Dodaj do ulubionych

Kto ucieka z Kościoła?

23.10.07, 09:13
wiadomosci.onet.pl/1445187,240,kioskart.html
"Proszę księdza, chcę odejść"

Episkopat stoi przed trudnym zadaniem. Powstaje instrukcja
postępowania z ludźmi, którzy nie chcą figurować w spisach Kościoła
katolickiego.
(...)
Po ostatnim zebraniu plenarnym Episkopatu biskupi wydali lakoniczny
komunikat: do kurii przychodzi coraz więcej wniosków od osób, które
chcą odejść z Kościoła. Biskupi mówią nawet o "zorganizowanej
akcji", przyznając, że napływające wnioski sprawiają duchownym
problem.

Jak odróżnić chwilową, nieprzemyślaną decyzję od dojrzałego wyboru?

Czego można dowiedzieć się o motywacjach apostaty podczas krótkiej
rozmowy w kancelarii?

Co zrobić z tymi, którzy chcą się wypisać z Kościoła z powodów
finansowych?

A osiemnastolatkowie, którzy przychodzą do parafii z ogniem w oczach?

I w końcu: kiedy katolik przestaje naprawdę być katolikiem?

Pytań jest znacznie więcej(...)
________________

A ja dodam jedno podstawowe, skoro o świadomych decyzjach mowa..
Czyją ŚWIADOMĄ decyzją było, by stał się Katolikiem i figurował w
spisach, z któch wydostanie się jest teraz obwarowane pytaniem "czy
to świadoma decyzja"? Może od tego należałoby zacząć?
Obserwuj wątek
    • yuka4 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:00

      to była świadoma decyzja rodziców każdego katolika.....
      • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:06
        A z jakiej to racji Oni mieli decydować za Niego? To był Jego wybór?
        Naprawdę tak nam w smak to, co narzucone? Nakładają nam kajdany, nie
        dając wyboru, a my się cieszymy? Gdyby Ktoś za Ciebie poszedł do
        wyborów i zagłosował wbrew temu, co myślisz, też byś się cieszyła?

        Dzień dobry, miło Cię widziećsmile
        • yuka4 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:14

          powiem na własnym przykładzie , ok?
          to moi rodzice zadecydowali za mnie , nie mam do nich ani żalu ani
          pretensji, zostali w takiej wierze wychowani, to i swoje pociechy
          tak chcieli wychować , jakos nikt z mojej rodziny ani bliższej ani
          dalszej nie zmieniał wiary czyli jak napisałaś - nikt sie nie
          wypisał - myslę,że jednak gdyby ktoś zechciał , to miałby pod górkę
          i to dość stromą
          • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:17
            OK, nie o to mi szło, tak naprawdę.. Chodzi o to, że Nikt nie pyta,
            dlaczego nieświadomie stał się Katolikiem.. ale, dlaczego świadomie
            nie chce nim już być, to pytania się pojawiają.. Dlaczego? Skoro po
            prostu rezygnuje z narzuconej woli Rodziców? Nie ma prawa?
            • yuka4 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:26

              hmm.... odpowiedź jest prosta , a jaką inną wiare mogli mi
              zaproponować , skoro innej nie znali
              to jest jak dziedziczenie z dziada pradziada
              • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:37
                Nikt nie mówi o wierze.. Tylko o religii (sposobie praktykowania
                wiary). Można przekazywać wiarę w Boga i zapoznawać z praktykami
                danej religii - wybór przyjęcia chrztu, czyli zadeklarowania się,
                jaka MI religia odpowiada, pozostawiając świadomemu wyborowi.
                Pytanie, dlaczego KK wprowadziło sobie chrzest niemowląt, naprzekór
                Pismu Świętemu, które powinno być prawną podstawą każdej Ich decyzji?
        • mysza63 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:16
          Jestem za tym żeby chrzest był świadomą decyzją. Niestety wtedy kościół nie mółby się pochwalić tak liczną gromadką swoich wyznawców.
          Ja swoje dzieci ochrzciłam dla świętego spokoju i do komuni też poszli ale dalej to już ich osobisty wybór. Bieżmowanie obaj ominęłi tłumacząc, że jak będzie trzeba to sobie załatwią w ciągu tygodnia za parę złoty.


          Ot i to cała filozofia kościoła katolickiego w Polsce.

          ps. wierze w Boga a nie w kościół.
          • yuka4 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:17
            czyli jestes chrześcijanką smile
          • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:19
            Dokładnie..

            Moją było mjuż zbojkotowanie komunii, choć Rodzice chcieli ze wzgl
            na Dziadków. Ale na szczęście rozmowy odniosły skutek.. to tak na
            marginesie, bo nie na tematsmile Swojego Dziecka akurat bym nie
            ochrzciła. To byłby Jego wybór, kiedy już będzie świadomy na tyle,
            by go dokonać.
            • poprioniony Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:30
              > To byłby Jego wybór, kiedy już będzie świadomy na tyle, by go dokonać.

              Jak juz tak strasznie sie obnosisz tymi swobodami i swiadomoscia
              wyboru, to pozwol dziecku wybrac wszystko. Niech samo zadecyduje,
              czy i kiedy chodzic do szkoly, co ubierac, gdzie przechodzic przez
              ulice, itd. Daj mu prawdziwa swobode!
              • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:33
                Między wiarą, a obowiązkami wynikającymi z Prawa danego Państwa (jak
                mi nie pasi, mogę wybrać inne obywatelstwo), bądź przyjęciem na
                siebie konsekwencji wynikających z niedopełnieniem tych obowiązków,
                jest różnica. Jaka - nie muszę Ci tłumaczyć, głupi nie jesteś.
                • p_k_79 cor. 23.10.07, 10:34
                  "(...)wynikających z niedopełnienia", przepraszam.
                • poprioniony Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:42
                  Panstwo jest tworem spolecznym, podobnie jak wspolnoty plemienne,
                  religijne itp, i wszystkie one maja zestaw regul ktore narzucaja
                  swoim czlonkom/obywatelom, inaczej nie byloby sensu ich istnienia.
                  Chyba nie musze Ci tego tlumaczyc?
                  ps. Edukacja powyzej podstawowej jest dobrowolna, to czy srasz
                  do klozetu, czy we wlasne gacie rowniez. Mam nadzieje, ze nie
                  bedziesz narzucac wlasnemu dziecku siadania na nocnik?
                  • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 13:46
                    Powyżej podstawowej, owszem.. I nie wiem, jak Ty, ja miałam wybór,
                    czy chcę się kształcić dalej, jak i gdzie chcę.

                    Co do reguł, ect. Swoim członkom - tu tkwi sedno. Najlepiej
                    ustanowić prawo (?) dla tych, którzy wyboru nie mogą dokonać i mieć
                    z głowy.
                    • poprioniony Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 18:25
                      > Powyżej podstawowej, owszem.. I nie wiem, jak Ty, ja miałam wybór,
                      > czy chcę się kształcić dalej, jak i gdzie chcę.

                      Wierze wiec, ze jak Twoje 13-letnie dziecko (teraz w takim
                      wieku chyba konczy sie podstawowke) przyjdzie i powie "Mamo, moja SWIADOMA
                      decyzja jest, ze koncze edukacje", Ty to zaakceptujesz
                      bez dopytywania sie, tudziez proby przekonania dziecka.
                  • adam81w Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 15:28
                    poprioniony napisała:

                    > Panstwo jest tworem spolecznym, podobnie jak wspolnoty plemienne,
                    > religijne itp, i wszystkie one maja zestaw regul ktore narzucaja
                    > swoim czlonkom/obywatelom, inaczej nie byloby sensu ich istnienia.

                    popropniony zapominasz o jednym. tak panstwo jest tworem spolecznym.
                    pelna zgoda. tyle ze w naszym spoleczenstwie sa osoby niewierzace
                    religijnie czyli wg twojej slusznej zreszta definicji te osoby
                    niereligijne tez maja prawo narzucac swoje poglady innym. To nie
                    jest tak ze to co wspolnota narzuca, te jej zasady sa "jedne". Nie
                    one sa rozne. Kazdy chcialby narzucac inny zestaw zasad. Bo pantswo
                    to nie jest jedna wspolnota. To jest milion wspólnot.

                    Pewne rzeczy trzeba narzucic dziecku bo to jest wlasnie wychowanie
                    ale zaden rodzic nie ma prawa narzucac wlasnemu dziecku
                    światopoglądu.
                    • poprioniony Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 18:33
                      > pelna zgoda. tyle ze w naszym spoleczenstwie sa osoby niewierzace
                      > religijnie czyli wg twojej slusznej zreszta definicji te osoby
                      > niereligijne tez maja prawo narzucac swoje poglady innym.

                      Pokaz mi miejsce, GDZIE napisalem, ze dorosle osoby maja dane od
                      Boga prawo narzucac innym DOROSLYM osobom wyznanie czy swiatopoglad. Czekam.

                      > jest tak ze to co wspolnota narzuca, te jej zasady sa "jedne". Nie
                      > one sa rozne. Kazdy chcialby narzucac inny zestaw zasad.

                      Nie bardzo wiem, co to wnosi...

                      > Bo pantswo to nie jest jedna wspolnota. To jest milion wspólnot.

                      Tym bardziej nie wiem co to wnosi? Pijesz do rozmiarow panstwa?
                      To kiepski strzal, bo do wielkich religii takich jak nasza czy Islam,
                      tylko najwieksze panstwa moga sie rownac. Zwlaszcza pod wzgledem
                      roznorodnosci ludzi jakie zrzeszaja.

                      > Pewne rzeczy trzeba narzucic dziecku bo to jest wlasnie wychowanie
                      > ale zaden rodzic nie ma prawa narzucac wlasnemu dziecku
                      > światopoglądu.

                      Mowiac dziecku "nie wolno sie pchac bez kolejki w sklepie"
                      wyrabiasz w nim pewne wzorce, rzezbisz jego umysl, ksztaltujesz
                      jego swiatopoglad. Stwierdzenie, "wychowywac ale nie narzucac
                      swiatopogladu" to jakies maslo maslane.
                    • skiela1 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 23:18
                      adam81w napisał:

                      zaden rodzic nie ma prawa narzucac wlasnemu dziecku
                      > światopoglądu.

                      A jednak masmile))))
                  • rico-chorzow Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 22:32
                    poprioniony napisała:

                    > Panstwo jest tworem spolecznym,

                    i sztucznym,plemienne wspólnoty nie mają z państwen - obecnym - nic
                    wspólnego,zaś religia czy wiara była i jest nam narzucana,żeby nie powiedziec -
                    siłą -,i trudno jest powiedzieć o - dobrowolnym przystąpieniu -
                    kilkumiesięcznego dziecka do wiary czy religii,skoro samo nie potrafi na nocnik.


                    www.gornyslonsk.republika.pl/index.html
                    dyktando.org/
                • poprioniony Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 11:11
                  > Prawa danego Państwa (jak mi nie pasi, mogę wybrać inne obywatelstwo)

                  1. W momencie urodzin obywatelstwa nie mozesz wybrac, jest
                  Ci narzucone, (podobnie jak wiara) co juz napisalem w pierwszym poscie a co
                  raczylas zignorowac. Inaczej mowiac, w momencie
                  urodzin jest na sile wtlaczana do stadka obywateli jakiegos
                  panstwa.
                  2. Obywatelstwo mozesz zmienic, wiare tez, nikt Cie nie zatrzyma
                  na sile. Moga Ci utrudniac (i w przypadku zmiany wiary i w przypadku
                  obywatelstwa rowniez) ale tak, czy siak, zmienic mozesz.

                  Wiec? Jaka jest roznica jakosciowa? Bo ja widze tylko ilosciowa?
                  • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 13:47
                    W dalszym ciągu odsyłam Cię do odnalezienia różnicy między wiarą, a
                    religią - bo ona istnieje i jest ogromna..
                    • poprioniony Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 18:41
                      Cytuje:

                      Czyją ŚWIADOMĄ decyzją było, by stał się Katolikiem i figurował w
                      spisach, z któch wydostanie się jest teraz obwarowane pytaniem "czy
                      to świadoma decyzja"? Może od tego należałoby zacząć?

                      Moze mam wade czytania, ale widze tam cos o spisach w KK.
                      I z tym dyskutuje podajac analogie do obywatelstwa, gdzie
                      zostalas nieswiadomie wciagnieta w spis obywateli (no chyba,
                      ze jako niemowle mialas swiadomosc).
                      Z wiary mozesz sie wypisac, nie musisz nalezec do zadnej
                      "organizacji religijnej", wolna wola, sprobuj to samo zrobic
                      z obywatelstwem, wypisac sie ze wszystkich... Paradoksalnie,
                      otwieram forum i co czytam? Ze to religie tlamsza, zmuszaja
                      itp a ani slowa o kajdanach zakladanych ludziom przez wspolczesne,
                      "wolnosciowe" systemy prawne.
                  • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 14:01

                    > 1. W momencie urodzin obywatelstwa nie mozesz wybrac, jest
                    > Ci narzucone, (podobnie jak wiara) co juz napisalem w pierwszym
                    poscie a co
                    > raczylas zignorowac.

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11207&w=70929239&a=70934039
                    Nie lubię się powtarzać.
                    • poprioniony Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 18:34
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11207&w=70929239&a=70932356
            • yuka4 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:31

              Kasiu , widac ,że nie masz jeszcze dziecka smile
              byłam wychowywana w rodznie katolickiej , mój mąż wyznaje inna wiare
              a syna ochrzciłam ( ja za niego zadecydowałam) bo religia jest w
              przedszkolu, szkole.......... aby nikt nie wytykał go palcem
              uznałam ,że w wieku 15 lat sam podejmie decyzje co dalej .....
              i to bedzie jego świadomy wybór
              tylko katolik jest nieświadomy swojej wiary, czyli ochrzczony jako
              niemowle, ale jak nie masz chrztu to nie mozesz przystapić do I
              komunii, jak nie masz komunii to do biezmowania itd.
              • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:39
                Miałby na wszystko czas. Mieszkam drzwi w drzwi z nie-katolikami.
                Nikt Ich nieochrzczonych Dzieci nie wytyka palcami, te czasy
                minęły.. przynajmniej tusmile
                • yuka4 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:43

                  w podstawówce do klasy z moim synem chodził jeden chłopiec , który
                  na lekcje religii nie chodził , wytykali go palcami,że pewnie jest
                  jehowa sad
                  a on był wyznania prawosławnego
                  katolicy nie sa wyrozumiali dla innych wyznań
                  • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 13:48
                    Ja też nie chodziłam i mnie Nikt nie wytykał.. wręcz przeciwnie,
                    dzięki mnie jeszcze kilka Osób zdecydowało się nie brać udziału w
                    czymś, co przynajmniej u nas, nie miało żadnego sensu.
    • poprioniony Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:11
      > Czyją ŚWIADOMĄ decyzją było, by stał się Katolikiem i figurował w
      > spisach, z któch wydostanie się jest teraz obwarowane pytaniem "czy
      > to świadoma decyzja"? Może od tego należałoby zacząć?

      Takie pitolenie. Czyja swiadoma decyzja jest przyjscie na swiat
      lub wybor obywatelstwa? Urodzilem sie - ktos sie mnie o to zapytal,
      ze chce przyjsc na swiat?
      Moi rodzice sa polakami, wiec prawem krwi, jestem polakiem - ktos
      sie mnie, noworodka o to zapytal czy chce byc polakiem?
      A gdybym w chwili przyjscia na swiat znalazl sie na terenie USA,
      to prawem ziemi, mialbym obywatelstwo USA - ktos by sie mnie,
      noworodka o to zapytal, do jasnej cholery?!?
      Moje swobody obywatelskie byly systematycznie gwalcone przez wiele
      lat, uczono mnie jak jesc nozem i widelcem, choc wiem z relacji
      rodzicow, ze nie chcialem tego, uczono mnie jak nie robic pod siebie,
      klaniac sie starszym, posylano mnie na lekcje (rowniez religii), itd,
      itp, choc moje SWIADOME, dzieciece wybory, bylby zupelnie inne...

      Problem brzmi: jesli potrafisz zaproponowac cos lepszego
      niz wypracowane przez tysiace lat (i miliardy ludzi) mechanizmy
      spoleczne (religia jest jednym z nich) to slucham z uwaga,
      bo jestes geniuszem... albo arogantem.
      • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:16
        Jest to pitolenie, bo.. tak masz właśnie o tym myśleć.
        W początkach prawdziwego chrystianizmu żadne dziecko nie było z góry
        zaliczane, jako chrześcijanin. To nie było możliwe, gdyż jednym z
        podstawowych warunków przyjęcia nowej religii był właśnie świadomy
        jej wybór. Jezus i Jego Uczniowie chrzcili tylko dorosłych Ludzi, po
        wyraźnej deklaracji "rozumiem, identyfikuję się i chcę". Chrzest
        niemowląt to wymysł KK dla sztucznego powiększania grona wyznawców.
        • weekenda Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:18
          i dla kasy... przecież te wsie święta to rzeka płynąca do czarnego
          skarbca. Tak łatwo z tego nie zrezygnują.

          Podatek. Dobrowolne opodatkowanie na rzecz kościoła pokaże prawdę o
          90% katolików w Polsce.
          • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:20
            No wiesz.. to przyjemny "skutek uboczny"..
        • poprioniony Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:20
          > Jest to pitolenie, bo.. tak masz właśnie o tym myśleć.

