w
        > Polsce powie mi, że z zasady nie lubi warszawiaków, to ma kompleksy większe od
        > własnej stodoły.

        Jeżeli ktoś nie lubi kogokolwiek "z zasady" to faktycznie nie ma z nim o czym gadać. Często jednak nie lubi się Warszawiaków z doświadczenia - ty też na pewno nie spotkałaś np. wszystkich amerykanów a masz jakieś zdanie na podstawie tych iluśtam których spotkałaś/widziałaś w TV, prawda? Ja nie mówię, że każdy Warszawiak to zło wcielone, oczywiście że nie... smile
        Ale są takie różne drobiazgi, które ludzi irytują - że podam przykład np. pisania przez Warszawskich forumowiczów na forach ogólnych np. "W alejach cośtam cośtam" a tak się składa, że dla mnie, w przeciwieństwie do takiego warszawiaka, warszawa nie jest centrum świata i kiedy patrzę z Wrocławia to "w alejach" może być równie dobrze np. w Krakowie.

        Drugą rzeczą jest zakładanie że Warszawa jest nam niezbędna do szczęścia. Otóż wcale nie jest - tak jak i na przykład Toruń. Tylko Warszawa ma tego pecha, że tam się lokują wszystkie centra państwowe i na tym cierpi (bo nie wiem, czy napływ biznesu jej to równoważy).

        Trzecią rzeczą jest Warszawocentryzm - dlaczego w ogólnopolskich stacjach radiowych, tv są podawane informacje o koncertach w Warszawie, o jej problemach drogowych itd. Co mnie, kiedy stoję w korku na klecińskiej we Wrocławiu obchodzi to, że stoją w korku na alejach, czy gdzieś tam, bo ZDiK Warszawa zawalił przetarg? Nic mnie to nie obchodzi, tak samo jak Warszawiaków nie obchodzi kwestia opóźnien w przebudowei ul klecińskiej we wro. To dlaczego o jednym się mowi, a o drugim nie? I nie mówcie mi, że to dlatego, że w Wawie mieszka więcej ludzi - w reszcie kraju mieszka więcej.

        Ja np. w Warszawie to byłem ze dwa razy na wycieczce (nie podobało mi się), ze dwa razy z firmy jak byłem kierowcą (ale musieli na mnie kląć - wsiok z prowincji przyjechał i jedzie 40 na godz szukając wisłostrady - co za wstyd) i ze 3 razy w rodzinnych interesach (pogrzeby itp). Do codziennego życia Warszawa nie jest mi potrzenbna.

        Więcej razy byłem w Krakowie czy w Pradze (do której zresztą mam bliżej).

        Nawet ten wątek jest tego przykładem - piszecie o tym, jak to wam się bydło do miasta z prowincji zjeżdża jakby to jakaś specyfika Warszawy była.,,

        Otóż może was to zdziwi, ale Warszawa nie jest jedynym dużym miastem w Polsce. Do mojego miasta również za karierą przyjeżdżają ludzie z prowincji (a także np. z Warszawy). Sąsiad mojej kumpeli (notabene ona jest spod Piotrkowa, ale wybrała Wrocław nad Warszawę) co weekend jeździ do rodziny, do Warszawy na Mokotów - a pracuje we Wrocławiu.

        Oczywiście każdy ma swoje wady i już. Ja przez mój post chcę pokazać po prostu, że powszechnym grzeszkiem Warszawiaków jest myślenie (i dawanie do zrozumienia innym) że Warszawa jest czymś ponad, jest ogólnopolskim centrum, mekką dla pielgrzymek karierowiczów - i jest jedyna w swoim rodzaju bo jest Stolicą. A akurat to, że jest stolicą, to chyba tylko uciążliwość dla jej mieszkańców (sami to piszecie) a przeciętnemu mieszkańcami reszty kraju to zwisa.
        • very_famous Re: Warszafka ... 08.11.05, 22:00
          A wiesz że w twoich wypowiedziach dominuje taki sam ton jak w wypowiedziach
          warszawki? Po co tyle jadu?
          • tomek854 Re: Warszafka ... 08.11.05, 22:51
            A bo sie zirytowałem.

            Jak się nie lubi Warszawy, to od razu albo kompleksy albo zazdrość, bo przecież Warszawy nie można nie lubić z racjonalnych powodów, bo jest najlepsza.

            Poza tym forma mojego posta nie zmienia tego, że jego treść nie jest taka bez sensu.
            • tomek854 Re: Warszafka ... 08.11.05, 22:55
              zzrobert i inni to samo piszą.

              A mnie to troszku irytuje, bo mam za dużo nadętych warszawiaków w otoczeniu - nie mówię przez to, że wszyscy tacy są, tylko, że ja coś na takich trafiam. I w kółko ter same dyskusje które można sprowadzić do "zazdrościcie nam wieśniaki z prowincji takiej fajnej Wawy"... I gadaj do automatu, jak pisał mój ulubiony warszawski Wiech smile
              • tomek854 Re: Warszafka ... 08.11.05, 22:59
                a po co ja się tłumaczę. Przeczytałem to jeszcze raz i nie widzę, żebym coś źle napisał. Uważasz, że gdzieś nie mam racji - powiedz mi to.
              • zzrobert Re: Warszafka ... 08.11.05, 23:58
                Zazdrościli to mają to samo: prezydenta wszystkich kaczorów ups Polaków.

                Więc teraz niestety remonty i regularnie zawalane terminy zaczną boleć każdego
                mieszkańca naszego mądrego inaczej kraju.

                Ps. a korek widzę co rano - blisko 4km a w poniedziałki i piątki pewnie więcej.
                Niech remont trwa a ludziom żyje się dostatniej. Ups to nie to zebranie.
                • tomek854 Re: Warszafka ... 09.11.05, 00:27
                  No własnie - ja ani zazdrościłem, ani kaczora nie chciałem. I co mnie spotkało? sad
                  • zzrobert Re: Warszafka ... 09.11.05, 01:34
                    Bo czemuż miałbyś mieć lepiej niż my?
                    Solidaryzm społeczny się to nazywa.
                    sad

                    Niestety w Polsce działa to na zasadzie równaj do małego.

            • very_famous Re: Warszafka ... 09.11.05, 13:23
              > Jak się nie lubi Warszawy, to od razu albo kompleksy albo zazdrość, bo przecież
              > Warszawy nie można nie lubić z racjonalnych powodów, bo jest najlepsza.

