Dodaj do ulubionych

Załogi były niedouczone i to od dawna !!!!

10.11.13, 20:46
Załogi były niedouczone, latały na nieaktualizowanych instrukcjach samolotu, nie sprawdzały kart podejścia, a także nie czytały ZE ZROZUMIENIEM wszystkich dokumentów jakie powinny były czytać (dowód na to znalazłem w raporcie Millera, z którego wynika, że ta komisja też nie umie czytać albo zamiata coś pod dywan).

1) Od 2006 roku do Smoleńska latano na kartach w których współrzędne są wg starego
systemu SK-42 i jakoś nikomu to nie przeszkadzało ani nikt tego nie sprawdził, że
współrzędne środka lotniska są przesunięte.

2) M. Wierzchowski z Kancelarii Prezydenta zeznał, że poprzednia wyprawa do Smoleńska
była w dwa Tu154m, a skoro to było między 2006 i 2010 rokiem, to też musiano latać
na kartach wg innego systemu kartograficznego I NIKT OD TAMTEGO CZASU TEGO
NIE SPRAWDZIŁ.

3) Remigiusz Muś powiedział w wywiadzie w lipcu 2010, że karty na których lądowali
Jakiem 40 miały datę 2006 i mimo to, przy bardzo już złej widoczności Jak40 trafił w
pas, mimo, że współrzędne np. środka pasa wskazują na miejsce ponad 40m na prawo
od osi pasa.

4) W Internecie jest polska instrukcja do Tu154m, wydana przez LOT, z wpisem, że jest aktualizowana w 1993 roku, tym czasem łatwo sprawdzić, że nie zawiera ona aktualizacji wprowadzonych w 1992 roku, np. wpisu, że przycisku UCHOD należy używać TYLKO w pozycji klap 45 stopni. To wyjaśnia dlaczego 6 kwietnia odejście nad Okęciem wykonywano na klapach w pozycji 36 stopni, mimo, że tego nie dopuszcza instrukcja producenta i to w kilku miejscach (także w dokumentacji autopilota) TYLE, ŻE TEGO JUŻ NIE PRZETŁUMACZONO.

5) Nasza strona zarzucała rosyjskiej, że na kartach podejścia nie zaznaczono, że one są
w systemie SK-42, tymczasem w AIP FR jest powiedziane, że system PZ-90 zgodny z
WGS-84 jest używany na trasach i lotniskach cywilnych i to jest zaznaczane na kartach,
a karty podejścia innych (tj. niecywilnych lotnisk), do czasu konwersji na nowy system,
są w starym systemie.

Dowodem na nasz wtórny analfabetyzm albo ukrywanie bałaganu jest ten fragment z Raportu Millera, strona 180:

Ze zbioru informacji lotniczej AIP FR i WNP w rozdziale GEN 2.1-2 pkt 3 Geodetic
Reference Datum oraz dokumentacji Jeppesen General – Russia-1 w podpunkcie WGS
Implementation Status wynika, że w Rosji używany jest system kartograficzny PZ-90, który
w wersji PZ-90.02 jest identyczny z WGS-84. Jednak do czasu wprowadzenia na całym
obszarze Rosji systemu PZ-90 karty opublikowane będą zawierały informacje o użyciu tego
systemu.
Zarówno w AIP FR i WNP, jak i w Jeppesen brakuje informacji (ostrzeżenia), że dane w systemie SK-42 różnią się od danych opisanych według systemu PZ-90/WGS-84.


Z powyższego podkreślonego zdania wynika, że użyty system kartograficzny jest zaznaczany tylko na kartach gdzie użyto NOWEGO systemu, różnego od dotychczasowego systemu SK-42, a na pozostałych kartach używa się domyślnie starego systemu i tego się nie zaznacza.

Zaś następne zdanie (podkreślone), oznacza, że ktoś ma problemy z logicznym myśleniem, czy w ogóle z myśleniem, bo nic mu nie "zadzwoniło", że jeżeli zmienia się oznaczenie systemu kartograficznego i oznacza się to SPECJALNIE na kartach, to prostym wnioskiem jest, że musi być ku temu jakaś przyczyna i karty stare się mogą różnić od nowych CO NALEŻAŁO SPRAWDZIĆ ale tego NIE SPRAWDZONO (widać trafiło na takich, którym trzeba mówić wprost, że "podawane kawa i herbata są gorące" ;( )

Z fragmentu zacytowanego w Raporcie Millera wynika, że albo ktoś w komisji nie umiał czytać ze zrozumieniem albo ukryto fakt niedoczytania treści AIP FR, bo to obciążało naszą stronę.

Ja już kiedyś widziałem stronę AIP FR z tym fragmentem ale przyjąłem, że komisja może miała nowsze wydanie, gdzie tego fragmentu nie ma, a okazuje się, że miała ten sam i to przemilczała myśląc, że nikt nie zauważy.

ZAŁOGI BYŁY NIEDOUCZONE, BEZ TRENINGÓW SYMULATOROWYCH (gdzie instruktorzy wyłapują głównie błędy proceduralne) DOSTAWAŁY LEWE ZAŚWIADCZENIA DOPUSZCZAJĄCE DO LOTU, A WYPADEK BYŁ TYLKO KWESTIĄ CZASU i spotkania się w jednym miejscu niekorzystnych czynników: niedouczenia teoretycznego, olewania przepisów, pośpiechu i złej pogody.

Niestety pasażerowie zapłacili życiem za ten bardach.

Niniejszym wyrażam rodzinom wszystkich pasażerów i obsługi pokładowej tego samolotu
głębokie współczucie z opisanego powodu, że stracili bliskich przez nasz polski BAJZEL.
Obserwuj wątek
    • banana_dog Robaczku. 10.11.13, 21:45
      Informacja o systemie siatek, zdemontowaniu urządzeń nawigacyjnych czy o niesprawności
      świateł podejścia powinna się znajdować w NOTAMach, a nie w domysłach domorosłego analityka.To samo dotyczy źródeł informacji pogodowej na tym lotnisku.
      Nie powtarzaj idioto bełkotu z raportu MAK, o jakiejś instrukcji będącej "oficjalnym tłumaczeniem" instrukcji rosyjskiej, o której istnieniu strona rosyjska nie była poinformowana, bo to jeden z najlepszych dowcipów z tego raportu.
      Osiołku, za mało wiesz by cokolwiek pisać na ten temat.
      • warcholski absurdzie moze sie ockniesz? 11.11.13, 09:02
        zamknij oczy (we mgle) a ja cie z "budy ruskiej" naprowadze i wrocisz do domu szczesliwie :)
        jak juz bedzies blisko drzwi wejsciowych to podam komende: "jestescie tow. ab, ab, absurdello" na kursie i sciezce", oczywiscie zrobie tak bys sie pyrdolnoool lbem w futryne...NIE!, nie po to bys zgial ale z nadzieja moze sie wrescie ockniesz

        PS. Na calym swiecie samoloty laduja we mgle
        • absurdello Warchołku, otwórz oczki 12.11.13, 13:21
          > zamknij oczy (we mgle) a ja cie z "budy ruskiej" naprowadze i wrocisz do domu
          > szczesliwie :)

          Naprowadzanie z lotniska, to się skończyło się 2.5km od progu gdy samolot był na 120m ciśnieniowych, od tej wysokości, to decyduje pilot na podstawie tego czy widzi czy nie widzi ziemi, a poza tym, to w temacie lotów we mgle wypowiadał się paragraf 48 Regulaminu Lotów z 2006 roku, który obowiązywał pilotów, mówiący:

          w podpunkcie 1:

          Niebezpieczne zjawiska pogodowe (dalej NZP), to takie, które utrudniają lub uniemożliwiają, start, lot lub lądowanie niezależnie od stopnia wyszkolenia pilota i rodzaju statku powietrznego.

          w podpunkcie 2:

          Do NZP zaliczamy MGŁĘ

          w podpunkcie 3:

          ZABRANIA SIĘ LOTÓW W STREFIE NZP, w przypadku wlecenia w nią, należy przerwać wykonywanie zadania, opuścić strefę i udać się na lotnisko zapasowe.

          KONIEC, KROPKA. Nie ma tu żadnej delegacji do innego paragrafu zawieszającego działanie powyższego, a na lotnisku nie było ILS Cat IIIc umożliwiającego lądowanie bez widoczności.


          § 23 Warunki minimalne statku powietrznego, lotniska i pilota


          1. W celu zapewnienia bezpiecznego wykonywania lotów ustala sie warunki minimalne (WM) dla:

          1) statku powietrznego;
          2) lotniska;
          3) pilota.


          10. Warunki minimalne pilota do lądowania są to minimalne wartości podstawy chmur, widzialności oraz maksymalne wartości wektora wiatru określone dla danego typu SP, przy których pilot jest dopuszczony do wykonania lądowania, w odniesieniu do konkretnych procedur podejścia oraz wykorzystywanych pomocy nawigacyjnych i systemów ladowania.

          16. Podczas podejścia do lądowania pilota obowiązują te Warunki Minimalne, których ograniczające działanie wystąpi najwcześniej.



          A minimum dla tego podejścia to było 1800m widoczności na pasie i 120m wysokość decyzyjna (podejście na dwie radiolatarnie).

          Podchodzono zaś przy widoczności 200m na pasie i podstawach chmur GRUBO PONIŻEJ 50m czyli GRUBO PONAD 70m poniżej obowiązującej wysokości decyzyjnej Z KTÓREJ PILOT MUSI WIDZIEĆ ZIEMIĘ CZY PUNKTY ORIENTACYJNE BY MÓC W OGÓLE MYŚLEĆ O DALSZYM ZNIŻANIU.

          Jakby pilot przestrzegał powyższego, to by wszyscy żyli.
      • absurdello Larweńko :) 12.11.13, 13:08
        > Informacja o systemie siatek, zdemontowaniu urządzeń nawigacyjnych
        > czy o niesprawności świateł podejścia powinna się znajdować w NOTAMach, a nie w
        > domysłach domorosłe go analityka.

        Jak sama komisja Millera napisała w przypisie na stronie 39 swojego raportu, to:

        NOTAM-y serii „M” nie są rozpowszechniane poza terytorium Federacji Rosyjskiej, w związku z tym nie są dostępne w ogólnoświatowej sieci wymiany informacji lotniczej.

        a leciano na stare i praktycznie w ogóle wyłączone z ruchu lotnisko wojskowe.

        Psim obowiązkiem odpowiednich służb obsługi lotów specjalnych u nas było sprawdzenie lotniska pod względem lotniczym i to NIE NA OSTATNIĄ CHWILĘ oraz posiadanie aktualnych jego danych POTWIERDZONYCH niezależnie od tego co Rosjanie by nam podali, skoro wysyłaliśmy tam własnego Prezydenta.

        Poprzednio Tu154m nr 101, lądował na tym lotnisku 3 dni wcześniej, więc nawet jeżeli nie było pewności co do informacji podanych przez Rosjan, to poprzednia załoga (w tym kpt. Protasiuk jako drugi pilot) powinni byli posprawdzać wszystko w czasie wolnym od lotu (wyposażenie, współrzędne).

        Trzecia sprawa, to informacje o tym, który kierunek lądowania działa, to jest zawarta w kodzie Morse'a nadawanym na częstotliwościach radiolatarni, bo tam z obu stron radiolatarnie bliższa i dalasza (gdy jeszcze były wszystkie) nadawały na tych samych częstotliwościach, a tylko kod literowy nadawany Morsem informował, która para nadajników pracuje w danej chwili. Te informacje są w karcie podejścia i nie zmieniły się co najmniej od 2005 roku (takie najstarsze karty widziałem).

        Nie zmienił się także kurs geograficzny pasa wynoszący 266,77° (idealnie zgadza się z tym co podaje Google Earth), co przy podanej deklinacji magnetycznej 7° daje kurs magnetyczny lądowania 259,77° i takim kursem mniej więcej podchodzili. Sam FMS wyliczał ze swojego modelu matematycznego deklinację -> Magnetic Variation E 7.61° co daje praktycznie dokładnie kurs magnetyczny lądowania 259, o którym mówił dowódca ok. 8.10 wedle transkrypcji IES.

        > Nie powtarzaj idioto bełkotu z raportu MAK, o jakiejś instrukcji będącej "oficjalnym tłumaczeniem" instrukcji rosyjskiej, o której istnieniu strona rosyjska n
        > ie była poinformowana, bo to jeden z najlepszych dowcipów z tego raportu.

        Sameś idiota i to z problemami w szukaniu informacji.

        Ten "dowcip" jest dostępny w Internecie, ma logo Wydziału Głównego Technolota LOT-u i ma na początku, w tabelce aktualizacji ostatni wpis aktualizacyjny z 1993 roku, a w części dotyczącej użytkowania autopilota nie ma informacji o wykonywaniu odejścia TYLKO na klapach 45 stopni, które można znaleźć we wszystkich wersjach oryginalnych jakie można znaleźć w Internecie. Do tego to co widać, to są jakieś dowolne tłumaczenia a nie dokładne oryginału producenta, numeracja rozdziałów w tłumaczeniu jest rozjechana z oryginalną, więc nawet trudno jest sprawdzać co pominięto, z dużymi pominięciami fragmentów oryginalnych (w każdym razie w części dotyczącej użycia autopilota) ciekawe, kto to autoryzował ????


        > Osiołku, za mało wiesz by cokolwiek pisać na ten temat.

        Wróć do szkoły, bo masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem.

        Jak załogi miały podobny sposób "myślenia" do twojego, to cud, że tylko jedna taka duża katastrofa miała miejsce.
        • banana_dog Re: Larweńko :) 14.11.13, 15:37
          Najpierw dowiedz się, co to jest instrukcja samolotu, kto jest jej właścicielem i kto ustala jej treść. Na własnych domysłach skazany jesteś na wypisywanie idiotyzmów.
          Co do NOTAMów to należało je przekazać, właśnie dlatego że nie są powszechnie dostępne.
          Najwyraźniej masz, robaczku :), problemy ze zrozumieniem prostych treści.
          • absurdello Re: Larweńko :) 15.11.13, 12:45
            > Najpierw dowiedz się, co to jest instrukcja samolotu, kto jest jej właścicielem i kto ustala jej
            > treść

            "Właścicielstwo" nie oznacza zmieniania treści czy porządku instrukcji producenta, a w tym tłumaczeniu wiele pozmieniano (chociażby uniemożliwiając proste sięgnięcie do oryginału w przypadku jakichś wątpliwości co do tłumaczenia danego fragmentu) lub pominięto.

            Mnie wystarcza 20 lat praktyki użerania się z tymi co to lepiej wiedzą od producenta jak obsługiwać dany sprzęt i wiedzy do czego to prowadzi już w przypadku urządzeń dużo mniej skomplikowanych od samolotu i mogących narobić przez niewłaściwą obsługę dużo mniej szkód w otoczeniu niż rozpędzony samolot. I jestem sobie w stanie przeskalować wyniki głupot na małym urządzeniu na głupoty robione na dużym.

            > Co do NOTAMów to należało je przekazać, właśnie dlatego że nie są powszechnie
            > dostępne.

            Pytanie czy ktoś o nie pytał, a druga sprawa, że mówimy o lotnisku wyłączonym praktycznie w 2009, kiedy to rozwiązano jednostkę wojskową nim zarządzającą ? Tu kamyczek do ogródka naszych "profesjonalnych" służb wywiadowczych.

            Poza tym brak tych informacji nie przeszkodził w lotach 7 kwietnia i części lotów 10 kwietnia, TYCH WYKONYWANYCH ZGODNIE Z PRZEPISAMI I ZDROWYM ROZSĄDKIEM.

            > Najwyraźniej masz, robaczku :), problemy ze zrozumieniem prostych treści.

            Chyba to jednak nie ja je mam. Bo to podobno profesjonaliści się tam rozbili a nie ja.
            • banana_dog Re: Larweńko :) 15.11.13, 18:13
              Dziubuś, twoja ignorancja idzie na wyścigi z największą głupotą jaką można tu wyczytać.
              Jeszcze raz, zanim coś zaczniesz pisać to chociaż spróbuj się dowiedzieć
              jak się sprawy mają.
              Bo inaczej będziesz skazany na pisanie takich bzdur, od jakich roi się w twoich tekstach.
              Dla wyjątkowo tępych, powtarzam więc jeszcze raz, że producent co do układu, numeracji rozdziałów, ich treści ma niewiele do powiedzenia, ponieważ są to sprawy regulowane
              na linii użytkownik statku powietrznego i jego nadzór państwowy.
              To oni decydują jak wygląda instrukcja samolotu.
              W przypadku gdy to co pisze producent nie spełnia wymagań zawartych w przepisach państwowych, użytkownik zobowiązany jest do napisania jej na nowo.
              To użytkownik ustala procedury, czeklisty, zasady wyważania, itd. a nadzór państwowy
              je zatwierdza.
              Nie producent.
              Nie ma czegoś takiego jak instrukcja typu,"oryginał", odnosząca się do wszystkich samolotów tego typu.
              Każdy egzemplarz ma swoją instrukcję.
              Tak więc wszystko co znajduje się w sieci to nie nadająca się do niczego lewizna,
              a nie instrukcja samolotu.
              Wszelkie cytaty z nich są psu na budę.
              Instrukcja z logiem lotu była więc jedyną oficjalną instrukcją tych samolotów,
              zatwierdzoną przez odpowiedni inspektorat Ministerstwa Komunikacji, jako jedyny do tego
              upoważniony podmiot.
              Tylko ta instrukcja, kiedyś, obowiązywała latających tym samolotem, i o jej treści decydowali przede wszystkim ludzie którzy znali nie tylko to, co pisze producent, ale
              wiedzieli jak ten samolot zachowuje się w rzeczywistości.
              Takie są zasady obowiązujące w tej dziedzinie ludzkiej aktywności od zawsze.
              I dowcipem jest pisanie, że "strona rosyjska nie wiedziała o istnieniu oficjalnego tłumaczenia
              instrukcji", jak to napisano w rosyjskim raporcie, albowiem nie o "oficjalne tłumaczenie" chodzi, i jakoś dziwnie to świadczy o przytomności umysłu, tego kto to napisał.

              Co do lotniska to było ono reaktywowane na czas tych operacji, i Rosjanie pisali
              o tym w jaki sposób to się odbyło.
              I jest w normalnym świecie praktykowany sposób przekazywania takich danych, gotowy
              szablon wręcz. Tylko trzeba chcieć.
              Teksty o służbach specjalnych, zwiedzaniu lotniska między lotami i tym podobne historie to jakaś pomroczność mroczna musi być.
              • absurdello Oczywiście masz całkowitą rację 15.11.13, 20:59
                potwierdzoną ciałami 96 osób oraz samolotu.

                Przepisy lokalne nie decydują jakiego ustawienia klap się używa używając jakiejś funkcji autopilota, o tym decyduje producent, bo on najlepiej wie co wsadził do środka i jak to może zadziałać w sytuacjach nietypowych.

                A numeracja w tłumaczeniu powinna być zgodna z oryginałem chociażby po to by czegoś nie przeoczyć albo było łatwo aktualizować daną instrukcję, bez przepisywania całości czy szukania w tekście jak coś tam przetłumaczono czy przesunięto w inne miejsce.

                Z ponad 20 letniego doświadczenia wiem jak ułomne potrafią być tłumaczenia instrukcji, szczególnie obsługi, więc tym bardziej cenię oryginały producenta.
                • banana_dog Koło gospodyń wiejskich, z całym szacunkiem dla... 15.11.13, 23:24
                  gospodyń wiejskich.
                  Tak więc zajmuj się dalej prodiżem, golarką, kosiarką do trawy, tomtomem, telefonem na bateryjkę, ekspresem do kawy i innym tego rodzaju urządzeniami, czyli nie marnuj czasu swojego i innych, którzy jeszcze to czytają, albowiem takie wyobrażenia kwalifikują wyłącznie do grona mieszczącego się w piaskownicy.
                  Nie było by problemu, gdyby nie to, że mieliśmy wiceministra obrony od techniki i modernizacji o wiedzy na poziomie przeciętnego klienta salonów samochodowych, któremu wyrwało się, że trzeba kupić nowe samoloty bo będą na gwarancji i nie trzeba będzie robić im przeglądów przez kilka lat.
                  Ta sama szkoła, już nie ignorancji, a czegoś innego.



                  • absurdello Re: Koło gospodyń wiejskich, z całym szacunkiem d 18.11.13, 16:06
                    > Tak więc zajmuj się dalej prodiżem, golarką, kosiarką do trawy, tomtomem, telefonem
                    > na bateryjkę, ekspresem do kawy i innym tego rodzaju urządzeniami, czyli n
                    > ie marnuj czasu swojego i innych, którzy jeszcze to czytają, albowiem takie wyobrażenia
                    > kwalifikują wyłącznie do grona mieszczącego się w piaskownicy.

                    Nie zajmuję się urządzeniami powszechnego użytku, chociaż nimi też można szkód narobić jak się postępuje nie wg instrukcji producenta albo na podstawie ŹLE PRZETŁUMACZONEJ instrukcji.

                    > Nie było by problemu, gdyby nie to, że mieliśmy wiceministra obrony od techniki
                    > i modernizacji o wiedzy na poziomie przeciętnego klienta salonów samochodowych,
                    > któremu wyrwało się, że trzeba kupić nowe samoloty bo będą na gwarancji i nie trzeba
                    > będzie robić im przeglądów przez kilka lat.

                    A tu zgoda, decydentów mamy niestety z przypadku, tyle, że to nie zmienia zakresu odpowiedzialności niższych szarż, które są zwykle bliżej problemu niż wyższe kasty.

                    No ale skoro i oni mają w D... przepisy, procedury, zasady, instrukcje, to cóż ... o jakości usług decyduje zaangażowanie pracowników bezpośrednio je wykonujących, a nie szumne PR-owe wypowiedzi zarządu.
    • zuzkazuzka111 jakiś czas temu zwątpiłam w twoje wykształcenie 11.11.13, 12:20
      Podobno wyższe...techniczne...

      Każdym wpisem potwierdzasz , że najwyżej zawodówkę samochodową mogłeś skończyć.
      A i to nie jest pewne. Facet od elektroniki, który nie wie jak działa GPS.
      Nieustający, żygotliwy bełkot.
      • absurdello Ja wątpię w twoje wykształcenie podstawowe 12.11.13, 13:23
        w zakresie czytania, bo ja tu nic nie pisałem o działaniu GPS :)))
        • zuzkazuzka111 o kogo obchodzi w co ty wątpisz. 14.11.13, 06:04
          absurdello napisał:

          > bo ja tu nic nie pisałem o działaniu GPS :)))

          pisałeś misiek, pisałeś.
          Dałeś dowód swojej ignorancji.

          Z tego co tu robisz już wszyscy zdają sobie sprawę.
          Twoja rola jako absurdello skończona. Zmień nick, nicki, będzie cię więcej.
          Twój głos będzie słyszany wielokrotnie bardziej :-))))))
          • absurdello A możesz podać przykład ? 14.11.13, 11:12
            (może być link), bo jak na razie operujesz ogólnikami.

            Co do nicka, to jak na razie to chyba ty musiałaś go kilka razy zmieniać, bo go w różnych wersjach pisowni widziałem :)))

            Nie znudziła ci się rola głupiej blondynki ???
            • aw2139 Re: A możesz podać przykład ? 14.11.13, 11:27
              Ostatnio czepiłeś się współrzędnych i dorobiłeś do tego teorię o nieukach, którzy nie znali zasad wykonywania lotów.
              W kreowaniu rzeczywistości i dorabianiu sobie ideologii do założonych sobie błędnych tez jesteś bardzo dobry. Ale kiepsko mają się fakty wskazane przez raport Millera do rzeczywistości, która ujawniała kłamstwa w nim zawarte po jego publikacji.
              • absurdello A znali ? 15.11.13, 21:03
                Na dwie NDB podchodzi się tak by przelecieć na podanych w karcie wysokościach nad radiolatarniami, a w dwóch lotach na to samo lotnisko, dwie różne załogi z częścią wspólną w postaci kpt Protasiuka podchodziły niezgodnie z ta metodologią, w obu przypadkach przeleciano nad DRL na ok. 400m zamiast na 300m, to jest niedouczenie czy nonszalancja czy prostowanie utartych ścieżek ???
                • aw2139 Re: A znali ? 18.11.13, 08:47
                  I dodaj do tego swoją tezę, że piloci nie wiedzieli, że dalsza znajdowała się na szóstym km od progu pasa, tylko na czwartym.
                  • absurdello Re: A znali ? 18.11.13, 16:10
                    To nie moja teza tylko zespołu p. Millera, ja twierdzę, że znali tyle, że posługiwali się milami morskimi od KTA (ARP) co lotnisko wyłapało i usiłowało się do tego dostosować (chociaż mam wrażenie, że Ryżenko wykonywał na pałę polecenie Plusnina, nie rozumiejąc do końca o co chodzi, bo nie zmienił komunikatów a tylko odległości). Za to załodze to nie przeszkadzało
                    czyli właściwie NIE KORZYSTAŁA z ODCZYTÓW ODLEGŁOŚCI podawanych z lotniska.
                    • aw2139 Re: A znali ? 19.11.13, 17:48
                      Czy Ty czasami czytasz to co wypisujesz?
            • zuzkazuzka111 Re: A możesz podać przykład ? 14.11.13, 21:32
              > (może być link), bo jak na razie operujesz ogólnikami.

              uprzejmie proszę:

              forum.gazeta.pl/forum/w,1157,146193787,146283344,Re_gps_w_telefonie.html
              ten fragment mnie zauroczył:

              Sam telefon z siebie nie notuje takich rzeczy w swojej pamięci w sposób ciągły, bo by naładowanie akumulatora na bardzo krótko starczało.

              > Co do nicka, to jak na razie to chyba ty musiałaś go kilka razy zmieniać, bo go
              > w różnych wersjach pisowni widziałem :)))
              >
              > Nie znudziła ci się rola głupiej blondynki ???

              Rozmawiają dwaj absurdellowie ze sobą.
              Pierwszy pyta:
              - Ty, powiedz mi co jest dalej, księżyc czy Floryda.
              na to drugi odpowiada:
              - Hello !!! Can you see Florida from here???

              :-)))
              • absurdello Bo nie notuje. 15.11.13, 21:09
                Do tego musisz odpalić jakąś aplikację, która będzie zapisywała kolejne odczyty współrzędnych w pamięci telefonu.

                Sam z siebie, to telefon może najwyżej ci wyświetlić współrzędne aktualne ale nie zapamięta twojej ścieżki.
                Teoretycznie system telefonii może zapamiętać ruchy telefonu w miarę przelogowywania się pomiędzy stacjami bazowymi o ile telefon jest cały czas włączony, tyle, że to ma też ograniczenia np. co do wysokości położenia telefonu.
                • zuzkazuzka111 Bo nie ma długopisu ani ołówka... nt 15.11.13, 22:01
    • aw2139 Re: Załogi były niedouczone i to od dawna !!!! 13.11.13, 08:41
      Człowieku, ale bzdury p....sz!
      • absurdello Ty nawet nie masz o czym pisać, sądząc 13.11.13, 10:36
        po długości wpisu :)))

        Fakty niestety świadczą przeciwko załogom i tym wszystkim co mieli dbać o aktualność informacji potrzebnych do lotów.
        • aw2139 Re: Ty nawet nie masz o czym pisać, sądząc 13.11.13, 11:16
          absurdello napisał:

          > po długości wpisu :)))
          >
          > Fakty niestety świadczą przeciwko załogom i tym wszystkim co mieli dbać o aktua
          > lność informacji potrzebnych do lotów.

          Za to Ty na akord cały czas idziesz, ale skoro chcesz rozwinięcia myśli to proszę bardzo.
          napisałeś, że:
          > Załogi były niedouczone, latały na nieaktualizowanych instrukcjach samolotu, ni
          > e sprawdzały kart podejścia, a także nie czytały ZE ZROZUMIENIEM wszystkich dok
          > umentów jakie powinny były czytać (dowód na to znalazłem w raporcie Millera, z
          > którego wynika, że ta komisja też nie umie czytać albo zamiata coś pod dywan).

          Z czego wnioskujesz takie tezy, bo powinieneś mieć jakieś dowody?

          > 1) Od 2006 roku do Smoleńska latano na kartach w których współrzędne są wg star
          > ego
          > systemu SK-42 i jakoś nikomu to nie przeszkadzało ani nikt tego nie sprawdził,
          > że
          > współrzędne środka lotniska są przesunięte.

          Od kiedy w lotnictwie lata się nie według dostępnych systemów NDB, czy RSL, a na współrzędne?

          > 2) M. Wierzchowski z Kancelarii Prezydenta zeznał, że poprzednia wyprawa do Smo
          > leńska
          > była w dwa Tu154m, a skoro to było między 2006 i 2010 rokiem, to też musiano la
          > tać
          > na kartach wg innego systemu kartograficznego I NIKT OD TAMTEGO CZASU TEGO
          > NIE SPRAWDZIŁ.

          Powtórzę pytanie, od kiedy lata się na współrzędne, a nie według systemów podejścia i jakie ma znaczenie przesunięcie kilkudziesięciu metrów (dla tych konkretnych współrzędnych jakieś 60m) w lewo od osi pasa gdy nie ma opublikowanego podejścia GPS dla tego lotniska?

          > 3) Remigiusz Muś powiedział w wywiadzie w lipcu 2010, że karty na których lądow
          > ali
          > Jakiem 40 miały datę 2006 i mimo to, przy bardzo już złej widoczności Jak40 tra
          > fił w
          > pas, mimo, że współrzędne np. środka pasa wskazują na miejsce ponad 40m na praw
          > o
          > od osi pasa.

          Twoim zdaniem co roku karty powinny się zmieniać, prawda? A może po prostu nie wiesz o czym piszesz?

          > 4) W Internecie jest polska instrukcja do Tu154m, wydana przez LOT, z wpisem, ż
          > e jest aktualizowana w 1993 roku, tym czasem łatwo sprawdzić, że nie zawiera on
          > a aktualizacji wprowadzonych w 1992 roku, np. wpisu, że przycisku UCHOD należy
          > używać TYLKO w pozycji klap 45 stopni. To wyjaśnia dlaczego 6 kwietnia odejście
          > nad Okęciem wykonywano na klapach w pozycji 36 stopni, mimo, że tego nie dopus
          > zcza instrukcja producenta i to w kilku miejscach (także w dokumentacji autopil
          > ota) TYLE, ŻE TEGO JUŻ NIE PRZETŁUMACZONO.

          I to niby ma świadczyć o winie załogi? A może raczej o winie służb za to odpowiedzialnych w tym inspekatoratów wsparcia MON, które powinny zadbać o aktualizacje? Ale skoro strona wschodnia była bee i nie było pieniędzy na wydanie ich za wschodnią granicą, to dlaczego obwiniasz za to koniec łańcucha pokarmowego w strukturze, którym byli nieżyjący piloci?

          > 5) Nasza strona zarzucała rosyjskiej, że na kartach podejścia nie zaznaczono, ż
          > e one są
          > w systemie SK-42, tymczasem w AIP FR jest powiedziane, że system PZ-90 zgodny z
          > WGS-84 jest używany na trasach i lotniskach cywilnych i to jest zaznaczane na k
          > artach,
          > a karty podejścia innych (tj. niecywilnych lotnisk), do czasu konwersji na nowy
          > system,
          > są w starym systemie. ...

          I co to ma wspólnego z p[odejściem według NDB i RSL?

          > Zaś następne zdanie (podkreślone), oznacza, że ktoś ma problemy z logicznym myś
          > leniem, czy w ogóle z myśleniem, bo nic mu nie "zadzwoniło", że jeżeli zmienia
          > się oznaczenie systemu kartograficznego i oznacza się to SPECJALNIE na kartach,
          > to prostym wnioskiem jest, że musi być ku temu jakaś przyczyna i karty stare s
          > ię mogą różnić od nowych CO NALEŻAŁO SPRAWDZIĆ ale tego NIE SPRAWDZONO (widać t
          > rafiło na takich, którym trzeba mówić wprost, że "podawane kawa i herbata są go
          > rące" ;( )

          I co to ma wspólnego z podejściem według NDB i RSL?

          > Z fragmentu zacytowanego w Raporcie Millera wynika, że albo ktoś w komisji nie
          > umiał czytać ze zrozumieniem albo ukryto fakt niedoczytania treści AIP FR, bo t
          > o obciążało naszą stronę.
          >
          > Ja już kiedyś widziałem stronę AIP FR z tym fragmentem ale przyjąłem, że komisj
          > a może miała nowsze wydanie, gdzie tego fragmentu nie ma, a okazuje się, że mia
          > ła ten sam i to przemilczała myśląc, że nikt nie zauważy.
          >
          > ZAŁOGI BYŁY NIEDOUCZONE, BEZ TRENINGÓW SYMULATOROWYCH (gdzie instruktorzy wyłap
          > ują głównie błędy proceduralne) DOSTAWAŁY LEWE ZAŚWIADCZENIA DOPUSZCZAJĄCE DO L
          > OTU, A WYPADEK BYŁ TYLKO KWESTIĄ CZASU i spotkania się w jednym miejscu niekorz
          > ystnych czynników: niedouczenia teoretycznego, olewania przepisów, pośpiechu i
          > złej pogody.

          Czy to wina załogi, że nie było pieniędzy na szkolenie na czymś co przypo0mina symulator lotów - bo nie ma co nazywać full flight symulator-em coś co było w rzeczywistości namiastką tego? I na jakiej podstawie mówisz o lewych zaświadczeniach dopuszczających do lotów? Może jakieś przykłady? I co Ty bredzisz o niedouczeniu?

          > Niestety pasażerowie zapłacili życiem za ten bardach.
          >
          > Niniejszym wyrażam rodzinom wszystkich pasażerów i obsługi pokładowej tego samo
          > lotu
          > głębokie współczucie z opisanego powodu, że stracili bliskich przez nasz polski
          > BAJZEL.

          Stąd moja bardzo krótka odpowiedź, że piszesz brednie, bzdury, bo p...sz bzdury wykazujesz się totalnym brakiem znajomości zagadnień o których wspominasz, a jedynie powtarzasz to co chciano przekazać społeczeństwu - czyli stek bzdur..
          • absurdello Re: Ty nawet nie masz o czym pisać, sądząc 13.11.13, 14:26
            > Z czego wnioskujesz takie tezy, bo powinieneś mieć jakieś dowody?

            No przecież podałem źródła i na podstawie jakich informacji z nich wyciągnąłem takie a nie inne wnioski ?

            Jeżeli widzę polski tekst instrukcji do Tu154m, który jest mocno okrojony i pozmieniany w stosunku do oryginału producenta, tak, że nawet jakby kto chciał, to trudno jest oba porównywać i jednocześnie wiadomo, że młodsze pokolenia pilotów nie miały już rosyjskiego w szkole, to jaki wniosek można z tego wyciągnąć ?

            Że mozolnie tłumaczyły sobie oryginał ze słownikiem w ręku czy też czytały polski skrót i wiedzę miały z "bryku" a nie z przeczytania oryginału ?

            Jeżeli widzę na wykresach, że odejście 6 kwietnia, z użyciem przycisku UCHOD, na Okęciu robiono na klapach w pozycji 36 stopni, a wszystkie dostępne oryginalne wersje instrukcji (a także dokumentacja autopilota), mówią, że "Odejście przyciskiem UCHOD wykonywać TYLKO przy ustawieniu klap na 45 stopni, a w pozostałych przypadkach wykonywać odejście w trybie ręcznym", to jaki z tego wniosek można wyciągnąć co do poziomu nauczenia załogi ?

            Jeżeli Muś w wywiadzie powiedział, że lądowali 10 kwietnia, na kartach z 2006 roku, a ja wiem, że tam były (podobnie jak i później) te same współrzędne, podane wg starego systemu kartograficznego, to co można myśleć o poziomie wiedzy naszych pilotów i nawigatorów, że przez 4 lata (co najmniej) do katastrofy nikt nawet nie sprawdził zgodności danych na kartach z rzeczywistością, ani nie wprowadzono poprawek ????

            Jeżeli załoga nawet zająknięciem nie reaguje na PULL UP, LECĄC WE MGLE, a instrukcja TAWS-a wyraźnie mówi, że WSZYSTKIE ALARMY NALEŻY TRAKTOWAĆ JEDNAKOWO POWAŻNIE, a przy PULL UP, wymagana jest AGRESYWNA (dosłownie tak napisano) reakcja pilota na ten alarm, to co myśleć o takiej załodze ???

            Ja sobie zadałem trud przeczytania tych wszystkich dokumentacji i instrukcji chociaż pilotem nie jestem ani nie planuję być i niestety widzę STRASZNY rozdźwięk pomiędzy tym co jest w instrukcjach (nawet tych po angielsku) a tym co załoga robiła. Co innego jakieś drobne odchyłki, które mogą wyniknąć z aktualnych warunków lotu, ALE AŻ TAKIE ODSTĘPSTWA ???

            > Od kiedy w lotnictwie lata się nie według dostępnych systemów NDB, czy RSL, a na
            > współrzędne?

            Pewnie od czasu jak wprowadzono GPS-y i FMS-y, w końcu one jakoby dają większe możliwości (w sensie precyzji) niż wymienione systemy (szczególnie archaiczne podejście na NDB), a na pewno stanowi też dodatkową kontrolę przy podejściu.

            Poza tym młodsze pokolenia już tak wierzą w komputery, że inne systemy wymagające wysiłku umysłowego, raczej mają drugorzędne znaczenie (choć nie powinny). W końcu opisano już kilka razy przypadki, że ktoś wjechał do jeziora czy rzeki, bo jechał wg wskazań GPS-a, a nie tego co widzi przed sobą.

            Z resztą w zapisach z kokpitu słychać, że mierzono odległość, na ścieżce, FMS-em, tyle, że w milach morskich i nie od progu tylko od środka pasa.

            Pięć mil morskich od KTA(ARP) wypada przy 8km od progu
            Cztery mile morskie wypadają dokładnie nad DRL, 6.3km od progu.

            Komisja napisała, że pilot myślał, że DRL jest na 4km ale chyba to ona nie myślała, bo:

            - raz, że kpt. Protasiuk był 3 dni wcześniej na tym lotnisku jako drugi pilot,

            - dwa, że jeżeli by pomylił odległości, to musieli by napisać, że nad DRL był DWIEŚCIE DWADZIEŚCIA METRÓW ZA WYSOKO, bo na ścieżkach o takim nachyleniu, to przy DRL położonym 4km od progu samolot musi być na 200m wysokości

            Hbaro = x * tg (2° 40') + 15m = x*0.0466 + 15 - równanie opisujące ścieżkę:

            10400m * 0.0466 + 15m = 500m - wejście na ścieżkę

            8000m * 0.0466 + 15m ~ 390m

            6100m * 0.0466 + 15m = 300m - na starych kartach było DRL = 6100m od progu

            4000m * 0.0466 + 15m = 200m - typowa odległość DRL = 4km

            2470m * 0.0466 + 15m = 130m - tu nawigator powinien powiedzieć decyzja

            1824m * 0.0466 + 15m = 100m - tu, lecąc normalnie, przecinają wysokość decyzyjną.

            1180m * 0.0466 + 15m = 70m - tu się zgłasza marker BRL, działający w zakresie +/-150m
            od położenia anteny

            855m * 0.0466 + 15m = 55m - wysokość na jakiej powinni być przy brzozie.

            i na 15m powinni mijać próg pasa, a potem przyziemić w zakresie jego pierwszej 1/4 długości (ok. 625m).

            Ad Wierzchowski:

            > Powtórzę pytanie, od kiedy lata się na współrzędne, a nie według systemów podejścia
            > i jakie ma znaczenie przesunięcie kilkudziesięciu metrów (dla tych konkret
            > nych współrzędnych jakieś 60m) w lewo od osi pasa gdy nie ma opublikowanego
            > podejścia GPS dla tego lotniska?

            To jest pytanie do pilotów, a nie do mnie ale wg mnie tak się lata od czasu jak wymyślono ludzkie lenistwo nakazujące wykorzystywać środki łatwiejsze w obsłudze i teoretycznie dokładniejsze, do osiągnięcia zamierzonego celu.
            W końcu po coś wprowadzili dane do FMS-a i z nich korzystali, sądząc z zawartości jego
            pamięci.
            A znaczenie, to ma, przy braku widoczności i musiku podchodzenia (bo jak inaczej wyjaśnić rozpoczynanie zniżania gdy kolega z lotniska PODAJE, ŻE W CIĄGU 12 minut WIDOCZNOŚĆ siadła z 400m do 200m, a obie te wartości są DUŻO PONIŻEJ minimów wymaganych przez TU154m.

            Podchodząc zgodnie z zasadami, to w ogóle nie mieli szansy, przy tej mgle, stworzyć sytuacji umożliwiającej choć myślenie o lądowaniu i oni to wiedzieli już na górze, opracowując zejście do 50m czyli poziomu dolnych granic chmur podanych z Jaka i zniekształconych przez 2 pilota.

            Gdyby planowali lot tylko do 100m, to tam by padły jakieś komendy, próby wyrównania lotu (nawet nieudane), pytanie "Co robimy dalej" "Decyzja" cokolwiek, a padały tylko odczyty I NIC WIĘCEJ. Cała załoga do mechanika włącznie o tym wiedziała, bo on też nie zadał żadnego "głupiego" pytania w okolicy 100m, a w końcu to jest standardowy fragment lotu, a on ma własne przyrządy: prędkościomierz, wariometr i wysokościomierz niezależne od tych co mają piloci, więc nie można powiedzieć, że był skazany tylko na to co oni czy nawigator czytali.

            > Twoim zdaniem co roku karty powinny się zmieniać, prawda? A może po prostu nie
            > wiesz o czym piszesz?

            Chociażby dlatego, że zmienia się deklinacja magnetyczna i zmieniają się kursy magnetyczne w okolicy lotniska (dolot, ruch na "kręgu", kursy lądowania, siatki geodezyjne, precyzja pomiarów, stan lotniska, wyposażenie itp) czy punkty nawigacyjne. Poza tym skoro komisja narzekała na to, że strona rosyjska nie dostarczyła aktualnych kart, to chyba to jednak było potrzebne.

            > to dlaczego obwiniasz za to koniec łańcucha pokarmowego w strukturze, którym byli
            > nieżyjący piloci?

            Dlatego, że w ich ŻYWOTNYM interesie było sprawdzać wszystko co mogło sprowadzić zagrożenie, chociażby na ich samych, a poza tymi instrukcjami rosyjskimi, to jeszcze jest problem instrukcji angielskiej od TAWS-a i sposobu reagowania na PULL UP - NIEZGODNEGO Z INSTRUKCJĄ, a tu już nie ma wymówki, że nie znali języka.

            Ad Sk42

            > I co to ma wspólnego z p[odejściem według NDB i RSL?

            Ma, bo używali FMS-a jako naprowadzania, a on miał wprowadzone współrzędne z "innej bajki geodezyjnej"

            Poza tym w takich warunkach, to można podchodzić na ILS Cat IIIc a nie NDB czy RSL, a tam nie było nawet jakiegokolwiek ILS (do czego mieli odbiorniki pokładowe).
            • aw2139 Re: Ty nawet nie masz o czym pisać, sądząc 14.11.13, 09:06
              absurdello napisał:

              > No przecież podałem źródła ...

              Fakt, w wyciąganiu wniosków jesteś geniuszem, szkoda tylko, że na lotnictwie w ogóle się nie znasz. Dlatego mogę wyciągnąć wniosek, że jesteś niedouczonym ignorantem w tej materii, który sieje defetyzm.

              > Jeżeli widzę polski tekst instrukcji do Tu154m, który jest mocno okrojony

              A czyja to wina, że instrukcje były takie, a nie inne? I jeszcze chcesz wszystkim wmówić, że dowódca tamtego samolotu nie znał rosyjskiego? Kolejna manipulacja z Twojej strony.

              > Że mozolnie tłumaczyły sobie oryginał ze słownikiem w ręku ... ?

              Na to też masz dowody? Czy to tylko Twoje urojenia mające na celu siać ferment w tej sprawie?

              > Jeżeli widzę na wykresach, że odejście 6 kwietnia, z użyciem przycisku UCHOD, n
              > a Okęciu robiono na klapach w pozycji 36 stopni...

              Czyli wnioskujesz, że samolot w automacie nie ma fizycznej możliwości odejścia w innej konfiguracji i musieliby wychylić klapy na pełne? Ale bredzisz?

              > Jeżeli Muś w wywiadzie powiedział, że lądowali 10 kwietnia, na kartach z 2006 r
              ...

              No powiem tobie, że coraz śmielsze teorie wrzucasz. A dla Twojej informacji, karty mogłyby być nawet i z 2000 roku, pod warunkiem, że dane nie zmieniłyby się. Pomyśl dwa razy, albo zapytaj się kogoś kto się na tym zna zanim palniesz kolejny raz taką głupotę.

              > Jeżeli załoga nawet zająknięciem nie reaguje na PULL UP, LECĄC WE MGLE,

              A zadałeś sobie geniuszu pytanie, czy lotnisko było w systemie i jak wówczas zachowa się takie urządzenie?

              > Ja sobie zadałem trud przeczytania tych wszystkich dokumentacji i instrukcji ch
              > ociaż pilotem nie jestem...

              I co z tego niby wynika? Pokazujesz, że nie potrafisz połączyć faktów i zaprogramowany jesteś na wykonywanie za wszelką cenę próby lądowania, chociaż mylisz podstawowe rzeczy - lądowanie z zajściem.

              > Pewnie od czasu jak wprowadzono GPS-y i FMS-y...

              I właśnie o tym mówię - totalny brak znajomości tematu w tej materii i zasad wykonywania lotów.

              > Poza tym młodsze pokolenia już tak wierzą w komputery... W
              > końcu opisano już kilka razy przypadki, że ktoś wjechał do jeziora czy rzeki, b
              > o jechał wg wskazań GPS-a, a nie tego co widzi przed sobą.

              I co to ma wspólnego z wykonywaniem lotów według systemów mniej precyzyjnych w lotnictwie? Twoje wnioski są co najmniej absurdalne.

              > Z resztą w zapisach z kokpitu słychać, że mierzono odległość, na ścieżce, FMS-e
              > m, tyle, że w milach morskich i nie od progu tylko od środka pasa.

              Dlaczego nie mieliby wykorzystywać wszystkich dostępnych urządzeń na pokładzie? I jakie to ma znaczenie gdy błąd pomiaru jest mniejszy niż 0,1 NM?

              > Pięć mil morskich od KTA(ARP) wypada przy 8km od progu
              > Cztery mile morskie wypadają dokładnie nad DRL, 6.3km od progu.

              I co to ma wspólnego z podejściem według NDB i RSL w odniesieniu do współrzędnych lotniska?

              > Komisja napisała, że pilot myślał, że DRL jest na 4km ale chyba to ona nie myśl
              > ała, bo:...

              Komisja zrobiła wszystko, aby raport zgadzał się z góry założoną tezą o błędach pilotów. Załogi doskonale wiedziały gdzie znajdują się radiolatarnie i każda inna interpretacja w tej materii nawiązująca do tego co mówi komisja, albo że podejściówki nie były z 2010r. i wyciągane na tej podstawie wnioski są absurdalnym błędem oderwanym od rzeczywistości. Ale widzę, że cały czas robisz z tamtych ludzi totalnych idiotów, którzy liczby 6 od 4 nie potrafią odróżnić.


              > To jest pytanie do pilotów, a nie do mnie ale wg mnie tak się lata od czasu jak
              > wymyślono ludzkie lenistwo nakazujące wykorzystywać środki łatwiejsze ...

              Nie wiesz, ale wyciągasz logiczne wnioski. Czy teraz rozumiesz swój błąd? Czy dalej będziesz brnął w ten absurd?

              > A znaczenie, to ma, przy braku widoczności i musiku podchodzenia ...

              Błądzisz jak dziecko we mgle. Bo w takim przypadku najważniejsze są informacje podawane przez kontrolera strefy naprowadzania i odczyty przyrządów pokładowych w postaci markerów radiolatarni. A odległość z FMS-a jest informacją drugorzędną.

              > Podchodząc zgodnie z zasadami, to w ogóle nie mieli szansy, przy tej mgle, stwo
              > rzyć sytuacji umożliwiającej choć myślenie o lądowaniu ...

              A dlaczego mówisz o lądowaniu? Gdzie jest powiedziane, że chcą lądować? I kiedy wreszcie dotrze do Ciebie, że podejście to nie lądowanie?

              > Gdyby planowali lot tylko do 100m, to tam by padły jakieś komendy, próby wyrówn
              > ania lotu (nawet nieudane), pytanie "Co robimy dalej" "Decyzja" cokolwiek...

              A nie było słowa "Odchodzimy"? A co się stało - tego nie wie nikt, a komisja Millera dałą dupy podając fałszywe informacje do z góry założonej tezy nie wyjaśniając tego co się stało, że samolot znalazł się poniżej 100m i zderzył się z ziemią. Ponadto trajektorii lotu nie można dopasować do zbocza jaru, bo nie byłoby fizycznej możliwości, aby samolot zniżał się z prędkością około 8m/s i miał cały czas RW 100m.

              > Chociażby dlatego, że zmienia się deklinacja magnetyczna i zmieniają się kursy
              > magnetyczne w okolicy lotniska ... Poza tym skoro komisja narzekała na to, że strona rosyjska nie dostarczyła aktualnych kart, to chyba to jednak było potrzebne.

              Twoim zdaniem deklinacja magnetyczna zmienia się co roku? Bardzo ciekawa teoria. A na podstawie narzekania komisji na temat jakości kart wnioskować, że to było potrzebne - genialne! Tylko co z tego, że komisja narzekała, skoro nigdzie to nie zostało ujęte, a poza tym czy załoga, a nawet jednostka była za to odpowiedzialna? I dlatego szczekasz na pilotów, że starali się najlepiej jak tylko potrafili wykonywać zadania na podstawie dostarczanych przez MSZ i DSP dokumentacji lotniska? Pomyśl o tym.

              > Dlatego, że w ich ŻYWOTNYM interesie było sprawdzać wszystko co mogło sprowadzi
              > ć zagrożenie, chociażby na ich samych, a poza tymi instrukcjami rosyjskimi, to
              > jeszcze jest problem instrukcji angielskiej od TAWS-a i sposobu reagowania na P
              > ULL UP - NIEZGODNEGO Z INSTRUKCJĄ, a tu już nie ma wymówki, że nie znali języka

              I właśnie dlatego twierdzisz, że nie potrafili odróżnić liczby 6 od 4, która na karcie określała położenie dalszej radiolatarni? I mieli bezwzględnie wykonać komendę z TAWS chociaż lotniska nie było w systemie, a naprowadzanie i być może odczyty z przyrządów pokładowych wskazywały, że są na ścieżce i kursie?

              > Ad Sk42
              > Ma, bo używali FMS-a jako naprowadzania, a on miał wprowadzone współrzędne z "i
              > nnej bajki geodezyjnej"

              Przelicz sobie te współrzędne i zobacz jaki jest tam błąd, bo mi wyszło, że jest mniejszy niż 0,1 NM i przestań powtarzać, że to karygodny błąd chociaż nie miało to znaczenia dla podejścia NDB i RSL.

              > Poza tym w takich warunkach, to można podchodzić na ILS Cat IIIc a nie NDB czy

              A gdzie jest napisane, że kategorycznie zabrania się podejścia do wysokości minimalnego zniżania nawet w takich warunkach?

              Ale Ty błądzisz człowieku w tych swoich dywagacjach!
              • absurdello Re: Ty nawet nie masz o czym pisać, sądząc 14.11.13, 17:57
                > Dlatego mogę wyciągnąć wniosek, że jesteś niedouczonym ignorantem w tej materii,
                > który sieje defetyzm.

                Sorki, jakoś ludzie zajmujący się lotnictwem też mają podobne do mojego zdanie, więc co, oni też są ignorantami, bo wyciągają niezamachowe wnioski ?

                Defetyzm ? A czym on jest gorszy od DEFEKTYZMU ?

                Jak na razie żaden możliwy defekt nie wyjaśnia przyczyny takiego a nie innego wydawania czy nie wydawania komend przy jednoczesnym odczycie przez DWÓCH członków załogi wysokości uzgodnionej z lotniskiem jako decyzyjna.

                > A czyja to wina, że instrukcje były takie, a nie inne? I jeszcze chcesz wszystkim wmówić,
                > że dowódca tamtego samolotu nie znał rosyjskiego? Kolejna manipulacja z Twojej strony.

                Jakby znał język, to by wiedział z instrukcji rosyjskiej, że odejście z przyciskiem UCHOD jakie robił 6 kwietnia ze swoim dowódcą nad Okęciem, wykonuje się tylko na klapach 45, a oni robili na 36 czyli nie czytali AKTUALNYCH instrukcji.

                W końcu nie od tamtego dnia wiedzieli, że instrukcje użytkownika samolotu podlegają aktualizacjom, a mało prawdopodobnym jest by od 1993 czy 1994 roku do 2010 nie było żadnej. Brak tego w instrukcji polskiej nie uzasadnia, nie czytania rosyjskiej, który to język podobno dowódca znał.
                Podobnie stwierdzenie, że znał rosyjski nie implikuje, że znał perfekt LOTNICZY rosyjski, szczególnie, że nie mieli kursów językowych z tego zakresu ani egzaminów sprawdzających znajomość różnych rosyjskich skrótów/idiomów lotniczych.

                Znajomość angielskiego nie oznacza automatycznie dopuszczenia do prowadzenia łączności radiotelefonicznej lotniczej, tylko trzeba zdawać z tej znajomości egzaminy potwierdzające znajomość fraz i to jeszcze odbieranych w obecności zakłóceń, więc dlaczego z rosyjskim ma być inaczej ??

                > Czyli wnioskujesz, że samolot w automacie nie ma fizycznej możliwości odejścia
                > w innej konfiguracji i musieliby wychylić klapy na pełne? Ale bredzisz?

                To nie ja wnioskuję a producent, który widać z jakichś powodów zaznaczył w kilku miejscach instrukcji, że UCHOD używać TYLKO przy klapach 45 stopni, a w pozostałych ustawieniach odchodzić ręcznie. Gdyby taka możliwość była w KAŻDYCH przewidywalnych warunkach lotu, to by tego specjalnie nie zaznaczali, a to jest i w instrukcji pilotażu, i w oddzielnej dokumentacji technicznej autopilota.

                > No powiem tobie, że coraz śmielsze teorie wrzucasz. A dla Twojej informacji, ka
                > rty mogłyby być nawet i z 2000 roku, pod warunkiem, że dane nie zmieniłyby się.
                > Pomyśl dwa razy, albo zapytaj się kogoś kto się na tym zna zanim palniesz kole
                > jny raz taką głupotę.

                Ale zmieniły się kursy magnetyczne ale nie zmieniły się współrzędne geograficzne czyli były dalej w starym systemie niezgodnym z WGS-84 i takie niedokładne dane wprowadzono do FMS-a, a z tego co jest w jego pamięci wynika, że załoga posiłkowała się jego wskazaniami na podejściu.


                Ad PULL UP

                > A zadałeś sobie geniuszu pytanie, czy lotnisko było w systemie i jak wówczas za
                > chowa się takie urządzenie?

                A czytałeś instrukcję od TAWS-a, bo ja tak i tam nic nie ma, że należy lub można ignorować PULL UP jeżeli lotniska nie ma w bazie danych, za to jest zaznaczone, że KAŻDY ALARM NALEŻY TRAKTOWAĆ JAKO WAŻNY ... a już szczególnie w sytuacji gdy nie można wzrokowo potwierdzić jego zasadności czy bezzasadności i to na bezpieczną odległość od przeszkód

                Kontestować alarmy to sobie można w locie poziomym lub na wznoszeniu a nie lecąc w dół w kierunku ziemi i jeszcze nie widząc jak jest blisko.

                Poza tym PULL UP generują także tryby GPWS, które nie wymagają obecności lotniska w pamięci, a bazują tylko na pomiarach aktualnych parametrów lotu i zmierzonej odległości do ziemi. Przypominam, że przy TAWS 37 były aktywny też alarm SINK RATE - nadmierna prędkość zniżania, a pilot w locie nie wie, co było przyczyną PULL UP, a tylko ma powiedziane jak ma zareagować: możliwie szybko przerwać zniżanie i przejść na wznoszenie do czasu ustania sygnalizacji.

                Ad. instrukcje

                > I co z tego niby wynika? Pokazujesz, że nie potrafisz połączyć faktów i zaprogr
                > amowany jesteś na wykonywanie za wszelką cenę próby lądowania, chociaż mylisz p
                > odstawowe rzeczy - lądowanie z zajściem.

                Zajście to by było do 100m, a oni schodzili sporo niżej, bo nie wydali komend na tej wysokości ani nawet nie analizowali sytuacji na tej wysokości, tylko lecieli dalej w dół.

                A po co się było dalej zniżać skoro nie chciało się stworzyć sytuacji umożliwiającej lądowanie, do czego potrzebne jest zobaczenie ziemi ?
                Gdyby planowali 100m, to padły by tam komendy i wtedy jeżeli by samolot dalej opadał można by snuć domysły o awarii czy zamachowe ALE NIE PADŁY czyli nie 100m było ich celem. Z resztą cel wynika z porównania dwóch liczb"

                - 100m wysokość decyzyjna, stąd muszą zobaczyć ziemię by móc lądować.
                - 50m wysokość podstaw chmur przekazana dowódcy przez 2 pilota

                Na 100m byli by jeszcze w chmurach mając ich 50m pod sobą czyli zniżanie do 100m było alogiczne, szczególnie, że już byli spóźnieni, a dodatkowe kółko nad lotniskiem dawało dodatkowe opóźnienie bez gwarancji, że przy drugim podejściu będzie lepiej.

                > > Pewnie od czasu jak wprowadzono GPS-y i FMS-y...
                >
                > I właśnie o tym mówię - totalny brak znajomości tematu w tej materii i zasad wy
                > konywania lotów.

                Gdyby postępowali wg zasad to byśmy tu nie tracili czasu na roztrząsanie tej sprawy.

                > A dlaczego mówisz o lądowaniu? Gdzie jest powiedziane, że chcą lądować? I kiedy
                > wreszcie dotrze do Ciebie, że podejście to nie lądowanie?

                To po jaki ch... podchodzili w czasie gdy nie było możliwości BEZPIECZNEGO lądowania, by sobie mgłę pooglądać ?

                > Komisja zrobiła wszystko, aby raport zgadzał się z góry założoną tezą o błędach
                > pilotów. Załogi doskonale wiedziały gdzie znajdują się radiolatarnie i każda i
                > nna interpretacja w tej materii nawiązująca do tego co mówi komisja, albo że po
                > dejściówki nie były z 2010r. i wyciągane na tej podstawie wnioski są absurdalny
                > m błędem oderwanym od rzeczywistości. Ale widzę, że cały czas robisz z tamtych
                > ludzi totalnych idiotów, którzy liczby 6 od 4 nie potrafią odróżnić.

                To nie ja robię tylko komisja stwierdzająca, że pilot pomylił 6 z 4, bo typowo DRL jest stawiana 4km od progu.
                • aw2139 Re: Ty nawet nie masz o czym pisać, sądząc 14.11.13, 18:34
                  absurdello napisał:

                  > Sorki, jakoś ludzie zajmujący się lotnictwem też mają podobne do mojego zdanie,
                  > więc co, oni też są ignorantami, bo wyciągają niezamachowe wnioski ?

                  Zapytaj się ich co to jest podejściówka i kiedy wprowadza się zmiany w niej, a potem pogadamy.

                  O reszcie wielokrotnie rozmawialiśmy, a pomysł, że nie wiedzieli, że dalsza jest na 6 km jest totalną bzdurą i jedynie nie najlepiej świadczy o Tobie i tych, którzy Tobie takie rzeczy wmawiają.
                  Dalej nie ma sensu tego wałkować.
                  • absurdello Re: Ty nawet nie masz o czym pisać, sądząc 15.11.13, 12:59
                    > O reszcie wielokrotnie rozmawialiśmy, a pomysł, że nie wiedzieli, że dalsza jest
                    > na 6 km jest totalną bzdurą i jedynie nie najlepiej świadczy o Tobie i tych,
                    > którzy Tobie takie rzeczy wmawiają.

                    Przecież to nie ja twierdzę, że nie wiedzieli tylko komisja tak napisała co ja kontestuję od dłuższego czasu.

                    Strona 226 raportu, u dołu strony:

                    W momencie przelotu nad dalszą radiolatarnią dowódca, na komendę KSL:
                    „Podchodzicie do dalszej, na kursie, ścieżce, odległość sześć”, odpowiedział: „Cztery”.

                    Świadczy to o przekonaniu dowódcy, że dalsza radiolatarnia oddalona jest 4 km od progu
                    pasa, jak to ma miejsce na większości lotnisk wojskowych w Polsce.


                    Ja twierdzę, że dowódca odpowiedział odległością z FMS-a wyrażoną w milach morskich i odniesioną do punktu KTA (środek pasa) lotniska

                    Dla poprawnego położenia KTA, przy 4 milach samolot byłby w odległości od progu:

                    4 mile morskie * 1852m/milę - 1250m = 6158m

                    Przy tych współrzędnych jakie mieli w w FMS samolot był w odległości:

                    4 mile morskie * 1852m/milę - 1100m = 6308m.

                    DRL jest 6260m od progu pasa

                    W końcu skoro por. Wosztyl w zeznaniach powiedział, że NDB są w odległości 6km i 1km, to i załoga Tu154m, musiała o tym wiedzieć, a ktoś z komisji podaje jakieś farmazony, że im się pomyliło (a jeszcze kapitan Protasiuk był tam przecież 3 dni wcześniej).
                    • aw2139 Re: Ty nawet nie masz o czym pisać, sądząc 18.11.13, 08:51
                      Komisja wiele bredni wypisała, które po opublikowaniu raportu zostały podważone chociażby przez IES i co z tego wynika - laska z innymi durniami wychodzi i nuci sobie pod nosem "Polacy nic się nie stało". A takie osoby jak Ty idą w stadzie baranów i powtarzają ciągle to samo, chociaż wielu tez nie da się obronić.
                      • absurdello IES coś podważył ? 18.11.13, 16:17
                        O ile wiem, to IES nie zajmował się wyciąganiem wniosków tylko n-tym odczytaniem tego samego zapisu dźwiękowego, co też im średnio wyszło (rozjazdy czasowe, kiepskie tłumaczenia wyrażeń lotniczych na poziomie ucznia tłumaczącego słowo po słowie ze słownikiem (ale to pewnie najęci tłumacze tak zrobili ale IES tego nie zweryfikował) itd.

                        > laska z innymi durniami wychodzi i nuci sobie pod nosem "Polacy nic się nie stało"

                        Stało się, stało: UWIEŃCZENIE NASZEJ POLSKIEJ GŁUPOTY I ZAMIŁOWANIA DO PROSTOWANIA ŚCIEŻEK potwierdzone 96 ofiarami plus samolot za 40 000 000 zł.

                        I nie bądź dziecięciem z piaskownicy z tym przekręcaniem nazwisk.
                        • aw2139 Re: IES coś podważył ? 18.11.13, 16:26
                          absurdello napisał:

                          > O ile wiem, to IES nie zajmował się wyciąganiem wniosków tylko n-tym odczytanie
                          > m tego samego zapisu dźwiękowego, co też im średnio wyszło (rozjazdy czasowe, k
                          > iepskie tłumaczenia wyrażeń lotniczych na poziomie ucznia tłumaczącego słowo po
                          > słowie ze słownikiem (ale to pewnie najęci tłumacze tak zrobili ale IES tego n
                          > ie zweryfikował) itd.
                          >
                          > > laska z innymi durniami wychodzi i nuci sobie pod nosem "Polacy nic się n
                          > ie stało"
                          >
                          > Stało się, stało: UWIEŃCZENIE NASZEJ POLSKIEJ GŁUPOTY I ZAMIŁOWANIA DO PROSTOWA
                          > NIA ŚCIEŻEK potwierdzone 96 ofiarami plus samolot za 40 000 000 zł.
                          >
                          > I nie bądź dziecięciem z piaskownicy z tym przekręcaniem nazwisk.

                          A jak nazwać matactwa komisji Millera co do obecności generała potwierdzonej w 100% przez człowieka, który rozpoznał głos człowieka odczytującego wysokość barometryczną, gdy tym czasem był to w rzeczywistości głos II pilota. I co Ty na to dzielny geniuszu?
                          • absurdello Re: IES coś podważył ? 18.11.13, 19:49
                            > A jak nazwać matactwa komisji Millera co do obecności generała potwierdzonej w
                            > 100% przez człowieka, który rozpoznał głos człowieka odczytującego wysokość
                            > barometryczną, gdy tym czasem był to w rzeczywistości głos II pilota. I co Ty na t
                            > o dzielny geniuszu?

                            A skąd wiesz, że ludzie znający generała z życia, czyli znający jego głos w realu się pomylili a nieznający jego głosu tylko na podstawie jakichś nagrań i porównania zaszumionego mocno nagrania się nie pomylili I CZY W OGÓLE BADALI NAGRANIE POD KĄTEM SPRAWDZENIA CZY TAM NIE MA GŁOSU GENERAŁA ?

                            Jak na razie to jest DWA DO JEDNEGO, generała usłyszano na dwóch transkrypcjach

                            - pierwszej podpisanej przez panów Targalskiego i Michalaka wykonanej w Rosji,

                            Fragment dotyczący mechanizacji skrzydła.

                            - drugiej podpisanej przez panów Skrzypka i Benedicta, gdzie na zniżaniu kilka tekstów przypisano dowódcy sił powietrznych:

                            6:40:26.5 DSP____Dwieście pięćdziesiąt
                            6:40:44.5 DSP____Sto metrów.
                            6:40:50.5 DSP____(Nic nie widać ??).

                            tekst o mechanizacji skrzydeł też jest, tylko nieprzypisany konkretnej osobie.

                            Zaś w transkrypcji IES

                            - fragment wypowiedzi o mechanizacji jest, tyle, że nie przypisany nikomu A W SZCZEGÓLNOŚCI ZAŁODZE,
                            - przy 250 drugiego pilota, ktoś spoza załogi powtarza ".. pięćdziesiąt"

                            - wypowiedź 100m została przeniesiona na drugiego pilota, ale tuż przed nią i tuż po niej są nieodcyfrowane wypowiedzi przypisane mężczyźnie i NIE Z ZAŁOGI,

                            - tuż przed drugi 100 nawigatora jest wypowiedź kogoś spoza załogi


                            I bezspornym jest, że ok. 8:36:53 (wg IES) kapitan Protasiuk powitał "wycieczkę" co najmniej dwóch generałów, w tym jednego o imieniu Tadeusz jak wynika z późniejszych rozmów w tle (na pokładzie było dwóch generałów Tadeuszów).
                            Bezspornym też jest, że w zasięgu mikrofonów kokpitu praktycznie do końca były słyszalne osoby spoza załogi czyli musiał być w przedsionku przed wejściem do kokpitu chociaż stewardessa zgłosiła wcześniej gotowość pokładu do lądowania (czyli, że wszystko umocowane i wszyscy zapięci pasami).

                            Tak więc, nie mów mi, że tam generała nie było, jeżeli dwa na trzy zespoły spisujące go usłyszały, a trzeci tylko nie przypisał pewnych wypowiedzi konkretnej osobie, bo przynajmniej to, że nie przypisano nie wyklucza obecności generała (plus kolega z którym był po imieniu, więc raczej to nie był biskup Tadeusz Płoski).

                            Nigdzie IES nie napisał, w tym co opublikowano, że JEDNOZNACZNIE WYELIMINOWAŁ MOŻLIWOŚĆ, że generał był PRZY lub W kokpicie ani, że tam coś mówił w czasie gdy powinien był siedzieć przypasany do fotela w saloniku nr 3 (jeżeli wierzyć przyporządkowaniu pasażerów do miejsc w salonikach) podobnie jak obaj generałowie o imieniu Tadeusz, którzy też byli przypisani wg programu dnia do salonika nr 3.

                            Poza tym od pewnego momentu dochodzenia "niemodnym" się stało słyszenie głosów generałów, bo nie daj co mogło by się okazać, że piloci robili te swoje manewry za pozwoleniem pryncypała, który sądząc z nagrań MUSIAŁ WIDZIEĆ CO PILOCI ROBIĄ, CO SYGNALIZUJE TAWS, a szczególnie, że przewalają wysokość (w końcu jako czynny pilot generał znał się na przyrządach, a najbliższe wejścia są wysokościomierz i wariometr na tablicy przyrządów mechanika pokładowego i WIEDZIAŁ CO ZNACZY PULL UP) ;))


                            TAK WIĘC NA RAZIE TO JEST DWA DO JEDNEGO ZA, w temacie "Czy słyszałeś głos generała w kokpicie?"

                            Poza tym jak nie wierzę, że kpt Protasiuk robił taki manewr, w obecności (nawet tylko na pokładzie) swego szefa, BEZ JEGO ZGODY, a ten nawet będąc w saloniku nie wiedział by co się dzieje, chociażby po prędkości zmian ciśnienia w kabinach co się czuje w uszach czy nawet zmianach przyspieszeń, RYZYKUJĄC PRZYNAJMNIEJ OPIERD... za łamanie przepisów dotyczących wykonywania podejść.

                            Te wszystkie trzy transkrypcje się pięknie uzupełniają treściowo, pokazując dokładnie co piloci mieli zamiar robić i, że nie byli w tym sami.
                            • aw2139 Re: IES coś podważył ? 19.11.13, 08:30
                              absurdello napisał:

                              > A skąd wiesz, że ludzie znający generała z życia, czyli znający jego głos w rea
                              > lu się pomylili a nieznający jego głosu tylko na podstawie jakichś nagrań i por
                              > ównania zaszumionego mocno nagrania się nie pomylili I CZY W OGÓLE BADALI NAGRA
                              > NIE POD KĄTEM SPRAWDZENIA CZY TAM NIE MA GŁOSU GENERAŁA ?

                              Czyli przyznajesz komisji rację, gdy tak na prawdę ani CLK, ani IES tego nie potwierdza?

                              > Jak na razie to jest DWA DO JEDNEGO, generała usłyszano na dwóch transkrypcjach

                              Faktycznie jest DWA DO JEDNEGO - dwie ekspertyzy, które potwierdziły, że nie rozpoznano głosu generała, przeciwko "uszom" komisji.

                              > - pierwszej podpisanej przez panów Targalskiego i Michalaka wykonanej w Rosji,

                              Bo panowie Targalski i Michalak byli w stanie rozpoznać Generała!?

                              > Fragment dotyczący mechanizacji skrzydła.

                              A nie przyszło Tobie do głowy, że informacja ta mogła być skierowana do kogoś z załogi, np. nawigatora?

                              > - drugiej podpisanej przez panów Skrzypka i Benedicta, gdzie na zniżaniu kilka
                              > tekstów przypisano dowódcy sił powietrznych:
                              >
                              > 6:40:26.5 DSP____Dwieście pięćdziesiąt
                              > 6:40:44.5 DSP____Sto metrów.
                              > 6:40:50.5 DSP____(Nic nie widać ??).

                              Gdy tymczasem okazało się, że podane przez Ciebie informacje przypisane zostały przez IES II pilotowi. I komu wierzyć - komisji, która rozbiła wszystko na "ucho" pod z góry założoną tezę, czy przeprowadzonym ekspertyzom?

                              > - tuż przed drugi 100 nawigatora jest wypowiedź kogoś spoza załogi
                              > I bezspornym jest, że ok. 8:36:53 (wg IES) kapitan Protasiuk powitał "wycieczkę
                              > " co najmniej dwóch generałów, w tym jednego o imieniu Tadeusz jak wynika z póź
                              > niejszych rozmów w tle (na pokładzie było dwóch generałów Tadeuszów).
                              > Bezspornym też jest, że w zasięgu mikrofonów kokpitu praktycznie do końca były
                              > słyszalne osoby spoza załogi czyli musiał być w przedsionku przed wejściem do k
                              > okpitu chociaż stewardessa zgłosiła wcześniej gotowość pokładu do lądowania (cz
                              > yli, że wszystko umocowane i wszyscy zapięci pasami).

                              I mówiąc to, nie przyjmujesz do wiadomości, a nawet nie zgadzasz się z tym, że na nagraniu są też wypowiedzi, czy szczątki wypowiedzi, które mają miejsce poza kokpitem.

                              > Tak więc, nie mów mi, że tam generała nie było, jeżeli dwa na trzy zespoły spis
                              > ujące go usłyszały, a trzeci tylko nie przypisał pewnych wypowiedzi konkretnej

                              A wziąwszy pod uwagę miejsce zlokalizowania ciała generała, które znajdowało się daleko od kokpitu (chyba z dziesięcioma innymi ofiarami) tym bardziej stawia pod znakiem zapytania "wnioski" komisji.
                              Ale o tym rozmawialiśmy wielokrotnie i Twoje "dowody" wcale mnie nie przekonują zwłaszcza, że powtarzasz za raportem Millera, którego członkowie wprowadzili w błąd stronę Rosyjską co do bezsprzecznego rozpoznania głosu generała.

                              > Te wszystkie trzy transkrypcje się pięknie uzupełniają treściowo, pokazując dok
                              > ładnie co piloci mieli zamiar robić i, że nie byli w tym sami.

                              A niby skąd to wiesz? Byłeś tam, a może widziałeś nagrania z kokpitu? Bo z tego co napisałeś, zupełnie nic nie wynika i jest to jedynie chora wyobraźnia komisji Millera, którą uznałeś za pewnik!
                              • absurdello Re: IES coś podważył ? 19.11.13, 13:19
                                > Czyli przyznajesz komisji rację, gdy tak na prawdę ani CLK, ani IES tego nie po
                                > twierdza?

                                Ale i nie zaprzecza, tyle tylko, że nie przypisano pewnych głosów osobom, chociaż ujawniono ich obecność w okolicach kokpitu czy nawet częściowo w nim w czasie gdy załoga powinna mieć święty spokój i być skupiona na sterowaniu, a nie rozpraszać się mając gadanie za plecami czy oczy patrzące im na ręce.

                                Poza tym zdaje się panowie Skrzypek i Benedict pracowali na materiałach przygotowanych przez CLK i w ich transkrypcji generała usłyszano TRZY RAZY.

                                > Faktycznie jest DWA DO JEDNEGO - dwie ekspertyzy, które potwierdziły, że nie ro
                                > zpoznano głosu generała, przeciwko "uszom" komisji.

                                Nie potwierdziły ale i JEDNOZNACZNIE NIE WYELIMINOWAŁY TAKIEJ MOŻLIWOŚCI stwierdzając wprost: GŁOSU GENERAŁA NIE ROZPOZNANO WŚRÓD GŁOSÓW NAGRANYCH NA CVR.

                                Ja osobiście bardziej wierzę ludzkim uszom, szczególnie w dziedzinie identyfikacji głosów ludzkich, bo słuch ocenia nie tylko barwę dźwięku (np. widmo wymawianych samogłosek) ale także sposób wymawiania, intonowania, akcentowania co ogólnie jest trudne w opisie matematycznym i w implementacji. DO tego ucho świetnie działa w sytuacji gdy głos jest w otoczeniu zakłóceń, które znów powodują, że różne naukowe metody identyfikacji głupieją.

                                > Bo panowie Targalski i Michalak byli w stanie rozpoznać Generała!?

                                No jeszcze tam był pan Stroiński, który na pewno musiał znać generała osobiście, skoro znał go młodszy stopniem kapitan Protasiuk. Stroiński był tam w celu identyfikacji głosów załogi, bo przecież on ich znał na co dzień.

                                Mimo braku podpisu Stroińskiego pod opublikowaną wersją transkrypcji (sądząc z jakości graficznej, to na pewno nie była wersja do publikacji czy końcowa tylko jest to jakiś materiał pośredni, roboczy co z resztą wynika z wpisów w stopkach na stronach), to on nigdzie nie kwestionował TREŚCI tych zapisów, a jedyna jego wypowiedź na ten temat mówiła, że podpisywał inny dokument, dodając, że z opublikowanym się nie zapoznał czyli, że INNY nie oznaczało INNA TREŚĆ tylko inna forma (wydruk, oprawia) itp, bo jak mógłby zauważyć INNOŚĆ nie zapoznając się z TREŚCIĄ ????

                                > A nie przyszło Tobie do głowy, że informacja ta mogła być skierowana do kogoś z
                                > załogi, np. nawigatora?

                                Może jednak dasz się przekonać do odświeżenia sobie treści transkrypcji (wszystkich), bo główny tekst o mechanizacji skrzydeł mówił właśnie nawigator, bo to był fragment karty kontrolnej, którą czytał i raczej sam do siebie tego nie mówił :)))

                                IES_8:39:09.2 - (wypowiedź mężczyzny)
                                IES_8:39:09.8 N - Mechanizacja skrzydeł ...
                                IES_8:39:11.0 - ...... skrzydła .... (wypowiedź mężczyzny)


                                Gdyby ta fraza po Nawigatorze była wypowiedziana przez członka załogi, to by to uwidoczniono na zapisie szczególnie, że obaj piloci i nawigator (siedzi dalej od mikrofonów niż piloci) siedzą w bezpośrednim zasięgu dwóch z trzech mikrofonów kabinowych (tych zamontowanych nad środkowym panelem przyrządów).
                                Poza tym nawigator ma w polu widzenia i dźwignię sterowania klapami i wskaźniki ich położenia, więc nie musiał nikogo pytać o ich stan, po prostu przeczytał co sprawdzić i rzucił okiem na dźwignię i wskaźniki.

                                Dodatkowo gdyby to było na zasadzie: Pytanie-Odpowiedź, to te wypowiedzi by się nie nakładały czasowo tylko były raczej jedna po drugiej, tak jak w przypadku pozostałych punktów karty kontrolnej.

                                Sądząc z tego co słychać na nagraniu, to osoba powtarzająca/komentująca frazę o mechanizacji była sporo dalej od mikrofonów niż członkowie załogi ale jednocześnie na tyle blisko by odnieść się do wypowiedzi nawigatora, który przecież mówił patrząc w przód czyli komentujący musiał być gdzieś za jego plecami, np. przy wejściu do kokpitu i np. tlumacząc komuś innemu (drugiemu generałowi) co oznacza dana fraza i co to owa mechanizacja.

                                > > 6:40:26.5 DSP____Dwieście pięćdziesiąt
                                > > 6:40:44.5 DSP____Sto metrów.
                                > > 6:40:50.5 DSP____(Nic nie widać ??).

                                > Gdy tymczasem okazało się, że podane przez Ciebie informacje przypisane zostały
                                > przez IES II pilotowi.

                                No właśnie tylko jedna z nich, ta o 100 metrach (ciśnieniowych) pozostałe pozostały nieprzypisane do konkretnych osób, a w szczególności nie do członków załogi (bo w transkrypcji są miejsca, gdzie kolorem niebieskim zaznaczono, że mówi to członek załogi ale nie określono, który, np. fraza:

                                IES_8:33:14.8 - Na szybkiego

                                dotycząca, sądząc z kontekstu, sposobu podejście od DRL do 50m

                                > I komu wierzyć - komisji, która rozbiła wszystko na "ucho" pod z góry założoną tezę,
                                > czy przeprowadzonym ekspertyzom?

                                Czy z góry założoną tezą była obecność generała w kokpicie lub w jego bezpośrednim pobliżu, wątpię ???

                                Wg mnie po prostu usłyszano na nagraniach jego głos, a potem jeszcze wyszło, że jego ciało leżało blisko ciała nawigatora, który przecież nie mógł przelecieć z fotelem z kokpitu aż w okolice TRZECIEGO SALONIKU, gdzie wg rozpiski w programie dnia mieli siedzieć generałowie I MIAŁO OBRAŻENIA PODOBNE JAKIE MOGŁA MIEĆ OSOBA STOJĄCA W KOKPICIE (obrażenia z lewej strony ciała), za dowódcą (bo tam jest miejsce).

                                Ciekawe gdzie znaleziono ciała innych generałów, bo o to jakoś nikt nie pyta, a sądząc z wypowiedzi kapitana, to witał on CO NAJMNIEJ DWÓCH GENERAŁÓW.

                                > I mówiąc to, nie przyjmujesz do wiadomości, a nawet nie zgadzasz się z tym, że
                                > na nagraniu są też wypowiedzi, czy szczątki wypowiedzi, które mają miejsce poza
                                > kokpitem.

                                Niedokładnie, ja wiem, że w kokpicie nie mogło być EWENTUALNIE więcej niż jedna dodatkowa osoba (tam jest jedno dodatkowe siedzenie dla instruktora za plecami lewego pilota), bo tam nie ma tyle miejsca, za to jest przy drzwiach do kokpitu jest miejsce na co najmniej dwie osoby obserwujące, słyszące co mówi załoga i będące jednocześnie w zasięgu mikrofonów kokpitu.

                                Zajrzyj sobie do załącznika technicznego nr 4, na stronę 266 (z 695) i popatrz na otoczenie kabiny pilotów, tam widać gdzie jest miejsce na dodatkowe "głosy" i, że ze względu na rozplanowanie przedsionka przed kokpitem, osoby dodatkowe muszą stać prawie za plecami załogi by coś widzieć i słyszeć.

                                > A wziąwszy pod uwagę miejsce zlokalizowania ciała generała, które znajdowało się
                                > daleko od kokpitu (chyba z dziesięcioma innymi ofiarami) tym bardziej stawia
                                > pod znakiem zapytania "wnioski" komisji.

                                Za to blisko ciała generała było ciało nawigatora zdaje się z fotelem, więc mamy problem, z gatunku:

                                "Co nawigator robił z fotelem w trzecim saloniku (najbardziej odległym od kokpitu - patrz plan na stronie 266) w czasie gdy powinien być w kokpicie?"

                                > Ale o tym rozmawialiśmy wielokrotnie i Twoje "dowody" wcale mnie nie przekonują
                                > zwłaszcza, że powtarzasz za raportem Millera, którego członkowie wprowadzili w
                                > błąd stronę Rosyjską co do bezsprzecznego rozpoznania głosu generała.

                                Za dużo tu jest punktów wspólnych:

                                - ciało generała niedaleko ciała nawigatora,

                                - obrażenia ciała generała odpowiadają obrażeniom osoby, nie przypasanej do fotela i z
                                obrażeniami lewej strony ciała podobnymi jakie miała by osoba przebywająca w kokpicie a
                                nie przypasana do fotela pilotów.

                                - dwa zespoły tworzące transkrypcje usłyszały głos generała na nagraniach

                                coś za dużo tego, a jeszcze przyjmując, że wcześniej nie było przecież podstaw do zakładania, że generał nie będzie siedział w saloniku nr 3 w czasie lądowania, bo i skąd ???

                                Pomijam już, że teoretycznie w interesie naszej strony było niewychylanie się z informacją, że to może być głos Dowódcy Sił Powietrznych i to jeszcze na etapie wstępnych prac odczytu rozmów, nieprawdaż ????

                                Rosjanie badali głos dyr. Kazany, a generała Błasika nie czyli to nasi go rozpoznali.

                              • absurdello Re: IES coś podważył ? 19.11.13, 13:37
                                >> Te wszystkie trzy transkrypcje się pięknie uzupełniają treściowo, pokazując dokładnie
                                >> co piloci mieli zamiar robić i, że nie byli w tym sami.
                                >
                                > A niby skąd to wiesz? Byłeś tam, a może widziałeś nagrania z kokpitu? Bo z tego
                                > co napisałeś, zupełnie nic nie wynika i jest to jedynie chora wyobraźnia komisji Millera,
                                > którą uznałeś za pewnik!

                                Jeżeli trzy różne transkrypcje pokazują praktycznie to samo w głównych elementach, są zgodne z zapisami parametrycznymi (odczyty, miejsca wydania poleceń do "sprzętu",) oraz zapisy są zgodne z teoretycznym zachowaniem się przyrządów pokładowych, nad tym konkretnie terenem (co sobie osobiście posprawdzałem, korzystając z nabytej w międzyczasie wiedzy), to ja niestety przychylam się do OGÓLNYCH wniosków Komisji, w końcu mającej dużo większe doświadczenie w badaniu katastrof i mającej dużo większy zasób wiedzy z dziedziny zachowań pilotów oraz różnych niuansów dotyczących wcześniejszych kontaktów osób dramatu (zeznania świadków czy osób z 36splt).

                                Wątpliwości mam co do pewnych szczegółów, które mam wrażenie zostały niedopracowane, obawiam się, że z powodów zamiecenia pod dywan faktów z lotu 7 kwietnia, które niestety, w połączeniu z późniejszymi wydarzeniami, obciążają naszą stronę jeszcze bardziej.

                                Nawet patrząc na uwagi polskie do wstępnego raportu MAK, to widać, że padają tam pytania obnażające naszą niewiedzę co do procedur, parametrów, danych, które, patrząc teoretycznie, piloci powinni mieć przed lotem i które powinny być w 36splt, a nasza strona pyta o nie rosyjską (dane dotyczące lotniska, DEKLINACJI MAGNETYCZNEJ, znaczenia komendy "posadka dopołnitielno" ).

                                Poza tym ja sobie analizuję sprawę własnym torem, a nie biorę tego co komisja Millera wymyśliła jako pewnik (w kilku punktach się nie zgadzam i myślę, że jestem w stanie wykazać te błędy interpretacyjne - inna sprawa czy to są błędy przypadkowe czy też celowe mające ukryć błędy naszej strony przy przygotowaniu lotu czy też chronić czyjeś tyły, kogoś kto żyje ale można by mu zadać parę niewygodnych pytań na temat przygotowania załóg, ich szkolenia, czy nawet egzekwowania czy kontroli przestrzegania procedur związanych z bezpieczeństwem lotów.
                                • aw2139 Re: IES coś podważył ? 19.11.13, 14:51
                                  I tak cały czas jest z raportem Millera, gdzie go nie dotkniesz, to śmierdzi. A jakiekolwiek wątpliwości nie mogą być rozstrzygane bez ponownego zbadania dowodów, szczególnie gdy zostały one ujawnione po oficjalnym jego ogłoszeniu - ale Ty idąc za raportem Millera twierdzisz coś z goła innego.
                                  • absurdello Re: IES coś podważył ? 19.11.13, 15:40
                                    Tyle, że komisja Millera zajmowała się ogólnie przyczynami zdarzenia plus zalecenia na przyszłość jak to komisja od wypadków lotniczych.

                                    Wątek odpowiedzialności prowadzi Prokuratura i ta jeszcze nie skończyła wszystkiego badać, zobaczymy co oni powiedzą.

                                    Co do raportu Millera, to można się czepiać szczegółów, ale nie całości, bo ogólny kierunek wniosków, z tego materiału co opublikowano niestety się zgadza: bałagan, niedouczenie, lewizny zaliczeniowe, brak kontroli przestrzegania przepisów, nie trzymanie się procedur, jakieś prywatne patenty na wykonywanie poszczególnych faz lotów, załogi dobierane na zasadzie łapanki (nawigator), mocno nierówne pod względem umiejętności na danym typie samolotu i w efekcie katastrofa gdy masa różnych czynników utrudniających lot zbiegła się w jednym czasie i jednym miejscu.
                                    • aw2139 Re: IES coś podważył ? 19.11.13, 17:45
                                      Skoro zajmowała się ogólnie przyczynami zdarzenia, to co się działo z samolotem od wysokości minimalnego zniżania do momentu uderzenia w ziemię?
                                      No chyba że ogólnymi przyczynami katastrofy nazywasz zwalenie całej odpowiedzialności na załogę, wrzucenie do kokpitu Generała, aby ten jako jedyny znał prawidłową wysokość i zaburzył współpracę w załodze i inne insynuacje, które cały czas przeplatają się w raporcie. A reszta w Twojej wypowiedzi to bliżej nieokreślony bełkot.
                                      • absurdello Re: IES coś podważył ? 20.11.13, 13:29
                                        > Skoro zajmowała się ogólnie przyczynami zdarzenia, to co się działo z samolotem
                                        > od wysokości minimalnego zniżania do momentu uderzenia w ziemię?

                                        Po pierwsze załoga samowolnie przesunęła sobie MDH z ustalonego z lotniskiem 100m na 50m i ZROBIŁA TO JUŻ PRZED ROZPOCZĘCIEM ZNIŻANIA, wskazują na to:

                                        - informacje jakie załoga dostała od załogi Jaka40 -> podstawy chmur na 50m (mówię tu o
                                        informacji jaką drugi pilot przekazał dowódcy a nie jaką dostał) CZYLI DUŻO PONIŻEJ
                                        ustalonego 100m z którego pilot powinien coś zobaczyć.

                                        - ścieżka zniżania (jej nachylenie i konsekwentne jej utrzymywanie)

                                        - brak komend przy 100m, mimo, że drugi pilot poprawnie to 100m odczytał.

                                        - brak jakichkolwiek komentarzy przy 100m, typu "co dalej?"

                                        - wybrane miejsce osiągnięcia MDH - NAD OBNIŻENIEM TERENU czyli się USIŁOWALI
                                        ZABEZPIECZYĆ co wskazuje na CELOWE DZIAŁANIE a nie przypadek.

                                        Powyższe zrealizowali prawie idealnie lecąc ścieżką o nachyleniu 81.5m/km ~ 80m/km (dla wygody kontroli wysokości).

                                        Wysokość 50m ciśnieniowe osiągnęli niecałą sekundę przed drugim odczytem STO nawigatora, który czytał wysokości z radiowysokościomierza czyli podawał wysokości odniesione do terenu pod samolotem, a nie poziomu lotniska.

                                        Fragment wyliczeń wysokości barometrycznej liczonych względem TAWS34 przez
                                        całkowanie numeryczne zarejestrowanych przyspieszeń pionowych (Ny):

                                        MSRP64 - czas rejestratora parametrycznego (minuty, sekundy, milisekundy) z przyrostem
                                        co 125ms tak jak były mierzone przyspieszenia pionowe

                                        QAR - czas rejestratora parametrycznego QAR = czas MSRP64 + 3s
                                        Vias - prędkość przyrządowa
                                        Odl - odległość od progu liczona względem odległości TAWS37 (dla eliminacji
                                        wpływu wiatru, bo całkowanie dotyczyło zarejestrowanej prędkości przyrządowej
                                        a ta nie uwzględnia wiatru)

                                        Vy - wyliczona chwilowa prędkość opadania
                                        Hbaro - wyliczona wysokość barometryczna (liczona od TAWS34 gdzie przyrządy były
                                        ustawione na ciśnienie lotniska)

                                        _MSRP64______QAR______Vias__Odl____Vy______Hbaro

                                        ; Przy TAWS37 zapisano SINK RATE=-7.65m/s i Hbaro = 59m z czego widać, że
                                        ; wyliczenia wysokości z przyspieszeń pionowych prowadzone od TAWS34 czyli
                                        ; na odcinku 3.3km lotu dają wartość zmierzoną na dole z dokładnością do średnicy
                                        ; kadłuba samolotu.

                                        _MSRP64______QAR______Vias__Odl____Vy______Hbaro
                                        _______________________km/h__m____m/s_______m

                                        40:46,570___40:49,570___283__1931___-7,65____62,0___TAWS_37 (6:40:43 UTC)
                                        40:46,695___40:49,695___283__1921___-7,65____61,0
                                        40:46,820___40:49,820___283__1911___-7,64____60,1
                                        40:46,945___40:49,945___283__1902___-7,64____59,1
                                        40:47,070___40:50,070___283__1892___-7,63____58,2
                                        40:47,195___40:50,195___283__1882___-7,63____57,2
                                        40:47,320___40:50,320___283__1872___-7,62____56,3
                                        40:47,445___40:50,445___283__1862___-7,60____55,3
                                        40:47,570___40:50,570___283__1852___-7,56____54,4__DSP (Nic nie widać??)
                                        40:47,695___40:50,695___283__1843___-7,52____53,4
                                        40:47,820___40:50,820___283__1833___-7,47____52,5
                                        40:47,945___40:50:945___283__1823___-7,43____51,5
                                        40:48,070___40:51:070___283__1813___-7,39____50,6
                                        40:48,195___40:51:195___283__1803___-7,35____49,7
                                        40:48,320___40:51:320___283__1793___-7,31____48,8
                                        40:48,445___40:51:445___283__1784___-7,28____47,9
                                        40:48,570___40:51:570___283__1774___-7,26____47,0
                                        40:48,695___40:51:695___283__1764___-7,22____46,1__Naw_100 (drugie)


                                        Tekst "DSP - Nic nie widać ??" pochodzi z transkrypcji w załączniku nr 8 do raportu Millera I DZIWNYM TRAFEM WYPADA ON NA WYLICZONYCH, PRZEZE MNIE (bo w raporcie tego nie ma), ok. 50 METRACH CIŚNIENIOWYCH

                                        6:40:50.5 DSP (Nic nie widać ??).

                                        W tym samym czasie idzie też TERRAIN AHEAD nagrane na dwóch kanałach (na jednym nagrane bezpośrednio, a na drugim przez mikrofony kabinowe) co pozwoliło pewnie wyciąć te komunikaty z kanału mikrofonowego (przez dodanie kanałów w przeciwfazie) i ujawnić teksty w tle.

                                        Myślę, że jest to dowodem WPROST, że wysokością docelową (decyzyjną) było 50m ciśnieniowe a nie 100m ciśnieniowe

                                        Jak widać też z obliczeń odległości od progu, to zamierzoną wysokość osiągnęli ok. 1850m od progu czyli jakieś 150m PRZED miejscem gdzie jest NAJWIĘKSZA GŁĘBOKOŚĆ obniżenia terenu (~ 1700m). Wynikło to z przesunięcia współrzędnych SK42 <-> WGS-84.

                                        I tu popełnili życiowy błąd, bo zamiast od razu odchodzić, to jeszcze czekali aż RW ruszy w dół wskazując przekroczenie najgłębszego miejsca (czyli koniec zbocza opadającego)

                                        I te właśnie ok. 2s plus normalne opóźnienia ludzkie i sprzętowe pomnożone przez dużą prędkość zniżania oraz niestandardowy (jak na tę fazę lotu) sposób wykonania przejścia na wznoszenie zadecydowały o losie samolotu i pasażerów. :((

                                        Gdyby zrobili to co zamierzali ok. 2s wcześniej ewentualnie zastosowali ściśle sposób odejścia opisany w instrukcji samolotu, to nie było by brzozy i niekontrolowanego odcinka lotu z odciętym fragmentem skrzydła.

                                        Czekając te 2 sekundy zbliżyli się do zbocza przed lotniskiem, którego ANI NIE WIDZIELI ANI O NIM NIE WIEDZIELI, a o jego istnieniu zorientowali się na wysokości ok. 30m nad ziemią gdy pilot zorientował się, że odległość od ziemi czytana przez nawigatora spada szybciej niż prędkość opadania.

                                        DOPIERO WTEDY ZACZĘŁO SIĘ ROZPACZLIWE WDRAŻANIE STANDARDOWEJ PROCEDURY ODEJŚCIA Z PRZESTAWIENIEM CIĄGU SILNIKÓW I DUŻYMI PRZECIĄŻENIAMI ... tyle, że już było za późno i samolot będąc za blisko zbocza, mimo, że przeszedł na wznoszenie, to już CIUT za długo leciał na zbyt małej wysokości nad ziemią.

                                        > No chyba że ogólnymi przyczynami katastrofy nazywasz zwalenie całej odpowiedzialności
                                        > na załogę,

                                        TAK, BO TO ONI SPROWADZILI SAMOLOT NA NIEPRZEPISOWĄ WYSOKOŚĆ, NIE MAJĄC:

                                        - WIDOCZNOŚCI,
                                        - PEŁNEJ INFORMACJI O UKSZTAŁTOWANIU TERENU

                                        I JESZCZE ROBILI TO W SPOSÓB WARIACKI, PRZEKRACZAJĄC PRĘDKOŚĆ OPADANIA PRAWIE DWA RAZY, CHOĆ MOGLI TO SAMO UZYSKAĆ NIE PRZEKRACZAJĄC JEJ (wystarczyło zacząć zniżanie od początku ścieżki, tj. 10.5km a nie od ok. 7.5km jak to zrobili).

                                        > wrzucenie do kokpitu Generała, aby ten jako jedyny znał prawidłową wysokość i zaburzył
                                        > współpracę w załodze i inne insynuacje,

                                        TWIERDZĘ, ŻE GENERAŁ WYDAŁ ZGODĘ NA TO WARIACTWO, MIĘDZY 3 i 4 ZAKRĘTEM (możliwe, że przyjął błędne założenie, że załoga wie co robi i ma wszystkie dane TYM NIE MNIEJ NIE USPRAWIEDLIWIA TO ZGODY NA ŁAMANIE PRZEPISÓW).

                                        On nie zaburzył współpracy załogi, on im tylko dał zezwolenie na to co zrobili i co w zamierzeniu miało być prawie idealnym, matematycznie wyliczonym podejściem ....

                                        tyle, że w równaniach był błąd, bo nie uwzględniono istnienia ZBOCZA PRZED LOTNISKIEM.


                                        Oni nie planowali wcale takiego zbliżenia się z ziemią ale nie uwzględnili, że to ziemia będzie się "chciała" zbliżyć do nich (podnosząc się).

                                        > A reszta w Twojej wypowiedzi to bliżej nieokreślony bełkot.

                                        Tiaaa, a ja twierdzę, że po prostu nikt nie chce przyznać tego co WPROST widać z zapisów i to jest takie samo stwierdzenie jakby twierdzić, że kierowca nie mógł wyprzedzać we mgle na zakręcie pod górę na trzeciego na co wskazują ślady powypadkowe, BO PRZECIEŻ PRZEPISY NA COŚ TAKIEGO NIE POZWALAJĄ (za to statystyki wypadków pokazują, że jak najbardziej takie idiotyzmy są możliwe).

                                        Proponuję przestać się kurczowo trzymać zasad lotniczych przy analizie tego przypadku, bo oni ani 7 ani 10 się tych zasad kurczowo nie trzymali, a 10-tego rozbili się bo PRZECWANILI NA KOŃCU.

                                        Już nie będę dociekał na co liczyli usiłując robić to co robili pod okiem pryncypała.
          • absurdello c.d ... odpowiedzi ... 13.11.13, 14:43
            > Czy to wina załogi, że nie było pieniędzy na szkolenie na czymś co przypo0mina
            > symulator lotów - bo nie ma co nazywać full flight symulator-em coś co było
            > w rzeczywistości namiastką tego?

            Na symulatorze, to się sprawdza też, czy może nawet głównie sprawy przestrzegania procedur czy współpracy załogi a nie tylko gałkologię.

            A skoro drugi pilot odczytał wysokość decyzyjną STO METRÓW i nie powiedział w tym momencie ODCHODZIMY, ze względu na brak wcześniejszej komendy dowódcy, to to oznacza problem z PROCEDURAMI a nie gałkologią czy sprzętem. Wysokość 100 była uzgodniona z lotniskiem jako minimalna do zniżania, więc nawet jeżeli samolot w tym czasie byłby na 120 czy 80m w rzeczywistości, to KOMENDY POWINNY BYŁY PÓJŚĆ, bo one są niejako wyzwalane konkretnym ODCZYTEM z przyrządów, a nie rzeczywistą wartością wielkości mierzonej.

            Przyrządy potrzebne do nawigacji są w tych samych miejscach co i w naszym samolocie, więc kontrola wysokości czy prędkości zniżania na symulatorze i na naszym samolocie jest taka sama

            > I na jakiej podstawie mówisz o lewych zaświadczeniach dopuszczających do lotów? Może
            > jakieś przykłady?

            Proponuję sobie przeczytać jednak raport Millera, tam tych lewizn wymieniono bez liku. Lewe dopuszczenia na podstawie lewych wpisów o rzeczywistym stanie pogody w czasie wykonywania podejść (potrzebne do przedłużenia uprawnień). Ktoś to podpisał a pilot przecież wiedział, że to jest niezgodne z rzeczywistością ???

            > I co Ty bredzisz o niedouczeniu?

            No właśnie to co napisałem, w tym i poprzednim wpisie. Wykonując podejście w konkretnych warunkach pilot też się uczy i nabywa konkretnych umiejętności, a jak tylko wpisuje, że wykonywał podejście w złych warunkach, a były dobre, to jest NIEDOUCZONY (pomijając, że NIEUCZCIWY, w stosunku do reszty załogi, stewardess i pasażerów).

            To tak jakby cię autobusem woził kierowca, któremu dano prawo jazdy na autobus, bez sprawdzenia jego umiejętności, nie czuł byś się oszukany albo nawet zagrożony (nawet po fakcie) ?

            > Stąd moja bardzo krótka odpowiedź, że piszesz brednie, bzdury, bo p...sz bzdury
            > wykazujesz się totalnym brakiem znajomości zagadnień o których wspominasz, a j
            > edynie powtarzasz to co chciano przekazać społeczeństwu - czyli stek bzdur..

            Z powyższego jednak twierdzę, że mam rację i było niedouczenie oraz bardach a jeszcze ktoś potwierdzał nieprawdę podpisem za zgodność za co prawie setka ludzi zapłaciła życiem a ich rodziny tragediami rodzinnymi.

            No ale możemy dalej uważać, że wszystko było OK, a winni byli wszyscy dookoła.
            • aw2139 Re: c.d ... odpowiedzi ... 14.11.13, 09:20
              absurdello napisał:

              > Na symulatorze, to się sprawdza też, czy może nawet głównie sprawy przestrzegan
              > ia procedur czy współpracy załogi a nie tylko gałkologię.

              A gdzie widziałeś złamanie procedur podczas zniżania się do minimalnej wysokości? Nawet Jedynak powtarzał wielokrotnie, że samo zniżanie się w takich warunkach do tej wysokości nie było błędem. Więc skąd przekonanie u Ciebie, że ktoś tam popełnił błąd zniżając się na prostej wykonując zajście?

              > A skoro drugi pilot odczytał wysokość decyzyjną STO METRÓW i nie powiedział w t
              > ym momencie ODCHODZIMY,

              Padło takie słowo. A co się stało - tego nie wie nikt, a komisja olała ten temat, bo to im było na rękę.

              > Przyrządy potrzebne do nawigacji są w tych samych miejscach co i w naszym samol
              > ocie, więc kontrola wysokości czy prędkości zniżania na symulatorze i na naszym
              > samolocie jest taka sama

              No tak, zapomniałem, że dla Ciebie nie ma znaczenia, że trenażer nie zachowuje się tak jak samolot i nie ma takiego oprzyrządowania i o jednej drobnostce - nie było pieniędzy na to, aby tamci ludzie jeździli sobie raz na 6 mies. za wschodnią granicę, aby potrenować. I masz te wszystkie informacje w dupie, bo komisja Millera coś innego powiedziała i zarzuciła załodze brak szkoleń na symulatorze.
              Czy widzisz swoją ignorancję, czy bardziej łopatologicznie Tobie wskazać błędy w rozumowaniu?

              > Proponuję sobie przeczytać jednak raport Millera, tam tych lewizn wymieniono be
              > z liku. Lewe dopuszczenia na podstawie lewych wpisów o rzeczywistym stanie pogo
              > dy w czasie wykonywania podejść (potrzebne do przedłużenia uprawnień). Ktoś to
              > podpisał a pilot przecież wiedział, że to jest niezgodne z rzeczywistością ???

              W takim przypadku, gdzie jest napisane, że przedłużenie uprawnień w warunkach imitujących brak widoczności jest, czy było zabronione? I gdzie w takim razie te lewe uprawnienia?

              > No właśnie to co napisałem, w tym i poprzednim wpisie. Wykonując podejście w ko
              > nkretnych warunkach pilot też się uczy i nabywa konkretnych umiejętności, a jak
              > tylko wpisuje, że wykonywał podejście w złych warunkach, a były dobre, to jest
              > NIEDOUCZONY (pomijając, że NIEUCZCIWY, w stosunku do reszty załogi, stewardess
              > i pasażerów).

              Powtórzę, gdzie jest napisane, że kategorycznie zabrania się wykonywania lotu w warunkach imitujących brak widoczności? I aby powtarzać takie brednie, musiałbyś wskazać, że w ogóle, nigdy nie wykonywał takich lotów w trudnych warunkach.

              > To tak jakby cię autobusem woził kierowca, któremu dano prawo jazdy na autobus,
              > bez sprawdzenia jego umiejętności, nie czuł byś się oszukany albo nawet zagroż
              > ony (nawet po fakcie) ?

              Bredzisz podając takie porównania.

              > Z powyższego jednak twierdzę, że mam rację i było niedouczenie oraz bardach a j
              > eszcze ktoś potwierdzał nieprawdę podpisem za zgodność za co prawie setka ludzi
              > zapłaciła życiem a ich rodziny tragediami rodzinnymi.

              Z powyższego wnioskuję, że nie masz bladego pojęcia o czym piszesz.

              > No ale możemy dalej uważać, że wszystko było OK, a winni byli wszyscy dookoła.

              Ty tak twierdzisz. A moim zdaniem problem jest znacznie głębszy i nie sprowadza się jedynie do błędu pilota - tak jak starasz się to wykazać podając raport Millera jako jedynie słuszny i prawdziwy dokument wyjaśniający przyczyny katastrofy.
              A moja kinkluzja jest taka jak w pierwszym moim poście do Twoich dywagacji - BREDZISZ, PISZESZ BZDURY!
              • absurdello Re: c.d ... odpowiedzi ... 14.11.13, 15:38
                > A gdzie widziałeś złamanie procedur podczas zniżania się do minimalnej wysokości ?

                Procedura opisana w instrukcji samolotu (WD - konkretna wartość wysokości decyzyjnej w danym locie)

                WD + 30m: Nawigator: "Decyzja"

                Dowódca: "Lądujemy" albo "Odchodzimy"

                Jeżeli padło "Odchodzimy", to niezwłocznie rozpoczyna manewr odejścia.

                WD: Nawigator: "Wysokość decyzyjna"

                WD: Drugi pilot: Jeżeli do osiągnięcia WD dowódca nie wydał żadnej z wymienionych komend:
                wydaje komendę "Odchodzimy" i niezwłocznie rozpoczyna manewr odejścia.

                Tylko w przypadku gdy dowódca wcześniej wydał komendę "Lądujemy" drugiemu pilotowi nie wolno rozpocząć odejścia bez dodatkowej komendy dowódcy.

                Pierwszą czynnością po komendzie "Odchodzimy" jest przestawienie silników na ciąg startowy: ręczne lub przez automat ciągu po naciśnięciu na, UZBROJONY PRZED ROZPOCZĘCIEM ZNIŻANIA, przycisk ODEJŚCIE (UCHOD) na wolancie jednego z pilotów.

                Mechanik pokładowy potwierdza przestawienie dźwigni ciągu na pozycję startową, wypowiedzą: "SILNIKI NA STARTOWYM. AUTOMAT CIĄGU WYŁĄCZONY"

                W przypadku przestawiania dźwigni ciągu przez serwomechanizmy automatu ciągu (po użyciu przycisku UCHOD) mechanik ma obowiązek obserwować ten proces i w przypadku zatrzymania się dźwigni (zacięcie), ma je dopchnąć ręcznie.


                Powyższe oznacza, że stwierdzenie o próbie użycia przycisku ODEJŚCIE i wielosekundowym czekaniu na jego zadziałanie ma się nijak do rzeczywistości.


                Powyższego ciągu komend próżno też jest szukać w zapisie rozmów z kokpitu w okolicy 100m, które było tego dnia wysokością decyzyjną. Gdy samolot mijał 100m ciśnieniowe (czyli odniesione do poziomu progu pasa), to drugi pilot przeczytał:

                10:40:41,3__2pilot____100 metrów

                tuż po nim nawigator przeczytał swoje pierwsze STO.

                10:40:42,6 __Nawigator___100

                A jednocześnie NIE MA ŻADNYCH KOMEND związanych z dojściem do wysokości decyzyjnej ani nawet zawahania typu "To co dalej robimy?"

                Tu jest jeden z tomów instrukcji użytkowania w locie samolotu Tu154m PO POLSKU, opracowana przez LOT

                Instrukcja użytkowania w locie samolotu Tu154m tom 2 cz. 1

                Od strony 235 jest opisane użytkowanie autopilota ABSU-154-2

                Na stronie 262 u dołu jest opisany wymieniony wyżej obowiązek mechanika przestawienia dźwigni ciągu na pozycję startową.

                Od strony 278 jest opisana procedura odejścia automatycznego (obowiązki członków załogi, sygnalizacje).

                Na stronie 244 jest opisana procedura testowania przycisku ODEJŚCIE przed lotem jeżeli porównać ją z tym co zanotował QAR (8. Chronologiczny zapis zdarzeń z rejestratora parametrów lotu. od strony 614 załącznika nr 4 do Raportu Millera), to widać, że piloci NIE WYKONALI TEJ PROCEDURY (brak zarejestrowania przejścia ABSU-154-2 w tryb ODEJŚCIE i ruchu dźwigni ciągu z odłączeniem automatu ciągu), którą wykonuje się przed rozruchem silników głównych a po rozruchu agregatu pomocniczego TA-6A (strona 240 IUL)

                Jak dla mnie dwie powyższe sprawy dotyczą łamania procedur: PRZEDSTARTOWEJ i PRZY PODCHODZENIU DO LĄDOWANIA, czy też mi się wydaje ?


                > Nawet Jedynak powtarzał wielokrotnie, że samo zniżanie się w takich warunkach do tej
                > wysokości nie było błędem.

                Nie wiem, dla mnie paragraf 48 RL 2006 (Zakaz wykonywania lotów w strefie NZP z nakazem przerwania zadania w przypadku wejścia w taką strefę) jest jednoznaczny i nie ma w nim delegacji do innego paragrafu zwalniającego pilotów z jego przestrzegania.

                Należy tu uwzględnić dodatkowo, że:

                - na lotnisku nie było ILS-u - JAKIEGOKOLWIEK
                - załoga została poinformowana, że warunków do przyjęcia samolotu nie ma,

                - na pokładzie nie było zdarzeń (w sensie awaria, choroba, pożar) wymuszających
                konieczność podchodzenia akurat w czasie gdy pogoda się jeszcze pogarszała,

                - widoczność się POGARSZAŁA w miarę tego jak się samolot zbliżał do lotniska (w 12 minut
                pomiędzy komunikatami od załogi Jaka, widoczność na pasie spadła z 400 do 200m, przy
                wymaganej 1800)

                Czyli nie było nawet okoliczności łagodzących obostrzenia paragrafu 48 czyli żadnej wyższej konieczności ponad możliwość spóźnienia się na transmisję TV, a więc mówienie, że podchodzenie w tym czasie nie było błędem, jest wg mnie BŁĘDEM LOGICZNYM, jeżeli się weźmie pod uwagę wszystkie czynniki: słabość wyposażenia lotniska, kierunek zmian pogody, ograniczenia samolotu i uprawnienia załogi.

                A jeszcze ten 19 paragraf punkt 23 nakazujący PRZERWANIE PODEJŚCIA jeżeli na lotnisku warunki, NIE GWARANTUJĄ BEZPIECZNEGO LĄDOWANIA, a przecież załoga nie miała ŻADNEJ informacji, że:

                - się polepszyło
                - się polepsza
                - się polepszy w najbliższych minutach.

                Wszystkie informacje i z lotniska, i od załogi Jaka, mówiły, że pogoda się POGARSZA i to w szybkim tempie.

                Można sobie kontestować sensowność przepisów, ich sprzeczność czy wykluczanie ale przecież istnieje jeszcze ZDROWY ROZSĄDEK, który by nakazywał chociaż podchodzenie z jakąś rozsądną prędkością dającą więcej czasu na reakcję, zastanowienie się, unik !!!!

                Gdyby do tych 50m, gdzie twierdzę, że celowali, zniżali się OD POCZĄTKU ŚCIEŻKI czyli z 10.5km a nie z 8km jak zaczynali ustawiać prędkość, to:

                - nad DRL przelecieli by na przepisowej wysokości
                - prędkość opadania wyniosła by ok. 4m/s czyli przyzwoicie
                - na dole by mieli więcej czasu na reakcję i mniejszy opad samolotu

                i nawet łamiąc przepisy wyszli by cało, a oni sami sobie skomplikowali to podejście, niejako zadziałali jak ten komputer w opowiadaniu "Ananke" Stanisława Lema co się udławił ilością informacji przychodzących w jednostce czasu na jego żądanie a potem spowodował katastrofę błędnie interpretując zalewające go dane. Oni w końcówce przestali działać w tzw. czasie rzeczywistym i jeszcze lecieli podpierając się automatyką, której odłączenie też zabrało im cenny czas ...


                > W takim przypadku, gdzie jest napisane, że przedłużenie uprawnień w warunkach
                > imitujących brak widoczności jest, czy było zabronione? I gdzie w takim razie te
                > lewe uprawnienia?

                Problemem jest, że im podpisywano przedłużenie w warunkach gdy nawet tej imitacji braku
                widoczności nie było. Tj. w papierach wpisano, że tego dnia były takie to a takie warunki uzasadniające przedłużenie, a jak sprawdzono, to tego dnia była bardzo dobra pogoda czyli w papierach wpisano NIEPRAWDĘ.

                Ad. przykład z kierowcą

                > Bredzisz podając takie porównania.

                Nie wydaje mi się. Skoro jako podatnik płacę też w jakiejś części za podróże Prezydenta to chciałbym, żeby go wozili wyćwiczeni fachowcy, a nie osoby, które nawet w papierach mają bajzel i nawigator z łapanki z mizernym doświadczeniem na danym sprzęcie.

                > Ty tak twierdzisz. A moim zdaniem problem jest znacznie głębszy i nie sprowadza
                > się jedynie do błędu pilota - tak jak starasz się to wykazać podając raport Millera
                > jako jedynie słuszny i prawdziwy dokument wyjaśniający przyczyny katastrofy.

                Jak się ktoś rozbija we mgle jadąc z nadmierną prędkością, to winny jest kierowca, bo nie zachował wymaganej sytuacją ostrożności.


                > A moja kinkluzja jest taka jak w pierwszym moim poście do Twoich dywagacji - BR
                > EDZISZ, PISZESZ BZDURY!

                A moja konkluzja jest taka, że nie potrafisz spojrzeć prawdzie w oczy, że daliśmy DUPY na całym odcinku, tylko szukasz N-tych wyjaśnień rozmydlających odpowiedzialność tych pilotów za bezpieczeństwo przewozu pasażerów (niezależnie od tego czy tam był Prezydent czy tylko uchodźcy z Tiutiurlistanu).

                Sorki nie przetłumaczysz mi, ani pan Jedynak, że w tamtych warunkach, o których piloci WIEDZIELI, to co robili było optymalne i zapewniało komukolwiek maksymalną możliwe do uzyskania bezpieczeństwo czy nawet komfort lotu.
                • aw2139 Re: c.d ... odpowiedzi ... 14.11.13, 17:40
                  Dalsza rozmowa na ten temat nie ma sensu.
                  • absurdello No cóż ... 15.11.13, 12:32
                    wola rozmówcy ...
    • ludwik_7125 Re: Załogi były niedouczone i to od dawna !!!! 16.11.13, 08:06
      - Od 2006 roku do Smoleńska latano na kartach w których współrzędne są wg starego
      systemu SK-42 i jakoś nikomu to nie przeszkadzało ... -

      Nie przeszkadzało, bo nigdy nie zaistniała taka widzialność, jak w 2010. Do zlokalizowania lotniska nie trzeba dokładności metrów, a nie szukając warunków pogodowych z poprzednich
      lotów, podejrzewam, iż wszystkie lądowania to wizuale przynajmniej od wysokości kręgu.
      Olewano więc tę dokładność. W feralnym locie już samo zejście do tegoż kręgu to czysty
      bezsens.
      • aw2139 Re: Załogi były niedouczone i to od dawna !!!! 18.11.13, 09:02
        ludwik_7125 napisał:

        > - Od 2006 roku do Smoleńska latano na kartach w których współrzędne są wg stare
        > go
        > systemu SK-42 i jakoś nikomu to nie przeszkadzało ... -

        Wziąwszy pod uwagę, że dla lotniska nie było opublikowanego podejścia według GPS, a GPS w który wyposażony był samolot wskazywał błąd mniejszy niż 0,1NM nawet bez przeliczenia współrzędnych - tym bardziej to nie przeszkadzało.

        > Nie przeszkadzało, bo nigdy nie zaistniała taka widzialność, jak w 2010. Do zlo
        > kalizowania lotniska nie trzeba dokładności metrów, a nie szukając warunków pog
        > odowych z poprzednich
        > lotów, podejrzewam, iż wszystkie lądowania to wizuale przynajmniej od wysokości
        > kręgu.
        > Olewano więc tę dokładność. W feralnym locie już samo zejście do tegoż kręgu to
        > czysty
        > bezsens.

        Uważam, że nie jest to takie oczywiste jak twierdzisz. Po pierwsze, zniżanie się na prostej do MDH nie ma tutaj większego znaczenia, ponieważ ani prawo lotnicze, ani często wspominany tutaj RL nie zabraniał takiego manewru. A po drugie załogi wojskowe nader często latały na lotniska z takim wyposażeniem, więc wstawki, że olewano dokładność prowadzenia samolotu według NDB jest dla mnie niezrozumiałe. A do tego dołączyć błędne naprowadzanie i fakt, że samolot znalazł się pod ziemią zanim osiągnął pozycję bliższego markera tym bardziej nie wyjaśnia całego zdarzenia.
        • absurdello Re: Załogi były niedouczone i to od dawna !!!! 18.11.13, 15:56
          > Wziąwszy pod uwagę, że dla lotniska nie było opublikowanego podejścia według GP
          > S, a GPS w który wyposażony był samolot wskazywał błąd mniejszy niż 0,1NM nawet
          > bez przeliczenia współrzędnych - tym bardziej to nie przeszkadzało.

          Nie przeszkadzało przy dobrej widoczności ale przy próbie trafienia w lotnisko bez widoczności już niestety robiło swoje, szczególnie że duży Tu154m wymaga dużo precyzyjniejszego naprowadzania niż nawet GPS tam dawał. Oni po prostu liczyli, że z tych 50m może zobaczą ziemię i da się potem wylądować już wspomagając się wzrokiem (nie zakładam, że chcieli lądować na sam GPS, bo to by był zupełnie idiotyzm, o który ich nie posądzam).

          A co do braku procedur podejścia na GPS dla tego lotniska, to nic dziś nie znaczy. W końcu w Kodeksie Drogowym, też nie ma procedur wyprzedzania pod górę na zakręcie w tunelu, a jednak niektórzy to robią niejednokrotnie przeżywając ten eksperyment. Nie widzę więc przyczyny, że mieli by tego nie robić, do tego mając spore spóźnienie. :|

          > Uważam, że nie jest to takie oczywiste jak twierdzisz. Po pierwsze, zniżanie się na prostej
          > do MDH nie ma tutaj większego znaczenia, ponieważ ani prawo lotnicze, ani często
          > wspominany tutaj RL nie zabraniał takiego manewru.

          Sorki ale par. 48 (ten o lotach w warunkach NZP) ZABRANIA latania w takich strefach i nie ma żadnej delegacji do innego paragrafu zwalniającego z jego obowiązywania, a oni od ~400m (sądząc z tego co załoga Jaka mówiła o pogodzie) zniżali się BEZ WIDOCZNOŚCI, do lotniska, na którym widoczność na pasie, na CZTERY minuty przed rozbiciem, wynosiła ok. 200m czyli DZIEWIĘĆ RAZY PONIŻEJ minimów dla samolotu i pilota.

          W przypadku wlecenia w taką strefę ten paragraf nakazuje opuszczenie jej i odlot na zapasowe, a nie próbowanie na siłę czy może się uda obejść siły wyższe !

          Do tego dolny poziom chmur podany z Jak40 był PONAD DWA RAZY NIŻEJ niż obowiązująca wysokość decyzyjna, z której pilot MUSI zobaczyć ziemię by móc myśleć o lądowaniu.

          Czyli po co było to zniżanie skoro podane parametry mówiły wprost, że nawet z MDH (tej prawidłowej) nic nie zobaczą ???

          Do tego jeszcze jest ten paragraf 19, mówiący o obowiązku zaprzestania zniżania jeżeli na lotnisku warunki NIE GWARANTUJĄ BEZPIECZNEGO LĄDOWANIA i nie definiujący, że to przerwanie ma się stać dopiero przy wysokości decyzyjnej.

          Wszystkie informacje jakie miała załoga mówiły, że warunki w połączeniu z wyposażeniem lotniska NIE GWARANTUJĄ BEZPIECZNEGO LĄDOWANIA a nawet w ogóle LĄDOWANIA.

          - pogarszanie się pogody już w czasie lotu po kręgu,
          - podawany poziom widoczności na lotnisku, 400m spadające do 200m przy minimum 1800m,
          - podawany poziom pułapu chmur 50m przy decyzyjnej 100m lub 120m
          - podane wprost "Warunków do przyjęcia nie ma"
          - brak ILS-u na lotnisku
          - podwyższone wymagania co do bezpieczeństwa przewożonych osób, inst. HEAD
          - paragraf 48 zabraniający lotu i lądowania we mgle,
          - paragraf 19, punkt 23 nakazujący przerwanie podejścia przy braku możliwości BEZPIECZNEGO lądowania,
          - paragraf 23, punkt 16, że pilota obowiązują te minima, których ograniczające działanie wystąpi najwcześniej (a widoczność był DUŻO poniżej wszystkich TRZECH minimów i NIE BYŁO nawet prognozy na rychłe polepszenie)

          Powtórzę więc pytanie:

          Po co było to zniżanie skoro podane parametry mówiły wprost, że nawet z MDH (tej prawidłowej) nic nie zobaczą ???

          > A po drugie załogi wojskowe nader często latały na lotniska z takim wyposażeniem, więc
          > wstawki, że olewano dokładność prowadzenia samolotu według NDB jest dla mnie
          > niezrozumiałe.

          I lądowały w tak gęstej mgle jaka była 10.04 w Smoleńsku ????

          > A do tego dołączyć błędne naprowadzanie

          Tyle, że to naprowadzanie skończyło się 2.5km (2 mile morskie od KTA) od progu pasa gdy samolot był na wysokości ciśnieniowej 120m, a dalej co było, wg czego piloci lecieli ?????

          I w jaki sposób mimo tego złego naprowadzania, przy TAWS38 (710m od progu) byli 56m od osi, podczas gdy 1200m wcześniej przy TAWS37 byli ponad 100m od tej samej osi ????

          > i fakt, że samolot znalazł się pod ziemią zanim osiągnął pozycję bliższego markera tym
          > bardziej nie wyjaśnia całego zdarzenia.

          Ależ wyjaśnia, jeżeli zgodnie z zapisem dźwiękowym przyjąć, że:

          - wysokość mierzono radiowysokościomierzem od zmieniającego wysokość terenu
          (podnoszącego się)
          - załoga nie wiedziała, że teren w końcówce gwałtownie się podnosi.

          Wg mnie załoga nie planowała schodzić AŻ TAK nisko, tylko właśnie nie uwzględnienie, z powodu niewiedzy, ruchu pionowego terenu spowodowało tak niskie zejście, a raczej TAKIE ZBLIŻENIE SIĘ DO ZIEMI, bo tu było złożenie dwóch niezależnych zjawisk: opadania samolotu i podnoszenia się terenu.

          To podnoszenie się terenu dawało pozorny efekt spadania samolotu, jeżeli się oprzeć wyłącznie na odczytach nawigatora.

          Samolot opadał ok. 7m/s i to widzieli piloci na wariometrze.

          Teren pod nim podnosił się ok. 5m/s i tego załoga nie widziała.

          Czyli w sumie samolot ZBLIŻAŁ się do terenu z prędkością ~12m/s co widział RW oraz
          korzystający z jego pomiarów TAWS.

          Co do nieznajomości terenu, to ona wynika wprost z tego czego NIE MA w rozmowach, a tam nie ma NIC o SKARPIE, ZBOCZU, PODNOSZENIU TERENU lub czymkolwiek w tym sensie.

          Czy można przyjąć, że piloci zniżający się we mgle i planujący zejście pod chmury, nie rozpatrywali zabezpieczeń przed ewentualnym przytarciem o coś ??

          To, że zejście do 50m zaplanowano już na górze wynika, z realizowanej ścieżki, braku komend przy dochodzeniu do 100m czy temu, że NIKT z CZŁONKÓW ZAŁOGI nie zdziwił się, że TAK NISKO SCHODZIMY w takiej MGLE, to znaczy, że wszyscy, z mechanikiem włącznie wiedzieli co będzie robione.

          Mechanik też ma wysokościomierz ciśnieniowy, więc musiał widzieć, że schodzi on sporo poniżej 100m i potem dochodzi on do ZERA jeszcze przed odezwaniem się markera I NIC NIE POWIEDZIAŁ.

          Mechanik też ma wariometr ciśnieniowy, więc musiał widzieć prędkość ZNIŻANIA i NIE ZAPYTAŁ: "dlaczego schodzimy 7-8m/s a nie 3.6-4m/s.?", a w końcu to nie był jego pierwszy lot.

          Mechanik mający w zakresie obowiązków kontrolę nad silnikami, NIE ZAPYTAŁ dlaczego nie przestawiamy silników na ciąg startowy, ani w okolicy 100m ani nawet po komendzie "ODCHODZIMY" chociaż instrukcja samolotu ŚCIŚLE DEFINIUJE kiedy to należy zrobić, jak zameldować i co zrobić jak się dźwignie zatną.


          POMROCZNOŚĆ JASNA CZY TEŻ CELOWE DZIAŁANIE ZAŁOGI, która po prosto nie wszystko uwzględniła w projektowanym manewrze z powodu niepełnej wiedzy o terenie ?
          • aw2139 Re: Załogi były niedouczone i to od dawna !!!! 18.11.13, 16:34
            Ale p..sz bzdury. Rozmawialiśmy o podejściu GPS i współrzędnych - wyłożyłeś się wówczas, a teraz to powtarzasz okazując totalny brak znajomości tematu i zasad wykonywania lotów. I o czym Ty bredzisz mówiąc, że na wysokości około 50m mieliby szukać ziemi, gdy byli ostrzeżeni, że podstawy były znacznie niższe? To samo było o NZP o czym również rozmawialiśmy wielokrotnie, ale rzeczowe argumenty do Ciebie nie trafiają.
            Przestań wystawiać się na pośmiewisko, a dalsza rozmowa z Tobą nie ma sensu "geniuszu".
            • absurdello Re: Załogi były niedouczone i to od dawna !!!! 18.11.13, 18:59
              Przeczytaj sobie fragment transkrypcji rozmów z kokpitu dotyczący rozmowy drugiego pilota z por. Arturem "Małomównym" Wosztylem i porównaj:

              - CO ON POWIEDZIAŁ DO mjra GRZYWNY

              a co minutę później mjr GRZYWNA przekazał dowódcy, który tej rozmowy nie słyszał

              czy tam jest jeszcze mowa, że podstawy są PONIŻEJ 50 i GRUBO ????
              • aw2139 Re: Załogi były niedouczone i to od dawna !!!! 19.11.13, 08:32
                Jak powiedziałem wcześniej - dalsza rozmowa w tym temacie nie ma sensu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka