saloniczek
04.06.10, 05:47
Dwór
Gdy mądry Król,
A głupi dwór,
Król głupim też się stanie:
Tysiącem
Najróżniejszych bzdur
Zasypią go Dworzanie.
Tyś dla nas
Niedościgły wzór;
Niech trwa twe panowanie!!!
Każdy z nas
Upominków wór
Dla Ciebie niesie Panie!!!
Ach zechciej Władco
W zamian dać
Okruszek choć kariery,
Bo bez nagrody
Głupi trwać
Przy Tobie - do cholery!!!
Wiemy już, że w kabinie samolotu, który się rozbił pod Smoleńskiem był wielce
ważny Dworzanin od wojsk lotniczych i choćby nie wiem jak szlachetne były jego
intencje, nie powinien się tam znajdować. Tym bardziej nie powinien, że był
specjalistą od lotów na samolotach myśliwskich, a nie komunikacyjnych i
transportowych. Ponadto jego nalot - według informacji z Wikipedii - wynosił
zaledwie 1300 godzin, gdy tymczasem w internecie można się doczytać, że nalot
kapitana samolotu wynosił 2600. Za to, że w internecie spopularyzowałem
pewnego polskiego pioniera lotnictwa zostałem jakiś czas temu jako sympatyk
lotnictwa członkiem Klubu Seniorów Lotnictwa przy pewnym Aeroklubie. Do jego
grona należy również były wieloletni specjalista od badania wypadków
lotniczych. Po wypadku pod Mirosławcem powiedział mi, gdy go odwoziłem do
domu, że podejrzewa, iż sprawcą wypadku mógł być nawet jeden z wyższych
oficerów, który polecił jednemu z pilotów żeby go wpuścił na swoje miejsce, bo
chce pokazać młodym jak należy lądować. A przecież - kontynuował lotnik, który
przy badaniu wypadków lotniczych doczekał do emerytury - jakie może mieć
umiejętności i wiedzę o lądowaniu samolotem transportowym ktoś, kto latał
jedynie samolotami myśliwskimi. Nie mamy żadnych dowodów, że Lech Kaczyński
wiedział co w kabinie pilotów wyrabia jego Dworzanin, natomiast mamy prawo
mieć podejrzenia, że próbował załatwić dla swojego Władcy kolejny zaskakujący
upominek w postaci lądowania pomimo wszystko w Smoleńsku.