          I tak wlasnie o tym mysle. Jak o mechnizmie spolecznym
          wypracowywanym przez 2 tys lat w tym konkretnym przypadku
          (a majacym korzenie duzo starsze).
          • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:23
            Wiara nie powinna być ofiarą mechanizmów społecznych.. a, że jest,
            to.. mamy, co mamy. Zamiast dziwić narzucenie religii, dziwi jej
            odrzucenie, jako kajdan, w które zakuto na siłę - niezbyt dobrze to
            świadczy o trzeźwości myślenia Człowieka..
        • mysza63 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:20
          Zgadzam się w całej rozciągłości.
          I proszę nie mylić bycia chrześcijaninem z przynależnością do KK.
          • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:23
            A co gorsza utożsamiać..
        • kriss67 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:22
          Czołem pekasmile

          Czy jest to sztuczne powiekszanie pogłowia? Hm...., moim zdnaiem
          chrzest dzieciaków jest wynikiem Tradycji w Kosciele Katolickim.
          • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:25
            Tylko, że tę tradycję Ktoś wprowadził, ona się sama nie urodziła.. a
            po co wymyślił? A no właśnie, po tosmile

            Dzień dobrysmile
            • kriss67 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:25
              Tradycja ma to do siebie, że ktos ją musiał wymyslicsmile
              • mysza63 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:28
                To jest to wiara zamieniła się w tradycję a to chyba nie o to chodzi.
                • kriss67 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:29
                  W Kościele Katolickim Tradycja ma wielkie znaczenie. Sama liturgia
                  jest wynikiem wielowiekowej historii koscioła.
                • mysza63 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:30
                  Sama jeszcze niedawno chodziłam na wielkanoc z koszyczkiem aż uzmysłowiłam sobie, że to idiotyzm bo robię to z przyzwyczajenia i dla tradycji.
                  • mysza63 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:33
                    Tradycja ma wielkie znaczenia dla kościoła a nie dla wiary. Jeśli ktoś wierzy to może obyć się bez tych wszystkich obrzędów, które kościół wprowadził w zamian za obrzędy "pogańskie".
                    Wszyscy święci to nic innego jak dawni bożkowie od wody, ognia, i innych spraw ziemskich.
                    Jest powiedziane ... nie będziesz miał innych Bogów przede mną więc dlaczego ludzie modlą się do świętych?
                  • kriss67 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:34
                    To teraz z czym chodzisz zamiast koszyczka?smile
              • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:30
                ..i cel osiągnął.. Oni, niestety, więcej mają wspólnego z polityką,
                niż z religią.. o Bogu nie wspominając..
                • kriss67 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:41
                  Peka, Kosciół jako struktura publiczna siła rzeczy wmieszany jest w
                  jakims stopniu w polityke.
                  • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 13:53
                    Siłą rzeczy.. a co to ma wspólnego z tym, czym być miał?
                    Gdzie "oddaj Bogu, co boskie, Cesarzowi, co cesarskie?" - to jasne
                    rozgraniczenie wiary i religii od spraw Państwa. Chrystianizm nigdy
                    nie był religią państwową. Jezus, uciekając od obwołania siebie
                    królem żydowskim, wyraźnie wskazał na to, że polityka to nie miejsce
                    dla spraw bożyuch i Jego naśladowcy mają się do niej nie mieszać.
    • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 10:41
      No to do potem i do imbirowej na rozgrzewkęwink)
    • menk.a Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 11:03
      Kto ucieka? Pierwsze co mnie przychodzi na myśl to.. leniuchy.
      Lenie, którym się nie chce robić tego, co nakazuje Kościół. Mimo
      nawet resztek wiary.
      Tak, dobra, przyznaję się, mówię o sobie.
      Niby jestem katoliczką, ale marną, wręcz żadną. W kościele bywam od
      wielkiego dzwonu, sakramenty.... uuuuuu wieki temu.
      Mimo tego, iż miłosierdzie boskie jt niezmierzone, nie chodzę do
      spowiedzi, bo wiem, że w łasce nie wytrwam długo, że bedę dalej
      grzeszyć. Mało tego: chyba nie ma we mnie żalu za swoje postępki, bo
      gdyby owe sytuacje się powtórzyły, to pewnie i tak postąpiłabym tak,
      jak postąpiłam, a więc przeszła na ciemną stronę mocy.
      Więc chyba dla kościoła byłoby lepiej gdybym formalnie się z niego
      wypisała.
      Co mnie powstrzymuje? Resztki wiary. Wiary w jakiś sens. Nadzieja.
      Pamiętam jedną ze scen ze Znaków, gdzie Gibson, były pastor,
      odpowiada na pytanie o wiarę w Boga. Mówi, że w krytycznych
      sytuacjach człowiek bez wiary czuje , że jt sam, że może liczyć
      wyłącznie na siebie. Natomiast wierzący w Boga mimo tragedii
      zachowuje jakieś odrobiny nadziei, że ktoś nad nim czuwa, a
      nieszczęścia kiedyś się skończą. Jakoś tak ta mniej więcej brzmiało.
      I może właśnie to mnie tu trzyma. Taka bardzo cienka nić nadziei.
      A może zwyczajnie dorabiam sobie jakieś usprawiedliwienie, ideologię
      do swojego niecnego postępowania?wink
      • kriss67 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 11:08
        Menka, bardzo ładnie napisanesmile
        W duchu duszpasterskim wręczsmile


        Pozdro Menkasmile
        Krzysztof
        • yuka4 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 11:15
          faktycznie, prawie spowiedź i rozgrzeszenie , menia sobie dała smile
          • menk.a Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 12:47
            Kpijcie, kpijcietongue_outPPP
            • kriss67 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 12:55
              Ja nie kpiesmile
            • yuka4 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 13:49
              ja nie kpie, wiesz że zawsze czytam cie z ogromna uwagą
              • menk.a Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 14:53
                Pamiętamwink))
          • menk.a Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 12:53
            yuka4 napisała:

            > faktycznie, prawie spowiedź i rozgrzeszenie , menia sobie dała smile

            Spowiedź to byłaby niepełna, zatem nieszczera.
            Serio, tak to zabrzmiało?
            Słowotok mnie dopadłwink)
        • mysza63 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 11:16
          Menko wiara w Boga, postępowanie zgodnie z pewnymi moralnymi zasadami to jedno a bieganie do kościoła to drugie.
          Śmiem twierdzić, że więcej we mnie chrześcijanina niż w niejednym stałym bywalcu złotych świątyń, dawców na tacy i tym podobnych.
          Nie wypisuję się z kościoła z lenistwa. Niech się cieszą ze statystyk jak im na tym bardzo zależy, tylko niech nie wtykają nosa w moje sprawy czyli won z katechezą ze szkół. Niestety jak ktoś nie chce chodzić na religię to szkoła proponuje mu przesiedzenie tej godziny w bibliotece. Etyka w zamian ... nie istnieje.
          • menk.a Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 12:51
            mysza63 napisała:

            > tylko niech nie wtykają nosa w moje sprawy czyli won z kate
            > chezą ze szkół. Niestety jak ktoś nie chce chodzić na religię to
            szkoła proponu
            > je mu przesiedzenie tej godziny w bibliotece. Etyka w zamian ...
            nie istnieje.

            Rozdział Kościoła od państwa zapisany w konkordacie widnieje tylko
            na papierze. Bo oto krzyże w publicznych instytucjach, bo oto Sejm
            przyznaje grubą kasę na budowę Świątyni Opatrzności albo grunty pod
            budowę kościołów.

            ...tak czy owak, wszyscy jak jeden mąż mają chodzić na religię, do
            kościoła i dawać składkiwink)))
        • menk.a Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 12:52
          kriss67 napisał:

          > Menka, bardzo ładnie napisanesmile
          > W duchu duszpasterskim wręczsmile

          > Pozdro Menkasmile
          > Krzysztof

          big_grinDD bracie, idź w pokoju wink)
      • p_k_79 Menia.. 23.10.07, 13:51
        a zadałaś sobie kiedyś pytanie, czy naprawdę Ktoś czegoś od Ciebie
        wymaga, skoro nic nie robisz (jak przyznałaś), a nadal Katoliczką
        jesteś? Czy może "wymagania" są tylko papierowe, a ich cel jasny -
        liczba Katolików i kasa płynąca do kieszeni Czarnych? Skoro Nikt Cię
        nie rozlicza z obowiązków, to.. to naprawdę są obowiązki, czy puste
        słowa?
        • menk.a Re: Menia.. 23.10.07, 14:52
          Wiesz, to niestotne czy któryś z nich czegoś ode mnie wymaga. De
          facto żaden mnie nie zna, nawet ten, w którego parafii jestem
          niejako 'zarejestrowana'.wink
          To raczej moje wewnętrzne poczucie odpowiedzialności. I dopóki sama
          sobie nie odpowiem na pytanie kim jestem (choć obawiam się, że na
          zgłębienie tej wiedzy nie mam szans, a może nie mam ochoty na
          poznanie prawdy, a może sama jej nie znajdę, a niby kto i jak miałby
          mi ją przekazać, ale czy to będzie prawda... i 150 innych
          watpliwości - za chwilę zostanę chłopską filozofką) to tak bedę
          tkwić w tych wątpliwościach, bo może wcale nie jestem katoliczką i
          może wcale nie wierzę, a utrzymuję obecny stan rzeczy tylko dlatego,
          że jako gówniara chodziłam do kościoła, a potem byłam proszona na
          świadka na ślub i na chrzestną malucha..
          Może rzeczywiście to tylko moje wymysły i puste deklaracje.
          winkCo za wiwisekcjawink
        • haheahii gipsyyyyyy 23.10.07, 16:20
          a od ciebie tez zaden facet nic nie wymaga i jakos zyjesz
          hehehehheheh nawet kijkiem nie chce popchnac heheheh bidula hehehehe
          zal mi ciebie buuuu szparka ci zarosla chyba hehehheheheh
          • menk.a Re: gipsyyyyyy 23.10.07, 16:29
            Kto Cię tu znowu wpuścił?
            • haheahii Re: gipsyyyyyy 23.10.07, 16:30
              diabel poprowadzil hehehehheheehehehehehehhehehe
              • haheahii Re: gipsyyyyyy 23.10.07, 16:31
                gdzie on tam i ja hehehhe
                ale mnie dzis zaskoczyl buhahahahahahahahahha chyba juz nie bede za
                nim szedl ta sama droga buhahhahahahahahhahaha
                • haheahii Re: gipsyyyyyy 23.10.07, 16:32
                  cieszysz sie manka ze mnie widzisz?? heheheheh dawno nie bylem ale
                  nie moge za czesto hehehehehetak raz ma m-c wystarczy!! czy za
                  malo ?? hehhehehehhehehehhe
                  • haheahii Re: gipsyyyyyy 23.10.07, 16:33
                    no i watki gipsy do gory podciagnalem hehehehehee a nich ma raz
                    odemnie cos dobrego hahaha martwie sie o nia hehehhehehehehehe
      • adam81w Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 16:00
        Kto ucieka? Pierwsze co mnie przychodzi na myśl to.. leniuchy.

        prosilbym zeby mnie nie obrazac. nie jestem zadnym leniem. sprawe
        dokladnie przemyslalem. i to nie bylo lenistwo. czemu osobom
        nieateistycznym wydaje sie ze jak ktos jest ateista to juz nie mysli
        nad swiatem i nie ma z tego powodu jakis zgryz?

        Menka popelaniasz jeden podstawowy blad typowy dla wszystkich
        katolikow. Otoz katolikom wydaje sie ze wierzyc religijnie trzeba.
        ze jest mus. ze musisz stosowac sie do zasad religijnych. Otoz nie
        musisz i nikt nie musi. Miedzy innymi dlatego ze te zasady sa
        niezyciowe i nie pozwalaja sie cieszyc zyciem. I oczywiscie zupelnie
        co innego jest to co:
        A) kaze nam robic kosciol (niby czemu mam go sluchac)
        B) kaze nam robic religia (niby czemu mam jej sluchac)
        C) kaze nam robic bóg ( jesli istnieje i w ogole kaze nam cokolwiek
        robic i ma wobec nas jakiekolwiek wymagania bo tak na chlopski rozum
        to w zyciu jest wszystko co mialoby byc gora i dol niebo i pieklo to
        po co mialoby byc cos jeszcze? jaki w tym sens? jesli bog istnieje i
        to on tworzy ludzi to wsadzajac ich na ziemie wie ze beda i a)
        cierpiec strasznie,b) radowac sie az po kres, c) nudzic sie nuda
        wieczna (takie jest odczucie czlowieka) itd, po co mialby jeszcze
        cos dodawac? wszystko co mozna miec i wszystko czym moglby nas
        ukarac jest tu na ziemi i swiat dziala wg pewnych zasad: jesli
        zyjesz w zgodzie z nimi masz a) radosc, esktaze itd jesli nie zyjesz
        z jego zasadami masz b) ciagle pieklo, to wszystko.)
        Jesli istnialby bog i rzeczywiscie cos chcial od ludzi to porostu
        stapilby na ziemi i nam o tym powiedzial a nie uzywal do celu
        przekazani tego co niby chce nam powiedziec nieuczciwych kaplanow
        czy hohsztaplerow albo zle tlumaczona ksiazke. byt idealny mialby
        sie wypowiadac do ludzi poprzez nieidealne srodki (ksiazka ludzka,
        kaplani itd.)
        Czy w ogole jest mozliwe by byt rzekomo idealny mial jakakowliek
        potrzebe tworzenia czegokolwiek czy robienia czegokolwiek? chyba jak
        jestes bytem idealnym to nie robisz nic poza samym trwaniem?

        Natomiast wierzący w Boga mimo tragedii
        > zachowuje jakieś odrobiny nadziei, że ktoś nad nim czuwa,

        prezpraszam ze to napisze ale czy wogole czytasz to co napisalas?
        piszesz ze komus zdarzyla sie tragedia ale ten ktos cieszy sie bo
        ktos nad nim czuwa? To kurde jak czuwa skoro wlasnie temu
        czlowiekowi nad ktorym ktos niby czuwa zdrazyla sie tragedia?
        Zadziwia mnie czasami logika katolicka. To jesli ja czuwalbym nad
        jakims dzieckiem np ono by sie bawilo a ja bym sie przygladal, to
        dziecko weszloby na przejazd kolejowy a ja bym sie przygladal, za
        chwile nadjechalby pociag i przejechalby to dziecko a ja bym sie
        przygladal to co to za czuwanie, opieka, nazdorowanie do jasnej
        ciasnej jest?

        wiara w boga jest niestety wiara w bajki i zaciemnia obraz
        rzeczywistosci. nie pozwala zrealizowac 100 proc potencjalu
        czlowieka bo po co cos robic skoro wszystko jest zapisane? religia
        uczy bezradnosci.

        kazdy czlowiek jest tak naprawde z swoimi problemami sam. moze mu
        czasem pomoc drugi czlowiek. ale wmawianie sobie ze w krytycznym
        momencie pomoze ci wrozka czy swiety mikolaj?? po co? co ci to da? i
        tak sama bedziesz sobie musiala pomoc? czy nie lepiej samemu cos
        zrobic i potem cieszyc sie ze sie samemu cos osiagnelo czy lepiej
        ciagle prosic aby ktos nas wyreczal i robil za nas? czy jesli
        osiagniesz cos w zrobieniu czegos ktos cie wyreczyl to w ogole
        mozesz jeszcze mowic ze to ty sama to cos osiagnelas? takie myslenie
        powoduje ze nie czujesz ze sama kierujesz swoim zyciem ale czujesz
        ze ktos robi to za ciebie. czy jest sens prosic jesli nie masz
        zadnych powodow by myslec ze ktos ci odpowie?

        filmow gibsona z ta jego chora pasja nie nalezy ogladac bo sa one
        maskymalnie nasycone rydzokowatoscia.

        nie postepujesz niecnie. brawo. twoje postepowanie idzie w dobra
        droge. w kierunku racjonalizmu i ateizmu. widze dokladnie to w twoim
        wpisie.
        --
        • menk.a Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 16:28
          Adamo, popełniasz błąd nie wiem czy typowy dla wszystkich ateistów,
          niweirzacych czy nawet agnostyków.
          A mianowicie, nawet jeśli jestem katoliczką to nikomu nic nie karzę.
          Nie karzę patrzeć i widzieć przez pryzmat, pzrez jaki ja patrzę i
          widzę albo i nie. To tak na marginesie.
          Z tymi leniuchami to był żart. To tak na drugim marginesie.
          A w reszcie didaskaliów dopowiem, że odrobinę niesprawiedliwe jt
          porównywanie wiary w Boga, w cokolwiek, do jakiegoś zaciemnienia
          racjonalności umysłu.

