kriss67
02.06.06, 10:21
Od dwóch tygodni przezywam horror. Do pracy rowerem pomykam, a parkuje pod
pracą w pakamerce na parkingu. 2 tygonie temu Pan Parkingowy znalazł psa i
przygarnął go. Piesek wielkości jamnika. Bestia tak sobie mnie upatrzyła, że
mam przerabane. Rzuca sie kanalia na mnie, warczy, dwa razy mnie dziabnał
Jak wjeżdzam na parking to ciuchutko otwieram pakamerke, żeby wscieklizna
mnie nie usłyszała. Pare dni temu wyprowadziłem rower za siatke i myslałem,
że mam gnojka z głowy, a ten zasuwa za mną po ulicy. Kilkaset metrów mnie
gonił

Jak dojeżdzałem do skrzyzowania, to modliłem sie żeby zielone na
czerwone sie nie zmieniło bo normalnie by mnie zeźiarł.
Od dwóch dni przynosze mu psie cukierki i nic. Cukierki zjada a potem znowu
swoje robi. Chyba kanalie otruje

Kumpel który motorem jeździ ma to samo. Na samochodziarzy Rudy (tak sie
nazywa) nie rzuca sie...
Pozdro
Krzysztof