Dodaj do ulubionych

Ojciec nieobecny w naszym dzieciństwie

24.11.07, 11:59
Najmniejszą stratę zanotowali ojcowie w "pomaganiu w lekcjach" (20 proc. i 42
proc.) oraz w bawieniu się (16 proc. i 29 proc.) i zabieraniu do kina (9 proc.
i 17 proc.), ale i tutaj dwukrotnie częściej robiły to mamy.

Małym dzieciom to raczej matki (46 proc.) niż ojcowie (11 proc.) czytały
książeczki, opowiadały bajki (47 proc. i 16 proc.) zabierały na spacer (29
proc. i 9 proc.). Ubieranie dzieci, czyli zakupy było niemal wyłącznie na ich
głowie (65 proc. i 7 proc.)
wiadomosci.onet.pl/1646950,11,item.html
Obserwuj wątek
    • seth.destructor Re: Ojciec nieobecny w naszym dzieciństwie 24.11.07, 12:48
      A ilu ojcow zostalo odseparowanych przez zony od wychowania dzieci?
      • sibeliuss Re: Ojciec nieobecny w naszym dzieciństwie 24.11.07, 12:59
        Ilu z nich walczyło?
        • madziulec Re: Ojciec nieobecny w naszym dzieciństwie 24.11.07, 13:02
          Wlasnie.
          Jak czytam te bajki o tym jak matki zabraniaja ojcom kontaktow to smiac mi sie chce.

          Bo jak ktos chce to mu zadne zakazy nei przeszkodz, zadne mury, granice, odleglosci. NIC.
          Bo nie znam jeszcez matki, tlra przystawila ojcu pistolet do glowy i powiedziala NIE WOLNO.

          Ale setki ojcow mowia: bo ona zabrania, zwalajac na to swoja niechec do podejmowania obowiazkow. Ot co.
          • sibeliuss Re: Ojciec nieobecny w naszym dzieciństwie 24.11.07, 13:20
            Święte słowa.
            • buka007 Re: Ojciec nieobecny w naszym dzieciństwie 24.11.07, 14:21
              wy chyba nie wiecie o czym mowicie.. uncertain/
              • sibeliuss Re: Ojciec nieobecny w naszym dzieciństwie 24.11.07, 14:25
                buka007 napisała:

                > wy chyba nie wiecie o czym mowicie.. uncertain/

                Buka ja wiem o czym mówię, nawet jednego wspólnego zdjęcia razem ze starym nie mam.
                • buka007 Re: Ojciec nieobecny w naszym dzieciństwie 24.11.07, 14:39
                  wspolczuje Ci, ale dranstwa jednostki nie mozesz projektowac na całą
                  męską populacje...
                  (choc to prawda, ze męzczyzni, to dranie ;D)
                  • sibeliuss Re: Ojciec nieobecny w naszym dzieciństwie 24.11.07, 15:01
                    Ale czy ja przeprojektowuję?
              • madziulec Re: Ojciec nieobecny w naszym dzieciństwie 24.11.07, 16:01
                Wiem.
                Jestem od 2,5 roku samotna matka.
                • sibeliuss Re: Ojciec nieobecny w naszym dzieciństwie 24.11.07, 16:15
                  I przez 2,5 roku nie miałaś faceta?
                  • madziulec Re: Ojciec nieobecny w naszym dzieciństwie 24.11.07, 22:21
                    Sibi, to eni chodzi o "mienie" faceta.
                    Chodzi o to tak naprawde by nei zrobic krzywdy dziecku, krzywdy po raz kolejny, ktora zrobilo mu dwoje doroslych, pozornie odpowiedzialnych ludzi.

                    Moje dziecko przez pozornie odpowiedzialnego ojca obecnie ma klopoty ze swoja psychika i doprowadza sie do stanow samodestrukcji, choc ma dopiero 3,5 roku. Gdyby mogl to by sie samookaleczal. Czuje sie winny ze ojca nie ma w domu.
                    Nie mam zamiaru fundowac mu "przyjemnosci" rozstania z bliska osoba po raz kolejny tylko dla mojego kaprysu bycia z kims.
          • seth.destructor Tam zaraz sad 25.11.07, 15:12
            Wystarczy sedzina. Nie wiem, czym sie sugeruja, dajac ojcu czas na
            spotykanie sie z dzieckiem powiedzmy pare godzin na tydzien w
            stosunku do kilkudziesieciu dla matki. A powiedzmy sobie szczerze -
            gdy ludzie sie rozstaja, to czesto szczuja wlasne dzieci na siebie
            nawzajem.
            • madziulec Re: Tam zaraz sad 25.11.07, 18:03
              Wiesz co jest najsmieszniejsze?
              Ze ja po swoich sprawach sadowych widze, ze sad jest od ograniczania i zakazywania.
              Nie ma takiego narzedza by nakazac cokolwiek ojcu.
              Jesli ma przyznane kontakty z dzieckiem is ie nie stawia nie ma takiego narzedza sadowego, ktore go zmusi do tych kontaktow i do tego, by bywal u dziecka i podtrzymywal wiez. I to jest chyba najgorsze.

              Moj eks np. wczoraj radosnie stwierdzil, ze np. w przyszla sobote go eni bedzie i 9-13 stycznia rowniez nie. Powiedzialam, ze to jego sprawa, bo to on traci (oczywiscie dziekco tez), ze to jego czas, ktory spedza z dzieckiem. To jego strata. Moze kiedys do niego to dotrze.
              • abigejl25 Re: Tam zaraz sad 25.11.07, 23:39
                Dla mnie najgorsze do akceptacji było to, że nie zmuszę niczym ojca dziecka do
                widzeń np. Po prostu mu nie zależy i nie mam na to wpływu.
                • sibeliuss Re: Tam zaraz sad 25.11.07, 23:43
                  abigejl25 napisała:

                  > Dla mnie najgorsze do akceptacji było to, że nie zmuszę niczym ojca dziecka do
                  widzeń np. Po prostu mu nie zależy i nie mam na to wpływu.

                  Może to i lepiej.
                  Żałuję, że mój Stary sobie czasami przypominał. Wolałbym mieć żal, że całkiem
                  zapomniał niż, że pojawiał się i zachowywał jak skończony palant.
                • p_k_79 Re: Tam zaraz sad 25.11.07, 23:45
                  Skoro ma takie podejście, to chyba lepiej dla Dziecka Go nie
                  widzieć, niż dostawać wizyty z łaski, czy musu.. Nie wiem, ale.. ja
                  bym nie chciała znać Ojca, który mnie nie chce://
                  • sibeliuss Re: Tam zaraz sad 25.11.07, 23:47
                    Jak się ma 3 latka to się tego nie rozumie - prawda?
                    • p_k_79 Re: Tam zaraz sad 25.11.07, 23:49
                      Dlatego piszę o Mamie i Jej naleganiach.. wniski o tym, co lepsze,
                      wyciągam z następstw odwiedzin przymusowych, kiedy już sobie Dziecko
                      uświadomi, czy przypadkiem się dowie, jak to wyglądało..
                  • nemo1968 Re: Tam zaraz sad 27.11.07, 13:25
                    > ja bym nie chciała znać Ojca, który mnie nie chce://

                    Pewne sprawy, pewni ludzie są nie do zastąpienia. Trzeba znac ojca,
                    nawet takiego który nie chce, który nie umie. Trzeba go widzieć,
                    zeby kiedys umieć wybaczyć. Później moga pozostać urywki w pamięci,
                    jakiś zamglony obraz pomieszany ze starą fotografią.
                    Wiem, ze pierwszy odruch mówi odejdź skoro mnie nie chcesz, ale
                    więzy krwi, a przede wszystkim luka, któa potem powstaje jest nie do
                    zastapienia. Lepiej miec wspomnienia ojca pijaka niż nie mieć
                    żadnych.
                    Pozdrawiam smile
              • sibeliuss Re: Tam zaraz sad 25.11.07, 23:41
                Twoje dziecko spłodził kretyn, nie zauważałaś tego wcześniej?
                Musiały być jakieś objawy kretynizmu. Chyba, że kochałaś go jak kretynka - ślepo
                i na zabój.
                • abigejl25 Re: Tam zaraz sad 25.11.07, 23:51
                  Był całkiem inny. Może nie umiałam się poznać? Jak już coś mówię synkowi o ojcu
                  to dobrze mówię, aby nie było.., ale ten egoista nie zasługuje na to.
        • seth.destructor Niewielu 25.11.07, 15:13
          Przyznaje. Taka tradycja polskiej rodziny. Matka z dziecmi, ojciec
          poza domem, zarabia.

          A teraz dochodzi nowy czynnik - mezczyzni zajmujacy sie dziecmi moga
          byc uznani za pedofilow.
    • margala Ojciec nieobecny w MOIM dzieciństwie 24.11.07, 22:38
      Mój tata był maszynistą. W związku z tym rzadko był w domu.
      A jak był w domu to rzadko się mną zajmował.
    • margala moja obecność w dzieciństwie mojego syna 24.11.07, 22:41
      Tak się złożyło, że gdy mój syn skończył rok to żona wróciła na etat a ja
      zostałem w domu, więc mam go 24 godziny na dobę. Tak od 10 miesięcy.

      więcej:
      guciogalazka.blogspot.com/
      • madziulec Re: moja obecność w dzieciństwie mojego syna 24.11.07, 22:47
        Moj syn nie ma zdjec ani ze mna ani z ojcem.
        Nie ma zdjac z ojcem bo go nigdy nei ma praktyczni e( bo co to jest te marne 13 godzin tygodniowo), a ze mna.. bo to ja robie zdjecia i chce utrwalic jak najwiecej chwil na fotografiach.

        Zazdroszcze Ci tych chwil z Twoim synem. Zazdroszcze Twojemu synowi, ze wtedy kiedy Cie potrzebuje to jestes przy nim.
        Moje dziecko wieczorami placze, ze chce do taty, ze chcialby sie do taty przytulic i gdy probujemy dzwonic to niestety tata telefonu nie odbiera...
        Czasem gdy potrzebujemy pomocy to tata potrafi wieczorem przyjechac by wykupic leki, ale nigdy nie posiedzi przy chorym dziecku, nigdy nei wezmie zwolnienia...

        Zreszta.. do okolo 2 roku zycia moje dziekco nei zlo slowa "tata" bo ten tata malo w jego zyciu istnial. Dla mnie byla to chyba jedna z wiekszych porazek i chyba nadal to tak traktuje.
        • mysza63 Re: moja obecność w dzieciństwie mojego syna 24.11.07, 23:56
          Mam kuzyna,któremu była żona z obecnym mężem wywiozła dzieci najpierw do Francji a teraz do Chin a on i tak się z nimi spotyka przynajmniej dwa razy do roku bo o to walczył.
          A mój były miał dzieci na wyciągnięcie ręki i miał to głęboko gdzieś i to ja musiałam robić za ojca i matkę w jednym. Mam nadzieję, że moi synowie będą inni a jak nie to im w tyłek nakopię.
          Do własnego ojca też mam żal bo dał się matce i babci zepchnąć na margines mojego życia choć mieszkaliśmy pod jednym dachem jak to normalna rodzina co mu zresztą w młodości wykrzyczałam.
        • margala samowyzwalacz 25.11.07, 19:23
          madziulec napisała:

          > Moj syn nie ma zdjec ani ze mna ani z ojcem.
          > Nie ma zdjac z ojcem bo go nigdy nei ma praktyczni e( bo co to jest te marne 13
          > godzin tygodniowo), a ze mna.. bo to ja robie zdjecia i chce utrwalic jak najw
          > iecej chwil na fotografiach.

          Rób zdjęcia za pomocą samowyzwalacza.
          • madziulec Re: samowyzwalacz 25.11.07, 19:49
            Zazwyczaj robie za pomoca telefonu wink Najwygodniej, a rozdzielczosc duza, nie zawsze mam aparat przy sobie.

            Dzieki za rade w kazdymr azie wink
    • adam81w Re: Ojciec nieobecny w naszym dzieciństwie 26.11.07, 23:03
      obecnosc ojca w dziecinstwie i wychowanie swojego dziecka nie liczy
      sie tym ile ksiazeczek czy godzin bawil sie z dzieckiem. tego sie
      nie da tak przeliczyc. To chodzi o to jaka to byla relacja, jak
      gleboka. wychowywac swoje dziecko trzeba. nie zostawiajcie
      wychowania dzieci kobietom ojcowie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka