skiela1
09.10.06, 05:51
Ona: Co tak siedzisz?
On: Jak?
Ona: Taki znudzony. Dawniej się ze mną nie nudziłeś.
On: Nie jestem znudzony. Czytam gazetę.
Ona: Dawniej w moim towarzystwie
nie czytałeś gazet.
On: Od czasu jak jesteśmy małżeństwem, stale jestem w twoim towarzystwie, a
kiedyś muszą przecież przeczytać gazetę.
Ona: Już ci się nie podoba, że jesteśmy małżeństwem? Dawniej byłeś szczęśliwy
z tego powodu.
On: Zlituj się, wcale nie powiedziałem, że mi się nie podoba.
Ona: Dawniej nie miałeś zwyczaju zarzucać mi kłamstwa.
On: Nie zarzucam ci kłamstwa. Czego chcesz ode mnie?
Ona: Nic nie chcę od ciebie. Chcę tylko, żebyś mnie traktował jak dawniej.
On: Dobrze, postaram się.
Ona: Dawniej nie musiałeś się starać...*
Pretensje są najbardziej upokarzającą formą narzekania, przyznaniem się do
tego, że wymagamy dla siebie więcej, niż otrzymujemy, że jesteśmy albo głupimi
kupcami, albo kiepskimi żebrakami.
Charakterystyczne, że najwięcej pretensji jest oskarżeniem o niewdzięczność.
Stanowią one wtedy przyznanie się do wyjątkowego upośledzenia - zaiste marnym
człowiekiem i lichym kalkulatorem jest ten, kto daje, licząc na wdzięczność.
Swieta prawda.