Dodaj do ulubionych

Myliłem się - zobaczyliśmy - i co...

01.06.10, 18:00
Czy dla tego zapisu warto było naruszać konwencję i memorandum? Albo ja jestem dureń albo w ogóle kretyn? Komu to wszystko było potrzebne? Żebyśmy dowiedzieli się, że nie było to katolickie "Jezu" a najzwyklejsza, rynsztokowa "kurwa"?
Dla Ae..., Zuzki.. i innych to świadectwo na spisek KGB, FSB i innych w zmowie z tymi pierwszymi, dla tych wszystkich, którzy w pewnym momencie zrozumieli, co było przyczyną - li tylko potwierdzenie naszych przypuszczeń! Jakie ma w tym wszystkim znaczenie czy był tam Kazana czy Błasik? Przecież to w gruncie rzeczy tylko i wyłącznie następstwo tego co było duuuużo wcześniej.
Ten stenogram miałby sens, gdyby wraz z nim pokazane zostało działanie (albo nie działanie) załogi z zapisów dwóch pozostałych skrzynek. No to sobie poczytaliśmy - tylko po co - pytam?

I tak cała prawda, na zawsze już, zostanie pochowana w smoleńskim błocie, w ziemi rosyjskiej, nieopodal Nekropolii Narodów. Narodów, które przez całe wieki historia doświadczała boleśnie i tragicznie. A życie wcale nie chce tych doświadczeń nam oszczędzić...
Obserwuj wątek
    • michotek Obawiam się, że to było bardzo ważne 01.06.10, 18:13
      żebyśmy dowiedzieli się, że nie było to katolickie "Jezu" a
      najzwyklejsza, rynsztokowa "kurwa".
      • avgas80 Re: Obawiam się, że to było bardzo ważne 01.06.10, 18:37
        The three most common
        expreessions
        in aviation are:
        "Why is it doing that?"
        "Were are we?"
        and
        "O S...!"
    • avgas80 Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 01.06.10, 18:28
      Tak naprawdę to przerażenie ogarnia na widok tej nieprawdopodobnej
      bandy "znawców" która pojawiła się na szkle.
      Już tylko z tego powodu nie było warto.
      • igor_uk Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 01.06.10, 18:44
        aq ja uwazam ze warto.warto dla tego,zeby nikt nie mowil,ze cos ktos
        ukrywa>Wazno dla tego,ze w tych transkrypcjach sa kilka zdan,niewatpliwie
        wskazujace na to,ze zaloga dzialala pod presja sytuacji.Jak by sytuacja byla
        normalna,to po otrzymaniu komunikata od koleg z JAKa-40,o tym ze widocznosc
        pogarsza sie i ze juz widocznosc wynosi tylko 200 m,piloti bez zadnej proby
        ladowania odlecieli gdzie indziej,prawdopodobnie do Warszawy. Oprocz tego wiemy,
        nie z przeciekow,a z dokumentu,ze Kazan tam biegal (w summie nic
        nadzwyczajnego),ze Blasik tam byl i wykonywal (?!) obowjazki czlonka zalogi
        (czytal karte podejscia, na glos?!).oprocz tego padlo zdanie,ze ktos sie
        wkurzy.Tu nie bede spekulowac,ale chyba nie chodzilo o Babcie Dusie na lotnisku
        w Smolensku.jot-es49,zgadza sie,ze takie oszolomy ,jak se911costam,czy
        zuzka111,nawet jak by uslyszeli na wlasne uszy,jak jeden z pasazerow osobiscie
        zadz ladowania w kazdych warunkach i tak by w to nie uwierzyli,ale dla
        ciebia,dla mnie i innych, z otwartymi umyslami,te zapisy dali wiele.
        • madameblanka Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 01.06.10, 19:48

          ja czekam na pelne zapisy po obróbce, pewnie sporo więcej sie dowiemy.

          Ciekawe tylko dlaczego kapitan na wysokości 200 metrów zamilkł. I więcej sie nie
          odezwał. Odzywa sie tylko II pilot "w normie" potem "odchodzimy" a pierwszy
          pilot nic na to. Zdaje sie powinien potwierdzić, jak każdą komendę potwierdzał.