          Nie wiem czy jestem ateistką. Może słabą ateistką. A może raczej
          agnostyczką. A może tylko jestem w drodze do tego. Bo borykam się z
          tym od kilku lat. Z marnym jak widać skutkiem.wink
    • adam81w Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 15:20
      ci ktorzy nie chca miec nic wspolnego z kosciolem.

      ps strasznie skrzywiony ten tekst w strone katolicka.

      a jak ktos mi mowi ze jestem dalej czlonkiem wspolnoty katolickiej
      to mam ochote kogos zabic.
      • kriss67 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 15:34
        Cześc Adaśsmile
        Jak to tekst "skrzywiony w stronę katolicką"? A jak skrzywiony to
        źle?
        • adam81w Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 16:05
          Cześć Krzyś smile No wiesz jako osobie niereligijnej niepodoba mi się
          jak coś jest pisane z pespektywy czysto katolickiej (w tym tekscie
          przedstawia sie odejscie z kosciola jako cos zlego, dla mnie jest to
          cos dobrego - to jeden przyklad). ale wiadomo nie ma w tym zlej woli
          po prostu to tak jakbym czytal tekst o moim gorniku w czasopismie
          legii warszawa ( kibic legii pokochal gornika jak on mogl smile.
          rozumiem tez ze w pismie katolickim musza pisac z katolickiej
          perspektywy smile odnosnie tekstu z tygodnika to burze sie pro forma
      • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 19:24
        Spokojnie.. zauważyłam, że to norma - raz Katolik, na zawsze
        Katoliksmile
        • orin Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 22:02
          > Spokojnie.. zauważyłam, że to norma - raz Katolik, na zawsze
          > Katoliksmile

          Bzdura.
    • chaladia KRK sam stara się, jak może... 23.10.07, 18:47
      ... żeby ludzie od niego odeszli. Zaczynając od przygotowań do I
      Komunii Św. i lekcji religii w podstawówkach. Mam teraz dobry obraz
      panującej sytuacji, bo do I KŚ szykuje się moja córcia.
      Ksiądz w szkole (gość bez odrobiny zdolności pedagogicznych i do
      tego bez podstawowego choćby pedagogicznego wykształcenia) gnoi
      dzieci i zmusza do "kucia" wszystkiego na pamięć. Na uwagę rodziców,
      że to są dzieic inteligenckie, przyzwyczajone do rozumienia tego,
      czego się uczą i wykucie 20 Tajemnic Różańcowych, które nawet nie są
      zdaniami, a równoważnikami zdań bez posiadania wiedzy, co to
      było "Objawienie Św. Elżbiety" czy "Cierniem Koronowanie" odparł, że
      ON WIE, JAK MAJĄ BYĆ DZIECI PRZYGOTOWANE DO KOMUNII i że dzieci dziś
      są zepsute przez liberalizm rodziców i dlatego nie mogą się nauczyć
      na pamięć. Póki co, dziewczynkom zależy na wystąpieniu w białej
      sukni i z wiankiem, to jakoś to znoszą (już 2 czy 3 dzieci
      zrezygnowało, co można uznać za odstąpienie od KRK), a po I KŚ yak
      mi się coś wydaje, że to będzie ponad 50% klasy. Tym bardziej, że
      katechetka jest jeszcze gorszym pedagogiem i osobą jeszcze bardziej
      niesympatyczną od księdza.
    • skiela1 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 21:26
      No jak kto...
      tylko diabel boi sie swieconej wodytongue_out
      • spotkanie_z_diablem Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 21:47
        > tylko diabel boi sie swieconej wodytongue_out

        wiesz co...jak mnie psy gonią, to uciekam do kościoła i żadna święcona woda mnie
        nie powstrzyma...hehe...
        • czarna9610 Re: Kto ucieka z Kościoła? 23.10.07, 23:06
          nie czuję się katoliczką, choć mnie ochrzcili i byłam u komunii (nikt mnie nie
          pytał czy chcę) ale córka na religię nie chodzi i nigdy nie przyjmujemy księdza
          po kolędzie to chyba nie jestem wpisana do rejestrów jakiejś parafii
    • sibeliuss Re: Kto ucieka z Kościoła? 06.11.07, 22:48
      Czas oddzielić kler od wiary. Kto tego jeszcze nie zrozumiał, powinien otworzyć
      szerzej oczy.
      • chorapsychicznie Re: Kto ucieka z Kościoła? 06.11.07, 23:20
        popieramsmile juz czas...
        • chorapsychicznie Re: Kto ucieka z Kościoła? 07.11.07, 00:22
          lepiej bym tego nie napisala, wiec pozwole sobie zacytowac...smile

          "Skoro Bóg jest jeden (co przyznają wszystkie monoteistyczne religie świata,
          czyli zdecydowana większość), to dlaczego ludzie różnych religii nienawidzą się
          wzajemnie i dlaczego się wyrzynają? Dlaczego narzucają innym ludom swoją wizję
          tego Boga (podobno jedynego jaki jest)? Dlaczego nie może być tak, żeby każdy
          chwalił Boga tak, jak chce i jak lubi i żeby nadawał Mu takie imię, jakie się
          komu podoba? Komu to przeszkadza, że jeden chwali Boga tańcząc, a inny woli
          medytować nad boską doskonałością pod starym i świętym dębem? Dlaczego nie
          zachwycić się cudownością i wielością różnych kultur i tradycji? Dlaczego
          wszyscy muszą czcić Boga tak, jak pragnie tego jakiś spragniony władzy ważniak?
          Z powodu religii ziemia przesiąknięta jest krwią. Na szczęście dusze są
          nieśmiertelne i mogą powrócić na ziemię, by dalej się doskonalić, aż do momentu,
          gdy zrozumieją, że "Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga"."
          • orin Re: Kto ucieka z Kościoła? 07.11.07, 01:39
            > "Skoro Bóg jest jeden (co przyznają wszystkie monoteistyczne
            > religie świata, czyli zdecydowana większość), to dlaczego ludzie
            > różnych religii nienawidzą się wzajemnie i dlaczego się wyrzynają?

            Gdzie się nienawidzą i wyrzynają?

            > Dlaczego narzucają innym ludom swoją wizję
            > tego Boga (podobno jedynego jaki jest)?

            To samo pytanie, gdzie, a może bardziej zasadne: kiedy?

            > Dlaczego nie może być tak, żeby każdy
            > chwalił Boga tak, jak chce i jak lubi i żeby nadawał Mu takie
            > imię, jakie się komu podoba? Komu to przeszkadza, że jeden chwali
            > Boga tańcząc, a inny woli medytować nad boską doskonałością pod
            > starym i świętym dębem?

            i znów to samo pytanie ...
            i tak dalej ...

            Infantylny tekst? utopijny? Na pierwszy rzut oka tak. Ale tylko na
            pierwszy rzut oka smile
            • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 11.11.07, 11:06
              orin napisał:


              > Gdzie się nienawidzą i wyrzynają?


              hmm.. chociażby na wojnach?? I to w obrębie jednego wyznania?
              • orin Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 13:39
                > > Gdzie się nienawidzą i wyrzynają?
                > hmm.. chociażby na wojnach?? I to w obrębie jednego wyznania?

                Kiedy? Kilka wieków temu? No to nie w czasie teraźniejszym zdanie.
                • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 16:27
                  Nie wiedziałam, że II WŚ była kilka wieków temusmile Powinnam
                  zweryfikować wiedzę?wink
                  • orin Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 21:53
                    Tam w domysle chodzi o wojny religijne.
                    • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 21:59
                      A tu - nie w domyśle - chodzi o wojnach jeszcze bardziej hańbiących
                      wiarę w Boga, bo naprzeciwko siebie stali Katolicy, mało tego,
                      Wszyscy mieli sztandary "Bóg jest z nami".

                      A jeśli chodzi o wojny religijne.. a Irlandia i konflikt Katolicy
                      kontra Protestanci?
                      • orin Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 22:06
                        W wojnach religijnych religia była pretekstem, pewną wartością
                        dodatkową. Najważniejsze były inne czynniki.
                        Konflikt w Irlandii Północnej to konflikt narodowościowy. Ponieważ
                        po obu stronach jest inna religia to równiez to ma jakieś znaczenie
                        ale minimalne. Laicyzacja tych społeczeństw jest coraz wieksza a
                        gdyby nie potęzna kasa i działania, byłaby tam wojna.
                        • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 22:09
                          Czekam na komentarz i pierwszej częścismile
                          • orin Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 22:37
                            > Czekam na komentarz i pierwszej częścismile

                            Przecież napisałem:
                            W wojnach religijnych religia była pretekstem, pewną wartością
                            dodatkową. Najważniejsze były inne czynniki.

                            Wojny często są uzasadniane czynnikami wyższymi, szlachetnymi.
                            • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 22:48
                              Jak to się ma do faktu, że to podobno "następcy Jezusa"? Pamiętasz,
                              co się stało, gdy Żołnierze przyszli pojmać Jezusa, a Jego Uczeń
                              odciął w obronie Mistrza ucho jednemu z Żołnierzy? Jezus kazał Mu
                              schować miecz.. Myślisz, że zmienił zdanie i uważa teraz, ze Ludzie
                              powinni się mordowac? Ludzie, którzy uważają się za Jego Uczniów i
                              Naśladowców??
                              • orin Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 22:54
                                Ludzie nie powinni się zabijac według Biblii i KK. To jasne.
                                • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 22:58
                                  A jak to sie ma do błogosławienia wojsk wyruszających na wojnę
                                  mordować Ludzi, do błogosławienia czołgów, broni, ect.? Do -
                                  wreszcie - haseł na sztandarach "Bóg jest z nami"? Naprawdę jest,
                                  jeśli jeden jego Wyznawca staje przeciwko drugiemu, by Go zabić? Czy
                                  może to jest jawne wypowiedzenie posłuszeństwa Bogu i w dodatku
                                  przypisanie Mu czegoś, czego On nigdy nie popierał?
                                  • orin Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 23:06
                                    Kazdy ma prawo się bronic i w obronie również zabic. Dotyczy to
                                    pojedyńczych ludzi i narodów.
                                    Co do błogosławienia broni sie nie wypowiadam, to chyba stary
                                    zwyczaj. "Bóg jest z nami" jeszcze starszy.

                                    Argument religijny za wojną jest historyczny. Może byc rzetelnie
                                    rozpatrywany w kontekscie religijnym a nie współczesnym bo wychodzi
                                    bzdura.
                                    • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 23:20
                                      > Kazdy ma prawo się bronic i w obronie również zabic.

                                      Świeckiesmile Rozmawiamy o Prawie Bożym - tam nie ma takiego
                                      zastrzeżenia. Przeciwnie - Jezus, mimo że w każdej chwili mógł się
                                      uwolnić, mógł uwolnić Go Bóg - pozwolił się zabić.



                                      > Co do błogosławienia broni sie nie wypowiadam, to chyba stary
                                      > zwyczaj. "Bóg jest z nami" jeszcze starszy.

                                      A to akurat nieistotne - zwyczajowo, w innych Ludach, w świątyniach
                                      uprawiano handel. Jaka była reakcja Jezusa na przeniesienie tego
                                      zwyczaju do świątyni Jego Ojca? Zaakceptował? Nie - bo to też było
                                      złamaniem Prawa Bożego. A Oni to robią "w imieniu Boga", tym samym
                                      Mu bluźniąc.



                                      > Argument religijny za wojną jest historyczny. Może byc rzetelnie
                                      > rozpatrywany w kontekscie religijnym a nie współczesnym bo
                                      wychodzi
                                      > bzdura.

                                      Bynajmniej. Po prostu Uczniowie Chrystusa nie mieli brać udziału w
                                      rozlewie krwi. Jezus nie rozdzielał życia na "prywatne"
                                      i "religijne" - wojna, to nie jest "wolne od religii". Tzn. teraz
                                      jest - bo KK na to pozwala i pochwala, posuwając się do
                                      błogosławienia wojska i broni. Przewrócili naukę Chrystusa do góry
                                      nogami..
                                      • orin Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 23:32
                                        > Świeckiesmile Rozmawiamy o Prawie Bożym - tam nie ma takiego
                                        > zastrzeżenia. Przeciwnie - Jezus, mimo że w każdej chwili mógł się
                                        > uwolnić, mógł uwolnić Go Bóg - pozwolił się zabić.

                                        W ramach religii jest możliwośc zabicia kogoś w obronie a nawet
                                        dopuszczenie w szczególnych wypadkach kary śmierci.
                                        Prawo Boże to nie tylko Biblia. Umówmy się o jakim wyznaniu mówimy.
                                        Ja o katolicyźmie. A KK to Biblia + nauczanie późniejsze. Dalsza
                                        dyskujsa jest pozbawiona sensu bo Ty mówisz o czymś innym. Zgadza
                                        się?

                                        > A to akurat nieistotne - zwyczajowo, w innych Ludach, w
                                        świątyniach
                                        > uprawiano handel. Jaka była reakcja Jezusa na przeniesienie tego
                                        > zwyczaju do świątyni Jego Ojca? Zaakceptował? Nie - bo to też było
                                        > złamaniem Prawa Bożego. A Oni to robią "w imieniu Boga", tym samym
                                        > Mu bluźniąc.

                                        W imieniu Boga bronią narodu, rodziny. Jak pisałem, to juz historia
                                        na która trzeba patrzec inaczej.

                                        > Jezus nie rozdzielał życia na "prywatne"
                                        > i "religijne" - wojna, to nie jest "wolne od religii".

                                        Ależ to oczywiste, nie zrozumiałas. Ja pisałem, że ludzie
                                        wykorzystywali argumenty religijne dla uzasadnienia wojen. Błądzili.


                                        > Tzn. teraz jest - bo KK na to pozwala i pochwala, posuwając się do
                                        > błogosławienia wojska i broni. Przewrócili naukę Chrystusa do góry
                                        > nogami..

                                        Kiedy teraz??
                                        KK jest przeciwko wojnom i przelewowi krwi. Ale przyznaje prawo
                                        narodom i ludziom do obrony. Nie pisz w kółko tego samego.
                                      • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 23:33
                                        No dobrze, Oriniesmile Znamy swoje zdanie na temat ppowyższy, a
                                        dyskutować możnaby było w nieskończonośc.. i jeszcze trochę, bo
                                        temat - rzekasmile)

                                        Myślę, że na ten temat mozemy zakończyć, będzie jeszcze wielesmile
                                        Przyokazyjnie Ci posłodzę (w środku wątku, i tak Nikt nie zobaczy,
                                        to mogę;PPPP) - jesteś świetnym Rozmówcą, bez zapędów do
                                        personalnych jazd, umiejętnie prowadzącym dialog do miejsca, w
                                        którym Ktoś sam wypowie słuszne wnioski, z poczuciem humoru, gdzie
                                        trzeba i przede wszystkim merytorycznym.. niezmiernie mi miło, że
                                        mam okazję z Tobą rozmawiać, jak i czytać Twoje dialogi z Innymi
                                        (np. ze Szwagrem_) No.. to posłodziłam, a teraz spokojnej nocy
                                        życzę.. chyba, ze będzie mile niespokojna, to nawet lepiej;DDD
                                        • orin Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 23:41
                                          Dzieki za niezasłuzony komplement smile
                                          Mam takie same wrażenia, twarda i rzeczowa dyskutantka z Ciebie,
                                          cała przyjemnośc po mojej stronie smile
                                          Miłych snów!!!
      • orin Re: Kto ucieka z Kościoła? 06.11.07, 23:25
        Ja nie zrozumiałem, otwieram szeroko oczy ... i nic.
        Możesz wytłumaczyc?
        • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 11.11.07, 11:11
          Ja mogę.
          Religia, to sposób praktykowania wiary, nie sama wiara. Każdy ma
          wybór sposobu praktykowania tego, w co wierzy. Pytanie, czy w
          przypadku KK zaproponowany sposób praktykowania zgadza się z tym,
          jak to określił Bóg (chyba chodzi o wiarę w Niego?) w "konstytucji",
          czyli Piśmie Świętym. I tu mamy zgrzyt, bo ma się nijaksmile Czyli albo
          Oni nieświadomie czczą innego Boga, niż deklarują, albo.. co gorsza,
          robią to świadomie, niejako swoje wymysły przypisując Bogu.
          • orin Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 22:02
            Kościół Katolicki opiera sie nie tylko na Piśmie Świętym ale również
            na następcach Jezusa na Ziemi.
            Biblia określa ramy praktykowania, szczegóły i ustalenia zwiazane z
            rozwojem społeczeństw określają następcy św. Piotra.
            • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 22:12
              Pytanie pozornie nie na temat..
              Czy Ministrowie Rządu RP muszą przestrzegać Konstytucji RP? A jeśli
              ją zignorują, to nie łamią przypadkiem Prawa? To, ze nadal mieliby
              sie za Ministrów i to oznajmiali Narodowi, równałby się ze stanem
              rzeczywistym, jeśli usuniętoby Ich z tych stanowisk?
              • orin Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 22:40
                > Czy Ministrowie Rządu RP muszą przestrzegać Konstytucji RP? A
                > jeśli
                > ją zignorują, to nie łamią przypadkiem Prawa? To, ze nadal mieliby
                > sie za Ministrów i to oznajmiali Narodowi, równałby się ze stanem
                > rzeczywistym, jeśli usuniętoby Ich z tych stanowisk?

                Kto by ich usunął ze stanowisk? Przecież tryby zmiany władzy okresla
                konstytucja.
                • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 22:55
                  No właśniesmile
                  Podobnie z tymi, którzy mają być Pasterzami po Chrystusie.. Oni nie
                  odpowiadają rzed Ludźmi, tylko przed Bogiem, za pośrednictwem
                  jezusa. Więc Konstytucją ich jest Prawo Boże, nie ludzkie wymysły je
                  łamiące. I odwołuje Ich Bóg, nie Ludzie. Jasne, ze my o tym nie
                  wiemy, ale.. zostawiono nam wiele wskazówek, jak rozpoznawać
                  prawdziwych Pasterzy, dyskusja na zbyt wiele czasusmile W każdym razie
                  to, że Żydzi nadal uważają siebie za naród Wybrany nie znaczy, ze i
                  Bóg Ich za taki uważa - to tylko słowa Ludzi, prawda? To, czy Ktoś
                  jest prawdziwym Naśladowcą Jezusa wynika z faktu, czy przestrzega
                  nakazów i nauk zawartych w Biblii, a nie, czy tak o sobie myśli i
                  mówi - nazwać siebie można dowolnie.
                  • orin Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 23:02
                    Biblia to Stary i Nowy Testament. Księgi spisywane przez parę
                    wieków. Nowy Testament został spisany dopiero po raz pierwszy na
                    przełomie I i II wieku. Jest tam wiele rozbieżności, ST to historia
                    narodu. To nie jednolita, spójna konstytucja.
                    Dlatego Jezus wybrał uczniów. I oni a potem następcy prowadzą
                    Kościół, nauczają, rozstrzygaja. Bóg udzielił im częśc kompetencji
                    by działali w jego imieniu.
                    • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 23:10
                      Owszem, ale w ramach Jego, nie Ich, Prawa. Ono zostało nie tylko
                      jasno nakreślone, ale jeszcze obwarowane bardzo ważnym
                      zakończeniem: "Jeżeli ktoś doda coś do tych rzeczy, Bóg doda mu plag
                      zapisanych w tym zwoju; a jeżeli ktoś odejmie coś ze słów zwoju tego
                      proroctwa, Bóg odejmie jego dział w drzewach życia". Bóg nigdy nie
                      pozwalał, nawet za czasów Izraela, na jakiekolwiek zmiany Prawa,
                      dokonywane ręką ludzką. Jeśli byłoby tak, jak napisałes, Biblia nie
                      byłaby w ogóle potrzebna, bo tym samym KK moze sobie dowolnie
                      zmieniać wszystko, jak aktualnie sie podobasmile
                      • orin Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 23:14
                        Jeśli by tak było jak ty napisałaś nie potrzebne byłyby jakiekolwiek
                        prawa, ustawy poza konstytucją. Więcej, nie potrzebne byłyby sądy i
                        Trybunał Konstytucyjny smile

                        Dlatego sama Biblia nie wystarcza.
                        • p_k_79 Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 23:26
                          Bynajmniej, sam jezus powiedział, że mamy "oddawać Bogu, co Boże, a
                          Cezarowi, co Cezara"smile Nakazał szacunek dla Prawa Świeckiego i
                          posłuszeństwo - o ile to Prawo nie kłóci sie z Prawem Bożym, wtedy
                          powinniśmy obstawać przy tym ostatnim. Chrześcijanie nie mieli być
                          anarchistamismile Przykład z Dziejów Apostolskich, gdy Piotr i inni
                          Apostołowie nauczali w Świątyni, choć mieli oficjalny, prawny zakaz.
                          Po wyjściu z wiezienia, nie zaprzestali, powiedzieli "musimy być
                          bardziej posłuszni Bogu, jako Władcy, niż ludziom".. i
                          robili "swoje"smile
                          • orin Re: Kto ucieka z Kościoła? 12.11.07, 23:36
                            Znów nieporozumienie P_K, czytaj uważniej.
                            Podałaś wcześniej analogię Biblii do konstytucji.
                            Ja w ostatnim wpisie uzyłem tej analogii. Według Ciebie wystraczy
                            Biblia i nie potrzeba jej interpretatorów.
                            Ja porównałem to do państwa w którym jest tylko konstytucja bez
                            kodeksów, ustaw, sądów, trybunału konstytucyjnego smile
    • melulu_1 Re: Kto ucieka z Kościoła? 11.11.07, 13:47
      Powiem tylko tyle ,ze jak dla mnie wiara jest okrutna!!Czy świat mógłby istnieć
      bez NIEJ????Pozdrawiam
    • nelsonek Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 11:29
      ale w zadnym wypadku nie nazywam tego ucieczka.

      Zajrzyjmy do definicji tego slowa:
      uciec — uciekać
      1. «oddalić się szybko z jakiegoś miejsca, aby uniknąć
      niebezpieczeństwa, kłopotów lub nieprzyjemności»
      Nie oddalam sie z zadnego miejsca.

      2. «uwolnić się od kogoś lub wydostać się skądś»
      Zeby mowic o uwolnieniu sie trzebaby najpierw zostac zniewolonym.

      3. «zająć się czymś intensywnie, aby zapomnieć o swoich problemach»
      Aktu apostazji nie dokonuje dlatego by zapomniec o jakichkolwiek
      problemach

      4. «postarać się nie mieć nic wspólnego z kimś, z czymś»
      I tak nic wspolnego z kk nie mam. A to, ze kk uwaza inaczej to nie
      moj problem

      5. «szybko zniknąć sprzed oczu, stać się niewidocznym»
      Po dokonaniu apostazji bede nadal widoczny

      6. «o czasie lub zjawiskach trwających w czasie: minąć bardzo szybko»
      nie dotyczy

      7. «o płynach, gazach itp.; wydostać się z czegoś»
      nie dotyczy

      8. pot. «o środkach komunikacji publicznej: odjechać, zanim ktoś
      zdąży wsiąść»
      nie dotyczy

      9. pot. «szybko skądś wyjść»
      nie dotyczy

      Czyli jakby nie patrzec to apostazja nie jest ucieczka, tylko aktem
      zgodnym z moim sumieniem. Przynajmniej jak dla mnie.
      • orin Re: Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 11:42
        Masz rację, słowo "ucieczka" zawarte w tytule jest nieadekwatne.
        W artykule użyto "apostazja" czyli: odstępstwo od wiary, zasad lub przekonań,
        odszczepieństwo.

        Co nie znaczy, że apostazja wymazuje zapis chrztu czy inne sakramenty.
      • orin Re: Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 11:51
        > 4. «postarać się nie mieć nic wspólnego z kimś, z czymś»
        > I tak nic wspolnego z kk nie mam. A to, ze kk uwaza inaczej to nie
        > moj problem

        Jeśli byłeś ochrzczony to byłeś katolikiem. Masz więc coś wspólnego z KK czy
        chcesz czy nie.
        • melulu_1 Re: Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 12:17
          Jeśli juz orinie to chrzest czy inne sakramenty święte powinny byćzawierane w
          wieku w którym sami możemy decydować o swoich wyborach .Pozdrawiam
        • nelsonek Re: Dokonuje aktu apostazji 14.11.07, 10:26
          A jak mnie ktos posypal czarnym proszkiem jak bylem maly to znaczy,
          ze jestem skeciarzem czarnego proszku?
          To, ze kosciol uwaza mnie za katolika nie znaczy, ze nim jestem. I
          to kosciol ma ze mna cos wspolnego, a nie ja z nim.

          orin napisał:
          > Jeśli byłeś ochrzczony to byłeś katolikiem. Masz więc coś
          wspólnego z KK czy
          > chcesz czy nie.
          • orin Re: Dokonuje aktu apostazji 14.11.07, 11:20
            Zostałeś ochrzczony - byłeś katolikiem.
            Polemizujesz z faktem?

            Obwiniasz o to KK? Pomyliłeś adres, pretensje zgłoś do rodziców.
            • nelsonek Re: Dokonuje aktu apostazji 14.11.07, 13:24
              Nie rozumiesz. Pisalem, ze dokonuje aktu apostazji, ale nie mozna
              tego nazwac ucieczka co Ty probujesz zanegowac.
              Natomiast winic nalezy przede wszystkim kk. Czyje "nauki" mowia o
              dozywotnim "naznaczaniu" niczego nieswiadomych niemowlakow?

              I to, ze ktos bez mijej wiedzy i zgody mnie ochrzcil nie oznacza, ze
              ja mam cos wspolnego z jakakolwiek organizacja. To Kosciol chce miec
              cos wspolnego ze mna. I twierdzi, ze ma.

              orin napisał:
              > Zostałeś ochrzczony - byłeś katolikiem.
              > Polemizujesz z faktem?
              >
              > Obwiniasz o to KK? Pomyliłeś adres, pretensje zgłoś do rodziców.
              • orin Re: Dokonuje aktu apostazji 14.11.07, 13:58
                > Nie rozumiesz. Pisalem, ze dokonuje aktu apostazji, ale nie mozna
                > tego nazwac ucieczka co Ty probujesz zanegowac.

                Przyznałem Ci rację:
                "Masz rację, słowo "ucieczka" zawarte w tytule jest nieadekwatne."

                > Natomiast winic nalezy przede wszystkim kk. Czyje "nauki" mowia o
                > dozywotnim "naznaczaniu" niczego nieswiadomych niemowlakow?

                Żeby winić potrzebna jest jakaś wina. Rozchorowałeś się po tym
                polaniu wodą, masz jakąś traumę czy nerwicę?
                Ustalmy może o co masz pretensję:
                1. o to że zostałeś ochrzczony
                2. o to, że KK chrzci dzieci na wniosek rodziców

                Ad. 1.
                Jeszcze raz, to Twoi rodzice podjęli taką, nieprzymuszoną decyzję.
                Mogli poczekać do czasu aż wyrazisz swoją wolę.

                Ad. 2.
                To zasady jednej z religii. Jeśli ta religia jest Tobie obojętna to
                skąd to oburzenie? A może nie jest obojętna? Może więc Twoje relacje
                z KK nie ustały, jak twierdzisz, ale zmieniły biegun? smile

                > I to, ze ktos bez mijej wiedzy i zgody mnie ochrzcil nie oznacza,
                > ze ja mam cos wspolnego z jakakolwiek organizacja. To Kosciol chce
                > miec cos wspolnego ze mna. I twierdzi, ze ma.

                Tak twierdzi? Kiedy?
                • nelsonek Re: Dokonuje aktu apostazji 14.11.07, 20:46
                  Orin: Przyznałem Ci rację: "Masz rację, słowo "ucieczka" zawarte w tytule jest
                  nieadekwatne."

                  Nelsonek: Rzeczywiscie. Przepraszam. Zmylil mnie ten podwojny wpis i chyba
                  pomyslalem, ze Ty to nie Ty. :]

                  Orin: Żeby winić potrzebna jest jakaś wina. Rozchorowałeś się po tym polaniu
                  wodą, masz jakąś traumę czy nerwicę? Ustalmy może o co masz pretensję: 1. o to
                  że zostałeś ochrzczony 2. o to, że KK chrzci dzieci na wniosek rodziców

                  Nelsonek: Oczywiscie nie jest to wina w sensie takim jak wina zlodzieja
                  okradajacego glodne dzieci czy bogatych starcow. Natomiast zadnych pretensji nie
                  mam. Po prostu stwierdzam fakt, ze kk postepuje, ze sie tak wyraze, nieuczciwie.
                  Nikt sie mnie o zdanie nie pytal, a teraz hierarchowie Kosciola bredza cos o
                  tym, ze jestem katolikiem. A przeciez nigdy nim nie bylem. Polanie woda mnie
                  jako niemowlaka nie zmienia tego prostego faktu. To podobnie jak z ta sekta
                  czarnego proszku.

                  Orin: Jeszcze raz, to Twoi rodzice podjęli taką, nieprzymuszoną decyzję. Mogli
                  poczekać do czasu aż wyrazisz swoją wolę.

                  Nelsonek: zrobili to pod wplywem idiotycznych nauk kk, w ktorych (w przypadku
                  chrztu) brak czegos takiego jak wolna wola samego zainteresowanego.

                  Orin: To zasady jednej z religii. Jeśli ta religia jest Tobie obojętna to skąd
                  to oburzenie? A może nie jest obojętna? Może więc Twoje relacje z KK nie ustały,
                  jak twierdzisz, ale zmieniły biegun? smile

                  Nelsonek: Ja sie oburzam? O co? Wyrazam jedynie zdziwienie, ze kk tak ochoczo,
                  bez mojej zgody ani wiedzy, zaliczyl mnie do swoich szeregow, a teraz juz taki
                  chetny nie jest gdy SWIADOMIE chce by kk uznal moj chrzest za niewazny. A moje
                  relacje z kk nie zmienily biegunu, bo NIGDY nie bylem zachwycony moja rzekoma
                  przynaleznoscia do tej smiesznej organizacji.
                  A tutaj chodzi o zasade. Jesli wszelkie obrzedy czy zaklecia w ktore nie
                  wierzymy nie maja nawet symbolicznego znaczenia to czy jesli np. Uniwersalny
                  Kosciol Marsjanistyczny do ktorego przypadkiem nalezalby ojczym pozniejszego
                  katolika upudrowal mu pupe (jako noworodkowi) weglem drzewnym mamroczac "O
                  Marsjaninie Przeswietny" w kostiumiku z Wojen Gwiezdnych i pozniej nawijal, ze
                  oto mamy w Polsce wielu wyznawcow Kosciola Marsjanistycznego, to stosunki tej
                  osoby z km zmienilyby sie o 180 stopni? I w ogole byloby to w porzadku?

                  Orin: Tak twierdzi? Kiedy?

                  Nelsonek: Twierdzac na przyklad, ze to polanie woda wywarlo na mnie niezatarte
                  pietno. Wiekszej bzdury dawno nie slyszalem.

                  • orin Re: Dokonuje aktu apostazji 15.11.07, 07:38
                    Między zdziwieniem a oburzeniem jest taka różnica, że to pierwsze jest wyrazem
                    niezrozumienia, zaskoczenia a oburzenie to pewien stan emocjonalny. Uwierzyłbym
                    w zdziwienie gdyby nie sposób w jaki piszesz:
                    "hierarchowie Kosciola bredza cos", "robili to pod wplywem idiotycznych nauk
                    kk", "moja rzekoma przynaleznoscia do tej smiesznej organizacji".

                    To tylko drobna próbka z Twojej ostatniej wypowiedzi. Nie jest to więc na pewno
                    zdziwienie. Biorąc pod uwagę również kuriozalne porównania można to lokować
                    między złośliwą irytacją a agresją. Przecież jeśli byłbyś zdziwiony, starałbyś
                    się próbować uzyskać odpowiedź, wyjaśnić sytuację, czy do tego prowadzi
                    ośmieszanie i oczernianie?

                    Zdziwieniu przeczy również brak logiki i przekręcanie faktów. Nie polanie wodą
                    czyni z Ciebie katolika ale akt chrztu wyrazony wolą i deklaracją rodziców i
                    chrzesnych. Piszesz "brak czegos takiego jak wolna wola samego
                    zainteresowanego". Twoi rodzice mówili do Ciebie od niemowlęctwa po polsku,
                    przez co w dzieciństwie i wieku dorastania struny głosowe i inne organy mowy
                    wykształciły się w pewnym kierunku uniemożliwiając lub bardzo utrudniając
                    pozyskanie umiejętności mówienia bez naleciałości w językach niesłowiańskich. To
                    jest prawdziwe ograniczenie oraz konsekwencje a przecież nie mówili do Ciebie
                    jednocześnie po angielsku, esperanto, c++ i swahili. A jakie są dla Ciebie
                    konsekwencje chrztu?

                    Żadnych. Nikt nie przychodzi na kolędę jeśli wcześniej nie wyraziłeś zgody. Nie
                    robisz odpisu od podatków, nie kosztuje Cię to złamanego szeląga. Nikt nic od
                    Ciebie nie wymaga w związku z aktem chrztu.

                    Kolejny brak logiki: dlaczego KK miałby unieważnić akt chrztu?
                    Taki akt się odbył, jest to zapisane w dokumentacji. Dlaczego ma to być
                    wykreślone? Możesz podać jeden rozsądny argument? Czy według tego sposobu
                    rozumowania powinna istnieć możliwość wykreślenia aktu urodzin albo świadectwa
                    ukończenia szkoły do której sporo dzieci uczęszcza bez "czegos takiego jak wolna
                    wola samego zainteresowanego"?

                    Jeśli masz problem z oceną absurdalności chrztu z podanym przykładem inicjacji w
                    Uniwersalnym Kosciele Marsjanistycznym to chętnie wyjaśnię.
                    • nelsonek Re: Dokonuje aktu apostazji 15.11.07, 09:57
                      Orin: To tylko drobna próbka z Twojej ostatniej wypowiedzi.

                      Nelsonek: No i co z tego? Podtrzymuje to co napisalem. Powtorze: dla
                      mnie "nauki" (oczywiscie nie wszystkie - nie probuj wyciagac
                      wniosku, ze np popieram prawo do zabicia niepotrzebnej zony)
                      kosciola sa idiotyczne, nigdy nie nalezalem do tej smiesznej
                      organizacji. To, ze kk mowi, iz jest inaczej swiadczy tylko o tym,
                      ze hierarchowie kk zaklinaja rzeczywistosc czyli po prostu bredza.
                      Inne okreslenie nie przychodzi mi do glowy. Przyklad z kosciolem
                      marsjanistycznym, choc abstrakcyjny, dokladnie oddaje sposob ich
                      rozumowania.

                      Orin: Nie jest to więc na pewno zdziwienie. Biorąc pod uwagę również
                      kuriozalne porównania można to lokować między złośliwą irytacją a
                      agresją.

                      Nelsonek: E tam. Jesli na przyklad napisze, ze ktos cos bredzi to
                      wcale nie oznacza ze jestem oburzony jego zachowaniem. Nie znaczy
                      rowniez, ze jestem w stosunku do niego agresywny. Probujesz bawic
                      sie w psychologa, ale przynajmniej w tym watku, kiepsko Ci to
                      wychodzi. No ale skoro upierasz sie przy nie-zdziwieniu to powiem
                      inaczej: jestem zdegustowany "argumentacja" panow w sukienkach. A
                      porownania sa adekwatne do "argumentacji" kleru.

                      Orin: Przecież jeśli byłbyś zdziwiony, starałbyś się próbować
                      uzyskać odpowiedź, wyjaśnić sytuację, czy do tego prowadzi
                      ośmieszanie i oczernianie?

                      Nelsonek: Osmieszanie - rozumiem, ale oczernianie? W ktorym miejscu?
                      I dlaczego domagasz sie bym staral sie zrozumiec stanowisko kk, a
                      nie na odwrot?

                      Orin: Zdziwieniu przeczy również brak logiki i przekręcanie faktów.
                      Nie polanie wodą czyni z Ciebie katolika ale akt chrztu wyrazony
                      wolą i deklaracją rodziców i chrzesnych.

                      Nelsonek: Jesli chodzi o "przekrecanie faktow": czymze jest chrzest
                      jesli nie polaniem woda, wczesniej "zaczarowana" przez magow? No ale
                      rozumiem, ze w zgodzie z "naukami" Kosciola katolikiem zostaje sie
                      tylko dlatego, ze taka byla wola rodzicow i wlasciwie nie mozna
                      przestac nim byc bo nawet akt apostazji nie powoduje, ze likwiduje
                      sie jakies tam pietno. No tak: nawet zmiana miejsca zamieszkania nie
                      spowoduje wymazania pietna jakim byl pobyt na porodowce przez
                      pierwsze dwa dni zycia obok pierdzacej pielegniarki.

                      Orin: Twoi rodzice mówili do Ciebie od niemowlęctwa po polsku, przez
                      co w dzieciństwie i wieku dorastania struny głosowe i inne organy
                      mowy wykształciły się w pewnym kierunku uniemożliwiając lub bardzo
                      utrudniając pozyskanie umiejętności mówienia bez naleciałości w
                      językach niesłowiańskich. To jest prawdziwe ograniczenie(...)

                      Nelsonek: Porownanie z jezykiem polskim jakby nietrafione. Co innego
                      wpoic cos dziecku, a co innego postawic go przed faktem dokonanym.
                      Nic nie stoi na przeszkodzie bym nauczyl sie innego jezyka, a
                      trening moze spowodowac likwidacje nalecialosci. Gdyby, na przyklad
                      mi, rodzice od malego wpajali wartosci katolickie, a decyzje o
                      chrzcie pozostawili mi to wszystko jest w porzadku. A tak? Kosciol
                      (uspokoje Cie: nie tylko katolicki) postepuje co najmniej dziwnie. A
                      pozniej przedstawia pokretna logike, w ktora - o zgrozo! - wielu
                      uwierzylo na slowo honoru.

                      Orin: dlaczego KK miałby unieważnić akt chrztu?

                      Nelsonek: A dlaczego mialby wciaz uznawac moj chrzest jako wazny?

                      Orin: Nikt nie przychodzi na kolędę jeśli wcześniej nie wyraziłeś
                      zgody.

                      Nelsonek: Co nie przeszkadza w corocznym nekaniu mnie przez
                      koscielnego przypominajacego o zblizajacej sie koledzie. Skoro
                      potrafili odnotowac w kajeciku, ze mnie ochrzcili to niech tez
                      potrafia sobie odnotowac, ze nie zycze sobie ich wizyt - chocby
                      kurtuazyjnych - w moim domu. Ja omijam koscioly szerokim lukiem i
                      tego samego oczekuje od kleru, o czym juz niejednokrotnie im
                      mowilem. Ale do nich to nie dociera. Moze trzeba na drzwiach
                      napisac: "akwizytorom i klerowi pukanie do tych drzwi zabronione"?
                      Juz kombinuja jak tutaj ochrzcic moja corke.

                      Orin: Dlaczego ma to być wykreślone?

                      Nelsonek: W ktorym miejscu domagam sie wykreslenia mojego aktu
                      chrztu? Rozrozniasz pomiedzy wymazaniem (wykresleniem) aktu chrztu a
                      uznaniem go za niewazny?

                      Orin: Czy według tego sposobu rozumowania powinna istnieć możliwość
                      wykreślenia aktu urodzin albo świadectwa ukończenia szkoły do której
                      sporo dzieci uczęszcza bez "czegos takiego jak wolna wola samego
                      zainteresowanego"?

                      Nelsonek: Znowu nietrafione porownanie. Kolejny dowod na to, ze nie
                      rozrozniasz pomiedzy wykresleniem, a uznaniem czegos za niewazne.

                      Orin: Jeśli masz problem z oceną absurdalności chrztu z podanym
                      przykładem inicjacji w Uniwersalnym Kosciele Marsjanistycznym to
                      chętnie wyjaśnię.

                      Nelsonek: Porownanie, owszem abstrakcyjne, ale dokladnie
                      oddajace "argumentacje" kleru. Czy gdyby taki ktos dokonal takiego
                      aktu to probe uniewaznienia w km tez uwazalbys za bezsensowna?
                      • orin Re: Dokonuje aktu apostazji 15.11.07, 11:30
                        > Nelsonek: Jesli chodzi o "przekrecanie faktow": czymze jest chrzest
                        > jesli nie polaniem woda, wczesniej "zaczarowana" przez magow?

                        Jest sakramentem KK. Tak samo jak nominacja na premiera jest przekazaniem
                        uprawnienia do konstruowania rządu przez prezydenta a nie wręczeniem
                        zadrukowanej kartki papieru w blasku fleszy.
                        Czy naprawdę musimy wyjaśniać takie rzeczy?

                        > Nelsonek: Co nie przeszkadza w corocznym nekaniu mnie przez
                        > koscielnego przypominajacego o zblizajacej sie koledzie.

                        Konsekwencje życia w społeczeństwie. Zatrudnij odźwiernego.

                        > No tak: nawet zmiana miejsca zamieszkania nie
                        > spowoduje wymazania pietna jakim byl pobyt na porodowce przez
                        > pierwsze dwa dni zycia obok pierdzacej pielegniarki.

                        Dobrze, że tylko to zapamiętałeś z porodówki.

                        > Nelsonek: Porownanie, owszem abstrakcyjne, ale dokladnie
                        > oddajace "argumentacje" kleru. Czy gdyby taki ktos dokonal takiego
                        > aktu to probe uniewaznienia w km tez uwazalbys za bezsensowna?

                        Oczywiście, że uważałbym za bezsensowną.
                        • nelsonek Re: Dokonuje aktu apostazji 15.11.07, 13:23
                          Orin: Jest sakramentem KK. Tak samo jak nominacja na premiera jest
                          przekazaniem uprawnienia do konstruowania rządu przez prezydenta a
                          nie wręczeniem zadrukowanej kartki papieru w blasku fleszy. Czy
                          naprawdę musimy wyjaśniać takie rzeczy?

                          Nelsonek: Ten sakrament do polania woda sie sprowadza, tak jak
                          nominacja na premiera sprowadza sie do "wreczenia zadrukowanej
                          kartki". Cala reszta to otoczka. I chyba nie musze Ci wyjasniac, ze
                          roznica pomiedzy wreczeniem kartki (mianowaniem na premiera) a
                          polaniem woda (chrzest) jest taka, ze owo wreczenie kartki, w
                          przeciwienstwie do polania woda, odbywa sie za wiedza i zgoda samego
                          zainteresowanego.

                          Orin: Konsekwencje życia w społeczeństwie. Zatrudnij odźwiernego.

                          Nelsonek: No dobra. To ja tez bede Cie nekal probujac wcisnac jakis
                          towar. A w przypadku Twojej irytacji powiem, ze w koncu zyjesz w
                          spoleczenstwie i jak sie nie podoba to zatrudnij sobie odzwiernego.

                          Orin: Dobrze, że tylko to zapamiętałeś z porodówki.

                          Nelsonek: Z mojego pobytu w porodowce nic nie zapamietalem.

                          Orin: Oczywiście, że uważałbym za bezsensowną.

                          Nelsonek: I takich jak Ty pewnie jest wielu. Ale sa rowniez tacy jak
                          ja. I nie chce tutaj rozstrzygac ktorych jest wiecej, bo to nie ma
                          najmniejszego znaczenia bo oba stanowiska uwazam za rownoprawne.
                          • orin Re: Dokonuje aktu apostazji 15.11.07, 14:39
                            > Nelsonek: W ktorym miejscu domagam sie wykreslenia mojego aktu
                            > chrztu? Rozrozniasz pomiedzy wymazaniem (wykresleniem) aktu chrztu
                            > a uznaniem go za niewazny?

                            OK, mój błąd, pisałeś o uznaniu za nieważny.
                            Twój chrzest był ważny więc, jeśli nie ma jakieś okoliczności, która czyniłaby
                            go wtedy nieważnym, nie ma uzasadnienia do unieważnienia.
                            Apostazja to coś innego.

                            > Nelsonek: Ten sakrament do polania woda sie sprowadza, tak jak
                            > nominacja na premiera sprowadza sie do "wreczenia zadrukowanej
                            > kartki". Cala reszta to otoczka.

                            Odwrotnie, istotą chrztu jest sakrament a otoczką polanie wody i uroczystość.
                            Istota nominacji jest powierzenie stanowiska a otoczką oficjalne wręczenie
                            dokumentu itd.

                            • nelsonek Re: Dokonuje aktu apostazji 15.11.07, 16:30
                              To moze wyjasnij czym jest, wg Ciebie, apostazja?

                              A o chrzcie bez polania woda nie slyszalem. Ale malo sie na tym
                              znam. Stad tez moje nastepne pytanie: chrzest JEST sakramentem czy
                              tez moze sakrament to OTOCZKA chrztu?
                              • orin Re: Dokonuje aktu apostazji 16.11.07, 09:38
                                > To moze wyjasnij czym jest, wg Ciebie, apostazja?

                                Za Słownikiem Języka Polskiego (sjp.pwn.pl/)
                                apostazja «odstępstwo od wiary, od wyznawanych zasad lub przekonań»

                                Akt apostazji więc to oznajmienie takiej woli. Można to oznajmić rodzinie,
                                znajomym czy złożyć wniosek w parafii. Nie ma nic wspólnego z unieważnieniem chrztu.

                                > A o chrzcie bez polania woda nie slyszalem. Ale malo sie na tym
                                > znam. Stad tez moje nastepne pytanie: chrzest JEST sakramentem czy
                                > tez moze sakrament to OTOCZKA chrztu?

                                sakrament «akt religijny dający łaskę uświęcającą za pośrednictwem znaków
                                ustanowionych przez Chrystusa, np. chrzest i komunia»

                                Chrzest jest więc sakramentem czyli aktem religijnym tak jak nominacja na
                                premiera jest aktem politycznym.
                                Polanie wodą to symbol, w sytuacjach wyjątkowym można się bez tego obejść.
                                Tak jak przy nominacji zadrukowana kartka to tylko dokument potwierdzający wolę
                                prezydenta. Gdyby funkcjonował w pełni podpis elektroniczny, możliwe byłoby
                                zapewne nominowanie bez osobistego spotkania.
                                • nelsonek Re: Dokonuje aktu apostazji 16.11.07, 13:32
                                  Nie mowimy o stanie nadzwyczajnym czy wyzszej koniecznosci. Mowimy o
                                  normalnej procedurze. A ta, mowi wyraznie, ze kwintesencja chrztu
                                  jest polanie zaczarowana woda w zaczarowanym miejscu:


                                  (Kan 853):
                                  Poza wypadkiem koniecznosci, woda uzywana przy udzielaniu chrztu
                                  powinna byc poswiecona, zgodnie z przepisami ksiag liturgicznych.
                                  (Kan 854):
                                  Chrztu udziela sie badz przez zanurzenie, badz przez polanie, z
                                  zachowaniem przepisow wydanych przez Konferencję Episkopatu.
                                  (Kan 858)
                                  § 1. Kazdy kosciol parafialny powinien miec chrzcielnice, z
                                  zachowaniem lacznego prawa nabytego juz przez inne koscioly.
                                  § 2. Ordynariusz miejsca, wysluchawszy zdania proboszcza, moze dla
                                  wygody wiernych zezwolic lub nakazac, azeby chrzcielnica byla takze
                                  w innym kosciele lub kaplicy na terenie parafii.
                                  (Kan. 860)
                                  § 1. Poza wypadkiem koniecznosci, chrztu nie nalezy udzielac w
                                  domach prywatnych, chyba ze ordynariusz miejsca zezwoli na to dla
                                  powaznej przyczyny.
                                  § 2. Jesli biskup diecezjalny nie zarzadzi inaczej, chrztu nie
                                  nalezy udzielac w szpitalach, chyba ze zmusza do tego koniecznosc
                                  lub inna racja duszpasterska.

                                  Czyli nie ma chrztu bez magicznej wody w magicznym miejscu.
                                  Przypominam, ze mowimy tutaj o zwyklych przypadkach a nie o
                                  stanie "wyzszej koniecznosci" (cokolwiek to znaczy).


                                  A teraz skupmy sie na apostazji. Ten sam kodeks mowi tak:

                                  (Kan. 96)
                                  Przez chrzest człowiek zostaje wcielony do Kosciola Chrystusowego i
                                  staje sie w nim osoba, z obowiazkami i prawami, ktore - zwazywszy
                                  ich pozycje - sa wlasciwe chrzescijanom, jesli sa we wspolnocie
                                  koscielnej i o ile nie przeszkadza sankcja nalozona zgodnie z
                                  przepisem prawa.

                                  Jesli chrzest powoduje "wcielenie" (i znowu - cokolwiek to znaczy)
                                  czlowieka do kk, to apostazja powoduje wystapienie z tegoz Kosciola,
                                  a co za tym idzie chrzest uznany jest za niewazny (nie mylic
                                  z "niebyly").

                                  Malo tego! Jesli ktos, kto byl ochrzczony w obrzadku katolickim,
                                  powie swoim bliskim: "od dzisiaj jestem muzulmaninem", ale nie
                                  pojdzie do katolickiego proboszcza dokonac aktu apostazji to taka
                                  osoba nadal jest katolikiem w rozumieniu prawa kanonicznego:

                                  (Kan 112):
                                  (...)
                                  § 2. Nawet dlugotrwaly zwyczaj przyjmowania sakramentow wedlug
                                  obrzedow Kosciola innego samodzielnego obrzadku, nie pociaga za soba
                                  przynaleznosci do tego Kosciola.
                              • p_k_79 Nelsonek:) 16.11.07, 10:35
                                Nie zrozumiesz, czym jest chrzest, jeśli bedzie Ci to
                                tłumaczone "wyjaśnieniami" KK, a ja się sturlam zaraz z tego
                                dialogusmile To jest tak, że o wyjaśnienia najlepiej spytać Producenta,
                                nie Dystrybutora towaru - będą na pewno dokładniejszesmile

                                Chrzest nie był żadnym sakramentem, tylko przymierzem - formą
                                umowy/zobowiązania prawnego, kiedy został wprowadzony. Kiedy
                                Człowiek poznawał wymagania Boże i uznawał, że chce się podjąć życia
                                w ich zakresie, mógł zawrzeć z Bogiem przymierze - ufając w Jego
                                opiekę i spełnienie pewnych obietnic co do przyszłości. Przymierze
                                nie było puste, ale wiązało się z uświadomieniem sobie, że poprzedni
                                styl życia był niezgodny z Bożymi wymaganiami, okazaniem skruchy i
                                postanowieniem, że od tej chwili to Boże mierniki będą kierowały
                                życiem i każda decyzją, jaką podejmować przyjdzie temu Człowiekowi.
                                Jeśli był na to gotów, chrzest wodny był sybolem,
                                deklaracją, "podpisem" w obliczu świadków tejże umowy. Nie polegał
                                na polaniu wodą - bo nie ta miała jakiekolwiek znaczenie, ale na
                                symbolicznych: zanurzeniu - śmierci dla poprzedniego stylu życia i
                                wynurzeniu - narodzeniu się "na nowo" z czystą kartą, gwarantującą,
                                że Bóg nie będzie Człowieka rozliczał z grzechów popełnionych przed
                                zawarciem przymierza.
                                I własnie dlatego, że umowa ta była zawierana świadomie między
                                Bogiem, a konkretnym Człowiekiem, to Nikt nie może liczyć na wazność
                                chrztu, którego przyjęcie polegało na deklaracji Osób trzecich za
                                niczego nieświadome niemowlę - to Bóg dał wzór umowy, na którą On
                                przystaje. Do konsekwencji wynikających z umowy innej, stworzonej
                                przez Człowieka, Nikt Boga nie zmusi - jest po prostu niewazna.
                                Jeśli by ją odnieść do przykładu z życia, to wyobraźmy sobie
                                Dyrektora firmy produkującej porcelanę, który zamiast podpisywać
                                umowę z Człowiekiem, który zna wymagania i zgadza się na stawkę
                                płacową, podpisuje "w ciemno" umowę z Rodzicami tego Człowieka,
                                zaraz po Jego urodzeniu, bo Oni zobowiazują się nauczyć Dziecko
                                fachusmile Widziałeś gdzieś takiego Dyrektora?smile Płaciłby np.
                                ubezpieczenie zdrowotne na Kogoś, kto po dwudziestu latach
                                powiedziałby "Sorry, ale ja sie do niczego nie zobowiązywałem, a
                                zamierzam zostać muzykiem i moje swięte przwo do tego wyboru"??
                                Nawet Ludzi tak głupich byłoby niewielu, a KK (nie tylko zresztą,
                                oczywiście, jak zauwazyłes) przypisuje taką głupotę Bogu, bo
                                zachciało Im sie sztucznie powiększać liczbę "wiernych". Dlatego co
                                chwilę trafiasz tam na dogmat, sakrament, św. tajemnicę - Bóg
                                tajemnic nie wymyślił, jest logiczny, jak całe Jego Prawo - ale
                                mieszanie rączek i majstrowanie przy tymże spowodowało pojawienie
                                sie "ślepych ulic", które kończy tablica z napisem "św. tajemnica",
                                czyt. "koniec drogi pytań - dalej wyjaśnień nie ma"smile
                                • orin Re: Nelsonek:) 16.11.07, 11:10
                                  Biblia jest Pismem Świętym dla KK, ST jest podstawą judaizmu, jest świętą księgą
                                  dla islamu. W oparciu o biblię powstało co najmniej kilkaset wyznań i sekt,
                                  niektóre niechrześcijańsie i sprzeczne ze sobą.

                                  Wszystkie się mylą.
                                  Na szczęście mamy na forum przedstawiciela Producenta, jedyną Oświeconą
                                  Interpretatorkę, Recenzentkę Słownika Języka Polskiego.
                                  Boki zrywać smile
                                  Nie będę odbierał chleba wojującym antyklerykałom jakie wnioski można wyciągać z
                                  biblii.

                                  • p_k_79 Re: Nelsonek:) 16.11.07, 11:17
                                    A to jest bardzo ciekawe, co napisałeś, bo ja przedstawiłam chrzest
                                    z pktu widzenia Bibliismile
                                    Jesli znajdziesz mi tam wzór chrztu, zaproponowany i praktykowany
                                    przez KK - pogratuluję szczerzesmile I pamiętaj własne słowa:

                                    > Biblia jest Pismem Świętym dla KK

                                    Czekamsmile
                                    Bo jesli nie, to ów wzór chrztu jest jedynie wymysłem Ludzi, z tym,
                                    co ustalił Bóg, niemającym NIC wspólnegosmile
                                    • orin Re: Nelsonek:) 16.11.07, 11:40
                                      P_K, nie wchodzę w polemikę teologiczną ponieważ:
                                      1. mało znam się na teologii
                                      2. nie mam na tyle czasu
                                      3. to nierówna dyskusja, z jednej strony obrona konkretnego wyznania
                                      funkcjonującego w XXI wieku z drugiej strony cytowanie biblii bez uwzględnienia
                                      kontekstu historyczno-obyczajowego i konsekwencji wynikająch z biblii jak choćby
                                      przekazanie pełnomocnictw na Ziemi Piotrowi
                                      4. pisałem o tym w sąsiednim wątku: krytykowanie praktyk religijnych, nie będąc
                                      członkiem danego wyznania, uważam za niestosowne. Oczywiście, mam na myśli
                                      praktyki, które nie są w jakiś sposób szkodliwe dla człowieka.
                                      • p_k_79 Re: Nelsonek:) 16.11.07, 14:16
                                        A Ty znów w inną mańkę.. najpierw zarzucasz mi, że definicję chrztu
                                        sama sobie wprowadziłam, a KK opiera się na Biblii, a teraz znów od
                                        tejże Biblii uciekaszsmile

                                        Prawda jest taka, że przeciętny Katolik nie ma pojęcia, co mówi
                                        Biblia na dowolny temat - wystarcza Mu, ze "wie" Ksiądz. Ale już
                                        sprawdzić, czy Ksiądz mówi prawdę, czy przypadkiem nie wciska Mu
                                        twierdzenia, że Ziemia jest płaska, to już nie ma ochoty. Niewiedza
                                        nie tłumaczy, niestety..
                                        Jesli nie jesteś w stanie merytorycznie podważyć treścią Biblii
                                        mojego argumentu, to po co piszesz o tym, że KK się na niej właśnie
                                        opiera?? To się nie równa podważeniu, Orinie. Mozesz jedynie
                                        napisać, że KK inaczej to praktykuje u siebie, ale na powiązanie z
                                        Biblią możesz się powoływać jedynie, jeśli jesteś w stanie to
                                        potwierdzić jej treścią.

