verdana
12.02.09, 13:55
Nowe wątki - to nowe.
Przyjmijmy zalożenie Eksperta tego forum - renomowane szkoły sa
lepsze i zadaniem rodzica jest tak pokierowac nauka dziecka, aby
zdał egzamin i dostał się do takiej szkoly.
I rodzicow dzieci, ktorzy tu piszą - rodziców z ambicjami 9bo chyba
tylko tacy tu sa), którzy maja dzieci uczace się nie az tak
wspaniale.
I teraz przyjmujemy taktykę - mamy w domu dziecko średnio pracowite
(albo wrecz leniwe...) i zdolne; albo pracowite, ale srednio zdolne.
Cały rok pilnujemy, pomagamy, motywujemy, zabraniamy, sprawdzamy,
wysyłamy na kursy itd. I w rezultacie dziecko zdaje egzamin
doskonale i dostaje się do dobrej szkoly.
Dobrej, ale nie dla niego. Bo w takiej szkole, albo powyzej jego
poziomu, albo niedostosowanej do jego charakteru nie da sobie rady.
Triumf szybko zamieni się w dramat. Srednio zdolne dziecko uzna się
za idiotę, nie dorównującego kolegom, Dziecko niezbyt pracowite,
albo o innych niż szkolna nauka zainteresowaniach - prawdopodobnie
zacznie łapać dwoje, albo zmuszane zacznie robić to, czego nie
znosi. prawdopodobieństwo,z e nagle zacznie się uczyć jak maszyna
jest minimalne.
I bardzo dobrze. Tworzy się klientela dla mojego syna - psychologa i
jego znajomych....
Poziom szkoły trzeba mniej-wiecej dobrać do możliwosci młodego
człowieka, a nie sztucznie, przez jeden rok śrubowac jego
umiejetnosci, aby dostał się do szkoly o poziomie zbyt wysokim.