          Zastanawiam sie, czy mogła byc taka sytuacja, że po słowach II pilota
          'odchodzimy' /80m/, kapitan wykonał gest głową że 'nie'. Przeczenia głową nie
          usłyszymy, ale mogło to oznaczać polecenie kontynuowania schodzenia.
          • jot-es49 Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 01.06.10, 21:03
            madameblanka - a mnie akurat to nie dziwi! Nawigator odpowiada za wysokość i on do spółki z jakimś "A" ją podaję, drugi powinien śledzić wszystkie przyrządy - no a pierwszy powinien kontrolować kurs, a nie wypatrywać ziemi lub świateł.
            Jeśli założymy, że "A" podawał prawidłową wysokość to po ok. 1,5 sek. po minięciu dalszej naprowadzającej (6100 m do czoła pasa) byli już na wys. 400 m (100 m niżej niż powinni).
            Odcinek od dalszej do bliższej przelecieli z szybkością 310 km/h tj
            ponad 10% większą od dopuszczalnej a zniżanie mieli około 6 m/sek tj o 50% większe niż powinni.
            Od wys. 100 m do 20 m - 7 sek. tj więcej jak 10 m/sek.
            W chwilę potem minęli bliższą naprowadzającą i zostały im 2 sek do masywu leśnego i wszystkiego 5-6 sekund życia...
            Gdzie im się tak spieszyło???
            • madameblanka Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 01.06.10, 21:55

              >wysokość to po ok. 1,5 sek. po minięc
              > iu dalszej naprowadzającej (6100 m do czoła pasa) byli już na wys. 400 m
              > ](100 m niżej niż powinni).


              to znaczy jak teraz przejrzałam zapisy, to wynika że:

              na minute przed katastrofą byli na 400 metrach wysokości. Czyli ponad 6km od
              pasa. Trasa od dalszej do bliższej to 5km. Tą odległośc pokonali w 55 sekund
              lecąc 310km/h /jak pisałeś/.
              W tym momencie znaleźli się za bliższą, czyli 80m wysokości /pada 'odchodzimy"/.
              Czyli od teraz zostało im 10 sekund zycia. Mam wrażenie że nie "hamowali". Bo
              licząc sekundy i wysokość z zapisów, wychodzi że lecieli do końca 310km/h lub ok
              300. To i tak za dużo.
              • absurdello Ja się zastanawiam nad złamaniami procedur 01.06.10, 22:11
                zawartych w instrukcji obsługi samolotu. We fragmencie dotyczącym
                odejścia na drugi krąg stoi jak byk podział zadań:

                Dowódca samolotu:

                Dowódca podjąwszy decyzję o odejściu na drugi krąg, przestawia
                dźwignie ręcznego sterowania silnikamu w tryb startowy i mówi "Tryb
                startowy, odchodzimy"

                Drugi pilot:

                Jeżeli na wysokości podjęcia decyzji od dowódcy samolotu nie wyszła
                komenda "Lądujemy" lub "Odchodzimy" uprzedza załogę "Tryb startowy,
                odchodzimy" i ustawia silniki w tryb startowy.

                I TU NIE MA ŻADNEGO CZEKANIA NA TO CO POWIE PIERWSZY (JEŻELI
                WCZEŚNIEJ NIE POWIEDZIAŁ NIC)


                a tu wygląda, że skończyło się na powiedzeniu "Odchodzimy" i ... nic
                dalej
              • jot-es49 Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 01.06.10, 22:27
                madameblanka - jeszcze coś mnie zastanawia - dlaczego drugi podaje w pewnym
                momencie (10.30.02) "wysokościomierze 993/745"
                Mnie jakoś inaczej wychodzi dla temp. ok. 0 st. 745 mm Hg daje 986 hPa
                Albo to już u mnie zmęczenie albo... Różnica 7 hPa daje ponad 5 mm Hg...
                Chyba już dziś nie pokuszę przeliczyć tego na metry wysokości - trzeba byłoby
                znać ciśnienie baryczne 10 kwietnia i wysokość jego pomiaru dla Smoleńska.
                Możliwe, że to coś znaczy (czyżby błąd drugiego?)
                Może ktoś bardziej przytomny sprawdzi to czy 993 hPa = 745 mm Hg...
                • igor_uk Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 01.06.10, 22:31
                  lwcad.republika.pl/jedn/jedn_cisn.htm