                                        Jeśli chodzi o obronę wyznań, to takowa mnie nie interesuje.
                                        Interesuje mnie, co do powiedzenia ma Bóg. Skoro uważasz, ze nie On
                                        decyduje, jak ma być czczony i co się Mu podoba, to ja Ci szczerze
                                        gratuluję, jak i uznaję Twoje pełne prawo, by tak myśleć. Ale
                                        zdajsie On był innego zdania, skoro za złamanie prawa przez Adama i
                                        Ewę ukarał ich utratą doskonałości, a za odrzucenie Jego Syna przez
                                        Żydów, Ich z kolei odrzucił On. Właśnie dlatego, ze woleli tradycję
                                        i słowa Faryzeuszy, nie prawdę ze słowa Bożego.

                                        Zawsze mnie bawi, jak to jest.. Ludzie sa skłonni wierzyć, że Bóg
                                        stworzył Wszechświat. Nie polemizują z faktem, ze stworzył
                                        Człowieka. Nie poddają w wątpliwość, że był w stanie przenieść życie
                                        doskonałego Syna do łona Marii, a następnie tak pokierować zarówno
                                        Rodzicami Jezusa, jak i przeciwnikami Bożymi, by Jego plan co do
                                        ofiary z doskonałego życia Chrystusa, byśmy mogli mieć nadzieję na
                                        zbawienie, nie został zmitrężony wcześniejszym zabiciem Syna Bożego.
                                        Wierzą, ze Jezus dokonywał cudów, zmartwychwzbudził trzy Osoby,
                                        będąc na Ziemi, jak i sam zmartwychwstał. Natomiast tak cięzko jest
                                        Im uwierzyć, że na tle tego ogromu mocy Bożej, Bóg potrafił i
                                        zadbać, by Jego Słowo przetrwało w takim brzmieniu, jakie On mu
                                        nadałsmile A dlaczego nie umieją? Bo tak jest łatwiej - łatwiej uważać,
                                        że Duchowieństwo wie za mnie, a ja tylko muszę przyjmować do
                                        wiadomości Ich pomysły i luzsmile Jakby Duchowieństwo było doskonałe i
                                        nie dbało przede wszystkim o siebie, nie o to, co Boże..

                                        To wygląda tak..
                                        Pewnego dnia bogaty Biznesmen postanowił założyć firmę. Napisał
                                        obowiązujący w niej Regulamin i.. zostawił pełnomocnictwa
                                        Kierownikom Regionalnym. Jednakże nie był na tyle naiwny, by nie
                                        obwarować pełnomocnictw punktem, że używający ich muszą poruszać się
                                        w obrębie JEGO Regulaminu - nie wprowadzać w miejsce istniejących,
                                        swoich zasad. On sobie natomiast wyjechał na wakacje i pozwolił
                                        Kierownikom na wykazanie się. Z Regulaminu jasno wynikało, ze
                                        zarówno Kierownicy, jak każdy nowy Pracownik, po sumiennie
                                        przepracowanym okresie i przejściu na emeryturę otrzymają sowitą
                                        premię. Część z Nich nie była jednak zadowolona z wykonywanej pracy.
                                        Doszła do wniosku, że jeśli wprowadzi własne zasady, które pozwolą
                                        Kierownictwu żyć wygodniej, m.in. na koszt nowoprzyjmowanych
                                        Pracowników, to nie będą musieli czekać wielu lat na obiecaną
                                        premię, tylko przeżyją te lata wygodnie i bez wysiłku, bo i na
                                        zawieranie umów znaleźli wygodny patent, zamiast zawierać je w
                                        sposób polecony przez Szefa. Tak więc zaczęli zmieniać Regulamin, by
                                        Oddział Firmy rósł w oczach - wmawiając Pracownikom, że tak
                                        właściwie, to Szef nic od Nich nie wymaga, a Premię i tak dostaną,
                                        wystarczy być posłusznym Kierownictwu. Co prawda Regulamin Szefa był
                                        dostępny - ba! wiekszość Pracowników miała go przez lata na półce,
                                        ale.. ani czasu, ani chęci do zaznajomienia się z warunkami tak
                                        ważnej przecież umowy, nie było. Pracownicy stwierdzili, ze od
                                        komunikowania się z Szefem i zastanawiania się, czy Zakład
                                        funkcjonuje na początkowych zasadach jest Kierownictwo. Co sie
                                        jednak stanie, gdy Ludzie zaczną odchodzić na emeryturę? Gdy zechcą
                                        odebrać obiecaną premię? "Ale ja Pana nie znam" - powie Szef. "Nie
                                        mam Pani na liście płac". "Nie wiem, z Kim zawarliście umowę i jaką
                                        pracę wykonywaliście, ale na pewno nie ze mną i nie dla mnie -
                                        proszę, oto mój Regulamin, w którym wszystko wyjasniłem dokładnie i
                                        nie zamknąłem go w sejfie.. zresztą.. przecież Pani miała go tyle
                                        lat na półce..
                                        Że moi Kierownicy? Owszem, zostawiłem Im pełnomocnictwa, ale Oni nie
                                        dotrzymali warunków korzystania z takowych - proszę sie zgłosić z
                                        pretensjami do Nich. I to też w Regulaminie było wyraźnie ujęte -
                                        jak Pan mógł przepracować tyle lat, wierząc na słowo Kierownikowi,
                                        zamiast sprawdzić, czy polecenia Jego są zgodne z Regulaminem
                                        Zakładu? Drugi raz mi sie to zdarza - wcześniej przysłałem do
                                        Oddziału najbliżego Współpracownika, by pokazał pracownikom, ze
                                        Regulamin się nie starzeje i nie traci na wartości, jest jedynym,
                                        jaki obowiązuje moich FAKTYCZNYCH Pracowników. Jednak wielu wolało
                                        zakładowe Tradycje i argumenty Kierowników, zamiast zajrzeć do
                                        treści i zauważyć, ze rzeczywiście w wyznaczonym czasie
                                        zapowiedziałem przybycie Współpracownika, który miał przeorganizować
                                        system pracy, nie zmieniając przy tym Regulaminu. Ileż to wtedy
                                        Pracowników musiałem wyrzucić, bo zapomnieli, gdzie szukać moich
                                        warunków umowy.. Przecież w Regulaminie zawarłem o tym wzmiankę..
                                        ba! dokładne sprawozdanie historyczne.. A jednak znów jest tak samo,
                                        Ludzie niczego się nie ucza na błędach.."

                                        I tyle z premiismile

                                        ____________________

                                        btw: ja napisałam do Nelsonka, temat skończyliśmy wczoraj - nie moja
                                        wina, ze się pode mną dopisałes, więc nie mi zarzucaj, ze dyskusja
                                        bez sensusmile Jak dla mnie, każdy może wierzyć nawet w to, ze wróżki
                                        co noc przenoszą Go do Arkadii - ale jeśli przy okazji twierdzi, ze
                                        jest to zgodne z Biblią, bo tak Przewodniczacy Wrózek mówi, to
                                        niechże to udowodni - przyznam rację i zwrócę honorsmile Jeśli nie, to
                                        może Biblię pozostawmy Bogu, a Wrózki - Przewodniczacym Wróżeksmile

                                        Tyle w temacie Religia/Biblia
                                        • orin Re: Nelsonek:) 17.11.07, 03:09
                                          Aby dyskusja była konstruktywna powinna się odbywac wg pewnych
                                          elementarnych zasad. Oczywiście, w jej ferworze, nie zawsze się to
                                          udaje. Ale jest pewien akceptowalny poziom. Ignorowałem, gdy
                                          balansowałaś w pobliżu ale ostatnia wypowiedź to karykatura
                                          dyskusji, więc pozwolę sobie na analizę.

                                          > A Ty znów w inną mańkę..
                                          > najpierw zarzucasz mi, że definicję chrztu sama sobie wprowadziłam
                                          nieprawda - podałem definicję obowiązującą w KK (tego dotyczyło
                                          pytanie Nelsonka) i w j.polskim, to Ty zarzuciłaś mi fałsz, i to nie
                                          wprost. To manipulacja polegająca na tym, że w miejsce
                                          funkcjonującej definicji podstawiasz jej odrębną interpretację, ,
                                          która wbrew logice róznorodności interpretacji, miałaby niejako
                                          wykluczac inne.

                                          > a KK opiera się na Biblii, a teraz znów od tejże Biblii uciekasz
                                          bzdura - napisałem jedynie,że nie wchodze w dyskusje teologiczną.
                                          Moja dyskusja z Nelsonkiem jest w zakresie formalnym, Ty próbujesz
                                          ją ściągnąc na poziom debaty teologicznej.

                                          > Prawda jest taka, że przeciętny Katolik nie ma pojęcia, co mówi
                                          > Biblia na dowolny temat
                                          oczywisty fałsz, wynika z tego, że katolik nic nie wie o biblii

                                          > wystarcza Mu, ze "wie" Ksiądz.
                                          słowo "wie" w cudzysłowie sugeruje brak wykształcenia księży,
                                          słowo "ksiądz" - sprowadzenie stanu wiedzy do pojedyńczego księdza,
                                          pomijając dorobek intelektualny KK

                                          > Ale już sprawdzić, czy Ksiądz mówi prawdę, czy przypadkiem nie
                                          > wciska Mu twierdzenia, że Ziemia jest płaska, to już nie ma ochoty
                                          insynuacja, sugestia, że katolicy są ograniczeni intelektualnie i
                                          nie potrafiący weryfikowac wiedzy, jeśli tak uważasz P_K, proszę o
                                          potwierdzenie

                                          > Niewiedza nie tłumaczy, niestety..
                                          A co miałaby tłumaczyc? kto i przed kim ma sie tłumaczyc? truizm nie
                                          na miejscu.

                                          > Jesli nie jesteś w stanie merytorycznie podważyć treścią Biblii
                                          > mojego argumentu
                                          Fałszywe założenie, nie podjąłem takiej próby bo nie uważałem tego
                                          za stosowne, wytłumaczyłem to wyżej.

                                          > to po co piszesz o tym, że KK się na niej właśnie opiera??
                                          Pojęcie "opiera się" nie znaczy że jest tożsame. Nowe
                                          adaptacje "Hamleta" Szekspira są oparte na pierwowzorze ale
                                          dostosowane do rzeczywistości współczesnej i mozliwości odbioru
                                          widzów.

                                          > To się nie równa podważeniu, Orinie.
                                          Kolejny nieczysty chwyt - nie zamierzam podważac fałszywego
                                          argumentu, a Ty nie masz kompetencji wypowiadania się w imieniu Boga.

                                          > Mozesz jedynie napisać, że KK inaczej to praktykuje u siebie
                                          praktyka wiary generalnie bardzo różni się od tej sprzed 2 tys. lat

                                          > ale na powiązanie z Biblią możesz się powoływać jedynie, jeśli
                                          > jesteś w stanie to potwierdzić jej treścią.
                                          Ciagłe ściąganie na problematykę teologiczna, która nie jest tematem
                                          dyskusji.

                                          > Jeśli chodzi o obronę wyznań, to takowa mnie nie interesuje.
                                          To Ty mnie próbujesz ustawic w roli obrońcy wyznań.

                                          > Interesuje mnie, co do powiedzenia ma Bóg.
                                          A co interesuje wyznania, religie? Jeśli jesteś wyznawcą konkretnej
                                          religii, ugrupowania, sekty to podaj jakiej. To pozwoli określic
                                          ramy dyskusji i uwiarygodnic Twoje stanowisko. Nie jestem
                                          zainteresowany w dyskusji o religii z Twoim indywidualnym poglądem.

                                          > Skoro uważasz, ze nie On decyduje, jak ma być czczony i co się Mu
                                          > podoba
                                          bezzasadna insynuacja

                                          > to ja Ci szczerze gratuluję, jak i uznaję Twoje pełne prawo, by
                                          > tak myśleć.
                                          gratulacje nieszczere, reszta to truizm

                                          > Ale zdajsie On był innego zdania skoro za złamanie prawa przez
                                          > Adama i Ewę ukarał ich utratą doskonałości, a za odrzucenie Jego
                                          > Syna przez Żydów, Ich z kolei odrzucił On. Właśnie dlatego, ze >
                                          > woleli tradycję i słowa Faryzeuszy, nie prawdę ze słowa Bożego.
                                          Najpierw wygłaszasz fałszywą tezę (Bóg nie decyduje jak ma byc
                                          czczony) a potem ją obalasz

                                          > Zawsze mnie bawi, jak to jest.. Ludzie sa skłonni wierzyć, że Bóg
                                          > stworzył Wszechświat (...) Natomiast tak cięzko jest
                                          > Im uwierzyć, że na tle tego ogromu mocy Bożej, Bóg potrafił i
                                          > zadbać, by Jego Słowo przetrwało w takim brzmieniu, jakie On mu
                                          > nadał
                                          manipulacja. Nie ma słowa wyabstrahowanego z kontekstu, to nie
                                          matematyka. Zdanie "jaki ty głupi jesteś ..." słyszę często od żony
                                          i traktuję to jako specyficzną pieszczotę i podsumowanie zyczliwej
                                          utarczki słownej. Takie samo zdanie wypowiedziane w czasach Jezusa
                                          przez niewolnika do własciciela, mogło pozbawic go głowy.
                                          Biblia i nauka Jezusa własnie dlatego jest tak nowatorska oraz była
                                          podstawą religii tworzących współczesną cywilizacje ponieważ jest
                                          uniwersalna, alegoryczna i filozoficzna. Koran jest prosty i
                                          dosłowny. Efekty widac. Kosekwencją uniwersalizmu i niedopowiedzeń
                                          biblii jest wielośc interpretacji i wyznań. Nigdy nie odpowiedziałaś
                                          na moje pytania w tym względzie - wszystkie się mylą czy któres jest
                                          prawdziwe? Które? Najbardziej łopatologicznie traktują biblię
                                          Świadkowie Jehowy. Najwyrażniejszym aspektem Twojej manipulacji i
                                          nierzetelności dyskusji jest unikanie odpowiedzi na te pytania oraz
                                          ukrywanie wyznania.

                                          > A dlaczego nie umieją?
                                          Przed chwilą pisałaś, że nie potrafią uwierzyc, teraz, że nie umieją.

                                          > Bo tak jest łatwiej - łatwiej uważać, że Duchowieństwo wie za
                                          > mnie, a ja tylko muszę przyjmować do wiadomości Ich pomysły i luz
                                          Jeśli nie umieją to po prostu nie umieją. Jak można wybierac gdy się
                                          nie umie?

                                          > Jakby Duchowieństwo było doskonałe i nie dbało przede wszystkim o
                                          > siebie, nie o to, co Boże..
                                          Nic na tym świecie nie jest doskonałe, teza o egoizmie duchowieństwa
                                          niewiarygodna i nieuzasadniona.

                                          > To wygląda tak..
                                          Przykład z bogatym biznesmenem nietrafiony. Jesteś w tym przykładzie
                                          wszechwiedzącym narratorm, czyli w rzeczywistości przypisujesz sobie
                                          rolę należną jedynie Bogu. Najdeliaktniej ujmując - uzurpatorstwo. W
                                          kategorii dyskusji - postawienie się w roli absolutnego autorytetu -
                                          dyskwalifikacja.

                                          > btw: ja napisałam do Nelsonka
                                          nieprawda, jakbys chciała napisac jedynie do Nelsonka to są
                                          indywidualne metody komunikacji, chocby mail. Napisałaś na forum
                                          jedynie kierując wypowiedź do Nelsonka, coś w stylu dyskusji
                                          trójstronnej, gdy jedna strona mówi do drugiej w obecności
                                          trzeciej "on chrzani, posłuchaj mnie", niegrzecznie, prawda?

                                          > temat skończyliśmy wczoraj
                                          Temat jest skończony - wtedy jak jest skończony. Ty skończyłaś
                                          wczoraj to czemu piszesz dziś i będziesz pisała jutro? Kończyłaś go
                                          juz zreszta parę dni temu. Dlaczego w liczbie mnogiej? Kto jeszcze
                                          skończył jak wszyscy dyskutujemy?

                                          > nie moja wina, ze się pode mną dopisałes
                                          Jedyny prawdziwy fragment w wypowiedzi, tylko czy jest w ogóle jakaś
                                          wina?

                                          > więc nie mi zarzucaj, ze dyskusja bez sensu
                                          Nic takiego nie napisałem, nie uwarzam, że dyskusja bez sensu. Nie
                                          mam ochoty tylko na ściągnięcie dyskusji na obszar teologiczny, a w
                                          zasadzie na teren przerzucania sie cytatami z biblii.


                                          > Jak dla mnie, każdy może wierzyć nawet w to, ze wróżki co noc
                                          > przenoszą Go do Arkadii - ale jeśli przy okazji twierdzi, ze
                                          > jest to zgodne z Biblią, bo tak Przewodniczacy Wrózek mówi, to
                                          > niechże to udowodni - przyznam rację i zwrócę honorsmile
                                          Zwróc sie do przewodniczacego i nie zawracaj głowy wydumanymi
                                          porównaniami

                                          > Jeśli nie, to może Biblię pozostawmy Bogu
                                          Biblia jest dla ludzi

                                          > Tyle w temacie Religia/Biblia
                                          Jaka religia?
                                          • nelsonek Re: Nelsonek:) 17.11.07, 13:52
                                            Pozwolesobie na maly wtret:
                                            pelna zgoda z Orinem w tej kwestii: "Moja dyskusja z Nelsonkiem jest
                                            w zakresie formalnym, Ty próbujesz ją ściągnąc na poziom debaty
                                            teologicznej"

                                            Ja sie nawet nie podejmuje dyskusji teologicznej z Orinem.
                                            Wygladalaby ona mniej-wiecej tak jak rozmowa pieciolatka z jego
                                            wlasnym Ojcem na temat: "jak sie robi dzieci?"
      • p_k_79 Re: Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 12:09
        > Zeby mowic o uwolnieniu sie trzebaby najpierw zostac zniewolonym.

        I ja mówię - Nikt mnie o wybór nie zapytał, zdecydowano za mnie,
        mojemu sumieniu nie dając szanssmile
        • orin Re: Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 12:35
          > I ja mówię - Nikt mnie o wybór nie zapytał, zdecydowano za mnie,
          > mojemu sumieniu nie dając szanssmile

          Wydawało mi się, ze to zagadnienie już zostało rozstrzygnięte.

          P_K_ i Melulu:
          Wybór religii to nie wybór żony/męża, banku, funduszu emerytalnego czy nowego
          samochodu. To jedna z wartości przekazywanych przez rodziców dziecku. Coś jak
          nauka w szkole (i zupełnie nietrafiony jest argument o powszechnym obowiązku
          szkolnym).
          Rodzice mają PRAWO i OBOWIĄZEK przekazać dzieciom wartości ważne wg nich w życiu.

          Jak sobie wyobrażacie pozostawienie wyboru do uzyskania pełnej świadomości?
          Wychowanie neutralne światopoglądowo? Fikcja.
          Kiedy człowiek osiąga wystarczającą świadomość do podjęcia tej decyzji? 12, 18,
          21, 35 lat?
          Dlaczego nie powinni przyłączać swojego dziecka do własnej społeczności religijnej?

          Dlaczego P_E_ uważasz, że nie dano Twojemu sumieniu szans?
          • p_k_79 Re: Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 12:43
            > Dlaczego nie powinni przyłączać swojego dziecka do własnej
            społeczności religij
            > nej?

            No właśnie dlatego, że to wybór sumieniasmile
            Nauczać i przekazywać wartości, w jakie sami wierzą, jak
            najbardziej, powinni. Nie ma to nic wspólnego z deklaracją, jaką
            każdy powinien dokonać samodzielnie, na podstawie własnego sumienia
            własnie i swiadomie. Tak było na początku, pragnę Ci przypomniec -
            Jezus, jak i Jego Uczniowie, nigdy nie chrzcili Dzieci. WARUNKIEM
            zgłoszenia sie do chrztu było zrozumienie nauk Jezusa i wyrażenie
            chęci kierowania się nimi w życiu. Gdyby Dzieci miały być chrzczone,
            byłoby tak od początku. To kolejna modyfikacja KK dla sztucznego
            nabijania liczby "wiernych", niezgodna z nauką Chrystusa.
            • orin Re: Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 13:12
              Owszem, dziecko zostaje włączone do Kościoła bez możliwości wyrażenia własnej
              woli. Zapewne jedną z przyczyn wprowadzenia takiego rozwiązania było wzmocnienie
              Koscioła. To się zdarzyło w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Religia miała
              wtedy dużo większą rolę, była siłą państwotwórczą, scalającą społeczeństwo w
              czasach ciągłych migracji.
              Znów kłania się aspekt historyczny, podobnie jak z celibatem czy wieloma innymi
              zasadami KK.
              Każda religia wykraczała wtedy znacznie poza obszar wiary, ba, była największą
              siłą budującą nową cywilizację.
              Z takiego rozwoju wypadków czerpiemy korzyści do dzisiaj.

              • p_k_79 Re: Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 13:37
                No właśnie nie każdasmile Nie ta, którą Chrystus zapoczątkował. Między
                Chrystinizmem faktycznym, a Chrześcijaństwem nominalnym jest ogromna
                róznica. To już zupełnie inna religia, niż ta, której mierniki
                pozostawił Jezus. To religia wymyślona przez Ludzi. Uważają siebie
                za mądrzejszych od Boga? Widocznie tak, skoro na miejsce Jego praw i
                zasad, wprowadzają swoje. Pytanie, czy uważają Boga za naiwnego, czy
                są świadomi czekającego rozliczenia z wprowadzania Wierzących w
                błąd? Bo to nie wina Ludzi, że postępują wedle tego, co dyktuje KK.
                Tak samo, jak nie "szeregowi" Żydzi byli rozliczani przez Jezusa,
                ale Ich przywódcy religijni - to Oni ponoszą odpowiedzialność. To
                Oni zostali nazwani kłamcami i winnymi krwi i uciemiężenia Izraela -
                "szeregowi" byli potraktowani, jak złupione owce, bez Pasterza.
                Mieli szansę wsłuchać się w Jezusa w trakcie 3,5 letniej Jego służby
                na Ziemi, po chrzcie, i na podstawie Pism dostrzec w Nim Syna
                Bożego - mimo, że Ich przywódcy religijni zaprzeczali, starali się
                udowadniać, że sam siebie nim obwołał i odwodzi Naród od Boga swoimi
                naukami. Mieli wybór: posłuchać Pism (Słowa Bożego), czy Ludzi
                (ustanowionych Pasterzami nad Izraelem.. przez Ludzi), którzy swoim
                postępowaniem wypowiedzieli posłuszeństwo Bożemu Prawu. Skutki dla
                jednych i drugich znamysmile Analogia jest czytelna - my też mamy
                wybór, czy zwracać uwagę na Słowo Boże, czy ślepo podążać za Ludźmi
                nazywającymi siebie następcami Jezusa. To nie nazwa świadczy o
                prawdziwości, a uczynki zgodne z tym, co pozostawiono, jako
                drogowskazsmile

                Nie no, bo nigdy nie skończymysmile)) Ja już nie włażę tutajsmile))
                Zrobiło się monotematyczniesmile)
                • orin Re: Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 13:51
                  > Nie no, bo nigdy nie skończymysmile)) Ja już nie włażę tutajsmile))
                  > Zrobiło się monotematyczniesmile)

                  P_K_, przede wszystkim to nie da się dłużej ciągnąć tej maszkarady, prawda? Czas
                  podnieść przyłbicę smile
                  Jaka to odnoga chrześcijaństwa jest wg Ciebie w pełni zgodna z Biblią?

                  Bez tego cały Twój wywód ma się tak jak moje wrażenia ze spaceru po księżycu smile
                  • p_k_79 Re: Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 13:58
                    A do tego, to Każdy dojść sam musi, ode mnie takiego stwierdzenia
                    nie uświadczysz, bo to sprawa zbyt poważna, jeśli się w Boga
                    wierzysmile Da się, tylko trzeba znaleźć dla Niego czas, a Jego Słowo
                    potraktowac, jako list zawierający prawdę, nie jako pozycję w
                    biblioteczcewink
                    Cała rozmowa była małym wstępem do rozliczenia KK z tego, z czego
                    mają odpowiadac przed Bogiem.. kiepsko wyglądają na tle
                    pozostawionych Im nakazówsmile Nie była to rozmowa, a już na pewno nie
                    wątek "która religia jest spuścizną Chrystusa"smile)
                    • orin Re: Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 14:05
                      > Cała rozmowa była małym wstępem do rozliczenia KK z tego, z czego
                      > mają odpowiadac przed Bogiem.. kiepsko wyglądają na tle
                      > pozostawionych Im nakazówsmile

                      Taaa, coś w stylu "a u was to murzynów biją" smile
                      • p_k_79 Re: Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 14:13
                        A w żadnym wypadkusmile To, że nie jesteś Policjantem nie wyklucza, że
                        masz prawo zauważyć i głośno powiedziec, że Policjant łamie Prawosmile
                        Policjant pilnujący w pewnym zakresie Prawa, stojący na jego straży,
                        nie jest ponad tym Prawem. Zwierzchnicy Kościoła nie są ponad Prawem
                        Bożymsmile Oni zostali powołani na sług Bożych dla Ludzi, nie na Panów -
                        jeśli łamią Prawo, według którego mają działac, to ja mam prawo to
                        zauważyć i skomentować, prawda?smile Jeśli wymyśliliby sobie ofiary z
                        dziewic, taką kolejną wariację Prawa Bożego, też byś uważał, ze
                        takie komentowanie jest "a u was to murzynów biją"?wink
                        • p_k_79 Re: Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 14:18
                          wrrrr.. miałam się utlenić 1h30' wstecz.. finito, over, kaniec;PP
                          Chyba, ze popracujesz za mniewink)

                          Do następnego tematu i bliżej nieokreślonego "potem"smile)) NA
                          PEWNO ;DDD

                          p.s. od dziś trenuję bycie konsekwentnąsmile)
                        • orin Re: Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 14:30
                          Twoje porównanie z policjantem i prawem byłoby adekwatne gdybyś opierała się na
                          kanonach, dogmatach i katechiźmie KK w dostrzeganiu jego błędów czy niekonsekwencji.

                          A Ty raczej piszesz o relacji konstytucji z prawami, ustawami, sądami no i
                          wracamy do punktu wyjściasmile
                          Chrzczenie niemowląt czy celibat nie jest niezgodny z Biblią.

                          P_K_, musisz określić przedmiot dyskusji, inaczej co chwila będziemy wyjaśniali
                          o czym mówimy smile
                          • p_k_79 Re: Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 14:36
                            Szefem KK (podobno) jest Bóg, nie każ mi od początku nawijaćsmile Żydzi
                            też zarzucali Jezusowi, ze "rozlicza" Ich wg samych Pism, nie wg.
                            nowych Praw, ktore sobie sami, jak teraz przywódcy KK, wprowadzali.
                            Ale to mie znaczyło, że to był Ich Kodeks faktyczny - faktycznym
                            było i jest Słowo Boże. Jezus był posłuszny Bogu, nie Faryzeuszomsmile
                            Inaczej pomijamy podmiot wiary - Boga, a czynimy nim Człowieka,
                            który wprowadził własne zasady. Teraz odp. jest pełna?smile Oby, bo i
                            tak mam już noc w plecy, jak nicsmile)))
                            • orin Re: Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 15:51
                              > Żydzi też zarzucali Jezusowi, ze "rozlicza" Ich wg samych Pism, nie
                              > wg. nowych Praw, ktore sobie sami, jak teraz przywódcy KK,
                              > wprowadzali.

                              Raczej odwrotnie, żydzi zarzucali Jezusowi właśnie, że wprowadza nowe prawa,
                              nową naukę często różną od ST. Czyli oni stali na stanowisku podobnym do Twojego smile

                              Własnie trzymanie się sztywno ST zaprowadziło ortodoksyjnych żydów do takich
                              absurdów jak badanie czym się odżywiała krowa, jak została zabita, kto sprzedał,
                              jakich narzędzi i naczyń użyto, kolejność itd itp.

                              P_K_, Twoja propozycja powrotu i oparcia się jedynie na Biblii powoduje 1 z 2
                              konsekwencji:
                              1. Każdy weźmie Biblię, będzie ją czytał i się stosował. Oczywiście jaki to
                              absurd nie muszę udowadniać, wiadomości telewizyjnych nie rozumie podobno 60%
                              odbiorców a na samej interpretacji Biblii powstało i powstaje wiele wyznań.
                              2. Ktoś jednak będzie musiał pomóc w zrozumieniu Biblii zwykłemu, zabieganemu
                              człowiekowi. Czyli tak naprawdę ktoś chce "wejść w buty" KK.

                              Kto? Ano P_K_ mówisz, że to zbyt poważna sprawa żeby nam to zdradzić. Mogłoby
                              się okazać, że przyganiał kocioł garnkowi? smile
                              Nie rozumiem, no ale może czegoś nie dostrzegam czy zbyt naiwny jestem?
                              W każdym bądź razie niech próbuje, tylko dlaczego zaczyna od krytyki KK?
                              • p_k_79 Re: Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 16:48
                                > Raczej odwrotnie, żydzi zarzucali Jezusowi właśnie, że wprowadza
                                nowe prawa,
                                > nową naukę często różną od ST. Czyli oni stali na stanowisku
                                podobnym do Twojeg
                                > o smile

                                Tu mówisz o zarzucie stawiania litery Prawa, nad duchem Prawa - ja o
                                czymś innymsmile Ale mniejsza o to, co innego chciałam Ci znaleźć i się
                                wreszcie dokopałam do tego, co jasno pokazuje, że KK ma i zawsze
                                miał świadomość, ze nie stosuje się do tego, na czym podobno bazuje -
                                do Biblii. Dokument mam wydrukowany w oryginale, tu go zacytuję:



                                _____________


                                Wychodzący w Jerozolimie tygodnik "The Truth" pod datą 3.11.1911
                                zamieścił artykuł, w którym wskazuje na dokument zachowany w
                                Bibliotece Narodowejw Paryżu, a który zawiera rady, jakie
                                kardynałowie dali papieżowi Juliuszowi III przy wyborze jego na tron
                                papieski w 1955 r. Wyjątek tego dokumentu brzmi:
                                "(...) Ze wszystkich rad, jakie możemy udzielić Waszej
                                Światobliwości, uważamy wreszcie poniższą za najważniejszą. Musimy
                                zwracać baczną uwagę i z całej siły zapobiec, gdyż rozchodzi się o
                                bardzo ważną rzecz.
                                Czytanie Ewangelii powinno być, na ile to możliwe, jak najmniej
                                dozwolone, szczególnie w nowożytnych językach i krajach, które
                                podlegają Twojej władzy. Te trochę, które zwykle przy mszy jest
                                czytane powinno wystarczyć i nie powinno być dozwolone czytać więcej
                                tak długo, jak długo naród zadowala się małym. Twoim interesom
                                będzie się powodzić, lecz z chwilą, gdy naród zapragnie czytać
                                więcej, Twoje interesy zaczną cierpieć. Książka ta wywołuje przeciw
                                nam wielki przypływ burzy, przez którą my prawie jesteśmy zgubieni.
                                Zaprawdę, gdy kto naukę Biblii pilnie bada i porównywa z tym, co się
                                dzieje w naszych kościołach, znajdzie wkrótce sprzeczność i ujrzy,
                                że nasza nauka bardzo różni się od Pisma Świętego, a jeszcze
                                częściej jest z nim w wielkiej sprzeczności. Gdy to naród zrozumie,
                                będzie nas nieustannie krytykował, aż się to wszystko wyjawi.
                                Wtedy będziemy przedmiotem wszechświatowego szyderstwa i nienawiści.
                                Jest przeto konieczne, aby Pismo Święte od oczu narodów było
                                usunięte. Jednakże z duża ostrożnością, aby nie wywołać wrzawy".


                                _____________________

                                Pytasz, dlaczego krytyka KK akurat. Bo to KK nominalnie jest
                                traktowany, jako kontynuator nauk Chrystusa - a te są jasno
                                pozostawione w Biblii właśnie, nie w żadnych Katechizmach,
                                wymyślonych przez Człowieka. I proszę Cię, nie mów mi, że zrozumiałe
                                w treści zdanie "istnieje jeden powód do rowodu - zdrada" można
                                wytłumaczyć "nie ma rozwodów"smile) A takie zdania są zawarte w prostym
                                i zrozumiałym tekście Ewangelii - Jezus nie nauczał i nie mówił do
                                Mędrców i Intelektualistów, tylko do prostych Ludzi. Mówił tak, by
                                zrozumieli i tak to zostało zapisane. To jest treść zasad, praw,
                                wyznaczników, jak ma być prowadzony Kościół Chrystusowy - Ewangelie
                                i Listy, które wraz z Dziejami Apostolskimi są niejako sprawozdaniem
                                z praktycznego wprowadzenia w czyn nauk pozostawionych przez Jezusa.
                                Nie mówimy o Księgach proroczych (np. Daniela, czy Ezechiela), które
                                zawierają wiele symboli i wizji, bo nie te są potrzebne do oceny,
                                czy KK postępuje zgodnie z tym, co mówił Jezus, czy nie. Bóg nie
                                jest sadystą, by komplikował Ludziom możliwość zrozumienia, czego
                                wymaga od Nich. To by się mijało z celemsmile Zresztą nawet w
                                dokumencie, który przeczytałeś, nie ma nic o specjalnym tłumaczeniu -
                                kardynałowie wiedzieli doskonale, ze samo czytanie wystarczy, by
                                porównać naukę Jezusa z praktykami KK i dostrzec, ze jedno z drugim
                                nie ma nic wspólnego. Dlaczego teraz Biblia jest dostępna tak
                                szeroko i w tylu językach bez problemu? Ano dlatego, ze teraz Nikt
                                nie ma czasu jej czytać z uwagą, Ludzie przestali wierzyć sercem, a
                                zaczęli jedynie praktykować religię, wierząc nie Bogu, a przywódcom
                                religijnym - to nam wystarcza, więc zagrożenie minęłosmile

                                Nadchodzi grudzień.. ja mam w ramach "kontynuacji" tematu dla Ciebie
                                propozycjęwink Podczas wizyty duszpasterskiej weź do ręki Biblię i
                                zacznij zadawać kilka pytań o róznice między słowami Jezusa, a
                                doktryną KK.. zobaczysz, jak atmosfera się zagęści, a Duszpasterz
                                zacznie się mocno spieszyć - sama to przerobiłam trzykrotniesmile)) Oni
                                doskonale wiedzą, ze tak naprawdę nie mają nic wspólnego z naukami
                                Chrystusasmile

                                Pomijam oczywistość, że dlatego na ten temat tu rozmawiamy, bo
                                artykuł jest na temat KK.. to mamy o Buddyźmie nadawać?smile)
                                • orin Re: Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 18:03
                                  P_K_, czy ja Ci czymś obraziłem? A może skrzywdziłem, okłamałem,
                                  sprzedałem Ci tandetny odkurzacz, oszukałem w karty?
                                  Jednym słowem czymżem się naraził, że postponujesz mnie
                                  podejrzeniem, iż przyjmę powaznie ten list?

                                  Mniejsza o jakiś kiks z datami. Wierzysz w teorie spiskowe?
                                  Postaw sie chwilę w sytuacji hierarchów piszących ten list. Przecież
                                  ujawnienie takiego listu, a z tego co piszesz to nastapiło więc było
                                  prawdopodobne, to wielka porazka KK. Ryzykowaliby tak bardzo??
                                  Po co?
                                  Hierarchowie Kościoła, najdłuzej istniejącej instytucji w Europie, o
                                  której wiele można powiedzie złego ale nie to że nie potrafia dbac o
                                  własny rozwój.

                                  Przecież "ta sensacja" nie nadaje sie nawet dla czytelników
                                  www.ateista.pl smile
                                  • p_k_79 Re: Dokonuje aktu apostazji 13.11.07, 18:11
                                    No cóż.. skoro uważasz, że przytaczam argumenty "dowodowe" tej
                                    klasy, to nie wiem, po co ze mną rozmawiasz.. może lepiej się nie
                                    zniżaj do takiego poziomu.. było miło, dziękuję i życzę miłego
                                    wieczoru.
                                    • orin Re: Dokonuje aktu apostazji 14.11.07, 11:06
                                      Podałaś błędnie rok 1955 a artykuł był z 1911 więc szybko czytając zrozumiałem,
                                      że chodzi o XX wiek. A w naszych czasach taki dokument byłby absurdem smile
                                      Jeśli Juliusz III to oczywiście rok 1550, a to zupełnie inna sytuacja. Zakaz
                                      czytania a nawet posiadania biblii prywatnie funkcjonował w XII i XIII wieku.
                                      Oczywiście z perspektywy naszych czasów wygląda to własnie tak jak piszesz, na
                                      niedopuszczalną praktykę i oburza.
                                      Tyle, że to parę wieków temu. Dowolna, spontaniczna a często absurdalna
                                      interpretacja biblii prowadziła do powstawania dużej ilości sekt co z kolei
                                      powodowało niepokoje społeczne i było zagrożeniem dla ówczesnych społeczeństw i
                                      państw. Czytać i tak potrafiła tylko garstka, biblia była przepisywana (brak
                                      druku) więc nie można było zapanować nad takimi praktykami. Fakt, że to nie były
                                      najlepsze czasy dla papiestwa.

                                      Co do samego dokumentu, to znalazłem go jedynie na dwóch forach, a to mało
                                      wiarygodne źródła. Może był inaczej przetłumaczony.

                                      Biblia często jest alegoryczna, pisana w określonych czasach, miejscu i
                                      kontekście kulturowym, przez wiele osób i długi okres. Wymaga interpretacji, bo
                                      bez pewnej wiedzy i studiów często prowadzi do mylnych wniosków. Ty mówisz:
                                      niech każdy weźmie biblię, odrzuci to czego do tej pory był nauczony i niech sam
                                      czyta. Tylko, ze w ten sposób powstawało wiele sekt, odłamów chrześcijanstwa a
                                      nawet religii niechrześcijańskich. I cały czas to się dzieje.
                                      Która z nich prawidłowo czyta biblię?
                                      • p_k_79 Re: Dokonuje aktu apostazji 14.11.07, 11:18
                                        Przepraszam Cię, ale ja nie chcę ciągnąć tej dyskusji. Nie chciałam
                                        dojść do miejsca, w którym zaczną się komentarze "Twoje argumenty są
                                        z Marsa.. a Twoje z kurnika.. a Twoje..". Ja tego tekstu nie wzięłam
                                        z żadnego Forum, czy z netu w ogóle - to nie byłoby dla mnie
                                        wiarygodne, ale mniejsza z tym. Religia nie jest wdzięcznym tematem
                                        do rozmów netowych - co prawda nie biorę czynnego udziału w
                                        dyskusjach na Forach religijnych, ale widziałam nie raz, co się tam
                                        działo i uważam, że to nie jest najlepszy pomysł, by do głosu
                                        dochodziły emocje, by dojść do inwektyw, czy kpin.. i nie chcę do
                                        tego dopuścić. Jak widać na poprzedniej stronie, wymianę komentarzy
                                        kończę na takich wątkach po 2, max 5 - nie dlatego, że nie mam nic
                                        do powiedzenia w ramach odpowiedzi Mence, czy Poprionionemu, tylko z
                                        powodów, o których wyżej pisałam. Nie chciałabym np. obrazić Czyichś
                                        uczuć religijnych, czy zniesmaczyć Kogoś. Dialog z Tobą prowadziłam
                                        dalej raczej dla samej przyjemności prowadzenia takowego z Tobą -
                                        oboje wiemy, ze mamy mocno osadzone poglądy i ani ja Twoich, ani Ty
                                        moich, zmieniać nie zamierzamy, nie mamy zapędów misjonarskichwink

                                        Zmykam, do "zobaczenia" w tygodniusmile
    • kriss67 A tak z własnej obserwacji... 15.11.07, 16:53
      Wczoraj wieczorem musiałem udac sie w pewnej sprawie do domu
      katechetycznego na moim osiedlu. Było juz po 18, to pomyslałem sobie
      zajde na momencik do kosciółka.

      A w środku - prawie wszystkie miejsca siedziące zajetesmile Ludzie
      młodzi, sporo osób starszych.

      A była to środa, normalny dzień pracy.

      Mozna snuć niezliczone dywagacje na temat wiary, ale, jak widać -
      sporej grupie osób potrzebne jest uczęszczanie do koscioła, nawet w
      dzień powszedni..

      Pozdro
      Krzysztof
      • nelsonek Re: A tak z własnej obserwacji... 15.11.07, 19:05
        No jesli ktos czuje taka potrzebe byc hodzic do kosciola to co w tym dziwnego?
        Jak dla mnie kompletnie nic: jeden w wolnym czasie udziela sie na forum, inny
        oglada telewizje, a jeszcze inny wlasnie chodzi do kosciola.
        :]
        • orin Re: A tak z własnej obserwacji... 16.11.07, 09:45
          > No jesli ktos czuje taka potrzebe byc hodzic do kosciola to co w tym
          > dziwnego?

          Dla mnie nic dziwnego. Ale Ty pisałeś w tym wątku:
          "Powtorze: dla mnie "nauki" (oczywiscie nie wszystkie - nie probuj wyciagac
          wniosku, ze np popieram prawo do zabicia niepotrzebnej zony)
          kosciola sa idiotyczne"
          "hierarchowie kk zaklinaja rzeczywistosc czyli po prostu bredza"
          "jestem zdegustowany "argumentacja" panow w sukienkach"
          "zrobili to pod wplywem idiotycznych nauk kk"
          "NIGDY nie bylem zachwycony moja rzekoma
          przynaleznoscia do tej smiesznej organizacji."

          Ja gdybym widział tłumy na spotkaniach ze śmieszną organizacją która zaklina
          rzeczywistość i bredzi a jej nauki są idiotyczne to byłbym mocno zdziwiony a
          nawet zaniepokojony. A to, że nowy rząd jakoś teraz zaczyna działalność od mszy
          św. mogłoby być przerażające!

          Masz problemy z oceną rzeczywistości?
          • nelsonek Re: A tak z własnej obserwacji... 16.11.07, 13:31
            Dziwie sie, ze musze Ci to tlumaczyc.

            Bo to jest moje zdanie co ja sadze o tych "naukach". Ale doskonale
            zdaje sobie sprawe, ze sa osoby, ktore sadza inaczej (to sie chyba
            nazywa liberalizm czy tolerancja albo jakos tak). I stad brak mojego
            zdziwienia obecnoscia osob wierzacych w kosciele. Juz duzo bardziej
            zdziwilbym sie gdyby osoba podajaca sie za katolika do kosciola nie
            chodzila.

            Tak sie zastanawiam skad ten brak mojego zdziwienia obecnoscia ludzi
            w kosciolach. I dochodze do wniosku, ze to chyba wplyw
            iwelokulturowego otoczenia w jakim czesto przebywam. Nie dziwia mnie
            zatem pelne meczety, koscioly czy inne (np buddyjskie) swiatynie.
            • nelsonek PS 16.11.07, 13:33
              Aha: zdziwienie (lub jego brak) to nie to samo co zaniepokojenie.
            • orin Re: A tak z własnej obserwacji... 16.11.07, 14:25
              > Bo to jest moje zdanie co ja sadze o tych "naukach". Ale doskonale
              > zdaje sobie sprawe, ze sa osoby, ktore sadza inaczej (to sie chyba
              > nazywa liberalizm czy tolerancja albo jakos tak).

              Nie, to tylko znak pewnego elementarnego odkrycia, że inni mają odmienne
              poglądy, dokonywanego we wczesnym dzieciństwie, najczęściej w piaskownicy.
              Liberalizm czy tolerancja to zupełnie coś innego.

              Twój brak zdziwienia był zaprzeczeniem tego, co pisałeś wcześniej. Podejrzewam,
              że brak zdziwienia jest autentyczny więc nieprawdziwe jest to co piszesz o swoim
              stosunku do KK.
              • nelsonek Re: A tak z własnej obserwacji... 16.11.07, 14:42
                Gdybym odkryl, ze inni maja inne poglady to bylbym co najmniej
                zaskoczony. A ze o odmiennych pogladach wiem od dawna to nie ma mowy
                o zadnym odkryciu.
                Moj brak zdziwienia w omawianej sprawie nie stoi w sprzecznosci ze
                stwierdzeniem, ze to co glosi kler uwazam za to co uwazam.
                Bo przeciez mozna nie zgadzac sie z jakimis pogladami (na przyklad,
                ze stosunek homoseksualny to zlo) i jednoczesnie nie byc zdziwionym
                gdy ktos je glosi. To sie nazywa tolerancja czy jakos tak, ae pewny
                nie jestem.
                • orin Re: A tak z własnej obserwacji... 16.11.07, 15:00
                  > Gdybym odkryl, ze inni maja inne poglady to bylbym co najmniej
                  > zaskoczony. A ze o odmiennych pogladach wiem od dawna to nie ma
                  > mowy o zadnym odkryciu.

                  Ale urodziłeś się z tą wiedzą czy jednak dowiedziałeś się o tym czyli odkryłeś?
                  Dziecko poznaje świat stopniowo i w pewnym momencie jest to dla niego odkryciem.

                  > Bo przeciez mozna nie zgadzac sie z jakimis pogladami (na przyklad,
                  > ze stosunek homoseksualny to zlo) i jednoczesnie nie byc zdziwionym
                  > gdy ktos je glosi. To sie nazywa tolerancja czy jakos tak, ae pewny
                  > nie jestem.

                  Nelsonek, napisałeś co napisałeś i w żadnym wypadku nie brzmiało to w stylu "nie
                  zgadzam się z poglądami wierzących czy KK".
                  Męczymy ten wątek, więc pytanie na wyjaśnienie:
                  Czy to, że ktoś jest katolikiem, daje Tobie jakąkolwiek negatywną wskazówkę do
                  oceny jego osobowości czy inteligencji?

                  Przed odpowiedzią zastanów się, bo pofatyguję się zajrzeć do Twoich wypowiedzi
                  na innych forach smile
                  • nelsonek Re: A tak z własnej obserwacji... 16.11.07, 19:44
                    Orin: Ale urodziłeś się z tą wiedzą czy jednak dowiedziałeś się o tym czyli
                    odkryłeś? Dziecko poznaje świat stopniowo i w pewnym momencie jest to dla niego
                    odkryciem.

                    Nelsonek: Kazdy cos kiedys odkryl. Nie pamietam czy momencie tego odkrycia
                    zaskoczony czy nie. Faktem natomiast jest, ze teraz mnie to nie dziwi. A z tego
                    co zrozumialem, to probujesz mi udowodnic, ze powinno. Dosyc to interesujace.
                    Moglbys rozwinac mysl?

                    Orin: Nelsonek, napisałeś co napisałeś i w żadnym wypadku nie brzmiało to w
                    stylu "nie zgadzam się z poglądami wierzących czy KK".

                    Nelsonek: Po pierwsze: nic nie pisalem o katolikach, tylko o klerze. Zdania nie
                    zmieniam. Natomiast stwierdzenie w stylu "kler bredzi" sprowadza sie do
                    stwierdzenia, ze nie zgadzam sie z gloszonymi przez nich pogladami. Oczywiscie
                    moznaby mowic, ze napisane w sposob niekulturalny, ale to tylko forma. Tresc
                    pozostaje podobna.

                    Orin: Czy to, że ktoś jest katolikiem, daje Tobie jakąkolwiek negatywną
                    wskazówkę do oceny jego osobowości czy inteligencji?

                    Nelsonek: Rozumiem, ze pytasz o moj obecny, a nie byly, poglad. Jesli tak to
                    odpowiadam: Nie daje zadnej wskazowki. Ani negatywnej ani pozytywnej. Jednak z
                    cala pewnoscia kk, w jakims tam stopniu, uksztaltowal jego osobowosc. Ale nie
                    jest to zadna przeslanka do stwierdzenia o ktore pytasz.
                    A jesli pytasz o to co kiedys sadzilem, to powiem tak: tylko krowa nie zmienia
                    pogladow.

                    Orin: Przed odpowiedzią zastanów się, bo pofatyguję się zajrzeć do Twoich
                    wypowiedzi na innych forach smile

                    Nelsonek: A zagladaj. Prosze bardzo.
                    • orin Re: A tak z własnej obserwacji... 17.11.07, 03:26
                      Nelsonek, uważam, że uzgodniliśmy stanowiska:
                      1. Apostazja jako pisemny akt w obecności świadków jest wskazany i
                      powinien byc uwzględniany przez KK.
                      2. Nie wiesz co to liberalizm i tolerancja ale odkryłeś że ludzie
                      sie różnią.
                      3. Nie rozumiesz nauki KK i Twoich opinii o nim nie należy traktowac
                      poważnie bo to tylko "czysta forma baco" ale szanujesz katolików i
                      uznajesz ich prawo do wyrażania swoich poglądów.
                      • nelsonek Re: A tak z własnej obserwacji... 17.11.07, 12:35
                        Orin: Nelsonek, uważam, że uzgodniliśmy stanowiska:

                        Nelsonek: Po czesci sie zgadzam.

                        Orin: Apostazja jako pisemny akt w obecności świadków jest wskazany
                        i powinien byc uwzględniany przez KK.

                        Nelsonek: Zgoda.

                        Orin: Nie wiesz co to liberalizm i tolerancja ale odkryłeś że ludzie
                        sie różnią.

                        Nelsonek: Co do tego czy wiem czy nie to bym sie spieral. Jednak
                        chyba roznimy sie w rozumieniu tych slow.

                        Orin: Nie rozumiesz nauki KK

                        Nelsonk: Mylisz zrozumienie nauk kk od ich popierania.

                        Orin: i Twoich opinii o nim nie należy traktowac poważnie bo to
                        tylko "czysta forma baco"

                        Nelsonek: Nie chesz traktowac powaznie? Nie traktuj. Ale pamietaj,
                        ze ja mam dokaldnie taki sam stosunek do opinii katolikow.

                        Orin: ale szanujesz katolików i uznajesz ich prawo do wyrażania
                        swoich poglądów.

                        Nelsonek: Tym razem udalo Ci sie trafic: nie widze ani jednego
                        powodu dla ktorych katolicy mieliby miec ograniczone prawo (lub nie
                        miec go wcale) do wyrazania wlasnych opinii.
                        • orin Re: A tak z własnej obserwacji... 19.11.07, 07:45
                          > Nelsonk: Mylisz zrozumienie nauk kk od ich popierania.

                          Nie mylę. Uważam, że znasz bardzo słabo naukę KK ale ja też raczej na
                          statystycznym poziomie. W sporze czy wystarczy akt apostazji czy też Kościół
                          powinien, jak piszesz, unieważnić chrzest, doszliśmy już chyba do problemu
                          semantycznego.

                          Po przyjęciu aktu apostazji wnioskujący przestaje formalnie być katolikiem. Czy
                          tym samym akt chrztu zostaje unieważniony?
                          Ze strony Kościoła nie, no bo niby dlaczego? Pytanie czy apostata, gdyby
                          zechciał wrócić na łono KK, będzie jeszcze raz chrzczony?
                          Ze strony apostaty jakie znaczenie ma interpretacja ważności bądź nie jego
                          chrztu z punktu widzenia KK?
                          • nelsonek Re: A tak z własnej obserwacji... 19.11.07, 09:55
                            Orin: Nie mylę. Uważam, że znasz bardzo słabo naukę KK ale ja też
                            raczej na statystycznym poziomie.

                            Nelsonek: Jedyne w co niewatpie to to, ze nauki kk znasz lepiej ode
                            mnie. Teologia jest mi calkowicie obca, bo juz samo zalozenie
                            istnienia Boga jest dla mnie, i kazdego innego ateisty, bledne. A
                            jesli chodzi o nauki spoleczne kk to nie trzeba wysluchiwac dlugich
                            wykladow by wiedziec co kk sadzi o chociazby homoseksualizmie.

                            Orin: Ze strony apostaty jakie znaczenie ma interpretacja ważności
                            bądź nie jego chrztu z punktu widzenia KK?

                            Nelsonek: Dla mnie nie ma najmniejszego znaczenia. Jak slusznie
                            zauwazyles nasz spor byl (nadal jest?) czysto semantyczny.
                      • nelsonek Re: A tak z własnej obserwacji... 17.11.07, 13:47
                        Aha. Jeszcze jedno:
                        Napisalem, ze nie dziwi mnie wizyta osob w kosciele, z czego
                        wysnuwasz wniosek, ze dokonalem jakegos odkrycia. A po drodze
                        stwierdzasz rowniez, ze powinienem sie dziwic. Troche to pokretne.
                        Nie uwazasz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka