idę w stronę ognia

03.12.11, 08:58
Żyję, jem, oddycham, chodzę do kibla, patrzę w lustro na ten worek kości, tłuszczu, mięsa, gówna. I ciągle żyję, wbrew sobie. Urodziłem się w rodzinie patologicznej. Podwójnie. Zawsze tak mam że dostaję 2 razy. Alkohol lał się strumieniami, awantury, bicie, spanie po szopach, stogach siana. W 8 klasie zacząłem bic oprawcę, jednego. Nienawidziłem się za to. Nienawidziłem tego domu, miejsca, punktu na mapie. Poznałem dziewczynę. Dużo później. Zapierała mi dech. Nigdy do końca Jej nie powiedziałem skąd się wywodzę. 2 lata szczęścia, ostatni rok mogłem tylko patrzec jak ode mnie odchodzi. Brak pracy, praca na czarno lub za nędzne pieniądze. Miała dośc czekania aż będzie lepiej. Nawet Ją rozumiem choc wyrwała mi serce żywcem. Po roku się zeszliśmy. Zacząłem pracę w Holandii. Ona studia w Warszawie. Koniec ten sam. 6 długich lat dochodziłem do siebie. Wyjechałem z kraju nienawidząc go. Nie chcąc nigdy tutaj wrócic. W 2007 poznałem inną dziewczynę. Ona w Polsce z dzieckiem, ja tam. Zaangażowała się bardzo, ja pamiętając ciągle słowa poprzedniej o wielkiej przecież miłości traktowałem to ostrożniej. Miałem wrócic lecz ciągle odkładałem to na później i później i później. Moje jedyne źródło utrzymania, pomaganie matce itp. Starałem się około pół roku byc w Polsce, pół roku tam. Zmarła Jej mama. Byłem akurat w Polsce. Niestety po miesiącu musiałem wracac do pracy. Powiedziałem że powinna byc silna, że nie mogę zostac. Wiem że mi nie wybaczyła. Angażowałem się coraz bardziej i nagle zauważyłem że zasłoniła poprzednią dziewczynę. Znów miałem dla kogo życ. Kochałem Ją ale trudno mi było podjąc decyzję o wspólnym zamieszkaniu. Mój wzorzec domu, rodziny to piekło. Podjąłbym ją w końcu. Wróciłem rok temu w listopadzie. Miałem wracac w styczniu do pracy ale w dzień wyjazdu powiedziałem nie. Spróbuję w Polsce. Szukałem pracy mając w cv napisane 8 lat za granicą. Nikt ze mną nie chciał gadac. Miała byc praca u kumpla w firmie, niestety przedłużało się to. W maju zacząłem wyprzedawac swoje rzeczy. W końcu stwierdziłem że dośc, telefon do Holandii i na 2 dzień praca. A moja ukochana? Po 2, może 3 tygodniach był inny. Zerwała ze mną przez gadu. Do innego przyznała się mojemu przyjacielowi, nie mi. Teraz jest szczęśliwa z nową miłością a ja jakbym nigdy nie istniał. Zawsze mówiła że miłośc jest tylko jedna. A ja? Nikomu i w nic już nie wierze. Mam dośc. Ciagle żyję, jem, oddycham.....
    • gomii Re: idę w stronę ognia 03.12.11, 09:37
      Kurcze-niektórzy mają jeszcze gorzej niż ja. A próbowałeś poznać dziewczynę za granicą, tam gdzie pracujesz?
      • rocker74 Re: idę w stronę ognia 03.12.11, 10:42
        Nie. Zawsze chciałem miec rodzinę i dziecko mimo obaw a skończyłem rejestrując się na sex czatach. Porażka. Nie chcę byc z nikim. Teraz bym już zdradzał a nie chcę żeby ktoś przeze mnie płakał. Koniec historii.
        • landrynka.pl Re: idę w stronę ognia 03.12.11, 11:57
          rocker74 napisał:

          > Nie. Zawsze chciałem miec rodzinę i dziecko mimo obaw a skończyłem rejestrując
          > się na sex czatach. Porażka. Nie chcę byc z nikim. Teraz bym już zdradzał a nie
          > chcę żeby ktoś przeze mnie płakał. Koniec historii.

          Widac, ze jestes dobrym czlowiekiem, poniewaz nie chcesz ranic,
          nie chcesz aby ktos przez Ciebie plakal. Jestem pewna, ze poznasz
          kogos wartego Twojej uczciwosci i Twojej milosci.
          Nie wchodz na te czaty, bo staniesz sie taki, jak niemal wszyscy
          (gonitwa za mlodym cialem, brak zainteresowania czlowiekiem
          i jego dusza), a jeszcze nalezysz do wymierajacej mniejszosci,
          jednak wkrotce takie postepowanie Ciebie zmieni, a byloby szkoda....
          Trzymaj sie dzielnie! :-)


          (ja tez przezylam cos podobnego, tez dzisiaj nikomu nie wierze,
          i mysle, ze nie warto dawac siebie calego komus, kto na to nie
          zasluguje i nie docenia)

          I.Babel napisal takie madre zdanie: "Zadna łza nie stepila noza"
          Ty tych osob nie zmienisz, one zawsze beda oszukiwaly, krecily,
          ale Ty mozesz zachowac swoja godnosc i byc prostolinijnym
          czlowiekiem.
    • gomii Re: idę w stronę ognia 03.12.11, 12:15
      Rzeczywiście te sex czaty to nic dobrego. Szkoda tam wchodzić. Ale jest naprawdę całe mnóstwo wartościowych kobiet, one też szukają kogoś, kogo mogą pokochać. Każde następne złe doświaczenie powoduje w nas bunt,poczucie że nie warto się starać. Ja nadal chcę próbować pomimo też ewidentnie złych doświadczeń. Są portale towarzyskie, gdzie możbna tylko pogadać. Może badoo? Nie wiem, za mało to znam, ale spróbować można.
      • beatkaa32 Re: idę w stronę ognia 03.12.11, 13:45
        Po burzy zawsze wychodzi słońce... gdzieś czeka na Ciebie wielka miłość... nie zalamuj się:) będzie dobrze:) pozdrawiam
    • Gość: ... Re: idę w stronę ognia IP: *.dynamic.chello.pl 03.12.11, 14:04
      No cóż, może okazać się, że do końca życia będziesz przyciągał nieszczęścia - jeśli nic ze sobą nie zrobisz. Możesz się do usranej śmierci użalać nad sobą i nad tym, jaki to świat jest zły i kobiety podstępne, a możesz też pójść na terapię DDA i odciąć ogon, który się za Tobą ciągnie. Pozbyć tego, co każe Ci podejmować takie, a nie innne działania, który każe Ci wybierać takich, a nie innych ludzi.

      Nie jesteś winny temu, że urodziłeś się w dysfunkcyjnej rodzinie, ale jesteś odpowiedzialny za to, żeby tej dysfunkcji dalej nie hodować.
      • spawacz.drewna Re: idę w stronę ognia 04.12.11, 21:08
        Jak widze teks to przyciaganiu nieszczesc to noz mi sie otwiera. Skonczcie tymi bredniami.
        A gosciu niech na terapie idzie, inaczej powieli wzor, ksiazkowy przypadek.
        • Gość: ... Re: idę w stronę ognia IP: *.dynamic.chello.pl 05.12.11, 14:47
          No przecież właśnie o tym pisałam. Przez "przyciąganie nieszczęść" rozumiem dokładnie "powielanie wzorów".

          Autor żali się i nie wie, dlaczego akurat jemu trafiają się "złe kobiety" i dlaczego "przyciąga nieszczęścia". A to tylko jego własne wybory - "powielanie wzorów".
    • ewa.zeromska Re: idę w stronę ognia 03.12.11, 18:42
      Skoro układasz sobie życie w Holandii, to tam powinieneś zapuścić całkiem korzenie.
      Masz tragiczne, traumatyczne wręcz przeżycia z rodzinnego domu, dwa nieudane związki.
      To dość, żeby zwątpić w sens życia!
      Ale wiesz, że życie toczy się dalej......
      To, co mogę ci poradzić, to nie pakuj się w układy trudne, już na starcie. A takim jest związek na odległość.
      Tobie potrzebne jest ciepło, zaufanie, sprawdzona miłość.
      To nie jest niemożliwe. Nie jesteś naznaczony pechem, tragedią i wszystkim, co złe.
      Ty wiesz, czego chcesz, tylko boisz się, co będzie, jak znowu coś się nie uda, jak znowu coś zawiedzie. Więc wolisz nie próbować, zamknąć się w sobie i przekląć cały ten świat.

      Jestem pewna, że nienawidzisz poklepywania po plecach i banalnych słów, że będzie dobrze.

      Ale właściwie, dlaczego nie?

      Dlaczego inni mają być szczęśliwi, a ty nie?!
      Nie jesteś ani gorszy, ani głupszy. Raczej dokonywałeś nietrafionych wyborów, ale to nie tylko tobie się przytrafia.
      Złe doświadczenia, to też doświadczenia, chociaż bolą.
      Pozwól sobie na odrobinę optymizmu, a przede wszystkim spójrz życzliwiej na siebie.
      Bardzo ci życzę, żeby ci się ułożyło. Trzymam kciuki!

      • Gość: Patriota Re: idę w stronę ognia IP: *.bielskobiala.vectranet.pl 03.12.11, 20:21
        Popatrz ilu ludzi ći dobrze życzy , ja ći też życze abyś sie odnalazł,bo jesteś dobrym człowiekiem,czujesz,widzisz i chcesz a to jest bardzo ważne.
    • Gość: Dutch girl Re: idę w stronę ognia IP: *.cm-6-5a.dynamic.ziggo.nl 04.12.11, 13:51
      Witaj rocker74,

      Tez mieszkam w Holandii i tez przezylam podobna historie..zwiazek na odleglosc, wielka milosc itp. historia nieprawdopodobna jak z telenowelii, a jednak - miesiac po naszym rozstaniu moj "ukochany" poslubil "przyjaciolke" - to bylo we wrzesniu, w grudniu spodziewali sie juz dziecka. Nie bede opisywac przez co przeszlam, bo to juz przeszlosc. Ale chcialam Ci powiedziec, ze wszystko sie dzieje po cos i jezeli spojrzymy z tej strony na nasze zycie, to mozemy uwolnic sie z roli ofiary. Jak napisala pani Ewa, zwiazki na odleglosc sa same w sobie wyzwaniem, jezeli jeszcze dochodza do tego inne problemy - to jest bardzo ciezko cos takiego utrzymac. Nie piszesz, czy dziewczyna nie chciala przyjechac do Holandii - wedlug mnie zrobiles wszystko, co w Twojej mocy, zeby bylo dobrze.... nie zalamuj sie, masz szanse poznac teraz kogos na miejscu, tylko nie zamykaj sie w sobie...bo malo kto bedzie chcial przebijac sie przez grube i wysokie mury....pozdrawiam Cie serdecznie i zycze wszystkiego dobrego!
    • costasa Re: idę w stronę ognia 05.12.11, 15:44
      Co zrobiłeś, żeby uleczyć się z traumy z dzieciństwa?
      Byłeś na terapii DDA, dla ofiar przemocy, innej?

      Nie łódź się, że zjawi się jakas dziewczyna która Ci życie odmieni. Jesli sam nie chcesz odmienić swojego, wolisz tkwić w traumie którą Ci za zafundowali toksyczni rodzice.

      W Niemczech, przy wielu kościołach polskich, są przychodnie- dyżury psychologów od uzależnień (bo wielu naszych rodaków, którzy wyjechali za pracą, to alkoholicy)
      Możliwe, że tak samo jest w Holandii.
      Zrób ten wysiłek by coś wreszcie w życiu zmienić. Uleczysz siebie - to założysz zdrowy realny związek. Związki bywają i się kończą, nie Tobie jednemu nie wyszły. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem i użalac się nad sobą albo mieć pretensje do tych , które cię nioe chciały.
      Nie ma co trzymać się paznokciami przeszłości (zauważ-całość swojego życia grzebiesz się w dzieciństwie). Trzeba skończyć z użalaniem się nad sobą i z w życiem w ciągłym strachu że twój związek musi być tak zły jak rodziców. Uwierz w siebie, odetnij wreszcie pępowinę i zacznij nowe życie jako wolny człowiek. Tym się zajmij, terapią dla siebie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja