debest3
21.02.08, 17:41
Jak donosi "Dziennik"ich ofiarą padł wymieniony z imienia i nazwiska
mieszkaniec Lubska ,który uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu jadąc jako
pasażer i został przewieziony na oddział ortopedii 105 Szpitala Wojskowego
gdzie stwierdzono wielodłamowe złamanie ręki z przemieszczeniem.Po operacji
lekarz nie chciał wpuścić do chorego jego matki ani udzielić informacji
odnośnie stanu jego zdrowia,podobno na wyraźne żądanie operowanego,ale za to
wpuszczono do niego dwie panie z firmy Votum które skorzystały z tego że
pacjent był w szoku i podpisał z nimi umowę na dochodzenie roszczeń z
ubezpieczenia,dopiero gdy wyszły wpuszczono jego matkę,prawdopodobnie chodziło
o to żeby matka nie odwiodła syna od podpisania tych dokumentów.Nie było by w
tym nic dziwnego ,gdyby nie to że prowizja od uzyskanego odszkodowania dla tej
firmy to Uwaga!!!30%,na domiar złego firmom tym nie zależy na jak największej
wysokości odszkodowania tylko na jak najszybszym jego uzyskaniu i zagrabieniu
prowizji przez co poszkodowany cierpi ponieważ mógłby uzyskać niejednokrotnie
o wiele wyższe odszkodowanie, w Polsce zaczyna to być plagą,firmy nie wiadomo
skąd i od kogo dowiadują się o takich ofiarach wypadków i żerują na tym że
ofiary często są w szoku i nie do końca zdają sobie sprawę z tego co
podpisują,jak podaje dziennik w procederze tym biora udział
policjanci,pielęgniarki,lekarze i kierowcy pomocy drogowej.Pielęgniarki za
samą gotowość w przekazywaniu danych pacjentów biorą około 800 zł miesięcznie
a za informację o konkretnym przypadku biorą od 50 do 150 zł.