IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.10, 19:09
Od wielu lat orgazmy :(.
Seks w sumie sprawia mi przyjemność bez orgazmów. Mam prawdziwy orgazm raz na 10 udawanych. Czuję się jak świnia, że okłamuję partnera, ale nie potrafię przestać :(.
Nie mam problemów z osiągnięciem orgazmu przy pomocy stymulacji wibratorem, również wtedy gdy za "sterami" siedzi mój partner. Podczas tradycyjnego stosunku szczytowanie nie zdarza mi się często... Podczas seksu oralnego również nic :(.

Co się dzieje? Niby jestem podniecona, mamy warunki, atmosferę, a ja nie mogę :(.
Zaplątałam się w tym udawaniu :(

Obserwuj wątek
    • angielski_kochanek Re: Udaję... 04.11.10, 19:43
      A próbowaliście na jeźdźca, gdzie to Ty możesz wszystko kontrolować?
      • Gość: Beata Re: Udaję... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.10, 19:55
        Tak.
        Faktycznie, ta pozycja daje mi największą satysfakcję (chociaż i tak stosunkowo rzadko), zwłaszcza, gdy leżę na nim płasko. Tak jakbym potrzebowała silnego stymulowania łechtaczki. Zastanawiam się czy nie wynika to z przegięcia w używaniu wibratora...
        • Gość: . Re: Udaję... IP: *.chello.pl 04.11.10, 20:57
          Jak przeginasz z wibratorem, to rzeczywiście mogłaś się przyzwyczaić do bardzo konkretnych i specyficznych bodźców, dlatego inne - te, których wyłącznym autorem jest Twój partner- rzadko doprowadzają Cię na sam szczyt. Wtedy teoretycznie powinno pomóc całkowite odstawienie wibratora i próby przestawienia się na te inne bodźce. Toeretycznie, bo w praktyce bywa różnie...

          A jeśli chodzi o udawanie orgazmu, to mogę jedynie wspołczuć kanału, w jaki wpadłaś :-( Może ekspert coś sensownego podpowie.
    • ewa.zeromska Re: Udaję... 04.11.10, 22:25
      Beato, Nie będę cię przekonywać, że to co robisz jest bez sensu, bo to wiesz, lepiej ode mnie. Pytanie jest - po co to robisz? Co to ci załatwia?
      Już pomijam smutny fakt, że oszukujesz partnera, ale przede wszystkim oszukujesz siebie. Nie masz orgazmu, bo ci sie nie chce zrobić wysiłku, żeby odejść od wyćwiczonego nawyku - orgazmu z wibratorem. Tak się nauczyłaś i tak masz. Mało tego, wciągnęłaś w to partnera, a jemu na pewno nie jest miło, że jest w stanie dostarczyć ci orgazm jedynie "trzymając ster". Chyba nie tak trudno wyobrazić sobie jak to działa na jego samoocenę. Prawda?
      Jeśli chcesz coś zmienić, to schowaj wibrator i naucz się nowej reakcji na nowy bodziec, czyli na mężczyznę.
      Niestety, to trzeba cierpliwie ćwiczyć. Nie da się tak zaraz, natychmiast, dlatego mówię o wysiłku.
      To nawet nie jest twoja wina, nie zrobiłaś tego specjalnie. Po prostu każda kobieta orgazmu uczy się, a ty nauczyłaś się go z wibratorem, więc pora na nową naukę.
      Powodzenia
      • Gość: Gravgon Re: Udaję... IP: *.mofnet.gov.pl 05.11.10, 10:47
        Co sie dziwisz jak od lat masz zabawke to jest standard ze ciezko dojsc kiedy sie uzywa robocika teraz pozostaje ci propozycja robocik + facet ;)
        • Gość: Beata Re: Udaję... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.10, 11:08
          Wszystko fajnie tyko, że wibrator mam od ponad roku, a z orgazmem problemy od kilku lat :(.
          Może ja za bardzo chcę?
          Zauważyłam, że jak jestem na lekkim rauszu łatwiej mi orgazm osiągnąć.

          Zastanawiam się czy może mieć znaczenie fakt, że 4 lata temu zostałam zdradzona. Jestem nadal z tym samym facetem, ufam mu, jest ok.
          Czasami czuję jakbym chciała za wszelką cenę pokazać mu jaki jest dobry w łóżku, do jakiego "szału" mnie doprowadza, że jest nam w łóżku świetnie i nie ma potrzeby by szukał kogoś na boku. Nie wiem, popieprzone to wszystko. Czuję się strasznie sfrustrowana ;(((.
          • ewa.zeromska Re: Udaję... 06.11.10, 15:57
            Po alkoholu przestajesz się napinać, kontrolować i wsłuchiwać w siebie, czekając na moment zbliżającego się orgazmu. Rzeczywiście, za bardzo chcesz.
            Już kiedyś to napisałam, ale powtórzę. To nie jest tak, że orgazm daje kobiecie szczęście. To szczęsliwa kobieta osiąga orgazm. A zatem więcej luzu, mniej nerwowego "chcenia", mniej kombinowania. Po prostu, poddaj się i podążaj za reakcjami ciała, a będzie lepiej.
            Pozdrawiam
      • jesod Mała uwaga 05.11.10, 12:29
        ewa.zeromska napisała:
        > wyćwiczonego nawyku - orgazmu z wibratorem. Tak się nauczyłaś i tak masz. Mało
        > tego, wciągnęłaś w to partnera, a jemu na pewno nie jest miło, że jest w stanie
        > dostarczyć ci orgazm jedynie "trzymając ster". Chyba nie tak trudno wyobrazić
        > sobie jak to działa na jego samoocenę. Prawda?

        Pani Ekspert, bez urazy proszę, ale to nie tędy droga, aby w autorce postu wzbudzać poczucie winy.... :)
        Warto uświadomić mechanizm osiągania jej orgazmów, jednak wskazywanie, że to jej wina nie jest najlepszą drogą do pozytywnej terapii. Dziewczyna ma potrzeby seksualne, a czując je nauczyła się je w jakiś sposób zaspokajać. Nie wiemy, jakie możliwości (walory) posiada jej partner i ona sama, chodzi mi tutaj o aspekt fizyczny i psychiczny, a przecież jedno i drugie w seksie bardzo się ze sobą łączy.

        Być może samo korzystanie z wibratora dawało jej największy komfort wyluzowania i właśnie dzięki niemu osiąga/osiągała spawnie orgazm. W kontaktach z partnerem być może jest o wiele bardziej spięta, bo właśnie ma poczucie, że powinna mieć ten orgazm, sprawdzić się jako kobieta, spełnić się wobec partnera, sprawić mu przyjemność itd. ..... A więc wprowadza się sama, wcale tego nie chcąc w stan blokady, bo im bardziej chcesz - tym mniej z tego wyjdzie. Fakt oczekiwania/przymuszenia uniemożliwia i powoduje stres, a co za tym idzie przekonanie, że i tak nic z tego nie będzie. Błędne koło, ale mechanizm reakcji się utrwala.

        Tymczasem autorka bardziej potrzebuje klasycznego wyluzowania i odprężenia, by cieszyć się igraszkami z partnerem, spokojnie go przeżywać, skupić się na odczuwaniu przyjemności, a dzieki temu właśnie osiągać orgazm, a nie kontrolować ciągle, co się dzieje.
        Ważne są tutaj zachowania partnera również... Jeśli pomaga osiągnąć jej orgazm przy pomocy wibratra to może oznaczać, że stara się i zależy mu na doznaniach partnerki.
        Ważne jest to, aby potrafili bawić się ze sobą i osiągać zadowolenie z tych wzajemnych kontaktówe, a reszta być może przyjdzie w sprzyjających warunkach, bo mają szanse nauczyć się siebie i wzajemnie odblokować. Muszą tylko na tym spokojnie popracować.

        Natomiast wytykanie autorce, że używając wibratora we wzajemnych zabawach w łóżku obniża samoocenę jej partnera jest najlepszą drogą do zablokowania jej seksualności, frustracji, obniżenia jej samooceny oraz ogromnego poczucia winy, że to przez nią jest nie tak, jak być powinno.
        Komuś, kto wpada w depresję, nie mówi się przecież: "węź się w garść i zrób ze sobą porządek" - bo to go nie uleczy i wcale mu nie pomoże.

        Pozdrawiam.
        • labadine Re: Mała uwaga 05.11.10, 19:04
          Jedno jest pewne,bez partnera sama nic nie zrobisz
    • zielonomorski Re: Udaję... 07.11.10, 08:08
      O kurcze... czyli jednak prawda, kłamstwo ma krótkie nogi, długi nos (ale rysopis !!! :))))) oraz na kłamstwie daleko się nie zajedzie...
      Przestań udawać. Nigdy sie nie przyznaj, że udawałaś - ale przestań z dnia na dzień. Mąż zapyta co sie dzieje - powiesz, że nie wiesz, że też się zastanawiasz... I stopniowo cos zmianiacie, pracujecie nad problemem. Teraz musisz to odkręcić! Nieładnie chłopa kantować! Biedak... myśli ,że zadowala żonę... a tu taka ściema! Kobieto! To nie jego oszukałaś, ale sama siebie. Ty padłaś ofiarą tych kłamstewek, jak widzisz! Czas zacząć pielęgnowanie roślinki, którą zasuszyłaś, udawałaś, że lejesz wodę - a oszukiwałaś i było ki;lka kropelek!!!! Roślinka zżółkła!!!

      Miłej niedzieli! i powodzenia. Zbyt piękne i ważne to co łączy ludzi w sypialni, żeby kłamać... :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka