vladexpat
16.04.10, 12:17
L. Kaczyński był jak Churchill, politykiem walki a nie konsensusu.
Zmarły prezydent byłby z pewnością właściwym przywódcą na czas wojny.
Miał pecha, że za jego kadencji wojna nie wybuchła. Ale niekorzystny
zbieg okoliczności nie może przecież być powodem niedocenienia jego
potencjalnych zasług. Stąd pochówek na Wawelu uzyskuje dodatkowe
uzasadnienie. Przecież Obama dostał pokojowego nobla za to, co dopiero
ma zrobić.