                  i wez i przelicz co chcesz.
                  • jot-es49 Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 01.06.10, 22:40
                    Dzięki Igor! Znaczy idę spać bo zacznę trollować i jeszcze niewinnego drugiego
                    do paki posadzę (znowu nie tak - jego spopielili to i posadzić nie można).
                    No to definitywnie koniec na dziś.
                • absurdello Zgadza się : 01.06.10, 22:39
                  745 mmHg * (4/3)= 993,33 hPa
      • jot-es49 Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 01.06.10, 18:54
        A żeby było jeszcze śmieszniej to tłumaczenie jest adekwatne do treści.
        Równie dobrze można było napisać; bip, bip, bip, kurwa, bip, pierdut...
        też byłoby jasne a wybitni "fachofcy" mieli by mniej problemów z tłumaczeniem.
        Jeszcze raz powiem - bez zapisów zachowania się samolotu - kiedy, jakie przyrządy zadziałały i jakie parametry lotu pokazywał radiowysokościomierz i wysokościomierz barometryczny, jaki kąt podchodzenia i szybkość od wejścia w czwarty nawrót i takie tam techniczne pierdółki - nie powinniśmy nic mówić o przyczynach...
        Tylko człowiek pozbawiony zdrowego rozsądku, albo inteligentny inaczej, może się pokusić wyciągać wnioski z pustej gadki.
        Tego obawiałem się najbardziej - i "stałosie"...
    • zuzka111 Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 01.06.10, 18:47
      > Ten stenogram miałby sens, gdyby wraz z nim pokazane zostało działanie
      (albo nie działanie) załogi z zapisów dwóch pozostałych skrzynek.

      A tu się zgadzam w 100%. Bez zapisu działania urządzeń dalej nie wiadomo
      dlaczego to się stało.

      Trochę gawiedź zawiedziona. Nie było nacisków, nikt nie krzyczał
      lądować... Ani Kazana, ani Błasik nie pilotowali, nie wymuszali. A już w
      świat poszło, że to Błasik lądował.

      A czy ten zapis wyjaśnia cokolwiek więcej??
      Udowadnia że nie było zamachu? Nie żartuj.
      A ostatnia kurwaaaa wypowiedziana jest przez anonimowego rozmówcę według
      opisu z tego wspaniałego komunikatu.
      A drugi pilot według oznaczeń to to samo co prawdopodobny rozmówca.

      I co znaczy wersja numer 1 (z 2 maja), są jakieś inne?
      Jestem zażenowana tym, co Rosjanie nam przysłali. Może jest jakaś
      kolejna, pełniejsza wersja. Spisana po 2 maja...

      Pusc wsiegda budiet sołnce Towariszcz.
      • jot-es49 Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 01.06.10, 19:11
        Zuzka - daj sobie na luz. Wersja nr 1 oznaczy tylko to, że jeszcze może pojawić kolejna wersja (wszak to nie jest koniec śledztwa i koniec odczytywania zapisów). Możliwe jest, że to nasi śledczy (znający język polski a jeszcze lepiej zwyczajowe odzywki) dodadzą nowe elementy do tej transkrypcji? M.in. w tym celu przekazane zostały kopie oryginałów (laboratorium kryminalistyczne - uchodzi za jedno z lepszych w Europie) odczyta coś więcej, doda coś od siebie do tych transkrypcji.
        A analizowanie tego zapisu nie prowadzi do niczego poza oskarżeniami pod adresem załogi... I gościa w kokpicie... Nic więcej...
        No a na stawianie oskarżeń personalnych jeszcze nie pora!
        • you-know-who b. wazne sa te transkrypcje (i potw. moja wersje) 01.06.10, 19:42
          zapisy audio potwierdzaja, ze:

          0. byl oczywisty, karygodny blad decyzyjny pilota o ladowaniu grubo ponizej minimow. pilot jaka-40 nieptrzebnie dawal nadzieje ze APM-y
          (bramka z dwoch silnych swiatel 200 m przed progiem pasa) zostaly rozstawione i pomoga wyladowac. protasiuk dzialal pod naciskiem, ale nie bezposrednim. trudno na razie powiedziec wiecej o tych naciskach. fakt faktem, ok 10 min przed wypadkiem ciagle konsultowano decyzje z prezydentem... wiec LK podjal decyzje ze swojej strony. kapitan powinien jednak polecenia nie wykonac.

          1. calej zalodze umknelo kompletnie to, ze schodza za szybko,
          2. a w zwiazku z tym ze sa za daleko od pasa. jak mozna schodzic (i to dwa razy za szybko) ponizej 100m **zanim** sie doleci do blizszej radiolatarni??! tylko wtedy, jesli sie lata na czuja, VFR, chcac szybko zobaczyc ziemie. za takie cos pozbawia sie uprawnien instrumentalnych.
          kompletne dyletanctwo, zwiazane z (lecz nie usprawiedliwione) zerowym przygotowaniem zalogi do podobnej sytuacji, zarowno w rzeczywistosci jak i na symulatorze. tutaj nacisk klade na symulator, bo nikt nie praktykuje podejsc w tak trudnych warunkach, mam na mysli trening sytuacji awaryjnych.

          3. samolot byl w pelni sprawny, a jesli byl niesprawny (co oczywiscie wykluczaja inne skrzynki) to zaloga nie wiedziala o tym.
          [dodatkowo, jak pisalem, sterownosc samolotu byla warunkiem koniecznym do przelecenia duzej odleglosci w mocnym przechyle od momentu pierwszego duzego drzewa do katastrofy.]

        • zuzka111 Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 02.06.10, 12:33
          Chyba nie dam sobie na luz.
          Dostaliśmy śmieć. Coś na odwal.
          Faktycznie nie ma sensu na tej podstawie wyciągać wniosków.

          Zastanawia mnie dlaczego Kapitan pyta: czy Rosjanie już wylądowali?
          Skąd wiedział, że mają lądować i do czego mu ta wiedza była potrzebna.
          A zaraz potem pytanie: (10:29:46,3)słyszałeś? kto tam jest? U ciebie też?
          Jedyna "niespokojna" wymiana zdań. Ciekawe co słyszeli.

          Jeżeli ktoś wyciąga oskarżenia pod adresem załogi czyni to przedwcześnie.
          • jot-es49 Zuzka... 02.06.10, 13:24
            Widzę, że powoli i z wielkim trudem, starasz się zrozumieć całą sytuację.
            Nie wiem czy można to nazwać śmieciem. Przekazali to co do 2 maja udało im się opisać. Oddali do dyspozycji Polski zapisy z oryginalnych taśm czarnych skrzynek, żebyśmy sami mogli obrobić ten
            materiał i przygotować swoją, polską, wersję.
            Jeśli chodzi o Iła i zainteresowanie nim załogi - tam miały być dodatkowa ochrona (rosyjska) uroczystości i załoga dokładnie o tym wiedziała choćby od borowików.
            A słowa załogi o czyjejś obecności w eterze mogą być tylko potwierdzeniem np. próby nawiązania łączności przez załogę Iła. Nie twierdzę, że tak jest ale jest to całkiem prawdopodobne...
            Ktoś próbował nawiązać łączność...
            Spróbuj, bez zbędnych emocji, przeczytać zapisy (choć z Twojego postu wynika, że czytałaś je i to dość uważnie)...
            Odłóż na bok podejrzenia, uprzedzenia i emocje...
            Uda się...
            • zuzka111 Re: Zuzka... 02.06.10, 14:20
              Ja sytuację rozumiem od początku.
              Ty niestety nie. Trudzisz się, trudzisz, ale efektów brak. Wyśmiewanie
              innych też już mało skuteczne.
              Może kup sobie akwarium...
              Nie pouczaj mnie proszę, a moje uprzedzenia podobnie jak Twoja miłość będą
              w tym samym miejscu zapewne jeszcze długo. ( w moim wypadku na zawsze)

              Co do pytań o iła. A co kapitana samolotu obchodzi lądowanie godzinę
              wcześniej iła z FSB? Jeśli to standardowe pytanie w podróżach
              zagranicznych , to ok. Nie wiem. Jeśli kapitan tak pytał o służby przy
              wszystkich lądowaniach na zagranicznych lotniskach.. proszę bardzo.
              Ale jakoś dziwnie mi to wygląda w tym kontekście. Tak jakby dopisana
              kwestia na zamówienie. Się motłoch dopytywał, no to niech motłoch ma...