              A jak się ją lubi albo jest mieszkańcem to na 100% inni powiedzą że jestem
              nadętą karierowiczką, "warszafką", co nie wie że w Polsce są inne wielkie
              miasta. Tak przynajmniej sugerujesz i to nie po raz pierwszy.
              Generalnie podpisuję się pod tym co naskrobała warszawianka_jedna. Także
              powtarzać się nie będe. Oceniać ludzi można po tym co sobą reprezentują a nie po
              miejscu zamieszkania. Inaczej grozi nam paranoja.
              • tomek854 Re: Warszafka ... 10.11.05, 00:05
                Ale przecież ja nie powiedziałem nigdzie że to Ty, ona, czy np. Sloggi smile

                Piszę tylko o tym, jak to jest widziane z prowincji. A widziane jest tak, a nie inaczej, bo tak to, niestety, często wygląda.

                Ja bym tam chciał, żeby jak najmniej ludzi tak myślało. Ale jak widać uderz w stół...
        • warszawianka_jedna Re: Warszafka ... 09.11.05, 12:33
          tomek854 napisał:

          >
          >
          > > Ja nie mam zamiaru ciągle udowadniać że "nie jestem wielbłądem", jeśli kt
          > oś w
          > > Polsce powie mi, że z zasady nie lubi warszawiaków, to ma kompleksy więks
          > ze od
          > > własnej stodoły.
          >
          > Jeżeli ktoś nie lubi kogokolwiek "z zasady" to faktycznie nie ma z nim o czym
          g
          > adać. Często jednak nie lubi się Warszawiaków z doświadczenia - ty też na
          pewno
          > nie spotkałaś np. wszystkich amerykanów a masz jakieś zdanie na podstawie
          tych
          > iluśtam których spotkałaś/widziałaś w TV, prawda?


          osobiście nie mam żadnej awersji do mieszkańców żadnego miasta, chociaż jak
          widać wszyscy mają awersję do mnie. Ja tylko dzielę ludzi na mądrych i głupich
          bez względu na zamieszkanie.


          Ja nie mówię, że każdy Warsz
          > awiak to zło wcielone, oczywiście że nie... smile
          > Ale są takie różne drobiazgi, które ludzi irytują - że podam przykład np.
          pisan
          > ia przez Warszawskich forumowiczów na forach ogólnych np. "W alejach cośtam
          coś
          > tam" a tak się składa, że dla mnie, w przeciwieństwie do takiego warszawiaka,
          w
          > arszawa nie jest centrum świata i kiedy patrzę z Wrocławia to "w alejach"
          może
          > być równie dobrze np. w Krakowie.


          kompletnie nie wiem o co ci chodzi???

          >
          > Drugą rzeczą jest zakładanie że Warszawa jest nam niezbędna do szczęścia.


          a kto tak zakłada???


          Otóż
          > wcale nie jest - tak jak i na przykład Toruń. Tylko Warszawa ma tego pecha,
          że
          > tam się lokują wszystkie centra państwowe i na tym cierpi (bo nie wiem, czy
          nap
          > ływ biznesu jej to równoważy).


          no i tu oczekuję słów współczucia, chętnie wam oddamy te urzędy i sejm.

          >
          > Trzecią rzeczą jest Warszawocentryzm - dlaczego w ogólnopolskich stacjach
          radio
          > wych, tv są podawane informacje o koncertach w Warszawie, o jej problemach
          drog
          > owych itd. Co mnie, kiedy stoję w korku na klecińskiej we Wrocławiu obchodzi
          to
          > , że stoją w korku na alejach, czy gdzieś tam, bo ZDiK Warszawa zawalił
          przetar
          > g? Nic mnie to nie obchodzi, tak samo jak Warszawiaków nie obchodzi kwestia
          opó
          > źnien w przebudowei ul klecińskiej we wro. To dlaczego o jednym się mowi, a o
          d
          > rugim nie?


          o to możesz mieć pretensje do mediów a nie do mieszkańców.



          > Ja np. w Warszawie to byłem ze dwa razy na wycieczce (nie podobało mi się),
          ze
          > dwa razy z firmy jak byłem kierowcą (ale musieli na mnie kląć - wsiok z
          prowinc
          > ji przyjechał i jedzie 40 na godz szukając wisłostrady - co za wstyd)

          oto prawdziwy zakompleksiony prowincjusz. Ja nigdy nie trąbię na auta z obcą
          rejestracją, no chyba że nie patrzą na znaki i robią jakieś niedozwolone
          manewry. Taki sam problem ma bedąc gdzie indziej.


          . Ja przez mój post chcę pokazać po prostu,
          > że powszechnym grzeszkiem Warszawiaków jest myślenie (i dawanie do
          zrozumienia
          > innym) że Warszawa jest czymś ponad, jest ogólnopolskim centrum, mekką dla
          pie
          > lgrzymek karierowiczów - i jest jedyna w swoim rodzaju bo jest Stolicą.


          to ci przyjezdni karierowicze tak uważają, po to tu przyjechali, żeby później
          szpanować w swoich wioskach.


          A akura
          > t to, że jest stolicą, to chyba tylko uciążliwość dla jej mieszkańców (sami
          to
          > piszecie) a przeciętnemu mieszkańcami reszty kraju to zwisa.

          No właśnie zwisa wam to, że musimy się codziennie męczyć z tym całym rządowym
          chłamem. Czy nie rozumiesz, że właśnie do stolicy gdziekolwiek by ona była,
          najczęściej zjeżdżają głowy innych państw i delegacje rządowe i na stolicy ich
          obraz Polski się kończy. Czy to ci się podoba czy nie stolica jest wizywówką
          całego państwa, więc wolisz, żeby wyglądała jak prowincja czy jak miasto
          europejskie?

          chociaż pewnie ci to wisi, patrioto.
          • tomek854 Re: Warszafka ... 10.11.05, 00:03
            > osobiście nie mam żadnej awersji do mieszkańców żadnego miasta, chociaż jak
            > widać wszyscy mają awersję do mnie. Ja tylko dzielę ludzi na mądrych i głupich
            > bez względu na zamieszkanie.

            To zdrowe podejście jest - chwali się smile

            > kompletnie nie wiem o co ci chodzi???

            Chodzi o to, że warszawiacy na forum piszą tak, jakby to było forum warszawy, a nie np. kraju. A nie każdy musi wiedzieć gdzie są aleje, gdzie jest Hoża, i że akurat o Aleje w Warszawie chodzi. I nie tylko mnie to drażni, gdzieś tu wkleiłem wątek z forum o forum, gdzie ktoś się na to skarży.

            > > Drugą rzeczą jest zakładanie że Warszawa jest nam niezbędna do szczęścia.
            >
            > a kto tak zakłada???

            Ty na przykład:

            > No właśnie zwisa wam to, że musimy się codziennie męczyć z tym całym rządowym
            > chłamem. Czy nie rozumiesz, że właśnie do stolicy gdziekolwiek by ona była,
            > najczęściej zjeżdżają głowy innych państw i delegacje rządowe i na stolicy ich
            > obraz Polski się kończy. Czy to ci się podoba czy nie stolica jest wizywówką
            > całego państwa, więc wolisz, żeby wyglądała jak prowincja czy jak miasto
            > europejskie?
            >
            > chociaż pewnie ci to wisi, patrioto.

            Skoro Warszawa taka brzydka, to niech przyjeżdżają do innych miast. Jakieś tam zloty prezydentów już parę razy się we wro odbywały... Co prawda wolałbym żeby nie za często, bo korki są wtedy :]

            > o to możesz mieć pretensje do mediów a nie do mieszkańców.

            Hmmm. A gdzie te media mają siedzibę? Pewnie w Ustrzykach Górnych? smile

            Ogólnopolskie dzienniki, radia, telewizje mają zazwyczaj siedzibę w Warszawie i pracują w nich Warszawiacy. Dlaczego np. w RMFie nie ma Warszawocentryzmu? Bo nadaje z Krakowa (Krakowocentryzmu też nie ma, a przynajmniej nie było, jak jeszcze go słychałem).

            > oto prawdziwy zakompleksiony prowincjusz. Ja nigdy nie trąbię na auta z obcą
            > rejestracją, no chyba że nie patrzą na znaki i robią jakieś niedozwolone
            > manewry. Taki sam problem ma bedąc gdzie indziej.

            Znaczy że ja?

            Coś czuję, że temat jest jednak gorący - bo w Twoim poście co najmniej tyle irytacji co w moim. Chyba nie bardzo rozumiesz o co mi chodzi - trudno, może się jednak nie da wytłumaczyć. Ale tak jak masz dosyć takich, co Cię nie lubią, bo jesteś z Wawy i nie rozumiesz jak to wygląda z prowincji nie dziw się, że Ci na prowincji mają dosyć tych z Wawy, bo ci ich nie rozumieją.

            Pozdrawiam wink
            • zzrobert Re: Warszafka ... 10.11.05, 09:03
              > Chodzi o to, że warszawiacy na forum piszą tak, jakby to było forum warszawy,
              a
              > nie np. kraju. A nie każdy musi wiedzieć gdzie są aleje, gdzie jest Hoża, i że
              > akurat o Aleje w Warszawie chodzi. I nie tylko mnie to drażni, gdzieś tu wklei
              > łem wątek z forum o forum, gdzie ktoś się na to skarży.

              To to fakt np w GW w ogloszeniach w dodatku ogólnopolskim często widziałem
              podany telefon (warszawski a jakże) bez podanego kierunkowego. Jak mieszkałem
              poza Warszawą wkurzało mnie to bardziej, teraz odrobinę mniej ale głupota
              jednak jest męcząca.
              • tomek854 Re: Warszafka ... 10.11.05, 10:24
                > poza Warszawą wkurzało mnie to bardziej, teraz odrobinę mniej ale głupota
                > jednak jest męcząca.

                Warszawiejesz? big_grin
            • warszawianka_jedna Re: Warszafka ... 10.11.05, 13:58
              tomek854 napisał:

              > > osobiście nie mam żadnej awersji do mieszkańców żadnego miasta, chociaż j
              > ak
              > > widać wszyscy mają awersję do mnie. Ja tylko dzielę ludzi na mądrych i gł
              > upich
              > > bez względu na zamieszkanie.
              >
              > To zdrowe podejście jest - chwali się smile


              wielkie dzięki, tylko dlaczego inni (nie warszawiacy) takiego nie mają?


              >
              > Chodzi o to, że warszawiacy na forum piszą tak, jakby to było forum warszawy,
              a
              > nie np. kraju. A nie każdy musi wiedzieć gdzie są aleje, gdzie jest Hoża, i
              że
              > akurat o Aleje w Warszawie chodzi. I nie tylko mnie to drażni, gdzieś tu
              wklei
              > łem wątek z forum o forum, gdzie ktoś się na to skarży.

              czytałam to forum, na którym ktoś pytał o kablówkę na Krzykach nie podając że
              są one we Wrocławiu, więc o co ci chodzi?
              Po moim nicku od razu wiadomo skąd piszę smile

              >
              > > > Drugą rzeczą jest zakładanie że Warszawa jest nam niezbędna do szcz
              > ęścia.

              no jest, bo jest stolicą, gdyby stolicą był Poznań to on byłby potrzebny całemu
              narodowi.



              >
              Jakieś tam
              > zloty prezydentów już parę razy się we wro odbywały... Co prawda wolałbym
              żeby
              > nie za często, bo korki są wtedy :]


              no widzisz mądralo.

              >
              > > o to możesz mieć pretensje do mediów a nie do mieszkańców.
              >
              > Hmmm. A gdzie te media mają siedzibę? Pewnie w Ustrzykach Górnych? smile
              >
              > Ogólnopolskie dzienniki, radia, telewizje mają zazwyczaj siedzibę w Warszawie
              i
              > pracują w nich Warszawiacy.

              To sam załóż gazetę ogólnopolską wydawaną np. w Szczecinie, która oczywiście ma
              wszystkie najświeższe informacje z prac rządu, parlamentu czy prezydenta.

              >
              > Znaczy że ja?

              no ty, bo sam zakładasz, że pewnie wszyscy się na ciebie złościli tylko dlatego
              że miałeś obcą rejestrację i wolno jechałeś, bo nie znałeś miasta. Masz prawo
              go nie znać. Kiedy ja błądzę po jakimś mieście nie zakładam z góry, że ktoś
              uważa mnie za idiotkę dlatego, że pytam o drogę, na tym polega różnica.


              >
              > Ale tak jak masz dosyć takich, co Cię nie lubią, bo j
              > esteś z Wawy i nie rozumiesz jak to wygląda z prowincji nie dziw się, że Ci
              na
              > prowincji mają dosyć tych z Wawy, bo ci ich nie rozumieją.

              niechęć prowincji do miast a w szczególności do stolicy nie został wymyślony w
              Polsce, tak jest w każdym kraju na całym świecie.
              Czytałam gdzieś o tym. Najczęściej wynika to z tego, że prowincja czuje się w
              pewien sposób niedoceniana, uważa że należy się jej więcej uwagi ale nie
              potrafi o nią zabiegać.
              Z drugiej strony w stolicy żyje się szybko, ma ona dużo więcej atrakcji,
              możliwości ale przez to jest trudna do życia, wymagająca pod wieloma względami.
              To co jest w tym pozytywne, to to że prowincja stara się dogonić standardy
              miejskie. Jeśli w Warszawie jest metro, to może niedługo bedzie w Krakowie czy
              Wrocławiu? Jak by nie patrzyć stolica jest tą lokomotywą rozwoju, chociaż
              prowincja najchętniej stosuje równanie w dół.

              > Pozdrawiam wink

              pozdrawiam również
              • tomek854 Re: Warszafka ... 10.11.05, 20:55
                > wielkie dzięki, tylko dlaczego inni (nie warszawiacy) takiego nie mają?

                Jedni mają, drudzy nie mają. Niezależnie od miejsca zamieszkania. Czy Ty nie robisz do niewarszawiaków tego samego, co w/g Ciebie ja robię do Warszawiakow?

                > czytałam to forum, na którym ktoś pytał o kablówkę na Krzykach nie podając że
                > są one we Wrocławiu, więc o co ci chodzi?
                > Po moim nicku od razu wiadomo skąd piszę smile

                Po twoim widać. Ale przecież ja nie piłem do Ciebie osobiście smile Pisałem, że często tak jest - bo jest, nawet tutaj wink I jak widać nie tylko mnie to irytuje... Może irytuje to złe słowo - to przeszkadza. Czy to taki problem napisać "W wawie na jakiejśtam jest cośtam" niż "na jakiejś tam jest coś tam"?

                > no jest, bo jest stolicą, gdyby stolicą był Poznań to on byłby potrzebny całemu
                > narodowi.

                Ok. Możemy tak to ująć smile A więc warszawa jest nam [potrzebna tylko o tyle. o ile jest stolicą. Poza tym miasto jak każde inne.

                > no widzisz mądralo.

                Ale przecież ja Wam tego współczuję - to jest uciążliwie. I wcale się nie cieszę, że to jest w Warszawie, ja się tylko cieszę, że to nie u nas jest smile Równie dobrze mogłobybyć np. w Bornym-Sulinowie czy w Niemyjeząbkach.

                > To sam załóż gazetę ogólnopolską wydawaną np. w Szczecinie, która oczywiście ma
                > wszystkie najświeższe informacje z prac rządu, parlamentu czy prezydenta.

                RMF jakoś ma a nadaje z Krakowa.

                > no ty, bo sam zakładasz, że pewnie wszyscy się na ciebie złościli tylko dlatego
                > że miałeś obcą rejestrację i wolno jechałeś, bo nie znałeś miasta. Masz prawo
                > go nie znać. Kiedy ja błądzę po jakimś mieście nie zakładam z góry, że ktoś
                > uważa mnie za idiotkę dlatego, że pytam o drogę, na tym polega różnica.

                Ależ nie. Ja nic nie zakładam. Po prostu stwierdzam. Jadę courierem, bagażowym bzyczkiem takim. W dozwolonym miejscu zatrzymuję się, wyciągam mapę i sprawdzam, że muszę jechać dalej tą drogą aż do jakiejś a potem skręcić w lewo w tą jakąśtam. Więc jadę sobie powolutku (40, to normalna droga, żadna wielka magistrala, można 50) i patrzę po skrzyżowaniach która to ta moja, co mam w nią skręcić. Jakbym przegapił i musiał zawracać i kombinować większy zator bym zrobił niż jadąc te 40 kilkaset metrów. Więc jadę sobie, aż widzę tą moją, więc daje lewy kierunek i chcę zmienić pas. Kiedy się zwalnia, chcę ruszyć, ale wszyscy zza mnie, którzy wcześniej na mnie trąbili i mrugali, wyjeżdżają zza mnie z piskiem opon i wyprzedzają mnie wykrzyjąc do mnie obraźliwe epitety - krzyczało na mnie dwóch z pięciu, którzy zmuszeni byli za mną się "wlec". A poza tym kogoś, kto ma lewy kierunek włączony u nas na prowincji się nie wyprzedza... Poza tym załadowany ostro ceramiką courierek to nie BMW ani SLK i nie mogę sobie "depnąć" żeby dynamicznie zmienić pas.

                Wołanie do mnie w stylu "Spierdalaj cioto, jak się po dużym mieście boisz jeździć" spotkało mnie tylko w Wawie. I to za oboma razami, kiedy byłem tam latem, tak że było ciepło i mieliśmy pootwierane szyby. A bładziłem i w Krakowie, i w Katowicach, i w Opolu, i w Jeleniej, i w Bydgoszczy i w Zielonej i w Szczecinie, i w Edynburgu i w Glasgow i w Newcastle i w Aberdeen i w wielu pomniejszych miastach. Oczywiście że to jest jednostkowy przypadek tylko i o niczym nie świadczy. A przywołałem go tylko po to, żeby pokazać, że nic nadzwyczajnego nie robiłem, jechałem jak normalny ktoś szukający przecznicy do skrętu. często nawet taksówkarze tak robią - nikt nie zna CAŁEGO miasta na pamięc, a tymbardziej jak ktoś z daleka...

                Podobno mam pecha, że w Warszawie nadziewam się tylko na tych chamskich kierowców - tak twierdzą moi Warszawscy przyjaciele. Może i tak. Ale kiedy wiozłem mojego Warszawskiego kuzyna przez Wawe i zatrzymałem się przepuścić ludzi na pasach oraz wypuściłem autobus z zatoki to on do mnie powiedział "no już się nie popisuj, że u was we Wro taka kultura na drodze". Nawet nie wiedziałem o co chodzi, ja takie rzeczy robię odruchowo...

                Kiedy ja błądzę po jakimś mieście nie zakładam z góry, że ktoś
                > uważa mnie za idiotkę dlatego, że pytam o drogę, na tym polega różnica.

                Miałem taką sytuację "dojedziesz do krzyżowki i skręcisz w stronę Marszałkowskiej..."
                "To w lewo czy w prawo" - dopytuję...
                "No coś ty z lasu, nie wiesz gdzie jest Marszałkowska?"

                i wszystko w tym temacie. Ale oczywiście pytam - w końcu mi powiedział. A Wrocław to zielone miasto, można uznać żem z lasu wink

                > niechęć prowincji do miast a w szczególności do stolicy nie został wymyślony w
                > Polsce, tak jest w każdym kraju na całym świecie.

                Zgadzam się, też to czytałem.

                > Czytałam gdzieś o tym. Najczęściej wynika to z tego, że prowincja czuje się w
                > pewien sposób niedoceniana, uważa że należy się jej więcej uwagi ale nie
                > potrafi o nią zabiegać.

                Ale o tym, że mieszkańcy Paryża np. nie rozumieją ludzi z prowincji i tym ich irytują też tam pisali...

                > Z drugiej strony w stolicy żyje się szybko, ma ona dużo więcej atrakcji,
                > możliwości ale przez to jest trudna do życia, wymagająca pod wieloma względami.

                No i widzisz. Ktoś może to odczytać "my w stolicy jesteśmy lepsi, bo dajemy sobie radę w trudniejszych warunkach. A u was na prowincji to tylko krowy pasać" smile
                Widać to w wypowiedziach nawet na tym wątku - o tym jak bydło przyjechało z wioski i parkować nie umie. Mało to Warszawiaków parkuje krzywo? Mało to Wrocławiaków zajmuje dwa miejsca na raz? A probował kto kiedyś znaleźć miejsce parkingowe w centrum takiej np. Złotoryi czy choćby Wadowic? Też trzeba umieć ciasno parkować. Ale już oni są gorsi, bo z prowincji, to co oni mogą wiedzieć o parkowaniu...

                A po za tym przecież poza utrudnieniami w stolicy żyje się także pod wieloma względami łatwiej (choćby dlatego, ze metro budujemy Wam a nie np. Krakowiakom)

                > To co jest w tym pozytywne, to to że prowincja stara się dogonić standardy
                > miejskie. Jeśli w Warszawie jest metro, to może niedługo bedzie w Krakowie czy
                > Wrocławiu? Jak by nie patrzyć stolica jest tą lokomotywą rozwoju, chociaż
                > prowincja najchętniej stosuje równanie w dół.

                Tak, o ile nie robi się przesady. u nas niedawno pojawiły się drogowskazy dla turystow. Ile sie o tym trąbiło, że to warszawski wynalazek i że Warszawa nam darowała łaskawie ten pomysł. Tymczasem w wielu europejskich miastach tak jest, a one chyba akurat żadnej licencji od Warszawy nie musiały kupować?

                Znowu się rozpisałem. Ale myślałem, ze będzie kolejna pyskówka, a to ciekawa dyskusja nam wychodzi - zawze czegoś się do wiem, ja prowincjusz o was, a wy, Warszawiaki o reszcie świata tongue_out

                Pzdr smile
                • warszawianka_jedna Re: Warszafka ... 11.11.05, 10:53
                  tomek854 napisał:

                  >
                  > > no jest, bo jest stolicą, gdyby stolicą był Poznań to on byłby potrzebny
                  > całemu
                  > > narodowi.
                  >
                  > Ok. Możemy tak to ująć smile A więc warszawa jest nam [potrzebna tylko o tyle. o
                  > ile jest stolicą. Poza tym miasto jak każde inne.
                  >
                  właśnie tak ale bycie stolicą zobowiązuje, dlatego w imieniu reszty kraju
                  wybuchło powstanie. My warszawiacy jesteśmy dumni z powstania warszawskiego,
                  chociaż cena była ogromna i jest odczuwalna do dziś. Z perspektywy lat można się
                  zastanawiać czy było warto ale ci co przeżyli wiedzą że było.
                  Zapraszam do muzeum naprawdę robi wrażenie.


                  > Podobno mam pecha, że w Warszawie nadziewam się tylko na tych chamskich kierowc
                  > ów - tak twierdzą moi Warszawscy przyjaciele.

                  też tak uważam.


                  > Miałem taką sytuację "dojedziesz do krzyżowki i skręcisz w stronę Marszałkowski
                  > ej..."
                  > "To w lewo czy w prawo" - dopytuję...
                  > "No coś ty z lasu, nie wiesz gdzie jest Marszałkowska?"
                  >
                  no cóż, podtrzymuję to co już napisałam, dzielę ludzi na mądrych i głupich, ty
                  miałeś pecha trafić na tych drugich.

                  >
                  > > Z drugiej strony w stolicy żyje się szybko, ma ona dużo więcej atrakcji,
                  > > możliwości ale przez to jest trudna do życia, wymagająca pod wieloma wzgl
                  > ędami.
                  >
                  > No i widzisz. Ktoś może to odczytać "my w stolicy jesteśmy lepsi, bo dajemy sob
                  > ie radę w trudniejszych warunkach."

                  oczywiście z jednej strony tak właśnie jest, ludzie z miasta często są
                  zaradniejsi a przez to pewni siebie i naprawdę nie ma w tym nic złego.


                  > Widać to w wypowiedziach nawet na tym wątku - o tym jak bydło przyjechało z wio
                  > ski i parkować nie umie. Mało to Warszawiaków parkuje krzywo? Mało to Wrocławia
                  > ków zajmuje dwa miejsca na raz? A probował kto kiedyś znaleźć miejsce parkingow
                  > e w centrum takiej np. Złotoryi czy choćby Wadowic? Też trzeba umieć ciasno par
                  > kować. Ale już oni są gorsi, bo z prowincji, to co oni mogą wiedzieć o parkowan
                  > iu...

                  he, he parkowanie w Warszawie to bułka z masłem. Kiedy byłam w Paryżu,
                  zobaczyłam samochody ustawione zderzak w zderzak i to pod górkę, przeraziłam się wink

                  > A po za tym przecież poza utrudnieniami w stolicy żyje się także pod wieloma wz
                  > ględami łatwiej (choćby dlatego, ze metro budujemy Wam a nie np. Krakowiakom)
                  >
                  budujemy??? żartujesz???

                  >
                  > Tak, o ile nie robi się przesady. u nas niedawno pojawiły się drogowskazy dla t
                  > urystow. Ile sie o tym trąbiło, że to warszawski wynalazek i że Warszawa nam da
                  > rowała łaskawie ten pomysł.

                  to przecież wasi trąbili a nie warszawiacy. Może chodziło o to że w Warszawie to
                  się sprawdziło.
                  dobre pomysły zawsze warto zaszczepić na swój grunt.

                  pozdrawiam i zapraszam na ponowną konfrontację ze stolicą, może będziesz miał
                  więcej szczęścia i nabierzesz dystansu, bo tego właśnie brakuje przyjezdnym.
                  • tomek854 Re: Warszafka ... 11.11.05, 11:32
                    > właśnie tak ale bycie stolicą zobowiązuje, dlatego w imieniu reszty kraju
                    > wybuchło powstanie. My warszawiacy jesteśmy dumni z powstania warszawskiego,
                    > chociaż cena była ogromna i jest odczuwalna do dziś. Z perspektywy lat można si
                    > ę
                    > zastanawiać czy było warto ale ci co przeżyli wiedzą że było.
                    > Zapraszam do muzeum naprawdę robi wrażenie.

                    Ja też jestem dumny z powstania. Tak samo jak z naszych lotników w GB. I tak samo jak z polonii wrocławskiej na przykład czy z partyzantów walczących po lasach. Moi bliscy nie brali udziału w żadnym z tych wydarzeń - dlatego są one mi tak samo odległe, ale ważne dla ogółu jako dla narodu w sensie, a więc i dla mnie. Poza tym powstanie było w Warszawie, bo była ona stolicą i dlatego wyzwolenie jej miało być symboliczne. Ale z drugiej strony zajęcie jej przez niemców też było symboliczne. A więc masz rację - Warszawiacy musieli znieść więcej niz np. Poznaniacy.

                    > no cóż, podtrzymuję to co już napisałam, dzielę ludzi na mądrych i głupich, ty
                    > miałeś pecha trafić na tych drugich.

                    No, to niestety mój pech jest - ale tylko w Warszawie. A poza pechem wierzę w prawdopodobieństwo. Np. 10 lat jeżdżę na stopa i tylko 3 (słownie trzy) razy trafiłem na Warszawiaka rodzonego... Pech? A może coś w tym jest? Są jakies cechy regionalne. Jak inaczej wyjaśnić fakt, że stojąc na stopa na wylocie z Wrocławia zabieram się średnio po 10 minutach a na wylocie z Poznania godzinę? Sami Poznaniacy o sobie mówią, że są nieufni wobec obcych ale za to jak już kogoś poznają to jest super (potwierdzam). Z kolei wroc ma opinię miasta otwartego - w przełożeniu na mojego stopa - zgadza się. Więc może jednak procent buractwa nie tylko przyjezdnego w Wawie jest większy? Pech, i nie zazdroszczę, bo pod tym względem to Wy musicie mieć faktycznie ciężkie życie. My mamy takie sobie, a moi przyjaciele na beskidzkiej wsi mają super.

                    > oczywiście z jednej strony tak właśnie jest, ludzie z miasta często są
                    > zaradniejsi a przez to pewni siebie i naprawdę nie ma w tym nic złego.

                    Oczywiście. Zgadzam się w 100%. Są zaradniejsi do życia w mieście smile Mnie np. znajomi poprosili kiedyś zebym pole skosił kosą i wyobraź sobie, że nie szło mi tak, jak bym chciał a oni pokładali się ze śmiechu. A ile ubawu było jak kiedyś mi się wajhy w traktorze pomyliły i tą łyżką z przodu w trakcie jazdy balet mechaniczny odstawiłem - przecież tam każdy 12-latek traktorem jeździ...

                    Poza tym pozostaje kwestia (oczywiście nie tylko do warszawiaków) ta, że miastowi właśnie dlatego uważają się za lepszych i często dają to odczuć "tym wieśniakom".

                    >> he, he parkowanie w Warszawie to bułka z masłem. Kiedy byłam w Paryżu,
                    > zobaczyłam samochody ustawione zderzak w zderzak i to pod górkę, przeraziłam si
                    > ę wink

                    No, a jeszcze do tego to my połowę kursu spędzamy na placu między słupkami a nie oni smile
                    A widziałaś maluchy albo fiaty 500 z takimi odbojnikami jak w jachtach? ;D

                    > budujemy??? żartujesz???
                    No nie, właśnie nie śmiałem, bo by było że się czepiam organizacji budowy przez zawiść że u mnie nie budują. Ale cała Polska polewa, że budujecie metro i macie już pół metra smile

                    Fakt, że tutaj przoduje Poznań ze swoją Pestką... Może nie taka prestiżowa jak metro - ale działa.

                    > to przecież wasi trąbili a nie warszawiacy. Może chodziło o to że w Warszawie t
                    > o
                    > się sprawdziło.
                    > dobre pomysły zawsze warto zaszczepić na swój grunt.

                    O przepraszam. Ja tą informację znalazłem tu na forum. Sloggi czy ktoś wkleił przed wakacjami. Przecież u nas na każdym słupie nie wisi "licecja Warszawa" - nawet bym nie wpadł, że to jest zgapiony pomysł. Link, OIDP, był do stołecznej gazety.

                    Ale tak, dobre pomysły zawsze należy zgapiać smile

                    > pozdrawiam i zapraszam na ponowną konfrontację ze stolicą, może będziesz miał
                    > więcej szczęścia i nabierzesz dystansu, bo tego właśnie brakuje przyjezdnym.

                    A ja zapraszam do pięknego Wrocławia smile Na prowincji także jest co robić (i nie ma gdzie parkować) wink

                    Pozdrawiam.

                    ..
                    • tomek854 Re: Warszafka ... 11.11.05, 11:35
                      Napisałem:

                      > ełożeniu na mojego stopa - zgadza się. Więc może jednak procent buractwa nie ty
                      > lko przyjezdnego w Wawie jest większy? Pech, i nie zazdroszczę, bo pod tym wzgl
                      > ędem to Wy musicie mieć faktycznie ciężkie życie.

                      A to ktoś napisał poniżej:

                      Wiesz ja chociaż jestem "z tąd" - nie cierpię Warszawy. Mam dość chamstwa na
                      każdym kroku, korków, brudu, dzikiego pędu i całej "cudnej" otoczki warszawki.
                      Kocham góry za spokój i "czas na wszystko". Ale w moim zawodzie praca jest
                      tylko w molochach typu Warszawa. Jak wygram w totka natychmiast wyprowadzam sie
                      w góry na działkę o powierzchni kilkudziesięciu hektarów. Z dala od zgiełku,
                      huku, biegu i smrodu miasta.

                      Czyli to nie tylko moje spostrzeżenie a także warszawiaków. To już dobrze, bo znowu się bałem, że jestem źle nastawiony smile
                    • warszawianka_jedna Re: Warszafka ... 11.11.05, 12:51
                      tomek854 napisał:

                      . Poza tym powstanie było w Warszawie, bo była ona stolicą i dlatego wyzwolenie
                      > jej miało być symboliczne. Ale z drugiej strony zajęcie jej przez niemców też
                      > było symboliczne.

                      ale tysiące ofiar i miasto zrównane z ziemią było realne a nie symboliczne.


                      Więc może jednak procent buractwa nie ty
                      > lko przyjezdnego w Wawie jest większy? Pech, i nie zazdroszczę, bo pod tym wzgl
                      > ędem to Wy musicie mieć faktycznie ciężkie życie. My mamy takie sobie, a moi pr
                      > zyjaciele na beskidzkiej wsi mają super.

                      to wszystko podciągam pod jeden temat, mądrzy i głupi, kulturalni i chamscy są w
                      każdej społeczności i to w podobnych proporcjach. Jeśli Warszawa ma ok. 2 mln.
                      mieszkańców to odsetek będzie bardziej się rzucał w oczy, niż we wsi liczącej
                      300 mieszkańców.
                      >
                      > > oczywiście z jednej strony tak właśnie jest, ludzie z miasta często są
                      > > zaradniejsi a przez to pewni siebie i naprawdę nie ma w tym nic złego.
                      >
                      > Oczywiście. Zgadzam się w 100%. Są zaradniejsi do życia w mieście smile Mnie np.
                      > znajomi poprosili kiedyś zebym pole skosił kosą i wyobraź sobie, że nie szło mi
                      > tak, jak bym chciał a oni pokładali się ze śmiechu. A ile ubawu było jak kiedy
                      > ś mi się wajhy w traktorze pomyliły i tą łyżką z przodu w trakcie jazdy balet m
                      > echaniczny odstawiłem - przecież tam każdy 12-latek traktorem jeździ...

                      no tak ale ja nie czuję się gorsza dlatego że nie umiem jeździć traktorem i
                      pewnie też bym się z siebie śmiała w takiej sytuacji, to się nazywa dystans do
                      siebie.

                      > Poza tym pozostaje kwestia (oczywiście nie tylko do warszawiaków) ta, że miasto
                      > wi właśnie dlatego uważają się za lepszych i często dają to odczuć "tym wieśnia
                      > kom".

                      to subiektywne odczucie. Ja bardzo szanuję ludzi ze wsi i ich ciężką pracę,
                      zdaję sobie sprawę że dużo przyjemniej siedzieć sobie w ciepłym biurze niż doić
                      krowy o 6 rano.


                      > A widziałaś maluchy albo fiaty 500 z takimi odbojnikami jak w jachtach? ;D

                      nie ale wszystkie prawie samochody były pogniecione od takiego parkowania.
                      Ale cała Polska polewa, że budujecie metro i maci
                      > e już pół metra smile

                      tu się nie ma z czego śmiać dla nas to prawdziwy problem. Oczywistym błędem było
                      to że merta nie zbudowano zaraz po wojnie kiedy miasto było zrównane z ziemią.
                      Niestety to była decyzja polityczna, zbudowano nam za to pałac kultury, który
                      patrząc z perspektywy czasu naprawdę się sprawdził i jest najbardziej
                      charakterystyczną budowlą w Polsce. Szkoda tylko, że ciągle kojarzy się z
                      komunizmem i panowaniem rosjan.

                      >
                      > Ale tak, dobre pomysły zawsze należy zgapiać smile

                      kurcze, dopiero z tekstu wynikło mi że "zgapiać" znaczy ściągać.

                      >
                      > A ja zapraszam do pięknego Wrocławia smile

                      słoneczko, ja już chyba pisałam, że mieszkałam we Wrocławiu przez 2 lata i mam
                      wielki sentyment do tego miasta a w szczególności do Krzyków, na których mieszkałam.

                      pozdrowionka
                      • tomek854 Re: Warszafka ... 14.11.05, 02:17
                        > ale tysiące ofiar i miasto zrównane z ziemią było realne a nie symboliczne.

                        Owszem. To prawda. To ze pisalem o symbolach nie zmienia tewgo faktu.

                        > to wszystko podciągam pod jeden temat, mądrzy i głupi, kulturalni i chamscy są
                        > w
                        > każdej społeczności i to w podobnych proporcjach. Jeśli Warszawa ma ok. 2 mln.
                        > mieszkańców to odsetek będzie bardziej się rzucał w oczy, niż we wsi liczącej
                        > 300 mieszkańców.

                        Moze i tak. Ale jak we wsi mieszka 100 osob, to szansa ze trafie na wiejskiego glupka jest 1/100. Trzeba by zrobic badania na jakiejs miarodajnej probie. Szukam sponsora, ktory pozyczy mi samochod na wiejskich blachach, da na paliwo i bede 3 tygodnie po wawie jezdzil i pytal o droge suspicious Wtedy ustalimy jak to jest...:]

                        > no tak ale ja nie czuję się gorsza dlatego że nie umiem jeździć traktorem i
                        > pewnie też bym się z siebie śmiała w takiej sytuacji, to się nazywa dystans do
                        > siebie.

                        Oczywiscie. Ale chodzilo mi o cos innego. Piszesz "zaradniejsi" - to sie odbiera jako "bardziej zaradni" a wiec "lepiej sobie rade daja" a wiec "lepsi". Czyli uznajesz, ze zaradnosc, ktora potrzebna jest do zycia w Wawie jest czyms lepszym niz zaradnosc potrzebna do zycia na prowincji. Znaczy moze nie uznajesz, ale tak to wyglada.

                        > tu się nie ma z czego śmiać dla nas to prawdziwy problem.

                        Dlatego sie nie smialem od razu smile A palac owszem, ladny. Ja lubie smile Tylko okolice syfiaste troche, ale podobno kaczor zarzadzil, ze sie "posprzata"

                        > kurcze, dopiero z tekstu wynikło mi że "zgapiać" znaczy ściągać.

                        Skrot myslowy - nasladowac po prostu.

                        > słoneczko, ja już chyba pisałam, że mieszkałam we Wrocławiu przez 2 lata i mam
                        > wielki sentyment do tego miasta a w szczególności do Krzyków, na których mieszk
                        > ałam.

                        <pac> no tak tongue_out

                        Wybacz, kwiatuszku tongue_out
                    • very_famous Re: Warszafka ... 11.11.05, 13:20
                      > to przecież wasi trąbili a nie warszawiacy. Może chodziło o to że w Warszawie
                      > to się sprawdziło.
                      > dobre pomysły zawsze warto zaszczepić na swój grunt.

                      >O przepraszam. Ja tą informację znalazłem tu na forum. Sloggi czy ktoś wkleił
                      >przed wakacjami. Przecież u nas na każdym słupie nie wisi "licecja Warszawa" -
                      >nawet bym nie wpadł, że to jest zgapiony pomysł. Link, OIDP, był do stołecznej
                      >gazety.

                      No ale w czym masz problem? Że na wrocławskich ulicach wiszą tablice "made in
                      Warszawa"? O ile pamiętam to doszukiwałeś się w tym sporego podejrzanego biznesu.
                      A linki do znalezionych informacji moze podać każdy. Ja podaję do tych warszawskich.
                      • tomek854 Re: Warszafka ... 14.11.05, 02:19
                        Jakiego biznesu?

                        chyba ze chodzilo o to, ze mielibysmy placci jakas oplate licencyjna. Wtedy to tak. Bo to zaden Warszawski wynalazek, drogowskazy to rzecz stara jak swiat a podobne do tych w mnostwie miast sa (chocby w Pradze).

                        A wklejaj jakie chcesz - to akurat jest nawet fajne - w ten sposob ja moge wyczytac jakas ciekawostke z wawy a Ty np. z wroca.

                        Podsunalem to tylko dlatego, ze ktos mowil. ze to we wro o tym pisali.
    • skorpioniczka Re: Warszafka ... 08.11.05, 11:36
      Kompleksy, kompleksy i jeszcze raz kompleksy.
      W moim bloku mieszka coraz wiecej takich "warszawiaczków". Chamstwo i słoma
      wychodzi wszystkimi możliwymi otworami. Jeszcze działa na nich (jako tako
      narazie) straż miejska, ale czy na tym polega mieszkanie w jednym bloku
      kilkudziesięciu rodzin? Z okien lecą śmieci, butelki i inne ciekawostki. Na
      klatce torby ze śmieciami, bo śmietnik przed budynkiem. Psa też się czesze na
      klatce schodowej, a ze kudły fruwają to "coś się stało?". Jak zaparkować na
      parkingu, kiedy taki "nowomiastowy" staje na 3 miejscach? Zaczynam myśleć o
      wyprowadzce pod Warszawęcrying
      • magoo_king Re: Warszafka ... 08.11.05, 19:56
        skorpioniczka napisała:

        > Jak zaparkować na
        > parkingu, kiedy taki "nowomiastowy" staje na 3 miejscach? Zaczynam myśleć o
        > wyprowadzce pod Warszawęcrying

        Kiedyś na temat tego "parkowania" rozmawiałem z kolegą, powiedział tylko :
        a namaluj pasy do parkowania na trawie, kamieniach lub piachu, oni pasy
        parkowania widz pierwszy raz, więc nie wymagaj.
        Więcej pytań nie miałem smile

        Skorpioniczka, już też już patrzyłem za mieszkaniem w Ząbkach smile
        • zo_h Re: Warszafka ... 08.11.05, 21:48
          Pewnie ulice, bloki a kto wie może i samochody też pierwszy raz widzą ... a nie
          pomyślisz może o tym że takie gadanie o innych to własnie ta osławiona warszafka

          ...

          Pozdrawiam.
          • zzrobert Re: Warszafka ... 08.11.05, 22:14
            Ludzie jak ludzie wszędzie tacy sami, miasto takie samo jak inne a że większe
            to i buraków ilościowo więcej i ich bardziej widać niż w "małym".

            Sam pochodzę z Lublina, mieszkam w Warszawie a czuję się tak samo warszawiakiem
            jak lubelakiem nie robiąc z tego problemów ani sobie ani innym.
            Najśmieszniejsze że ludzie przywiązują wielką uwagę do miasta a jakoś nie mają
            oporów mysleć podobnie o aktualnej firmie w której pracują (często bywa że
            konkurencyjnej do poprzedniej).

            Trzeba pamiętać że te same problemy są w każdym mieście tak z napływowymi jak i
            lokalnymi prostaczkami. To nie problem skąd tylko kto pochodzi.

            To samo miałem przez 30 lat w Świdniku "pod" wink Lublinem - ponad 90%
            mieszkańców to przybysze z okolicznych wiosek zjechani za chlebem do wielkiej
            fabryki. No ale cóż wymagać miasto jest miastem od 1956 roku. Takich
            miast "jest cały kraj".


            Ps. Psycholodzy by to ładniej opisali i rozciągnęli na problemy z dzieciństwa -
            pewnie nawet rodziców wink
          • magoo_king Re: Warszafka ... 08.11.05, 22:39
            zo_h napisał:

            > Pewnie ulice, bloki a kto wie może i samochody też pierwszy raz widzą ... a
            ni
            > e
            > pomyślisz może o tym że takie gadanie o innych to własnie ta osławiona
            warszafk
            > a
            >
            > ...
            >
            > Pozdrawiam.

            może tak być.
            Ja też pozdrawiam.
        • skorpioniczka Re: Warszafka ... 09.11.05, 08:02
          Coś w tym jednak jestsad
          • rembert Re: Warszafka ... 09.11.05, 09:08
            Serdecznie zapraszam do głębszej dyskusji na forum:
            • skorpioniczka Re: Warszafka ... 09.11.05, 20:35
              Wiesz ja chociaż jestem "z tąd" - nie cierpię Warszawy. Mam dość chamstwa na
              każdym kroku, korków, brudu, dzikiego pędu i całej "cudnej" otoczki warszawki.
              Kocham góry za spokój i "czas na wszystko". Ale w moim zawodzie praca jest
              tylko w molochach typu Warszawa. Jak wygram w totka natychmiast wyprowadzam sie
              w góry na działkę o powierzchni kilkudziesięciu hektarów. Z dala od zgiełku,
              huku, biegu i smrodu miasta.
              • maya2006 a to jakis awans spoleczny? to bycie ... 09.11.05, 21:27
                WARSZAWIAKIEM ?
                • typson Re: a to jakis awans spoleczny? to bycie ... 10.11.05, 11:21
                  nie "bycie" a "stanie się" i niektorym sie tak wydaje. Stad cale zamieszanie
    • typson Re: Warszafka ... 10.11.05, 01:23
      uu, jakis fany temat mnie ominął?
    • drzazga1 Re: Warszafka ... 11.11.05, 19:33
      Z moich obserwacji wynika, ze najglosniej dziamgaja i najbardziej sie Warszawa
      nie podoba ludziom, ktorzy przyjechali tu "za praca", bo "u siebie" nie dalo
      rady wyzyc. Ze nie podoba ich prawo, nie ma obowiazku kochania, ale to
      demonstrowanie obrzydzenia i wstretu mnie z lekka wkurza i zawsze mam ochote
      walnac cieta riposte w stylu wujka Staszka z popularnego dowcipu.


      D. - Warszawianka z wyboru od 7 lat (obecnie na czasowym wygnaniu)
      • magoo_king Re: Warszafka ... 12.11.05, 09:06
        jaki to dowcip, nie krępuj się - mów smile
        • drzazga1 Dowcip znany, ale moge przytoczyc 12.11.05, 11:22
          Tytul: wujek Staszek, mistrz cietej ripostysmile

          Maly Jasio poszedl do cyrku, siedzi, bawi sie i nadszedl czas na numer Klauna
          Szydercy. Wchodzi K.Sz., rozglada sie po widowni, podchodzi do Jasia i pyta:
          - Powiedz mi Jasiu, czy ty jestes glowa wolu?
          - Nie, nie jestem
          - A moze ty Jasiu jestes tulow wolu?
          - Nie, nei jestem tulow wolu.
          - Ha, ha! Tu ty Jasiu jestes dupa wolowa!

          Jasiu posmutnial i poszedl do domu. Mam pyta, dlaczego jest taki smutny, wiec
          opowiedzial o Klaunie Szydercy. Na to mama:
          - Nie martw sie Jasiu, jutro do cyrku pojdzie z toba wujek Staszek, mistrz
          cietej riposty.
          Nastepnego dnia poszedl Jasiu z wujkiem do cyrku i znow wyszedl Klaun Szyderca,
          rozglada sie po widowni, zauwazyl Jasia i ucieszony podchodzi i pyta:
          - Powiedz mi Jasiu, czy ty jestes glowa wolu?
          - Nie, nie jestem
          - A moze ty Jasiu jestes tulow wolu?
          - Nie, nie jestem tulow wolu.
          - Ha, ha! Tu ty Jasiu jestes dupa wolowa!

          Na to odzywa sie wujek Staszek:
          -Spierdalaj chuju!!!


          Dowcip taki sobie, ale powiedzonko o cietej riposcie zadomowilo sie na dobre,
          przynajmniej wsrod moich znajomych

          Ps. Sorry za lacine, ja tylko cytujewink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka