sloggi
26.03.06, 19:24
Mam to w genach, pradziadek jak dostawał melancholii to latał w płaszczu po
polach. I mnie to nachodzi, czyli cos tego błękitu w genotypie zostało.
No i naszło mnie, czyli wiosna będzie. Zimą mnie nie nosi, tylko jak już ma
być ciepło.
Pojechałem autobusem za miasto, na pola i dałem "w długą", na skos, trochę
międzą a trochę bruzdami, przez błoto i koło wierzbiny, która już jest miękka.
Wiatr mnie po włosach głaskał, resztki śniegu i lodu pryskały spod traperskich
butów, było pysznie. Ludzie z drogi patrzyli chyba w lekkim zadziwieniu na
chłopa co gna przez pole. Tego mi było potrzeba, uszy zapłonęły od chłodu,
polny wiatr co igrał mi z włosami wpadł do nosa, uciekł uszami, wirzba witką
mnie zawadziła, żebym o niej pamiętał. Postraszyłem zająca, przepiórki mi spod
nóg wystrzeliły ku niebu. Ma być jeszcze szaro, mglisto i ponuro.
Ożyłem, bo przecież zaczyna się przedwiośnie moi Mili.