              Kombinuj co jest prawdopodobne, może wreszcie zrozumiesz, co nie jest
              prawdopodobne. :)
              Odłóż na bok miłość, bo ona zawsze ślepa i otwórz oczy :-).
              (ale wątpię, że ci się uda)
              • jot-es49 Re: Zuzka... 02.06.10, 15:23
                Zamiast odpowiedzi cytat:

                "Skrajna podejrzliwość to jeden z głównych elementów zespołu paranoicznego. Ktoś kto wszędzie węszy jeno sektę, herezję, spisek masonów, żydokomunę czy psychomanipulację zdradza ciężki objaw paranoi. Inne objawy paranoi to przekonanie o centralności własnej osoby (ksobność, egoizm), mania wielkości, wrogość, lęk przed utratą niezależności, projekcja i urojenia!

                Koniec cytatu i naszych rozmów!
                • zuzka111 Re: Zuzka... 02.06.10, 15:24
                  Nie musisz się tak zwierzać publicznie ze swoich problemów.

                  Zdrówka życzę.
    • pszb Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 01.06.10, 19:18
      Nie zgodzę się, sporo jednak widać. Klich miał racje, schodzili jak zahipnotyzowani, aż ich drzewo obudziło. W kabinie była pełna napięcia cisza co zrozumiałe, zdawali sobie sprawę co robią. Odliczali, aż do 20m, aż do pierwszego walnięcia. Samolot raczej sam nie opadał, bo nie było by takiego spokoju, były by słowa świadczące o walce z maszyną. A tu nic, cisza do 20m. Ale fakt, warto by jeszcze zobaczyć w którym momencie ruszyli coś w kokpicie. Dowiemy się, spoko.
      Nie ma zmiłuj coś ich zahipnotyzowało :/
      pozdr.
      • jot-es49 Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 01.06.10, 19:34
        pszb napisał:
        > Nie zgodzę się, sporo jednak widać.

        No! Masz rację! "A" wpieprza się w rozmowy załogi (wystarczy porównać czasy
        początku i końca), co zapewne bardzo pomaga w skupieniu. Czyta nawet (z
        czego???) wysokość...
        • pszb Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 01.06.10, 20:23
          Jest jeszcze takie cudo:

          10:25:51,2 10:25:51,9 A Areczku!
          10:25:52,5 10:25:54,7 A Artur tam jest.

          To pilot gdzieś wyszedł?????? Dobrze rozumiem? 8/
          No i to sakramentalne "odchodzimy" padło już po przeczytaniu 80m.

          No i to zdanie "No to mamy problem ...", jak mi syn coś przeskrobie w szkole i
          się dowiem, a potem tak mu powiem, to on dobrze kuma kto ma ten problem ;)
          • jot-es49 Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 01.06.10, 20:37
            pszb - Arek to KWS (kapitan wozdusznowo sudna) czyli pierwszy a Artur to ktoś z
            Jaka 40 - z kim wcześniej rozmawiali.
            Do "mania" problemów się nie odniosę - no comments!
            • absurdello Artur to pownie porucznik Artur Wosztyl 01.06.10, 22:14
              z Jak-a 40
    • avgas80 Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 01.06.10, 19:54
      Nie byli aż takimi głupcami jak wam się wydaje.Poza oczywiście
      złamaniem zasad wykonywania takich podejść.Oni spokojnie czekali aż FMS
      wyprowadzi ich na próg pasa.Co spieprzyli przy wprowadzaniu danych to
      możemy się tylko domyślać.
      • absurdello Obawiam się, że złożyły się 3 czynniki 01.06.10, 22:24
        1. Mus lądowania lub jego próby (tu się zaczęło), której nie powinno
        w ogóle być w tych warunkach (nawet pomijając ważność pasażerów)

        2. Zagrała (tu chora) ambicja dowódcy (bo był to człowiek ambitny wg
        tego co pisano o nim we wspomnieniach z Olkusza) TU154M, że on
        wyląduje (to się pojawiło jak przekroczyli decyzyjną).

        3. Błąd niedoświadczonego nawigatora, który podawał wysokość z
        radiowysokościomierza zamiast z barometrycznego co spowodowało, że
        dowódca schodził pewny, że jest 20 m nad płytą lotniska a był 20m
        nad poziomem gruntu i jednocześnie w miejscu gdzie ten grunt
        spowodował, że samolot w rzeczywistości był poniżej a nie powyżej
        płyty lotniska.

        4. Osoby rozpraszające uwagę w kokpicie (niezależnie czy usiłowały
        pomagać czy tylko były)

        Drzewa ich poinformowały o błędzie, tyle, że już było za późno.


        Swoją drogą czy dowódca ćwiczył kiedykolwiek lot na przyrządach, w
        trudnych warunkach na TU154M i jak to robił skoro nie ćwiczył na
        symulatorze, który dodatkowo, podobno, nie miał możliwości symulacji
        warunków pogodowych ???? Jak on czy II ćwiczyli takie sprawy ??
    • iminie Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 01.06.10, 22:16
      Ważne jest choćby dlatego, że można wykluczyć awarię jakiegokolwiek
      sprzętu. W zasadzie w miarę do końca są spokojni, nie ma awarii
      przyrządów. Dla takiego laika jak ja jest ważne, że nie było paniki,
      że coś nie działa.
      • rubirubirubi Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 02.06.10, 13:21
        iminie napisała:

        > Ważne jest choćby dlatego, że można wykluczyć awarię
        jakiegokolwiek
        > sprzętu. W zasadzie w miarę do końca są spokojni, nie ma awarii
        > przyrządów. Dla takiego laika jak ja jest ważne, że nie było
        paniki,
        > że coś nie działa.

        no chyba że kpt. przez te 30 sek. co się nie odzywa mówi coś na ten
        temat w stylu "kurna siadł silnik" albo "stery nie działają",

        tylko, że jeśli coś nawet było na ten temat, co wskazywałoby na
        awarię sprzętu, to się o tym od MAK-a nie dowiemy (rosyjski samolot,
        rosyjski kontroler, rosyjski remont, a tu nagle rosyjska komisja
        miałaby orzec winę sprzętu???)

        choćby taką - www.tvn24.pl/12690,1658896,0,1,pilot-tu_154m-
        mogl-rozpasc-sie-silnik,wiadomosc.html

        ciekawe też czemu p. ppłk Stroiński, który dokonywał identyfikacji
        rozmówców, odmówił podpisania tego protokołu??? (zerknijcie na
        ostatnią stronę skanu przesłanego przez MAK)

        z kolei jeśli naprawdę nie było awarii to dlaczego po
        komendzie "odchodzimy" dalej schodzili z taką prędkością i po takiej
        trajektorii - nie zauważyli, że nawet gdyby trafili w pas a pogoda
        była piękna i słoneczna to i tak byłoby BUM bo schodzili za szybko?

        ze stengoramu wynika także że kontroler lotu do końca zapewniał ich
        że są na ściezce i kursie (a nie byli), zaś komendę "horyzont" wydał
        na 11 sekund przed katastrofą (kiedy było już za późno na cokolwiek)

        nadal zagadek jest więcej niż pewników, ale udostępnienie stengramów
        to z pewnością krok Rządu w dobrym kierunku...
        • iminie Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 02.06.10, 15:38
          Ale to tylko kpt Protasiuk milczy (nie wiemy dlaczego), reszta by
          chyba jakoś to też komentowała gdyby coś się działo/nie działało?!

          PiS coś cicho od początku siedzi... Mam nadzieję, że się wkrótce
          dowiemy.
      • ziemski_mlynarz Re: Myliłem się - zobaczyliśmy - i co... 02.06.10, 16:57
        Skąd wiesz, jakim tonem były czytane kolejne dane o wysokości. Może właśnie byli spaniokowani, a ty z góry przesądzasz, że są spokojni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka