Wspierac czy Pogonic?

04.01.11, 15:26
Mój narzeczony we wrześniu stracił pracę. Od tego czasu bardzo aktywnie poszukiwał pracy i chodził na wiele spotkań. Pod koniec Listopada dostał 3 oferty pracy i ku mojemu zdziwieniu przyjął mniej płatna i z poza swojego obszaru doświadczenia. Przymknelam na to oko bo wierzył że w tej pracy bedzie się mógł rozwijać...niestety okazało się inaczej i mój narzeczony jest tym bardzo zirytowany. Jest wkurzony do tego stopnia że zapowiedział mi że jeśli nic się nie zmieni to pod koniec stycznia składa wypowiedzenie! Mamy jakieś oszczędności ale też plany na ten rok: ślub i mieszkanie, wakacje.. Nie chce żeby rzucał ta pracę od razu za nim nie znajdzie czegoś innego. Z doświadczenia wiem że lepiej szukać pracy mając jakąś bo znalezienie dobrej pracy może zająć kilka miesięcy przez które przejemy nasze oszczednosci! Czy mam go wspierać czy postawić sprawę ostro i zagrozić np że ją też rzucam pracę bo mi nie do końca się podoba..?
    • aasia_27 Re: Wspierac czy Pogonic? 04.01.11, 15:54
      Witaj
      ja uważam, ze oswiadczenie ze Ty tez rzucisz prace bo Ci sie nie podoba to takie dziecinne. Uwazam, ze powinnaś Go skłaniac do szukania nowej pracy, ale nie rezygnowania z dotychczasowej. Zrezygnuje jak bedzie miał inna.i tu trzeba porozmawiac w spokoju i z rozsądkiem. Nie wiem jak On do tego podchodzi- czy tylko narzeka, czy naprawde jest zirytowany. Bo wiesz zawiedziony mocno człowiek,moze stac sie "upierdliwy" w domu.
      Także spokojna rozmowa.
      • izolda_izolda Re: Wspierac czy Pogonic? 04.01.11, 16:05
        Zgadzam się. To jest bardzo meczace. Wiem że powinnam porozmawiać spokojnie ale on już OŚWIADCZYŁ że niezależnie od rozwoju sytuacji składa wypowiedzenie. Moim zdaniem to takie zachowanie jest dziecinne i zostawia mnie sama z utrzymaniem nas i spłata(jego) kredytów! W dodatku tłumaczenie mu że powinien najpierw znaleźć coś innego to jak grochem o sciane:( Jestem już zmęczona.
        • aasia_27 Re: Wspierac czy Pogonic? 04.01.11, 16:12
          A co On na to, ze to Ty bedziesz spłacac jego zobowiązania?Wiadomo ze trzeba sobie pomagac, ale czy aby On nie jest za wygodny?to chciałabym sprawdzic, wiedziec.
          • izolda_izolda Re: Wspierac czy Pogonic? 04.01.11, 16:32
            Będę z nim dopiero o tym rozmawiać ale z 99% powie że ma oszczednosci i że za jakiś czas coś znajdzie. Wkurza mnie bo on się po pierwsze za łatwo poddaje i nie wierzy że mu się coś w zyciu uda. Ją zawsze byłam realna optymistka i nie boję się podejmować wyzwań. On z kolei obawia się zmian i nowych sytuacji i jednocześnie poddaje się bez walki. Przez to że on widzi wszystko w czarnych kolorach zaczynam się bać! Może źle wybrałam? Może on nie jest w stanie zapewnić mi bezpieczeństwa..? A może ją za dużo wymagam i jakoś nieświadomie go dobijam? Jakieś pół roku temu kazałam zapisać się mu na prawo jazdy (31lat) i mimo że niebardzo czuł się na siłach to zrobił kurs i teraz próbuje zdać egzamin. Problemy z jego samoocena nasilają się kiedy nie zdaje. Wtedy popada w jakiś dziwny stan i wszystko sobie obrzydza a ją tego słucham i mam wrażenie że on traci przez to w moich oczach..
            • bmwracer Re: Wspierac czy Pogonic? 04.01.11, 18:34
              To wyglada ze macie teraz wspaniala okazje aby pokazac jak potraficie rozwiazywac problemy, robic kompromisy dla wspolnego dobra i podejmowac decyzje. Jak sie teraz nie dogadacie to niestety nie chce cie smucic ale lepiej juz nie bedzie....
    • potwor_z_piccadilly Re: Wspierac czy Pogonic? 04.01.11, 17:47
      izolda_izolda napisała:

      > ! Mamy jakieś oszczędności ale też plany
      > na ten rok: ślub i mieszkanie, wakacje..

      Brydżowe powiedzenie "karta płacze, ale bije".
      - Plany bezwzględnie odłóż na bliżej nieokreślone potem.
      - Póki jesteście obok, swoją kasę w tym przypadku trzymaj przy tyłku, bo jeśli inwestować to w pewne interesy, a o przejadaniu jej to już nie ma mowy.
      - Daj sobie na wstrzymanie, nie wtrącaj się i czekaj w milczeniu bo jesteś w bardzo niewygodnej sytuacji. Twoje zaangażowanie w jego sprawy bezwzględnie skończy się twoją porażką. Jeśli mu się uda zarzuci ci z dumą, a nie mówiłem. Jeśli da ciała to dla odmiany powie że to twoja wina bo mu w głowie namieszałaś.
      Takie czasy i takie życie, niech się wyrabia w swojej męskiej roli wicia gniazda, a ty gdy przyjdzie czas ocenisz jego starania.

    • ewa.zeromska Re: Wspierac czy Pogonic? 04.01.11, 20:34
      Posłuchaj, dla faceta dwie rzeczy sa najważniejsze w życiu - praca i sprawność seksualna. Kolejność obojętna.
      Zatem wspieraj go w jego poszukiwaniach miejsca pracy, racjonalizuj jego emocje i nie obrażaj się. Nie krzycz, nie mów, że jest głupi i nieodpowiedzialny.
      Oczywiście, to nie może trawać w nieskończoność. Myślę, ze on sam wie, jakie macie wydatki i pewnie denerwuje się sytuacją.
      Masz rację, że lepiej zmieniać pracę na inną, niż na nic, ale tłumacz mu to spokojnie, serdecznie, bez tonu nakazu.
      Myslę, że jest w tobie niepokój, o którym nie mówisz.
      Czy sadzisz, że nie zależy mu na ślubie i chce to odwlec, a ewentualny brak pracy jest ddobrym pretekstem?
      Pozdrawiam
      • potwor_z_piccadilly Re: Wspierac czy Pogonic? 04.01.11, 21:19
        ewa.zeromska napisała:

        > Posłuchaj, dla faceta dwie rzeczy sa najważniejsze w życiu - praca i sprawność
        > seksualna. Kolejność obojętna.

        Znaczy ja nie jestem facetem bo dla mnie praca jest środkiem nie celem.
        Co do sprawności seksualnej to mniejsze znaczenie ma sprawność a większe metoda poprzedzona zabiegami wstępnymi.
        Wracając do tematu, to ja pozwalam sobie podtrzymać radę zachowania ostrożności i lekkiego dystansu. To młody facet i możliwe że ludzie z niego będą, lecz rzucać robotę w ciemno to prosta droga do syndromu Fredka Kiepskiego. Tu trzeba zastosować taktykę wojskową. Jak się cofać, to na z góry upatrzone pozycje.
      • jesod Prosty chłop 04.01.11, 21:20
        ewa.zeromska napisała:
        > Posłuchaj, dla faceta dwie rzeczy sa najważniejsze w życiu - praca i sprawność
        > seksualna. Kolejność obojętna.

        Jestem zdumiona!
        Toż to prostsze niż budowa cepa..... :) Hmmm...
        Czyli, o ile dobrze zrozumiałam, mężczyznę kompleksowo da się sprowadzić do roli chłopa pańszczyźnianego.... Wystarczy mu trójpolówka, która de facto trzyma go przy życiu.



        • ewa.zeromska Re: Prosty chłop 05.01.11, 13:03
          Tego zdania nie należy rozumieć nadmiernie dosłownie. Chodzi o to, że dla mężczyzny sprawdzenie się w pracy jest bardzo, bardzo ważne. Na ogół mężczyźni dużo gorzej znoszą zawirowania w pracy, niż kobiety. Facet niepracujący sam siebie ocenia niezwykle nisko.
          Podobne z seksem. Sprawność - czyli wszystko w tej materii.
          Jeśli mężczyzna ma kłopoty z seksem to ma poważne problemy z zaakceptowaniem siebie.

          Nie znaczy to oczywiście, że inne sprawy mężczyzn nie interesują, ale te dwie domeny są najważniejsze i chyba potwierdzi to każdy facet, jeśli chwilkę się nad tym zastanowi.
          Pozdrawiam
          • urko70 Re: Prosty chłop 05.01.11, 13:18
            Czyż to nie dowód na takie wlasnie uwarunkowania biologiczne? Mówiąc bezpośredcnio: zapładniać i zapewniać zasoby do życia.
          • to.niemozliwe Re: Prosty chłop 06.01.11, 04:39
            Nie potwierdze, Pani Ewo :-)
            Poped seksualny jest silny, uwarunkowany biologicznie - owszem, to jasne. Ale przymus rywalizacji (tez zawdzieczany przodkom) objawia sie daznoscia do uzyskania poczucia przewagi nad innymi w jakiejs dziedzinie zycia, ale nie jedynie pracy.
            Pani tak bedzie twierdzic, jesli w Pani zwiazku mezczyzna sie realizuje w pracy, odnosi sukcesy, a Pani go podziwia.
            Gdyby zrodlem absolutnej satysfakcji dla mezczyzn byla praca i seks, to nie istnialby problem mezczyzn osiagajacych silna i satysfakcjonujaca pozycje zawodowa, majacych zaspokojone potrzeby seksualne i .... gleboko nieszczesliwych.
            Czyli az tak prosci, to my nie jestesmy. ;-)
            Chcialem tez zauwazyc, ze radzenie forumowiczce, co ma zrobic z niepewnym partnerem bez pobieznej znajomosci jego profilu osobowosci jest mocno ryzykowne. Chyba, ze chodzi o to by utwierdzic ja w roli Wybawcy.
            Pozdrawiam :-)
          • bmwracer Re: Prosty chłop 06.01.11, 16:37
            Zwykle zgadzam sie z Pani opinia ale tym razem to chyba zbyt pochopne uogolnienie.
            Wygada na to ze jestesmy prymitywnymi samolubnymi samcami o niezdrowych ambicjach.
            Moze sie do odnosi do facetow ale moze powinnismy mowic o tym co jest wazne dla mezczyzn i odwroznic te dwie definicje? W imieniu mezczyzn delikatnie protesuje.

            Dla mezczyzn praca jest wazna ale orocz ambicji i popedu seksualnego mezczyzni rowniz posiadaja rozsadek i potrafia myslec oraz wybierac. Nie zgadzam sie rowniez ze stwierdzeniem ze niepracujacy mezczyzni oceniaj siebie tak zupelnie nisko - moze w niektorych srodowiskach i na pewno nie wszyscy -nawet osmiela sie twierdzic ze na pewno nie wiekszosc. Sam bylem pare razy bez pracy, mam kolegow bez pracy, zmieinalem prace z roznych powodow wlacznie z tym gdzie podjalem prace na znacznie nizszej i nie prestizowej pozycji i to tylko dlatego ze wzgledu na dobro wspolne... mialem prace "na gorze" super platna ktora wymagala niestety czestych wyjazdow i na prosbe zony (tak, wlasnie..uwazala ze te czeste rostania nie sa dobre dla naszego malzenstwa ani rodziny i lepiej mniej miec pieniedzy niz sie podzileic duza kasa w przypadku rozwodu) zmienilem na prace mniej platna ale blisko i z pespektywy czau uwazam ze byla to wlasciwa decyzja. Na pewno byla to nielatwa decyzja na poczatku ale potrafilem sie przyjrzec sytaucji, przmyslec, zaakceptowac te zmiane jako moja wlasna decyzje.
            Jesli sie ma dobra komunikacja, wsparcie i zaufanie to nie jest takie trudne - wazne aby moc ocenic co naprawde w zyciu sie liczy
            To ze jest sie czasami bez pracy zawsze ladowalo mnie dodatkowa energia, powodowalo ze musialem odnowic nowe kontakty, nauczyc sie nowych rzeczy a jednoczesnie miec szanse na cos innego - ciekawszego.
            Sprawnosc sesualna to podbna sprawa - nie wazne jakim sie jest jesli sie jest w zwiazku i obie strony sa szczerze zadowolone .
          • jesod Re: Prosty chłop 06.01.11, 17:19
            ewa.zeromska napisała:
            > Tego zdania nie należy rozumieć nadmiernie dosłownie.

            Nie usiłowałam go zrozumieć dosłownie. Nawet nie próbowałam, bo wiem, że nie jest ono prawdą.
            Mężczyzna jest nie mniej skomplikowaną istotą od kobiet, ale owa "komplikacja" na pewno też nie dotyczy całej populacji, dlatego jestem przeciwna wrzucaniu wszystkich do jednego worka i generalizowaniu podsumowań.
            Każdy człowiek to inne bajka, choć wiele cech bywa wspólnych i w różnych kombinacjach.

            Tutaj np. mamy kabaretową kwintesencję mężczyzny, ale... czy tylko mężczyzny? :)

            www.youtube.com/watch?v=_G2ULvpwvkk




    • Gość: lallalala Re: Wspierac czy Pogonic? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.11, 12:09
      Pogonic, kurde co to za chlop, no bez przesady, jak to wspierac ile? A jak nastepna mu sie nie podoba to tez rzuci? A kto bedzie placil kredyty itd. Gowniarz i tyle.
    • urko70 Re: Wspierac czy Pogonic? 05.01.11, 13:14
      W moim odczuciu jego zachowanie jest nieodpowiedzialne, szczególnie uwzględniając wiek.
      Bardzo mi się podoba pomysł "w takim razie ja też się zwalniam".

      Jak jest z pracą wiadomo, ale jesli już coś znalazł, jesli mu to nie odpowiada, to niech szuka dalej a dopiero potem się zwalnia.

      Polecam zastanowić się nad wchodzeniem w związek z osobą która powinna byc juz choć troszkę dojrzała, a zachowuje się wręcz przeciwnie. Potem będzie za późno.

      Niestety drogie panie: chciałyście przejmować coraz więcej męskich cech to i faceci coraz częsciej przejmują żeńskie cechy. Teraz nie musi być zamożny żeby zakłądac rodzinę - i takie potem kwiatki się pojawiają.
      • Gość: Gość Re: Wspierac czy Pogonic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.11, 10:04
        Mój ex przez dwadzieścia dwa lata życia w związku małżeńskim stale miała nieodpowiednią pracę, zwalniał się i szukał innej. Nie myślał o potrzebach domu, dzieci, stale był biedny i pokrzywdzony przez pracodawców. Rozwiodłam się. Myślałam, że weźmie się w garść, bo musi zatroszczyć się o swój byt. Niestety dalej jest tak samo. Nie ma pieniędzy na nic a co dopiero, żeby pomóc ożenić syna czy pomóc drugiemu synowi w finansowaniu studiów. Odradzam związek z mężczyzną o lekkim podejściu do pracy.
        • Gość: mmm Re: Wspierac czy Pogonic? IP: 94.254.202.* 06.01.11, 17:59
          a pani ksiezniczka autorka to chyba nigdy w porzadnie kopa zawodowego nie dostala ?
          nie wie co to zanczy mobbing, szykoanowanie, zaszczucie w pracy , mozliwe ze prowokowanie lub wrecz namawianie do łamania parwa, moze cos mu w tej pracyt zagraza itp itp

          rzuciliscie sie chlopa a nikt nie pmyslal ze skoro tak radykalnie mowi ze odchodzi to zanczy ze moze miec naprawde powazne powody

          za to pani ksiezniczka bredzi cos o poczuciu bezpieczesntwa
          autorko - chcesz byc zabezpieczona finansowo - to zawijaj rekaw i pracuj na siebei a nie pasozytuj na facecie
          jego kredyty to jego sparwa , ty ich nie musisz spłacac ale juz trzesiesz sie ze forsy nei wystarczy
          nie umiesz sama zarobic na siebei ?- to nie masz prawa oceniac innych

Pełna wersja