Łowczynie mężów

03.11.07, 20:22

Oszałamiające, bezwzględne i ambitne: oto łowczynie mężów.

Są atrakcyjne, wykształcone, zabójczo ambitne i gotowe wykraść Ci mężczyznę.
Witamy w świecie łowczyń mężów. Gdy zapytano Katie Hopkins, uczestniczkę
reality show “The Apprentice”, czy kiedykolwiek skłamała, by dostać upragnioną
rzecz, odpowiedziała: - Tak, żeby zdobyć męża innej kobiety – dlatego, że go
chciałam.

zdrowie.onet.pl/1447766,2040,0,1,,lowczynie_mezow,styl_zycia.html
Jedno warte drugiego.
    • e._ Re: Łowczynie mężów 03.11.07, 20:38
      Facet to nie przedmiot.
      Przynajmniej nie każdy.
      Mam nadzieję...
      Czyli jeśli daje się "upolować", to świadomie, świadomie, a
      przynajmniej z oczywistym przyzwoleniem...
    • chaladia Es war einmal in der DDR... 03.11.07, 21:14
      W latach '80 ub.stulecia b.PRL miało w b.NRD kilkadziesiąt
      kontraktów budowlanych. Ergo, na budowach stale przebywało po
      kilkanascie tysięcy polskich robotników budowlanych (i kadry
      inżynieryjnej też).

      Tak się składało, że dla młodej Niemki z NRD jedynym sposobem
      wyrwania się ze swojej niekochanej ojczyzyny był ślub z obywatelem
      bratniego kraju. Wtedy mogła stosunkowo łatwo wyjechać i zmienić
      obywatelstwo na np. polskie. A w PRL-u czasów Gierka oznaczało to
      prawie pewną możliwość wyjazdu "na zachód", bo jeśli ktoś nie bawił
      się w politykę, to otrzymanie paszportu nie było problemem (w
      przeciwieństwie do NRD).

      Efektem opisanej sytuacji były liczne małżeństwa Niemek z Polakami.
      Dobrze, jeśli obie strony wiedziały, że to jest "na niby". Niestety,
      w NRD inwigilacja przez Stasi była tak powszechna, że większość tych
      dziewczyn nie decydowała się na ujawnienie, po co uwodzą tych
      chłopaków. Wszystko wyglądało na wielką miłość, nawet jeśli trudno
      uwierzyć w miłość młodej lekarki do młodego i przystojnego skądinnąd
      cieśli - Górala, który z trudem znał 100 słów po niemiecku. Nie
      wiedząć, co go czeja, taki chłopak żenił się ze ślubem kościelnym.
      Następnie młoda para żyła całkiem nieźle do końca kontraktu (Polacy
      zarabiali 2 razy tyle, co NRD-owcy), następnie wyjeżdżała do Polski,
      gdzie też nie było źle aż do dnia, gdy Niemka dostawała polskie
      obywatelstwo i paszport. Następnego dnia znikała bez śladu. A mąż
      zostawał w rodzinnym domu bez żony i bez szans na znalezienie innej
      kandydatki, bo nawet sprawy rozwodowej nie bardzo miał jak
      przeprowadzić. A najgorsze było to, że mając ślub kościelny z Niemką
      nie mógł już zawrzeć drugiego, przez co w oczach rodzinnej wioski
      był skończony jako klandydat na męża...
    • raff-1 Re: Łowczynie mężów 04.11.07, 16:23
      Jak suka nie da,pies nie wezmie.
    • zatrybiony Re: Łowczynie mężów 04.11.07, 17:38
      a znasz jakąś?
      • skiela1 Re: Łowczynie mężów 04.11.07, 18:20
        zatrybiony napisał:

        > a znasz jakąś?

        nie jedna.
        • czerwone_francuskie Re: Łowczynie mężów 04.11.07, 22:36
          takich mezow to tylko na aukcje. kto da wiecej. Ci mezowie stawiani sa w sytuacj
          bezwolnych cielat, ktoras go chce, i to bardzo, prawie tak mocno, jak nowej pary
          szpilek od Blahnika, i juz. Chcesz - masz...komercjalizacja.
          niedlugo, bedzie mozna kupic sobie np ciezka chorobe nowotworowa, bo ktos zachce
          doswiadczyc na wlasnej skorze...pstryk i jest...
          i co z tego, ze ja jestem tym przerazona?
    • luba91 Re: Łowczynie mężów 05.11.07, 15:16
      tja wazne,zeby kase mial.Lajzy.
    • blackhetera Re: Łowczynie mężów 05.11.07, 15:43
      To wcale nie takie trudne poderwać cudzego męża.Warunek:łowiąca musi
      mu się podobać.Współcześni faceci czekają na takie
      okazje,.
      -------------------
Inne wątki na temat:
Pełna wersja